smiechu_warte4
01.04.07, 15:45
Właśnie przed 4 dniami dowiedziałam się, że zostanę mamą. Ponieważ radośc
była wielka, już teraz ( za namową koleżanki) weszłam na to forum, aby
poszukac dzieciątku imienia. Ponieważ namieszkałam się w życiu trochę poza
granicami Polski, chcąc nie chcąc mam pewne doświadczenia w nadawaniu imion w
innych krajach. To, co tutaj przeczytałam jest dla mnie niedorzeczne i
dziwaczne, postanowiłam więc podac przykłady:
1.Rada Języka Polskiego negatywnie wypowiada się na temat imienia Poziomka,
gdyż mogłoby ono ośmieszyc jego posiadaczkę . Pytam więc, w czym gorsze lub
śmieszniejsze jest imię Poziomka od imienia Jagoda czy Malina ???? Chyba
tylko i wyłącznie w tym, że jest nieco oryginalniejsze ;/
2.Imię Vesna zostało ostro skrytykowane przez wyżej wymienioną Radę: że od
rzeczowników pospolitych to nie wypada, że jeszcze niepolska pisownia
przez "v". Patrzę jednak niżej i oczom nie wierzę: Rada wydała zezwolenie "w
wyjątkowej sytuacji" jakiejś kobiecie, której dziecko, będące jeszcze w
brzuchu, uratowała inna pani o takimże imieniu! Gdzie tu jest konsekwencja??
Wystarczy sprzedac w Polsce prostą bajkę chwytającą za serce, aby uzyskac to,
co się miało na celu ???
3.Kolejny przykład z tej samej strony: rodzice dostali pozowlenie na nadanie
imion Zuzanna Wiosna. Uzasadnienie: Wiosna, chociaż jest od rzeczownika
pospolitego, jest tylko drugim imieniem, więc nie będzie narażac dziecka na
śmiesznosc. Inni rodzice chcą nadac dziecku na drugie imię Dąb, poiwedzmy Jan
Dąb. Na to Rada nie wyraża zgody, bo wyraz dąb z pewnością będzie ośmieszał
chłopca. Więc pytam, czym różni się wiosna od dębu od topoli albo od
zimy ???? Każdy z tych wyrazów może a nie musi ośmieszac, jadnych będzie
śmieszyła wiosna a innych dąb, innym zaś oba te imiona pozostaną daleko
obojętne.
4. Kolejny przykład - Zula i Tola to nie są zdrobnienia, ale normalne imiona,
które można nadawac w Polsce, co oświadczyła jakaś pani profesor, której tak
to się właśnie widziało ;/ Natomiast powiedzmy Teo, to już absolutnie,
wszakże tym razem profesorstwu nie spodobało się to imię, jako imię
samodzielnie istniejące.
5.Przykłady kalendarzowe: mamy Waltera (Łoltera), mamy Wernera ( imię typowo
niemieckie jak dla mnie, gdybym spotkała kogoś takiego na pewno kojarzyłabym
go z Niemcami), Wilhelm też jest, mamy również Adolfa, który wg mnie ,
naraziłby mojego syna na większe ośmieszenie niż np podany wyżej Teo. Dalej
widzę Helmuta, które razem z Adolfem możnaby wrzucic do jednego wora.
Dlaczego aprobuje się takie niemieckie imiona, a krzyczy się głośno przeciwko
wszelkiej forumowej "Ameryce" - żadna Nicola, żaden Kewin, żadna Ella, żadna
Vicoria czy co tam jeszcze było. Widnieje tu także Kira, imię pewnie z
polskimi tradycjami mi powiecie, ale za mego dzieciństwa dzieci wyzywały się
wzajemnie "ty kiro", co było bardzo obrazliwe, na pewno więcej miałaby
problemów mała Kira niż mała Victoria np.
Albo imię Roger - jak się to imię w Polsce wymawia? Roger ? Rodżer ? Czy
takie imię nie nastręcza problemów? Gdybym spotkała Rogera miałabym problem,
jak do niego powiedziec, tak samo jak niektórzy mieliby problem jak wymówic
imię Chiara np. Czy imię Polikarp nie może byc dla dzieciaków równie śmieszne
jak imię Jan Dąb Kowalski? Wg mnie może. Ale Polikarp został przez jakąś Radę
uznany za wspaniałe imię z tradycjami, a Dąb byłby pd razu wyśmiewany.
Na koniec napiszę może moje stanowisko, bo zaraz zostanę wyśmiana i
sklasyfikowana do nizin społecznych, aprobujących Kewinów. Moi drodzy, mnie
nic nie dziwi i nic mi nie przeszkadza. Tak samo są dla mnie wartościowe
Kewiny, Józefy, Jany Dęby i Ignasie. Wszystkie te imiona są na swój sposób
piękne, ale na Boga, dajmy sobie trochę wolnej ręki, pozwólmy sonbie na
oryginalnośc, pozwólmy ludziom na swój własny gust, nawet jeśli jest on
daleki od naszego. Dlaczego Polska jest pionkiem w Europie? Bo boi się zmian,
zamyka się na wszystko. Dlaczegom my, matki lub przyszłe matki, boimy się
nadac jakieś imię dziecku, bo może narazimy je na śmiesznosc? Właśnie
dlatego, że my rodzice wpajamy dzieciom jakie to śmieszne,że kolega ma na
imię Kewin. W ten sposób z pokolenia na pokolenie rośnie zakompleksiony naród
a dzieci boją się chodzic do szkoły i zostają zaszczuwane przez ynteligentów
o imionach Ignacy i Józef, tylko dlatego, że ich imiona brzmią inaczej.
Mieszkam w dużym polskim mieście i ostanio byłam świadkiem takiej oto scenki:
mały około 10 - letni mulat stał przed sklepem i czekał na matkę - białą
nawiasem mówiąc. Przechodząca grupka polskich chłopców z plecakami zaczęła
krzyczec za nim "matukwa, matukwa, czarnuchu, do szkoły" - tak
przywitali "innego" kolegę koledzy ze szkoły. Do przemyślenia.