...ogarnia mnie ostatnio....zdecydowanie za często
bezsens życia
...i choćby tak jak dzisiaj...budzę się...otwieram oczy...wstaję z łóżka...by
po chwili wrócić do niego
bo właściwie gdzie mam się spieszyć....zagęszczać myśli...planować....co?....z
kim?...po co?
dla siebie?....ale po co?
...a kim ja wogóle jestem?....bo przecież do cholery jestem!!
i tak refleksja dopadła mnie w środku tygodnia...gdy na dźwięk budzika
informującego o miejscu pracy w moim życiu (zdecydowanie za dużym!)....że już
czas...że już pora...a właściwie to już jestem lekko spóźniona...
bo co ja sobie dałam przez tych 30 lat....co dla siebie zrobiłam??
wiadomo...na epokowe osiągnięcia stać tyko niektórych....My....Ja...mam swoje
małe sukcesy i inne pomniejsze eureki....tak
a jednak...mimo wszystko...nie zamyka mi się ten bilans
nie wiem....może to przez ten deszcz
miłego weekendu