to wirus niezgody.
Widac ten wirus,klinicznie wyizolowany,na zjezdzie XXX-lecia Solidarnosci. Ludzie, ktorzy cos dobrego wspolnie dokonali 30 lat temu, nie sa w stanie spokojnie i z satysfakcja cieszyc sie z sukcesu.
Wierchuszka intelektualna owczesnego strajku jest tam. Rzut oka doktora nauk humanistycznych na sasiada z lewej, premiera Tuska, nie jest przyjazny i premier ma szczescie, ze wzrokiem zabic nie mozna:
Nikt niekomu nie odda palmy pierwszenstwa za osiagniecia. Wola sie nienawidziec i gwizdac.
Moze Tusk, Kaszub, jest mniej wirusem zarazony i znajduje sluszne slowa. O otwartych szeroko rekach, o zagubionych 9 mln czlonkach S.
Wirus sie uodparnia i atakuje coraz czesciej. Z Krakowskiego Przedmiescie w Warszawie do Gdyni przemknal z szykoscia swiatla.
Chcialoby sie byc dumny z Walesy, z historycznego wkladu Polski do historia Europy i swiata. Bo i jest z czego.
A patrzy sie na nienawistne twarze ludzi zarazonych wirusem i cala duma przechodzi. I pozostaje wstyd.
PF