agniecha_p1984
07.02.11, 20:11
Wiem, że mój pies jest jeszcze młody (pół roku), ale spacery są nieraz z nią prawdziwym wyzwaniem.
Psica chodzi na smyczy, ale strasznie ciągnie. Tak ciągnie, że aż sama się dusi. Im ona bardziej ciągnie tym ja idę wolniej, bądź staje i czekam aż pies się uspokoi. Gdy uda jej się iść w miarę spokojnie, mówię, że dobry pies, chwalę itd. Gdy ciągnie to mówię, nie wolno, wolniej, nie ciągnij. Rozumiem, że nauka jeszcze potrwa. Ale być może mogę coś jeszcze zastosować?
Jeszcze do jednej kwestii mam zapytanie. Moja psica nie znając kogoś, osoba która nie przechodzi bezpośrednio obok niej, tylko np. po drugiej stronie ulicy wywołuje u niej mega radość, psica skacze na dwóch łapach, sama się przewraca, szarpie na smyczy. A co się dzieje, gdy stoimy np. przy przejściu dla pieszych gdzie pełno ludzi, dodatkowo oni ją jeszcze pobudzają, a bo mały słodki szczeniaczek, wywołują u niej dodatkową ekscytację. Na pewno jej to minie. Zawsze staram się ja uspokoić, odwrócić uwagę, nie stać zbyt blisko kogoś. Bo ona lubi z radości poskakać po ludziach, a nie koniecznie każdy musi być zwolennikiem psów. Często stosuje komendę: nie wolno, zostaw. Co można jeszcze?
Ludzi proszę by nie głaskali, nie ciućkali. Nie wszyscy rozumieją bo jak tu nie pogłaskać. A jest to naprawdę upierdliwe, podczas gdy ja kilkanaście razy dziennie muszę wyjść z psicą na spacer i próbuje ją nauczyć dobrego zachowania.