Kochane dziewczyny!
Pisalm wczoraj wieczor zbiorowego maila na priva ale mimo wysilkow nie udalo
mi sie go wyslac. W dodatku balam sie ze pominelam pewne osoby a chcialam Wam
wszystkim opowiedziec moje przezycia. Pomyslalam wiec ze napisze na forum,
wiem ze to nie na temat ale mam nadzieje ze mi wybaczycie
We wtorek rano bylismy w szpitalu juz o 9. Nie moglismy sie doczekac. W koncu
pozwolono nam wejsc do niewielkiej sali gdzie znajdowal sie juz psycholog i
wprowadzono dziewczynki. Myslalam ze moje serce peknie z radosci. Wyciagnelam
raczki do Dobrusi i zaczelam do niej cichutko mowic po polsku, na poczatku
sie bala, chowala za pania ale po kilkunastu minutach podeszla zaciekawiona
bo usiadlam pzy malym stoliczku i zaczelam rysowac. Dobrusia przygladala mi
sie dlugo, potem dotknela mojej twarzy i rysunku ( narysowalam mame tate i
dwie dziewczynki). Uplynelo sporo czasu zanim wreszcie moglam wziasc moj
skarb na rece. Niczym jak na filmach gdzie dwie istoty sie spotykaja,
pokazywalysmy na siebie paluszkami i mowilysmy: "mama- sia"... W koncu "sia"
przerodzilo sie w "Brusia".
Marcysia upodobla sobie mojgo meza, od razu wtulila sie w niego nawet go
troche podrapala dlugimi pazurkami i tak wtulona zasnela.
Dziewczynki sa sliczne: Dobrusia jest chudziutka wazy zaledwie 12 kilo na
ponad metr wzrostu, ma duze oczka i pelno czarnych wloskow, nie wydaje mi sie
zeby byla niesmiala, chyba jest ciekawa swiata. Bardzo spodobala jej sie moja
turkusowa sukienka.
Marcysia tez chudzina, w dodatku ma alergie na produkty mleczne. Dostalismy
specjany spis diety dla obu dziewczynek. Zostaly w szpitalu dwa dni (
sczepienia, badania itd) a dzisiaj rano na reszcie sa juz z nami.
Marcysia spi prawie caly czas, musze ja owijac bo ma gesia skorke. Dobrusia
jest troseczke zagubiona, nie bawi sie zabawkami tylko obserwuje i tuli do
siebie moja turkusowa sukienke. Przepraszam, pisze chaotycznie ale co chwile
sprawdzam jak sie maja dziewczynki. Jutro znowu wizyta u psychologa.
Powtorzylam bete, urosla na 3260µ, widoczny zarodek z bijacym serduszkiem 2
mm, jestem tak szczesliwa jak nigdy. Jestem na forum " w oczeiwaniu" w watku
marcowo-kwieniwych mam, gdybyscie byly zainteresowane jak rozwija sie ostatni
maluszek. Nie mam czasu myslec o sobie wiec nie czuje ani mdlosci ani
zmeczenia, co chwile tule do sienie tak upragnione coreczki. W sobote maz
postara sie zrobic bloga bede wam mogla wtedy podac link do zdjec
dziewczynek, ja zupelnie nie mam na to czasu...
diewczyny, jestem SZCZESLIWA!!!!
pozdrawiam Was bardzo goraco
Lotka