Dodaj do ulubionych

Gdzie są granice złodziejstwa państwa?

14.02.12, 19:04
W POlsce Tuska nie ma takich granic...

Pracownicy wykorzystujący służbowe auta do prywatnych celów mogą zapłacić dodatkowy podatek - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"

Urzędnicy skarbowi sprawdzają wykorzystywanie samochodów służbowych przez pracowników do celów prywatnych. Otóż przychodzą do firmy tuż przed zakończeniem pracy i skrupulatnie liczą samochody na parkingu. Następnie proszą o listę tych, którzy nie odstawili aut na firmowy parking. Wzywają ich do urzędu, gdzie w ogniu pytań często przyznają się oni, że wykorzystują służbowe auto prywatnie w dowolnym zakresie.

Wtedy ukarani mogą być zarówno pracodawca jak i pracownik. Pracodawca - gdy nie odprowadził podatku od nieodpłatnych świadczeń na rzecz pracownika, a takimi jest właśnie używanie auta służbowego prywatnie. Z kolei pracownikowi można wymierzyć dodatkowy podatek. Obliczany on jest od cen obowiązujących w danym mieście za wynajęcie podobnego samochodu na taki czas, do jakiego przyznał się w trakcie kontroli skarbowej naiwny pracownik.

W sumie może to być od 100 do 280 zł dodatkowego podatku. Jeżeli jednak samochód jest większy i bardziej wartościowy, koszty te mogą być znacznie wyższe(za wynajęcie niektórych pojazdów płaci się nawet 500 zł za dobę).
www.rp.pl/artykul/758401,811367-Bedzie-dodatkowy-podatek-za-wykorzystywanie-sluzbowego-auta.html
Czy Panu premieru odprowadził podatek za latanie samolotem rządowym na wakacje i do domu i z powrotem?
Obserwuj wątek
    • dachs Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 19:55
      sz0k napisał:

      > W POlsce Tuska nie ma takich granic...
      >
      > Pracownicy wykorzystujący służbowe auta do prywatnych celów mogą zapłacić dodat
      > kowy podatek - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"

      Przez prawie dwadzieścia lat miałem służbowy samochód w Niemczech. Używałem go celów prywatnych, nawet na urlopy za granice im jeździłem (poza granicami Niemiec musiałem już sam płacić za paliwo).
      Za to używanie płaciłem podatek. Nie widzę w tym niestosownego. Mógłbym oczywiście wybrac wariant używania samochodu służbowego wyłącznie do jazd służbowych. Wtedy musiałbym mieć własny samochód i ponosić wszystkie koszta jego posiadania (ubezpieczenia, podatki, paliwo, naprawy)
      Taniej wypadał podatek od wykorzystania do celów prywatnych.
      • sz0k Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 20:03
        dachs napisał:

        > sz0k napisał:
        >
        > > W POlsce Tuska nie ma takich granic...
        > >
        > > Pracownicy wykorzystujący służbowe auta do prywatnych celów mogą zapłacić
        > dodat
        > > kowy podatek - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"
        >
        > Przez prawie dwadzieścia lat miałem służbowy samochód w Niemczech. Używałem go
        > celów prywatnych, nawet na urlopy za granice im jeździłem (poza granicami Niemi
        > ec musiałem już sam płacić za paliwo).
        > Za to używanie płaciłem podatek. Nie widzę w tym niestosownego. Mógłbym oczywiś
        > cie wybrac wariant używania samochodu służbowego wyłącznie do jazd służbowych.
        > Wtedy musiałbym mieć własny samochód i ponosić wszystkie koszta jego posiadania
        > (ubezpieczenia, podatki, paliwo, naprawy)
        > Taniej wypadał podatek od wykorzystania do celów prywatnych.

        Cieszę się. A czy Pan Premieru odprowadził podatek za swoje przeloty?
        • dachs Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 20:45
          sz0k napisał:


          > Cieszę się. A czy Pan Premieru odprowadził podatek za swoje przeloty?

          Nie sądzę, żeby potrzebował.
          Ale jak masz ochote to zajrzyj do jakichś odpowiednich przepisów. Zwykle premierom takie loty przysługują.
          • sz0k Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 20:55
            dachs napisał:

            > sz0k napisał:
            >
            >
            > > Cieszę się. A czy Pan Premieru odprowadził podatek za swoje przeloty?
            >
            > Nie sądzę, żeby potrzebował.
            > Ale jak masz ochote to zajrzyj do jakichś odpowiednich przepisów. Zwykle premie
            > rom takie loty przysługują.

            Aha. Czyli byle jaka firemka musi się spowiadać przed skarbówką czy samochód jechał akurat służbowo, czy prywatnie, a Jego Wielce Książęce Mości mogą latać po marchewkę do warzywniaka embraerem...
            • wikul Gdzie są granice złodziejstwa obywateli ? 14.02.12, 21:10
              Rafał Ziemkiewicz, publicysta "Rzeczpospolitej", wziął się za obalanie mitów narosłych wobec KRUS. Znany ze swoich liberalnych poglądów w sprawach gospodarczych i nawoływania ekipy Donalda Tuska do reform, akurat w sprawie KRUS-u nie jest już tak waleczny. Sam ma 1 ha ziemi i jest ubezpieczył się w KRUS jako tzw. "rolnik z Marszałkowskiej".

              wyborcza.pl/1,76842,8613221,Ziemkiewicz__zamach_na_KRUS__to_zamach_na_mnie.html#ixzz1mOAepALM
              • sz0k no proszę do czego prowadzi zniewolenie człowieka 14.02.12, 21:17
                Wykiwanie złodzieja nazywa złodziejstwem. To tak jak ja bym wystawił przed garaż maluszka, którego ktoś mi buchnął a w środku miałem merola. Okradłem złodzieja!
                • wikul Re: no proszę do czego prowadzi zniewolenie człow 14.02.12, 22:14
                  No właśnie, oszukiwanie współobywateli jest cacy gdy robi to Kali ... i wtedy można zasłaniać się "złodziejstwem". Relatywizm moralny.
                  • sz0k Re: no proszę do czego prowadzi zniewolenie człow 14.02.12, 23:23
                    wikul napisał:

                    > No właśnie, oszukiwanie współobywateli jest cacy gdy robi to Kali ... i wtedy m
                    > ożna zasłaniać się "złodziejstwem". Relatywizm moralny.

                    O jakim oszukiwaniu mówisz? Ja za adwokata Ziemkiewicza nie zamierzam robić. Na pewno znakomicie obroni się sam.
            • dachs Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 21:23
              sz0k napisał:

              > Aha. Czyli byle jaka firemka musi się spowiadać przed skarbówką czy samochód je
              > chał akurat służbowo, czy prywatnie,

              Firemka tak, premier nie.
              To tak już jest w tych państwach które Kaczor zwykł nazywać "cywilizowane". smile

              > a Jego Wielce Książęce Mości mogą latać po marchewkę do warzywniaka embraerem...

              Jak na targowisku miejsce do lądowania jest...
              Ale dzięki temu zna ceny marchewki. smile
              Btw.
              A czemu to Ciebie akurat - monarchistę - tak " Wielce Książęce Mości" drażnią?
              • sz0k Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 21:47
                dachs napisał:

                > które Kaczor

                Zieeeeeeeeewwwww...

                > A czemu to Ciebie akurat - monarchistę - tak " Wielce Książęce Mości" drażnią?

                Zamierzony zabieg. Charakterystyczne dla wielbicieli dupokracji jest pomstowanie na przepych monarchy, sponsorowanie jego dworu, itp. itd. Nie widzą, że dokładnie taki sam dwór, tyle że 10 razy większy i 10 razy bardziej pazerny - sponsorują teraz. Albo i widzą, ale ten jakoś im nie przeszkadza. Co w sumie jest jeszcze gorsze, bo świadczy o świadomym cynizmie i hipokryzji, a nie tylko zaburzonej spostrzegawczości.
                • dachs Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 22:43
                  sz0k napisał:

                  > Zieeeeeeeeewwwww...

                  Nie byłoby wzmianki o Kaczorze, gdybyś nie użył wolskiej deklinacji.
                  "A czy Pan Premieru odprowadził podatek za swoje przeloty?"
                  Rozmawiając z Wolakami zawsze wspominam o ich wodzu. Kwestia grzeczności. smile

                  >

                  > Zamierzony zabieg. Charakterystyczne dla wielbicieli dupokracji jest pomstowani
                  > e na przepych monarchy, sponsorowanie jego dworu, itp. itd.

                  To akurat nie do mnie. Ja bardzo lubię arystokrację.
                  Tak ją lubię i szanuję, że nigdy nie pozwoliłbym sobie na taki "zamierzony zabieg".
                  • sz0k Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 23:15
                    dachs napisał:

                    > sz0k napisał:
                    >
                    > > Zieeeeeeeeewwwww...
                    >
                    > Nie byłoby wzmianki o Kaczorze, gdybyś nie użył wolskiej deklinacji.

                    Eee?

                    > "A czy Pan Premieru odprowadził podatek za swoje przeloty?"
                    > Rozmawiając z Wolakami zawsze wspominam o ich wodzu. Kwestia grzeczności. smile

                    Nie wiem o czym do mnie piszesz, ale cokolwiek...

                    > > Zamierzony zabieg. Charakterystyczne dla wielbicieli dupokracji jest poms
                    > towani
                    > > e na przepych monarchy, sponsorowanie jego dworu, itp. itd.
                    >
                    > To akurat nie do mnie. Ja bardzo lubię arystokrację.
                    > Tak ją lubię i szanuję, że nigdy nie pozwoliłbym sobie na taki "zamierzony zabi
                    > eg".

                    To się nazywa ironia. Wymaga to poświęceń. Ja arystokrację szanuję, ale tą prawdziwą. Ta malowana z europarlamentów i innych gabinetów Sikorskich przyprawia mnie o mdłości.
                    • dachs Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 15.02.12, 08:46
                      sz0k napisał:


                      > > "A czy Pan Premieru odprowadził podatek za swoje przeloty?"
                      > > Rozmawiając z Wolakami zawsze wspominam o ich wodzu. Kwestia grzeczności
                      > . smile
                      >
                      > Nie wiem o czym do mnie piszesz, ale cokolwiek...

                      O grzeczności pisałem. smile A wolska deklinacja to "Pan Premieru". *)
                      Wprowadził ją utalentowany językoznawca Ziobro. Przjęta entuzjastycznie przez Wolaków stanowi wyróżniającą ich manierę językową, dodatkowo cechuje się prostotą, jaką gramatyka polska nie może się poszczycić.


                      > To się nazywa ironia. Wymaga to poświęceń.

                      Rzecz gustu. Ja tam ironizuje bez poświęcania się.

                      > Ja arystokrację szanuję, ale tą prawdziwą. Ta malowana z europarlamentów i innych
                      > gabinetów Sikorskich przyprawia mnie o mdłości.

                      Przypuszczam, że szanujesz coś, co znasz tylko z opisów.
                      Kto zna arystokrację, nawet w stanie wskazującym nie pomyśli o tych tam, jako o arystokracji.

                      *) mianownik - pan premieru
                      dopełniacz - pana premieru
                      celowniko - panu premieru
                      biernik - pana premieru
                      narzędnik - (z) panem premieru
                      miejscownik - (o) panu premieru
                      wolacz - WOODZUUU !!!
                      • wikul Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 15.02.12, 13:21
                        dachs napisał:

                        > Przypuszczam, że szanujesz coś, co znasz tylko z opisów.
                        > Kto zna arystokrację, nawet w stanie wskazującym nie pomyśli o tych tam, jako o
                        > arystokracji.
                        >
                        > *) mianownik - pan premieru
                        > dopełniacz - pana premieru
                        > celowniko - panu premieru
                        > biernik - pana premieru
                        > narzędnik - (z) panem premieru
                        > miejscownik - (o) panu premieru
                        > wolacz - WOODZUUU !!!

                        https://www.cool-smileys.com/images/10.gif
                      • sz0k Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 15.02.12, 18:57
                        dachs napisał:

                        > > Nie wiem o czym do mnie piszesz, ale cokolwiek...
                        >
                        > O grzeczności pisałem. smile A wolska deklinacja to "Pan Premieru". *)
                        > Wprowadził ją utalentowany językoznawca Ziobro. Przjęta entuzjastycznie przez W
                        > olaków stanowi wyróżniającą ich manierę językową, dodatkowo cechuje się prostot
                        > ą, jaką gramatyka polska nie może się poszczycić.

                        Aha, ok. Przyznaję, że nie znałem pochodzenia. Używam tego prześmiewczo jako jednego z symptomów generalnego upadku klasy politycznej i jej poziomu.

                        > > To się nazywa ironia. Wymaga to poświęceń.
                        >
                        > Rzecz gustu. Ja tam ironizuje bez poświęcania się.
                        >
                        > > Ja arystokrację szanuję, ale tą prawdziwą. Ta malowana z europarlamentów
                        > i innych
                        > > gabinetów Sikorskich przyprawia mnie o mdłości.
                        >
                        > Przypuszczam, że szanujesz coś, co znasz tylko z opisów.
                        > Kto zna arystokrację, nawet w stanie wskazującym nie pomyśli o tych tam, jako o
                        > arystokracji.

                        Przykro mi ale to oni starają się za takich uchodzić i tak się zachowują. Plebs wyniesiony na stanowiska przez demos, który wyżej sra niż dupę ma. Hadko patrzeć na tych wszystkich Sikorskich, Ziobrów, czy innych Kamińskich.
                      • wikul Gdzie są granice lingwistycznych zdolności ? 16.02.12, 11:25
                        dachs napisał:

                        > O grzeczności pisałem. smile A wolska deklinacja to "Pan Premieru". *)
                        > Wprowadził ją utalentowany językoznawca Ziobro. Przjęta entuzjastycznie przez W
                        > olaków stanowi wyróżniającą ich manierę językową, dodatkowo cechuje się prostot
                        > ą, jaką gramatyka polska nie może się poszczycić.

                        Nowy poseł PiS Jan Tomaszewski, błyskawicznie opanował ten język. To chyba muszą być jakieś predyspozycje.

                        www.sport.pl/sport/10,67450,11156240,_Superpuchar_nie_mial_prawa_sie_odbyc__Mielibysmy.html
                • gandalph Dla uściślenia: 15.02.12, 14:12
                  Wedle Ciebie Hiszpania jest monarchią czy demokracją?
                  • sz0k Re: Dla uściślenia: 15.02.12, 18:58
                    gandalph napisał:

                    > Wedle Ciebie Hiszpania jest monarchią czy demokracją?

                    Demokracją.
                    • gandalph Re: Dla uściślenia: 15.02.12, 19:47
                      sz0k napisał:

                      > gandalph napisał:
                      >
                      > > Wedle Ciebie Hiszpania jest monarchią czy demokracją?
                      >
                      > Demokracją.
                      >

                      Jak to, przecież ma króla? Kiedy państwo jest, zatem, monarchią, gdy ma króla/księcia/cesarza, czy wtedy, gdy go nie ma?
                      • sz0k Re: Dla uściślenia: 15.02.12, 21:22
                        gandalph napisał:

                        > sz0k napisał:
                        >
                        > > gandalph napisał:
                        > >
                        > > > Wedle Ciebie Hiszpania jest monarchią czy demokracją?
                        > >
                        > > Demokracją.
                        > >
                        >
                        > Jak to, przecież ma króla? Kiedy państwo jest, zatem, monarchią, gdy ma króla/k
                        > sięcia/cesarza, czy wtedy, gdy go nie ma?

                        Wtedy kiedy ma, ale posiada on jakąś władzę, a nie pełni rolę reprezentacyjną. Król Hiszpanii nie ma ani władzy wykonawczej (jedynie iluzoryczną), ani ustawodawczej, ani sądowniczej.
                        • gandalph Re: Dla uściślenia: 15.02.12, 21:58
                          "Wtedy kiedy ma, ale posiada on jakąś władzę, a nie pełni rolę reprezentacyjną. Król Hiszpanii nie ma ani władzy wykonawczej (jedynie iluzoryczną), ani ustawodawczej, ani sądowniczej. "

                          Znasz może przypadkiem jakiś kraj (współcześnie), w którym monarcha ma realną władzę?
                          Poza tym, chciałem przypomnieć, że nawet monarcha pełną gębą,, jak ces. Franciszek Józef I, nie miał władzy ustawodawczej ani sądowniczej. A Wilhelm II, przypadkiem też cesarz, również nie miał. No to jak, Niemcy wilhelmińskie były monarchią, czy nie były?
                          Idźmy zatem dalej wstecz; Prusy Fryderyka Wielkiego. Może pamiętasz historię sporu między Wielkim Frycem i młynarzem; nie będę powtarzać całości, samą końcówkę. "Są jeszcze sądy w tym królestwie, Wasza Wysokość" - tak skwitował ów młynarz naciski królewskie. Czyli Friedrich der Große władzy sądowniczej jednak nie miał. No to monarchia czy nie?
                          • sz0k Re: Dla uściślenia: 15.02.12, 22:13
                            gandalph napisał:

                            > "Wtedy kiedy ma, ale posiada on jakąś władzę, a nie pełni rolę reprezentacyj
                            > ną. Król Hiszpanii nie ma ani władzy wykonawczej (jedynie iluzoryczną), ani ust
                            > awodawczej, ani sądowniczej.
                            "
                            >
                            > Znasz może przypadkiem jakiś kraj (współcześnie), w którym monarcha ma realną w
                            > ładzę?

                            Nie wiem, arabskie?

                            > Poza tym, chciałem przypomnieć, że nawet monarcha pełną gębą,, jak ces. Francis
                            > zek Józef I, nie miał władzy ustawodawczej ani sądowniczej. A Wilhelm II, przyp
                            > adkiem też cesarz, również nie miał. No to jak, Niemcy wilhelmińskie były monar
                            > chią, czy nie były?
                            > Idźmy zatem dalej wstecz; Prusy Fryderyka Wielkiego. Może pamiętasz historię sp
                            > oru między Wielkim Frycem i młynarzem; nie będę powtarzać całości, samą końcówk
                            > ę. "Są jeszcze sądy w tym królestwie, Wasza Wysokość" - tak skwitował ów młynar
                            > z naciski królewskie. Czyli Friedrich der Große władzy sądowniczej jednak nie m
                            > iał. No to monarchia czy nie?

                            Władza wykonawcza jeśli jest realnie w posiadaniu monarchy to już oczywiście coś. Nie jest to już monarchia absolutna, ale zawsze. Na przestrzeni wieków mieliśmy do czynienia z nieustannym psuciem władzy państwowej (mówimy oczywiście o najwyższym poziomie jej sprawowania, a nie samorządach lokalnych np.). Im mniej jest jej w rękach monarchy a więcej w rękach demosu (który też się nieustannie rozrastał w kontekście praw wyborczych) tym gorzej.
                            • gandalph Re: Dla uściślenia: 16.02.12, 00:09
                              sz0k napisał:


                              >
                              > Władza wykonawcza jeśli jest realnie w posiadaniu monarchy to już oczywiście co
                              > ś.
                              To znaczy właściwie, co?

                              >Nie jest to już monarchia absolutna, ale zawsze.
                              Czyli mam przez to rozumieć, że Twoim ideałem jest monarchia absolutna?

                              >Na przestrzeni wieków mieli
                              > śmy do czynienia z nieustannym psuciem władzy państwowej (mówimy oczywiście o n
                              > ajwyższym poziomie jej sprawowania, a nie samorządach lokalnych np.).

                              Czy mam rozumieć, że władza państwowa w warunkach monarchii absolutnej nie psuje się?

                              >Im mniej
                              > jest jej w rękach monarchy a więcej w rękach demosu (który też się nieustannie
                              > rozrastał w kontekście praw wyborczych) tym gorzej.
                              >

                              Ciekawa teza! Jeśli władzę sprawuje monarcha absolutny typu Eryka XIV (w Szwecji) albo Iwan IV Groźny (w Rosji), albo takim monarchą zostanie ktoś pokroju Michała Korybuta Wiśniowieckiego, to jest OK, czy tak?
                              • sz0k Re: Dla uściślenia: 16.02.12, 00:33
                                gandalph napisał:

                                > > Władza wykonawcza jeśli jest realnie w posiadaniu monarchy to już oczywiś
                                > cie co
                                > > ś.
                                > To znaczy właściwie, co?

                                Tzn. wtedy możemy mówić o monarchii.

                                > >Nie jest to już monarchia absolutna, ale zawsze.
                                > Czyli mam przez to rozumieć, że Twoim ideałem jest monarchia absolutna?

                                Yup.

                                > >Na przestrzeni wieków mieli
                                > > śmy do czynienia z nieustannym psuciem władzy państwowej (mówimy oczywiśc
                                > ie o n
                                > > ajwyższym poziomie jej sprawowania, a nie samorządach lokalnych np.).
                                >
                                > Czy mam rozumieć, że władza państwowa w warunkach monarchii absolutnej nie psuj
                                > e się?

                                Psuć się może zawsze. Taka natura człowieka.

                                > >Im mniej
                                > > jest jej w rękach monarchy a więcej w rękach demosu (który też się nieust
                                > annie
                                > > rozrastał w kontekście praw wyborczych) tym gorzej.
                                > >
                                >
                                > Ciekawa teza! Jeśli władzę sprawuje monarcha absolutny typu Eryka XIV (w Szwecj
                                > i) albo Iwan IV Groźny (w Rosji), albo takim monarchą zostanie ktoś pokroju Mic
                                > hała Korybuta Wiśniowieckiego, to jest OK, czy tak?

                                Dyskutowaliśmy już to. Jestem za bardzo znudzony tematem żeby to wałkować po raz 100.
                                • gandalph Re: Dla uściślenia: 16.02.12, 01:48
                                  Piszesz: "Psuć się może zawsze. Taka natura człowieka. ", czyli wniosek z tego prosty, że żadna forma ustrojowa, sama przez się, niczego nie gwarantuje, zatem dlaczego właściwie upierać się przy monarchii absolutnej? Z Twoich wypowiedzi mogłaby wyjść ciekawa analiza psychologiczna, ale z uwagi na późną porę nie będę się pastwić... W związku z tym tylko parę uwag:
                                  1. Wariant monarchii absolutnej może wydawać się atrakcyjny tylko dla kogoś, kto sam aspiruje do roli takiego monarchy, z pewnością nie dla tych, którzy takich ambicji nie mają,
                                  2. Dla mnie osobiście forma ustrojowa jest dość obojętna, byleby był spełniony jeden warunek: ścisłe rozgraniczenie sfery publicznej od prywatnej (czyli władza państwowa/samorządowa jest ograniczona tylko do sfery publicznej). Inaczej mówiąc, żadna władza nie ma prawa wtrącać się w moje prywatne sprawy. I w tym momencie pojawia się pytanie, jaka forma ustrojowa daje na to największą szansę. Z pewnością nie jest to monarchia absolutna, bowiem ta nie zna zasadniczo żadnych hamulców, trzyma w jednym ręku legislatywę, egzekutywę i sądownictwo (czyli trójpodział Monteskiusza idzie w kąt), co więcej, w kąt idzie inny trójpodział władzy: władcy-właściciele- kapłani. Nie istnieją, nawet w teorii, żadne mechanizmy chroniące obywatela, oops, poddanego, przed naruszaniem przez władcę (albo jego przydup...ów, co na jedno wychodzi) owej granicy rozdziału. Czyli prosta droga do wszystkich paskudztw z przeszłości, jakie dobrze znamy: od stosów po łagry.
                                • gandalph Re: Dla uściślenia: 16.02.12, 15:44
                                  Uzupełniając mój poprzedni wpis dodam:
                                  Popełniasz (nie Ty jeden) cały czas ten sam błąd w rozumowaniu, mianowicie upatrujesz przyczyny nieszczęść ludzkich w formie ustrojowej i utrzymujesz, bezpodstawnie zresztą, że monarchia/monarchia absolutna miałaby stanowić panaceum na różne bolączki. Tymczasem przyczyna wszelkich nieszczęść, jakie dotknęły ludzkość w jej dziejach, tkwi w niej samej. Mówiąc dokładniej: przyczyna nieszczęść tkwi w samych ludziach, a mianowicie bierze się z głupoty, zawiści, chciwości*, lenistwa umysłowego, czy lenistwa w ogóle, postawy roszczeniowej, dewiacji psychicznych (choćby żądzy władzy - dla samej władzy), nieposzanowania siebie samego i innych itd. itp. Czytałem kiedyś artykuł, bodajże w "Polityce" (jak znajdę namiary, to podam), na temat Talmudu i akademii talmudycznych. (Dla niewtajemniczonych: Talmud stanowi coś w rodzaju zbioru komentarzy do Tory, świętej księgi Żydów, będący wynikiem paru tysięcy lat debat, nazwijmy to, filozoficznych). Zapytano jakiegoś znawcę, jak można jednym zdaniem streścić Talmud. Padła odpowiedź: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". I to jest cały komentarz do dyskusji.
                                  Poszczególne formy ustrojowe różnią się zasadniczo tylko tym, że jedne bardziej, inne mniej (jeszcze inne wcale) sprzyjają praktycznej realizacji tej konkluzji. Dlatego powtórzę to, co napisałem poprzednio: dla mnie taka czy inna forma ustrojowa ma znaczenie wtórne pod warunkiem, że państwo i ogół nie wpieprza się w moje sprawy prywatne.

                                  *) Przez chciwość rozumiem pożądanie czegoś, na co się nie zapracowało. Chciwość jako motor działania w kierunku bardziej wytężonej pracy z tego wyłączam.
                                  • sz0k gandalph jest 16.02.12, 22:11
                                    Przecież my już to wszystko dyskutowaliśmy i to jakoś niedawno nawet. Ja się z Tobą zgadzam w 100% na prawdę. Z tym, że do opisanego przez Ciebie stanu jakoś trzeba dojść. To po pierwsze. Po drugie go utrzymać. Jeśli wydaje Ci się, że w demokracji jest to osiągalne to gratuluję. W monarchii jest to po prostu możliwe z prostego powodu: najprostszego z możliwych systemu decyzyjnego - bo jednoosobowego i niewybieralnego (do tego dożywotniego). Nie jest się zdanym na wolę ludu i jego kaprysy, ani na ograniczony czas (kadencję). Lud w ogóle nie powinien brać udziału w procesie decyzyjnym dotyczącym funkcjonowania państwa.

                                    Mówisz, że nie ma znaczenia rodzaj ustroju, ale zobacz jak funkcjonują firmy, jak funkcjonuje wojsko, itp. Przecież też można byłoby powiedzieć, że nie ważne czy firmą kieruje prezes/menadżer/właściciel, czy wybierany przez pracowników demokratyczny "gabinet", ważne żeby "firma dobrze i uczciwe działała"... Nie ważne czy działaniami wojskowymi kieruje dowódca i ścisła hierarchia nie wybieralna przez lud, czy też wszystkie rozkazy są uchwalane w drodze głosowania... ważne żeby "wojsko działało sprawnie"... Pięknie... mimo wszystko w tych przypadkach zawsze będziemy mieli do czynienia ze ścisłą strukturą hierarchiczną z najczęściej jedną osobą na szczycie, do której należy podejmowanie kluczowych decyzji, nigdy z demokratycznymi wyborami wszystkich członków danej struktury. Tak jest po prostu sprawniej, naturalniej, sensowniej i przejrzyściej.

                                    Że może się zdarzyć człowiek niezrównoważony? Zamordysta? Dyktator? A dowódca w wojsku nie może się taki zdarzyć? A szef firmy prowadzący ją ku oczywistemu upadkowi? A demokratycznie wybrany przywódca państwa? No też się może zdarzyć, ale nikt nie kwestionuje z tego powodu takiego a nie innego funkcjonowania wojska, czy przedsiębiorstw! Takich ludzi też da się przecież usunąć. W ten czy inny sposób. Nie rozumiem tego myślenia z cyklu "tylko demokracja zapewnia nam możliwość eliminacji nieodpowiednich osób na stanowiskach rządzących". No co za bzdura. Hitlera demokratycznie wybrano i ktoś go usunął? Demokracja tak samo nie zapewnia żadnego mitycznego "mechanizmu kontroli". Gdyby tak było nie oglądałbym od przeszło 20 lat niezmiennie tych samych mord w polskim sejmie (tylko z różnym natężeniem w różnych okresach), które zdążyły się już skompromitować po wielokroć.

                                    Monarchia absolutna oczywiście ma w ręku każdą z władz, co nie znaczy że nie funkcjonuje sądownictwo, władza ustawodawcza i wykonawcza. Z braku nawet czysto technicznych możliwości nie jest przecież możliwe aby wszystkim zajmował się jednoosobowo monarcha. Samorządy oczywiście funkcjonują i monarcha się w nie nie miesza. Sądownictwo działa, rząd działa. Po prostu monarcha i tak może mieć zawsze ostatnie zdanie jako uber Sędzia, uber Premier i uber Prezydent w jednym. Myślę, że to nie wymaga tłumaczenia.

                                    Nie mogę się również zupełnie zgodzić z tym:
                                    > 1. Wariant monarchii absolutnej może wydawać się atrakcyjny tylko dla kogoś, kto sam aspiruje do roli takiego monarchy, z pewnością nie dla tych, którzy takich ambicji nie mają,

                                    Takie podejście wynika ze skażenia dupokratycznym myśleniem. Żeby nie powtarzać się po raz nie wiem nawet który odsyłam do:
                                    www.legitymizm.org/dlaczego-monarchia
                                    2 akapit, ale w sumie polecam całość.

                                    Uważam, że papiestwo (czyli de facto rodzaj monarchii opartej o kooptację z powodu oczywistego braku możliwości dziedziczenia) jest najdoskonalszą formą "sprawowania władzy" w Kościele. Nie znaczy to bynajmniej, że aspiruję do roli papieża...
                                    • gandalph Re: gandalph jest 17.02.12, 01:44
                                      Czyli dalej się nie rozumiemy. To znaczy Ty nie rozumiesz istoty problemu. Nie porównuj władcy z dowódcą ani z właścicielem firmy. Ten ostatni, gdy firma bankrutuje, nieważne, z jakiego powodu, działa na swój rachunek. Władca, cokolwiek pod tym rozumiemy, może jednym pociągnięciem zmarnotrawić dorobek całego społeczeństwa, dowódca, jeśli okaże się idiotą, naraża podległy mu oddział na zagładę. Ale to są szczegóły.
                                      Skoro uważasz, że ideałem jest monarchia absolutna, to zapomnij o parlamencie, sądach, prasie, własności itd. itd. Takie rozwiązanie już przerabialiśmy z wiadomym skutkiem.
                                      Powtarzam: niedostatki współczesnego świata nie biorą się z form ustrojowych, d...kracji, jak chce JKM, lecz z erozji podstaw, na których opiera się cywilizacja śródziemnomorska, dokonywana czy to z głupoty, czy z perfidii pewnych osobników, którzy od ponad 100 lat albo i dłużej wmawiają, skutecznie niestety, ludziom, że można mieć coś za nic, że można nie ponosić odpowiedzialności za swoje działania i zaniechania, że można, w imię WYŻSZYCH RACJI, ingerować w życie rodziny pozbawiając praw rodzicielskich, bo "życzliwy" doniósł, itd. itd., wiemy, o co chodzi. I to trzeba zmienić, a nie utrzymywać bezmyślnie, że d...cja jest beee, monarchia cacy, albo na odwrót. Te problemy, które są teraz, wystąpią równie dobrze w monarchii czy czymkolwiek innym, bo przyczyną jest postępująca demoralizacja. W związku z tym, zgadzam się, że nie może być tak, że ważne decyzje w skali państwa podejmuje motłoch. Całkowicie zgadzam się wobec tego, że w tych sprawach, które NIEZALEŻNIE OD FORMY USTROJOWEJ zaliczają się do sfery publicznej lub winny się do niej zaliczać, wprowadzić cenzus majątkowy; np. czynnego prawa wyborczego nie mają osoby, które płacą mniej niż 5000* zł podatku dochodowego rocznie. Biernego prawa wyborczego ani prawa pełnienia funkcji publicznych nie mają osoby, które płacą mniej niż 10.000* zł podatku rocznie (*kwoty do dyskusji - w górę). Sens jest oczywisty - gołodupców należy odsunąć od pełnienia funkcji. (Byłbym zapomniał: urzędnicy państwowi nie mają czynnych ani biernych praw wyborczych, bo oni płacą podatek tylko formalnie). W ten sposób mamy od razu scenę polityczną oczyszczoną ze śmieci. Wysyła się zarazem czytelny sygnał: chcesz mieć wpływ na sprawy publiczne, musisz zarabiać (i płacić podatki!).
                                      To tylko na początek, jest jeszcze parę innych spraw, jak likwidacja kodeksu pracy, zniesienie minimalnej płacy, likwidacja zasiłków dla bezrobotnych, obowiązku "ubezpieczeń społecznych" itd. I na to trzeba zużytkować parę, a nie na przywracanie monarchii, przeciwko której zasadniczo nic nie mam, o ile są spełnione warunki, o których już pisałem.
                                      • sz0k Re: gandalph jest 23.02.12, 18:47
                                        gandalph napisał:

                                        > Czyli dalej się nie rozumiemy. To znaczy Ty nie rozumiesz istoty problemu. Nie
                                        > porównuj władcy z dowódcą ani z właścicielem firmy. Ten ostatni, gdy firma bank
                                        > rutuje, nieważne, z jakiego powodu, działa na swój rachunek. Władca, cokolwiek
                                        > pod tym rozumiemy, może jednym pociągnięciem zmarnotrawić dorobek całego społec
                                        > zeństwa, dowódca, jeśli okaże się idiotą, naraża podległy mu oddział na zagładę
                                        > . Ale to są szczegóły.

                                        No więc właśnie. Tym większa jest odpowiedzialność takiego władcy. Każdy spór o monarchię jaki prowadzę ZAWSZE sprowadza się do tego samego - druga strona focusuje się tylko i wyłącznie na monarsze - złym/debilu/idiocie/degeneracie/zamordyście, itp. itd. I taki obraz utożsamia z monarchią jako taką. A dlaczego nie focusować się odwrotnie? Na pozytywnych przypadkach? Kościół Katolicki rządzony jest od 2000 lat przez 1 osobę i jakoś mimo wielu różnych zawirowań, trwa i to trwa w wyjątkowym ładzie i porządku.

                                        > Skoro uważasz, że ideałem jest monarchia absolutna, to zapomnij o parlamencie,
                                        > sądach, prasie, własności itd. itd. Takie rozwiązanie już przerabialiśmy z wiad
                                        > omym skutkiem.

                                        Przecież to jest oczywiste, że monarcha nie jest wstanie 1 osobowo zajmować się chociażby wszystkimi sprawami sądowymi, czy tworzyć wszystkie ustawy i jeszcze je egzekwować. To jest niewykonalne technicznie.

                                        > I na to trzeba zużytkować parę, a nie na przy
                                        > wracanie monarchii, przeciwko której zasadniczo nic nie mam, o ile są spełnione
                                        > warunki, o których już pisałem.

                                        Tak jak napisałem wcześniej. Ja się pod wszystkim co wyżej napisałeś (a co wyciąłem) - podpisuję! Tylko jak przejść od stanu obecnego do stanu przez Ciebie opisanego? To jest kluczowe pytanie: JAK?! Jak wprowadzić praworządność i sprawiedliwość? Stworzyć jasne, sensowne, przejrzyste prawo? Ograniczyć rolę państwa do niezbędnego minimum, a zwiększyć zakres wolności jednostki?
                                        I tylko odpowiedź na to jedno pytanie: JAK to wszystko osiągnąć skłania mnie do przejścia na stronę monarchii absolutnej. Bo dupokratycznie wybierane rządy NIGDY tego nie zrobią, to po prostu nie jest w ich interesie, a do tego charakter demokracji z jej wszystkimi wrodzonymi wadami ich od tego skutecznie odstrasza.
                                        Tylko władza skupiona w ręku jednej osoby, oczywiście oświeconej, wybitnej, kogoś pokroju Napoleona, czy Franco (a najlepiej świeckiego odpowiednika papieża) jest wstanie dokonać takich zmian. Tylko tyle i aż tyle.

                                        Zaproponowane przez ciebie cenzusy są już oczywiście bardzo dobrym kierunkiem, ale nadal jest to tylko kierunek zmierzający do naprawiania demokracji. A tej moim skromnym zdaniem nie da się tak na prawdę, do końca naprawić. Jeśli mówimy o monarchii absolutnej natomiast to tu niczego nie trzeba naprawiać, to można tylko ewentualnie zepsuć...
                                        • gandalph Gdybyż to było takie proste... 23.02.12, 19:03
                                          Powołać monarchię absolutną! Przypomnę, że jeśli potraktować ten postulat poważnie, to równie dobrze można wprowadzić absolutyzm w złej sprawie i w złej wierze. W związku tym, jakie widzisz przed tym zabezpieczenie?
                                          Po drugie, nie wziął się z powietrza postulat Monteskiusza o trójpodziale władzy. Jeśli istnieją trzy niezależne od siebie organa władzy, to nawzajem się kontrolują, a po drugie koniec z absolutyzmem. Trójpodział władzy wg Monteskiusza jest, dla mnie przynajmniej, jednym z istotnych elementów ustroju (nieważne: republiki, monarchii, czy czego tam jeszcze). Powtórzę: monarchia absolutna kłóci się z tym, dlatego, jakkolwiek nie mam nic przeciwko monarchii jako takiej, nie zgadzam się na monarchię absolutną. Profesor Leszek Nowak, śp., (nie mylić z tym Nowakiem od Rydzyka) dawno temu, jeszcze w stanie wojennym, pisał w "wolnym obiegu" o innym trójpodziale, jeszcze bardziej istotnym: władcy-właściciele-kapłani. On też kłóci się z monarchią absolutną.
                                          Wreszcie, najbardziej nawet słusznych postulatów nie da się wprowadzić "na chama", drogą zamordyzmu. Zwróć uwagę, że jeśli dopuścisz możliwość zamordyzmu, to z pewnością zostanie użyty przez tych, którzy mają najmniej skrupułów, czyli w złej sprawie. Ileż to takich coup d'etat było w historii? Czym to się kończyło? Dlatego wolę powolną ewolucję na zasadzie: to się sprawdza - zostawiamy, to się nie sprawdza - won!
                                          I właśnie to ostatnie jest tym zasadniczym elementem, który nas różni.
                          • snajper55 Re: Dla uściślenia: 16.02.12, 04:01
                            gandalph napisał:

                            > Znasz może przypadkiem jakiś kraj (współcześnie), w którym monarcha ma realną w
                            > ładzę?

                            Są takowe. To są wymarzone raje naszych monarhistów. Na przykłąd taka Arabia Saudyjska:

                            "Krajem rządzi król i premier Abdullah bin Abdulaziz al Saud (od 1 sierpnia 2005, wcześniej od 1996 jako regent), noszący też tytuł "Strażnika Dwóch Świątyń". W państwie nie ma konstytucji uchwalonej, natomiast istnieje konstytucja nadana przez króla Fahda w 1992 roku, określająca uprawnienia rządu oraz obowiązki króla. Organem doradczym króla jest Rada Konsultacyjna, a organem władzy wykonawczej jest rząd, na czele którego stoi król. Obowiązuje parę kodeksów cywilnych opartych na prawie szariatu (prawo islamskie). Za porzucenie islamu grozi tu nawet kara śmierci.

                            Nikt nie może sprzeciwić się królowi. Co prawda król pełni władzę absolutną, ale na jego decyzje mają wpływ tak zwani wahhabici. Do tych ludzi należą "ulemowie" czyli duchowni, którzy niekiedy mają wpływ na decyzje króla.

                            W Arabii Saudyjskiej istnieje kara śmierci, chłosta i tortury."

                            U nas taki sam ustrój z chęcią by widzieli, oczywiście z katolicyzmem zamiast islamu. To by była jedyna różnica.

                            S.
          • astra18 Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 21:29
            dachs napisał:

            > sz0k napisał:
            >
            >
            > > Cieszę się. A czy Pan Premieru odprowadził podatek za swoje przeloty?
            >
            > Nie sądzę, żeby potrzebował.
            > Ale jak masz ochote to zajrzyj do jakichś odpowiednich przepisów. Zwykle premie
            > rom takie loty przysługują.

            A Kasiowemu narzeczonemu też?

            Astra
            >
            >
            • dachs Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 21:46
              astra18 napisała:


              > A Kasiowemu narzeczonemu też?

              A lata? No to do dzieła Astro. Śledź, dowiedź, ukarz.
              Choć nie potrafię sobie wyobrazić, żeby przychodził tak sobie na lotnisko i dysponował samolotem premiera.
              • sz0k Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 21:48
                dachs napisał:

                > astra18 napisała:
                >
                >
                > > A Kasiowemu narzeczonemu też?
                >
                > A lata? No to do dzieła Astro. Śledź, dowiedź, ukarz.
                > Choć nie potrafię sobie wyobrazić, żeby przychodził tak sobie na lotnisko i dys
                > ponował samolotem premiera.

                www.se.pl/wydarzenia/kraj/donald-tusk-wozi-przyszego-ziecia-staszka-cudnego-rzadowym-samolotem-zdjecia_218678.html
                • dachs Znaj proporcje,, mocium panie 14.02.12, 22:55
                  Co do limuzyny, to można się spierać. Koszt paliwa z Parkowej na Spartańską (6 km) jest niebywały wprost i obciąża budżet kraju na długie lata. Do zastanowienia jest czy i o ile wzrosłyby koszty koszty BORu, gdyby musiał improwizować i ochraniać córkę premiera w taksówce. Bo, że jej ochrona przysługuje, to tego chyba nie zanegujecie.
                  Natomiast obstaję przy tym, że premier średniego europejskiego kraju ma prawo zaprosić do swojego samolotu osoby, które... no, właśnie chce zaprosić. smile
                  A teraz dobranoc, gdyż udają sią na spoczynek.
                  • astra18 Re: Znaj proporcje,, mocium panie 14.02.12, 23:07
                    dachs napisał:

                    > Co do limuzyny, to można się spierać. Koszt paliwa z Parkowej na Spartańską (6
                    > km) jest niebywały wprost i obciąża budżet kraju na długie lata. Do zastanowien
                    > ia jest czy i o ile wzrosłyby koszty koszty BORu, gdyby musiał improwizować i o
                    > chraniać córkę premiera w taksówce. Bo, że jej ochrona przysługuje, to tego chy
                    > ba nie zanegujecie.
                    > Natomiast obstaję przy tym, że premier średniego europejskiego kraju ma prawo z
                    > aprosić do swojego samolotu osoby, które... no, właśnie chce zaprosić. smile
                    > A teraz dobranoc, gdyż udają sią na spoczynek.
                    >
                    Zaprosić to sobie może nawet ciocię Wandzię i wujka Zdzicha, pod warunkiem, że JA nie dopłacę do tego złamanego grosza.
                    Dobrych snówsmile

                    Astra
                    • dachs Re: Znaj proporcje,, mocium panie 15.02.12, 08:15
                      astra18 napisała:


                      > Zaprosić to sobie może nawet ciocię Wandzię i wujka Zdzicha, pod warunkiem, że
                      > JA nie dopłacę do tego złamanego grosza.

                      No i nie dopłaciłaś, Bo, czy Premier leci sam, czy z rodziną, koszty przelotu pozostają niezmienne.
                      • perla mylisz się Borsuku 15.02.12, 08:28
                        dachs napisał:

                        > No i nie dopłaciłaś, Bo, czy Premier leci sam, czy z rodziną, koszty przelotu p
                        > ozostają niezmienne.

                        każde dodatkowe obciążenie samolotu to zwiększone spalanie paliwa. Dlatego płaci się za nadbagaż.
                        I chciałbym wiedzieć czy są przepisy mówiące o tym, że premier ma prawo korzystać z pojazdów państwowych do celów prywatnych.
                        Wiadomo, że premier ma służbową willę w Warszawie. Ale jak chce koniecznie każdy weekend spędzać w Sopocie to niech lata LOT-em.
                        Ja wiem, że Tobie chodzi o prawo zwyczajowe. Ale gdy obywatel powoła się w US na prawo zwyczajowe to Tuskowy urzędnik z mordą na obywatela i wymachując Tuskowym rozporządzeniem karę obywatelowi wlepi właśnie.


                        • perla zgodnie z prawem skarbowym 15.02.12, 08:47
                          to Katarzyna od ojca może dostać w ciągu 5 lat 9637 zł nieopodatkowanej darowizny w dowolnej formie. Trzeba by policzyć ile córka premiera dostała od taty tipów w formie przelotów czy przejazdów autami.
                          Oczywiście kwota darowizny może być nieograniczona o ile w ciągu miesiąca zgłosi się taką darowiznę do urzędu skarbowego. Ciekawe czy Tusk z córką coś zgłosili do us.
                          Natomiast narzeczony córki to osoba obca jest. Jego darmowy przelot to strata dla skarbu państwa jest. Tusk i narzeczony córki mają obowiązek zapłacić podatek od darowizny.
                          No cóż, Tusk nas ściga za każdą złotówkę to my pościgajmy Tuska właśnie.
                  • sz0k nie o proporcje ale o zasady chodzi 14.02.12, 23:22
                    Państwo polskie oczywiście przeżyje z tymi groszowymi wydatkami, natomiast premier jeśli chce uchodzić za osobę wiarygodną powinien zacząć od siebie, choćby dla samego wrażenia.

                    O proporcjach i argumentacji z cyklu "cóż za ogromne obciążenie dla budżetu państwa" możesz zawsze pokonwersować z Panią minister Dorsz Piterą.
              • astra18 Re: Gdzie są granice złodziejstwa państwa? 14.02.12, 22:12
                dachs napisał:

                > astra18 napisała:
                >
                >
                > > A Kasiowemu narzeczonemu też?
                >
                > A lata? No to do dzieła Astro. Śledź, dowiedź, ukarz.
                > Choć nie potrafię sobie wyobrazić, żeby przychodził tak sobie na lotnisko i dys
                > ponował samolotem premiera.

                Nie chce mi się śledzić,karać,stwierdzam fakt. Nie dysponuję w tej chwili linkiem bom rozleniwiona. Leciała cała rodzinka, włącznie z "przyszłym".

                Astra
                >
                • astra18 Re: Czego nie robi się dla Borsuka:) 14.02.12, 22:17
                  www.se.pl/multimedia/galeria/75519/144570/donald-tusk-wozi-przyszego-ziecia-staszka-cudnego-rzadowym-samolotem/
                  Astra
                  • astra18 Re: Czego nie robi się dla Borsuka:) 14.02.12, 22:21
                    nt
      • xiazeluka Takich granic nie ma 15.02.12, 08:46
        Nie widzę niczego niestosownego w płaceniu podatku od korzystania z toalet firmowych - oświadczył posłuszie Herr Borsuk. - Mógłbym oczywiście wybrać wariant wstrzymywania moczu lub przynoszenia własnego papieru toaletowego oraz wody w termosie do spłukiwania, ale przecież taniej wypada podatek.
        • perla zamkną burdele 15.02.12, 09:04
          do tej pory jak ktoś powiedział w us, że ma pieniądze z prostytucji to sprawa zamknięta była, bo prostytucja jest nieopodatkowana.
          Ale to się skończyło. Teraz urzędy skarbowe żądają listy klientów, którzy to klienci są potem wzywani do urzędu i przesłuchiwani czy faktycznie korzystali z usług takiej a takiej prostytutki.
          A to oznacza koniec dla branży bo klienci nie będę chcieli się rejestrować w burdelu swoim dowodem osobistym. A prostytutkom nie będzie się opłacało płacić 75% podatku od nieznanych dochodów.
          Cóż, w PRL-u burdele zakazane były. Tusk zrobił to samo, z tym, że za pomocą podatków właśnie.
          • dachs Re: zamkną burdele 15.02.12, 09:11
            perla napisał:

            > Cóż, w PRL-u burdele zakazane były. Tusk zrobił to samo, z tym, że za pomocą po
            > datków właśnie.

            Czyżby Matelot miał rację z tym "kościelnym państwem" ?
            • perla Re: zamkną burdele 15.02.12, 09:31
              dachs napisał:

              > Czyżby Matelot miał rację z tym "kościelnym państwem" ?

              tego matoła nie czytuję więc nie łapię.
              Natomiast Tusk stworzył państwo, które dla przedsiębiorców jest wrogiem i przeciwnikiem.
              Tylko patrzeć jak żona Tuska powie właśnie: "niech jedzą ciastka".
        • dachs Wasza Xiążeca Mość 15.02.12, 09:09
          xiazeluka napisała:

          > Nie widzę niczego niestosownego w płaceniu podatku od korzystania z toalet firm
          > owych - oświadczył posłuszie Herr Borsuk. -

          Herr Borsuk oświadczył, że uznaje, iż używanie samochodu służbowego do celów prywatnych jest istotnie formą dochodu.
          Mój pracodawca mógłby podnieść mi np. pensję o kwotę, jaką wydaję co miesiąc na mój prywatny samochód.
          Od podniesionej pensji płaciłbym rzecz jasna większy podatek, którego byś Wasza Miłość nie kwestionował. *)
          Jeżeli zatem, zamiast podnieść mi pensję o kwotę utrzymania samochodu, pracodawca oddaje mi samochó w prywatne użytkowanie, przejmując wszystkie koszty, to jest to z punktu mojego domowego budżetu równoznaczne ze zwiększeniem pensji.

          Bezpłatne korzystanie z toalety firmowej należy plasować w dziedzinie organizacji pracy. Leży to w interesie pracodawcy, gdy w innym wypadku Herr Borsuk musiałby chodzić w pole, co zajmowałby czas przeznaczony na pracę i mogło skutkować przeziębieniami, wyłaczającymi Herr Borsuka z procesu produkcyjnego.


          *) abstrahujemy tu od generalnego stosunku Waszej Miłości do podatków, który jest mi znany. smile
          • perla Re: Wasza Xiążeca Mość 15.02.12, 09:38
            dachs napisał:

            > Herr Borsuk oświadczył, że uznaje, iż używanie samochodu służbowego do celów pr
            > ywatnych jest istotnie formą dochodu.

            Borsuku, a co z zupą regeneracyjną? Toż to też jest forma dochodu.
            Np. zupa regeneracyjna przysługuje kobietom listonoszkom. Mężczyznom listonoszom nie przysługuje.
            Trzeba opodatkować kobiety listonoszki za ten dochód właśnie.
          • xiazeluka Re: Wasza Xiążeca Mość 15.02.12, 09:43
            Korzystanie z pojazdy służbowego z miejsca zamieszkania do miejsca wykonywania obowiązków to niewątpliwie "dziedzina organizacji pracy". Jeśli w drodze powrotnej pracownik zboczy do supermarketu i zrobi zakupy, to nikomu nie ubędzie, raczej przeciwnie: pracodawca będzie miał dochód wynikający z wykonania obowiązków, pracownik zrobi szybko zakupy i będzie miał więcej czasu na odpoczynek, co przełozy się na wydajność, a złodzieje i tak otrzymają swoją działkę z podatków zawartych w zakupach.
    • perla sz0k, pracujesz w radiu? 14.02.12, 23:07
      bo dzisiaj po 21 mówili o tym w radiu w programie pierwszym.
      I jakiś ekspert powiedział, że jak wszyscy to i premier też. W tym prawie nie ma wyjątków.
      A premier korzysta z pojazdów służbowych w celach prywatnych.
      Za same loty do Gdańska w celach prywatnych to parę milionów zł jest i mu się komornik należy właśnie.
      • sz0k znaczy się w mediach? 14.02.12, 23:11
        W życiu smile Tak na prawdę to ściągnąłem to z forum frondy smile
    • gandalph Odpowiedź: nie ma! 15.02.12, 01:16

    • oleg3 Uroki podatku dochodowego 15.02.12, 10:56
      Podatek dochodowy to chyba najgorszy dla obywateli sposób zbierania podatków. Proszę zauważyć, że właściwie narzuca (ułatwia?) oczom Wielkiego Brata śledzenie obywatela. Nie dość, że zapłacisz podatek to jeszcze fiskus zbierze informacje kiedy odwiedzasz kochankę (tym służbowym cackiem), co i gdzie jesz, z kim się spotykasz.
      A ile zarobią prawnicy i księgowi. Co jest przychodem? Co jest kosztem? Jakie ulgi?

      Wolnościowcy winny być zawsze i wszędzie przeciwnikami podatku dochodowego!
      • gandalph Re: Uroki podatku dochodowego 15.02.12, 11:56
        "Wolnościowcy winny być zawsze i wszędzie przeciwnikami podatku dochodowego!"

        Ja jestem przeciwnikiem. Jedynym podatkiem winno być pogłówne + podatek majątkowy (w bardzo umiarkowanym wymiarze, rzecz jasna).
        Nie muszę również dodawać, że jedyne instytucje, na jakie ewentualnie godzę się płacić podatki, to wojsko, policja (nie mylić z leszczami Rutkowskiego) oraz sądy. Ponieważ jednak rzeczywistość jest, jaka jest, uważam państwo za złodzieja w majestacie prawa.
        • perla Re: Uroki podatku dochodowego 15.02.12, 12:37
          gandalph napisał:

          > Nie muszę również dodawać, że jedyne instytucje, na jakie ewentualnie godzę się
          > płacić podatki, to wojsko, policja (nie mylić z leszczami Rutkowskiego) oraz
          > sądy.

          sądy kolego, to jest pompa tłocząca pieniądze do budżetu państwa.
          A ty chcesz im jeszcze dodawać właśnie.
          • oleg3 Re: Uroki podatku dochodowego 15.02.12, 12:52
            perla napisał:

            > sądy kolego, to jest pompa tłocząca pieniądze do budżetu państwa.
            > A ty chcesz im jeszcze dodawać właśnie.

            Perła,
            niepotrzebnie atakujesz kolegę G.

            I on i ty macie rację. To tylko kwestia komunikacji.
            Jak płacisz w sądzie za wydanie duplikatu to możesz to traktować jako zapłatę za usługę albo jako podatek. To zależy ile. Jak wezmą 5 x koszt ksero to będzie chyba opłata, a jak 500 x więcej to podatek.
          • gandalph Re: Uroki podatku dochodowego 15.02.12, 12:58
            perla napisał:

            > gandalph napisał:
            >
            > > Nie muszę również dodawać, że jedyne instytucje, na jakie ewentualnie god
            > zę się
            > > płacić podatki, to wojsko, policja (nie mylić z leszczami Rutkowskiego)
            > oraz
            > > sądy.
            >
            > sądy kolego, to jest pompa tłocząca pieniądze do budżetu państwa.
            > A ty chcesz im jeszcze dodawać właśnie.
            Chyba nie rozumiesz...
            Sądy są utrzymywane z podatków,to chyba oczywiste. Po drugie, w interesie wszystkich i każdego z osobna jest istnienie sądownictwa niezależnego od innych organów, z niezawisłością sędziów jako zasadą. Sądownictwo jest najważniejszym organem, a nie żadną pompą tłoczącą.
            • perla Re: Uroki podatku dochodowego 15.02.12, 13:14
              gandalph napisał:

              > Sądy są utrzymywane z podatków,to chyba oczywiste.

              tak? to co to są tak zwane koszty sądowe zasądzane obywatelowi?
              Akurat patrzę na wyrok dotyczący 235 zł roszczenia przez ubezpieczalnię Allianz.
              Ja nawet nie wiedziałem, że taka sprawa w sądzie była. Oprócz 235 zł zasądzono mi 90 zł kosztów procesu. A przecież proces z automatu był i polegał na podpisie sędziego. A takich spraw są miliony. Dołóż do tego obciążanie kosztami w sądach karnych, pracy, rodzinnych, ubezpieczeń, itd. I nie zapomnij o opłatach skarbowych za byle co.
              To są miliardy złotych właśnie.
              • oleg3 Koszty sądowe 15.02.12, 13:21
                Podrzucę link

                www.prawnik.pl/wiadomosci/wazne/275666,W-Polsce-oplaty-sadowe-sa-najdrozsze.html
                Raport unijny “The Transparency of Costs of Civil Judicial Proceedings in the European Union” dotyczący europejskich kosztów cywilnych postępowań sądowych w krajach unijnych wykazał, iż w Polsce opłaty sądowe są najdroższe.


                Chodzi o koszty sądowe w sprawach cywilnych.
                • perla Re: Koszty sądowe 15.02.12, 13:27
                  oprócz kosztów należy też pamiętać o karach finansowych na rzecz skarbu państwa.
                  Czasami to jest przepadek mienia właśnie.
                • gandalph Re: Koszty sądowe 15.02.12, 13:40
                  Na temat wysokości opłat sądowych, zwłaszcza w sprawach cywilnych, można rzecz jasna dyskutować.
                  • oleg3 Re: Koszty sądowe 15.02.12, 13:54
                    gandalph napisał:

                    > Na temat wysokości opłat sądowych, zwłaszcza w sprawach cywilnych, można rzecz
                    > jasna dyskutować.

                    W Polsce są za wysokie. Ale jakieś muszą być, bo zerowe rozwalą sądownictwo.
              • gandalph Re: Uroki podatku dochodowego 15.02.12, 13:39
                "tak? to co to są tak zwane koszty sądowe zasądzane obywatelowi? "

                Gdyby nie było tzw. "kosztów sądowych", to 99,9% spraw w sądach to byłyby zwykłe pyskówki. Na poważniejsze rzeczy sądy nie miałyby już czasu. Po drugie, zawsze istnieje możliwość wnioskowania o zwolnienie z kosztów sądowych.
    • ada08 Służbowe telefony 16.02.12, 07:46
      Wysłannik fiskusa może przyjść do firmy, poprosić o wgląd w faktury za telefony, przejrzeć bilingi i wyrazić zdziwienie, że pan Iks prowadzi rozmowy słuzbowe w niedzielne południe, chociaż pracuje tylko w dni powszednie. I ukarać.
      Jeszcze o takich kontrolach nie słyszałam, ale sądzę, że są całkiem prawdopodobne.

      Z innej beczki: firmowe przyjęcia noworoczne, które firmy organizują w knajpach i płacą z firmowej kasy, a pracownicy jedzą i piją za friko. Od paru lat, w okolicach końca roku, śledzę dyskusje na ten w prasie, najczęściej w Gazecie Prawnej. Biora w niej udział zestresowani księgowi, którzy nie wiedzą, czy/jak obciążyć pracowników za noworoczną wyżerkę. Zaś opinie ekspertów są różne.
      Sprawa jest o tyle trudniejsza od używania służbowych aut i telefonów, że tu trudno ustalić ile kto i czego spożył smile To musi bardzo dręczyć fiskusa smile
      a.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka