Dodaj do ulubionych

Metafizyczna patologia,

21.09.10, 16:00
czyli jak ateista widzi religię
Michel Onfray: Jeżeli religia ograniczałaby swój obszar działania do sfery prywatnej, mistycznej, medytacyjnej, osobistej – nie miałbym jej absolutnie nic do zarzucenia. Z taką religią pogodziłbym się bez trudu. Ale przecież każda religia chce nas utrzymać w przekonaniu, że dysponuje prawdą wieczną, uniwersalną, absolutną, a na dodatek w imię tej prawdy chce narzucić swój porządek całej planecie. Religia nigdy nie przestanie być agresywna. Katolicyzm rezygnuje dziś z prozelityzmu, z nawracania wyłącznie z jednego powodu: ponieważ brak mu siły i środków. Ponieważ obumiera. Gdyby było inaczej, wszędzie zapłonęłyby stosy. To islam jest dzisiaj religią w świetnej formie – wręcz popisuje się swym znakomitym zdrowiem. Przyszłość należy do islamu i niemuzułmanie będą skazani na definiowanie się właśnie w oparciu o tę religię.
Michel Onfray: Nauka sprawia, że religia się w pewien sposób cofa. Ale nigdy nie będziemy funkcjonować w świecie składającym się wyłącznie z „silnych umysłów”, by użyć sformułowania Pascala. Pewna liczba osób będzie zawsze potrzebowała ontologicznej podpórki – bo inaczej nie zniosą tego świata. Nauka niewiele może tu zrobić. Religia wynika z potrzeby przekonania się, że świat nie jest taki, jaki jest naprawdę, że fikcja, którą przyswaja sobie wierzący, jest prawdziwsza od prawdy. Ta metafizyczna patologia będzie trwać tak długo jak gatunek ludzki. Bóg nie jest ani martwy, ani umierający – on w ogóle nie zna śmierci.

=======
Bóg nie stworzył świata
W tomie "The Grand Design" (Wielki projekt), napisanym wspólnie z Amerykaninem Leonardem Mlodinowem, Hawking twierdzi, że nowe teorie fizyczne nie pozostawiają wolnego miejsca dla stwórcy wszechświata - wynika z opublikowanych w czwartek przez "Times" fragmentów książki. "Ponieważ istnieją takie prawa, jak grawitacja, wszechświat może i będzie tworzył się z niczego. Spontaniczne tworzenie jest przyczyną tego, że istnieje raczej coś niż nic, dlatego istnieje wszechświat, istniejemy my - pisze Hawking. "Nie ma potrzeby angażowania Boga, by podpalił lont i sprawił, że wszechświat zaczął działać".- podkreśla.

===========
Bóg jest zbędny
Co ciekawe jednak – wypowiedź Hawkinga wprawiła w osłupienie także wielu ateistów, którzy zarzucili mu, że raczej szkodzi im, niż pomaga w sporze z religijnymi oponentami. „To czysty absurd!” – napisała na łamach „The Observer” Mary Warnock, znana angielska filozofka, ateistka i zwolenniczka legalizacji eutanazji. A John Butterworth, niewierzący profesor fizyki z Uniwersytetu Londyńskiego, stwierdził, że nie do końca pojmuje, co właściwie Hawking miał na myśli oraz dlaczego powiedział to, co powiedział.

I wygląda na to, że to właśnie Warnock i Butterworth adekwatnie ocenili wypowiedź wybitnego naukowca – a nie na przykład biolog Richard Dawkins, autor bestsellerowego „Boga urojonego”, który za pośrednictwem internetu ogłosił, że Hawking niniejszym „wykopał” („kicked out”wink Boga z fizyki, tak jak przed laty Darwin „wykopał” go z biologii. Bo w gruncie rzeczy Hawking wyważa w ten sposób dawno już otwarte drzwi i cofa spór na linii nauka – religia o prawie 300 lat.

Tymczasem już wybitny szkocki filozof David Hume w opublikowanych w 1779 roku „Dialogach o religii naturalnej” wskazywał, że tak zwana hipoteza Boga nie jest w sensie ścisłym żadną hipotezą. Niczego bowiem nie wyjaśnia, ale tylko mnoży kolejne pytania (jak w ogóle rozumieć to pojęcie? jak wyjaśnić istnienie Boga? itp.). Co więcej – hipoteza Boga, nawet gdyby uznać ją za prawomocną, nie spełnia również podstawowego kryterium hipotezy naukowej. Nie wyjaśnia adekwatnie tego, co istnieje, oraz nie pozwala na przewidywanie przyszłych zjawisk, czyli tego, co zaistnieje. Innymi słowy – nie można sobie wyobrazić nic, co wzbogaciłoby nasze rozumienie procesów zachodzących w świecie, gdybyśmy ową hipotezę przyjęli. Wniosek Hume’a jest taki, że nawet gdybyśmy założyli istnienie jakiegoś stwórcy, nie bylibyśmy w stanie nic o nim powiedzieć, w żaden sposób go poznać, nie wnosiłoby to zatem nic do zasobu naszej wiedzy. Popełnilibyśmy zatem klasyczny błąd rozumowania noszący nazwę ignotum per ignotum, czyli nieznane przez nieznane – czyniąc „Boga”, o którym nic nie wiadomo, przyczyną tego, o czym również nic nie wiadomo, czyli domniemanego „początku” wszystkiego.

==================================================

Obserwuj wątek
    • rycho7 Bog jest stanem umyslu 21.09.10, 19:03
      W ostatnich latach sporo na ten temat myslalem. Doszedlem do tytulowego wniosku. Jest on stety/niestety bardzo wieloznaczny. I wlasnie dlatego trudno by mi bylo dyskutowac o wszystkich tego znaczeniach.

      hymenos napisał:

      > Pewna liczba osób będzie zawsze potrzebowała ontologicznej podpórki – bo inaczej nie
      > zniosą tego świata.

      Absloutnie sie z tym zgadzam. Mam tez swiadomosc, ze zagadnienia jakie poruszasz w dalszych akapitach sa absolutnie poza zasiegiem takich osob. Przenosnia "pewne" dotyczy niestety wiekszosci.

      Bog nie jest martwy poniewaz zyje w takich osobach. "Naukowym" sposobem "poradzenia" sobie z bogiem jest redukcja poglowia jego nosnikow. Tak jak epoke palenia ksiazek poprzedzila epoka palenia bardziej pierwotnych nosnikow informacji - "czarownic". Ja jestem wielkim zwolennikiem tradycji, cywilizacyjnego dziedzictwa katolicyzmu i innych religii. Musze jeszcze zostac wlascicielem fabryki obsydianowych nozy z dziedzictwa Majow.

      Nauka nie musi sobie poradzic z bogiem. Nie jest to celem nauki. Z bogami musza sobie poradzic podatnicy. Aby placic mniej podatkow. W zyciu sa dwie sprawy pewne smierc i podatki. Zacznijmu od smierci dla poborcow podatkowych.

      > Religia nigdy nie przestanie być agresywna.

      Trzeba to przyjac z pokora. Robmy swoje.

      > Przyszłość należy do islamu

      Odbierzmy islamowi przyszlosc. Wchodzac w konszachty z Allahem.
      • hasz0 ___stan umyslu BE>ZBOZNych jest stanem horszyzm od 21.09.10, 19:13
        stanu umyslu(umyslku) ıslamıstow.
        Doswıadzcyelem tego na kolacjı przed chwılom. To FILOZOFIA alıbo SYSTEM PRAWNO_MORALNY
        POlıtokotowy

        .....potem opısze po powrocıe. Szcegolowo!
        Reraz wızu czto bezBOZNICY som horsı jeszce od MAHOMETAN!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        BO MAHOMETANIE UWAZAJOM ZE W NOCY MAHOMET NIE WIDZI GRZECHU

        a BEZBOZNICY....dokonczcıe se samı ıqujkoqwıe kochanı


        Ponieważ obumiera. Gdyby było inaczej, wszędzie zapłonęłyby stosy. To islam jest dzisiaj religią w świetnej formie – wręcz popisuje się swym znakomitym zdrowiem. Przyszłość należy do islamu i niemuzułmanie będą skazani na definiowanie się właśnie w oparciu o tę religię.
        Michel Onfray: Nauka sprawia, że religia się w pewien sposób cofa. Ale nigdy nie będziemy funkcjonować w świecie składającym się wyłącznie z „silnych umysłów”, by użyć sformułowania Pascala. Pewna liczba osób będzie zawsze potrzebowała ontologicznej podpórki – bo inaczej nie zniosą tego świata. Nauka niewiele może tu zrobić. Religia wynika z potrzeby przekonania się, że świat nie jest taki, jaki jest naprawdę, że fikcja, którą przyswaja sobie wierzący, jest prawdziwsza od prawdy. Ta metafizyczna patologia będzie trwać tak długo jak gatunek ludzki. Bóg nie jest ani martwy, ani umierający – on w ogóle nie zna śmierci.



        na temat w\ w bzdur paradoksu 1 przyczyny
        ı rolı naukı NA POLU NIENAUKOWYM
        PO powrocıe pa!
        • rycho7 Re: ___stan umyslu BE>ZBOZNych jest stanem ho 21.09.10, 20:04
          hasz0 napisał:

          > rolı naukı NA POLU NIENAUKOWYM

          Zacznij od nauki czytania, rozumienia tego co czytasz, chcenia rozumienia. Ja wyraznie napisalem, ze nauka nie musi sie zajmowac bogami. Teologia na uniwersytetach nie jest nauka. Jest oszustwem podatkowym.

          Ja zaczalem rozmyslenia od pytania, dlaczego Bog Wszechmogacy nie przekona mnie osobiscie o swym istnieniu. Odpowiedzia dla mnie stala sie analiza konstrukcji mitu religijnego.

          Istota jest to, ze to wierni maja wierzyc. Bog nie musi w tym uczestniczyc, nie musi przekonywac, nie musi nic robic, moze nie istniec. Co mu najlepiej wychodzi. Proba mityczna pojawienia sie z powloce Homo Sapiens zakonczyla sie typowym dla gatunku ukatrupieniem odmienca. Bog jest rozumiany jedynie poprzez totalne katastrofy, plagi egipskie, potpopy itd. Przemawia poprzez rzeczywistosc. Tu nastepuje kosmiczna kolizna z nauka wyjasniajaca po swojemu wczesniej transcedentne.

          W pelni sie z Toba zgadzam, ze stan umyslu bezboznika, na moim przykladzie, jest gorszy od innowiercow. Ja nie mam zludzen.
    • amamit Czytałeś może... 21.09.10, 20:30
      to?
      www.piw.pl/fragmenty/dennett.htm
      Jeśli nie - warto.
      • hasz0 Czytałeś może...KOchana Mıtko Amma 21.09.10, 21:04
        _________chana Ammamıtko.....

        nıe POprawıam bo sıe zara tak knocı ze nıe mogac sıe dokonczyc we wlascıwym czasıe
        psychıczno-temperaturowym Pozostaje mı wtedy WYLACZYC KOMPA
        w "kawıarænce ınternetowej" WG WIERZEN PIQa\Hymna

        NIE CZYTALEM BO PLYWAJC NIE CZYTYWAM!
        Choc ZMP\SLD\POwska Modzız czytywa fotografıruje POPıjaz zakretkı ı zbutelkı
        bujajac sıe przy brzegu plazy Klepoatry ktora z Egıptu nıe przylecıala w samolocıe z BUTELKA KOMORKA I LAPTOPEM
        poBUJAC SIE NA FALI 2 m od pıasku. Bajeczny obrazek dla konwerstaytysty (#narracja!))

        czegos w najsmıelszych snach nıe uroılem choc fantyzyje pobudzalem posylajac UBekow po konıakı a gdy ja stawıalem to wtedy posylalem ıch kurfy z ınnych stolıkow ı sprawdzalem jakımı
        METODAMI DOCHODZOM DO PRAWDY!

        Teraz na temat...................otroz Kochana Droga Amma Mıtko

        POstaraj sıe wczuc w moja psyche ı moje postzreganıe takıch wybrykow natury wynaturzonej JAKIMI SAMI STARACLISCIE SIE W MOICH OCZACH ZOSTAC PRZEZ CALUTKIE 10 LAT

        ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

        Jakım trza byc debılem kretynem popaprancem ıdıotom nıeskonczonym ıtd.
        zeby PRZEOCZYC TAK WIELKI I DOSKONALY
        TAK NAJWLASCIWSZY DLA LOGIKI ROZUMU LUDZKIEGO NAUKOWEGO FILOZFICZNEGO
        AGNOSTYCZNEGO KRYTYCZNEGO SCISLEGO ANALIZUJACO-SYNTETYCZNOEGO ı dıablı wıedzom jakıego jeszce byle ludzkıego zıemskıego materıalnego
        pragmatycznego wycedzonego z jakıchkolwıek cudow domnıemanych....
        coby przeoczyc NAJPRAWDZIWSZOM PRAWDE I
        NAJOCZYWISTSZY DOWOD

        teraz uwazaj...................>>>>>>>>>>>>

        _________DOWOD boskı DOWOD na ıstnıenıe BOGA= sam Hawkıngs!!!!!!

        bedac najwspanıalszym dzıelem boskım jest dla ateıstow gnostykow fılozofow naukowcow ıtp
        NAJWYZSZYM NAJWIEKSZYM ZNANYM AUTORYTETEM KRYTYCZNYM WOBEC SWEGO STWORCY!!!!!!!!Najwyzszego Boga!!!!!!!!!!! zadna nauka nıe potrafı wyjasnıc tego fenomenu
        na gruncıe naukowym, PRAGMATYCZNYM, Logıcznym, scıslym...ıtd koncze bo goronco tu ze zaraz zemdleje

        JA ROZUMIESZ MNIE? WIDZIALEM HAWKINGSA NA WLAEN OCZY JAK JADL
        ı JAK JECHAL NAD mautka mınıTamıza z wybetonowymı brzegamı obok trawnık sıedzacy studencı alejka Cambrıdge a on na wozku ZYGZAKIEM o 3 cm od brzegu betonowego kanalu
        .......qrde bele...........................wg WSZELKICH NAUKOWO MEDYCZNO TECHNICZNO BLIOLOGICZNO FOILOZOF................ıtp powınıen nıez zyc nıe ruchac nıe myslec nıe ıstnıec

        ale Bog chcıal Wam POKAZAC swego KRYTYKA
        BOSKO WIELKIEGO W BOSKIM PARADOKSIE UTARECIA NOSA NAUKOWC>OM
        • hymenos Choćbyś nie wiem jak byś się starał, Hasz, 22.09.10, 10:29
          to prorokiem nie będziesz. Brak Ci boskiego natchnienia i czuć duchotę znad laptopowej klawiatury.
          • hasz0 ________Choćbyś nie wiem jak byś się starał, Hasz_ 22.09.10, 20:17
            ....tera piqczu-hymiqczu...weź se ten swój tekścik chamofana
            wycedź z niego wszystkie AD PERSONALIA wobec CHAMOFOBA Hasza
            czyli mnie po prostu..............i oceń ILE POzostało AD REM

            jesli więcej niż "0" zero zwrócę Ci honorek......
            nie zapominając ani na jotę tego co byłeś szmatławcu iqujkoqy wypisywać na moje uwagi o Smoleńsku.......

            WSZYSTKO CO NAPSAŁEM A CO PRACOWICIE PO ESBECKU OBSZCZAŁEŚ
            SIE SPRAWDZIŁO.......co do joty....zrozumiano gnojku?

            Odmaszerować! Albo nie...przyjemności se nie będę odbierał!!!!!!!!

            .........przeczytałeś POwwyższe gnojku - do pięt Haszowi niedorastający...........
            .zrozumialeś NIEDOSYT Edmunta Klicha.......stan lotniska oblotu śr. tech.. zapis rozmów na lotnisku w Smoleńsku, kiedy zabezpieczą za nasze bo Twój Sikorski juz podarował nasza forsę
            na jakiś barak ochronny zanim nam odeślą łaskawie rdzy resztki z tego poniszczonego i zdezelowanego specjalnie i pociętego nawet widać na filmie jak ruski OMONowiec niszczy luk okienny wraku Tu154 (PATRZ "MISJA SPECJALNA" !!!!!!!....) przy aplazuzie takich durniów jak Ty Hymenno-niewiniatku!

            Krzysztof Kwiatkowski nareszcie lekko oburzony......Seremet opowiada bajki i przyznaje ofcjalnie, że Pomysl z Prokuratorem Genralnym to niewypał.......kompra Tucha i PO...
            bo nikt się z takim frajerem jak on NieMinister nawet juz nie liczy...coz dopiero jakis prokurator w Rosji.

            Przeczytaj jakies opracowanie naukow-medyczne jak dlugo zyją chorzy na chorobę Hawkingsa

            baranku oślawo-bawołowaty!

            Ok?
            Potem POgadamy o filozofii....na razie POlecam wyłuskać sens z tego co w Horoncu upalnym Ci
            zyczliwie napisałem z Alanii.........do roboty lenie (wg Belki)

            Aha i te 100 mrd deficytu Tuska = 1 T

            co Ci pisałem przed wieloma miesiącami aktore to pracowicie WYSZDZAŁEŚ Z FERAJNA CHAMOFANÓW okazały się > 1T wg SAMEGO GURU OSZUSTWA...czyli pana bez NIP-u.
            • hasz0 Choćbyś nie wiem jak_____C0RReCTA 22.09.10, 20:18
              "co byłeś szmatławcu iqujkoqy ŁASKAWY wypisywać na moje uwagi o Smoleńsku.......
              • hasz0 gdyby Bóg chciał fizyka nie mialaby praw fizycznyc 22.09.10, 20:42
                h.

                A jako chaos bez praw porządkujących zachowanie chaosu nie nadawałby się
                do oskarżania Boga o NIEISTNIENIE........przez iqujkoqców, nie przyjmujących do wiadomości
                swego istnienia (istnienia wbrew prawom fizyki [fizyki molekularno-bilogicznej] np. Hawkingsa w myślącej formie) jako DOWODU NA ISTNIENIE Boga.

                Spojrz ośle profesorski nie na recenzje swoich prac ale na siebie jako obraz Boga - durny osle i baranku boży Hawkingsie.
                Którego sam Bóg jako PARADOKS dał fanom ateizmu za NAJWYŻSZY ANTYBOSKI AUTORYTET!

                ################################
                I tak to
                NAJWYŻSZY ANTYBOSKI AUTORYTET
                jest rownoczesnie w ślepocie chamofanów
                widocznym PARADOKSALNYM DOWODEM NA ISTNIENIE Boga ..czy mógły któryś z profesorów
                medycyny mu to po przyjacielsku jakoś delikatnie wyjaśnić........?

                ###########bo Wam iqujkowie aquanetni z cała MOCĄ HASZYZMU
                to POwtorzę już nikt niczego nie wyjasni!
                Wyjaśnij np. osłowi że upór to coś złego!


                • hasz0 gdyby Bóg chciał fizyka nie mialaby praw fizycznyc 22.09.10, 20:48
                  h
                  a jako chaos bez praw porządkujących zachowanie chaosu nie nadawałAby się

                  [TA FIZYKA BEZ PRAW]
                  do oskarżania Boga o NIEISTNIENIE........
                  __________________IQ=?________________________
                  • hasz0 ile mam dodać do Waszego IQ byście itd.. 23.09.10, 00:23
                    ...........?
                • rycho7 Re: gdyby Bóg chciał fizyka nie mialaby praw fizy 23.09.10, 19:13
                  hasz0 napisał:

                  > A jako chaos bez praw porządkujących zachowanie chaosu nie nadawałby się
                  > do oskarżania Boga o NIEISTNIENIE........

                  Jestes jednak egzemplum wyjatkowym. Piszesz po czym nawet nie myslisz. Wielu najpierw pisze/mowi pozniej mysli. Nieliczni najpierw mysla, pozniej pisza, gdy maja cos do napisania.

                  Ty piszesz jedynie co Ci sie wydaje, ze Bog moglby. Niestety mylisz sie. Fizyki bez jej praw po prostu by nie bylo. Byli by sami duchi i panaboczek nie moglby hiobowac nas fizycznych.

                  Teoria Wielkiego Wybuchu jest totalnie anty teologiczna. Jest wspaniala konstrukcja paradoksu antyklerykalnego. To mnie sklania do watpienia w "prawdziwosc" takiej hipotezy. W sensie naszego rozumowania przed Wielkim wybuchem nie istnial ani czas ani przestrzen. Co wyklucza sekwencje przyczyna skutek i jakakolwiek mozliwosc "stworzenia".

                  Jezeli czas nie ma charakteru binarnego zero jedynkowego wtedy pojawia sie mozliwosc jego przyspieszania i zwalniania. Nie wiemy wiec czy przypadkiem nie znajdujemy sie we wnetrzu czarnej dziury tuz przed jej Wielkim Wybuchem.

                  > ... ale na siebie jako obraz Boga

                  Ja swoje wiem. Milczenie jest zlotem. Watpie jednak abys Ty byl dowodem na istnienie Boga. Jedyna nadzieja, ze Bog rozpozna swoich.

                  > Wyjaśnij np. osłowi że upór to coś złego!

                  Dla kogo? Dla tacy?
              • hymenos Teraz ja skoryguję, 23.09.10, 10:05
                hasz0 napisał:

                > "co byłeś szmatławcu iqujkoqy ŁASKAWY wypisywać na moje uwagi o Smoleńsk
                > u.......

                W sprawie Smoleńska wklejałeś całe tony tekstów, z których tak naprawdę nic nie wynikało. Były one sprzeczen ze sobą i na ich podstawie nie dało się wyciągnąć żadnych spójnych wniosków dotyczących katastrofy. Doskonale pamiętam, że osią Twoich wymysłów był film nakręcony komórką, który miał dowodzić całkiem różnych i dziwnych rzeczy. W piksielozie i zamieszczonych cytatach z różnych blogów i forumów dopatrywano się dowodów na wszystko. Napisałem Ci wówczas, żebyś powiadomił mnie, jak na filmie zobaczysz Matkę Boską, co oczywiście podtrzymuje. W kwestii meritum dodam, że zwykła zasada nie przekonywania święcie przekonanego, odbiegającego od poruszanych w dyskusji tematów i głuchego na wszelkie argumenty została zastosowana przeze mnie w całej rozciągłości. Do "szmatławego iqujkoqa" nie odniosę się. Olewam to.
                • hasz0 "Teraz ja piqczy cham to nieskoryguję a skompromit 23.09.10, 15:35
                  uję się KOLEJNY RAZ NIEPORUSZENIEM SEDNA.....bo mnie z moim iqujkowym - do obszczywania postow a nie wylawiania z nich sensu - pseudomozdzkiem na nic wiecej nie stać"

                  ______________NAPISAŁEM CI GOTOWCA KTORY KORESPONDUJE Z MOIM POSTEM
                  jeżeli idzie o głowną treść i poboczne konteksty...np. filmik Koli.

                  Ten filmik dla Ciebie zawiera

                  TYLKO
                  kolorowe plamy i niezrozumiałe dźwięki

                  .......a dla FSB OMONU GRU Prokuratur MAK rożnych oficjeli i urzędów polotyków i komentatorów przerżónych służb jest.........no.............???????............wszystko już napisałem
                  a ten temat..jeżeli kiedyś w drodze poszerzania doswiadczeń i umiejętnosci
                  wespniesz sie na ciut wyzszy od zenujacego POziom

                  napiszę Ci to jednym CELNYM SŁOWEM którego zapewne i tak nie zrozumiesz w pełni i nie docenisz jak większość jakie tu spłodziłem choćby
                  np.
                  CHAMOFOB.

                  O sednie postu Ci nic nie napiszę...wpierw przemyśl sobie POwyższe...ok?

                  PS
                  Nie musisz dziękować......
                  • hymenos Re: "Teraz ja piqczy cham to nieskoryguję a skomp 23.09.10, 16:01
                    hasz0 napisał:

                    > uję się KOLEJNY RAZ NIEPORUSZENIEM SEDNA.....bo mnie z moim iqujkowym - do obsz
                    > czywania postow a nie wylawiania z nich sensu - pseudomozdzkiem na nic wiecej n
                    > ie stać"

                    A od kiedy to do moich obowiązków należy wyławianie sensu z Twoich postów? Zabawne wink O obszczywaniu nic nie napiszę, wystarczy mi Twoja autokompromitacja.


                    > CHAMOFOB.

                    Nudzi Ci się w tej Turcji????????

                    > Nie musisz dziękować......

                    He, he. Podziękuj mi, że łaskawie Ci w ogóle odpowiadam. A na koniec nie nadaje się do dyskusji konstrukcja "sam Hawkins jest dowodem na istnienie Boga"

                    PS
                    Żadne Twoje tezy z filmu się nie potwierdziły, nie było helikopteru, dobijania rannych, żywych pasażerów i nie pamietam co tam jeszcze tu wklejałeś.
      • rycho7 ateistow uzasadnienia ludobojstwa 22.09.10, 08:08
        amamit napisa[]:

        > Je[]i nie - warto.

        Dziekuje za link. Bardzo ciekawy. Ale nie zachecil mnie do wydania pieniedzy na ksiazke. Nie dam tez na tace.

        Ludzkosc zawdziecza swoj sukces ewolucyjny socjalizacji a nie jak wczesniej sadzono inteligencji.

        Religia i panstwo jest zawlaszczaniem socjalizacji, aczkolwiek intelignetnym zawlaszczaniem.

        Religia jest socjalizacyjnym oszustwem. Zalinkowany autor gleboko tkwi w odchlani socjalizacyjnych oszustw. On ma z gory zakodowane co jest "dobre" dla ludzkosci. Natura w swej boskosci nie ma takich ograniczen. Trudno mi dyskutowac nad cudzymi definicjami "dobra" ludzkosci. Widocznie nie dalem sie w pelni zsocjalizowac. Albo ludzkosc postarala sie o moja desocjalizacje. Bog czuwa nad moim hiobowaniem.
      • hymenos Re: Czytałeś może... 22.09.10, 10:54
        amamit napisała:

        > to?
        > www.piw.pl/fragmenty/dennett.htm
        > Jeśli nie - warto.

        Nie czytałem, nie mniej już z samego opisu wynika, że pozycja może być interesująca. Wychwyciłem jedną rzecz, zresztą zgodną z wymową przytaczanych artykułów, z której wynika, że religia razem z wiarą w Boga jest niezbędna dla całej rzeszy ludzi i bez niej niemożliwy byłby rozwój cywilizacyjny i społeczny ludzi. Nie wdawając się w dyskusje historyczne i przyjmując, że tak właśnie było, to taka zależność wcale nie musi być prawdziwa w przyszłości. Coś co do tej pory sprawdzało się i przyczyniało się do rozwoju ma coraz mniejsze znaczenie i wpływ na ludzi.
        • amamit Re: Czytałeś może... 22.09.10, 18:00
          Uważasz, że ma coraz mniejsze znaczenie, ale - przeczytaj całą książkę.
          "Niedowiarkom" otwiera oczy na "pewne rzeczy" związane z wiarą (później - religią) i jej znaczeniem. "Religianci" powinni ją przeczytać, ponieważ traktuje też o tym, że religia niekoniecznie musi być jedyną drogą dobrego, wartościowego życia.
          Po prostu - przeczytaj.
          • rycho7 informacja czy indoktrynacja? 22.09.10, 20:03
            Napisalas tajemniczo otwiera oczy. Czy uwazasz, ze mam je zamkniete? Ja wiem, ze jedynie ONI maja monopol na wiedze co jest "dobre" (jak Kali ukrasc ...).

            Jak na razie nie czuje sie zachecony do wydania pieniedzy. To niestety poprzedza przeczytanie. Biblioteki zlikwidowano. Przeznaczono na lekcje religii.
            • amamit Re: informacja czy indoktrynacja? 23.09.10, 06:06
              To nie wydawaj pieniędzy. Nie pisałam do ciebie wszechwidzący Ryszerdzie .
              W Łodzi biblioteki mają się jeszcze, a niektóre całkiem dobrze. Widocznie w Łodzi jest jeszcze sporo zwolenników "staromodnego" spędzania czasu - czytelnictwa.
              • benek231 Re: informacja czy indoktrynacja? 23.09.10, 10:54
                O, to Ty Lodzianka jestes?
                • amamit Re: informacja czy indoktrynacja? 23.09.10, 13:30
                  Owszem. Łodzianką.
                  • benek231 Re: informacja czy indoktrynacja? 25.09.10, 09:17
                    amamit napisała:

                    > Owszem. Łodzianką.


                    *No popatrz popatrz. A ja przekonany bylem, ze pisujesz z Izraela, a nie z Łodzi... smile
                    • amamit Re: informacja czy indoktrynacja? 25.09.10, 12:02
                      Od kiedy piszę tutaj, piszę, że piszę z Łodzi (zazwyczaj). smile)))
          • hymenos Re: Czytałeś może... 23.09.10, 09:55
            amamit napisała:

            > Uważasz, że ma coraz mniejsze znaczenie, ale - przeczytaj całą książkę.

            Oczywiście, trudno na podstawie jednej strony dyskutować o książce, ktora ma ich klkaset wink Złożyłem zamówienie ulegając reklamie wink


            > Po prostu - przeczytaj.
            • amamit Re: Czytałeś może... 23.09.10, 13:30
              smile
    • dachs Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 21.09.10, 20:47
      Jest to (przy współczesnym stanie wiedzy) jedyna hipoteza, zarówno elegancka, jak wyjaśniająca w sposób spójny i (przy współczesnym stanie wiedzy) nie do podważenia to, co (przy współczesnym stanie wiedzy) jesteśmy w stanie ogarnąć naszemi zmysłami, wzmocnionymi najlepszą (przy współczesnym stanie wiedzy) aparaturą badawczo-poznawczą.
      Hipoteza, wyprowadzająca nasz świat z wybuchu jednego, małego, niewyobrażalnie ciężkiego punktu przestrzeni, jest fascynująca i - jak by to powiedział Hume - niczego nie wyjaśnia, ale tylko mnoży kolejne pytania.
      Jednym z tych pytań jest: skąd wziął się ten fascynujący, niewyobrażalnie ciężki punkt przestrzeni?
      • mate_lot Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 21.09.10, 21:18
        Odpowiem Ci na to pytanie kiedy napiszesz skąd wział sie Bóg, znaczy, kto stworzył Boga?
        Odpowiedź, ze Boga stworzyła wyobraźnia, aczkolwiek zgodna z moimi pogladami, nie bedzie odpowiedzią na moje pytanie.
        • hasz0 Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 21.09.10, 21:22
          BING BANG stworzyl Hawkıngsa
          co zyje choc NIE POWINIEN:
          DURNY TY
          swjet POw
          stal? a umyslkı zmarly?.......postalo jajko a potem kura co jajko znıosla? baranıe 1 z 2?

          forum.gazeta.pl/forum/w,13,116739353,116739353,Jezeli_jest_w_Polsce_jakis_prawdziwy_meczennik_.html
        • dachs Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 21.09.10, 21:42
          mate_lot napisał:

          > Odpowiem Ci na to pytanie kiedy napiszesz skąd wział sie Bóg, znaczy, kto stwor
          > zył Boga?
          Nie mogę Ci na to odpowiedzieć, gdyż, zgodnie z teologią, Bóg jest istotą niedefiniowalną, wykraczającą ponad możliwości ludzkiego poznania.
          Big Bang natomiast, jest pojęciem definiowalnym i nie wykraczającym poza obszar twardych konkretów, dających się opisać językiem naukowym.
          Rozumiem, że język ten jest hermetyczny i dostępny jedynie dla wąskiej kasty wtajemniczonych fizyków, ale coś tam z rąbka tej hermetyczności mógłbyś mi chyba udzielć. Nie wierzę, że któryś z wielkich czy to Hawking, czy to Weinberg nie uronili na ten temat słowa w wersji popularnej, zrozumiałej dla maluczkich.
          No więc skąd się wziął ten punkt?
          • mate_lot Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 21.09.10, 22:21
            Teologia nie jest nauką, zatem to, czy coś jest z teologia zgodne czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia. Teoria Big Bang opiera się jednak na wartościach mierzalnych i poznanych zjawiskach fizycznych, więc nie jest to wróżenie z fusów w odróżnieniu od prób dowodzenia, ze któryś z mitów zawiera choćby cząsteczkę prawdy.

            Co do popularnej wersji fizyki pól kwantowych to obawiam sie, że jeszcze długo nie zostanie ona wydana. Maluczkim powinno wystarczyć, że naukowcy sprawy badają i powinni z pokora przyjąć do wiadomości wyniki ich badań aby nie stać się łatwym łupem wszelkiego autoramentu oszustów w tym teologów, właśnie.
            • dachs Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 21.09.10, 22:58
              mate_lot napisał:

              > Teoria Big Bang opiera się jednak na wartościach mi
              > erzalnych i poznanych zjawiskach fizycznych,

              Dokładnie to mam na myśli. Poważnie. Uważam, że teoria Big Bang jest (przy współczesnym stanie wiedzy) jedyną teorią porządkującą w sposób akceptowalny dla krytycznego umysłu zagadki powstania wszechświata.
              Wszelakoż, prócz wyjaśniania niektórych pytań, mnoży inne pytania.
              Najprostsze z nich to: skąd się wziął ten supergęsty punkt? Ale na te pytanie znasz z pewnością odpowiedż. w każdym razie zna ja fizyka (wcale nie kwantowa) : ten punkt wziął się z tego, iż poprzedni wszechświat skurczył się do rozmiarów punktu.
              I ta odpowiedż mnie, jako człowieka religijnego zadowala. Nie mogę jednak w takiej sytuacji nie zadac pytania skąd sie wziął poprzedni wszechświat.
              Jako umysł ścisły i racjonalny z pewnościa mi tę błahostkę wyjaśnisz. smile
              • mate_lot Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 22.09.10, 08:48
                Oczywiście, że wyjaśnię. Widzisz... ten cały wszechświat, te miliardy gwiazd są pyłem zaledwie, w nosie olbrzyma. Ten olbrzym miewa czasem katar. Kiedy kichnie - jest Big Bang a kiedy pociągnie nosem, świat kurczy się do rozmiarów punktu.
                Możesz olbrzyma nazwać Bogiem. Jeśli chcesz...
                smile
                • dachs Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 22.09.10, 09:05
                  mate_lot napisał:

                  > Możesz olbrzyma nazwać Bogiem. Jeśli chcesz...

                  A czym Ty go nazwiesz? smile
                  • rycho7 idziesz Borsuku na latwizne 22.09.10, 11:20
                    Nazywanie "olbrzyma" Bogiem jest dziecinada. Co wiecej wlasnie tak powstali bogowie w dziecinnym okresie rozwoju ludzkosci.

                    Ja mam swiadomosc istnienia nieznanego za granica okregu wiedzy. Ale z powodu braku wiedzy nie przypisuje niewiedzy wlasciwosci transcedentnych. Ma ona jedynie status tymczasowego zadania, dazenia lub swiadomego zaniechania.
                    • dachs Re: idziesz Borsuku na latwizne 23.09.10, 21:51
                      rycho7 napisał:

                      > Nazywanie "olbrzyma" Bogiem jest dziecinada.

                      No własnie, ale dzieckiem należy rozmawiać w języku, który ono rozumie. A Matelota, który znajduje się w stadium wczesnego pogaństwa, można chyba potraktować tak, jak by znajdował się w stadium dzieciństwa ludzkości, co niewątpliwie zgodne jest z Twoja poniższą konstatacją.
                      :
                      > Co wiecej wlasnie tak powstali bogowie w dziecinnym okresie rozwoju ludzkosci.

                      smile
                      • mate_lot Re: idziesz Borsuku na latwizne 23.09.10, 22:58
                        dachs napisał:

                        > rycho7 napisał:
                        >
                        > > Nazywanie "olbrzyma" Bogiem jest dziecinada.
                        >
                        > No własnie, ale dzieckiem należy rozmawiać w języku, który ono rozumie. A Matel
                        > ota, który znajduje się w stadium wczesnego pogaństwa, można chyba potraktować
                        > tak, jak by znajdował się w stadium dzieciństwa ludzkości, co niewątpliwie zgod
                        > ne jest z Twoja poniższą konstatacją.
                        > :
                        > > Co wiecej wlasnie tak powstali bogowie w dziecinnym okresie rozwoju ludzk
                        > osci.
                        >
                        > smile
                        ====================
                        Jeżeli jestes taki dorosły, wykształcony i inteligentny to jak wytłumaczysz, ze pozostajesz w ciemnocie podczas gdy "dziecinny" matelot wyzwolił sie z okowów ciemnoty i religijnego zacofania?
                        To ja sobie z Ciebie zakpiłem wymyślajac ad hoc olbrzyma a Ty kupiłes bajeczke a teraz usiłujesz zachowac twarz. Żebyś nie wiem jak się wyteżał to pozostając pod wpływem magików i prestigitatorów nie wystawiasz sobie dobrego swiadectwa. A przeciez bedąc osobnikiem krytycznym musisz widzieć zachowania Twoich pasterzy. Nie czytałem tu abys sie obruszał, ze czterolatków nauczają religii, ze kradna i kombinują, że ładują sie z butami do polityki i jeszcze wiele, wiele innych nagannych zachowań jak pederastia czy pedofilia. Dziób w ciup i nie ma sprawy. Ale co mi tam. To Ty musisz patrzec codzień w lustro i podziwiac tego hipokryte, którego tam widzisz. Dobranoc smile
                  • andrzejg a ja poczekam 22.09.10, 11:25
                    smile i na pewno się nie doczekam odpowiedzi na pytanie 'skąd się wziął ten mały punkt?'
                    Chciałbym jedynie zauważyc Borsuku,że jeszcze tak niedawno piekło było umiejscowione w głębinach ziemi, a niebo troche powyżej cumulusa. Gdzież tam była mowa o jakims punkcie i zapadających się wszechświatach?Skoro jednak w dniu dzisiejszym mam to szczęście czytać Ciebie propagującego teorię Big Bangu, to jestem pewien,że za jakiś czas ktoś obejmie umysłem jeszcze wiekszy obszar i przekaże pozostałym swoje spostrzeżenia , a punkt będzie smiesznostka , tak jak owo niebo za cumulsem.

                    Nauka się rozwija, ale poważnie wątpie, aby dane było ludziom zrozumieć wszystko.
                    Nie znaczy to jednak , abym dał się mamić wizją Boga. Jakaś przyczyna tego wszystkiego musi być. Może i jest ów Absolut, ale na pewno nie jest on z żadnych Bogów w jakie wierzy ludzkość
                    Tu na ziemi mamy do czynienia z czystym biznesem,choć muszę przyznac ,że często korzystnym dla ogółu społeczeństwa.Chodzi o tych ludzi ,którzy bez odgórnego uporządkowania świata zagubiliby się w tym wszystkim.


                    A.
                    • rycho7 pulapka religianckiego myslenia 22.09.10, 13:35
                      Otoz Andrzeju nauka juz odpowiedziala na pytanie skad sie wzial punkt. Otoz ten punkt nie mogl zostac stworzony, poniewaz gdy on istnial to nie istnial czas. Jak nie istnial czas to brak bylo nastepstw. Dla tego punktu istnienie Boga nie mialo znaczenia, poniewaz Bog pozbawiony czasu nie mogl niczego zrobic.

                      W tworzeniu paradoksow jest 1:0 pomiedzy nauka a teologia.

                      Nicosc pozbawiona czasu byla tym punktem, ktory na dodatek nie byl poczatkowy. My jestesmy aberacja nicosci. Nie dosc, ze aberanci to jeszcze nikt.
                      • andrzejg Re: pulapka religianckiego myslenia 23.09.10, 19:25
                        Jeżeli istniał punkt, to zawsze możemy zapytac, a co było przed punktem i w ten sposób obalamy teorię,ze nie istniał czas. Ponadto powiedz mi dlaczego ten punkt rozdął się do wymiarów współczesnego wszechświata i czy istnieją inne wszechświaty, a w związku z tym, czy istniały inne punkty....

                        A.
                        • rycho7 Re: pulapka religianckiego myslenia 23.09.10, 21:56
                          Nadal lapiesz sie do pulapki wlasnego myslenia. Oczywiscie mowic mozesz wszystko. Nawet zadawac pytanie co bylo przed powstaniem czasu.

                          Problemem jest odroznianie tego jak myslimy od tego jak funkcjonuje rzeczywistosc. Wlasnie w tym miejscu mozna bezkarnie umieszczac Boga. Paradoks naszego myslenia wtykac do rzeczywistosci.

                          Punkt rozdal sie do rozmiarow obecnych poniewaz "uwolnil" czasoprzestrzen. Calkiem mozliwe, ze nic sie nie zmienia a jedynie czasoprzestrzen "przewija klatki filmu".

                          W takiej sytuacji trudno okreslic, czy ewentualne inne swiaty nie sa przypadkiem innymi instancjami (zaistnieniami) naszego wszechswiata w odrebnych kreacjach czsoprzestrzeni.

                          Sa to przepiekne HIPOTEZY. Lepsze od teologii.
                  • mate_lot Re: Świat, w którym żyjemy, powstał z Big Bang. 22.09.10, 12:32
                    Czym? - chodzi Ci o aparat mowy?wink

                    Żartuję... ja już go nazwałem olbrzymem.
                    Pewnie w cywilizacji roztoczy też jesteśmy bogami, to znaczy, one, te roztocza, wyobrażają sobie nas jako bogów a przecież nimi nie jesteśmy, prawda? Jako bogowie funkcjonujemy jedynie w ich wyobrażeniach.

                    Wracając do olbrzyma, to właściwie może ich być wielu. Pracują w jakiejś kopalni, gdzie okropnie się kurzy. Te drobiny kurzu w ich nosach to galaktyki, gwiazdy i planety. Na jednej z nich żyjemy my bo olbrzymowi się kichnęło. Kiedy kichnie drugi raz będzie po nas.
                    Na szczęście dla nas nie kicha zbyt często, powiedzmy raz na godzinę. To w naszych warunkach miliony lat.
          • rycho7 Re: []iat, w kt[]ym []jemy, powsta[]z Big Bang. 22.09.10, 07:39
            dachs napisal:

            > ...Bog jest istota niedefiniowalna...

            W kole wiedzy, o ktorym juz napisalem, zewnetrze jest nieznane. Jak bardzo chcesz nazwij je Bogiem. Nauka zjada tego Boga, aczkolwiek zje go dopiero wtedy gdy stanie sie calym kosmosem. W tym sensie nauka w ogole nie sluzy do wyjasnienia bogow, bo operuje modelami, pojeciami, abstrakcjami. Dla nauki wystarczajace jest zdefiniowanie boga jako pojecia, paradoksu. Jedna z miliardow mysli jakie kolacza nam sie po lbie.

            Domorosla teologia usiluje wmawiac nam sensownosc paradoksow. Paradoksalnie zakazujac kontrparadoksow.
            • dachs Jak Rycho chce, to Rycho potrafi. :) 22.09.10, 09:03
              rycho7 napisał:


              > W kole wiedzy, o ktorym juz napisalem, zewnetrze jest nieznane.

              Właśnie.

              > Jak bardzo chcesz nazwij je Bogiem.

              Chcę i nazywam. smile

              > Nauka zjada tego Boga, aczkolwiek zje go dopiero wtedy gdy stanie sie calym kosmosem.

              Ładnie powiedziane. O całym kosmosie porozmawiamy, gdy naukowcom się wytworzyć temperaturę zera absolutnego. smile

              > W tym sensie nauka w ogole nie sluzy do wyjasnienia bogow, bo operuje modelami, pojeciami, > abstrakcjami.

              Nie tylko dlatego. Nauka nie jest po to, by wyjasniać Boga. Nauka służy do wyjasniania świata, a czy stworzył go Bóg, czy ktoś inny, jest nauce obojętne.
              Jeżeli Bóg jest po coś potrzebny naukowcowi, to jedynie po to, by utrzymywać go w zdrowym sceptycyzmie do własnych osiągnięć naukowych.
              smile
              • hymenos Re: Jak Rycho chce, to Rycho potrafi. :) 22.09.10, 10:45
                dachs napisał:


                > > Nauka zjada tego Boga, aczkolwiek zje go dopiero wtedy gdy stanie sie cal
                > ym kosmosem.
                >
                > Ładnie powiedziane. O całym kosmosie porozmawiamy, gdy naukowcom się wytworzyć
                > temperaturę zera absolutnego. smile

                Nie m takiej potrzeby, a warunek wynika z jasno określonych celów nauki. Z drugiej strony klasyczny już postulat, jeśli Bóg istnieje, niech "przemówi lub w jakikolwiek inny sposób da znać o sobie" nigdy nie zostanie spełniony. Rzecz w tym, ze tak opisany Bóg, jako coś czego nie znamy, nie potrafimy opisać czy ująć w ramy definicji naukowych stale się kurczy i jest niezgodny z wszechobecną w religii zasadą absolutu. Świat ludzi zawsze był ograniczony, najpierw do najbliższej okolicy, później krainy, kontynentu, ziemi, układu słonecznego, galaktyki... Warunek wytworzenia zera absolutnego nie oznacza wcale momentu upadku Boga. Najprawdopdobniej wówczas powstaną nowe pytania, czy też nowe wyzwania, które będą poza zasięgiem poznania, a które Ty nazwiesz Bogiem a inni czymś czego nie znamy.
                • dachs Re: Jak Rycho chce, to Rycho potrafi. :) 23.09.10, 22:13
                  hymenos napisał:

                  > Nie ma takiej potrzeby, a warunek wynika z jasno określonych celów nauki.

                  No, może nie tyle z celów, a z możliwości. Wytworzenie zera absolutnego jest niemożliwe *)
                  (ponoć możliwe przy wykorzystaniu energii całego kosmosu), dlatego niewiele ryzykuję, obiecując Rychowi ten termin. smile

                  > Z drugiej strony klasyczny już postulat, jeśli Bóg istnieje, niech "przemówi lub w ja
                  > kikolwiek inny sposób da znać o sobie" nigdy nie zostanie spełniony.

                  Never say never. Raz spełniony już został. W każdym razie, jeżeli zostanie spełniony, to napewno nie dla zadowolenia ateistów.

                  > Rzecz w tym, ze tak opisany Bóg, jako coś czego nie znamy, nie potrafimy opisać czy ująć
                  > w ramy definicji naukowych stale się kurczy i jest niezgodny z wszechobecną w
                  > religii zasadą absolutu.

                  Nie widzę, aby się kurczył.
                  Twoja definicja "Bóg, jako coś czego nie znamy, nie potrafimy opisać czy ująć
                  w ramy definicji naukowych" jest troche nieostra. Czy masz na myśli nie potrafimy na razie, czy nie potrafimy gdyż jest nieopisywalny.
                  Dla mnie jest nieopisywalny, ale nawet, jeżeli przyjąć, że Bóg, to coś czego nie możemy na razie ująć w ramy definicji naukowych, to nie tylko nie kurczy się, a wręcz przeciwnie powiększa się, gdyż z każdym odkryciem naukowym rośnie liczba problemów do wyjasnienia

                  *)
                  > ... Warunek wytworzenia zera absolutnego nie oznacza wcale momentu upadku Boga.
                  smile
                  • rycho7 paradoks nieopisywalnosci 24.09.10, 08:24
                    Bog nieopisywalny jest jedynie konstrukcja myslowa. Jako taka konstrukcja jest wlasnie opisem paradoksu mysli.

                    Nakladacie na to paradoks braku odbicia mysli w rzeczywistosci, zastepujac je odbiciem w transcedencji, ktora jest takze konstrukcja myslowa.

                    Akceptujecie pewne paradoksy, negujac inne im przeczace. Koncepcja Boga Wszechmogacego jest jedynie koncepcja, gdyz nie jest w stanie podolac paradoksowi stworzenia przez boga kamienia, ktorego bog nie moze podniesc.

                    Przezabawne jest Wasze Swiete Oburzenie, ze ateisci NIE CHCA tak jak Wy (Wasze katabasy) narzucacie aby myslec.

                    Jest oczywiste, ze kazdy ateista potrafilby mantrowac takie bedety jak religiant, tyle, ze nie widzi w tym sensu. Ja osobiscie na dodatek nie widze sensu w wieczystej karze za odmowe glupiego myslenia. Wszystko bedzie mniejsza kara niz siedzenie przez wiecznosc "po prawicy" i torturowanie pieniami anielskimi.

                    Za wybitnie szkodliwe uwazam przekonanie o stworzeniu nas przez Boga zamiast tego, ze jestesmy igraszka chaosu ewolucji. To szkodzi gatunkowi. Niszczy sposob dzieki ktoremu powstalismy. Degeneruje nas poza nasze ekonomiczne mozliwosci. Prowadzi do Apokalipsy.

                    Oczywiscie natura bez problemu nas pokona. Ale po co popelniac samobojstwo dla religianckiej zachcianki?
                  • hymenos Re: Jak Rycho chce, to Rycho potrafi. :) 24.09.10, 11:32
                    dachs napisał:

                    > hymenos napisał:
                    >
                    > > Nie ma takiej potrzeby, a warunek wynika z jasno określonych celów nauki.
                    >
                    >
                    > No, może nie tyle z celów, a z możliwości. Wytworzenie zera absolutnego jest ni
                    > emożliwe *)
                    > (ponoć możliwe przy wykorzystaniu energii całego kosmosu), dlatego niewiele ry
                    > zykuję, obiecując Rychowi ten termin. smile

                    Próżnia absolutna ma zerową energię. Jeśli założyć, że przed wybuchem była próżnia problem polegałby na odtworzeniu (teoretycznie) takiego stanu. Celem, raczej nie jest odtworzenie takiego stanu a poznanie i opisanie jak to się odbyło. W chwili obecnej obowiązują co najmniej trzy teorie powstania wszechświata, z których żadna nie zakłada istnienia próżni absolutnej.

                    >
                    > > Z drugiej strony klasyczny już postulat, jeśli Bóg istnieje, niech "przem
                    > ówi lub w ja
                    > > kikolwiek inny sposób da znać o sobie" nigdy nie zostanie spełniony.
                    >
                    > Never say never. Raz spełniony już został. W każdym razie, jeżeli zostanie speł
                    > niony, to napewno nie dla zadowolenia ateistów.

                    Ależ ja nie mam zamiaru poddawać w wątpliwość Twojej wiary. Według mnie nie został spełniony. Ponadto wykazujesz się zbyt wielką swobodą interpretacyjną, bo czyż nie zostało powiedziane, że zobaczysz (usłyszysz, uzyskasz kontakt) Boga dopiero na sądzie ostatecznym, a więc dopiero w momencie, gdy świat zniknie?? Jeśli coś jest nieokreślone, to stosując kanony wiary, można mu przypisać dowolną rzecz czy właściwość. Ale z punktu widzenia nauki nie będzie to ani teoria ani hipoteza.


                    > Dla mnie jest nieopisywalny, ale nawet, jeżeli przyjąć, że Bóg, to coś czego ni
                    > e możemy na razie ująć w ramy definicji naukowych, to nie tylko nie kurc
                    > zy się, a wręcz przeciwnie powiększa się, gdyż z każdym odkryciem naukowym rośn
                    > ie liczba problemów do wyjasnienia

                    To jest nadinterpretacja. Diabeł tkwi w szczegółach. Im lepiej poznajemy świat tym więcej szczegółowych pytań zadajemy. Nawet jeśli uznać, że liczba rzeczy do poznania jest nieskończonością, to i tak zawsze liczba rzeczy do poznania będzie dążyć do tej nieskończoności.

                    >
                    > *)
                    > > ... Warunek wytworzenia zera absolutnego nie oznacza wcale momentu upadku
                    > Boga.
                    > smile

                    Z tego wynika jedynie to, że są to warunki rozłączne, niezależne od siebie. Nieistotna jest tu możliwość i czy fakt istnienia, gdyż nie zachodzi żadna, przynajmniej mnie znana relacja, między warunkiem postawionym przez Ciebie (osiągnięciem określonego stanu materii) a istnieniem lub nieistnieniem Boga (Absolutu).
                    • hymenos Re: Jak Rycho chce, to Rycho potrafi. :) 24.09.10, 11:39
                      hymenos napisał:

                      > Nawet jeśli uznać, że liczba rzeczy do
                      > poznania jest nieskończonością, to i tak zawsze liczba rzeczy do poznania będz
                      > ie dążyć do tej nieskończoności.

                      Winno być to (...) to i tak liczba rzeczy poznanych...
                      • rycho7 Re: Jak Rycho chce, to Rycho potrafi. :) 24.09.10, 15:01
                        Nauka operuje na modelach, na rzeczywistosci operuja inzynierowie.

                        Modele naukowe sa w stanie objac wszystko z odpowiednio mala dokladnoscia, rozdzielczoscia.

                        Aby zbudowac most nie trzeba znac stanu wszystkich elektronow we wszechswiecie. Nawet nie trzeba znac toru komety ktora rozwali ten most. Wobec rozmiarow kosmosu i jego wieku mozna miec pewnosc, ze most sie zawali. Kiedys.

                        My istniejemy w "miedzyczasie". I wystarczy, ze wlasnie w tym miedzyczasie sobie radzimy. Gorzej beda mieli ci, ktorzy zasiada na wiecznosc "po prawicy Pana".
                    • rycho7 Re: Jak Rycho chce, to Rycho potrafi. :) 24.09.10, 14:55
                      Przed Wielkim Wybuchem nie bylo prozni poniewaz nie bylo czasoprzestrzeni, w ktorej ta proznia moglaby wystapic.

                      Zjawisko to jest konsekwencja empirycznie stwierdzonego zakrzywiania toru swiatla przez grawitacje.

                      Bog ma zmysly przenikajace przez brak czasu i przestrzeni. Jest doskonalszy od zera absolutngo. On jest najbardziej zerowym z zer. Jest paradoksalnym abstraktem absulutu (zurawinowego).
              • rycho7 laknienie zera absolutnego 22.09.10, 11:09
                Nauka operuje na modelach. Nauka posluguje sie abstrakcjami. Zero i Bog sa abstrakcjami. Sa one abstrakcjami paradoksalnymi. Zera nie da sie stworzyc bo jest ono nieistnieniem. Nawet Bog nie moze stworzyc zera bo zero moze jedynie wytworzyc w swoim umysle czlowiek jako abstrakcje.
                Ty nie mozesz stworzyc Boga realnego bo jest on jak zero wytworem umyslu. Kazdy ma swojego Boga paradoksalnie nazywanego jedynym.

                Bog jest kuglarstwem socjalizacyjnym. Lepiej uzywac tego klamstwa niz mordowac krnabrnych niewolnikow=podatnikow.

                Ja na Twoje nieszczescie zachowuje zdanie odrebne jako podatnik. Pamietaj o haselku nieuchronnosci kary.
      • rycho7 Re: []iat, w kt[]ym []jemy, powsta[]z Big Bang. 22.09.10, 07:31
        Akurat to najlatwiej wyjasnic. Bog sie rozpuknal. Stan materii sprzed wybuchu mial wlasciwosci boskie, uporzadkowanie, skondensowanie, wszechobejmowanie. Najwazniejsza cecha jest oczywiscie nieobserwowalnosc. Tak jak czarnej dziury. No i "zatrzymanie" czasu. Przedtem nie bylo zadnego przedtem bo panaboczek czas tez stworzyl.

        Mnie osobiscie nie przeszkadza wprowadzanie do kwarkowej zupy Boga bo niczego to nie wyjasnia i nie zmienia smaku. Masz racje, ze przez zupe jaka wtranzalasz przelatuja neutrina co jest dowodem na boska wszechmoc.

        Nauka jest jak powiekszajace sie kolo. We wnetrzu jest wiedza. Graniczny okrag zawiera pytania. Im wiecej wiemy tym wiecej zadajemy pytan. Jest to "niewatpliwy dowod na istnienia Boga". Jak komus jest on do czegokolwiek potrzebny.

        Wiedze absolutna posiada kosmos sam w sobie. W tym sensie kosmos jest bogiem i byl nim przed Big Bangiem.
      • wkkr W punkcie "0" 23.09.10, 22:01
        trudno mówić o czasie.... przestrzeni..... i "ciężkości"....
        PS
        Lecz fluktuacja kwantowa jako praprzycznyna tego wszystkiego brzmi co najmniej groteskowo....
    • polazrski Re: Metafizyczna patologia, 23.09.10, 09:45
      A married Irishman went into the confessional and said to his priest, 'I almost had an affair with another woman.'

      The priest said, 'What do you mean, almost?'

      The Irishman said, 'Well, we got undressed and rubbed together, but then I stopped.'

      The priest said, 'Rubbing together is the same as putting it in. You're not to see that woman again. For your penance, say five Hail Mary's and put $50 in the poor box.'

      The Irishman left the confessional, said his prayers, and then walked over to the poor box.

      He paused for a moment and then started to leave.

      The priest, who was watching, quickly ran over to him saying, 'I saw that. You didn't put any money in the poor box!'

      The Irishman replied, 'Yeah, but I rubbed the $50 on the box, and according to you, that's the same as putting it in!'
    • benek231 Bog jako taki dynda mi po prostu :O) 23.09.10, 10:48
      To nie bog mnie okrada, oraz to nie bog odziera mnie z przynaleznych praw.

      Ale jego ziemscy przedstawiciele - to juz inna historia. To oni zatem warci sa dyskusji.

      • hymenos Re: Bog jako taki dynda mi po prostu :O) 23.09.10, 14:48
        Trudno uznać powyższą deklarację za prawdziwą, skoro składa ją autor tasiemca o historyczności Jezusa wink

        benek231 napisał:

        > To nie bog mnie okrada, oraz to nie bog odziera mnie z przynaleznych praw.
        >
        > Ale jego ziemscy przedstawiciele - to juz inna historia. To oni zatem warci sa
        > dyskusji.

        A z jakich to praw Ci przynależnych odarli Cię ziemscy przedstawiciele Boga wink
        • benek231 Re: Bog jako taki dynda mi po prostu :O) 23.09.10, 20:12
          hymenos napisał:

          > Trudno uznać powyższą deklarację za prawdziwą, skoro składa ją autor tasiemca o
          > historyczności Jezusa wink
          >
          > benek231 napisał:
          >
          > > To nie bog mnie okrada, oraz to nie bog odziera mnie z przynaleznych praw
          > .
          > >
          > > Ale jego ziemscy przedstawiciele - to juz inna historia. To oni zatem war
          > ci sa dyskusji.
          >
          > A z jakich to praw Ci przynależnych odarli Cię ziemscy przedstawiciele Boga wink


          *Na przyklad z prawa kobiety do decydowania o wlasnym brzuchu. Bo w kraju w ktorym zniewala sie kobiety zniewala sie wszystkich.

          Albo tez prawo do decydowania o sobie, w ramach demokracji. W panstwie wyznaniowym, ktore wyparlo w Polsce demokracje, w wielu sprawach decyduje za mnie kk oraz jego marionetki.
          • dachs Re: Bog jako taki dynda mi po prostu :O) 23.09.10, 21:46
            benek231 napisał:


            > *Na przyklad z prawa kobiety do decydowania o wlasnym brzuchu.

            Każda kobieta ma prawo odmówić. Niektóre nawet korzystają z tego prawa i decydują o własnym brzuchu, goniąc zalotnika. A gdy pdjęły te decyzję i nie odmówiły, to nie decydują już o brzuchu, ale o życiu innego człowieka.
            Czy Ty jestes zwolennikiem kary śmierci?
            • benek231 Re: Bog jako taki dynda mi po prostu :O) 23.09.10, 21:54
              W jaki sposob doszlo do niechcianej ciazy - Tobie nic do tego, Szkopku. Wystarczy, ze ciaza nie jest chciana. Tak uwazam. Takze, iz zbrodnia jest zmuszanie kobiety do rodzenia niechcianych dzieci - przy czym obstaje ten Twoj zlodziejski kosciolek.

              No wlasnie. Dales straszliwie ciala w watku o tym Piotrowskim, Komisji Majatkowej i calej aferze grabienia mienia spolecznego przez kk. Inni parafinie nie zdzierzyli tym razem, no ale Ty bez reszty zaprzedales dusze czarnrmu diablu. Tak jak kiedys czerwonemu.
              • dachs Re: Bog jako taki dynda mi po prostu :O) 23.09.10, 22:25
                benek231 napisał:

                > W jaki sposob doszlo do niechcianej ciazy - Tobie nic do tego, Szkopku. Wystarc
                > zy, ze ciaza nie jest chciana. Tak uwazam.

                A ja uważam, że jeżeli ciąży się nie chce, to można (zakładając posiadanie mózgu) poczytać skąd sie ona bierze i... no właśnie.
                Ale zabijanie ludzi, by naprawić szkody powstałe z powodu własnej szwankującej mózgownicy zdarza się nie tylko wśród lewicy, więc Cie nawet nie potepiam.
                Tez sie możesz powstrzymywać, ale to dla Ciebie za trudne. Pchnąć, nie mysleć

                > Takze, iz zbrodnia jest zmuszanie kobiety do rodzenia niechcianych dzieci -
                Mamy różne pojęcia na temat zbrodni. Dla mnie głupota i bezmyślność jest juz zbrodnia wystarczającą, a pociąganie za to do odpowiedzialności innych jest więcej nież zbrodnią
                >
                > No wlasnie. Dales straszliwie ciala w watku o tym Piotrowskim, Komisji Majatkow
                > ej i calej aferze grabienia mienia spolecznego przez kk.

                A w jakiej postaci tego ciała dałem? Że wyśmiałem żurnalistę, który ledwo wie co pisze?
                Do poniedziałku Uszatku.
                Przez weekend zajmuję się życiem pozaforumowym.
                • benek231 Re: Bog jako taki dynda mi po prostu :O) 23.09.10, 22:42
                  dachs napisał:

                  > benek231 napisał:
                  >
                  > > W jaki sposob doszlo do niechcianej ciazy - Tobie nic do tego, Szkopku. W
                  > ystarc
                  > > zy, ze ciaza nie jest chciana. Tak uwazam.
                  >
                  > A ja uważam, że jeżeli ciąży się nie chce, to można (zakładając posiadanie mózgu) ...

                  *No wlasnie. Gdybys posiadal mozg, a nie swiecona wode, to niezbednie wyobrazilbys sobie choc ze dwie sytuacje w ktorych niechcianej ciazy nie mozna bylo zapobiec. No ale do tego potrzebna jest wyobraznia, a do niej niezbedny jest mozg, w miejsce swieconki.
                  A do nieba i tak Cie nie wezma - kalczuchu i manipulancie. Bedziesz sie smazyl Skunksie. smile)))
            • rycho7 Bog dal, Bog wzial 23.09.10, 22:02
              Dlaczego lekarz ma prawo decydowac o torturowaniu dzieci chorych na smiertelne choroby genetyczne?

              Robisz sobie kpiny z etyki. W sredniowieczu katole zakazywali krojenia trupow. Twierdzili, ze Bog nie zezwala. Masz pisemna zmiane zdania Boga?
    • hansgrubber Re: Metafizyczna patologia, 23.09.10, 21:59
      Nie bardzo rozumiem jak mógłby zostać zrealizowany pomysł wyosobnienia religii do sfery prywatnej - skoro odwoluje sie ona do zbiorowości, w niej działa i w pewien sposób ją ksztaltuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka