Dodaj do ulubionych

Nie lubia jak mowia na mnie...

23.01.04, 18:35
No wlasnie, jakiego zdrobnienia nie lubicie jesli chodzi o Wasze imiona?!

Ja bardzo nie lubie, jak ktos do mnie mowi-Anka.

Moja siostra Ewa za Ewcie, obraza sie smiertelnie!

Obserwuj wątek
    • madzialena22 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 23.01.04, 18:59
      Jak już wspomniałam w którejś z moich wypowiedzi,nie lubię jak ktoś mówi:
      Magda.Dla mnie to nie jest zdrobnienie,takie zbyt "twarde".Poza tym Magda to
      odrębne imię.Wszystkie inne formy mi odpowiadają. wink)
      • jo_asia Re: Nie lubię ... 23.01.04, 19:08
        kiedyś baaaaardzo nie lubiłam zdrobnienia Joasia, Joaśka

        mogło być dowolne przeinaczenie Asi (Aśka, Asia, Asica, Asiek, Asiunia),
        nie lubiłam żadnych zdrobnien z Jo (jeśli z Jo, to tylko w pełnym brzmieniu)

        teraz już mnie to tak nie wzrusza
        • kocynder Re: Nie lubię ... 25.01.21, 23:18
          A mi się zawsze podobało "Joanka". Miałam koleżankę Joannę, na którą właśnie zawsze wszyscy wołali "Joanka". Ładnie. smile
      • lyla1 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 27.01.04, 08:13
        Ja z kolei nie lubię zdrobnienia Madzia. Zawsze kojarzy mi się z Madzią
        Karwowską z "Czterdziestlatka"
      • lily.sins Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 28.01.04, 20:11
        Witam,

        z uwaga czytam o imionach dla dzieciaczkow, bo sama mysle o tym zeby zostac
        mama. A wracajac do tematu - mam na imie Magdalena ale oczywiscie ludzie mowili
        i mowia Magda czego nienawidze chronicznie - koojarzy mi sie z Helga i jak
        kolezanka powiedziala jest twarde. Gdy mieszkalam za granica nikt nie mowil
        Magda - wszyscy Magdalena albo Lena. Kiedys tak ktos mnie nazwal i bardzo mi
        sie to spodobalo - tak sie zreszta przedstawiam. Swoich rodzicow nie moge
        przestawic na Lena - ale konsekwentnie nie raegujac na Magda - zmusilam do
        mowienia Magdalena ( w koncu tak mi na imie znalezlismile).
        Czescto zdarza sie, ze ludzie nie chcaslyszec ,ze cos nam sie nie podoba tylko
        mowia co im sie podoba.

        pozdrawiam wszystkich serdecznie smile)

        Lena
        • szczekuszka Magdalena 29.01.04, 11:03
          lily.sins napisała:


          >A wracajac do tematu - mam na imie Magdalena ale oczywiscie ludzie mowili
          >
          > i mowia Magda czego nienawidze chronicznie

          Mam kolezanke, ktora ma na imie Magdalena, ale zyczy sobie wylacznej formy-
          Magda. I bardzo by chciala zrezygnowac z Magdaleny na rzecz Magdy w dowodzie,
          ale to jest troche papierkowej roboty.
          Takze kazdy z nas ma inny gustwink.
    • gabimama Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 23.01.04, 20:20
      Jak byłam dzieckiem bardzo nie lubiłam, gdy ktoś mówił do mnie Gabrysia (a
      niestety większość nauczycieli tak się do mnie zwracała). W tej chwili nie
      drażni mnie już to zdrobnienie i - tak naprawdę - lubię absolutnie wszystkie
      możliwe do stworzenia zdrobnienia i odmiany Gabrieli.
    • ariana1 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 23.01.04, 21:07
      Ja też nie lubię zdrobnień, typu Arianka, a już Arusia doprowadza mnie do
      szewskiej pasji. Ariana i koniec! Z kolei moja kuzynka i jej mąż, zresztą o
      sympatycznych i sławnych imionach - Kasia i Tomek, dostają nerwowej wysypki na
      dźwięk Tomaszek i Kachna smile
    • catalinka Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 23.01.04, 22:29
      Ja właściwie lubię wszystkie zdrobnienia Katarzyny, zwłaszcza kiedy używają je
      bliscy mi ludzie, ale nie cierpałam kiedy szef mówił do mnie Katarzynka!
      Kasia
      • katerinka_blondinka Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 06.04.16, 18:36
        A ja nie znoszę zdrobnienia Kacha. Kojarzy mi się z jakąś grubą babą wink))))
    • tradycja1 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 23.01.04, 22:48
      Mnie jest wszystko jedno prawie.
      Czasami ktos powie do mnie Aga, ale rzadko bo czesciej mowia tak na Agnieszki.
      Nie lubie tego zdrobnienia, choc jest czescia mojego imienia.
    • abiela Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 23.01.04, 23:32
      Ja chyba tylko Andzi nie lubie, wszytskie Anki, Anule, Aneczki sa ok.
      W podstawowce nie lubilam Anka (n z kreseczka) - wogole nie wiem jak takie
      zdrobnienie mozna bylo wymyslic?

      A.
    • aluc Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 24.01.04, 09:38
      kiedyś bardzo nie lubiłam Ani i twardo żądałam Anki smile)) teraz akceptuję
      wszystkie zdrobnienia, a najczęściej właśnie Ania do mnie się mówi

      a cudzoziemcy mówią Anna, co bardzo mi się podoba
      • grzalka Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 24.01.04, 10:29
        Nie cierpie Joasi, brrrr....
        • itsola Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 24.01.04, 14:30
          Witajcie !
          W dziecinstwie ,nigdy nie lubilam jak na mnie mowiono Olka.A tak poza tym to
          wszystko inne bylo okey!Teraz bym dala wszystko ,zeby tu w Niemczech wszyscy
          korzystali z roznych odmian OLI.Po pierwsze wszyscy dziwia sie dlaczego takie
          piekne imie Aleksandra jest to Ola.Po drugie brzmi to jak ULLA.po trzecie pisza
          je Olla.Pomimo tych wszystkich przypadkow bede zawsze sie przedstawiala jako
          OLA a nie Aleksandra. Pa Ola
    • marcsi Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 26.01.04, 08:16
      Cześć Kochane, witam po przerwie. Miałam bardzo bliskie "spotkanie" z
      samochodem i w związku z tym przez pewien czas niestety nie mogłam pisać.

      A tak na temat tego wątku - ogólnie nie przepadam za swoim imieniem, ale
      najbardziej irytuje mnie jedna ciocia, która mówi na mnie Maniusia.
      Pozdrawiam
      M
      • abiela Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 26.01.04, 22:09
        A co sie stalo marcsi??? Bo juz sie przerazilam!

        Ania
        • anyaw73 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 26.01.04, 23:07
          Ja nie zabardzo sie ciesze jak ktos do mnie mowi Andzia, natomiast uwielbialam
          jak moj wuj moil Hanus, pomio ze jako dziecko uporczywie go poprawialam ze ja
          mam na imie Ania. Ale tak naprawde to bardzo nie lubila swojego drugiego
          imienia Karolina a tak niestety zwracali sie do mnie nie ktorzy czlonkowie
          rodziny poniewaz mam bliska ciocie o imieniu Anna. Teraz juz mi troche przeszlo
          ale nadal nie darze tego imienia sympatja.
        • marcsi Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 27.01.04, 16:45
          Cześć Aniu,
          Ano potrącił mnie samochód. Dosyć to nieprzyjemne przeżycie, ale pomału
          dochodzę do siebie. Nie ma co wspominać - grunt, że palce u rąk mam sprawne i
          pisać mogę smile
          Ściskam
          M
    • tesska Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 26.01.04, 10:09
      Witam,
      ja niecierpialam, jak do mnie w szkole mowili Sylwka, fuj, nie lubie do
      dzisiaj, ale teraz juz nie spotykam sie z tym. Natomiast lubie bardzo
      zdrobnienia z domu Wunia, Sylwunia.
      I nie lubie jak maz do mnie mowi po imieniu -Sylwia, wiem wtedy, ze cos jest
      nie tak... wink)
      • szczekuszka Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 26.01.04, 12:34
        tesska napisała:

        > I nie lubie jak maz do mnie mowi po imieniu -Sylwia, wiem wtedy, ze cos jest
        > nie tak... wink)

        smile
        U mnie jak moj chlopak mowi do mnie-Anka, to wiem, ze cos przeskrobalam i jest
        na mnie zly. I tez rzadko mowi do mnie po imieniu, ja za to jego imie bardzo
        lubie (Adam) i chetnie sie tak do niego zwracam. Troche go to dziwiwink).
        • tesska Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 27.01.04, 09:45
          HEjka Szczekuszka,
          ja osobiscie nie przepadam za imieniem mojego meza -Robert. Nigdy mi sie nei
          podobalo, wiec jak ja mowie do niego po imieniu to tez, jest cos nei tak, to
          brzmi bardzo oficjalnie, jak dla mnie. A tak poza tym, moze to tez bierze sie
          z tego, ze wymyslamy dla siebei cale mnostwo innych zwrotow, jakimi sie do
          siebie zwracamy... one sa takie slodkie i niepowtarzalne wink)

          Pozdrawiam
    • badziul Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 26.01.04, 15:53
      witajcie,

      faktycznie OLKA jest dla mnie nie do zniesienia (niestety są osoby
      niereformowalne i moje veto to dla nich zbytnia drażliwość), inne zdrobnienia
      mi nie przeszkadzają: mamy sie podzieliły: dla jednej jestem Oleńką a dla
      drugiej Olusią i jest fajnie. Mój małżonek gdy jest na mnie zły to mówi Olaaa i
      dlatego ostatnio mi stresująco się to zdrobnienie kojarzy smile)) ale za to
      wymyśla milion innych fajnych yeah!

      A w pracy albo Olcia (co lubię), albo pani Olu (co też jest do zniesienia)
      ale za Aleksandrę vel panią Aleksandre prawie biję...

      causki
      badziul boo
      • madziarek_edziecko Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 27.01.04, 08:46
        Witajcie.
        Ja lubię chyba wszystkie zdrobnienia mojego imienia, typu : Madzia, Magdusia,
        Madziunia, Madziarek. Nie lubię jedynie takiego wymysłu jak - Madziara.
        Pozdrawiam
        Madzia
    • neviska Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 27.01.04, 12:06
      ...Aga. Dla mnie brzmi to pogardliwie. W podstawówce nienawidziłam nauczycielki
      mówiącej do mnie Agniecha. A "pełne" imię to również jak zdrobnienie, przez tę
      ohydną końcówkę -ka. Wrrr.

      ---
      Or maybe I'm just blind...
      • jagasz Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 27.01.04, 13:00
        Nie lubię jak mówi się do mnie Agniecha.
        Od razu kojarzy mi sie z jakąś wielką babą, a zresztą tak mówi do mnie teściowa.
        Bez komentarza
        Aga
    • ixtlilto Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 28.01.04, 21:23
      KAŚKA wypowiadane przez mojego wychowawce w LO
      brrrr...
    • lidianek Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 03.04.16, 12:36
      Lida. Wszystko, tylko nie Lida.
    • karola1705 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 03.04.16, 21:14
      Karusia... ja tego nie znoszę, moja babcia z kolei uwielbia choć już kilkakrotnie prosiłam by mówiła do mnie inaczej.
      • lidianek Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 04.04.16, 10:34
        Babciom można wybaczyć big_grin
        • karola1705 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 06.04.16, 19:13
          Niekiedy nie ma innej opcji, bo tak jej się podoba najbardziej wink
      • kocynder Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 08:28
        Moja chrześnica jest właśnie Karoliną. I jednym z najulubieńszych moich zdrobnień jej imienia jest Karusia, Karissima - Najdroższa. smile
        No, babcie tak już mają... smile
    • tami46 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 05.04.16, 23:49
      Jestem stara i nie cierpię gdy do mnie mówią Krystyna.
    • hanna.konstancja Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 09.02.19, 18:03
      Nienawidzę formy " Hanka". "Pani Haniu" też jest przykre dla ucha- tak jakby ktoś się jednocześnie usilnie spoufalał i asekuracyjnie trzymał bezpieczny dystans. "Pani Hania" kojarzy mi się z 50 letnią sekretarką, która nosi niebezpiecznie wyblakłą trwałą i ma zgolone, ale za to namalowane brwi.
      • meggan79 Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 10.02.19, 19:16
        Akceptuję tylko Małgosię ani Gosia,ani tym gorzej Gośka ,Małgośka, Gocha, brrrr. Małgorzatka też jest sympatyczna lecz nikt tak nie mówi.
      • kocynder Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 10.02.19, 21:48
        A mi się właśnie "pani Hanka" kojarzy ślicznie - bo z Hanką Renowicką z powieści t. Dołęgi - Mostowicza, którą porównywano do madonny Baldovinettiego... Czyli była prześliczna. smile
        • hanna.konstancja Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 10.02.19, 22:43
          Pani Hanka ma minimum 45 lat i jest smukłą lisicą o czerwonych włosach i uwodzicielskim głosie Lauren Bacall. Nie może się pogodzić z przemijającą młodością dlatego strzela oczami do właściciela pobliskiej kancelarii. Nosi czarny aksamitny kapelusz i pali długie papierosy pijąc absynt z importu.
          Nie,nie.
          • kocynder Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 01:19
            Pani Hanka z Niementowskich Renowicka (u Dołęgi - Mostowicza) miała lat dwadzieścia trzy, była czarnooką naturalną blondynką, szczupłą i bardzo elegancką, żoną dyplomaty Jacka Renowickiego, mającego lat trzydzieści dwa. Państwo Renowiccy byli zamożną i bywającą w tzw "wyższych sferach" parą, przyjaźnili się z arystokratami oraz z osobami ze sfer rządowych. Opisane w pamiętniku wydarzenia (afera szpiegowska i zdający się nieuchronnym skandal towarzyski) tylko zacieśniły ich serdeczną relację. Jeśli nie czytałaś "Pamiętnika pani Hanki" - to poczytaj. Z przymrużeniem oka. Uśmiejesz się setnie! A niestety nie umiem wklejać zdjęć, więc nie zamieszczę obrazu Madonny autorstwa Baldovinettiego... sad
            • hanna.konstancja Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 03:11
              Kocynderku kochany, nie jestem ignorantką aż taką ! Nie znam Pani Hanki z przytoczonej przez Ciebie lektury smile. Opisałam własną fantazję..Ale jako para podobają mi się z opisu średnio - nie za mało mieli w sobie rock'nd'rolla ? Mam zdecydowanie inne towarzystwo niż arystokrację- co na swój sposób jest bardzo piękne dl mnie. I wiesz, nie przepadam za tymi czasami.. kiedy można było albo przeważnie się bywało tylko czyjąś żoną. Ale jeśli zachęcasz...Ja od siebie polecam "Małe życie" i "Moje serce, mój wróg".Wszystkie książki o których mówiła mi moja cudowna specjalistka od bordera..są ..
              • kocynder Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 03:53
                smile
                Nieczytywanie Dołęgi - Mostowicza nijak nie może być uznane za przejaw ignorancji. big_grin
                Opisałam tylko z czym MI się kojarzy "pani Hanka".
                A dla jasności - we wspomnianym pamiętniku nie brakuje szantażu, afery szpiegowskiej, zdrad małżeńskich, a nawet i trupów! Więc może jednak nieco rock-and-rolla mięli, mimo, że czasy przedwojenne... wink (powieść wydano w 1939 roku, a więc w przededniu wojny). No, i pani Hanka zdecydowanie nie była "tylko żoną swojego męża"... Zasadniczo to ona właśnie była w centrum akcji! big_grin
                • hanna.konstancja Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 05:29
                  Mam wrażenie, że często spotykam się z jakąś formą pobłażliwej pogardy tylko dlatego, że nie wiem wszystkiego (nieprawidłowa pisownia raz widzianego imienia, otwarte przyznanie,że nie znam wszystkich książek- nawet Dołęgi Mostowicza) i nie uważam tego za zawstydzający deficyt tylko nowy zasób do zdobycia. Oczywiście, że kojarzę nazwisko, tylko je i wiesz? Nie myślę o sobie jak o ignorantce. Nie wiem jaki był Twój program lektur we wszystkich 3 lub 2 szkołach, co rekomendowali Ci na studiach ani jakie książki mieli w biblioteczce Twojej Rodzinie. Ostatecznie - kiedy, w których kierunkach i z jaką honorową listą tytułów koniecznych do przeczytania weszłaś w życie. Ja czytałam wszystko jak leci, i lubiłam zarówno delektować się Proustem, przyspieszać przy rosyjskiej klasyce, Marquezie , Coetzem czy Jelinek. Polskich Krzyżaków i Chłopów stanowczo odmówiłam, Dziady mnie zdenerwowały,ale resztę lektur przeczytałam z z obu list (tej dla chętnych też smile).Trochę książek psychologicznych/ o psychopatologii,zaburzeniach rozwojowych, podrecznik Bilikiewicza, "Fanny i Alexander",Hłasko,poezja tylko smutna Wojaczek-Stachura Nie poprowadziło mnie nigdy w kierunku Dołęgi Mostowicza, nikt mi go nie polecił, nie miałam go na liście absolutnych klasyków i książek, które muszę przeczytać jako ja.Najważniejsze zaś- tematyka(akurat tego utworu) ani gatunek nie były mi bliskie.Zdrady?Afery szpiegowskie?szantaże? Komedyjka? Nigdy nie przeczytałam takiej książki, bo leży bardzo daleko od moich preferencji. Jestem chmurna i ponura. Ponadto naprawdę nie mam nic przeciwko temu, że prezentujecie tu ponury tryumf nad niedouczonymi i pozbawionymi konserwatywnych rodzin katolickich(pełnych- jak kiedyś zostało wspomniane) smile. A jednak Wokulskiego lubiłam najbardziej smile
                  • kocynder Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 08:24
                    Nie z mojej strony. Znaczy pogarda dlatego, że nie wiesz wszystkiego. smile Nikt nie wie wszystkiego i nikt nie przeczytał "wszystkiego".
                    Tadeusz Dołęga - Mostowicz, dziś może już być zaliczony do klasyki literatury. Ale absolutnie nie musi. I nie ma go na żadnej liście lektur, ani szkolnych, ani rekomendowanych przez nikogo. To po prostu fajna, odprężająca lektura, nic wiekopomnego.
                    Czytałam wszystko co wpadło mi w ręce, a w domu "nauczycielskim" dużo tego było... Przy Prouście ziewałam, ale przebrnęłam z solenną obietnicą, że nigdy więcej! Krzyżaków i Chłopów podobnie, ale już Trylogię znam niemal na pamięć. Dziady i w ogóle całego Mickiewicza uwielbiam bezwarunkowo, choć od Dziadów wolę Pana Tadeusza, no i genialne mniejsze formy wieszcza. Stachurę, Pawlikowską - Jasnorzewską pokochałam w czasach nastoletnich wielkich miłości - potem nieco miłość mi zelżała (do ich poezji) - acz sympatia pozostała. W poezji uwielbiam Tetmajera i Kasprowicza. smile
                    A którego Bilikiewicza, Tadeusza czy Adama, czyli ojca czy syna? Bo obaj byli psychiatrami i obaj pisali podręczniki akademickie...
                    A co do Wokulskiego... Ze wstydem się przyznaję, że "Lalki" nie przeczytałam ani razu, choć próbowałam kilkakrotnie... Najdalej dotarłam do "Pamiętników Starego Subiekta" i koniec... Co poradzić, że od Wokulskiego wolę Kmicica... wink
                    • hanna.konstancja Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 09:41
                      Może jednak w Twojej krwi jest ta domieszka arystokracji i Wokulski to stanowczo za duży mezalians. Ale z drugiej strony nie zabrnęłaś dostatecznie daleko w lekturze by naprawdę go polubić. smile
                      • kocynder Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 11.02.19, 14:27
                        O arystokratyczności nic mi nie wiadomo... big_grin
                        Możliwe, że gdybym zabrnęła dalej w "Lalkę" to i Wokulskiego bym polubiła...
                        A na marginesie - w Trylogii zawsze uważałam Helenę za ciężką kretynkę, ze zamieniła takiego pełnokrwistego i z ikra Bohuna na Skrzetuskiego... a od wersji filmowej, w której urzekł mnie Domogarow - to już zupełnie. A, jakby nie patrzeć, Skrzetuski był szlachcic i ten tam, a Jurko kozak "rodziców nieświadom"... wink
                    • chayah Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 18.04.19, 09:46
                      Kocynder, myślę, że nieprzeczytanie "Lalki" w całości to bardzo powszechne zjawisko wink Mój brat cioteczny poddał się po jednej czwartej książki. W tym roku miałam "Lalkę" jako lekturę - pół klasy narzekało, że "nuda, zbyt długie, zbyt szczegółowe opisy, za mało dynamiczna akcja, zbyt realistyczna". Mnie akurat się podobała. Bardzo polubiłam Wokulskiego i Rzeckiego, obecnie są to moi ulubieni bohaterowie literaccy. Teraz w telewizji puszczają serial "Lalka", zachwyciłam się smile
                      W kwestii Mickiewicza... "Pan Tadeusz" - genialny, podobał mi się, ale z kartkówki z lektury tylko dwa. "Dziady część II" - ujdzie. "Dziady część III" - no comment wink
                      PS: Jeszcze więcej kłopotów sprawiła "Ferdydurke" - lektura, po której jedynki sypały się gęsto wink
                  • chayah Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 14.02.19, 19:29
                    hanna.konstancja napisała:
                    > A jednak Wokulskiego lubiłam najbardziej.

                    Nie ty jedyna smile Ja też bardzo lubię tego bohatera smile
                    Biorąc pod uwagę, że od 4 stycznia omawiamy "Lalkę"... Wychowawczyni jest polonistką - nie odpuści smile
                    • chayah Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 03.03.19, 09:01
                      ...19 lutego skończyliśmy, a mi nadal Prus w głowie big_grin
                      • hanna.konstancja Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 18.04.19, 11:33
                        I myślę, że jeszcze jak już się w Twojej głowie rozgościł to będziesz do niego nieraz z sentymentem wracała smile . Ja świeżo skończyłam 31 lat, więc z "Lalką" leci nam gdzieś 15 rocznica i nadal do niej wracam z sentymentem . Powiem szczerze, że "Antek" czy "Jamioł" też robią wrażenie, ale dziś chyba już nie serwują takich lektur ośmiolatkom ( razem z "Jankiem Muzykantem" Sienkiewicza stanowiły zestaw przedziwnych horrorów przewidzianych programowo dla naprawdę młodych odbiorców ). Nie wiem czy nie byliśmy za mali żeby właściwie się odnieść do skali dramatu. Ale i tak za najbardziej łamiące moje dziecięce serce lektury uważam "O psie który jeździł koleją" i "Łysek z pokładu Idy". Do tych książek nie wrócę. "Lalka" jest moim zdaniem PRZEpiękną literaturą o uniwersalnych wartościach. Trudo mi sobie wyobrazić, że kogoś nużyła, a z drugiej strony rozumiem to, bo chłopcy "pożerający" z wypiekami na twarzy Trylogię to dla mnie kosmos i tajemnica xD.
                        • chayah Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 18.04.19, 18:41
                          hanna.konstancja napisała:

                          > I myślę, że jeszcze jak już się w Twojej głowie rozgościł to będziesz do niego
                          > nieraz z sentymentem wracała smile

                          Hihi, coś mi się wydaje, że chyba tak będzie smile Dzisiaj skończyłam oglądać - i przyznam, że już zaczynam tęsknić za Wokulskim wink
                          • chayah Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 28.04.19, 21:34
                            Dlatego wczoraj zaczęłam oglądać jeszcze raz... wink
    • rosalindamaria Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 02.06.19, 10:05
      Ja toleruję wszystkie zdrobnienia, reszta domowników jest bardziej wybredna 😊 Starsza córka nienawidzi Gośki, młodsza Esterki, a mąż zabija za Piotrka.
    • theyette Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 10.06.19, 11:45
      Dosia. Nie cierpię.
    • chayah Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 28.06.19, 21:39
      Ja tam lubię wszystkie zdrobnienia mojego imienia. Pełną formę też lubię wink
    • katarzynkaa Re: Nie lubia jak mowia na mnie... 23.01.21, 18:22
      Kaśka - mam alergię. W dzieciństwie nienawidziłam Katarzyny, uznawałam tylko formę Kasia. Za Kaśkę potrafiłam się obrazić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.