A tak się cieszyłam, że w bliższej i dalszej okolicy żadnej innej
Anieli póki co nie ma, ani wśród znajomych, ani wśród rodziny.
Dobierając imię kierowałam się imionami dzieci w rodzinie, żeby nie
powtarzać. Kiedy myślałam jeszcze nad męskim imieniem, odrzuciłam na
wstępie Józefa, który mi sie podoba, tylko dlatego, że moja siostra
cioteczna, która termin porodu ma trzy tygodnie przede mną,
powiedziała, że wszyscy u niej w domu, szczególnie starsze dzieci,
nastawiały się na Józia. I gdzieś tak jeszcze przed połową ciąży
pojawiła nam się Aniela i została. Nie robiłam z tego tajemnicy,
mówiłam, że jeśli tylko potwierdzi się, że dziewczynka, to będzie u
nas Anielka.
I czego się wczoraj od tej mojej siostry ciotecznej dowiedziałam,
która też, jak się okazało, spodziewa się córeczki? Że
najprawdopodobniej też będzie u nich Aniela...
Mają prawo nazwać jak chcą, ale, jeśli tak zrobią, to będę miała
żal. I nazwiska też w pewien sposób mamy podobne - oba pochodzące od
tego samego słowa

Sorry za przydługi post, ale musiałam się wyżalić.