mcattery
02.04.04, 02:26
Pewnego dnia Wesoly3, palajac jak zwykle nienawiscia do Ludu Wybranego,
postanowil troche poweszyc wsrod Ludu Wybranego od środka.
Trzesacymi, chudymi raczkoma wlozyl mycke, ktora zabral wczesniejmalemu
chlopcu, wracajacemu z barmicwy. Przegladal sie w lustrze sobie z
obrzydzeniem. Jak ja moge to nosic pytal sam siebie? Jednak przebolal,
poniewaz koledzy mu powiedzieli, ze na szabesie jesc za darmo dostanie.
Pewnie zapytacie jak on to zrobil, ze tam wszedl byl? Otoz zadzwonil do
rodziny, ktora owy szabes wyprawiala, ze jest jej dalekim kuzynem Srulem,
ktory dopiero co z Eretz przybywa i nie ma sie gdzie zatrzymac w ow swiety
dzien. Rodzina, ktora Srula nie widziala od dawien dawna, ucieszyla sie, ze
bedzie miec goscia prosto z Izraela. Tak wiec wystrojony w jarmulke, z
talesem ( takze skoniskowanym ), z pejsami zapuszczanymi w tajemnicy przed
druhami przez tydzien poszedl Wesoly 3 na szabes.
Wypil wino na blogoslawienstwo, dziwnie sie czul w towarzystwie ludzi, ktozy
nie krakali, nie byli zlosliwi, nie dokuczali mu ale byli przyjaznie do niego
nastawieni.
Usmiecjhnal sie niesmiale... Bakal cos nie wyraznie na pytania o pogode w
Eretz, o ceny, o prace. Dosc tego udawania - powiedzial sobie. Zwinal srebne
sztucce i wsadzil do kieszeni. Nikt tego nie zauwazyl, wiec gdy szedl do
toalety rabnal takze menore. Kieszenie mial pokazne, wiec sporo rzeczy sie
jeszcze w jego spodniach pomiescilo.
Wychodzac z obrzydzeniem ucalowal Panstwa, ktorzy na droge mu dali i wina, i
czulenciku, i macy i dobrych rad kilka.
Gdy tylko zamknely sie drzwi za Wesolym 3, Wesoly idc po Marszalkowskiej
chcial zerwac z siebie jarmulke. Nie udalo sie! - Boże toz to ona przyrosla! -
wrzasnął Wesoly. Wyjal scyzoryk i pejsy chcial obciac. Obciął. Za moment
odrosły nowe! Jął wyrzucac z kieszeni menore, i sztućce i inne drobiazgio.
Wyleź nie chciały! I nie chcą nadal! Piekllił sie nasz chudy, mierny
chłopiec.Potem plakac zaczal: ja z pejsami? ???? Ja w jarmulce???
Wpadł w depresje. Miesiacami z domu nie wychodzil, ba nawet przez okno nie
wygladal....
Zdesperowany poszedł szukać kata, kltory mu łeb by chciał uciąć. Na próżno.
Nikt nie chciał. Kiwali głową z politowaniem na Wesolego trzy, chudego,
malego chlopca z pejsami.
Sam sbie glowe odjac chciał, tak juz dosc mial i pejsow odrastajacych i
jarmulki przyrosnietej..
I chodzi tak po swiecie do dzis. Jesli sie oczywiscie raz na pol roku, wyjsc
odwazy.
Mral z tego dla ciebie Wesoly plynie jednaki:
Nie probuj od srodka, bo staniesz sie taki......