benek231
24.07.16, 01:24
Putin, Orban, Erdogan, Kaczyński - wszyscy grają znaczonymi kartami w tę samą grę. Ale Mazowsze, Podlasie, Podkarpacie to nie Anatolia. "Dobra zmiana" stoi na glinianych nogach.
Dobre i złe transformacje
W skład ekonomii instytucjonalnej, mojej głównej dziedziny pracy naukowej, wchodzi m.in. problem zmiany ustrojów oraz czynników, które się za nimi kryją. Większe ustrojowe zmiany można podzielić na dobre i złe transformacje. Dobre to przechodzenie od gorszego do lepszego systemu instytucjonalnego, złe - odwrotnie, od lepszego do gorszego.
Ale według jakich kryteriów można dzielić transformacje na dobre i złe? Uważam, że należy uwzględnić trzy wymiary:
1. Jaki jest poziom rządów prawa?
2. Demokracja: czy władza jest wybierana w regularnych i uczciwych wyborach (co wymaga szerokich wolności obywatelskich), czy też jest niewybieralna.
3. Jaki jest zakres wolności gospodarczej (której rdzeń stanowią własność prywatna i swoboda umów).
Można empirycznie udowodnić, że duże różnice czy zmiany ustrojowe w tych trzech zakresach silnie różnicują lub zmieniają jakość życia w kraju, zarówno pod względem ekonomicznym(poziom zamożności), jak i nieekonomicznym (długość życia, poczucie bezpieczeństwa w stosunkach z organami państwa i z innymi ludźmi itp.).
Dobre transformacje to z definicji takie, które poprawiają ustrój przynajmniej wedle jednego kryterium, nie pogarszając go w innych wymiarach. Taka transformacja zdarzyła się dzięki upadkowi socjalizmu, bardzo złego ustroju, w naszej części świata, a Polska była dotąd jej liderem. Tę transformację wyróżnia to, że poprawa objęła wszystkie trzy wymiary. W Chinach ograniczyła się ona głównie do rozszerzenia wolności gospodarczej, co dało szybki wzrost gospodarki od 1970 do 2015 r. Dalszy szybki wzrost gospodarczy tego kraju stoi pod wielkim znakiem zapytania.
Od paru lat przyglądam się złym transformacjom, tzn. takim, które pogarszają przynajmniej jeden z wymiarów ustroju bez poprawy w innych. Z historii znamy drastyczne przykłady takich przemian, np. rewolucja bolszewicka w Rosji czy maoistowska w Chinach. Ostatnie lata dostarczają nam przykładów dużo mniej drastycznych, ale bardzo pouczających i ostrzegających, a mianowicie: pogarszanie się systemu, który, przynajmniej na początku, jest demokratyczny. W takich przypadkach nie następuje przewrót, są wolne wybory, po których następuje ustrojowy regres.
Przykłady obejmują przejście od Rosji Jelcyna do Rosji Putina, orbanizm na Węgrzech, opanowanie państwa przez Erdogana w Turcji, peronizm w Argentynie, chavizm w Wenezueli. Nie ma oczywiście w tej książce miejsca na analizę poszczególnych przypadków. Mogę tu tylko powiedzieć, że wszystkie obejmowały silne ograniczenia lub wręcz zniesienie demokratycznej konkurencji, regres w poziomie praworządności oraz ograniczenie wolności gospodarczej przez wzrost zawsze upolitycznionego interwencjonizmu z nacjonalizacją niektórych firm (Rosja, Argentyna, Wenezuela, Węgry). Taki ruch zaspokaja potrzebę władzy rządzących polityków, umożliwia obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi, a wierzącym etatystom daje złudzenie, że umacniają wzrost gospodarczy.
Analizując wymienione przykłady, zastanawiam się, co decyduje o trwałości złych transformacji, tzn. o tym, jak długo gorszy ustrój się utrzyma. Samo rozpoczęcie złych przemian może wynikać ze splotu czynników, z których niektóre - tak jak w przypadku zwycięstwa w Polsce PiS - nie musiały się zdarzyć. Główne pytanie brzmi: jeśli zła transformacja się rozpocznie, to jak szybko da się ją zatrzymać i odwrócić?
***