jeśli kiedyś nadejdzie? Taka bez dzieci, wnuków, wspomnień...?
Zauważyłam, że na tym forum przeważają optymiści i chwała Wam za to,
bo w skrytości trochę Wam tego optymizmu zazdroszczę

, ale jeśli
nic się nie zmieni przez najbliższych wiele lat, jeśli za rogiem nic
nie czeka... Fakt, nie wiadomo, co będzie jutro, więc trudno
prorokować, co będzie za kilkadziesiąt lat, ale myślicie czasami o
tym?
A może wtedy zaczyna się zycie? Uniwersytet III wieku, potańcówki w
sanatorium, sanatoryjni podrywacze

, masa wolnego czasu itp?