jenisiej
07.11.18, 22:12
- Pani Haniu, szef ma dla pani propozycję. Deal jest do zrobienia.
- Deal? Ze mną? Późno trochę...
- Spokojnie, zdążymy. Ad rem: i was, i nas wkurza, że nikt nie mobilizuje takich tłumów, jak narodowcy 11 listopada. Wy próbowaliście prowokować - palić budki pod ambasadą czy samochody tvn, a frekwencja im rosła. My chcieliśmy łagodnie - przejąć imprezę i postawić swoją pieczątkę, ale oni nie dali się oszukać. Nie mamy wyboru, musimy z tym skończyć, zanim to się całkiem wymknie spod kontroli. Niech pani zabroni tego spacerku, przykrości to pani chyba nie sprawi?
- Ooo, nie! Ale to przecież ich nie zatrzyma, tylko rozjuszy?!
- Ale to już nasz kłopot. Wy strzelaliście gumowymi kulami, my też umiemy.
- Dobra, ale co ja będę z tego miała prócz wizyty u Olejnik?
- Szef obiecuje ułaskawienie po ewentualnym skazaniu w procesie o reprywatyzację czy cokolwiek.
- Hmm, zastanowię się. Do jutra zdecyduję.
...
- Cześć, Mateuszu! Hehe, zgodziła się!
- Hej, Andrzeju, słyszałem.
- No, to teraz nasz ruch. Ogłaszam, że my organizujemy nasz marsz. Miejsce to samo, start godzinę później - niech sobie pokrzyczą na placu, tego nie firmujemy. A frekwencja dzięki tej idiotce będzie lepsza niż kiedykolwiek wcześniej od 100 lat.
- Dobra, ale co będzie, jak sąd cofnie jej zakaz?
- Znasz takiego sędziego, który to zrobi?
;-(