el-lute
21.03.09, 05:26
Dlaczego akurat wiosnę traktujemy jako punkt przełomowy, budzący nadzieję i
siłę do trwania.
Czy jest to wyrazem czystej biologii, zwierzęcej natury człowieka, dążącej do
przetrwania gatunku (a więc wymagającej działania) ?
Czy po prostu sami siebie oszukujemy, jesteśmy naiwni,chcemy dać sobie
nadzieję i bezpodstawnie nadajemy znaczenie konkretnej porze roku (tak samo
jak np. początkowi Nowego Roku) jako szczególnemu okresowi sprzyjającemu
wszelkim zmianom?
Ahh zrobiłem się filozoficzny............szczególnie o 5 nad ranem.