Prawo do obrony

IP: *.desy.de 18.03.02, 10:13


nie przysluguje arcybiskupowi Poetzowi?
Kazdy z nas zaatakowany przez media podjalby jakas
probe obrony. Petzowi tego nie wolno?
Skad to zdziwienie i oburzenie?
Prasa ma prawo wyciagac rozne sprawy, nawet te nie
udowodnione, aby wywolac dyskusje, ale bohaterowi tej
dyskusji nie wolno sie bronic?
List rozeslany do proboszczow nalezy traktowac jako
probe obrony przed atakami mediow.
W sadzie -oby sprawa trafila do sadu i zostala
uczciwie wyjasniona- czlowiek bedzie mial prawo do
adwokata i mozliwosc przedstawienia wlasnej oceny
tego, co zaszlo.
Wypowiedzi ksiezy cytowane przez GW raza
jednostronnoscia. Cala sprawa zaczyna mi faktycznie
smierdziec jesli nie atakiem na Kosciol Katolicki
poprzez "tworzenie faktow", to przynajmniej przez
medialne manipulacje nimi.

-mikron

    • Gość: Arek Re: Prawo do obrony IP: *.ipt.aol.com 18.03.02, 12:23
      Jezeli facet nie wytoczy sprawy w sadzie znaczy, ze nie ma honoru albo boi sie
      przegrac. Koniec. Kropka.
    • indris Obrona a wykorzystywanie stanowiska 18.03.02, 15:13
      To, że każdy ma prawo do obrony nie budzi wątpliwości. Ale formy tej obrony -
      owszem. "Rzepa" pisała, że chciała z arcybiskupem rozmawiać PRZED publikacją -
      odmówił. Tak w każdym razie pisała a on tego nie zdementował. Nie wiadomo też,
      żeby próbował zamieszczać swoje stanowisko w którejś z liczących się gazet,
      które pisały o sprawie. Forma okólnika, który podlegli mu księża mieli
      obowiązek odczytać jest nieprzyjemnie zbliżona do wykorzystywania stanowiska w
      sprawie kontrowersyjnej. A o tym, że sprawa taką jest świadczy fakt, że pewna
      ilość księży NIE odczytała okólnika mimo tego, że naraża to ich na sankcje
      dyscyplinarne. Pisze o tym nawet "Nasz Dziennik".
      • Gość: mikron Re: Obrona a wykorzystywanie stanowiska IP: *.desy.de 18.03.02, 17:16
        indris napisał(a):

        > Nie wiadomo też, żeby próbował
        > zamieszczać swoje stanowisko w którejś
        > z liczących się gazet, które pisały o sprawie.

        nie wiem, przyznam uczciwie. Widze sprawy w Polsce
        nieco fragmentarycznie, tylko via internet, i nie
        potrafie powiedziec, czy nie probowal zamieszczac w
        prasie wyjasnien.

        > Forma okólnika, który podlegli mu księża mieli
        > obowiązek odczytać jest nieprzyjemnie zbliżona do
        > wykorzystywania stanowiska w
        > sprawie kontrowersyjnej.

        Mozna tak na to patrzec, ale mozna tez przyjac teze, ze
        taki list odczytany z ambony dociera do wiekszej ilosci
        zainteresowanych i przede wszystkim takich, ktorym
        ewentualna plotka mogla wyrzadzic krzywdy moralne.

        > A o tym, że sprawa taką jest świadczy fakt, że pewna
        > ilość księży NIE odczytała okólnika mimo tego, że
        > naraża to ich na sankcje dyscyplinarne.

        Ksieza podejmuja rozne decyzje, jako ze to ludzie ani
        glupsi, ani madrzejsi, ani mniej ani bardziej
        emocjonalnie wywazeni od przecietnej.
        Poetz mogl wybrac taka droge obrony i nie rozumiem,
        dlaczego niektorzy ksieza go jej pozbawili, zwlaszcza ze
        list nie zawiera jakis ostrych sformuowan -
        arcybiskup zarzeka sie, ze nie molestowal, i tyle.

        W tej sprawie wazne jest dla mnie, aby
        zostala zbadana do konca, a wyniki ujawnione,
        zeby nie stalo sie tak, ze arcybiskup sie nagle
        rozchorowal i wyjechal do Portugalii.
        Ale bardzo nie podoba mi sie to, ze plotki staja sie
        nagle oskarzeniem z gotowym osadem.

        Pozdrawiam
        - mikron

    • Gość: doku Prawo do obrony. Czy masz na myśli sąd? IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.02, 15:28
      Gość portalu: mikron napisał(a):

      >
      > W sadzie -oby sprawa trafila do sadu i zostala
      > uczciwie wyjasniona- czlowiek bedzie mial prawo do
      > adwokata i mozliwosc przedstawienia wlasnej oceny
      > tego, co zaszlo.

      Piszesz o oskarżeniu P. o molestowanie lub gwałt? Nie pomyliłeś mam nadzieję tej
      sprawy, z ewentualną sprawą przeciwko dziennikarzowi za oszczerstwo.

      Czy sugerujesz, że P. jest podejrzany o gwałt? Że będzie odpowiadał przed sądem?
      Osobiście w to wątpię. Raczej myślę, że sprawa P. to wewnętrzna sprawa Kościoła
      niemająca znamion przestępstwa, bo nie było gwałtów, ale wesołe zabawy
      homoseksualne, które nie są zakazane przez prawo. Nie wierzę, że jakikolwiek sąd
      cokolwiek zrobi w tej sprawie. To jest problem Kościoła, który albo pokaże
      światu, że homoseksualizm to normalna rozrywka biskupów i innych, albo karząc
      przykładnie Peca i innych udowodni, że pedalstwo nie jest zwyczajną religijną
      zabawą katolicką, ale jednak grzechem.
      • Gość: mikron Re: Prawo do obrony. Czy masz na myśli sąd? IP: *.desy.de 18.03.02, 17:40

        > Piszesz o oskarżeniu P. o molestowanie lub gwałt?
        > Nie pomyliłeś mam nadzieję tej
        > sprawy, z ewentualną sprawą przeciwko dziennikarzowi
        > za oszczerstwo.

        Oczywiscie na miejscu Poetza, gdybym czul sie klamliwie
        przez prase opisany, to -majac co najmniej na wzgledzie
        dobro instytucji, dla ktorej pracuje- wytoczylbym proces
        dziennikarzom.
        Piszac jednak o sadzie mialem nadzieje, ze ktorys z
        klerykow, czy innych molestowanych, bedzie mial na tyle
        odwagi, zeby zrobic sprawe - tez dla dobra kosciola,
        ktoremu chcieli/chca sluzyc. Jesli sie powiedzialo A,
        trzeba powiedziec B (co za glupie przyslowie), no w
        kazdym razie, jak sie mialo odwage wyciagnac sprawe
        molestowania na swiatlo dzienne, to trzeba juz zrobic
        tak, zeby nie zostal po tym tylko gnoj.
        Dla mnie wiarygodny bylby proces wytoczony przeciwko
        arcybiskupowi przez klerykow przed sadem cywilnym,
        chocby po to, zeby koledzy typu IQ52 byli spokojniejsi
        w swych argumentacjach.

        > Osobiście w to wątpię. Raczej myślę, że sprawa P. to
        > wewnętrzna sprawa Kościoła

        no przestala byc wewnetrzna sprawa kosciola.
        Publicznie zostal nazwany oskarzony. Publicznie
        zasugerowano, ze sa poszkodowani. Poszkodowani
        rozmawiaja z prasa. Sparwa jest wiec juz publiczna, a
        nie wewnetrzna.

        > niemająca znamion przestępstwa, bo nie było gwałtów,
        > ale wesołe zabawy homoseksualne, które nie są zakazane
        > przez prawo. Nie wierzę, że jakikolwiek sąd
        > cokolwiek zrobi w tej sprawie. To jest problem
        > Kościoła, który albo pokaże światu, że homoseksualizm
        > to normalna rozrywka biskupów i innych, albo karząc
        > przykładnie Peca i innych udowodni, że pedalstwo nie
        > jest zwyczajną religijną zabawą katolicką, ale jednak
        > grzechem.

        Oczywiscie bardzo licze na stanowcze zalatwienie sprawy
        przez Watykan (i to nie tyle w kwestii homoseksualizmu,
        co w uczciwosci prowadzenia zycia kaplanskiego),
        niemniej jednak nie do przecenienia bylby proces
        cywilny, wyroki ktorego wazne powinny byc tez dla w
        Kosciele Katolickim niezrzeszonych.

        Pozdrawiam
        -mikron
    • dzidek2552 Re: Prawo do obrony 18.03.02, 15:41
      Gość portalu: mikron napisał(a):
      > W sadzie -oby sprawa trafila do sadu i zostala
      > uczciwie wyjasniona- czlowiek bedzie mial prawo do
      > adwokata i mozliwosc przedstawienia wlasnej oceny
      > tego, co zaszlo.

      Jeżeli wierzysz, że cokolwiek w tym kraju może być uczciwie wyjaśnione a
      zwłaszcza przez "niezawisły" sąd to życzę powodzenia.
      • Gość: mikron Re: Prawo do obrony IP: *.desy.de 18.03.02, 17:42
        dzidek2552 napisał(a):

        > Jeżeli wierzysz, że cokolwiek w tym kraju może być
        > uczciwie wyjaśnione a zwłaszcza przez "niezawisły" sąd
        > to życzę powodzenia.

        myslisz, ze jest zawisly od "czarnego" czy "czerwonego"?
        Wyznam, ze wierze w niezawislosc sadow w Polsce.

        -mikron.
    • Gość: robas Wolnosc slowa? IP: *.asapsoftware.com 18.03.02, 17:07
      Gość portalu: mikron napisał(a):

      >
      >
      > nie przysluguje arcybiskupowi Poetzowi?
      > Kazdy z nas zaatakowany przez media podjalby jakas
      > probe obrony. Petzowi tego nie wolno?
      > Skad to zdziwienie i oburzenie?
      > Prasa ma prawo wyciagac rozne sprawy, nawet te nie
      > udowodnione, aby wywolac dyskusje, ale bohaterowi tej
      > dyskusji nie wolno sie bronic?
      > List rozeslany do proboszczow nalezy traktowac jako
      > probe obrony przed atakami mediow.
      > W sadzie -oby sprawa trafila do sadu i zostala
      > uczciwie wyjasniona- czlowiek bedzie mial prawo do
      > adwokata i mozliwosc przedstawienia wlasnej oceny
      > tego, co zaszlo.
      > Wypowiedzi ksiezy cytowane przez GW raza
      > jednostronnoscia. Cala sprawa zaczyna mi faktycznie
      > smierdziec jesli nie atakiem na Kosciol Katolicki
      > poprzez "tworzenie faktow", to przynajmniej przez
      > medialne manipulacje nimi.
      >
      > -mikron
      >

      Jak najbardziej, biskupowi przysluguje prawo do obrony.
      Jak na razie nie staje on jednak przed sadem. Jesli tak sie stanie, jestem
      pewien, ze bedzie mial kilku oboncow, oplacanych przez kosciol.
    • Gość: Eryk Re: Prawo do obrony IP: *.ipt.aol.com 18.03.02, 17:24
      Jezeli ten czlowiek nie wniesie pozwu do sadu jest skonczony, podobnie jak
      wszyscy ci, ktorzy go kryja. Potwierdza tylko zaklamanie koscielne. Paetz nie
      ma wyjscia. Musi wniesc sprawe do sadu, albo odejsc z podwinietym ogonem.
Pełna wersja