Dodaj do ulubionych

samotna starość...

02.04.09, 14:01
jeśli kiedyś nadejdzie? Taka bez dzieci, wnuków, wspomnień...?
Zauważyłam, że na tym forum przeważają optymiści i chwała Wam za to,
bo w skrytości trochę Wam tego optymizmu zazdroszczę wink, ale jeśli
nic się nie zmieni przez najbliższych wiele lat, jeśli za rogiem nic
nie czeka... Fakt, nie wiadomo, co będzie jutro, więc trudno
prorokować, co będzie za kilkadziesiąt lat, ale myślicie czasami o
tym?

A może wtedy zaczyna się zycie? Uniwersytet III wieku, potańcówki w
sanatorium, sanatoryjni podrywacze wink, masa wolnego czasu itp?
Obserwuj wątek
    • salsa13 Re: samotna starość... 02.04.09, 14:36
      Sorrento
      tam za rogiem zawsze ktoś na kogoś czeka, tylko nie zawsze już teraz i nie
      zawsze od razu...
      Poczekaj cierpliwie, bo wiesz z tego co widzę, to na emeryturce czasu na
      wszystko brakuje.
      Więc szalejmy póki czassmile
      Zawsze rozmyślałam nad tym co przyniesie kolejny dzień, kolejny rok. Po
      przeżyciach z zeszłego roku, nauczyłam się żyć tym, co tu i teraz. Bo widzisz
      życie jest tak kruche, że dzisiaj jesteś a jutro Cię nie ma... Więc nie warto
      robić planów na przyszłość i martwić się na zapas.
      Warto wyjść do ludzi i uśmiechać się. Uśmiech przyciąga uśmiech a jeśli nawet
      trafisz na opornego człowieka, to i tak, jako szalona z bananem na buzi
      wzbudzisz zainteresowaniesmile
    • robert.83 Re: samotna starość... 02.04.09, 16:33
      Wypełnić czymś życie. Wszystko się do tego sprowadza. Niańczenie wnuków i zawracanie tyłka dorosłym dzieciom to kusząca perspektywa, ale nie jedynasmile. Mam nadzieję, że znajdę sposób wyrażenia siebie... sposób utylizacji moich dni, jakiś cel. Jeszcze go nie znalazłem, ale spotykam ludzi mogących służyć za inspirację - dążą do perfekcji w wybranych dziedzinach, jak ślimaki zostawiają po sobie dość trwały śladsmile.

      Dziś cierpię na chroniczny brak czasu, chętnie bym go kupiłsad. Na domiar złego, widzę jak na dłoni, że praca zawodowa wysysa ze mnie wszystko co tylko może... że czas, który ma szansę być najciekawszy jest przeze mnie koncertowo marnowany. Ta świadomość, bolesna, sprawia, że stawiam opór i chce mi się chcieć... choć nie zawsze umiem.

      To taka mała dygresja byłasmile.

      A wracając - marzę o aktywnej starości. Każdy tom życia może mieć swoje uroki, w to wierzę. Z czasem narasta we mnie chęć zrobienia czegoś godnego, czegoś co przetrwa w innych. Takiej "dużej rzeczy"... choćby tylko dla jednej osoby. Jak tak dalej pójdzie to do 70-tki będzie ze mnie niezła Matka Teresasmile. Nie, żebym miał na tym polu jakieś osiągnięcia, ale to nie wydaje mi się takie głupie. Chciałbym znaleźć sposób, żeby przekazać to, co sobą reprezentuję... może przez książkę? Może przez zrobienie czegoś głupiego?smile.

      Oczywiście, to tylko takie tanie gadanie... Sanatorium też nie brzmi źle. Moja ciotka wróciła ostatnio cała odmienionasmile, aż piała.
      • ann.0 Re: samotna starość... 02.04.09, 18:51
        ...ja zgubiłam swój optymizm..., ale już go szukam..., więc dzisiaj tylko
        poczytam...smile
        • mappi Re: samotna starość... 02.04.09, 19:03
          ann.0 napisała:

          > ...ja zgubiłam swój optymizm..., ale już go szukam..

          długo oczekiwana wiosna miała tchnąć nowe życie...wzbudzić wiarę...uśmiech
          wywołać...
          tymczasem ja również zgubiłam swój optymizm...dodatkowo okrasiłam go jakąś
          ogromną dawką wściekłości...nie do znieśnienia...
          uzasadnionej....nieuzasadnionej zarazem

          rozpaczliwie wręcz pragnę wyjść ze swojej skóry...obedrzeć się...aż do
          kości....zafundować sobie taki całkowity restet...

          ..............jestem zmęczona...permanentnie niedospana...niezadowolona...bez
          większych chęci do życia ....czyli jak nie ja
          czy ktoś może powiedzieć gdzie u mnie jest ten właściwy przycisk...co to kasuje
          błędy...robi ekran czarnym żeby rozświetlić się mógł po chwili?

          albo niech od razu go użyje smile

          też tylko poczytam smile jak ostatnio ...często

          miłego pisania smile
          i wieczoru
          • czarny.onyks Re: samotna starość... 02.04.09, 21:02
            mappi napisała:
            > tymczasem ja również zgubiłam swój optymizm...dodatkowo okrasiłam go jakąś
            > ogromną dawką wściekłości...nie do znieśnienia...
            > uzasadnionej....nieuzasadnionej zarazem
            >
            > rozpaczliwie wręcz pragnę wyjść ze swojej skóry...obedrzeć się...aż do
            > kości....zafundować sobie taki całkowity restet...

            > ..............jestem zmęczona...permanentnie niedospana...niezadowolona...bez
            > większych chęci do życia ....czyli jak nie ja
            > czy ktoś może powiedzieć gdzie u mnie jest ten właściwy przycisk...co to kasuje
            > błędy...robi ekran czarnym żeby rozświetlić się mógł po chwili?
            >
            > albo niech od razu go użyje smile


            podobne mysli wypełniają dziś i moją głowę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka