Dodaj do ulubionych

Wytrzymalam...

01.02.21, 13:06
Choc to bylo dziwne doswiadczenie ale jakze pozytwne. Wytrzymalam 48 h bez przegryzania czegokolwiek. Mianowicie zrobilam sobie glodowke. Troche nieplanowana byla. Nie przygotowalam sie do niej. W sobote zjadlam sniadanie (parowki) a pozniej zlapal mnie jakis dolek (juz tego typu nie zlapie, umocnilam sie) ze nie moglam sie zmobilizowac zeby zjesc obiad. Nastal wieczor i wtedy pomyslalam ze musze cos zrobic, ze chce doznac wewnetrznego oczyszczenia ciala i duszy. Postanowilam ze pociagne ta glodowke dalej. Jednak teraz bedzie miala ona pozytywne znaczenie. Bedzie to walka ciala i umyslu. Pierwszy dzien bez jedzenia byl ciezki. W niedziele organizm juz sie przyzwycxail. Przestalam odczuwac glod. Zajelam sie rowniez swoja dusza. W niedziele poszlam na spacer. Usiadlam w parku pod konarem (w sniegu na poduszcze) i posluchalam pewnej relacji (godzine trwala) zwiazanej z medytacja i otworzeniem czakr oraz pozbyciem sie demonow (znalazlam ja kilka dni wczesniej) . Ciekawe to bylo... I pogoda cudowna. Sloneczko swiecilo. Duchowo rozwinelam sie jeszcze wieczorem. Wybralam sie do kosciola. Pierwszy raz w tym roku. Od kilku dni czulam ze powinnam w ta niedziele pojsc. W kosciele bylo o wyoedzaniu demonow big_grin tematycznie.
Jakie wrazenia po tych 48 h. Na pewno samopoczucie bylo na plusie. Czulam sie lzejsza. A dzisiejsza zupa byla najleosza na swiecie big_grin to byla rowniez wewnetrzna walka. Wczoraj kolezanka do mnie wpadla (zaciagnelam ja wpierw do kosciola, nie byla chetna ale pozniej mi dziekowala. Nigdy z takim ksiedzem sie nie spotkala zeby w ten sposob przemawial do ludzi i bez zadnego czytania. Bardzo chcialam zeby tamtego wieczora wlasnie on mial slowo. I mial smile czulam to. Ze to nie bedzie zwykla msza.) Daleko mi jeszcze do Boga ale czasem dobrze w cos wierzyc, miec nadzieje. Tak wiec kokezanka wpadla a pozniej ogladalysmy film a ona przygrazla kabanosy i chipsy. Ja na ten wieczor kuoilam sobie wode kokosowa z mlodego kokosa. Pycha. Wczorajszego dnia fajnie sie zresetowalam podczas tego speceru po parkach, ponad 3 godzinego w pieknej slinecznej pogidzie.
Ciekawe doswiadczenie z takim oczyszczeniem. Glodowka taki miala cel. Nie miala na celu pozbycia sie kg. Jeszcze kiedys ja zastosuje,. Tylko tym razem sie przygotuje. Kilka dni wczesniej nalezy jesc lekkie posilki. A wychodzac z niej rowniez nie powinno sie jesc ciezkich posilkow. Dlatego dzisiaj odpadlo miecho.
A tutaj miejscowka gdzie godzine przesiedzialam pod konarem i gdzie slonecznie mnie ladowalo smile
Obserwuj wątek
    • obrotowy mam to juz za soba... 01.02.21, 13:33
      mavika_88 napisała:
      > Choc to bylo dziwne doswiadczenie ale jakze pozytwne.
      Wytrzymalam 48 h bez przegryzania czegokolwiek.


      mam to tez za soba.

      tez wytrzymalem dwa dni bez jedzenia (celowy eksperyment)

      - ale mialem skrzynke szampana.

      fajnie bylo.

      - bo schudlem 3 kilo.
      • mavika_88 Re: Wytrzymalam... 03.02.21, 00:29
        Uwazam ze 3 dniowe sa nawet lepsze. Z tego wzgledu ze inne rezerwy sa wykorzystywane. Organizm wlacza sie wtedy w tryb awaryjny. Korzysta z innych zapasow. Jednodniowa glodowka to tak jakbys zaczal cos robic i nagle przerwal. Na dluzsze glodowki powyzej 3 dni raczej sie nie odwaze. 3 dni uwazam ze jest zdrowo. Wyjdzie na plus.
        Wiem Witroodzie big_grin wiem ze parowki to swinstwo. Ale i tak czasem do jich wroce. Mam dziwnego hopla ze czasem lubie je zjesc na sniadanie w sobote. Chyba mam ten nawyk z dzicienstwa. Mimo iz wiem jak sa produkowane to mysle ze z nich nie zrezygnuje. Ostatnio gdy je jadlam.(zanim zalozylam watek) w myslalach zadalam sobie pytanie. Ciekawe czy w tej parowce byl akurat zmielony dziob big_grin sory. Ale na zawsze ich nie rzuce. Nawet jesli wiem ze to jest swinstwo.
    • prawda_we_mgle Re: Wytrzymalam... 01.02.21, 22:53
      Cześć Mavi smile
      No prawdę mówiąc taki post jeszcze przede mną... ale kusi mnie od dawna... Mam jakiś hamulec - boję się głodu... Ale ciągle czytam, że głodówki są zbawienne na różne rzeczy... nawet na duszę smile
      • mavika_88 Re: Wytrzymalam... 02.02.21, 02:35
        Witaj Mgielko smile hehe tez zawsze sie obawialam dluzszej glodowki, choc obilo mi sie o uszy ze ma pozytywny wplyw detoksykacyjny na organizm. Kiedys miewalam jednodniowe glodowki w celach zdrowotnych gdy jeszcze posiadalam pecherzyk zolciowy i gdy utrudnial mi czasem zycie. Tak dlugiej (nad dluzsza bym sie zastanawiala, choc ludzie stosuja nawet powyzej 6 dni) 48 h czyli 2 dni (a myslalam ze 3 big_grin, w sumie to dzialo sie w przeciagu 3 dni) jeszcze nie mialam. Tak, jest zbawienne dla ciala i duszy tez pomaga smile
        Dzisiaj wracajac z pracy nie poszlam od razu na mieszkanie. Mimo srogiego mrozu (-6 C a odczuwalna - 13) poszlam do parku. Potrzebowalam sie zresetowac (czasem komoletnie nie rozumiem ludzi... I nienawidze klamstwa... Nieraz mnie to az smieszy jak ludzie potrafia w to brnac myslac ze ktos nie zauwazy). Nie chcialam wracac. Wolalam sie poszwendac. Poczuc.... Dobrze jest czuc jednosc z natura. Idac przez park pomyslalam ze jest to jedna z nielicznych okazji gdy jestem tam calkowicie sama. Kto normalny szwenda sie po parku tuz przed polnoca w prawie - 10 stopniowym mrozie? Glupio to teraz zabrzmi, dla niektorych smiesznie. Podotykalam sobie niektorych drzew big_grin fajne cieplo od nich bilo... I pieknie bylo. Cisza... Brak ludzi... Natura.... W drodze powrotnej juz nie bylo tak cicho. Gdy zawrocilam nagke obok mnie zerwalo sie stado (krukow ladnie by brzmialo lecz to nie one) wron. Przyznam sie ze mnie wystraszyly ale tylko na moment. Ide dalej i co chwile wzbijaja sie w gore stada wron i kawek. Jakby chcialy mnie odprowadzic? Widoczki tez byly ladne. Lubie jedno miejsce w tym parku. Na rozdrozu drog lacza sie dwa swiaty. Ten cieply i zimny. Przez polowe parku sa lampy o zimnym swietle a druga czesc cieplym. Tak to wygladalo.
        • prawda_we_mgle Re: Wytrzymalam... 02.02.21, 10:52
          O rany! bałabym się tak łazić... wiem, wiem... może nie ludzi... Po prostu w młodości za dużo horrorów się oglądało wink smile

          A ja miałam inne przeżycie w tą niedzielę: stałam sobie na wiadukcie (całkiem pusty, tylko samochody śmigają) i czekałam na autobus... czekałam tak z 15 min, było zimno, już zmierzch, strasznie zmarzłam... zamówiłam ubera, miał być za 18 min - no to odrzuciłam bo szybciej miał być autobus. Autobus nie przyjechał... no to znów zamówiłam ubera...w międzyczasie przyjechał autobus ale nie wsiadłam bo zaraz uber big_grin. No i zaraz jak autobus odjechał - rozładowała mi się komórka big_grin. Zniknęłam uberowi z mapy i koniec...
          No i tak się stało, że to stanie trwało tak ze 45 minut...
          Przemarzałam na kość... oparłam się o balustradę, podniosłam twarz do śniegu, zamknęłam oczy...
          W pewnym momencie już nie czułam palców i stóp, przestałam czuć mróz na policzkach... i nagle poczułam, jakbym wychodziła z ciała... poczułam jakbym wirowała z tymi płatkami śniegu, jakbym w ogóle nie była na ziemi, tylko w nieskończonym kosmosie... Nic wokół nie słyszałam ani nie widziałam, bo już nie miałam uszu ani oczu - czułam tylko że "jestem", jako jakaś rozpływająca się w niebycie jaźń... ale czułam rozpierające szczęście i spokój...
          Kiedy "wróciłam" - czułam się taka lekka, szczęśliwa, zupełnie oderwana od rzeczywistości... wszystko wydało mi się takie nieważne, ja-cielesna rozpłynęłam się jak "łza w deszczu" (fajne określenie z blade runnera - idealnie ujęte).
          I jak już jechałam tym nieszczęsnym autobusem, to byłam całkiem pewna, że ta seria niefortunnych zdarzeń autobusowo-uberowych była po to, abym mogła przeżyć tą chwilę... jestem jak duchowo odnowiona smile smile
          • mavika_88 Re: Wytrzymalam... 03.02.21, 00:19
            Hehe ciekawe doswiadczenie smile jakby mi bylo tak zimni to zaczelabym biegac dookola przystanku big_grin ja najbardziej marzne w dlonie. Bardzo tego nie lubie. Nawet w lecie potrafie miec zimne dlonie tongue_out na ten sezon zimowy zakuoilam sobie narciarskie rekawiczki i w nich smigam na sznureczkach przywiazane. (prywatna grawitacja jak sz urkiem przywiazana przyciaga i oddala mnie. Chce blizej chce wiecej. Tak mi sie skojarzylo).
            Ech.... Co to byla dzisiaj za noc.... Ciezko nawet o tym pisac. Co to byl za sen. Ciezko to wytlumaczyc. Nie opowiem calego jedynie nadmienie. Zbyt osobiste to jest. Snila mi sie pewna osoba, Mloda. We snie miala, nazwijmy to ataki. Probowalam jej pomoc..... Kilka razy. Bie udawalo sie. W koncu polozylam sie obok niej i.... Mega dziwne odczucie. W trakcie czulam cos co ona. Nie moglam sie poruszyc, nie moglam za bardzo powiedziec. Wydusilam z siebie slowo. Nie pomoglo. Zrobilam pewien gest. Bylo to tak ciezkie do wykonania. Walczylam. Udalo sie..... Pierwszy raz.... Pierwszy raz tez cos takiego zrobilam. Dziwne w tym wszystkim hest to ze nastepnego dnia zapytalam ja czy w nocy miala, "ataki". Powiedziala ze tak. Zapytalam o ktorej godz. Nie pamietala. Ja z tego snu wybudzilam sie po 5.w momencie jak sie udalo. Zapytalam czy miala ten gorszy. Tak.... Jak to wytlumaczyc. Tym bardziej ze wczesniej cos takiego dopadlo ja... Hmmm 2 miesiace temu. Akurat tamtej nocy mi sie snila. Akurat wtedy. Ciezko niektore rzevzy wytlumaczyc. Po tym snie czulam cos dziwnego. W ogole dzisiejszy dzien byl dziwny. Bylam tak zmeczona na ciele a dusza czula ze lekko sie unosi. Jeszcze nie lata. W koncu wiem ze bedzie dobrze. W roznych aspektach.
            Co do snow. Ostatnio snia mi sie ptaki. 2 dni pod rzad. Tej nocy gdy mialam ten sen snily mi sie viale labedzie i zolte pliszki ktore wygladaly jak czaple siwe big_grin wiem ze jedno gniazdo gdzie byly te ala pliszki bylo puste tzn tylko z jajami i z tego gniazda wzielam jaja i dalam do labedzi. Labedzie lacza sie na cale zycie. Nierozerwalnie. Poprzedniej nocy snily mi sie inne ptaki. Wygladaly troche jak raniuszki troche jak sikorki, lecz kolory mialy biale szare. Ktos je nazwal jerzykami. Uwierzylam big_grin tzn we snie nie kojarzylam ze juz sa takie ptaki, ale przeciez sa one koloru czarnego.
            A co do parku noca. Czy byl strach? Malutki ale tak na prawde wszedzie moze sie cos stac. Moze i w parku wieksze ryzyko vo dookola nie ma ludzi. A stac sie moze wszedzie. Nawet pod mieszkaniem. Nie zakladam najgorszego. Wystarszylam sie jedynie wron gdy nagke stado wzbilo sie w powietrze. Tylk za pierwszym razem. Gdy kolejne stadka wzlatywaly juz nie bylo zadnego strachu smile
    • silencjariusz Re: Wytrzymalam... 02.02.21, 21:50
      Więc wpatruję się w wystawę
      i czuję
      jak mi cieknie
      ślina i sperma
      Wiem za chwilę już nie będę się wahał
      wejdę i poproszę
      tę właśnie
      To jest kiełbasa
      To jest moja matka jadalna

      Tak mi się jakoś w temacie głodu przypomniało.wink
      • prawda_we_mgle Re: Wytrzymalam... 02.02.21, 23:12
        nuuuuda, panie! tongue_out


        Jak żebraczy rozpustnik, co gryząc przyciska
        Męczeńską pierś strudzonej starej nierządnicy,
        Kradniem rozkosz przejściową — w mroków tajemnicy,
        Jak zeschłą pomarańczę, z której sok nie tryska.

        Niby rój glist, co mrowiem gęstym się przewala.
        W mózgu nam tłum demonów huczy z dzikim śmiechem,
        A śmierć ku naszym płucom za każdym oddechem
        Spływa z głuchymi skargi jak podziemna fala.

        Jeśli gwałt i trucizna, ognie i sztylety
        Dotąd swym żartobliwym haftem nie wyszyły
        Kanwy naszych przeznaczeń banalnej, niemiłej,
        To dlatego, że brak nam odwagi — niestety!

        Ale pośród szakalów, śród panter i smoków,
        Pośród małp i skorpionów, żmij i nietoperzy,
        Śród tworów, których stado wyje, pełza, bieży,
        W ohydnej menażerii naszych grzesznych skoków —

        Jest potwór — potworniejszy nad to bydląt plemię,
        Nuda, co chociaż krzykiem nie utrudza gardła,
        Chętnie by całą ziemię na proch miałki starła,
        Aby jednym ziewnięciem połknąć całą ziemię.
      • mavika_88 Re: Wytrzymalam... 03.02.21, 00:32
        Kielbasa.... Kurde Silu przypomniales mi ze mam kabanosy z chilli z niedzieli ktorych jeszcze nawet nie sprobowalam. Kolezanka polowe zjadla tongue_out axh. Naszlo mnie teraz na te kabanosy.... I co tu zrobic? Trzeba wytrzymac. Na noc nie powinni sie jesc miesa tongue_out jutro zjem. Dzieki za przypomnienie. Juz mi slinka cieknie

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka