Jesień sprzyja refleksji...
Moja nieustannie nad przemijaniem. Ludzi, uczuć, a nawet spojrzenia na życie.
Ciągle łapię się na zdziwieniu, jaka stałam się wycofana. Pochowałam swoje emocje. W pracy już niewiele mnie rusza. Łapię się, że nie słucham niczego co wykracza poza sferę zawodową. Nie chcę wiedzieć. Chcę móc zamknąć drzwi mieszkania i być tylko sama ze swoimi emocjami. Nie odbieram telefonów, rzadko odpisuję na esemesy. Już się przyzwyczaili, że tak jest. A kiedyś wydawało się to nie do przeskoczenia... Mam swoje książki, muzykę, kawę i papierosy. Nie próbuję już nawet rzucać, w czym jestem świetna
Przewartościowałam życie raz kolejny. Podniosłam się raz kolejny. Jeszcze liżę rany, ale mam już sprawdzone sposoby, więc idzie mi lepiej. Może jeszcze tylko celibat mi mocno uwiera, bo krew nie woda. Ale mam nadzieję, że z wiekiem moje potrzeby i tu spadną niemal do zera.
To życie czy stan wegetatywny?
Oto jest pytanie.
Państwo mają pewnie swoje jesienne smuteczki i refleksje. Państwo się podzielą?