Dodaj do ulubionych

trudne spacery z psem

07.02.11, 20:11
Wiem, że mój pies jest jeszcze młody (pół roku), ale spacery są nieraz z nią prawdziwym wyzwaniem.
Psica chodzi na smyczy, ale strasznie ciągnie. Tak ciągnie, że aż sama się dusi. Im ona bardziej ciągnie tym ja idę wolniej, bądź staje i czekam aż pies się uspokoi. Gdy uda jej się iść w miarę spokojnie, mówię, że dobry pies, chwalę itd. Gdy ciągnie to mówię, nie wolno, wolniej, nie ciągnij. Rozumiem, że nauka jeszcze potrwa. Ale być może mogę coś jeszcze zastosować?

Jeszcze do jednej kwestii mam zapytanie. Moja psica nie znając kogoś, osoba która nie przechodzi bezpośrednio obok niej, tylko np. po drugiej stronie ulicy wywołuje u niej mega radość, psica skacze na dwóch łapach, sama się przewraca, szarpie na smyczy. A co się dzieje, gdy stoimy np. przy przejściu dla pieszych gdzie pełno ludzi, dodatkowo oni ją jeszcze pobudzają, a bo mały słodki szczeniaczek, wywołują u niej dodatkową ekscytację. Na pewno jej to minie. Zawsze staram się ja uspokoić, odwrócić uwagę, nie stać zbyt blisko kogoś. Bo ona lubi z radości poskakać po ludziach, a nie koniecznie każdy musi być zwolennikiem psów. Często stosuje komendę: nie wolno, zostaw. Co można jeszcze?
Ludzi proszę by nie głaskali, nie ciućkali. Nie wszyscy rozumieją bo jak tu nie pogłaskać. A jest to naprawdę upierdliwe, podczas gdy ja kilkanaście razy dziennie muszę wyjść z psicą na spacer i próbuje ją nauczyć dobrego zachowania.
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: trudne spacery z psem 08.02.11, 09:52
      Co do ciągnięcia: po pierwsze pies musi też chodzic na spacery bez smyczy i mieć możliwośc wybiegania się, wówczas zazwyczaj ciąga mniej. Po drugie smycz nie może być zbyt krótka, to częsty problem, a na dłuzszej smyczy większość psów ciągnie mniej. Za grzeczne chodzenie psa należy nagradzać. No i warto zastosowac wspomagacz mechaniczny - zwykła obroża zapięta tuż za uszami i dość ciasno (a nawet bardzo ciasno, tak by pies czuł każde szarpnięcie) lub kantar.

      Co do ludzi - ja jestem przeciwniczka ograniczania psu pozytywnych kontaktów z ludźmi. Jeszcze chwila, pies wyrośnie i wszyscy wokół nie będa tak chetni do głaskania, a to doskonały sposób na naukę, że ludzie są fajni. Powinnaś doprowadzić do takiej sytuacji, że ludzie owszem, głaszczą, ale za coś - np. za to, że pies się uspokoi, przestanie skakać i grzecznie podda się głaskaniu.

      Btw - doskonałym pomysłem może być pójście z psem na szkolenie.
      • m_jak_mysz Re: trudne spacery z psem 08.02.11, 12:48
        Pomysł ze szkoleniem popieram:)
        Natomiast to co możesz zrobić sama to wprowadzić tzw. sygnał neutralny, najłatwiej jakieś cmoknięcie, dźwięk (nie imię psicy) bez zabarwienia emocjonalnego, na który ona będzie reagowała. Zacznij w domu: weź kilka smaków, zwróć jej uwagę na siebie i odejdź tyłem krok. Jeśli podąży za tobą (a raczej tak zrobi) cmoknij i daj smaka. A potem ćwicz chodząc po domu do tyłu i nagradzaj podążanie na cmoknięcie. Potem spróbuj to przenieść na dwór, ale najpierw w jakimś spokojnym miejscu, gdzie nie ma zbyt wielu podniet, ludzi, psów itd. Stopniowo zmieniaj coraz częściej kierunki, w które idziesz, skręcaj, zawracaj. Jak już podąża ładnie na cmoknięcie stopniowo nagradzaj smakiem coraz rzadziej, natomiast cały czas chwal. Kolejny krok to pies po twojej jednej stronie, smaki w ręce po tej stronie co pies, smycz w drugiej. Wydajesz smaki na początku bardzo często, prawie nonstop, chodzi o to, żeby ona skojarzyła, że jak jest blisko to bar otwarty. Jak zacznie odchodzić, ale ZANIM smycz się napnie - cmokasz. Jeśli się obejrzy i podejdzie do Ciebie - smakol i pochwała. Jeśli nie, to znaczy że jeszcze trzeba poćwiczyć reakcję na cmoknięcie. Jeśli smycz już się napnie, zatrzymaj się, możesz też delikatnie zmienić kierunek marszu. Jak tylko rozluźni idziecie dalej. W ten sposób powinna się nauczyć, że tylko na luźnej smyczy może dojść tam, gdzie chce. Żmudne, nudne, ale skuteczne. Warunek - nie można jej ANI RAZU pozwolić na dociągnięcie na smyczy tam, gdzie ona chce.

        Reagowanie na to cmoknięcie może ci też pomóc w nauce spokojnego mijania ludzi i psów, bo jakkolwiek dobre kontakty z przyjaznymi ludźmi to bardzo ważna rzecz, to jednak powinna się nauczyć podchodzić do ludzi i psów spokojnie, a nie wizgać się na smyczy na ich widok. Nie piszesz zresztą jak duży to psiak, ale jeśli jako dorosły będzie ważył choćby 25 kg to skakanie takiego psa na ludzi nawet w najprzyjaźniejszy sposób raczej nie wywoła zachwytu... Ale jeśli będziesz ją nagradzać za spokojne zachowanie koło ludzi, to też powinna ich sobie dobrze kojarzyć. Przede wszystkim nie dopuszczałabym do sytuacji, w której uda jej się na człowieka skoczyć, a on ją pogłaszcze - to tylko będzie wzmacniać to zachowanie. Najlepiej byłoby pewnie poćwiczyć na zaprzyjaźnionych ludziach, w zaaranżowanych sytuacjach - psiak koło ciebie, człowiek powiedzmy 20 m dalej i podchodzicie. Jak jest spokojna, chwalisz, nagradzasz, idziecie. Jak zaczyna się miotać, zatrzymujesz się (albo zatrzymuje się ten człowiek). Uspokaja się - ruszacie. I tak, aż uda się podejść spokojnie, na luźnej smyczy. I wtedy pieszczochy, nagrody, pochwały itd:).

        Takie sytuacje jak opisujesz choćby przy przejściu przez ulicę, są dla niej dużo trudniejsze, można robić tak, że poczekasz kawałek dalej od ludzi na zmianę światła i ruszysz z pewnym opóźnieniem, żeby nie miała tych ludzi naokoło siebie. I jeszcze jedno - nie licz na to, że samo jej przejdzie. Jeśli teraz nauczy się ekscytować na widok ludzi (a podłożem takiej ekscytacji może być brak pewności siebie), to potem będzie tylko trudniej. Teraz póki jest szczeniakiem na pewno będzie łatwiej utrwalić jej spokojne zachowanie, choć na pewno jest to upierdliwe:)
        • agniecha_p1984 Re: trudne spacery z psem 08.02.11, 14:22
          No w rodzinie Ci co mieli psy, mówią, że minie jej to zachowanie bo to szczeniak, że szczeniaki tak mają. W co nie do końca wierzę, bo spotykamy inne szczeniaki i większość wręcz boi się ludzi, ledwo obwącha rękę.
          Bardzo się cieszę, że moja psina jest towarzyska i się nie boi, bo też takiego psa chciałam, a nie takiego co będzie rzucał się z agresją na ludzi. Tylko właśnie chcę ją spróbować nauczyć, że jak przechodzimy obok ludzi ona ma zachować spokój, a nie jak wariat ciągnąć do każdego. Wydaje mi się, że musi się tego nauczyć, gdyż ona powinna wiedzieć, że pełne zaufanie ma mieć wobec mnie i męża, i znać grono najbliższych nam osób, a nie, że wszyscy są jej Panią/Panem, bo póki co to tak wygląda, że do każdego by poszła.

          Co do smyczy... to jeśli ją puszczam w parku, by pobiegała bez problemu reaguje na komendę: do mnie, chodź. Psina się nie oddala, nawet gdy biega jak szalona to zawsze trzyma się blisko mnie. Najgorzej jest gdy ma iść na smyczy. Wtedy ciągnie, dusi się na obroży. Ale wypróbuje nowe metody, może poskutkują. Wytrwałością może dojdziemy do normalnego chodzenia na smyczy, bo póki co ciężko się z nią chodzi. I jest to męczące... a ze szczeniakiem to trzeba często wychodzić.

          Ktoś powyżej jeszcze napisał, że takiego młodego psa to trzymać na dłuższej, a nie na krótszej smyczy.... nie do końca się zgodzę. Na chwilę obecną nie potrafiłabym sobie wyobrazić, że moja psina, która wariuje na krótkiej idzie znacznie spokojnie na dłuższej. Wydaje mi się, że wtedy poczuje totalną swobodę i nauka spokojnego chodzenia na smyczy może totalnie nie wypalić .
          • m_jak_mysz Re: trudne spacery z psem 08.02.11, 18:50
            > No w rodzinie Ci co mieli psy, mówią, że minie jej to zachowanie bo to szczenia
            > k, że szczeniaki tak mają. W co nie do końca wierzę, bo spotykamy inne szczeni
            > aki i większość wręcz boi się ludzi, ledwo obwącha rękę.

            To źle mówią - psy, podobnie jak dzieci, trzeba wychowywać, a nie czekać, aż "z tego wyrosną". Szczeniaki wyrastają z wielu rzeczy, np. sikania co godzinę. Ale nie z zachowań, których się nauczą i które zostaną wzmocnione. Jeśli ktoś głaszcze słodkiego szczeniaczka, który skacze, to wzmacnia skakanie. Duży pies nie będzie wiedział, że już nie jest słodkim szczeniaczkiem i dalej będzie skakał. Tak więc bardzo dobrze robisz, podchodząc do tematu inaczej.
            Pewnie, że dobrze, że lubi ludzi i tak jak pisała semi-dolce powinnaś to wykorzystać, żeby się uczyła, że ludzie są fajni. Ale jednak maniery muszą być:) Jeśli wypracujesz z nią ten sygnał neutralny, będzie o wiele łatwiej przechodzić koło ludzi. Nauczy się, że pojawienie się ludzia oznacza przyjemność, ale pod warunkiem, że będzie spokojnie szła. Jak się będzie wyrywać - bo na pewno przynajmniej na początku nauki będzie się to zdarzać - spokojnie się odwracasz i idziesz w inną stronę. Uda się:) Aha - lepiej ćwiczyć jak wracacie ze spaceru i ona jest już trochę zmęczona, niż jak dopiero idziecie i jest podekscytowana.
            No i szkolenie na pewno by wam pomogło - bo najlepiej by było, żeby fachowiec zobaczył nie tylko co robi pies, ale co robisz Ty czy mąż. Wtedy łatwiej i szybciej można taki problem przepracować. To tak jak z nauką gry w tenisa - jak ktoś chce się nauczyć, to zwykle zapisuje się na lekcje:)
          • semi-dolce Re: trudne spacery z psem 08.02.11, 20:21
            > Ktoś powyżej jeszcze napisał, że takiego młodego psa to trzymać na dłuższej, a
            > nie na krótszej smyczy.... nie do końca się zgodzę. Na chwilę obecną nie potraf
            > iłabym sobie wyobrazić, że moja psina, która wariuje na krótkiej idzie znacznie
            > spokojnie na dłuższej. Wydaje mi się, że wtedy poczuje totalną swobodę i nauka
            > spokojnego chodzenia na smyczy może totalnie nie wypalić .

            To sobie nie wyobrażaj, niech ci się nie wydaje tylko sprawdź to empirycznie. Działa. Za krótka smycz powoduje, że pies się szarpie.
            • szmaja Re: trudne spacery z psem 10.02.11, 14:41
              W ogóle uważam, że najczęściej ciągnięcie jest spowodowane sposobem prowadzenia psa, tym, że jak jest smycz, to chcemy psa trzymać niezmiernie blisko siebie, nie pozwalamy mu na żadną aktywność typu "powąchanie osikanego słupa", denerwujemy się, pies się frustruje, również pobudza i zaczyna się ;-)

              Teraz już na pewno nikt nie pamięta, jak się zaczęło, a pies ciągnie.
              Co ciekawe, prawie zawsze psy chodzą "lepiej" bez smyczy - są bliżej właściciela, bardziej się kontrolują, niż na smyczy, gdzie ciągle próbujemy je "poprawiać".

              To prawda, że szczeniak ma większą pobudliwość niż dorosły pies, że reaguje dużo częściej i wyraźniej w wielu sytuacjach, co nie znaczy, że nie należy od początku uczyć go dobrych zwyczajów spacerowych.

              Myślę, że najlepiej wytłumaczy i pokaże to instruktor podczas szkolenia - co ważne, podczas zajęć to właściciel ma się nauczyć najwięcej :-)
              • szmaja Re: trudne spacery z psem 10.02.11, 14:46
                ps. wcale bym nie szalała z wybiegiwaniem, szczególnie że za chwilę rozpocznie się taki czas w życiu tego psa, że może zacząć się wybierać na samodzielne wycieczki.

                Pies podczas spaceru MUSI mieć możliwość:

                - swobodnego węszenia
                - pokonywania zróżnicowanych terenów - górki, pagórki, dołki, błoto, woda itp. (płaski i niepłaskie dla rozwoju mięśni ;-))
                - oglądania nowych rzeczy - raz na jakiś czas nowego parku, nowej ulicy (gdzie, znowu, są inne zapachy, inne przedmioty).
                - zabrałabym psa czasem na krótką (15-20 min) wizytę do znajomych, gdzie pies sprawdzi ich mieszkanie, powącha, poogląda :)

                Dla młodego psa przede wszystkim liczą się przyjemne doświadczenia, nowe doświadczenia.

                Dobrze jest też zapewnić psu możliwość kontaktu z innymi ludźmi i psami - musi to być kontakt kontrolowany (nadzorowany) i (w przypadku psów) niezbyt długi ok. 10-minutowy, ma dać możliwość ćwiczenia psiego języka.
    • majenkir Re: trudne spacery z psem 08.02.11, 14:34
      Typowy polroczniak ;).
      Moja rada - wybieganie + szkolenie :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka