Dodaj do ulubionych

AFIRMACJA NATURALNOSCI - GRZYBY JAK ARMATY

IP: *.cm-upc.chello.se 07.08.04, 20:11
Szanowne Kolezanki, Szanowni Koledzy,

wczoraj wstalem jeszcze przed szosta.
Nie myjac sie, ani golac, zarzuciwszy burke, wybieglem do pobliskiego lasu.
Jest piekny, stary, mieszany, z bogatym, roznorodnym poszyciem. Rosnie
calkiem niedaleko mego domu. A wiec nie wiecej mialem jak, no… moze …
piecdziesiat, szescdziesiat metrow do przebycia, laka wsrod kwiatow i bujnie
tu rosnacego perzu.

Niskie jeszcze slonce padajacymi z ukosa promieniami jaskrawo oswietlalo
lesne polanki i przereby wypelnione rzeska, czerwona borowka albo niskimi,
zielono blyszczacymi krzaczkami czarnej jagody.
Szedlem kreta sciezka nie zwracajac na te mizerie wiekszej uwagi. Kierowalem
sie w strone niedaleko stad polozonej lesnej wyzyny, na ktorej przedwczoraj
znalazlem kilka nieprawdopodobnie bogatych wysiewow kurek. Rosly w
ksztaltnych polkolach, z daleka wygladajac jak zlote ksiezyce w nowiu. Po
kilkanascie sztuk w swietnych grupach dumnego kwiatu grzybni.

Nie dochodzac do rozwidlenia drozki, kiedy mialem akurat skierowac sie jej
rozwidleniem na zachod, przystanalem nagle spoloszony raptownym poderwaniem
sie do lotu lesnego golebia.
Przez chwile jeszcze nasluchiwalem jak furkotal energicznie skrzydlami,
gdzies wysoko, pod konarami rosnacych tu gesto debow.
Potem poszedlem dalej, bystro rozgladajac sie dokola, szukajac wzrokiem celu
mej dzisiejszej wyprawy – grzybow jak armaty !

Wiedzialem, iz z pewnoscia znajde tu troche kurek. Choc sezon na nie powoli
sie juz konczy… Oczekiwalem tez, iz – moze wlasnie dzis – natrafie na
pierwsze w tym roku prawdziwki i tak bardzo ukochane przeze mnie rydze.

Lecz – jak Mily Czytelniku zapewne sie domyslasz – zamiar zbierania grzybow
szlag wzial, gdy schylilem sie tylko, aby zerwac pierwsza czarna jagode. A
chcialem jedynie nia usta spierzchle zwilzyc…

W niecala godzine nazbieralem ponad trzy kilo. Dorodnych. Dojrzalych.
Czarnych jagod.
Zanioslem je do domu i wstawilem do chlodziarki, ktora jak zwylke zawyla z
rozpaczy czujac iz zlecam jej dodatkowa, nieprzewidziana przecie zadnym
planem prace.

Odetchnalem chwile.
Przejrzalem poczte i wzialem zimny tusz.
A pozniej poszedlem do ogrodu. Pojadlem (rusycyzm) tam troche czerwonej
porzeczki. Zachlannie. Prosto z krzaka.

A dwa - jeszcze nieco zielone jablka, ktore znalazlem pod najmlodsza
jablonka - wprost spalaszowalem (madziaryzm). I troche malin. Byly naprawde
pyszne. Nagrzane sloncem, slodkie, pelne aromatu.
Kiedy poczulem sie juz w pelni usatysfakcjonowany, kiedy brzuch moj byl juz
napelniony, zechcialem wreszcie odpoczac po obzarstwie (makaronizm).

Niestety okazalo sie , iz w zaden sposob nie potrafie uwolnic sie z pulapki,
w ktora nieswiadomie wpadlem, zbyt blisko w ostatnich minutach spoufalajac
sie z malinowym krzakiem.

Otoz – nie wszystcy Koledzy na FA o tym wiedza – mam wytworna, wspaniala,
dluga, obfita, dziko rosnaca, lsniaca, bialosiwa brode*.
Siega mi do stop i czasami, gdy jestem nieuwazny staje sie powodem wielu
smiesznych wydarzen i (czesto) wyjatkowo pozniej mnie zenujacych przygod. Tak
stalo sie i tym razem.

Nieposkromione me lakomstwo, lasuchowatosc, a nade wszystko pociag do
nagrzanych sloncem slodkich malin spowodowaly, iz moja bujna broda ze
szczetem zaplatala sie w gietkich haszczach tego wyjatkowo zdradliwego,
kolczastego krzaka.

Tkwilem wiec w pulapce. Nie potrafiac sie z objec wrazych kolcow uwolnic.
Szarpalem krzakiem i chlostalem go gniewnymi slowy, Na prozno ! Me gwaltowne,
nieopanowane ruchy powodowaly jedynie, iz grzezlem w objeciach krzaka coraz
bardziej. Gdzies po godzinie, kiedy chcialem juz dac za wygrana,
przypomnialem sobie na szczescie, iz mam u boku, na pasku zaczepiona
harcerska saperke. Nosze ja od lat. Na wszelki wypadek.
To przy jej pomocy wydostalem sie z opresji.

Pozniej tryumfujacy, w saunie, przed lustrem, uzywajac sekatora uwolnilem sie
z kolczastych objec. Opatrzylem rany i zakopalem krzak z powrotem. Ale nie na
swoim miejscu, nie w ogrodzie !

Slonce stawalo sie coraz bardziej nieznosne. Zblizalo sie poludnie.
Zar z nieba sie lejacy przepedzil mnie do kuchni, w ktorej postanowilem
poszukac nieco ochlody. Zaparzylem kawe (tym razem po turecku). Odcedzilem
fusy, kawe wylalem precz i wymieszalem je z dwoma galkami lodow waniliowych.
Na koniec przyprawilem tak powstaly mus, znana zapewne ze slyszenia wielu
bywalcom FA okowita. Po czym wyjawszy juz porzadnie schlodzone jagody z
lodowki napelnilem nimi dluga, ozdobna cwierclitrowa szklanke wykonana z
jasnego, weneckiego, rznietego szkla. Calosc posypalem cukrem i nawilzylem
troche naturalnym, greckim jogurtem.

W miedzyczasie temperatura w kuchni rowniez stala sie nie do wytrzymania.
Wyszedlem wiec przed dom. Lekki wiatr wial mi prosto w twarz i mile wysuszal
krople potu na rozgrzanych mych skroniach.
Usiadlem w cieniu, na schodach i ceremonialnie lyzka do zupy nabieralem
chciwie zimne jagody. Dbajac aby dokladnie wymieszac je z krysztalkami cukru.
Czynilem to nagniatajac je nieco stalowa lyzka - przyciskajac sprytnie do
brzegu szklanki. Wowczas jagody pekaly eksplodujac… Swiezy, chlodny sok
pryskal mi na brode, czolo, koszule. Tak spreparowane, wymieszane z cukrem
nakladalem lyzka na jezyk. Zamykalem usta. Sok i chlod rozplywaly sie
rozkosznie po cebulkach smakowych...

Coz to byl za dzien ! Coz za widoki ! Coz za potrawy !
Coz za afirmacja naturalnego zycia !
Jakze wyraznie w opozycji stojaca do zmanierowanego, zboczonego, bedacego
wrogiem natury relatywistycznego obojniactwa, reprezentowanego na naszym FA
(jakze czesto!) przez roznej masci Helgi i Jenisiejow…

Postaci te (a rowniez postac Pana Scana) jakze gleboko rozpaczliwe - gdy
politpoprawnosc groteskowo przerysowawszy - glownym antysemityzmu (pewno
nieswiadomie) staly sie aliantem…

Przypisy :

*Brode nosze od czasu mego pobytu na Sybirze gdzie znalazlem sie po upadku
Powstania Listopadowego…
Ktorejs mroznej zimy, noca kiedy temperatura spadla ponizej szescdziesieciu
stopni, lezac skostnialy z zimna na wieziennej pryczy myslalem, iz przyszedl
juz moj koniec. Wowczas to pewien starowier z Tweru, powodowany
chrzescijanska litosca, podal mi kubek goracego czaju i chroniac przed
dotkliwym mrozem okryl mnie… swoja broda.
Tem sposobem uratowal mi zycie. Wowczas to postanowilem, iz na pamiatke tego
wydarzenia zapuszcze zarost. Jak on. I bliznim bede nim sluzyc.
Obserwuj wątek
    • Gość: Józef Zawadzki Re: AFIRMACJA NATURALNOSCI - GRZYBY JAK ARMATY IP: 83.168.96.* 07.08.04, 20:28
      W domu wszyscy zdrowi ?
      • Gość: Józef Zawadzki Siwiński, podszywkowa świnio.P.Euromir zna was tak IP: *.icm.edu.pl 07.08.04, 20:53
        że od tej strony: waszego przysłowiowego zbydlęcenia.
        • Gość: Józef Zawadzki Twoje cofniete czółko świńska podszywko cięzdradza IP: 83.168.96.* 07.08.04, 20:56
          Ten atak na mnie podszywaczu nie uda ci się!
          • Gość: Józef Zawadzki Niskoczółkow oborowy Siwiński.Kto chciałby się pod IP: *.icm.edu.pl 07.08.04, 21:01
            ciebie podszywać. Musiałby być głupszy od ciebie. A to jest niemożliwoscią.Haha.
            • Gość: Józef Zawadzki Ty podszywkowa świnio.Twojego niskiego czółka IP: 200.83.0.* 08.08.04, 04:30
              wcale nie widać bo je w oborze zostawiłeś.Haha
    • Gość: Józef Zawadzki Cesiiku, głupi, zmień płytę, podszywko. IP: 83.168.96.* 07.08.04, 21:06
    • januszcz Re: AFIRMACJA NATURALNOSCI - GRZYBY JAK ARMATY 07.08.04, 21:59
      Bardzo ładnie napisane, chociaż niektórzy mogliby zarzucić Panu grafomaństwo.
      Mnie w zasadzie zbulwersowało tylko to, że nazywa Pan kubki od cebulkami.
      No i ten tytuł jeszcze: Grzyby jak armaty - zbyt perliście chyba, jeżeli
      domyśla się Pan co mam na myśli.

      Poza tym nie lubię porzeczek. Co do reszty menu mógłbym się z Panem zgodzić
      (nawet na fusy od kawy)

      Pozdrawiamsmile

      janusz
      • kunce w malinowym chrusniaku 07.08.04, 22:08
        powiedz mi prędko, Euromirze, bo nie zasnę dręcząc sie obawą: czy toporkiem, co
        go zawsze u pasa nosisz, ciąłeś krzew (tak, oby tak), czy brodę (o wizjo
        bolesna!)?
    • rafal_siwinski p.Euromir wie co pisze bo w Szwecji efekt 07.08.04, 22:15
      efekt Czarnobylu jest. I grzyby wielkie rosna.
    • Gość: Emily UROCZE opowiadanko! IP: *.dc.dc.cox.net 07.08.04, 22:38
      Brawo! Pomysl musu lodowego fusami kawy musze wyprobowac, wydaje sie i
      gustacyjnie intrygujacy.
    • ada08 Musi na stojęcy dzisiaj.... 07.08.04, 23:27
      ... dopadł Pana Euromira atak talentu pisarskiego...

      Tekem sobie myślała czytając powyższy utwór, bo brakowało
      mi w nim mojego ulubionego opisu jak to Pan Euromir celebrował
      siadanie w fotelu lub na jakimś stołku, a następnie z niego
      wstawanie, ponowne siadanie i tak da capo al fine.

      Ale jednak ! Jednak i tym razem, ku mojej uciesze, nie poskąpił
      Pan Euromir w dalszej części informacji o tym, że usiadł!!!

      ''Usiadlem w cieniu, na schodach...'' napisał ....

      Ucieszyłam się. Jest jednak jakiś porządek na tym świecie!

      Poza tym opowiadanie bardzo ładne, moim zdaniem. Trochę
      przaśne i , jak zwykle u Pana Euromira, rozgadane, ale
      przyjemne w odbiorze. W zasadzie.

      Ze swej strony powiem, że byłam dziś nad morzem. Owoców
      morza ani żadnych innych nie jadłam, bo nie lubię owoców.
      Za to widziałam meduzy czy tam chełbie bałtyckie, których
      również nie zjadłam. O czym informuję, chociaż nikt mnie
      o to nie pytał. Ale przecież Pana Euromira też nie pytano...
      Grzybów też nie jadłam, ale rybów - jak najbardziej pojadłam.

      Pozdro.
      a.
      • mcattery Re: Musi na stojęcy dzisiaj....:)))))))))))))) n/t 08.08.04, 02:15

      • institoris1 zamotana w schematach... 08.08.04, 03:34
        ba!!, sztampie powiedzialbym i gwoli uczciwosci zmuszony dodac- sztampie swojej
        wlasnej produkcji...
        Czyz nie mamy tutaj do czynienia ze znana nam skadinnad karykatura zawistnej,
        malostkowej krytyki, krytyki opartej na stawianiu autorowi z nieba wzietych
        zarzutow, na powtarzaniu ich przy kazdej okazji, a nawet bez okazji?
        Pytam rzecz jasna retorycznie, powodowany zniesmaczeniem raczej niz checia
        prostowania chybionych ocen.
        Zlosliwosc osobnika poslugujacego sie nickiem Ada08 ma szanse stac sie
        przyslowiowa; jesli nie w wymiarze ogolnym, to z pewnoscia na potrzeby naszego
        skromnego, aktualnosciowego forum.
        Przeswietny Pan nasz Euromir (chluba foruma tego)w laskawosci swojej raczyl sie
        byl podzielic z nami swoimi codzeinnymi przemysleniami. I to przemysleniami
        pozbawionymi charakterystycznego dla Pana Euromira szlifu, przemysleniami
        zywymi, zapisanymi ze spontanicznej pamieci.
        Miast wyrazic wdziecznosc i zadowolenie z mozliwosci niczym nie skrepowanego
        wspoluczestnictwa w Pana Euromirowych spontanicznych uczuciach i
        przemysleniach, osobnik ten (Ada 08) pozwala sobie na intelektualne
        manipulacje, ktore sprowadzaja jednorazowy i niepowtarzalny przekaz Pana
        Euromira do malkoneckiego utyskiwania na brak opisu "siadania" w opowiesci Pana
        Euromira, co mialoby niekorzystnie wplywac na odbior Pana Euromirowej
        literackiej perelki.
        Osoba ta ( Ada 08) swiadomie pomija wszelkie nowinki, ktorymi Pan Euromir byl
        laskaw podzielic sie z nami:
        - ze spozywac lubi swieze, prosto z krzaka owoce
        - ze przeszedl kilkadziesiat metrow przez lake
        - ze zawarl umowe ze swoja zamrazarka ( ktoz by nie pragnal z Panem Euromirem
        umowy zawrzec- i jej dotrzymac!!!)
        - ze u Pana Euromira lato jest w pelni, a nawet mozna dostrzec objawy
        przesilenia
        - ze Pan Euromir pod wplywem impulsu wladny jest swoje plany zmienic (borowki
        zamiast grzybow)
        - i jeszcze wiele innych, swiadomie przez osobnika Ada 08 pominietych!!
        Pisze ona (on)- ta Ada 08, ze sie ucieszyla i to z porzadku na swiecie tym,
        porzadku wynikajacego z prostej czynnosci siadania, dokonywanej przez Pana
        Euromira. I wlasciwie to ma absolutna racje, bo niby dlaczego Pan Euromir
        mialby nie usisc sobie od czasu do czasu, skoro ma na to ochote, ktoz moglby
        zabronic tego Panu Euromirowi?- a jednak- czy piszac to ( i sporo innego) nie
        chciala Euromira naszego (Pana) osmieszyc w oczach entuzjastycznych sympatykow?
        Mam mocne podstwy twierdzic, ze tak jest wlasnie, ba(!!!!), niczym nie
        zachwiane przekonanie i wlasciwie jedyna okolicznosc, ktora spedza mi nachalnie
        sen z powiek, to destrukcyjna niewiedza dlaczego ta grafomanska osobistosc
        (Ada08) uparla sie byla w swojej ignorancji, Eoromira (Pana), flekowac? He??

        Nie pytam kto za tym stoi ( to wiemy wszyscy), nie pytam kto za to placi (tego
        mozemy sie domyslec), pytam sie jedynie, czy nadal bedziemy na cos takiego
        pozwalac?????
        Niniejszym odpowiadam, ze ja nie i ze doloze staran zeby inni tez nie!!
        (osobnikowi Ada 08 mowie nie)

        Pozdrawiam Pana Panie Euromirze
        i.
        • Gość: insitoradaszcz08 Czerwonym i pejsatym świniom ćżółka się spłaszczył IP: 200.83.0.* 08.08.04, 04:23
          y. Ale ich ataki na Euromira to tylko marzenia. Insitorisy, ady, januszczze
          ceskany wszędzie pchają te judaszowe pedofilskie łapska. Na próżno.
    • jenisiej Roger 08.08.04, 04:23
      Patience is power; with time and patience the mulberry leaf becomes silk.
      Chinese proverb
    • perli progres jest! 08.08.04, 09:25
      -jakby powiedział to halibucik w kimonie kogucim.






      smile)))
    • miriamfirst_ Re: AFIRMACJA NATURALNOSCI - GRZYBY JAK ARMATY 08.08.04, 11:39

      smile)))))))))))

      Cóż za grafomania!
      Jakie brednie. Setnie uśmiałam się.
      Najlepiej rzecz podsumowała perli.


      smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • rycho7 kucana AFIRMACJA NATURALNOSCI 08.08.04, 11:54
      AFIRMACJA NATURALNOSCI sprawa powazna. Jednak nie o siadaniu nalezalo
      dyskutowac lecz o kucaniu.

      - GRZYBY JAK ARMATY. Ktos je przeciwz musial zwalic.

      To oczywisty tekst antysemicki. Wiadomo kto niszczy ekologie w Szwecji.
    • perla ja w kwestii gołębia tylko 08.08.04, 16:10
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > przystanalem nagle spoloszony raptownym poderwaniem
      > sie do lotu lesnego golebia.

      skoro Ciebie gołąb w stanie spłoszyć jest, to i nie dziwno jest, iż w histerię
      wpadłeś po kilku postach moich czasu swego.
      Jesteś zbyt płochliwy Euromirku.
    • cs137 EUROMIR (pan EUROMIR, znaczy) chyba chory jest? 08.08.04, 16:33
      Nic o Zydach?!!!!!!!!!!
      • Gość: EUROMIR DO WSZYSTKICH MOICH WIERNYCH CZYTELNIKOW IP: *.cm-upc.chello.se 08.08.04, 19:27
        Najmilsi,

        oswiadczam, ze wszystkie tu w watku zanotowane Wasza reka glosy stanowia dla
        mnie olbrzymia, acz – co oczywiscie naturalne – bardzo roznorodna satysfakcje.

        Oto napisalem do Was wczoraj kilka (przeciez nad wyraz aktualnych) letnich slow
        ilustrujacych nie tylko prozaiczne zajecia, ktorym na codzien zwyklem sie
        ostatnio oddawac, ale niezle obrazujacych rowniez obecny – ewidentnie pelen
        slonecznej euforii - stan mego umyslu.

        Jak wynika to z tresci nadeslanych postow moj tekst wiodacy najczesciej – nie
        do wiary! - spotkal sie z milym, polironicznym, zartobliwym, wprost cieplym
        odzewem szerokiej forumowej publicznosci.
        Totez mam teraz szczery zamiar - postem niniejszym kontynuacyjnym - z tym
        sympatycznym odruchem mych wiernych Czytelniko zakorespondowac.
        Tym bardziej, ze jestem naprawde gleboko zaskoczony niespodziewana i niezwykla
        dla mnie sytuacja (skala proporcji !).


        Oczywiscie – tu musze uprzedzic prawdopodobne powstale teraz pytanie - widze
        bardzo wyraznie, iz krytyka opisu mojej afirmacji tegorocznego lata – niestety -
        w najwyzszym stopniu naznaczona jest jaskrawym stemplem etnicyzmu.

        Nie smuci mnie to, ani nad tym faktem nie boleje bardziej, anizeli wowczas, gdy
        z trwoga obserwowalem jak zdominowane etnicznie komunistyczne UB w latach
        piecdziesiatych ubieglego wieku niszczylo kwiat polskiej, myslacej niezaleznie
        inteligencji.

        Ten sam proces obserwujemy aktualnie niestety rowniez na FA. Politpoprawni
        czerezwyczajni komisarze sieja tu terror, ktorego celem zniszczenie wszelkiej
        niezaleznej mysli.


        *
        Powiada Emmanuel Kant – ”Wszystko ma swa cene, ludzie maja wartosc.”
        (tlum.wlasne).

        Oto trywialna prawda, z ktora musze - niestety – dzis tu polemizowac. Wzniosla,
        ba! monumentalna mysl wielkiego filozofa okazuje sie byc tylko bzdurka,
        naduzyciem, banalnym nieporozumieniem – o ile jej nie uscislimy.

        Zadajmy sobie wiec pytanie - Czy antysemici (na Forum nazywani zazwyczaj
        szabesgojami) – czesto byc moze nieswiadomi krzywdy, ktora tak naprawde
        wyrzadzaja Zydom w Izraelu swoja dzialalnoscia – czy osoby pokroju
        politpoprawnych, choc przerysowanych karykatur – tak widze Pania Miriam, Pana
        Jenisieja , Pana Helge &Co. – jako istoty maja wartosc te sama, co ludzie
        wytypowani przez nich na ofiary ?

        Oczywiscie odpowiedz moze byc tylko jedna ! Udzielcie jej sobie jednak sami.
        Najchetniej przymuszajac sie solennie do myslenia.



        Pozdrawiam serdecznie absolutnie wszystkich moich zawzietych Czytelnikow :

        Wasz Euromir
        • cs137 Re: DO WSZYSTKICH MOICH WIERNYCH CZYTELNIKOW 08.08.04, 22:06
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Zadajmy sobie wiec pytanie - Czy antysemici (na Forum nazywani zazwyczaj
          > szabesgojami) – czesto byc moze nieswiadomi krzywdy, ktora tak naprawde
          > wyrzadzaja Zydom w Izraelu swoja dzialalnoscia – czy osoby pokroju
          > politpoprawnych, choc przerysowanych karykatur – tak widze Pania Miriam,
          > Pana
          > Jenisieja , Pana Helge &Co. – jako istoty maja wartosc te sama, co ludzie
          >
          > wytypowani przez nich na ofiary ?


          Do EUROMIRA:

          Myslalem, ze EUROMIR chory, ale sie uspokoilem, bo widze, ze EUROMIR zdrowy.
          Niech sie EUROMIROWI dobrze wiedzie.

          Niech EUROMIR wiecej pisze na FA, bo smutno jest. Naprawde dobrych klaunow na
          FA naprawde malo.
          • plumbum137 Re: DO WSZYSTKICH MOICH WIERNYCH CZYTELNIKOW 08.08.04, 22:30
            cs137 napisał:


            > Naprawde dobrych klaunow na FA naprawde malo.

            klown swiniak 137 prymusem
            • Gość: Józef Zawadzki Zapomniałem dodać że popieram EUROMIRA.Ale IP: 200.83.0.* 08.08.04, 23:02
              proszę przyjąć serdeczną uwagę doświadczonego pedagoga, że pańskie wypracowanie
              jest trochę przegadane, a teza powinna być na początku. Na forum najlepiej
              pisać krótko bo długich nikt nie czyta. Proszę przestudiować mój krótki i
              klarowny post na ten sam temat:

              Aż dziw,
              że nikt do tej pory nie nazwał po imieniu tego bagna opanowanego przez stwory,
              których pyski są mokre od powracającej plwiciny. A to za sprawą takich jego
              jego wyszukanych ingredientów jak patience, cs137, Krzyś52,Rafał
              Siwiński vel snajper, ada08, młodszy oborowy pan.scan,mariusz, doku, perła,
              palnick, glen , zybi, gandalph, rycho, januszcz i innego robactwa , które na
              samą myśli wywołuje młdłości. Najbardziej zmoczony , również dlatego że
              popuszcza, jest niejakji cs137 , głowny ideolo tej bandy muminków.

              PS. Ponieważ ja poparłem Pana to oczejuję poparcia w moich wątkach. Razem
              zwyciężymy w naszej walce.
              • Gość: Zapomniany Re: Zapomniałem dodać że popieram EUROMIRA.Ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 15:23
                Jesteś pajac , a nie pacyna
        • jenisiej Re: DO WSZYSTKICH MOICH WIERNYCH CZYTELNIKOW 11.08.04, 01:19
          Roger.
      • Gość: Gramila Tomasz Kolego Lemberger, nie mogę w to uwierzyć IP: *.bryantstratton.edu 08.08.04, 21:10
    • sceptyk Szanowny Euromirze 08.08.04, 22:38
      Nie chcial bym tu wchodzic w tematyke na Forum w zasadzie zdominowana przez p.
      Krzys52, ale mam odczucie, ze troche Pan zafalszowal rzeczywistosc nie
      wspominajac nic o tzw. biegunce, ktora musiala byc nastepstwem Panskiego
      porannego menu.
      • Gość: EUROMIR DROGI PANIE SCEPTYKU IP: *.cm-upc.chello.se 09.08.04, 12:29
        Drogi Panie Sceptyku,

        mam dosc mocny zoladek. pewnie dlatego obylo sie bez wiekszych
        (Krzysiorelatowanych) sensacji.

        Pozdrawiam serdecznie dziekujac jednoczesnie za szczere zainteresowanie mym
        zdrowiem :

        Euromir
        • gini Re: Specjalnie dla Ady 09.08.04, 12:40
          Usiadlam sobie nad morzem wczoraj na plazy , obok polozylam swoje spodnie i
          bluzeczke , oraz plecaczki, klapeczki sztuk 6 napoje chlodzace.
          Sloneczko sobie grzalo, bryza powiewala, a ja bylam tak zadowolona...

          Nawet sobie woda ramionka schlodzilam, tyle, ze juz po schlodzeniu,
          zorientowalam sie, ze spodnie i klapeczki mi odplywaja do Wielkiej Brytanii ,
          wiec sie rzucilam na ratunek .
          Dzieci sprytne bestie zamiast polozyc spodenki na piaseczku, schowaly do
          plecaczkow, wiec wracaly suche, ja niestety, wracalam w mokrych spodniach do
          polowy, bo polowe dosuszylam.
          Klapeczki wylowilam dzielnie wszystkie, ale nie wszystkim to sie udalo
          niestety, wiec niektorzy wracali bez.
          • Gość: bajka Re: Specjalnie dla Gini IP: 200.83.0.* 09.08.04, 12:56
            gini napisała:
            > Chce isc spac, ale goraco jest , wiec potrzebna mi bajka (na dobranoc)

            Gini podeszla do lustra i obejrzała się krytycznie. Jedna sztuczna rzęsa trochę
            się odklejała więc ją przycisnęła palcem. Atłasowy szlafrok trochę się pogniótł
            na siedzeniu, ale w słabym świetle prawie nie było widać. W powietrzu unosił
            się ciężki zapach chuci i tanich perfum.

            Zadowolona z tego co zobaczyła Gini usiadła na wysłużonym fotelu stojącym przy
            bocznej ścianie. Obok fotela stał mały stoliczek do robótek ręcznych, a nieco s
            tyłu lampa dająca punktowe światlo. Gini zgasiła górną lampę i rozsiadła się w
            fotelu, zapalając lampkę stojącą za plecami. Wzięła robótkę ręczną leżącą na
            stoliku i zaczęła sprawnie śmigać szydełkiem. Po chwili jednak odłożyła robótkę
            i popatrzyła na zegarek. Pora była właściwa! Gini szybko zdjęła wiszący obok
            fotela obraz przedstawiający sporą ilość leśnych pni na jaskrawozielonej łące.
            Pod obrazem była wyborowana mała dziurka a w niej zamocowano wizjer jak do
            drzwi wejściowych. Wizjer miał taką właściwość że powiększał i wyostrzał
            perspektywę po drugiej stronie ściany. A tam...

            Gini przytknęła łapczywie oko. Na wielkim kwadratowym łożu półleżała kobieta.
            Przed nią a bokiem do Gini stał piękny młody mężczyzna wyginając na boki
            biodrami. Rozbierał się powoli. Oddech Gini przyspieszył się. Nie słyszała
            muzyki, ale nie potrzebowała jej.

            - Ten chłoptaś to niezły nabytek - pomyślała - podwyższę cenę na niego.

            Chłoptaś tymczasem zdążył się rozebrać do czarnych stringów. Podszedł do
            klientki a ona leniwie uniosła rękę i zaczęła wodzić po czarnym materiale. Gini
            jęknęła cicho. Jedna jej ręka powędrowała do kłebków czarnej włóczki leżąćych
            na stoliczku, a druga...

            Dobranoc Ginisurprised)))
            • gini Re: Specjalnie dla Gini 09.08.04, 13:08
              Gość portalu: bajka napisał(a):

              > gini napisała:
              > > Chce isc spac, ale goraco jest , wiec potrzebna mi bajka (na dobranoc)
              >
              > Gini podeszla do lustra i obejrzała się krytycznie. Jedna sztuczna rzęsa
              trochę
              >
              > się odklejała więc ją przycisnęła palcem. Atłasowy szlafrok trochę się
              pogniótł
              >
              > na siedzeniu, ale w słabym świetle prawie nie było widać. W powietrzu unosił
              > się ciężki zapach chuci i tanich perfum.

              oj wej i sztuczne rzesy i chuc i tanie perfumy , i szlafrok atlasowy.
              Strasznie duzo tego , ale coz, niech ci bedzie, widac opisujesz to co lubisz,
              to co znasz.

              >
              > Zadowolona z tego co zobaczyła Gini usiadła na wysłużonym fotelu stojącym
              przy
              > bocznej ścianie. Obok fotela stał mały stoliczek do robótek ręcznych, a nieco
              s
              >
              > tyłu lampa dająca punktowe światlo. Gini zgasiła górną lampę i rozsiadła się
              w
              > fotelu, zapalając lampkę stojącą za plecami.

              Wiesz, zastanawiam sie dlaczego "boczna sciana" a nie "pionowy korytarz" w
              koncu i jedno i drugie odkrywcze.

              Z tylu lampa dajaca punktowe swiatlo ale gini zgasila te gorna .


              Wzięła robótkę ręczną leżącą na
              > stoliku i zaczęła sprawnie śmigać szydełkiem. Po chwili jednak odłożyła
              robótkę
              >
              > i popatrzyła na zegarek.


              Oj jak chcialabym to zobaczyc!!!gini sprawnie smigajaca szydelkiem, nie mowiac
              juz o mojej mamie sw pamieci , co to twierdzila, ze glupiej igly nie umiem w
              reku trzymac, a tu prosze!!
              Okazuje sie, ze sprawnie smigam szydelkiem.


              Pora była właściwa! Gini szybko zdjęła wiszący obok
              > fotela obraz przedstawiający sporą ilość leśnych pni na jaskrawozielonej
              łące.
              > Pod obrazem była wyborowana mała dziurka a w niej zamocowano wizjer jak do
              > drzwi wejściowych. Wizjer miał taką właściwość że powiększał i wyostrzał
              > perspektywę po drugiej stronie ściany. A tam...

              Doprawdy?Obraz ze spora iloscia pni na jaskrawozielonej lace?Gdzie ty to
              widziales facet?
              >
              > Gini przytknęła łapczywie oko. Na wielkim kwadratowym łożu półleżała kobieta.
              > Przed nią a bokiem do Gini stał piękny młody mężczyzna wyginając na boki
              > biodrami. Rozbierał się powoli. Oddech Gini przyspieszył się. Nie słyszała
              > muzyki, ale nie potrzebowała jej.


              No, no no zagladalam przez wizjer a on stal przed moim bokiem i wyginal sie na
              boki, ciekawe czyje te boki byly.


              >
              > - Ten chłoptaś to niezły nabytek - pomyślała - podwyższę cenę na niego.
              >
              > Chłoptaś tymczasem zdążył się rozebrać do czarnych stringów. Podszedł do
              > klientki a ona leniwie uniosła rękę i zaczęła wodzić po czarnym materiale.
              Gini
              >
              > jęknęła cicho. Jedna jej ręka powędrowała do kłebków czarnej włóczki leżąćych
              > na stoliczku, a druga...
              >
              > Dobranoc Ginisurprised)))


              Oj wej moze z takimi postami to na forum seksuologia zsypku?A moze po prostu do
              seksuoologa,?Moze psychiatra ci pomoze , chociaz obawiam sie, ze za pozno.
              • Gość: zaspokajacz Gini Re: Specjalnie dla Gini IP: 200.83.0.* 09.08.04, 13:26
                Kochana Gini, nie wytężaj swojej ślicznej główki. Może jestem Krzyś52 może Cees
                może Helga a może ktoś innysurprised)) Moja miłość do ciebie wzrosła jak ujrzałem cię
                oglądającą się w lusterku bez atłasowego szlafroka:
                fotm.rotten.com/fotm/good-side.html
                Jestem też bardzo nieśmiały Ginisurprised))
          • ada08 Re: Specjalnie dla Ady ... O, Gini! :-))) 09.08.04, 16:51
            jaka sympatyczna, prosto i ładnie opowiedziana historyjka,
            dziękuję smile

            Jeśli idzie o ubiór na plażę sugerowałabym raczej pareo niż
            spodnie, co prawda jest ono juz nieco demode (przepraszam za brak akcentów),
            za to w razie zamoczenia szybko schnie, co prawda łatwiej też daje się
            porwać wiatrowi, ale ładniej daje się porwać niż spodnie smile

            A że klapeczki w liczbie sztuk sześć uratowałaś to dobrze, ''...trza
            być butach...'' nie tylko na weselu smile

            Dzieciaczki masz pewnie jeszcze nieduże skoro z mamą na plażę
            chodzą, pozdrawiam je smile I zmykam już z tego wątku bo nasz Amfitrion
            mógłby popaść w niezadowolenie o rozpirzanie choć przecież
            afirmujemy tu i naturę (morze, plaża, bryza...) i kulturę (odzież).
            Pozdr smile
            a.
            • felicia Re: Specjalnie do Ady ... O, Gini! :-))) 09.08.04, 17:10
              • felicia Re: Specjalnie do Ady. Gini też. 09.08.04, 17:16
                Przepraszam, wysłało się zanim napisałam. Do Ady. A propos obuwia, może więc do
                Gini też.
                "Bo twarz mnieć trzeba, z którą jest do twarzy,
                nogi w obuwiu, w kalendarzu miłość"...
                Kto tak pisał? Wydał w roku 1969? Zapomniany poeta. Piękny rok na wiersze to
                był. Herberta też się był wtedy ukazał tomik - Napis.
                A ten, poety demode kompletnie, ma tytuł "Nie było lata".
                Latem. Gdy jeszcze jest.
                Felicia.
                • jenisiej Nie było lata? Jest taki skwar... ;) 11.08.04, 01:17
                  felicia napisała:

                  > "Bo twarz mnieć trzeba, z którą jest do twarzy,
                  > nogi w obuwiu, w kalendarzu miłość"...
                  > Kto tak pisał? Wydał w roku 1969? Zapomniany poeta. Piękny rok na wiersze to
                  > był. Herberta też się był wtedy ukazał tomik - Napis.
                  > A ten, poety demode kompletnie, ma tytuł "Nie było lata".

                  Pozdrawiamsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka