Kobieta badz mezczyzna zeby... No wlasnie zeby co. Wiem ze ja zdolna jestem nawet do tego zeby zrobic.... Pierogi

mimo ze doslownie pare razy robilam mieszkajac w domu i to... Chyba nigdy od podstaw. Glownie pomagalam w lepieniu. W domu pare razy (paredziesiat razy lepilam) a po wyprowadzce pierwszy raz. Dlaczego zrobilam? Kolega wspomnial ze uwielbia pierogi. Do tego stopnia ze moglby sie nawet oswiadczyc kobiecie ktora by mu je zrobila. No to ma

zrobilam. Celem oczywiscie nie jest pierscionek

mowiac ze moglby sie takiej kobiecie oswiadczyc wiedzialam jak bardzo uwielbia pierogi, ze bylby w stanie zrobic cos, czego nie jest w stanie. Jemu ciezko byloby przejsc na etap staly zwiazek a co dopiero oswiadczyny. Zrobilam pierogi bo chcialam sprawic przyjemnosc. Podeszlam tez troche egoistycznie. (predzej symbioza) Wiedzialam ze sama od siebie w zyciu nie zrobilabym pierogow. Zmobilizowal mnie do dzialania. Ostatnio ciezki z nim u mnie.... Jakis dol mnie dopadl. Ciezko mi zwlec sie z lozka.... Budzik dzwoni a ja wstaje po kilku godz. Szczegolnie na 2 zm. Na 1 nie mam wyjscia. Choc tez w ostatniej chwili wstaje. W niecale pol godz i jestem gotowa do wyjscia. (musze sie wziac za siwbie, chyba.... Choc checi nie ma. Trzeba bedzie sie zmusisc).
Tak wiec zdolna jestem zeby zrobic pierogi dla kolegi. Koniec tesknoty. Choc czy byla? Skromna. Szybko zlecialy te 2 tyg. Zaraz po powrocie chcial sie zobaczyc, xhocby na chwile i musial odespac. Dziwnie sie zachowalam bo.... Balam sie? Jak sie spotkalismy to az dygotalam

czul to. nie wiem czemu. Wiem ze to powitanie bylo inne. Zawszeprzy spotkaniu z nim zakladalam ze spotykamy sie tylko i wylacznie w relacjach kolezenskich. Na powitanie przytulenie i buziak w policzek. Fakt faktem ze pozegnania byly zupelnie inne ^^ ale przynajmniej z poczatku sie staralam. To powitanie bylo.... Inne od wszystkich.
Co do pierogow... Nastepnym razem wyjda lepsze. Wiem co zmienic. Jutro sie okaze czy nie sa tragiczne i czy bedzie sie zmuszal zsby je zjesc. Chyba czas zsby przylazl na "moje" mieszkanie.
Wam tez sie tak nic nie chce? Sama od siebie nie mam checi. W tym tyg mimo ze na 2 zm to pozno wstawalam. (mimo ze normalnie chodzilam spac) Nawet obiadu nie zjadlam. Szlam do pracy jedzac pierwszy posilek po poludniu 2 kanapki. Pozniej bulka niedotykalna (7 days) i kawa. A dopiero po 18 jadlam obiad. Nawet podstaowe potrzeby bylo mi ciezko spelnic ajuz nawet nie wspomne o przyjemnosciach, o samorozwoju. Chyba troche szkoda zycia... Zeby sie go tak odechciewalo... Checi brak, wiec pozostaje mi jedynie sie zmuszac, pozniej checi moze wroca. Zmuszac badz.... Robic cos dla kogos

to mnie jeszcze mobilizuje.