kasia-s Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau 29.07.04, 08:39 >A gdzie jest najgorzej? >- Bardzo źle wypadają nauki społeczne, Przykładem - nauki pedagogiczne. >Nigdy nie byliśmy w nich potęgą, ale na początku lat 80. przynajmniej >zajmowaliśmy miejsca w trzeciej dziesiątce. Dziś spadliśmy do siódmej. W >latach 1998-2002 polscy pedagodzy opublikowali dosłownie trzy prace w >liczących się pismach. To kompromitujący wynik. Podobny rezultat ma Lesoto czy >Zimbabwe. No i co się potem dziwić, że co reforma w oświacie to głupsza i mniej rozwiązująca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek List do Redakcji - Polska nauka w cenie ? IP: *.autocom.pl 29.07.04, 08:52 Ukazanie sie tego artykułu poprzedzil ten list do Redakcji GW który nie został opublikowany List do Redakcji - Polska nauka w cenie ? Mylący jest tytuł ‘Polska nauka w cenie’ - artykułu omawiającego ranking nauki w czasopiśmie NATURE (Gazeta Wyborcza 15.07.2004 serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2181974.html). Ani tekst w Nature, ani nawet tekst w GW, nie usprawiedliwia takiego tytułu, który jest wykorzystywany w mediach do niezbyt rzetelnego przedstawiania stanu nauki w Polsce. Wypada się zastanowić, dla kogo polska nauka jest w cenie? Jeżeli chodzi o ogół obywateli to jest ona nie tyle „w cenie” ile jest kosztowna a jej praktyczne zastosowania niestety przynoszą niewspółmiernie mało zysków. Przemysł w Polsce w ogóle nie ceni sobie polskiej nauki i dlatego jej nie finansuje. Zresztą polskiego przemysłu prawie już nie ma a zagraniczne firmy inwestujące w Polsce wolą opierać się na własnych zespołach badawczych w innych krajach. Wreszcie czy świat ceni naukę polską? W cenie jest nie tyle polska nauka ile polscy naukowcy którzy wespół z Chińczykami, Hindusami i Rosjanami stanowią jedną z dużych grup najemników naukowych w bogatych laboratoriach USA. Sukcesy polskich naukowców poza krajem świadczą, że są oni cennymi nabytkami ale pracującymi na korzyść innych krajów. Dziewiętnaste miejsce na światowej liście pod względem publikacji nie jest naszym zdaniem powodem do samozadowolenia, zwłaszcza że zapewne wiele z prac które ujęto w tym opracowaniu jako dorobek „polskiej nauki” zostało w rzeczywistości wykonanych w zagranicznych laboratoriach przez goszczących tam polskich naukowców. Niestety sytuacja w Polsce nie jest przyjazna dla naukowców a to ze względu na niskie uposażenia, jak i rozwiązania systemowe nadal przyjazne dla negatywnej selekcji kadr akademickich. Pomimo tego mamy w Polsce przykłady naukowców pozbawionych finansowania a jednak mających osiągnięcia którymi można by obdarzyć niejeden finansowany zakład naukowy. Niestety w Polsce nie finansuje się wybitnych naukowców, lecz instytucje, które pożerają ogromną część nakładów przy małych osiągnięciach. Sporą część kadry profesorskiej tworzą ludzie wykreowani w czasach PRL-u zgodnie z kryterium „mierny, bierny ale wierny” i ich ‘lojaliści’. Ludzie ci w większości nie przystają do nowej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej. Wybitny naukowiec publikujący w czasopismach na światowym poziomie jest zagrożeniem dla ich status quo. Brak w Polsce rozwiązań systemowych, które by zmieniły obecny ustrój nauki i edukacji w Polsce. Prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym lansowany przez media utrwala jedynie obecny patologiczny system. W artykule GW nie wspomniano nawet o rankingu uniwersytetów o którym jest mowa w Nature. Ranking ten jest dla nas bardzo niekorzystny bo naszych uniwersytetów nie ma w pierwszej setce uniwersytetów europejskich a pojawiają się dopiero w 4 setce uniwersytetów światowych. To taki niechciany, ‘niecenny’, wskaźnik rangi nauki polskiej . Rankingi zawsze są dyskusyjne ale u nas wartość rankingów jest jasno rozumiana – jak w jakimś rankingu przy jakimś wybranym kryterium stoimy nieźle to o tym rankingu trąbimy głośno, jeśli w rankingu stoimy źle – to cisza jak makiem zasiał. Niestety media nie dają prawdziwego obrazu nauki w Polsce na tle nauki światowej i najwyższy czas aby to się zmieniło. Istnieje ogromny rozziew w opiniach na temat nauki w Polsce przedstawianej w mediach przed decydentów i prezentowanych przez niezależnych naukowców na otwartych forach internetowych. Kondycja nauki i edukacji w Polsce winna być znana rzetelnie bo to ma wpływ na projekty reformowania tej sfery. Dobrze by było aby w ramach tworzenia społeczeństwa obywatelskiego GW umożliwiła prezentowanie na swoich łamach niezależnych poglądów na temat stanu i przyszłości nauki i edukacji w Polsce. Józef Wieczorek, Kraków Cezary Wójcik, Dallas Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tau fizyka nieżle stoi IP: 62.111.145.* 29.07.04, 09:07 bo fizycy to najlepsze "głowy" naukowe , a że żyją z rodzinami jak nędzarze- kogo z wypasionych decydentów to obchodzi ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K.de Ślepowron-Wró Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 09:41 To skandaliczne co zrobiono z polska nauką w okresie tzw "transformacji ustrojowej" i po nie. K. de Ślepowron-Wróblewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tatum Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.physik.uni-kassel.de 29.07.04, 10:31 Czy rzeczywiscie wzrost nakladow cos pomoze, jesli znaczna czesc polskich naukowcow poprostu przejada fundusze produkujac pseudo nauke. Jesli robi w ramach projektow, rowniez europejskich pokatnie prywatne interesy i napycha jedynie prywatna kase? Ale Polska tu nie odstaje. W innych krajach jest tak samo. Znam to z wlasnego doswiadczenia. ''Pseudo Elyty'' zarabiaja mniej ''czyste'' pieniadze jak wiele potepianych ogolnie profesji. Skad sie biora przy tym ''niedostatku'' te piekne domy, auta i wysoki poziom zycia wielu z nich? Moze zamiast dawac wszystkim, wspomagac najlepszych, tych ktorzy czyms zaistnieli a nie tworzyc koleja strategie Janosika a pozniej ''mierny ale wierny'' naukowiec blyszczy jako 20ty wspolautor, dopisany do wszystkich doktorantow. Pan Profesor zapomnial zauwazyc, ze nauka tylko wtedy przyniesie skutek, gdy wzrasta w powiazaniu z gospodarka, lub co zauwazyl kreuja ja. Tam gdzie przemysl sie wlaczy jest sukces. A z ostatniej chwili, moja firma chciala wspolpracowac z Uniwersytetem ( Badania rynku) i zaplacic. Odpowiedz rady naukowej - wykluczone, my naukowcy nie pracujemy dla firm tylko dla nauki. Tak trzymac. Z powazaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm POŁOWICZNA PRAWDA IP: 195.205.18.* 29.07.04, 11:05 Jestem fizykiem. 26 lat pracy w nauce. Pan prof. A.K. Wróblewski był moim Nauczycielem ( Wstęp do fizyki, przepiękne wykłady z historii fizyki). Pracuje na jednej z uczelni warszawskich. Prowadze wykłady dla studentów. To tak na początek o sobie. Pan Profesor A.K.Wróblewski niestety popełnia zasadniczy błąd. Myśli, że w "nauce" siedzą mu tylko Jemu podobni.Szanowny Panie Profesorze swiat nie zaczyna i nie konczy się na Hożej. Tak niestety nie jest. Bardzo wielu kierowników w nauce (dotyczy to również uczelni- wydziałów przyrodniczych) jest kiepskimi naukowcami. Publikują na ilośc. Ba, każą to robić swoim podwładnym. Nie ma zadnej weyfikacji kadry zarządzającej. Konkursy na stanowiska kierownicze to farsa. I w tym sensie można mówic o marnotrawieniu pieniędzy podatnika. Na skarge do Dziekana nie pojde bo wylecę z pracy. Koło się zamyka. Lepiej siedzieć cicho. Smutne to,że tak pisze bo inaczej mnie uczono na Hożej. Lepiej sie nie wychylać. Zyc wspomnieniami z dawnej Hożej. Pozdrawiam Pana Profesora. Niestety sie nie przedstawię z nazwiska bo się boję. P.S. Studia ukończyłem w 1978 r ( srednia ocen powyżej 4,6) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek kryterium selekcji IP: *.autocom.pl 29.07.04, 11:18 mmm pisze -'Lepiej siedzieć cicho. ' i wie co pisze. U nas kryteria merytoryczne mają znaczenie drugorzędne, najważniejsza jest lojalnośc w stosunku do trzymających wladze w nauce, kto tego nie robi i się wychyli to znika, pieniędzy na badania nie otrzyma, straci warsztat pracy a otrzyma miano 'nieudacznika', 'frustrata'. Tak dziala system nauki polskiej i zgodnie z projektem prezydenckim ustawy o szkolnictwie wyższym tak ma być dalej. Czy się mylę ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: kryterium selekcji IP: 195.205.18.* 29.07.04, 12:20 Gratuluję odwagi.Podpisac sie pod postem. Ja jej nie posiadam. Nie wstydzę sie tego. cały zakład ze wszystkimi adiunktami i dr hab. wie, że jest źle Zakład rządzony. nawet i chyba dziekan wie no i co z tego. Wszystkim to jest na rękę. Gdybym miał habilitacje to może bym spróbował. Smutne to wszytko. Jeszcze 15 lat do emerytury.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek Re: kryterium selekcji IP: *.autocom.pl 29.07.04, 12:35 No odwagi z wiekiem i tytułami wcale nie przybywa. Wręcz odwrotnie. Znam emerytow, ktorzy na mój widok uciekają bo im pokazywalem teksty do ew. podpisania. Znam takich , którzy zarzucali mi pieniactwo ale dodawali, ze i oni tak będa postępowac (pieniaczyć ?) jak tylko zrobia hab, no i co ? hab zrobili ( bo się nie wychylali) ale nadal tak nie postępuja. Ja nie wymagam żeby się ludzie podpisywali bo wiem czym to grozi ale jak ktos nie ma odwagi to niech nie robi z odważnego - pieniacza (to oczywiście nie jest uwaga do mmm tylko moich b. kolegow - nie-pieniaczy, 'odwaznych' in spe po zrobieniu hab.) Niestety u nas jak ktos się podpisuje pod tym co mysli to obraża tym samym innych którzy nigdy tego nie zrobia i dlatego jest pod pręgieżem opinii publicznej. Właściwie ja się też boje, z tym że mniej decydentow ( ci juz zrobili co zrobili) niz odważnych anonimów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez z Hozej Re: POŁOWICZNA PRAWDA IP: *.nas12.saint-louis1.mo.us.da.qwest.net 29.07.04, 17:35 Moja historia bzrmi prawie identycznie, tyle, ze kiedy dotarlo do mnie, jakie mam perspektywy rozwojowe w Warszawie, zabralem rodzine, zapakowalismy 2 walizki i wyjechalismy za ocean. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: POŁOWICZNA PRAWDA IP: *.chello.pl 29.07.04, 22:10 W 1978 r zaraz po zdanym egzaminie magisterskim ( z dziekanatu był prof Kijowski) zapytany o przyszłość powiedzoałem ze nie wyemigruję. Bardzo wielu moich kolegów korystając z "fali" początku roku 80 wyjechało. Wtedy to ich krytykowałem. Teraz swoim studentom mówię tak: " dziecko drogie , zaraz po otrzymaniu dyplomu idziesz po wizę USA". Widać całe zycie byłem tchórzem. Pozdrawiam swoich przedmmówców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tez z Hozej Re: POŁOWICZNA PRAWDA IP: *.jal.cc.il.us 29.07.04, 23:53 To nie kwestia "tchorzostwa", niech sie Pan nie biczuje. Podobnie jak Pan bylem "chory na Polske" i dlatego nie wyjechalem (na stale) ani w latach 70- tych ani w 80-tych, bo wciaz mialem nadzieje na odmiane i poczucie obowiazku. Wyjechalem dopiero po Okraglym Stole, w wieku juz powiedzmy srednim. Jesli czegos zaluje, to tego, ze dojrzalem do tej decyzji tak pozno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fahfhhfhFDhzhgd Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.dwi.uw.edu.pl 29.07.04, 10:45 Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re:drugi stolik do dyskusji? 29.07.04, 10:54 a jak tu się "rozdwoić"? nauka znalazła już sposób bycia jednocześnie w dwóch...wątkach? nauka forumowa ma na to swoje sposoby, ale ja jestem....nieroszczepialna klonowo-póki nauka(ta forumowa) nie poczyni dalszych postępów tu bym chciała i tam też znowu osioł ze mnie jest danka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik polska choruje na tytułomanię IP: *.autocom.pl 29.07.04, 10:57 Na onecie -Pro.dr hab. dozywotni polityka.onet.pl/162,1176405,1,0,2462-2004-30,artykul.htmldyskusja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojciech m - ice Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.gdynia.mm.pl 29.07.04, 11:30 Już swego czasu publikowane były alarmistyczne artykuły nt. poziomu polskiej nauki. Zwracano uwagę przede wszystkim na "dożywotni" system angażu polskich naukowców na wyższych uczelniach, a także na poziom publikacji, który w skali międzynarodowej oceniany jest od 1 do 10. Naogół większość polskich publikacji naukowych oscylowała poniżej 5. Wydaje się, na podstawie moich doświadczeń z dwu uczelni (WAT i PG), poziom niektórych wykładowców politechnicznych był kompromitujący. Standard laboratoriów w latach 50-ych również. Wreszcie brak w programie studiów praktycznego przygotowania do wybranego zawodu, tudzież imitacja praktyk letnich. Na podstawie zagranicznych doświadczeń proponowane były nowelizacje tych programów - bez efektu. Również bez efektów (?) zakończyły się próby mojego profesora, dokonania zmian na PG. Przemawia mi Jego argumentacja. Kończyłem studia i broniłem pracy dyplomowej u profesorów Lwowskiej Politechniki, z których każdy był naukowcem i praktykiem. Oczywiście pieniądze mają duże znaczenie, lecz najważniejszy jest sposób ich zagospodarowania. Mam wrażenie, że dla wielu pracowników naukowych oraz studentów czynią swoje powinności "pro forma". W czasie pobytu w Szwecji współpracowałem z Teknisk Center w Linköpingu, gdzie już od III roku przygotowywano studentów do zawodu. Po skończeniu studiów angażowano ich do tworzenia nowych przedsiębiorstw (MSP). W 2 "wioskach przedsiębiorczości" było ich 260 (zatrudnionych chyba 2.500 absolwentów). Ten model mieliśmy zainicjować na PG. Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau 29.07.04, 11:37 Gość portalu: wojciech m - ice napisał(a): > Już swego czasu publikowane były alarmistyczne artykuły nt. poziomu polskiej > nauki. Zwracano uwagę przede wszystkim na "dożywotni" system angażu polskich a potem są dożywotnie emerytury czyż nie fajnie "się załapac"? danka po PG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.crowley.pl 29.07.04, 11:30 nie nalezy spodziewac sie reakcji ze strony naszych politykow (o pardom, psedopolitykow), to nie jest czolowka polskiej inteligencji, a raczej egzystencjonalisci, wystarczy ogladnac obrady sejmu, dopoki prezemowienia tym ludziom beda pisali sudenci to nie ma co liczyc na zrozumienie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xmen To potwierdzenie mojej teorii-wracamy do maczug ! IP: *.bti.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 12:19 Tylko dziś nie możemy już wciskać społeczeństwu i innym krajom że cały czas "idziemy" do przodu.Bo my już mocno grzejemy do tyłu na wstecznym a tylko w przód spoglądamy ! Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: To potwierdzenie mojej teorii-wracamy do macz 29.07.04, 12:29 Gość portalu: Xmen napisał(a): > Tylko dziś nie możemy już wciskać społeczeństwu i innym krajom że cały > czas "idziemy" do przodu.Bo my już mocno grzejemy do tyłu na wstecznym a tylko > w przód spoglądamy ! a te "maczugi" to ja już wymyśliłam 10 lat temu tylko, żw w mojej wersji był to chyba łuk czy oszczep, a dla kobiet ....naucz się sama rozpalić ognisko, aby potrawa z ....borsuk jest jadalny (?) była nie na surowo ale xieciuluce to i tak nie dogodzę w tej kuchni zawsze znajdzie krzywy kijek czy spadającą do garnka iskierkę z ognia danka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rosomak Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: 157.25.139.* 29.07.04, 12:43 Dyplom to nie jest jeszcze wszystko. Trzeba mieć olej w głowie. Obecnie byle mydłek dostaje Dyplom i jak tu wyselekcjonować wartościowe zboże od plew. W pracy u nas trzeba spełnić minimum cztery kryteria, aby się załapać. I tyle dobrze, że wykształcenie to tylko jedno z tych kryteriów. Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau 29.07.04, 12:55 Gość portalu: Rosomak napisał(a): > Dyplom to nie jest jeszcze wszystko. Trzeba mieć olej w głowie. Obecnie byle > mydłek dostaje Dyplom i jak tu wyselekcjonować wartościowe zboże od plew. nooooooooo chyba nie demokratycznie ?????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rosomak Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: 157.25.139.* 29.07.04, 13:53 Takiej DEMOkracji to ja mam serdecznie dosyć. To zwykła Ekonomo-anarchia, czyli kradnij ile się da i co się da jak jesteś u żłoba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rosomak Re: Oj Panie Profesorze Wróblewski. IP: 157.25.139.* 29.07.04, 13:26 Panie Profesorze Wróblewski mógłbym się zgodzić z tezami gdyby nie drobny szczegół. Przecież to właśnie ta uciśniona inteligencja oraz profesorowie różnych maści dostały się 14 lat temu do władzy. Wynika z tego że póki się stoi z boku teorie łatwo na szczeblu profesorskim wysuwać zwłaszcza młodzieży na auli różnego rodzaju książkowe tezy lecz w praktyce jakoś Ci właśnie inteligentni profesorowie i inni utytułowani zapominają o głoszonych przez siebie teoriach i tworzą nowe mianowicie kult jednostki (siebie) jako nieomylnej. Bo kto ograniczył i stworzył podwaliny do migracji czasami kryształowych ludzi na zachód. Kto ograniczył budżet i stworzył chłam w szkolnictwie (mogło pozostać osiem klas). Nikt w dzisiejszych czasach nie wspomni o patriotyzmie, gdy widzi jak wokoło wszyscy kradną. Dla kogo się poświęcać dla bandytów i złodziei może kombinatorów pokroju – daj do kieszeni a będziesz miał zdane, lub innych asystentów na ośmiu stanowiskach. Tzw. Robotnicy i masy pracujące były lecz również i były jak i są intelektualiści u steru i jakoś dalej jeno gówno z tego wychodzi. No może kupa niedouczonych magistrów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qrm Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.ericpol.pl 29.07.04, 13:33 ...to jeszcze 3 grosze o Unii: kiedy postawiliśmy się w sprawie konstytucji, państwa zachodnie zasugerowały "w odwecie" przesunięcie środków przeznaczonych wcześniej na rozwój regionów biednych/rolniczych - na naukę/badania. Wówczas we wszystkich naszych mediach podniósł się larum, że nas atakują, że źle, że tracimy pieniądze. Nikt jakoś nie powiedział, że te pieniądze wciąż są dostępne, tylko w innej formie - że możemy je uzyskać jak wszyscy, jeśli również zorganizujemy badania, postawimy na rozwój nauki. Nikomu nie przyszło do głowy - z dziennikarzami na czele - właśnie dlatego, że nasza własna mentalność nie pozwala nam myśleć o sobie inaczej jak tylko o pariasach Europy, ciągle żebrzących o łatwe zapomogi. Mentalność która mówi, że to "oni" budują rakiety, a "my" sadzimy ziemniaki i tak będzie zawsze. Ta mentalność skazuje naszą naukę na wegetację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lomax Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: to naukowcy prze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 13:47 Nieprawda. Proszę spróbowac nawiązać współpracę z którąkolwiek uczelnią lub profesorem w Polsce? To czysty nonsens. Mam znajomych w Polsce. Jeden próbował czegoś się dowiedziec na temat nowatorskich materiałów budowlanych ( chciał rozpocząć produkcję w Polsce, produkty są już znane na całym świecie ) drugi natomiast prosił o opinię na tematy ekonomii gospodarczej. I co? W przypadku pierwszym owszem otrzymał odpowiedź czy raczej zapytanie - Co chciałby Pan wiedzieć? Wszystko jest na stronie internetowej(!). Szok. W USA zaproszono by go na uczelnię. Drugi znajomy otrzymał dwa email'e - pierwszy, że temat ciekawy, dostanie odpowiedź za jakiś czas. Do dnia dzisiejszego nie otrzymał. W drugim napisano, że jeśli chce opublikować lub dyskutowac to musi sobie sam zasponsorować swoje opinie. Kafka? Absurd? W pierwszym przypadku znajomy dołączył do firm w Niemczech, tam dostał pomoc a w drugim przypadku opinie ekonomiczne zostały wykorzystane w światowym piśmie ekonomicznycm - Economist. Ba, nawet mu zapłacono. Nauka polska tak jak gospodarka została opanowana przez nieudaczników. W USA każdy profesor dba o siebie, szuka, walczy. A w Polsce? Mhmm, dobrze byłoby aby minister dał więcej. Albo spróbuję załapać się na posadkę rządową, tak jak znani z niczego profesorowie - doradcy rządowi czy z różnej maści instytutów. Mając to szczęście - nie mieszkam w Polsce - obserwować innych, polscy naukowcy sami się grzebią, szukają znajomości, układów itp. Mam pomysł? Jaki problem wyjść z tym do przedsiębiorstw? Nie, lepiej czekać, chodzić na sympozja i narzekać na łamach prasy. Co Turcji czy Finlandii to radziłbym uważniej kreować opinię. Obawiam się, że gdyby przyszło niby-profesorom przejść pod ich władzę to wielu by straciło nie tylko dochody, ale i tytułu. Dlaczego wymagamy aktywności, kreatywności od bezrobotnego po podstawówce a od doktorów, profesorów już nie? Probem jest zapewne złożony, ale główną winę ponosi nie Balcerowicz, lecz sami naukowcy. Porządny przedsiębiorca też może zwalać winę na rząd czy prezydenta - ale jest jedna rzecz - jeść trzeba i dlatego on żyję. Warto zmienić mentalność wielu naukowców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chris Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: to naukowcy prz IP: *.if.uj.edu.pl 29.07.04, 14:03 Z tego, ze urzednicy z dwu uczelni nie zajeli sie wlasciwie listem z zagranicy, naprawde nie wynika, ze wszystkiemu winni sa profesorowie. Bylem dwie kadencje Dziekanem i nie zostawilem bez odpowiedzi nawet najglupszego listu, ale tracilem na to setki godzin czasu, ktory moglbym poswiecic na wazniejsze sprawy, gdyby uczelnia miala kilka tysiecy na fachowca od kontaktow z przemyslem, dziennikarzami, kandydatami na pracownikow naukowych itp. Sekretarka tego nie zrobi, a na rozsadna reorganizacje uczelni nigdy nie bylo pieniedzy. Czy wy naprawde myslicie, ze profesor wybrany na Dziekana napawa sie tytulem i zgarnia te ciezkie pieniadze (chyba tysiac zlotych) nie odczuwajac zadnej odpowiedzialnosci? Bez pieniedzy nie da sie nic naprawic, a dziesiatki traconych dorocznie najlepszych absolwentow moglyby naprawde uzdrowic nauke, gdyby bylo za co ich utrzymac na uczelni. Przestancie w koncu glupio gadac "najpierw efekty, potem pieniadze" i popatrzcie na Finlandie, Koree itp. chris Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józef Wieczorek Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: to naukowcy prz IP: *.autocom.pl 29.07.04, 14:19 Same pieniądze wszystkiego nie naprawią. W obecny system nauki i edukaji mozna wrzucic dowolna ilośc pieniędzy a wyników raczej nie przybędnie, albo bardzo niewiele. Uczelnie w tym UJ takich którzy coś potrafia zrobic nawet bez pieniędzy nie chcą mieć w swoich murach. To kompromituje innych, ktorzy przy wielokrotnie większych pieniadzach nie robia nic albo niewiele. Trzeba zmienić system. Niestety nie mozna tak zrobic jak to zrobiono w NRD ale warto by umozliwić chociażby powroty Polakow pracujących naukowo poza krajem i nie mających po co wracać do Polski bo by zostali zdegradowani jesli w ogóle by otrzymali prace na uczelni. Warto rzucic okiem do ostatniego numeru dwumiesięcznika OBYWATEL. Trochę tam jest na temat zmian systemowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tatum Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: to naukowcy prz IP: *.physik.uni-kassel.de 29.07.04, 16:49 Drogi Chris (Panie Dziekanie) Pracowalem na Uczelni, pracowalem w Instytucie w Polsce, pracowalem na uczelni za granica. Wszedzie jest tak samo. Nieudolny ''ucony'' zawsze bedzie narzekal ze malo ma pieniedzy a co on by nie osiagnal gdyby mial wiecej. Dobry bedzie sie staral o wiecej i nie bedzie marudzil. Czemu firmy zajmujace sie badaniami dostaja zlecenia a uczelnie nie. Bo firma musi byc aktywna , aby ludzie mieli co do garnka wlozyc. Uczelnia zwalnia od myslenia. Taki rodzimy brazyliski serial. Panie Dziekanie sekretaka nie sluzy tylko do parzenia kawy ( od tego jest express) i moze odpowiadac na czesc listow, a jesli jest przeciazona to sa jeszcze Pana zastepcy. Tylko, ze wielu Dziekanow chce zostac Rektorami ( wiec sie nie naraza), a jak kadencja minie ( i przeciez nie moga znow znizyc sie do prowadzenia wykladow) zakladaja fundacje o dziwnych nazwach ( ale zawsze z nauka w tle)dostaja fundusze, pokoj, sekretarke, auto i...aby przeczekac do emerytury ( czesto uchodzac za wszechwiedzaca wyrocznie). Nauka ma za duzo pieniedzy tylko je marnotrawi czesto nabijajac prywatne kieszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MySZ Doktorant IP: *.physik.tu-chemnitz.de 29.07.04, 14:14 Jestem doktorantem w Instytucie Fizyki. Dostaje 1000 zl stypendium, czyli nie wplacam zadnych skladek do ZUSu. Za mieszkanie place 500 zl. Zostaje mi drugie tyle na zycie. A za co mam sobie kupowac ksiazki, czasopisma? Caly wolny czas marnuje na dorabianie "korkami" lub uzeranie sie na nadgodzinach ze studentami, ktorzy reprezentuja zerowy poziom wiedzy, ale "zaliczyc ich trzeba". Aktualnie przebywam na stypendium w Niemczech. Czy po tym, co tu zobaczylem chce wracac do Polski. NIE! Ciekawe ilu doktorantow mysli podobnie jak ja? Archaiczny system finansowania nauki w Polsce plus "feudalny" system doktorant (podwladny) - Odpowiedz Link Zgłoś
rootka Re: Doktorant 29.07.04, 17:07 tez przebywam w NIemczech, tez pisze doktorat, mam pol etatu ale i tak wystarcza mi nie tylko na zycie ale i na ksiazki, ktorych zeszta duzo nie kupuje bo w tutejszej bibliotece jest praktycznie wszystko czego czlowiek moze potrzebowac. ale mimo wszystko mysle o powrocie, w koncu cos jestem winna polskim podatnikom... Odpowiedz Link Zgłoś
waldi123 Re: Doktorant 29.07.04, 17:26 Powtorze to co kilka "metrow" wczesniej napisalem. Polska nauka musi pasc, patrzac na dyskusje tutaj sie toczaca. Nauka "zywi sie" oprocz pieniedzy ludzmi (czytaj absolwentami uczelni). A ci sa i beda, nie z wlasnej winy gorzej przygotowani do uprawiania nauki. Przeciez zadna uczelnia nie nauczy podstaw logicznego myslenia i kojarzenia faktow, od tego sa nizsze szczeble edukacji. Proponuje przyjrzec sie piewszym wynikom tzw. reformy systemu edukacji oraz zainteresowac sie tym czego i w jakim wymiarze tam sie naucza. Toz to istne mydlo i powidlo, zadnego w tym ladu i skladu. Szanowni naukowcy ciekawe jakie bedza wasze poglady jak te ofiry reformy edukacji do Was dotra. Juz to widze jak sie strasznie przejeliscie i zaczeliscie prace organiczna. Pamietajcie zyjecie nie tylko z pieniedzy, ale i z ludzi ktorzy do was trafiaja, a ci trafia w stanie tragicznym. Niestety rowniez dzieki Wam bo nie potraficie wplywac na edukacje na nizszzym poziomie zapatrzeni w siebie i swoje tytuly. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz odpowiedz do rootki IP: *.Princeton.EDU 29.07.04, 17:40 Ciekaw jestem czy rzeczywiscie chcesz splacac dlug wobec Polskich podatnikow wiedzac jak i gdzie sa trwonione podatki. Poczytaj Wprost. I ciekaw jestem czy bedac facetem, dbalabys o polskiego podatnika, kiedy jako adiunkt z 1500 zl na reke bedziesz miala na utrzymaniu zone w ciazy i 3 letniego skrzata... Jak to jest, ze w innych krajach daja Ci lepszy sprzet, 4 krotnie wyzsza pensje i wymagaja tylko wynikow naukowych. W Polsce nie dostajesz aparatury, nie dostajesz 2000EUR, dostajesz w zamian nawet 10 godzin tygodniowo zajec ze studentami i... wymagaja opublikowanych wynikow, i habilitacji, i... nie chce sie naprawde na to patrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Doktorant IP: *.c3-0.nyr-ubr3.nyr.ny.cable.rcn.com 30.07.04, 04:19 Rootko droga, nie rób tego błędu. Polskim podatnikom jeszcze będziesz mogła dług spłacić. Jak na razie Cię nie chcą z powrotem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.ifm.liu.se 29.07.04, 14:21 inzyniera zrobilem w Polsce, magistra koncze za granica, pewnie na doktorat tez zostane tutaj.... Rozwiazac Komitet Badan Naukowych a raczej KOmitet Starszych Panow decydujacych o nauce, rozdzielajacych kase pomiedzy soba i uporczywie trzymajacych sie stolkow! Won z darmozjadami! Odpowiedz Link Zgłoś
pawka55 Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau 29.07.04, 14:52 Brawo Wojtku! W Polsce produkuje sie profesorow w tempie do 100-200 rocznie. Co najmniej dwie nominacje w takim okresie czasu. I co potrafia ci profesorowie? Maja szczescie, gdy zakwalifikuja sie na wyjazd-ochlap zagraniczny, i zarobia, powiedzmy przez rok, po 3-4 tys dolarow miesiecznie. Nie wykonuja zadnych wlasnych badan, po prostu biora udzial w jakims aktywnym juz programie. A w kraju, uwazani sa za bogow nauki. W USA nie ma nominacji, ale trzeba zasluzyc sobie na pozycje profesora uczelni dorobkiem naukowym. W Polsce ten dorobek jest czesto iluzoryczny. Ilosc, a nie jakosc publikacji jest u nas decydujaca. A do tego stosunki wewnetrzne w swiecie naukowym. W PAN-ie kazdy mlody stazysta wyjezdzajacy za granice byl opodatkowany na rzecz tej instutucji, tak aby profesura miala z czego finansowac swoje wyjazdy zagraniczne. I tak doktor zarabiajacy na stazu powiedzmy 800 $ miesiecznie, oddawal 10% procent swego zarobku na ten cel. Inny przyklad. Moj byly kolega z instytutu PAN, nie wrocil do kraju ze stazu podoktorskiego, gdyz jego profesorowie-szefowie nie widzieli dla niego miejsca. Osmielil sie zapytac przed powrotem, czy moglby prowadzic wlasny temat badawczy. Po niespelna 15 latach w US stal sie najbardziej znanym w swiecie autorytetem w waznej dziedzinie chemii zwanej "living polymerization". Ma profesure na renomowanej amerykanskiej uczelni, kilku stalych, i grupe ciagle zmieniajacech sie mlodych pracownikow naukowych. W Polsce sie nie nadawal, gdyz byl za madry i stanowil zagrozenie dla profesorskiej kliki. Taki jest PAN, dlaczego zatem inna mialaby byc nasza nauka??? Emigrant naukowiec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RR POLSKA BYLA JEST I BEDZIE KRAJEM KLASY ROBOTNICZEJ IP: 155.37.231.* 29.07.04, 14:40 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K Nauka to poczatek wszystkiego! IP: *.axelspringer.de / 145.243.194.* 29.07.04, 14:49 Mamy wielu wybitnych naukowcow, tylko oni musza sie czuc potrzebni w tym kraju. Nauka stanowi sile kazdego kraju. To od niej zaczyna sie przemysl. Jesli nie bedziemy miec wystarczajaco dobrych i liczynch naukowcow, nie ma mowy o ruszeniu gospodarki i zmniejszeniu bezrobocia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koala POLSKI CYRK NAUKOWY IP: *.autocom.pl 29.07.04, 15:08 O kondycji nauki w Polsce na www.naukowcy.republika.pl, prosto z mostu, bez ogródek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Ale wg Wróblewskiego nauka to publikacje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 01:42 ... gdzie tam przemysł gdzie technologie! Tem Wróblewski to swymi dogmatami położył Polskę na łopatki i stworzył pustynie technologiczną po 1990 roku. Z poważaniem dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BanG Re: Ale wg Wróblewskiego nauka to publikacje? IP: 129.81.192.* 30.07.04, 22:54 Panie Bogdanie! Nauka to nie tylko publikacje ale i nauka BEZ PUBLIKACJI to nie jest prawdziwa nauka... I tak uwaza sie takze w krajach stojacych na nieco wyzszym poziomie techniki/technologii nizli Polska!!! 1.P.S. Pan prezentuje, nazwe, to skrzywienie w "druga strone"... Bez badan bardziej ogolnych i bardziej podstawowych nie bedzie zadnego rozwoju technicznego! 2.P.S. A pisanie, ze to wlasnie Prof. Wroblewski "polozyl Polske na lopatki" to juz czystej wody demagogia!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze To Wróblewski, Turski, Marciniec ustalali dogmat: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 09:51 "publikacje dla publikacji". Tak też ustalili sposób finansowania działalności badawczej (Marciniec), kradnąc fundusz z działalności B+R (dający technologie, miejsca pracy i dobre imię Polski w Świecie) na fundusz "publikacja dla publikacji". Żałość w tym, że ten dogmat bardzo spodobał się wszystkim profesorom uczelni i PANów. Wykorzystali i nadal wykorzystuja ten dogmat z jego konsekwencją "publikacje dla stołka". Cały Świat publikuje po to aby z tego mieć korzyści. A oto one: 1. Pokazanie Światu swych możliwości badawczych aby uzyskać zlecenia i fundusze na dalsze prace badawcze 2. Pokazanie wartości opracowanego wyrobu, produktu, metody, sposobu aby zwiększyć jego powodzenie rynkowe 3. Dla zaspokojenia ciekawości człowieka, ale z korzyściami finansowymi 4. Dla opracowywania własnych technologii aby zwiększyć lokalne zatrudnienie 5. Dla zaspokojenia zdrowia i potrzeb życiowych człowieka, ale z uwzględnieniem korzysci finansowych 6. Jeszcze inne. Stara śpiewka i następny szkodliwy dogmat szeroko głoszony przez Wróblewskiego i Turskiego o "wyższości badań podstawowych nad innymi". Widzę żeś się dał na ten dogmat nabrać. Radzę Ci zmienić ten pogląd, bo nic nie osiagniesz. Nie ma badań podstawowych i innych. Są badania wykonane dobrze albo źle. I najważniejsze to celowość prowadzonych badań (patrz wyżej). Ale nie wszyscy to potrafią zrozumieć. Na pewno nie zrozumieją tego ci co w życiu nic użytecznego nie zrobili. Jak będziesz wykonywał badania pod te dogmaty to jedynie w Polsce i to niezbyt długim okresie będziesz mógł funkcjonować (tak długo jak będa obowiązywać dogmaty WTM - Wróblewski-Turski-Marciniec). Z poważaniem dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: auud Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: 195.94.214.* 29.07.04, 16:45 Bzdury Panie profesorze. To typowy przykład lobbingu. Sam jestem naukowcem i coś na ten temat wiem. Publikacje w najlepszych nawet czasopismach nie zapewnią Polsce rozwoju gospodarczego. Są to raczej pieniądze wyrzucane w błoto. Badania w Polsce nie mają nic wspólnego z problemami naszej gospodarki. Jest to sztuka dla sztuki. O tym jak powinny być dysponowane państwowe pieniądze na naukę powinni decydować szefowie firm a nie profesorowie i to oni powinni zlecać konkretne problemy placówkom badawczym. W Polsce istnieje lobby profesorskie tj. lobby ordynatorskie w medycynie i to oni hamują postęp naszego kraju Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Słusznie! Tu, w Polsce rządzą profesorowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 09:59 To jedyna pozostała grupa ludzi żerująca na podatnikach nic (no może z wyjatkiem dydaktyki i to słabej)nie dajaca w zamian. I nie chodziłoby o te grubą przejadaną przez nich forsę na ich "badania", ale nic nie mamy w zamian. Możemy liczyć jedynie na powstające i dobrze pracujące laboratoria badawcze w przedsiębiorstwach produkcyjnych i instytucjach. To dzięki nim jakoś ta cała polska gospodarka ciągnie z mozołem. Z poważaniem dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stan wolfenstein pan prof. Wróblewski jest fizykiem , nie menadżer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 17:20 1. Dla mnie pan profesor Wróblewski jest postacią w swojej dziedzinie wielką. Oczywiście w fizyce i tylko w fizyce. Dziedzina o której mówi w wywiadzie tj. kreowanie polityki naukowej na szczeblu państwa, w poszczególnych dziedzinach nauki, czy szerzej wiedzy, a także zarządzanie instytucjami wiedzy (sic) nie jest jego domeną, co wynika z tez, które głosi. Reasumując wybitny profesor fizyki wypowiada się w dziedzinie w której nie prezentuje nawet poziomu magistra zarządzania. Sytuacja analogiczna do służbie zdrowia, w sytuacji gdy wybitny lekarz-praktyk zostaje mianowany dyrektorem szpitala. WNIOSEK: poglądy głoszone przez pana profesora fizyki w dziedzinie szeroko rozumianego zarządzania polityką i organizacjami wiedzy są poglądami amatora i jako takim nie przysługuje im walor wynikający z zasady autorytetu. Tezę o Balcerowiczu trzeba udowodnić, a nie głosić jak p. Lepper, czy ojciec Tadeusz. 2. Sprawa kreowania polityki naukowej i zarządzania organizacjami naukowymi również w krajach gdzie traktowana jest poważnie jest przedmiotem licznych badań prowadzonych przez specjalistów i generalistów (sic) z różnych dziedzin : filozofów, socjologów, psycholgów, specjalistów od organizacji, systemów, informatyków, ekonomistów i Bóg wie kogo. Te oczywiste prawdy, z której wynikają bardzo konkretne dyrektywy rzadko do kogo docierają. Widać to zresztą w prowadzonej i ciekawej dyskusji. W Polsce organizacje odpowiedzialne za naukę dotyka taki sam rodzaj NIEMOCY, jak w innych dziedzinach życia takich jak służba zdrowia, administracja publiczna, szkolnictwo, armia czy policja. We wszystkich tych dziedzinach brakuje odpowiedzialnego przywództwa, stare pochące z nadania władzy komunistycznej "autorytety" nie były w stanie udźwignąć ciężaru wolności i odpowiedzialności. Nowi się nie wykreowali, bądź odpadli w przedbiegach w gąszczu intryg. Jest pustka. WNIOSEK: do osiągania sukcesów w dziedzinie nauki, trzeba mieć kierowników przywódców-wizjonerów-organizatorów (wszystkie cechy w jednej osobie). Gdzie ich szukać ? Być może rzeczywiście warto ich sprowadzać z Finlandii. 3. Tzw. ludzie nauki lubią się traktować jak kapłani wiedzy tajemnej. Do uprawiania nauki rzekomo muszą być ludzie w jakiś mistyczny sposób predestynowani. Osobom z poza organizacji naukowych w zasadzie odmawia się jako profanom prawa do zabierania głosu na tematy tzw. nauki i co za tym idzie jej finansowania. Gdybym zadał pytanie, czy mając lat np. 30, 40 , 50 i zajmując się np. 'robieniem pieniędzy' mam szansę zająć się nauką jako dziedziną w której mam się spełniać, to jestem pewien, ze w w 99% odmówionoby takiej osobie takiego prawa, tłumacząc to jakimis nieokreślonymi względami. Dowodzi to pewnego rodzaju asymetrii: tzw.ludzie nauki mogą krytykować każdą dziedzinę życia społecznego, reszta tzn. ludzie spoza nauki mają prawo tylko słuchać co mówią kapłani i broń Boże wypowiadać się na temat tej mistycznej dziedziny życia jaką jest nauka. Powiem krótko :szamciarstwo i groteska. 4. Pan profesor Wróblewski mówi o konieczności zwiększenia nakładów na naukę. Teza zdawałoby się oczywista. Oczywista pod warunkiem, gdy zapytamy się o to, w jakim procencie obecne nakłady na tę dziedzinę są wydawane racjonalnie ? W 100%, czy może 30 - 40%. Sytuacja w każdym calu podobna do sytuacji w służbie zdrowia. Potrzeby są nieskończone, bo niekontrolowane i nierozliczane, możliwości bardzo skromne. Gadanie, że dajcie mi pieniądze, a zrobię wam dobrze w jakiejś dziedzinie jest nieporozumieniem. Pieniądze często są warunkiem koniecznym, ale nigdy nie wystarczającym, wystarczy spojrzeć na kluby piłkarskie. Często zdarza się, ze posiadanie dużej kasy nie wystarczy do zdobywania mistrzostwa, czasami wręcz jest zgorszeniem. Wydaje się, że organizacje naukowe niechętnie mówią o transparentności w w wydawaniu i rozliczaniu środków z funduszy państwowych. Coś z tym trzeba byłoby zrobić zanim wystąpi się z żądaniem o zwiększenie nakładów ze skromnych. 5. Szczerze mówiąc to mam dość słuchania twierdzeń o tym, że naukowcy mało zarabiają i muszą emigrować za chlebem. Wyjeżdżajcie - chciałoby sie powiedzieć - i przestańcie pieprzyć o swojej wyjątkowości, wcale lub niewiele różnicie się od całej populacji polskiej, czy wam się podoba czy nie. Utrzymuję się z konsultingu, wcześniej m.in. kierowałem oddziałem pewnej instytucji finansowej i często mam do czynienia z ludźmi z kręgów nauki róznego szczebla, często decydentami i stwierdzam, że niełatwo jest spotkać osobę w tym sferach, którą można darzyć szacunkiem za odpowiedzialność, wiedzę, styl działania i bycia. Trudno znaleźć jest mentorów do dyskusji merytorycznych. Wiedza którą dysponują sprowadza się czasami do jakichś niesprawdzalnych tez, w dziedzinach, gdzie dąży się na ile to możliwe do precyzji. Często spotykanym zjawiskiem jest branie pieniędzy za konsultacje w dziedzinach w których osoby z uczelni mają tylko wiedzę papierową, być może są to "fuchy" o których piszą dyskutanci. Jakie są długofalowe skutki takiego postępowania ze strony np. biznesu, ano nieufność nie tylko do konkretnych osób, ale również do organizacji, które reprezentują. Takie są niestety fakty. Trudno być optymistą w takim stanie rzeczy w naszym kraju. Ale może zdarzy się jakiś cud? Może ludzie zaczną słuchać ludzi mądrych, takich chociażby jak Stefan Bratkowski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz przesadziles IP: *.Princeton.EDU 29.07.04, 17:57 Drogi Stanie, Zarzucanie Prof. Wroblewskiemu brak znajosci w zarzadzaniu sugeruje, ze kazdy wypowiadajacy sie na tematy ekonomiczne powinien miec chocby licencjat z ekonomii. Pomijam fakt, ze wymagasz znajomosci zarzadzania. Coz... Jasne jest, ze zyczylbym sobie aby w Polskim Sejmie siedzieli prawnicy a nie rolnicy, zyczylbym sobie aby mieli dyplomy uczelni a nie swiadectwo z podstawowki, jak nieodzalowany posel, ktory bedac w stanie mocno nietrzezwym zabil sie probujac sciac samochodem drzewo. Jednakze, tak to z fizykami jest, ze potrafia sie szybko przyuczyc a moze po prostu maja bardziej otwarty umysl. Pomijam fakt, ze nawet na Uczelniach Technicznych, przechodzimy przez tzw. dodatkowe przedmioty (ekonomia, zarzadzanie, socjologia, itp...) I na koniec, czy wiesz ze: Ojciec Maciej Zieba, prowincjal Polskiej Prowincji Dominikanow, wlasciciel wydawnictwa "Proszynski i spolka", Javier Solana, to fizycy z wyksztalcenia... pozdrawiam, chemik, ktory z wyksztalcenia jest fizykiem, choc dla zabawy skonczyl rowniez zarzadzanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stan wolfenstein Re: przesadziles - raczej nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 19:38 Szanowny Tomaszu Nie odmawiam wybitności panu profesorowi w jego dziedzinie, na temat właściwości podmiotowych osób studiujących fizykę nie wypowiadałem się, o wykształceniu ojca Zięby wiedziałem, o wykształceniu właściciela wydawnictwa "Pruszyński i s-ka" i Solany nie wiedziałem. Nie wiem czy wiesz, że szefem programu lądowania "Apolla" na Księżycu był prawnik. Sam jestem z wykształcenia prawnikiem i przerobiłem sobie kurs fizyki autorstwa Feynmana i nie uważam się za fizyka, przrobiłem kurs statystyki i nie uważam się za statystyka, przerobiłem kurs księgowości i nie uważam się za księgowego. Po prostu to nie było tematem mojej wypowiedzi. Wiem, ze absolwenci fizyki m.in. UW mają wybitne osiągnięcia np. w dziedzinie finansów, gdzie stosują z powodzeniem modele zbliżone do modeli stosowanych w fizyce statystycznej. Nie uważam, że w Sejmie powinni siedzieć sami prawnicy, dla fizyków i chemików, czy rolników też powinno znależć się miejsce. Sprawy o których piszę są bardzo konkretne. Pan profesor swój szczyt możliwości z tego co wiem miał w latach 60-70 ubiegłego wieku tj. okresu kiedy nie mieliśmy do czynienia z rewolucją informatyczną. Warto sięgnąć do dzieł wspomnianych przeze mnie Tofflera np. "Zmianę władzy", czy Druckera "Społeczństwo pokapitalistyczne". Idee zawarte w tych książkach pozwalają trochę głębiej wchodzić w zrozumienie gwałtownie zmieniającego się świata. Faktu tego nie przyjmują do wiadoeości czy nie są w stanie zrozumieć elity polskie. Obawiam się, że pan profesor z uwagi na szanowny wiek też działa w tej logice. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Re: pan prof. Wróblewski jest fizykiem , nie men 29.07.04, 21:34 Gość portalu: stan wolfenstein napisał(a): > 1. Dla mnie pan profesor Wróblewski jest postacią w swojej dziedzinie wielką. > Oczywiście w fizyce i tylko w fizyce. Dziedzina o której mówi w wywiadzie tj. > kreowanie polityki naukowej na szczeblu państwa, w poszczególnych dziedzinach > nauki, czy szerzej wiedzy, a także zarządzanie instytucjami wiedzy (sic) nie > jest jego domeną, co wynika z tez, które głosi. Reasumując wybitny profesor > fizyki wypowiada się w dziedzinie w której nie prezentuje nawet poziomu magistr > a > zarządzania. Sytuacja analogiczna do służbie zdrowia, w sytuacji gdy wybitny > lekarz-praktyk zostaje mianowany dyrektorem szpitala. Drogi Stefanie, Wrobel (jako jego byly podwladny, nazywam go tak, jak go nazywalismy w tamtych dniach) nie ma co prawda TYTULU magistra w zarzadzaniu, ale ma ogromna praktyke w tych sprawach: byl przez wiele lat dyrektorem IFD UW, duzek placowki badawczej (pewnie z 500 zatrudnionych osob ogolem), a pozniej byl chyba tez dziekannem Wydzialu Fizyki UW i na poczatku lat 90-tych Rektorem UW, bodajze nawet przez dwie kadencje. Ponadto byl czlonkiem najrozniejszych gremiow od kierowania nauka, CKK itp. Wrobel ma IQ pewnie ze 150 lub wiecej, wiec po takich doswiadczeniach trudno go chyba nazywac dyletantem w zarzadzaniu, mimo braku formalnego wyksztalcenia w tym kierunku. Natomiast baran, nawet jak sie dochrapie jakiegos "Master of Business Administration", to pozostanie menadzerem-baranem. Tytul i dyplomy wiec o niczym nie mowia, trzeba przypatrzec sie danej osobie i jej dzialalnosci w poprzednich latach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: B.T., Zabrze Piszesz "był", napisz co zrobił kierując tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.04, 10:03 .... dużymi placówkami. Co zrobiły te wielkie placówki, którymi kierował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ohio AKW o "politykach" IP: *.nas12.saint-louis1.mo.us.da.qwest.net 29.07.04, 17:27 "Niestety, nasi politycy wciąż od głowy wyżej cenią sobie muskuły. Uważają, że kilofem wyrąbiemy przyszłość kraju." Mysle, ze AKW nie chce spojrzec prawdzie w oczy. "Politycy" zajeci sa rozkradaniem majatku narodowego i ustawianiem przyszlosci finansowej swojej, swoich dzieci i wnukow. Przedmiotem ich zainteresowania nie jest przyszlosc kraju tylko dzisiejsze szanse na zgarniecie majatku. "Politycy" dawno odpisali reszte spoleczenstwa na straty, uwazajac je za motloch potrzebny jedynie do dostarczenia im glosow w "wyborach" po odpowiednim oglupieniu propagandowym. I dziala. Wiec po co maja sie przejmowac emerytami, nauczycielami, pielegniarkami, i calym tzw. ludem pracujacym? Niech sie UE nimi zajmie. A polska nauka jest przewidziana nie tyle do likwidacji, ile do wymarcia z braku mlodych kadr, zgodnie z planem UE wyznaczajacym Polsce role konsumentow gorszych jakosciowo towarow z nadwyzek zachodnioeuropejskich i rezerwuaru taniej sily roboczej do prostych prac fizycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niepopularny Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: 195.136.253.* 29.07.04, 18:07 Gdyby w Polsce profesorowie przechodzący na emeryturę w wieku lat 65 (kobiety w wieku lat 60) nie pobierali rownoczesnie poborow do 70 roku zycia, a czesto dluzej, to znalazlo by sie wiele funduszy na zatrudnienie doktorantow. Cos przeciez jest na rzeczy, ze w Wielkiej Brytanii i Holandii przodujacych w naukach zwalnia sie 65-latkow z pracy w nauce, nawet gdy sa lauretami Nagrod Nobla. Bo nauka to poszukiwanie nowych drog i nowych pomyslow, a to w pozniejszym wieku zdarza sie rzadko Gdyby doktoranci zdali sobie sprawe, ze ich pozycja finansowa jest niska we wszystkich rozwinietych krajach i ze za stypendium doktorskie nie mozna wynajac eleganckiej garsoniery i utrzymac rodziny, bo jest to przedluzenie studiow polaczone z selekcja, wielu powinno doktoraty rozpoczynac, nawet wielu konczyc, ale niewielu otrzymywac stale i pewne zatrudnienie. A wogole nauka to nie jest sposob na wygodne zycie ani na zarobki dorownujace przedsiebiorcom i wysokim urzednikom, ale sposob na realizje swych zainteresowan, z mala (ale zawsze wieksza od zera) szansa dojscia na szczyty (lacznie z Noblem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BanG Re: wiek najwazniejszy??? IP: 129.81.192.* 29.07.04, 18:26 Bywaja rozne koncepcje i to fakt, ze w Wielkiej Brytanii, Holandii, czy w Niemczech odsyla sie 65-letnich profesorow na emeryture ale... np. w Ameryce (USA) tego sie nie robi. Pracuja (i wykladaja...) dosyc czesto profesorowie majacy 70, czy nawet i 75 lat i jakos to nikomu nie przeszkadza! W roznych naukach sukcesy przychodza w roznym wieku i "parodiujac" nieco twoje pomysly nalezaloby, np. zaczac odsylac na emeryture 35-letnich matematykow (bo wiekszosc z nich ma juz najlepszy dla matematyka wiek "za soba")!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niepopularny Re: wiek najwazniejszy??? IP: 195.136.253.* 29.07.04, 18:35 Fakt, ze w Ameryce zdarzaja sie uczeni zatrudnieni po 70 roku zycia, ale wiekszosc idzie na emeryture po 65. Fakt tez ze bywaja bardzo produktywni 80- latkowie, ale moga to robic bez pobierania i poborów i emerytury, pozostawiajac pobory dla dwoch lub trzech zdolnych doktorantow, ktorych za te pieniadze mozna nawet wyslac za granice. A wogole to mozna pieniadzmi na nauke dobrze gospodarowac, przykladem Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej. Ja znam inne argumenty za pobieraniem poborow i emerytury. W stosunku do amerykanskich profesorow za malo zarabiamy. To jest argument rodem z Ugandy, gdzie kazdy urzednik panstowowy uwaza, ze powinien zarabiac w funtach tyle urzednik brytyjski na tym samym stanowisku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: an Re: wiek najwazniejszy??? IP: *.it / 62.233.189.* 29.07.04, 20:07 zdarzają się wiekowi profesorowie i w USA, ale proszę pamietac,że zatrudniają ich prywatne (dominujące!uczelnie i nie ma mowy o przywilejach z państwowej kasy .Niestety w naszej rzeczywistosci dożywotnie tytuły są w ogromnej mierze istotnym hamulcem rozwoju nauki, marnotrawienia (niestety także po prostu kradziezy ciężkich pieniędzy na rzekome badania)Jak wygląda grant 220mln z KBN realizowany przez min kolegę małżonka z innej uczelni-z żenującyni wynikami ilosci któregos pierwiastka w zebie-w całosci zrealizowny przez uczoną rodzinę i nawet na plakatach na licznych m-narodowycch sympozjach przedstwiony dzieki sluzbowym wyjazdom i jako genialny nagrodzony we wlasnej uczelni oczywiście wyczyn. NIe pisze z zazdrosci .Dawno poza mną kariera na uczelni, gdy szef pomiedzy 52-70 czyli po uzyskaniu wymarzonej profesury (mgr to były szczyty wiedzy tej p),nie tylko nie zajmowal studentami,wykładami,ale poza uczęszczaniem na plywalnie i gimnastykę a potem obiad- irytował się,ze "ci młodzi chcieliby wszystko zmieniać!! Następca-słyszę-sprytniejszy,lepiej się ustawił,tylko robi kasę i powiela 1 pracę w przynajmniej 6-8 wydaniach, zresztą opanował pisanie streszczeń blyskawicznie dzięki internetowi...to nie są wyjątki. Znajomi z roznych uczelni znają "kilometry" taakich karygodnych uczonych.Czyli - nie tylko mizeria finansowa,ale tez moralna,urągająca etyce nauczyciela zdarza sie w naszym polskim piekiełku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: an2 Re: wiek najwazniejszy??? IP: *.it / 62.233.189.* 29.07.04, 20:28 przepraszam,za 200 tys,bowiem ok 200 mln przehulały wszystkie AM a genialne efekty można sprawdzic : naukowcy.republika.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BanG Re:sa istotniejsze problemy nizli wiek emerytalny! IP: 129.81.192.* 29.07.04, 21:54 Piszesz "an", ze "zdarzaja sie wiekowi profesorowie i w USA ale prosze pamietac, ze zatrudniaja ich prywatne (dominujace!uczelnie i nie ma mowy o przywilejach z panstwowej kasy)". Tak dla scislosci - wiekowi profesorowie pracuja nie tylko na uczelniach prywatnych ale i na uczelniach stanowych. Sam znam przynajmniej kilka osob majacych ponad 70 lat i wciaz wykladajacych na takowych uczelniach. Jezeli maja oni tzw. "tenure" moga pracowac praktycznie do konca zycia... Po drugie - faktycznie w USA nie ma uczelni finansowanych bezposrednio z panstwowej kasy (na poziomie "federal"). Istnieja natomiast (i sa to setki uczelni w skali calego USA!) uczelnie stanowe wspomagane, czy dofinansowywane przez POSZCZEGOLNE STANY. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cs137 Re:sa istotniejsze problemy nizli wiek emerytalny IP: *.caslabs.nau.edu 29.07.04, 22:16 BanG napisal: > Tak dla scislosci - wiekowi profesorowie pracuja > nie tylko na uczelniach prywatnych ale i na uczelniach > stanowych. Sam znam przynajmniej kilka osob majacych > ponad 70 lat i wciaz wykladajacych na takowych > uczelniach. Jezeli maja oni tzw. "tenure" > moga pracowac praktycznie do konca zycia... > Po drugie - faktycznie w USA nie ma uczelni finansowanych > bezposrednio z panstwowej kasy (na poziomie "federal"). > Istnieja natomiast (i sa to setki uczelni w skali calego USA!) > uczelnie stanowe wspomagane, czy dofinansowywane przez > POSZCZEGOLNE STANY. Potwierdzam, zgadza sie w 100%. Z tym, dodam, ze dofinansowywanoie przez stany rzadko polega na dofinansowywaniu badan bezposrednio. O to juz najczesciej musi sie starac kazdy profersor sam (czy tez wieksza grupa), aplikujac o granty badawcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Prof. Andrzej. K. Wróblewski: Przegrywamy nau IP: *.c3-0.nyr-ubr3.nyr.ny.cable.rcn.com 30.07.04, 04:15 Absolutnie nie masz racji. Zwalnianie ludzi ze względu na wiek jest jedną z większych głupot, pomijam juz sam fakt, że jest to dyskryminacja. Są ludzie, którzy są niesamowicie produktywni w podeszłym wieku. Nie wszyscy, niektórym odbija trochę, ale znam wielu ludzi po 70, w których jest więcej pasji, życia i inteligencji niż w większości doktorantów. Dodatkowo tacy ludzie są skarbem na wydziale, gdyż dostarczają odpowiednią perspektywę. Dziś zmarły Francis Crick był przykładem takiego niespokojnego ducha który pozostał produktywny i niesamowicie kreatywny do końca swego życia. Ludzie tacy potrafią dostarczyć instytutowi pewną futurystyczną wizje rozwoju, której wielu młodszych ludzi nie ma (JD Watson jest przykładem takiego wizjonera) W skutek kretyńskiej urawniłowki Niemcy straciły np. prof.Klausa Rajewskiego, legendę immunologii, na korzyść amerykańskiego Harvardu. To jest właśnie tragedia do której prowadzi urawniłowka. Zamiast zweryfikować ludzi, to trzeba uciąć po równo. Czysty idiotyzm!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WOJ okres przejściowy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 18:44 W czasie transformacji powstaje lekki chaos. To chyba normalne. Środowiska naukowe muszą w tym czasie wygenerować nowy system zarządzania państwem, wykształcić nowe pokolenia ludzi myślących (w Polsce szczególnie ważne, po latach wyższego wykształcenia dla wybrańców...) oraz prowadzić prace badawcze. W momencie dewastacji założeń szkolnictwa wyższego (skupianie się na jakości nauczania) przez wyż demograficzny przełomu lat 70. i 80. nie mamy co lamentować. Chodzi teraz o zagospodarowanie inwestycji poczynionych przez Polaków w latach 90. i po milenium 2000, czyli wciągnięcie młodego pokolenia "DO GRY". Zwiększy się liczba pracowników naukowych, świeża krew zaleje domenę pomysłów i nowych technologii. Jeśli tylko niektórzy starsi to zrozumieją... Szkoda marnować wydane już pieniądze (państwowe i prywatne) - na języki, sprzęt, wszelkiego rodzaju wiedzę!!!! Tylko w przypadku zauważenia młodości na rynku (a nie wyłącznie wykorzystania jej możliwości w sposób rabunkowy, jak to zwykle w Polsce bywało!) poziom naszej nauki i edukacji wzrośnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mgr Paweł Tatrocki Duża pała na głupich, zielonych ufoludów. IP: *.tkdami.pl / *.pl 29.07.04, 20:23 Tak z nimi trzeba i z tym bydłem administracyjno-specjalnym. Rozpędzić chołotę, niech się konspiruje za własne pieniądze. Banda darmozjadów, ministerialnych magistrów, którzy tylko kawusię umieją pić i pierdzieć w stołek. Trzeba zwolnić około 450-480 tys urzędników administracji państwowej (wg mojej wiedzy jest ich nieco ponad 500 tys., bez policji). A o grze agenturalnej z obcymi wywiadami to zapomnijcie ćwoki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tse-tse Polakom gratulujemy KBN! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 20:23 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bolek Doktorat Honoris Causa dla Balcerowicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 21:26 Rzadzi nami banda ciemniakow. Wydatki na nauke sa tego bezdyskusyjnym dowodem. Niestety do tych ciemniakow zalicza sie L. Balcerowicz ktory drastycznie obcial wydatki na nauke w 1990, a potem nie zrobil nic by sytuacje uzdrowic. W zwiazku z tym ze zyjemy w kraju surrrealistycznym, ktoras z polskich uczelni powinna w trybie pilnym nadac temu panu doktorat honorowy. Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Doktorat Honoris Causa dla Balcerowicza 29.07.04, 22:11 Gość portalu: bolek napisał(a): > Rzadzi nami banda ciemniakow. > Wydatki na nauke sa tego bezdyskusyjnym dowodem. czyżbyś sugerował, że i tak są jeszcze za duże? no bo skąd bierze się ta "banda ciemniaków" co nami rzadzi? może oni są szkoleni za...jakąś tam granicą? granicą jakiegoś tam nie tylko iq, ale także za granicą prawa i sprawiedliwosci, że o granicy wiary i moralności nie wspomnę, bo to przecież wątek o nauce a raczej jej upadku-nie mylić z upadkiem moralnym, bo ten też jest pozanaukowy i chyba dotacji nie wymaga ale znowu nakręciłam danka Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Doktorat Honoris Causa dla Balcerowicza 29.07.04, 22:20 i jeszcze jedno tak a'propos Balcerowicza i...spraw bankowych na których się kompletnie nie znam a chciałabym i ja coś "uszczknąć" z tego bankowego koryta mam pytanie do co najmniej magistra od bankowości jak ja mam rozumieć coś takiego jak obligacje bankowe? czy to nowa forma oprocentowania długoterminowej żywotności banku czy bankiera? z góry dziękuję za wyjaśnienie ale plizzzzzz językiem dla nieuków od kuponów bankowych dawniej zwanych biletami płatniczymi czy jakoś tak jak ktoś przez większą część życia żył w kraju niekapitałowym (z nazwy przynajmniej)to jak wypracuje już sobie jakiś tam kapitał lub nawet go legalnie "niewypracuje" to to takie bankowe obligacje kogo dokapitalizowują? danka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: # Okres "smuty" dla nauki polskiej IP: *.finemedia.pl 29.07.04, 22:34 Wątek niezwykły jak na to Forum. Pisali tu sami kompetentni i utytułowani naukowcy z doświadczeniem i znajomościa problemów nauki w kraju i zagranicą. Jak też ci co zrezygnowali i porzucili naukę. Pełen nadziei przeczytałem więc całość, próbując wyłowić prostą i skuteczną receptę na poprawę złego stanu szkolnictwa i badań naukowych. Niestety recepty, co robić nie znalazłem. I zrozumiałem, że jesteście innym, wykastrowanym z dumy pokoleniem, któremu smak życia w przyszłości własną wolą wywalczony, odkupiono za tanie koraliki wygody. Przykra mi teraz, że zostałem w latach 70-ych w kraju, majac szansę pozostać z rodziną na Zachodzie. Wierzyłem długo, że jeśli moje lub następne pokolenie wywalczy wolne wybory, przegoni wojska okupanta - młodsi na tej bazie zrobią z Polski "drugą Japonię", Irlandię czy chociażby tylko Koreę. Ale niestety z racji tak szybkiej zmiany mentalności z gospodarza u siebie na wycierucha u obcych, staniemy sie ukrainą unijno-natowską bez tradycji państwa i samostanowienia. Wasze dzieci już będą się wstydzić za rodziców Polaków. Odpowiedz Link Zgłoś