Dodaj do ulubionych

Jak spedofilować biskupa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 17:21
Od jakiegoś czasu w zachodnich środkach społecznego przekazu można
zaobserwować systematyczną kampanię przeciwko Kościołowi katolickiemu. Oto
nagle w różnych częściach świata zaczęły pojawiać się liczne artykuły o
"molestowaniu przez księży".

Kilkanaście dni temu austriacki lewicowy tygodnik "Profil" ogłosił "seksualny
skandal" w seminarium duchownym w St. Pölten. Według gazety, "prokuratura
zgromadziła ok. 40 tysięcy fotografii i filmów z zasobów seminarium", z
których "większość zawiera motywy seksualne". Jak się okazuje, owe "zasoby
seminarium" stanowi twardy dysk komputera jednego z seminarzystów, do którego
dostęp ma również kilku innych. Rektor seminarium ks. Ulrich Küchl składa
rezygnację z pełnionej funkcji. Ogłoszony 5 lipca przez biuro prasowe diecezji
St. Pölten komunikat stwierdza, że zdaniem ks. Küchla, zarzuty wobec niego są
bezpodstawne i stanowią "akt odwetu jednego z byłych seminarzystów". Kilka
tygodni wcześniej usunął bowiem z seminarium dwóch seminarzystów, których "z
powodu silnych zaburzeń psychicznych" uznano za niezdolnych do stanu
kapłańskiego. W rewanżu jeden z nich w telewizyjnym programie Zeit im Bild
skrytykował sytuację panującą w seminarium. Były rektor seminarium oświadcza,
że ustąpił ze swojej funkcji, aby "uspokoić napiętą sytuację". Dodaje, że całą
sprawę skieruje na drogę sądową.

Przyglądając się uważnie publikacjom ukazującym się w austriackich mediach od
początku sprawy, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż zamiast dążyć do
wyjaśnienia prawdy, traktują ją jako sposób ataku na Kościół, a zwłaszcza na
osobę ordynariusza diecezji St. Pölten ks. bp. Kurta Krenna. W niemal
wszystkich publikacjach pojawia się apel o jego rezygnację z funkcji. W
austriackich mediach ten 68-letni biskup określany jest jako konserwatysta,
rzekomo skłócony ze znaczną częścią swych wiernych... Nominowany 3 marca 1987
roku na biskupa pomocniczego Wiednia od początku swej posługi piętnowany jest
przez liberalne media za tzw. tradycjonalizm. Owe krytyki wzmagają się od
chwili, gdy Ojciec Święty ustanowił go ordynariuszem diecezji St. Pölten 11
lipca 1991 roku. Najbardziej zaciekły w atakach na biskupa jest tygodnik
"Profil".

Ale ordynariuszowi Sankt Pölten dostaje się nie tylko od mediów austriackich.
Przyczyną jest m.in. jego krytyczne stanowisko wobec Unii Europejskiej.
Również w Polsce środki przekazu nie potraktowały go dobrze, gdy w maju 2001
roku podczas obrad Konferencji Episkopatu Polski ostrzegł Polaków przed UE. -
Unia Europejska nie szanuje woli państw słabszych, nie jest ani demokratyczna,
ani tym bardziej chrześcijańska, decydują tam jedynie najsilniejsi - mówił
wtedy ordynariusz St. Pölten. Można więc odnieść wrażenie, że obecny atak na
jego osobę jest jednym z elementów trwającej od dłuższego czasu kampanii. Aby
zrozumieć jej mechanizm, trzeba się cofnąć o kilkanaście lat.

Pod koniec lat 80. i na początku 90. ks. kard. Groër w liberalnych mediach
krytykowany jest systematycznie.
Jednak punkt kulminacyjny przychodzi na początku 1995 roku, gdy metropolita
Wiednia wydaje list pasterski, w którym wyraża zastrzeżenia co do życia
moralnego Austriaków. Wkrótce potem, w Wielki Piątek tegoż roku, niemal
wszystkie gazety jednocześnie ogłaszają, że ks. kard. Groër jest winien
"seksualnego molestowania". Austriacka telewizja i radio powtarzają te
"rewelacje" regularnie co godzinę, do znudzenia... [ ... ] Okazało się, że do
lewicowego tygodnika "Profil" z oskarżeniem zgłosił się niejaki Josef
Hartmann, uczeń o. Groëra sprzed kilkunastu lat, twierdząc, że ten ostatni
rzekomo "wykorzystał go seksualnie". Choć arcybiskup Wiednia stwierdza, że
zarzuty są nieprawdziwe, a on sam padł ofiarą oszczerstw, media zgodnie
przyjmują wersję Hartmanna... Pojawiają się apele o ustąpienie kardynała.
Najgłośniej wyrażają je tzw. katolicy postępowi, występujący pod hasłem "My
jesteśmy Kościołem". Przy okazji wysuwają postulaty współdecydowania świeckich
przy obsadzaniu urzędów biskupich w Kościele, zniesienia celibatu, święceń
kapłańskich dla kobiet i zmiany nauki moralnej w kwestii seksualności.

Na początku sierpnia 1995 roku organizacja o nazwie Inicjatywa Wiedeńskich
Homoseksualistów oskarżyła o "skłonności homoseksualne" czterech innych
członków Episkopatu Austrii: ks. bp. Egona Kapellariego z Klagenfurtu, ks. bp.
Andreasa Launa z Salzburga, ks. bp. Christopha Schönborna z Wiednia oraz
wspomnianego już ks. bp. Klausa Künga z Feldkirch, którego Ojciec Święty
wyznaczył obecnie do wyjaśnienia sprawy w St. Pölten. Sekretarz organizacji
homoseksualistów Kurt Kricler oświadczył, że posiada "niezbite dowody",
których jednak nie chce ujawniać. Biskupi zaprzeczają. Specjalny list pisze do
nich Ojciec Święty, który podkreśla, że "najpierw czcigodny arcybiskup
Wiednia, a następnie inni biskupi zostali publicznie oskarżeni, bez wzięcia
pod uwagę nie tylko ich kościelnej godności, ale i godności po prostu
ludzkiej". Przy okazji ks. kard. Groërowi, który rok wcześniej osiągnął
przewidziany dla biskupów wiek emerytalny i zgodnie z Kodeksem Prawa
Kanonicznego złożył rezygnację z pełnionej funkcji, Papież dziękuje "za wierną
i hojną służbę Kościołowi" i wyraża nadzieję, że "próby zniszczenia Kościoła w
Austrii nie powiodą się". Biskupi kierują sprawę do sądu i wygrywają.

Ksiądz kardynał Groër wraca do swojego klasztoru w Göttweig. Ale oto pojawia
się wiadomość, że Jan Paweł II odwiedzi Austrię w czerwcu 1998 roku. Tak więc
8 grudnia 1997 roku rozpoczyna się następna lawina publicznych oskarżeń wobec
ks. kard. Groëra. Tym razem mówią o rzekomych nadużyciach wobec wielu osób,
które nagle "przypominają" sobie dziwne sytuacje z przeszłości. W imieniu
domniemanych poszkodowanych występuje jeden człowiek: znany z antypapieskich
wypowiedzi benedyktyński zakonnik Udo Fischer z Göttweig.

Z kolei w Australii o "molestowanie seksualne" oskarżony zostaje ks. abp
George Pell (obecnie kardynał). Nie jest to przypadek. Również metropolita
Sydney uważany jest w australijskim Kościele za tzw. konserwatystę. Jego
nieprzejednane stanowisko w sprawach moralności wielokrotnie wzniecało
dyskusję liberałów. [ ... ] Gdy pada oskarżenie, wiadomość o nim pojawia się
na pierwszych stronach gazet. Metropolita oświadcza, że jest ono "złośliwe i
kłamliwe". Zawiesza wykonywanie obowiązków arcybiskupich i kieruje sprawę do
wyjaśnienia. Gdy wiadomość o oskarżeniu obiega ze stosownymi komentarzami
niemal cały świat, śledztwo oczyszcza ks. abp. Pella z zarzutów. Zdaniem
komisji śledczej, na której czele stoi sędzia Alec Southwell, nie ma dowodów,
że w 1961 r. wówczas 19-letni kleryk Pell wykorzystał seksualnie 11-letniego
chłopca... Okazało się, że arcybiskupa oskarżał ponad 50-letni mężczyzna,
mający na swym koncie około czterdziestu wyroków sądowych, w tym za pobicie,
oszustwa finansowe i handel narkotykami. Twierdził, że rzekomo przypomniał
sobie o molestowaniu, gdy zobaczył metropolitę Sydney w telewizji... Po całej
sprawie sprostowania nie ukazują się w gazetach na pierwszych stronach.
Najczęściej gdzieś wewnątrz i w mało widocznym miejscu. Arcybiskupa nie
przeprasza żaden z dziennikarzy, którzy rozdmuchali sprawę...

W tym samym roku owa "fala" przelewa się również przez inne kraje. W Polsce
rezygnuje z pełnienia funkcji metropolita poznański ks. abp Juliusz Paetz, w
Irlandii ordynariusz Ferns ks. bp Brendan Comiskey, w Niemczech sufragan
Moguncji ks. bp Franziskus Eisenbach... Co ich łączy? Wszystkich prasa oskarża
o molestowanie seksualne. Wszyscy zaprzeczają. Nikomu z nich żaden prawomocny
sąd nie stawia zarzutów...
Obserwuj wątek
    • Gość: element Re: Jak spedofilować biskupa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 17:22
      CD

      Najbardziej tragiczna sytuacja z podobnymi oskarżeniami miała miejsce kilka lat
      wcześniej. 11 listopada 1993 roku w wieczornych wydaniach wiadomości wszystkich
      amerykańskich stacji radiowych i telewizyjnych zostaje podana informacja, że
      arcybiskup Chicago ks. kard. Joseph Bernardin został oskarżony o nadużycia
      seksualne popełnione kilkanaście lat wcześniej. Oskarżenia przekazał
      dziennikarzom prawnik z New Jersey, reprezentujący niejakiego Stevena Cooka,
      byłego alumna seminarium duchownego w Cincinnati, usuniętego z seminarium przez
      oskarżonego, ówczesnego arcybiskupa tego miasta, z powodu problemów z psychiką i
      skłonności homoseksualnych...
      Następnego dnia oskarżenia wobec ks. kard. Bernardina są już na czołówkach
      niemal wszystkich gazet. Telewizja CNN regularnie co godzinę emituje krótkie
      reklamówki programu "Upadek", który ma ostatecznie pogrążyć cieszącego się
      ogromnym autorytetem arcybiskupa Chicago. Ten decyduje się zwołać konferencję
      prasową, na której zaprzecza wszystkim oskarżeniom. Ale zarzuty wykorzystują nie
      tylko niechętni Kościołowi, lecz także "ludzie Kościoła". Również wtedy
      pojawiają się duchowni, którzy na łamach gazet, przed mikrofonami radiowymi i
      kamerami telewizyjnymi podkreślają, że "wina kardynała jest bezsporna"... [ ...
      ] Gdy w sądzie federalnym w Cincinnati rozpoczyna się proces, okazuje się, że
      oskarżyciele nie dysponują żadnymi wiarygodnymi dowodami. 28 lutego 1994 roku
      chory na AIDS Steven Cook wycofuje oskarżenie i wysyła do kardynała serdeczny
      list, prosząc o przebaczenie. Okazuje się, że Cook padł ofiarą rozpętanej
      przeciwko kardynałowi nagonki. Ale nawet kiedy prawda wychodzi na jaw, żaden z
      atakujących dziennikarzy nie przeprasza kardynała...

      Wszystkie sprawy przypominają schemat procesów stalinowskich: to oskarżony ma
      udowodnić, że jest niewinny. Oskarżyciele nie muszą się wysilać - wystarczy samo
      oskarżenie: wszak pojęcie "molestowania" jest tak mętne, że można podciągnąć pod
      nie wiele różnych uczynków. Informacje o rzekomej winie podaje się jako
      wiadomość dnia: w gazetach na pierwszych stronach, w radiu i telewizji
      systematycznie co godzinę, do znudzenia... Przy czym niemal zawsze pada
      stwierdzenie, że "Stolica Apostolska nie reagowała", a "biskupi robili wszystko,
      by nadużycia księży utrzymać w tajemnicy". Dodatkowo w całą akcję angażuje się
      różnego rodzaju "specjalistów", którzy dowodzą, że "seminaryjne życie w gronie
      samych mężczyzn stwarza podatny grunt do szerzenia się homoseksualizmu" i że
      "rośnie poparcie dla kapłaństwa kobiet".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka