Dodaj do ulubionych

Kocham mojego psa!:)

17.10.03, 14:07
Sklonila mnie do tego publicznego wyznania jej wczorajsza niedyspozycja t.j
caly bozy dzien wymiotowala! Bardzo sie martwilam, myslalam, że moze to
choroba pokleszczowa (tak zasugerowal wet.),ale na szczescie to chyba zwykle
zatrucie,albo zezarla cos na spacerze (to jeszcze "glupi" szczeniak)-dzis
wydaje sie byc ok!
I tak sobie uzmyslowilam, ze juz zyc bym bez niej nie mogla,ze kocham ja jak
czlowieka (choc potrafi byc niegrzeczna!),choc nie jest rasowa i musze z nia
wychodzic 5 razy dziennie... To jednak jest to wielka radosc, taki przyjaciel!
Prawda, że się ze mną zgadzacie?

Ania
-
Obserwuj wątek
    • kamcia_79 Re: Kocham mojego psa!:) 17.10.03, 14:23
      Oczywiście, że się zgadzamy.
      Też kocham swoje psy. Ktoś kto nie ma psa nigdy nie zrozumie jaką radośc daje
      posiadanie takiego super przyjaciela.
      Gdy podjeżdzam pod dom i widzę te kochane trzy mordy wypatrujące mnie na progu,
      to aż serce rośnie.
    • default Re: Kocham mojego psa!:) 17.10.03, 14:33
      Zgadzam się z Tobą całkowicie. Ja też przeżywam choroby moich psów, mamy
      zresztą "domowego" weterynarza, nawet dwóch, to nasi znajomi, którzy
      przyjeżdżają na wezwanie błyskawicznie. Dzięki temu znają dobrze nasze psy i
      koty i ich dolegliwości, a ja nie muszę targać delikwenta do przychodni i
      narażać na dodatkowy stres.
      Dobrze, że Twój psiak nie zachorował poważnie, ale uważaj na to zjadanie
      świństw, czasem to może się naprawdę źle skończyć, ludzie wywalają różne
      rzeczy - czasem nawet świadomie zatrute. A tak na marginesie - objawem choroby
      pokleszczowej (babesziozy) jest przede wszystkim znaczne osłabienie i
      zwiotczenie mięśni, pies się słania na nogach i nie je. O wymiotach nie
      słyszałam.
      A wracając do miłości do swojego psa - najgorsze jest to, że kiedyś trzeba
      przeżyć jego odejście. Wiosną tego roku odeszła najstarsza z moich suczek, w
      dodatku odeszła po ciężkiej chorobie (rak). Jedyne co mogliśmy dla niej zrobić,
      to skrócić jej mękę, ale uwierz - była to chyba najcięższa decyzja w moim
      życiu. Chociaż minęło już 5 miesięcy, my ciągle nie możemy o niej spokojnie
      rozmawiać, każde wspomnienie kończy się łzami... Teraz też :((
      Sorry, że tak posmuciłam, ale jakoś mnie naszło...
      Pozdrowienia i dużo zdrowia dla Twojego pieska,
      def
      • Gość: marialudwika Re: Kocham mojego psa!:) IP: *.solcon.nl 17.10.03, 15:48
        I ja DO WAS naleze!!!!Uwielbiam moje psiaki,na szczescie moj maz tez ma na ich
        p-cie obled.Z powodu psow nawet na wakacje nie wyjezdzam bo nie mialabym serca
        ich zostawic!!A jesli juz wyjezdzamy to osobno.Nie mamy do NIKOGO tyle zaufania
        by psiunki zostawic komus innemu.Nie zluje swego wyboru i pozdrawiam
        innych "maniakow psow" i innych zwierzakowi i zwierzaki pozdrawiam
        tez.Ci.ktorzy ich nie maja nie wiedza,co traca.
        ml
      • Gość: Jolka Re: Kocham mojego psa!:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 09:29
        Od śmierci mojej kochanej suni minęło 14 miesięcy. Mam już od roku nową psinę,
        teź bardzo ją kocham, ale tak jak Ty, również pisząc te słowa, mam łzy w
        oczach wspominając Sabę. Bardzo cierpiała. Robiłam wszystko żeby ja ratować.
        Niestety, po 3 miesiącach musiałam podjąć decyzję o skróceniu jej męki. Długo
        potem nie mogłam się pozbierać. Pozdrowienia
        • marialudwika Re: Kocham mojego psa!:) 18.10.03, 09:53
          Moje psy,ktore odeszly do psiego raju zyja nadal we wspomnieniach.Wczoraj
          ogladalam je na rodzinnym video i poplakalam sie,ze juz ich nie ma.
          ml
    • Gość: xmartini Re: Kocham mojego psa!:) IP: *.acn.waw.pl 17.10.03, 16:28
      Ja mam kicię i bez niej też już nie potrafilibyśmy żyć. Dziś właśnie miała
      sterylizację, teraz leży taka bidulka mało przytomna. Niby to rutynowy wręcz
      zabieg, ale tak bardzo się o nią z mężem baliśmy! I wrażenie okropne, jak ją
      zostawiliśmy w lecznicy, mimo że z lekarzem chodziłam do podstawówki :), czyli
      znajomy, więc nie powinniśmy się bać - ale w domu nikt nie wybiegł na
      powitanie... Niby to chodzi "tylko" o zwierzę, ale żeby nie myśleć, żeby czymś
      się zająć, pojechaliśmy w czasie jej operacji na zakupy. No bo jak tu nie kochać
      zwierzątka? przecież to część rodziny.
    • trufelka Re: Kocham mojego psa!:) 18.10.03, 10:12
      i wlasnie to przywiazanie nastepuje gdy pies duzo z nami przebywa.
      Ludzi ktorzy trzymaja psy daleko od siebie - w ogrodzie, nie przywiazuja sie az
      tak.

      ps Jak jes podejrzenie ze pies sie otrul to najlepiej dac mleko.
      • ap77 Re: Kocham mojego psa!:) 18.10.03, 11:04
        To jeszcze raz ja-załozycielka watku-"peanu":) Ja moją Tosię traktujęwręcz jak
        dziecko, którego póki ci nie mam. Przeciez takim zwierzakiem teztrzeba się
        opiekować,bo on ma tylko nas!
        A co do zatrucia to przeszło jak ręką odjął, choc wyglądao b. poważnie
        (pies "lał się" przez ręce). Po głębszym zastanowieniu doszlismy do
        wniosku,zebyc może ktośnam otruł psa! Bylismy tego dnia na działce, niestety
        nie mamy jej jeszcze ogrodzonej i pies latał po innych. Być może to sie komuś
        nie spodobało? Albo ktos chce otruć koty, o które jest wojna na działkach i np.
        Tośka coś zjadła? Jakoś dziwnie śmierdziało jej z pyska walerianą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka