sparkling
20.04.07, 11:24
Witajcie drogie foremki!
Postanowiłam napisać w końcu post we własnej sprawie, bo okazuje się, ze
kwestia wyboru imienia jednak mnie przerosła. Nasza córeczka ma się urodzić
za 2 miesiące a imienia nadal brak. Pomimo podczytywania tego forum od dwóch
lat (a może właśnie przez to) nie umiem się zdecydować, budzę się i zasypiam
z imionami galopującymi przez głowę, a mąż ma już serdecznie dość.
Zawsze podobały mi się imiona w klimacie "dostojno-arystokratycznym", a
przynajmniej tak mi się kojarzące: Teodozja, Teofania, Epifania, Salomea,
Ludwika, Delfina, Benigna, Tekla, Faustyna. Ale tego typu imiona wywołują u
męża drgawki. Tak wiec zaczęłam zastanawiać się nad imieniem trochę mniej
objechanym. Na Florentynę, Klementynę, Adelajdę myślę, ze dałoby się go
namówić, ale pewnym problemem jest tez nasze nazwisko. Jest trzysylabowe,
zaczyna się na le- a kończy na –ko. Tak wiec w brzmieniu jest trochę
zdrobnieniowe, i zastanawiam się czy przyciężkawe czterosylabowe imię nie
będzie brzmiało przy nim komicznie. Dlatego nie wiem, czy nie lepiej się
zdecydować na imię krótkie i zwarte w sobie, zwłaszcza, ze w codziennym
użyciu (a nie w teoretycznych forumowych rozważaniach) podobają mi się imiona
trudno zdrabnialne, tzn. takie, które przez obcych ludzi używane sa zawsze w
pełnej formie.
Sprawę komplikuje jeszcze fakt, ze nie mieszkamy w Polsce i chcielibyśmy by
imię było w miarę międzynarodowe. Różnice w pisowni wchodzą w grę, ale lepiej
by nie było sz i rz. Ja dodatkowo chciałabym, żeby imię było rzadkie, przede
wszystkim w Polsce, ale w innych krajach europejskich tez nie w pierwszych
dwudziestkach.
Po tym przydługim wstępie przejdę do propozycji i bardzo proszę o opinie:
- Helena – mężowi się bardzo podoba, mnie nawet tez, tylko mam pewien
niedosyt związany z tym, ze oryginalne imię to to nie jest; skoro jestem
mentalnie gotowa nadać Adelajdę, czy nadanie Heleny nie będzie niejako strata
szansy na naprawdę wyjątkowe imię?
- Dalia – nie wiem czy nie za bardzo kwiatowe, Idalia natomiast nie wchodzi w
grę, bo mąż "nie lubi imion na I";
- Blanka – sama nie wiem, taki świeży wczorajszy pomysł
- Aurelia – jw.
- Klara – mąż kreci nosem, a dodatkowo popularne tu gdzie mieszkamy,
- Adela – maz nie jest zachwycony, bo tak miała na imie przyjaciółka jego
babci,
Mój gust już znacie, wiec teraz dodatkowa informacja na temat propozycji
męża. Przyparty do muru by podał, jakie imiona podobają się jemu, wymienił:
- Emma – dla mnie zbyt popularna na świecie
- Karolina- dla mnie zbyt popularna w Polsce
- Noemi – na tutejsze warunki OK, nie wiem jednak czy w Polsce nie za bardzo
pretensjonalne,
- ew. Oriana.
Dla chłopca zostało wybrane imię Joachim, i to tylko po dwóch dniach dumania…
Nie mogę się nadziwić, ze tak prosto wtedy poszło, a teraz taki impas…