copyleftist
23.02.16, 19:42
Pewien naukowo nastawiony gościu postanowił wziąć udział w programie badań DNA w jego powiecie. Oddał próbki żony, syna i swoją. Dzięki znajomościom dowiedział się, jakie były wyniki.
I cóż to się okazało?
Otóż DNA żony i syna się zgadzało, natomiast jego własne i syna - nie!
Wqrwił się, bo wyszło mu że jego ukochana małżonka puściłą się ongiś z jakimś NN, a jego ukochany syn (obecnie już po doktoracie) to syn jego żony i tegoż NN.
Całe jego dotychczasowe życie jakby runęło - okazało się, że zostało zbudowane na fundamencie kłamstwa.
Odciął się facet od żony, wyprowadził się, na syna zaczął patrzeć z niechętnym obrzydzeniem.
W sumie - nieciekawa sytuacja. Jakby bez wyjścia.
Gdyby prz\ynajmniej żona się w pewnej chwili przyznała, stanęła w prawdzie ---
Ale nie - szla wciąż w zaparte, wbrew nauce.