Dodaj do ulubionych

samotność w święta(?)

11.04.09, 13:16
Pokuszę się jeszcze o podzielenie się z Wami (a może tylko mi to przelewanie
myśli jest potrzebne) jedną refleksją.
Czy w istnieje samotność w święta?
Nawet jeżeli nie ma obok nas tej "drugiej skarpetki" w czasie świąt okazuje
się, że mamy kogoś, że są bliscy, że SAMI nie jesteśmy.
Niestety nie wszyscy... Są ludzie, którzy naprawdę nie mają NIKOGO...
Czy tylko oni są prawdziwymi samotnikami? Tylko Ci, którzy w pewnych ważnych
momentach życia nie mają obok żadnego człowieka?

Mam nadzieję, że wśród naszej małej(?) forumowej społeczności nie ma nikogo
takiego...
Obserwuj wątek
    • robert.83 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 13:30
      Nie wiem czy można taką osobę nazwać samotnikiem. Nie zaglądałem do słownika, ale mi się to słowo kojarzy z pewnym świadomym wyborem. Samotnik jako człowiek stroniący od towarzystwa.

      Nie mienie nikogo właśnie wtedy kiedy kogoś potrzebujesz jest chyba jednym z paskudniejszych uczuć jakie mogę sobie wyobrazić. Obawiam się, że nie jest to też takie rzadkie w tym popieprzonym świecie.

      Tym bardziej każdy z nas powinien się starać, żeby nigdy nie zlekceważyć prośby o kontakt... i może nauczyć się wychodzić z sobą do ludzi po to, żeby nie musieli sami o ten kontakt prosić. Pewnie każdy myśli o sobie samym jako o dobrym człowieku, który pomaga... ale co innego teoria, a co innego prozaiczna potrzeba chwili (tu i teraz).

      Tak sobie myślę, że stan osamotnienia najczęściej jest przejściowy. Na szczęście jest kupa ludzi, którzy odpowiadają na potrzebę bliskości/kontaktu/zrozumienia... na swój sposób i tak jak umieją, ale robią to.

      Wszystkim takim "bardzo solo" życzę cierpliwości, (bo to się zmieni.. pewnie wielokrotniesmile) i odrobiny inicjatywy (siły, żeby dać znać innym o swoich potrzebach).

      Pozdrawiam,
      R.
      • uny Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 13:33
        dobrze to powiedziałeś (napisałeś)
        • robert.83 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 13:46
          Jak już jest taki leniwy dzień, to trochę posmęcęsmile.

          Uwaga, jadę:

          Wiesz, sam tak naprawdę przez dłuższy czas miałem taką dziwną postawę... coś
          mnie uwierało, nie miałem się komu wygadać... miałem wrażenie, że coś robię
          bardzo nie tak, że coś mi umyka.

          Prawda była taka, że tak byłem skoncentrowany na sobie, że niewiele dawałem z
          siebie. Wynik był taki, że mało dawałem i mało dostawałem... a swoje problemy na
          tym polu zostawiałem dla siebie.

          Czasem może warto dać sobie chwilę na przemyślenie wszystkiego, wygarnąć sobie
          samemu co jest do wygarnięcia i pomyśleć, jak to zmienić. Zacząć od siebie...
          powoli, ale coś zmienić.
          • gapuchna Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 13:51
            Robercie = napisałeś: Zacząć od siebie...
            powoli, ale coś zmienić. = moje motto życiowe od kilkunastu miesięcy. Bardzo
            trudne do realizacji, ale innego sposobu jeszcze nie wynalazłam. Cieszę się, że
            myślisz podobnie do mnie.
            • robert.83 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 15:12
              Zmiany idą czasem bardzo powoli. Co zrobisz krok do przodu, dasz ciut mniejszy w
              tył. Ale jak sama zauważyłaś... coś trzeba robićsmile.
          • ktoj-akto Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 14:00
            Można smęcić. Ale można jak Stanisławski "O wyższości świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia". Słusznie prawi Robert:
            "wygarnąć sobie samemu (...) i pomyśleć jak to zmienić. Zacząć od siebie".

            Aglajo! Czy istotnie może Cię pocieszyć, że nie przeżywasz sama - samotności? Trzymaj się, bo TO guzik warte!
            • aglajaaa Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 14:11
              "Aglajo! Czy istotnie może Cię pocieszyć, że nie przeżywasz sama - samotności?
              Trzymaj się, bo TO guzik warte!"

              To mnie nie pociesza w żaden sposób... ale niewyobrażalna jest dla mnie sytuacja
              (choć przy moim charakterze bardzo możliwa - kiedyś, w przyszłości, może nawet
              nie tak dalekiej), że byłabym zupełnie sama... ZUPEŁNIE...
              Robert strasznie(!) mądrze napisał, by nie lekceważyć prośby o kontakt... Tak,
              tylko jeszcze niektórzy powinni się nauczyć prosić o taki kontakt chociażby...
              • martynka0803 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 14:23
                Można być samotnym w tłumie i to też bardzo boli...Ale masz racje, ze my
                użalając się nad sobą nie myślimy o osobach, które nie mają NIKOGO...Może czas
                zacząć myśleć o swoim życiu bardziej pozytywnie? MOże właśnie te święta i ten
                wiosenny klimat mają na celu nas ulepszyć...?? Co o tym myślisz?
              • ktoj-akto Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 14:44
                "Zupełnie sama?" Tak naprawdę człowiek zawsze jest zupełnie sam. Możliwość integracji z drugim osobnikiem jest iluzoryczna, przynajmniej fragmentaryczna. Pomyśl: czy nie byłaś sama nawet w najbardziej intymnych sytuacjach zespolenia? Czy nie górowały TYLKO
                Twoje odczucia. Bo przecież nawet chęć przynoszenia JEMU rozkoszy przede wszystkim TOBIE dawało satysfakcję. To jak z dawaniem prezentów: głównie SOBIE sprawiamy radość, zwłaszcza jeśli podarek
                udany! Pogódźmy się z tym, że to jest naturalne, zaakceptujmy. I będzie lżej żyć, znosić swój los. Skupmy się na DAWANIU, wtedy sami
                będziemy obdarowani. Buddyzm dawno to odkrył. Czas na nas!
              • robert.83 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 14:45
                To co napisałem nie jest odkryciem Ameryki. To są strasznie ogólne sformułowania. Sęk nie w tym, czy warto to robić, ale JAK to porządnie robić. Konkrety niestety każdy sam musi sobie wymyślić.

                Mam wrażenie, patrząc na siebie samego, że ciężko jest świadomie pracować nad sobą... po prostu w gąszczu spraw, gonitwy i pierdółek jakoś... zapominam. Jest jakaś refleksja, jest chęć zmiany... a potem budzę się za kilka miesięcy w nieodległym punkcie. To jest żmudne i trudne... ale czym bym był, gdybym nie próbował?

                Napisałaś:
                tylko jeszcze niektórzy powinni się nauczyć prosić o taki kontakt chociażby...

                Wiesz, mi się wydaje, że często ludzie z tym nie tylko nie wychodzą, ale jeszcze utrudniają!
                I co z nimi? Zostawić? Powiedzieć, że sami sobie są winni i tyle? No często tak właśnie się robi, ale czasem możnaby ich kopnąć w d... i jeszcze raz wyciągnąć do nich rękę, mając już 100% ich uwagismile.

                Kurde, Aglajaa, ja sam nie umiem chyba prosić o kontakt!smile
                Nie zawsze.
                • aglajaaa Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 15:42
                  Martynka, chciałabym by ten czas pozwolił inaczej spojrzeć na własne życie,
                  bardziej optymistycznie. Ale chyba podejście optymistyczne spowodowane
                  porównaniem, że inni maja gorzej, żadnej satysfakcji mi nie przynosi. Co nie
                  przeczy temu, by ten czas mógł nas ulepszyć (mnie się już ulepszyć nie da, bo
                  jak poprawić doskonałośćwink)

                  Ktoj-akto, to nie jest aż tak iluzoryczne jak piszesz. Jednak człowiek stojący
                  obok nas jest Człowiekiem...
                  Idąc Twoim tokiem myślenia rzeczywiście MOŻE tak być, nie zawsze musi. Czasami
                  skupiamy się na odczuciach drugiej osoby bardziej niż na własnych, a może tylko
                  na tych pierwszych..
                  "Skupmy się na DAWANIU, wtedy sami będziemy obdarowani" Hmm... albo będziemy
                  dawać i czekać na choćby okruszyny w nieskończoność... Ale czekać potrafią tylko
                  Ci, którym dawanie naprawdę sprawia przyjemność...

                  "Kurde, Aglajaa, ja sam nie umiem chyba prosić o kontakt!smile
                  Nie zawsze."
                  Ja nie potrafię... Nigdy.
                  I wiem, że sama jestem winna, że jest tak nie inaczej...
                  • ktoj-akto Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 16:09
                    No popatrz, jak trudno o porozumienie. Mimo najlepszych chęci. "czekać potrafią tylko ci, którym dawanie sprawia przyjemność"
                    Oczywiście! Dlatego sugerowałem: "SKUPMY SIĘ na dawaniu". I na akceptacji siebie samego!
    • hesse.1 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 15:47
      i znowu sie powtórzę, tak naprawdę wszystko, dosłownie Wszystko zaczyna się w
      naszych głowach... Tam też tak naprawdę pozostaje do
      końca naszych ziemskich dni.Żyjemy projekcjami, odczuwając, myśląc,
      patrząc.Samotność tak naprawdę jest wpisana
      w każdego z Nas... Co można zrobić? Można Popatrzeć na drugiego człowieka, można
      się nim pozachwycać, można doświadczyć jego
      osobowości, jego Odczuć... Można na chwilę być kimś innym, bo to też nam Samym
      jest Potrzebne. Słusznym jest w samotności dostrzegać własne myśli i pragnienia,
      słusznym jest iść drogą, tą Własną, usłaną niezwykle, inną obecnością. W
      chwilach zwątpienia i niedosytu warto pamiętać, na czym polega inność i
      odrębność każdego z Nas.
      • ktoj-akto Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 16:47
        "Wszystko zaczyna się w naszych głowach". Zaczynam stawiać pomnik Hessego-myśliciela. A w czym się kończy? Zacząłem podejrzewać, że w dupach. Ale dopuszczam pomyłkę. Skorygujesz?
        • hesse.1 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 16:54
          "ktoj-akto napisał: A w czym się kończy?" Powinno być: a na czym się kończy.
          odp: Na Twoim wulgarnym i agresywnym móżdżku. I tam już do końca pozostanie...
          hehe... wink
          • ktoj-akto Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 17:04
            Zatem powinieneś napisać, że zaczyna się NA głowie.

            Ach, ach! Jakże nie tolerujemy sprzeciwu! Dysponując Twoim wysublimowanym "móżdżkiem" zaordynowałbym zbanowanie. To byłby argument... niepodważalny. Przynajmniej w Twoim przekonaniu!
            • hesse.1 Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 17:15
              Weź Ty sie mnie już nie czepiaj... potrafisz tak? wink, a sprzeciw tolerujemy.
              Wszelkie interpretacje dozwolone z wyjątkiem ostrych
              i niesłusznych posądzeń,że coś się kończy w ....
              Toż to nie tylko niesmaczne, ale i mało atrakcyjne do rozwijania
              w dalszej dyskusji, polemice, czy jak tam to zwać, zważywszy, że
              i tak już muszę uciekać, gdyż czas ciągle mnie popędza w rejony mi bliższe... wink
    • kawamija Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 19:20
      aglajaaa napisała:

      > Czy w istnieje samotność w święta?

      Tak...tak. Tylko ta okołoświąteczna bardziej boli, bo....cisza, więcej
      czasu...tylko po co?.... bo trudno " nie słyszeć" i " nie widzieć" owych
      żółtokurczaczkowych przypominaczy, ludzi w świątecznym biegu, zapachu ciast, i
      tych idących ze święconkami....

      Dobry czas na refleksje....

      Darowany moment na " nasze" pytania....
      • aglajaaa Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 21:52
        kawamija napisała:
        > Dobry czas na refleksje....
        > Darowany moment na " nasze" pytania....
        Jeśli człowiek zazwyczaj przemyśleń, refleksji i pytań ma (zbyt) wiele... a jego
        natura skłania go w czasie świątecznym do kolejnych chwil zadumy bardziej niż do
        zabawy... to... trochę trochę tego za wiele, prawda?
        • kawamija Re: samotność w święta(?) 11.04.09, 22:13
          aglajaaa napisała:

          > Jeśli człowiek zazwyczaj przemyśleń, refleksji i pytań ma (zbyt) wiele... a
          jego natura skłania go w czasie świątecznym do kolejnych chwil zadumy bardziej
          niż do zabawy... to... trochę trochę tego za wiele, prawda?

          hmm........napisze tak...

          ...potrzebujemy czasu zwanego świętem, ale nie docenilibysmy go gdyby nie dzień
          powszedni, potrzebujemy ciszy, ale zauważamy ją pamiętając otaczający nas szum,
          chcemy fajerwerków, szaleństwa...pozwolić się porwać i ponieść..tak bez
          drogowskazów....
          ale....
          jak obserwuje dzieci....to wiem....dziecko musi mieć jasne reguły, zasady,
          godziny na zabawę i sen....jest bezpieczne wśród ograniczeń i powtarzalności....

          więc.....oby Nasze Swięta rózniły się od jakiejś soboty zwykłej.....oby....a
          jak to ma wyglądać w konkretnym przypadku....każdy wie najlepiej wink
        • kawamija Re: samotność w święta(?) 12.04.09, 01:25
          Aglajaaa..........dla Ciebie.........

          www.youtube.com/watch?v=l1kHEOcL7Ow&feature=related
          • aglajaaa Re: samotność w święta(?) 12.04.09, 12:42
            Kawa, dziękuję (sama siebie pytaj...smile)

            Wesołych, słonecznych radosnych chwil w święta, a po świętach aby chwile te nie zagubiły się w codziennoścismile

            W mojej głowie klimat podobny do tego: (SŁOWA... słowa...)
            www.youtube.com/watch?v=I3gBWto3Bfo

            /z napisanych słów nie ma sensu się tłumaczyć... jeśli Ktoś ich nie zrozumiał, albo rozumie inaczej... a mnie nieustannie to Tu spotyka, chyba i to należałoby przemyślećwink
            to taka moja mała dygresja - czasami myślę, że moje życie to jedna dygresja.../
            • kawamija Re: samotność w święta(?) 12.04.09, 21:21

              hmm.........posłuchałam .........śliczna pioseneczka........ale
              pomyślałam sobie, ze z tym wymyślaniem sobie Jego....to jest zajęcia "
              stosunkowo" miłe choć energii i czasu może pochłonąć wiele, a potem......się
              pojawia Ktoś i ................z owym wymyślonym ma jedynie wspólne imie
              ojca....wink........

              ostrzegam wink wink

              -*-*-*-
              ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś sam.....
              • aglajaaa Re: samotność w święta(?) 12.04.09, 22:03
                Tak, tylko u niektórych ludzi (niech zostanie takie określenie, nie będzie, że to o mniewink) zbyt często ma miejsce "wymyślenie" w sensie wyidealizowania człowieka, a kiedyś zawsze przychodzi (czasami zbyt późno, ale z reguły jednak przychodzi) moment powrotu na ziemię i takiego trzeźwego spojrzenia i... okazuje się, że górę wzięły jakieś wyobrażenia o człowieku, całkowicie nieprzystające do zastanej rzeczywistości.
                Ja wiem, że w każdej sytuacji konieczne jest racjonalne myślenie i jasny obraz - wszyscy to wiemy - ale czasami to chyba zbyt trudne. Często ludzie dostrzegają to, co chcą zobaczyć, co odpowiada obrazowi człowieka istniejącego w ich umysłach...

                Onyksie, znam te "ucieczki". Ale dobrze, że Oni SĄ, czasami mamy ich dość, ale przecież kochamy właśnie za to, że są... smile
                • czarny.onyks Re: samotność w święta(?) 13.04.09, 14:14
                  no właśnie ucieczki ucieczkami, ale trzeba umieć docenić ich za to, że są, że się troszczą.....czasem róznie to okazującwink

                  warto podzielić sobie święta tak, by znależc czas na rodzinę, przyjaciół i dla siebie
                  i wtedy to będą fantastyczne dni....
                  w dodatku bez pracy...a niektórzy pracują, gdy my sie obijamywink

                  no i mamy dach nad głową.....gdy inni w ten świateczny czas go stracili....
    • czarny.onyks Re: samotność w święta(?) 12.04.09, 18:18
      a ja właśnie uciekłam ...od rodziny wink
      która czasem bywa męczacawink

      do swojej samotności...
      co prawda to taka samotność na zawołanie...
      bo zawsze jest do kogo wrócic, gdzie pójść...

      ale są ludzie, którzy zostają sami....
      którzy nie maja nikogo, bliskich, rodziny
      znajomych...
      z róznych powodów...czasem z własnego wyboru...

      mam to szczęście, że do nich nie należę
      choc na razie jestem jedna skarpetką to mam mozliwościwink
    • singielka-1 Re: samotność w święta(?) 12.04.09, 19:34
      święta , to taki czas , kiedy samotność boli bardziej , dlatego nie lubię świąt
      • 0_maciek Re: samotność w święta(?) 13.04.09, 13:55
        wiele samotnych i samych osób nie lubi świąt właśnie dlatego, że nie
        mają nikogo, cieżko jest się nam przyznać, że jest nam źle że chcemy
        z kimś być, a ty singielka jesteś z wyboru czy z musu? Czasami
        jesteśmy sami bo nawet my sami nie cchemy ze soba być. A skoro my
        sami siebie nie lubimy jak inni moga nas lubić? Na podstawie pewnej
        historii o której dowiedziałem się z internetu, odkryłem jaki mam
        problem i wtedy dopiero źle o sobie myślałem, ale postanowiłem coś z
        tym zrobić. A gdyby ktoś się zastanawiał co przeczytałem to prześle
        linka:
        www.coachinginstitute.biz/po/artyku-y/pokochaj-siebie-wiat-pokocha-ciebie.html
        dopiero wtedy po przeczytaniu zaczałem coś w sobie zmieniać i myśle,
        że teraz będzie lepiej i były to moje ostatnie święta samemu
        • czarny.onyks Re: samotność w święta(?) 13.04.09, 14:23
          ech, te reklamy.....

          a co Ciebie przekonało?wink
          widze jak zmienic może sie kobieta...a facet?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka