julinka60
20.09.06, 20:12
Od niedawna jestem samotna w dosłownym znaczeniu, ale tak naprawdę to w
związku jest się tez często samotnym i ja juz wcześniej byłam tylko sie do
tego nie przyznawałam.Tak bardzo lubię byc szczęśliwa , więc sobie to
szczęście budowałam z okruszków.
Po 30 latach małżeństwa zostałam sama i próbuję tę samotność oswoić.Uczę się
nie planować na dłużej niz tydzień /jeszcze niedawno miałam pukładane życie i
plany po grób/,odgrzebywać przyjemności , z których musiałam zrezygnować w
ramach kompromisów małzeńskich ,cieszyc sie z najdrobniejszych rzeczy :piekną
wrzesniową pogodą ,pogawedką z przyjaciólka czy uśmiechem wnuczki.
Na szczęście jestem aktywna zawodowo i lubie to co robię. Mimo to bywa mi
trudno.Tych 30 lat nie można tak po prostu wymazać.One są we mnie wpisane na
zawsze.Jak poradzić sobie z poczuciem odrzucenia?Znam swoja wartość jako
czlowieka ale zaburzono mi zadowolenie z mojej kobiecości.Może ktos z
samotnych był lub jest w podobnej sytuacji i moglby sie ze mna podzielić
swoimi refleksjami , doświadczeniami ? W grupie rażniej...