Dodaj do ulubionych

gdybyscie byly/byli tesciowymi...

27.11.05, 17:42
...ponawiam pytanie z innego watku, bo przeszlo niezauwazone, a problem mnie
ciekawi: jezeli bylybyscie/bylibyscie tesciowymi i Wasze dzieci chcialyby
nadac dzieciom imie, ktore z jakichs konkretnych powodow doslownie nie
przechodzi Wam przez usta, co byscie zrobily/li? Czy z reka na sercu nie
pisnelybyscie/libyscie nawet slowka, ze sie Wam imie nie podoba?
Obserwuj wątek
    • agi40 Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 17:59
      Ja chyba pisnelabymsmile) Wiem, ze to bylaby ich sprawa, ale gdyby mnie
      powiadomili o swoim wyborze, ktory bylby dla mnie naprawde okropny, to
      skomentowalabym. W koncu chyba wsrod bliskich swoje zdanie mozna wyrazic.
      Natomiast zadne szantaze i inne takie zagrywki opisywane w innych watkach nie
      wchodzilyby w gre, chyba, ze sie okropnie zestarzeje i bede straszna tesciowasmile))
    • mankencja Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 18:20
      powiedzialabym dlaczego odradzam, używając wyłącznie rzeczowych argumentów, bo
      głównie takie na ludzi działają. a potem niech z tą wiedzą robią, co im się
      żywnie podoba, ich dziecko.
    • guitarra Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 18:30
      Moje zdanie znasz. Zero mobbingu w tej sprawie. Przeżyłem to na własnej skórze,
      więc wiem, że nie warto ingerować. Uważam, że to jest wyłącznie sprawa
      rodziców, a dziadkom nic do tego. Mają kochać, rozpieszczać i akceptować. Mam
      nadzieję, że nie zmienię zdania za jakieś 25 lat, kiedy moja Natasza sama
      będzie mieć dziecko... wink.
      • mankencja Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 18:37
        wiesz, zaakceptowac powinni, ale moga chyba wyrazic swoje zdanie. dla
        scislosci - wyrazic raz i tyle.
      • gaudencja Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 18:41
        guitarra napisał:

        > Moje zdanie znasz. Zero mobbingu w tej sprawie. Przeżyłem to na własnej
        skórze,
        >
        > więc wiem, że nie warto ingerować. Uważam, że to jest wyłącznie sprawa
        > rodziców, a dziadkom nic do tego. Mają kochać, rozpieszczać i akceptować.

        A pomysl teraz o najbardziej znienawidzonym i nieakceptowanym przez Ciebie
        imieniu i wyobraz sobie, ze Natasza chce je nadac dziecku - nic bys nie
        powiedzial? Jestes tego pewien?
        • guitarra Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 18:49
          Ręki sobie nie dam uciąć, że nic bym nie powiedział... wink
          Ale na pewno bym się 50 razy zastanowił.
          Chodzi mi o to, że bardzo łatwo jest przekroczyć granicę pomiędzy dobrymi
          chęciami, a wtrącaniem się w cudze życie.
    • bodomlake Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 18:46
      Słówko bym pisnęła, ale nie ingerowałabym w to. To w końcu ich dziecko!
    • rycheza Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 19:08
      Obawiam się, że bym powiedziała... Starałabym się jednak używać rzeczowych
      argumentów, a nie szantażu. I to tylko w momencie, gdyby imię mogło obiektywnie
      w jakiś sposób zaszkodzić maleństwu. Co do nieprzyjemnych skojarzeń osobistych,
      to może bym wyraziła opinię (w końcu wszystko pozostaje w rodziniesmile!), ale nie
      wiem czy starałaym zmienić decyzję. Czasami lubimy jakieś imię lub nie przez
      pryzmat znanych nam osób o tym imieniu... Może maluszek zmienił by moją opinię.
      Pozdrawiam.
    • pepperann Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 20:22
      Powiedziałabym (nie tylko jako teściowa, również jako matka), zwłaszcza gdyby to
      było imię, które BARDZO by mnie raziło.

      A opiszę historyjkę pouczającą wink, że nie ma co przeginać z niewtrącaniem.

      Moja babcia - osoba, która woli w milczeniu cierpieć, niż się narzucać - nic nie
      powiedziała, że nie podoba jej się imię (Zuzanna) mojej ciotecznej siostry. Nie
      podobało jej się dlatego, że nazywała się tak żona jej kuzyna, która zapadła na
      schizofrenię, manię prześladowczą i w końcu popełniła samobójstwo. Od tej pory
      źle kojarzyło się Babci imię, a Zuza nie mogło jej przejść przez gardło.

      Ale nie pisnęła słówkiem. Za to kiedyś okazało się, że wujek (ojciec ZUzi)
      kompletnie nie pamiętał o tej rodzinnej tragedii, a ciotka (synowa babci) w
      ogóle o tym nie słyszała. MOże by to wzięli pod uwagę. A babcia do dziś (Zuza ma
      20 kilka lat)ma opory wymawiając jej imię. I zawsze mówi do niej : Zuzanno, żeby
      było inaczej.

      WIęc warto mówić.
      • andaba Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 20:38
        Niestety pewnie bym się wtrąciła. Niestety nie zawsze zdążę się ugryźć w język.
    • bea-sjf Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 20:50
      Jeśli moje dzieci ( i ich ukochani / ukochane ) będą chcieli poznać moją opinię
      n/t imienia wnuczki/wnuka to na pewno ją poznają .Zresztą liczę na to ,że w
      przyszłości tak jak i teraz bedziemy sobie wspólnie debatować o imionach ,więc
      jakoś tam ustalimy co komu się podoba a co absolutnie nie .Może wpłynę na ich
      gustawink
      Ale trudniej będzie z synowymi wink
      Chociaż jestem ogromnie tolerancyjna ,to jeśli jednak wybór będzie zupełnie
      nietrafiony ( nie chodzi tu o to ,że mnie się akurat nie podoba ),będę
      sugerowała dalsze poszukiwania .
      Moja córka już planuje Łucję Aspazję i choc nie podoba mi sie imie Łucja az tak
      bym dała je własnemu dziecku ,wnusię -Łusię akceptuję w pełni .
    • martka_k Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 21:55
      ja bym powiedziala... Nie ukrywam, ze licze na brak tego problemu-ze moje
      dzieci wyrobia sobie dobry gust w domu... I jak imie bedzie w dobrym guscie, to
      ok, sa oczywiscietakie, co mis ie podobaja bardziej,a lbo mniej, ale ok.
      Natomiast jakby mialobyc w zlym guscie to bym sie odezwala... U znajomych tez
      generalnie nie komentuje, rozne sa, wiele takich co mis ie wprost bardzo nie
      podoba (Martyna...) ale ostatnio jak uslyszalam od koleznaki o Olivierze (przez
      v oczywiscie) to jednak sie nie ugryzlam w jezyk...
      • verdana Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 22:06
        Moi rodzice wypowiedzieli się w sprawie imienia - bardzo negatywnie. No i
        wybralismy bez większych oporów inne. Nie jestem wcale fanatyczną zwolenniczką
        nadawania dziecku imienia wybranego przez rodziców, jesli szczególnie nie
        podoba się ono reszcie rodziny (szalenie podobać się nie musi, ale pewne
        zastrzeżenia są rzeczowe i racjonalne). Wcale bym nie chciała nazwać dziecka
        tak, by podobało się to tylko mnie i męzowi, a reszta rodziny z trudem
        wymawiała imię wnuka czy siostrzeńca. Ostatecznie dziecku tez lepiej będzie z
        imieniem akceptowanym w rodzinie, niż takim, którego babcia nie znosi ( nie
        wyobrazam sobie, zebym do wnuczki mogła powiedzieć przy ludziach DŻessiko np.!)
    • kartoflanka Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 27.11.05, 23:47
      Przyznaję się! Gdybym dowiedziała się, że moja córka planuje nazwać swoje
      dziecko patryk, arkadiusz lub nicola, to nie tylko bym pisnęła, ale
      prawdopodobnie walczyłabym do upadłegosmilez tym, ze mam nadzieje, ze moja corka
      bedzie miec podobny gust do mamusi i taka sytuacja sie nie wydarzy...dodam
      tylko na swoje usprawiedliwienie, ze potrafie przegrywac i sie nie obrazam,
      wiec nawet wnuczka arkadiusza koniec koncow jakos bym przelknela...
      • nastka_7 Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 28.11.05, 08:57
        Ja też bym wyraziła swoje zdanie, ale bez żadnych szantażów.
        Pamiętam jak mojej mamie mówilismy z mężem, że podoba nam się imię Nadia, a ona
        skomentowała: Nadyjka-radyjko... smile)) A ja jej na to, że mnie imię Wanda(to
        jej imię) kojarzy sie z wanną...
        Tak się jej kojarzyło, ale powiedziała, że to nasza sprawa jak dziecko będzie
        mieć na imię...W każdym bądź razie usmialismy się wtedy...
        • gaudencja do nastki 28.11.05, 19:13
          Nastko, a co u Ciebie slychac?
    • cataluna Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 28.11.05, 09:33
      Na 100% wyraziłabym swoje zdanie,ale nie namawialabym na zmiane decyzji , nie
      wtracala sie . To w koncu sprawa rodzicow,jakie imie dadzą dziecku. A
      teściowa...cóż.. zdanie wyrazic moze, to wszystko...
    • agmani Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 28.11.05, 11:53
      Mysle, ze gdyby bylo to jakies ´specjalne` imie, to jednak bym pisnela i to jak
      siebie znam, calkiem donosnie. Tyle ze musialby byc to naprawde szczegolny
      wytwor, a nie na zasadzie "a ja to zawsze chcialam miec Malgosie"...
    • aurelia_b Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 09:19
      Ponieważ temat "przerabiałam" ze swoją teściową dosyć niedawno, więc - na razie
      przynajmniej - zakładam, że nie będę się zbytnio wtrącać przy wyborze imion dla
      moich wnuków, bo wiem jakie to jest irytujące a i tak do niczego nie prowadzi.
      Na pewno wyrażę opinię, ewentualnie podrzucę jakieś swoje propozycje (ale
      delikatnie, bez zbytniej agitki), ale nie będę stroić fochów ani posuwać się do
      szantażu.
      Jeżeli, tfu tfu odpukać, któregoś z moich synów zaćmi na tyle, że nada swojemu
      dziecku imię w stylu Mariolka, Nikolka albo Areczek, będę się do dziecka
      zwracać per "wnusiu", "kwiatuszku" itp. wink))
    • werbena11 Re: dla mnie nie ma takiego tragicznego imienia... 29.11.05, 11:00
      Nigdy nie wplywalabym na wybor swoich dzieci, trzeba miec do nich szacunek i
      zaufanie... I dobre kontakty sa najwazniejsze.

      Pracuje w baaardzo miedzynarodowym srodowisku, z obcokrajowcami z roznych
      krajow. Czesto najpiew stykam sie z ludzmi e-mailowo, jedyne dane jakie na ich
      temat mam to imie i nazwisko, pozniej czasem poznaje osobe. I to nauczylo mnie
      nie krytykowac imienia, bo za nim moze stac bardzo mila, interesujaca osoba. I
      to rzuca zupelnie inne swiatlo na imie. I mam tez czesto inne nowe skojarzenia
      dotyczace imienia. Jedyny moje rozczarowanie budziloby nadanie imienia z
      pierwszej piatki, ale krotki komentarz bez krytyki, tylko: o to bardzo
      popularne imie! uwazam za rzeczowy, informatywny, a nie emocjonalny. Ale na tym
      zakonczylabym komentarz.

      Wlasciwie moja jedyna niechec (choc to moze za mocne slowo) budzi podazanie za
      moda, wybranie jednego z pieciu imion jakie komus przyjda do glowy. jestem za
      liberalizycja nadawania imion w PL. Spotkalam ludzi po podobnie brzmiacych
      imionach w tej samej firmie i to bylo dobre, ze nie brzmialy jednakowo, bo
      latwiej bylo odroznic dane osoby np maggie, margaret, margot, margo, vince,
      vincent, itp. Dlatego nie rozumiem na przyklad argumentu-Natasza blee, bo to
      zdrobnienie od Natalii. Na pewno Polacy maja mniejszy wybor niz na Zachodzie.
      • gaudencja Re: dla mnie nie ma takiego tragicznego imienia.. 29.11.05, 20:21
        werbena11 napisała:

        Spotkalam ludzi po podobnie brzmiacych
        > imionach w tej samej firmie i to bylo dobre, ze nie brzmialy jednakowo, bo
        > latwiej bylo odroznic dane osoby np maggie, margaret, margot, margo, vince,
        > vincent, itp. Dlatego nie rozumiem na przyklad argumentu-Natasza blee, bo to
        > zdrobnienie od Natalii. Na pewno Polacy maja mniejszy wybor niz na Zachodzie.

        Tak naprawde, nawet mimo to wybor jest ogromny, a stosowanie roznorakich
        pisowni czy roznych form akurat w lubiacej zdrobnienia polszczyznie nie zawsze
        umowliwia odroznienie jednej osoby od drugiej. Bo co z tego na przyklad, ze
        jedna panna nazywa sie Magda, a druga Magdalena, jesli i tak na obie bedziesz
        mowic Magda albo Madzia. Z drugiej strony, nawet identyczne imie moze byc
        bardzo roznie zdrabniane (np. jedna Natalia do Nataszy, druga do Natalki) i
        problem odroznienia masz z glowy.

        Jestem przeciwna calkowitej wolnoamerykance, jesli chodzi o formy imion, bo
        jest to tylko forma utrudnienia (nieustanne literowanie pisowni, wyjasnianie,
        ze sie czlowiek nie nazywa, zostanmy juz przy tym przykladzie, Magdalena, tylko
        Magda), a nie ulatwienia, bo niekoniecznie pomagajaca odroznic jedna osobe od
        drugiej. W dodatku jestem pewna, ze ludzie zapisywaliby na tysiac sposobow te
        same najpopularniejsze imiona, zamiast rzeczywiscie wybierac wsrod imion
        roznych. Myslisz, ze czemu teraz tak sie popularyzuje akurat Natasza, a nie
        dajmy na to Ałła, Walentyna czy Zinaida? Ludzie deklaruja milosc do "ruskich"
        imion, ale ze swieczka szukac tych, ktorzy wybieraja trzy ostatnie.

        Natasza sie popularyzuje przez podobienstwo do hiperpopularnej Natalii - jest
        nieslychanie podobna, ale jedna troche inna, i to juz ludziom wystarcza, zeby
        uznac ja za "oryginalne" imie. Jest to, powiedzialabym, poszukiwanie
        oryginalnosci najmniejszym kosztem.
    • koza_w_rajtuzach Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 11:21
      Ja bym swoją Klarę chyba zadręczyła na śmierć jakbym usłyszała, że rozważa dla
      swojego potomstwa któreś z imion, które znajdują się na mojej czarnej liście
      (Angelika, Nikola, Oliwier, Alan itp.). Chyba będę musiała jej od maleńkości
      tak obrzydzać te imiona, abym potem nie miała z nią takich "problemów
      wychowawczych" smile.
      Co tyczy się natomiast imion, które nie mają dla mnie żadnego uroku, ale też
      nie mam do nich jakiejś awersji, to abolutnie bym się nie wcinała.
      Pogłaskałabym jedynie po główce córeczkę, że ładnie wybrała, bo wiedziałabym,
      że mogłoby być o wiele gorzej smile.
      • a_pola Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 11:37
        ja tez bym dreczyla, tak jak ostatnio dreczylam swoja przyjaciolke,ale efekt
        jest taki,ze przesadzilam i sie do mnie nie odzywasad
        czasem mam taki niewyparzony jęzorsad
        • koza_w_rajtuzach Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 11:41
          Echh.. bywa i tak..
          Ale może Twoja przyjaciółka pod Twoim wpływem zmieni zdanie. Ponoć nie ma tego
          złego co by na dobre nie wyszło.
          • a_pola Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 11:49
            juz nie zmieni, dzidzius sie urodzil,a ona jest pod przemoznym wplywem swojego
            zupelnie przypadkowego partenra zyciowego, ktorego zdanie stalo sie z dnia na
            dzien wyrocznia... a ja zawsze mowie co mysle, kiedys to jej nie przeszkadalo,a
            teraz mamy kolejna Nikole na swieciesad
            jak byla jeszcze w ciazy to ja blagalam , pokazywalam co piszecie na forum,
            uzywalam nawet dosadnych argumento,ale ni nie trafialo , jak grochemsad
            • koza_w_rajtuzach Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 12:04
              No cóż, tak bywa uncertain.
              Skoro podoba jej się to imię, nazwała już tak swoją córeczkę, to nic na to nie
              poradzisz. Spróbuj odzyskać przyjaciółkę, bo szkoda z takiego powodu, jak imię
              dziecka, tracić z kimś przyjaźń.
              A co do przemożnego wpływu partnera, to pewnie kiedyś przejrzy na oczy. A
              widzę, że ten wpływ zły jest, skoro nazwała córeczkę Nikolą uncertain.
              • noemip Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 13:04
                Hm, mysmy w ogole nie mowili nikomu z rodziny, jak nazwiemy dzidziusia...
                Przeciez to nasza decyzja. Powiedzielismy dopiero po porodzie. Moj brat byl
                zachwycony, reszta troche sie dziwila, ale przyzwyczaili sie, a teraz maja
                wnusie Nati, wszyscy ja kochaja i chyba zupelnie przyzwyczaili sie do jej
                imienia (notabene w mojej ojczyznie jest ono b. rzadkie).
              • a_pola Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 13:20
                masz racje, ale zapewniam Cie ,ze nigdy bym nie walczyla tak zaciekle gdyby
                choc raz powiedziala,ze jej to imie sie podoba! stwierdzala raczej,ze Piotrus
                tak chce , ze w sumie nie jest to takie złe imie i ,ze pewnie sama w koncu do
                niego przywyknie... a Piotrus postawil na swoim i nastawil ją przeciwko
                wichrzycielowi czyli mniesmile))
                • abiela Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 13:43
                  Ja podobnie jaa wiekszosc dziewczyn wyrazilabym swoje zdanie w obliczu Nikolki,
                  Areczka czy innego Olivierka. Jesli imie nie byloby obciachowe ale nie
                  nalezaloby do moich ulubionych to bym sie nie wtracala.
                  • gaudencja Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 20:08
                    Wydaje mi sie, ze problem jest szczegolnie istotny, jesli babcia czy dziadek
                    beda duzo pomagac przy dziecku. Oczywiscie, zabcia czy sloneczko zawsze moze
                    wchodzic w gre, tylko powstaje kolejny problem, co zrobic, jesli sie pojawia
                    dwie albo trzy zabcie. Odroznianie przez rodzaj czulego slowka (jedno zabcia,
                    drugie - sloneczko) jest juz nieco komicznie zalosne. Ale to juz oczywiscie
                    dywagacje.
                    U mnie Natasza nalezy wlasnie do takich imion; watpie, czy bylabym sie w stanie
                    kiedykolwiek przemoc, zeby do wnuczki kiedykolwiek zwracac sie uzywajac tego
                    imienia. Mam nadzieje, ze nigdy nie dorobie sie wnuczki Nikolki, Nataszy,
                    Mariolki czy Dzesiki.
                    • guitarra Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 22:16
                      Jestem diametralnie innego zdania.
                      O ile jestem w stanie zrozumieć wątpliwości, odmienny gust i "dobre rady" o
                      tyle za nieludzkie uważam zwracanie się do dziecka per "wnusiu", "żabciu",
                      czy "kwiatuszku". Uważam bowiem, że to krzywdzi dziecko. Rolą dziadków jest
                      kochać, akceptować i wzmacniać poczucie własnej wartości u dziecka. Tymczasem
                      unikanie nazywania dziecka po imieniu (niezależnie od własnych - subiektywnych
                      w końcu - gustów) przyczynia się do powstawania kompleksów u dziecka.
                      • martka_k Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 22:22
                        W obliczu takiego zdania nie rozumiem oporow przed ustapieniem tesciom choc w
                        sprawie drugiego imienia...
                        sorki,a le dziadkowie tez sa ludzmi-nie mozna wbrew ich blaganiom dac imienia,
                        ktoregonienawidza i miec pretensje za mowienie "zabciu"...
                        • gaudencja Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 22:32
                          Otoz to. A dziecko i tak przeciez doskonale wyczuje, ze ich imie staje dziadkom
                          koscia w gardle i bedzie sie zastanawialo, za co go dziadkowie tak nie lubia.
                          To juz ta zabcia lepsza.
                          • guitarra Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 11:46
                            No dobrze. Martko i Gaudencjo, spróbuję jednak trochę podrążyć temat.
                            Wyobraźcie sobie więc taką sytuację, że Waszym rodzicom (dziadkom Waszego
                            dziecka), niestety nie przechodzi przez gardło imię, które nadałyście swojemu
                            dziecku. I zaczynają mówić per "żabcia" wszędzie, w każdych okolicznościach: w
                            piaskownicy, w przedszkole przy dzieciach, na spotkaniach rodzinnych, itd...
                            Jak się czujecie? Czy uważacie, że to jest OK?
                            • martka_k Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 12:09
                              tak.
                              bo wole, zeby z miloscia mowili "zabciu" niz ze wstretem po imieniu...
                              a jesli mi tak cholernie zalezy, zeby mowili akurat np. "Felicjo" to nie daje
                              tego imienia, skoro im nie chce przejsc przez gardlo...
                              I uczciwie mowie, ze jakbym miala miec np. Olivierka, to pewnie bym miala z tym
                              problem...
                              Moj znajomy ma i jakos nie potrafie sie przemoc i zawsze pytam "jak twoj
                              synek" "co u mlodego" itd, imie mnie mierzi i przez usta przejsc mi nie chce...
                              I prawda jest taka, ze wiekszosc imion jest mi przynajmniej obojetna i nie
                              wywoluje we mnei negatywnych skojarzen, ale sa takie, ktore uwazam po prostu za
                              okropne. I niejestem w stanie wymowic "neutralnie". W takiej sytuacji "zabcia"
                              jest niezlym rozwiazaniem, a jesli sie rodzicomnie podoba, to jednak nie
                              powinni dziadkow zmuszac...
                              Wolnosc dziala w obie strony-wy macie prawo wyboru imienia dla dziecka i
                              mozecie wybrac jakie chcecie, ale inni maja prawo nie lubienia tego imienia i
                              nie powinniscie ich zmuszac-moim zdaniem. I albo jestesmy asertywni, jak ja na
                              przyklad, bo mnie generanie naprawde wali, czy sie komus podoba, czy nie, albo
                              nam zalezy na akceptacji (jak wy, skoro widzicie problem w "zabci") i wtedy
                              uwzgledniamy jednak opinie otoczenia...
                              • guitarra Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 13:30
                                OK. Dwie uwagi:

                                1) moim zdaniem potrzeba akceptacji u innych chociaż jest wprawdzie cechą
                                konkurencyjną wobec asertywności, ale nie wykluczającą się. Czyli można zarówno
                                chcieć być asertywnym, jak i oczekiwać akceptacji - tak zazwyczaj jest u ludzi,
                                że nie są czarno-biali.

                                2) zgadzam, się, że jak mnie wali, to wali - tak też jest ze mną. Ale sytuacja
                                jest o tyle specyficzna, że postawa innych ludzi nie dotyczy wyłącznie mnie,
                                ale przede wszystkim mojego/ czy Twojego dziecka, którego uczucia są często
                                bardzo wrażliwe...
                                • martka_k Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 14:10
                                  guitarra napisał:

                                  > OK. Dwie uwagi:
                                  >
                                  > 1) moim zdaniem potrzeba akceptacji u innych chociaż jest wprawdzie cechą
                                  > konkurencyjną wobec asertywności, ale nie wykluczającą się. Czyli można
                                  zarówno
                                  >
                                  > chcieć być asertywnym, jak i oczekiwać akceptacji - tak zazwyczaj jest u
                                  ludzi,
                                  >
                                  > że nie są czarno-biali.

                                  No fajnie...
                                  Tylko, ze caly czas ty oczekujesz od ludzi... A ludzie sa rozni i niekoniecznie
                                  musza zyc tak jak chcesz... Poz atym glupio jest robic komus wbrew, jak Cie
                                  uprzedza, ze mus ie nie podoba ipotem oczekiwac-on tez mialby prawo oczekiwac
                                  ze uszanujesz jego zdanie, nie?
                                  I w tym sensie pisze, ze cosjednak powinno przewazac-albo asertywnosc, robie po
                                  swojemu i w zwiazku z tym innym tez daje prawo robienia pos wojemu
                                  inieoczekuje, zes ie dostosuja do mnie; albo jakos tam ja sie dostosowuje i
                                  pozniej mam czyjac akceptacje, bona tymmi w danej chwili zalezy... Cos za cos,
                                  niestety w zyciu tak jest i postawy pt. "robie jak chce a inniniech robia jak
                                  ja chce" nie rozumiem i nie pochwalam... a Wy akurat wykazaliscie sie bardzo
                                  duza asertywnoscia, nie dajac dziecku nawet drugiego imienia, o ktore tesciowie
                                  tak zabiegali i to mim zdaniem na zasadzie psa ogrodnika-nie dlatego,
                                  zemieliscie upatrzone inne, czy cos, tylko zeby sie nie ugiac... No to teraz
                                  nie macie prawa oczelkiwac, ze oni sie ugna...
                                  >
                                  > 2) zgadzam, się, że jak mnie wali, to wali - tak też jest ze mną. Ale
                                  sytuacja
                                  > jest o tyle specyficzna, że postawa innych ludzi nie dotyczy wyłącznie mnie,
                                  > ale przede wszystkim mojego/ czy Twojego dziecka, którego uczucia są często
                                  > bardzo wrażliwe...

                                  No ale jezeli powoduje taka sytuacja w Tobie dyskomfort i bylo Ci wiadome, ze
                                  jest duza szansa, ze wystapi, bo tesciowie bardzo sie sprzeciwiali, to trzeba
                                  bylo uczucia dziecka wziac pod uwage wczesniej... Nie mozna tylko od innych
                                  oczekiwac i wymagac!
                                  Co innego gdyby wyskoczylo znienacka, ale skoro wiedzieliscie, ze tak moze to
                                  wygladac, to znaczy ze sami olaliscie uczucia wlasnego dziecka...
                                  Troche koloryzuje, oczywiscie, ale uwazam dalej, ze naprawde macie prawo robic
                                  jak chcecie, ale inni tez maja prawo miec swoje uczucia i juz...
                                  • guitarra Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 18:37
                                    martka_k napisała:

                                    > Co innego gdyby wyskoczylo znienacka, ale skoro wiedzieliscie, ze tak moze to
                                    > wygladac, to znaczy ze sami olaliscie uczucia wlasnego dziecka...

                                    mocne słowa... zapewniam Cię, że nie olewamy uczuć naszego dziecka. No ale
                                    chyba nie powinienem się z tego tłumaczyć, bo to jakbym się tłumaczył, że nie
                                    jestem wielbłądem. Żeby zakończyć spór proponuję, żeby każdy pozostał przy
                                    swojej opinii.
                            • gaudencja Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 13:47
                              guitarra napisał:

                              > No dobrze. Martko i Gaudencjo, spróbuję jednak trochę podrążyć temat.
                              > Wyobraźcie sobie więc taką sytuację, że Waszym rodzicom (dziadkom Waszego
                              > dziecka), niestety nie przechodzi przez gardło imię, które nadałyście swojemu
                              > dziecku. I zaczynają mówić per "żabcia" wszędzie, w każdych okolicznościach:
                              w
                              > piaskownicy, w przedszkole przy dzieciach, na spotkaniach rodzinnych, itd...
                              > Jak się czujecie? Czy uważacie, że to jest OK?

                              Jest OK, jesli mnie lojalnie uprzedzili, a ja to zignorowalam i zrobilam po
                              swojemu. Zaznaczam, ze w ogole tu nie mowie o sytuacjach typu "moglabys dac
                              ladniejsze imie, bo Kajetan nie bardzo mi sie podoba", tylko o autentycznej,
                              glebokiej i nieprzezwyciezonej niecheci dziadkow do imienia dziecka. I ze nie
                              uwzgledniam szantazy emocjonalnych, tylko normalna, spokojna rozmowe. Jednak
                              mysle, ze w przypadku przekonujacych argumentow zrezygnowalabym z takiego
                              imienia; w koncu nie jedno jest imie na swiecie, tylko wiele, i na ogol mozna
                              wybrac cos innego. Np. jesli kiedys bedziemy miec dwie coreczki, to wstepnie z
                              mezem rozmawialismy pod katem drugiej o imieniu, ktore jest dosc rzadkie, a
                              nosi je rowniez nielubiana przez moja mame druga zona jej ojca, a mojego
                              dziadka. Jesli tylko moja mama powie choc slowo, ze jej to nie odpowiada, bede
                              pierwsza osoba, ktora zaproponuje inny pomysl na imie.

                              Natomiast jesli dziadkowie po prostu marudza bez zadnych konkretniejszych
                              powodow, to nie bardzo by mnie to obchodzilo. Tylko roznice miedzy jednym a
                              drugim trzeba umiec wyczuc, co nie jest takie proste. I nie ma racji moim
                              zdaniem Iza, ktora pisze, ze tak czy inaczej dziadkowie zaakceptuja nawet
                              najbardziej nielubiane imie noszone przez ukochanego wnuczka. Pomijajac fakt,
                              ze nie wszyscy dziadkowie musza kochac swoich wnuczkow ;-P to moga byc sytuacje
                              takie, jak opisana przez pepperann, kiedy to babcia nie mogla sie przemoc do
                              imienia nawet juz doroslej wnuczki.

                              A poza tym, w pelni podpisuje sie pod tym, co napisala Martka.
    • judytak Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 29.11.05, 14:56
      mam nadzieję, że wychowuję swoich dzieci asertywnych na tyle, że nie będą
      odbierać jako "mobbing", jeśli im powiem, co myślę :o)

      ja to i teraz różne rzeczy im mówię, bo chcę, żeby znali mój punkt widzenia, a
      nie, bo chcę, żeby się dostosowali
      a jak będą dorośli, to tym bardziej tak będzie

      a do wnuka/wnuczki zawsze mogę się zwracać per Kotku/Żabko/etc.
      poza tym jestem mistrzem w wymyślaniu zdrobnień nie do skojarzenia ;oP

      pozdrawiam
      Judyta
    • iza131 Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 10:44
      Pisnąć słówko, wyrazić swoja opinie to jedno, a upierać się przy zmianie
      decyzji to już kompletnie inna sprawa, nie mówiąc już o innych niedojrzałych i
      starających się kontrolować dorosłe dziecko zachowaniach (np. szantaż
      emocjonalny etc) Mam nadzieje, że nigdy się tak nie zestarzeje i nie posunę się
      do takich zachowań. A swoją drogą wiadomo, że nawet najbardziej paskudne imię
      jeśli kojarzy się ze słodkim ulubionym wnusiem, może nie od razu, ale za jakiś
      czas przejdzie do porządku dziennego - wiem to z własnego doświadczenia, więc
      po co tracić czas na zbędne emocje?
    • scarbonka Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 12:06
      Na pewno wyraziłabym swoją opinie na temat imienia wnuka, a co dzieci z tym
      zrobia to inna sprawa. Moi teściowie powiedzieli, ze im sie imie Tadeusz nie
      podoba (wybralismy je gdyby urodził sie chłopiec) i wcale nie odebrałam tego
      jako nieuprzejme. Nie podoba się - ma prawo. Gdyby natomiast mój wnuk został
      Brajankiem a wnusia Wanessą to nie wygłupiałabym sie z żabciami i innymi tylko
      mówiłabym normalnie po imieniu. Nie podobają mi sie imiona wielu moich znajomych
      i przyjaciół i jakoś sie przyzwyczaiłam.
    • agi40 Re: gdybyscie byly/byli tesciowymi... 30.11.05, 17:17
      Przpomnialam sobie przyklad z zycia wziety... moja siostra cioteczna urodzila
      niedawno synka, oboje z mezem chcieli mu dac na imie Wojciech.
      Ale przypomnieli sobie, ze imie to kojarzy sie mamie meza bardzo bardzo zle, z
      czlowiekiem, ktory jej i jej rodzinie wyrzadzil wiele zla (nie znam szczegolow,
      ale cos tam w czasach stalinowskich).
      Mama nawet nie komentowala ich wyboru, ale zauwazyli, ze bylo jej bardzo
      przykro, ze decyduja sie na takie imie. I choc bardzo im sie podobalo, zmienili
      swoja decyzje wlasnie ze wzgledu na nia, siostra opowiadala mi, ze jednak
      uczucia i przezycia tesciowej byly dla nich wazniejsze, a imion jest duzo i
      mozna w tej sprawie znalezc na pewno rozwiazanie.
      MOze to ekstremalny przyklad, bo stoi za nim cos wiecej niz zwykle "nie podoba
      sie", ale mimo wszystko uwazam, ze postapili bardzo ladnie. Dodam jeszcze, ze sa
      to bardzo asertywne osoby.
    • a_weasley Dlaczego jak raz teściem? 29.04.06, 13:49
      Teściem synowej/zięcia, czyli ojcem syna/córki, bo to wszak wspólna decyzja.

      > ...ponawiam pytanie z innego watku, bo przeszlo niezauwazone, a problem mnie
      > ciekawi: jezeli bylybyscie/bylibyscie tesciowymi i Wasze dzieci chcialyby
      > nadac dzieciom imie, ktore z jakichs konkretnych powodow doslownie nie
      > przechodzi Wam przez usta, co byscie zrobily/li? Czy z reka na sercu nie
      > pisnelybyscie/libyscie nawet slowka, ze sie Wam imie nie podoba?

      Pisnąłbym na pewno, i to niejedno. To, na jakiej zasadzie, zależy od tego, jakie
      by to było imię - dlaczego by mi nie pasowało.
      1. Imię, które mnie się źle kojarzy. Proszę, żeby nie czynili mnie na przykład
      dziadkiem imienniczki mojej porąbanej eks (zakładając, że za te 30 lat będzie
      mnie to jeszcze obchodziło) albo, dajmy na to, Albina. Oczywiście ich prawo dać
      dziecku imię jakie chcą, moje prawo prosić, żeby z tego prawa korzystali w
      sposób, który u mnie nie będzie powodował dyskomfortu, a ich wolna wola moją
      prośbę spełnić albo nie.
      2. Imię, które uważam za zły pomysł z przyczyn nie dotyczących mnie osobiście.
      Gdyby na przykład zapragnęli dać chłopcu na imię Eustachy Klarencjusz, uważałbym
      to za zły pomysł i odradzałbym tak, jak bym odradzał każdemu tu na forum, tak
      samo odradzałbym imię z telenoweli, ośmieszające czy też imię samo z siebie w
      porządku, ale obsługujące w danym momencie 10% rocznika - czyli np. 40 lat temu
      odradzałbym Beatę, Dorotę, Andrzeja, a teraz Natalię czy Kacpra. I jak to z
      radami - moje prawo radzić (w końcu to mój wnuk), a ich prawo rad słuchać albo
      nie (bo wprawdzie wnuk mój, ale dziecko ich).
      Kiedy był w drodze mój bratanek, brat i bratowa mówili rodzicom (i mnie), jakie
      imiona wchodzą w rachubę, i były rozmowy przy stole na ten temat.
      My sami tego problemu o tyle nie mamy, że choć dzieci dopiero w planach, to
      imiona wybrane (dwa męskie i dwa żeńskie), rodzicom powiedzieliśmy i bardzo im
      się podoba perspektywa być dziadkami Janka, Marcina, Marysi czy Teresy (acz tu
      się jeszcze zastanawiamy).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.