szukam inspiracji, bo o ile dla dziewczynki mialam wymyslone, tak okazalo sie, ze bedzie synek i jestem w kropce.
Imie powinno byc najlepiej pochodzenia anglosaskiego albo na tyle zakorzenione w tej kulturze, zeby nie szokowalo. Jednoczesnie musi sie dac wymowic po polsku (Mia jest ok, wiec podobny poziom 'trudnosci' moze byc).
I jeszcze dobrze, jakby mialo fajne znaczenie.
Aha, nie moze sie zbyt mocno kojarzyc z zadna religia (czyli odpadaja wszelkie typowo biblijne).
Nie musi byc bardzo popularne (w zasadzie najlepiej jakby nie bylo w pierwszej dziesiatce), ale tez nie chce czegos zupelnie z kosmosu

Nazwisko dziecko bedzie miec egzotycznego pochodzenia, ale tez nie wyczesane z kosmosu. Drugie imie na pewno bedzie zimbabwejskie, ale nie bedzie uzywane. Ot, tatus sie uparl, ze ma byc