Dodaj do ulubionych

Śmierć polityka. Śmierć artysty

IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 11.05.02, 14:17
Dzisiejsza GW podała, że:

"Kilkanaście tysięcy osób zgromadziło się w piątek przed katedrą w Rotterdamie,
gdzie odbyła się msza pogrzebowa Pima Fortuyna..."

"Jego dom w Rotterdamie tonie w kwiatach, we wtorek odbył się ogromny marsz, a
w czwartek tysiące ludzi czekały godzinami, by pożegnać go w katedrze, gdzie
wystawione były zwłoki polityka."

wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?dzial=010201&xx=830088

Od dawna już zastanawiam się jak to jest, że śmierć polityka nie pierwszej
przecież gildii potrafi wywołać graniczący z histerią oddźwięk społeczny.

Tysiące ludzi na pogrzebach, wzniosłe przemówienia, VIP-y, media.
Cały świat trąbi o nieszczęściu, które spotkało biedną Holandię.

A chodzi przecież o, delikatnie mówiąc, kontrowersyjnego poltyka.
Przedstawiciela klasy, która we wszystkich rankingach na całym swiecie lokuje
się w dolnych strefach stanów niskich jeśli chodzi o zaufanie społeczne.

Chodzi o człowieka, który może uzyskałby 15-to procentowe poparcie w
najbliższych wyborach. I to wszystko.

Ja wiem, że okoliczności śmierci Fortyuna są dramatyczne. Zdaje sobie sprawe,
że wielką role pełni tu hałas medialny, kontekst francuski i wiele innych
aspektów. Nie uważam jednak, by w pełni usprawiedliwiało to histerię, której
swiadkami i uczestnikami jestesmy.

Nawet nasze forum poświęciło Fortyunowi - facetowi, o którym zapewne
dziewięcdziesiąt procent forumowiczów nawet nie słyszało do czasu jego smierci,
kilka, jesli nie kilkanaściw wątków, a napięcie emocjonalne towarzyszące
niektórym wypowiedziom jest zastanawiające.

Czy staliśmy się politykoholikami?
Czy jesteśmy ofiarami mediów? A może samych polityków, którzy nawet tak
tragiczne wydarzenia wykorzystują, by znów stanąc w światłach rampy.

Myślę, że to bardzo przygnębiające.

Niezależnie od niewątpliwej tragedii ludzkiej uważam, że wydarzenie to NIE
ZASŁUGUJE na taką reakcję swiatłych, wydawać by się mogło spoleczeństw.
Zawód polityka, szczególnie polityka skrajnego, ma wpisane ryzyko porażki, a
nawet śmierci. Daje jednak profity, które sprawiają, że mimo ryzyka, chętnych
do zajęcia się polityką nie brakuje.

Ich powietrzem są wyborcy. Publiczność. Czyli my.
I my spełniamy ich oczekiwania.
Jak stado baranów.


Kilka dni temu zmarł aktor, który miał na nasze życie wpływ dużo większy niż
polityk z Holandii.
Wątek jemu poswięcony zawiera dziewiętnaście wpisów i umiera na dalekich
stronach. Ciekawe, czy ktoś wybrał sie na pogrzeb.
Fortyuna żegnało kilkanaście tysiecy zapłakanych ludzi.

ŚMIERĆ POLITYKA






śmierć artysty


l.
Obserwuj wątek
    • Gość: ala Re: Śmierć polityka. Śmierć artysty IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 11.05.02, 19:55
      pogrzeb aktora dopiero bedzie.
      aktor umarl bo byl niemlody.
      polityka nie starego, zamordowano.
      a o co ci chodzi wlasciwie?
      przeciez taki polityk jest symbolem pewnych idei,opinii i zamordowanie go jest
      ciosem w demokracje, szczegolnie w holandii, ktora szczyci sie pluralizmem
      mysli, wyznania, pochodzenia , na sztandarach niesie slowo TOLERANCJA.
      i co ? i dupa blada.
      nie ma idealow. a ta milosc ,zrozumienie, i ten belkot-tolerancja to tylko mit.
      powoli zaczyna upadac.
      15% to chyba sporo, co ???
      • liman Re: Śmierć polityka. Śmierć artysty 11.05.02, 21:02
        Naprawdę myślisz, że tłumy na ulicach Rotterdamu to rodzaj demonstracji w
        obliczu zagrożenia demokracji i upadku tradycji?
        No cóż, może częściowo masz rację. Ale mnie to wciąz pachnie manipulacją.

        Rzeczywistym tematem mojego postu jest dysproporcja naszych polskich,
        forumowych reakcji na obie śmierci.
        Tu już nie ma argumentu o tradycjach demokracji i tolerancji.

        Ja wiem, że aktor był nie młody, ale w tym fachu wiek to sprawa drugorzędna.
        Mógł wiele jeszcze zdziałać.
        Uważam, że my, Polacy dużo wiekszą stratę ponieśliśmy w osobie Bronisława
        Pawlika niż w osobie Fortuyna. Tyle, że w prasie, TV, na forum - nie widać tego.

        Dla mnie to kwestia podstawowych wartości.

        l.
    • Gość: AU Re: Śmierć polityka. Śmierć artysty IP: *.dialup.optusnet.com.au 11.05.02, 20:06
      Gość portalu: liman napisał(a):

      > Dzisiejsza GW podała, że:
      >
      > "Kilkanaście tysięcy osób zgromadziło się w piątek przed katedrą w Rotterdamie,
      >
      > gdzie odbyła się msza pogrzebowa Pima Fortuyna..."
      >
      > "Jego dom w Rotterdamie tonie w kwiatach, we wtorek odbył się ogromny marsz, a
      > w czwartek tysiące ludzi czekały godzinami, by pożegnać go w katedrze, gdzie
      > wystawione były zwłoki polityka."
      >
      > <a href="wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?dzial=010201&xx=830088"targ
      > et="_blank">wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?dzial=010201&xx=830088</a>
      >
      > Od dawna już zastanawiam się jak to jest, że śmierć polityka nie pierwszej
      > przecież gildii potrafi wywołać graniczący z histerią oddźwięk społeczny.
      >
      > Tysiące ludzi na pogrzebach, wzniosłe przemówienia, VIP-y, media.
      > Cały świat trąbi o nieszczęściu, które spotkało biedną Holandię.
      >
      > A chodzi przecież o, delikatnie mówiąc, kontrowersyjnego poltyka.
      > Przedstawiciela klasy, która we wszystkich rankingach na całym swiecie lokuje
      > się w dolnych strefach stanów niskich jeśli chodzi o zaufanie społeczne.
      >
      > Chodzi o człowieka, który może uzyskałby 15-to procentowe poparcie w
      > najbliższych wyborach. I to wszystko.
      >
      > Ja wiem, że okoliczności śmierci Fortyuna są dramatyczne. Zdaje sobie sprawe,
      > że wielką role pełni tu hałas medialny, kontekst francuski i wiele innych
      > aspektów. Nie uważam jednak, by w pełni usprawiedliwiało to histerię, której
      > swiadkami i uczestnikami jestesmy.
      >
      > Nawet nasze forum poświęciło Fortyunowi - facetowi, o którym zapewne
      > dziewięcdziesiąt procent forumowiczów nawet nie słyszało do czasu jego smierci,
      >
      > kilka, jesli nie kilkanaściw wątków, a napięcie emocjonalne towarzyszące
      > niektórym wypowiedziom jest zastanawiające.
      >
      > Czy staliśmy się politykoholikami?
      > Czy jesteśmy ofiarami mediów? A może samych polityków, którzy nawet tak
      > tragiczne wydarzenia wykorzystują, by znów stanąc w światłach rampy.
      >
      > Myślę, że to bardzo przygnębiające.
      >
      > Niezależnie od niewątpliwej tragedii ludzkiej uważam, że wydarzenie to NIE
      > ZASŁUGUJE na taką reakcję swiatłych, wydawać by się mogło spoleczeństw.
      > Zawód polityka, szczególnie polityka skrajnego, ma wpisane ryzyko porażki, a
      > nawet śmierci. Daje jednak profity, które sprawiają, że mimo ryzyka, chętnych
      > do zajęcia się polityką nie brakuje.
      >
      > Ich powietrzem są wyborcy. Publiczność. Czyli my.
      > I my spełniamy ich oczekiwania.
      > Jak stado baranów.
      >
      >
      > Kilka dni temu zmarł aktor, który miał na nasze życie wpływ dużo większy niż
      > polityk z Holandii.
      > Wątek jemu poswięcony zawiera dziewiętnaście wpisów i umiera na dalekich
      > stronach. Ciekawe, czy ktoś wybrał sie na pogrzeb.
      > Fortyuna żegnało kilkanaście tysiecy zapłakanych ludzi.
      >
      > ŚMIERĆ POLITYKA
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      > śmierć artysty
      >
      >
      >
      > l.
      TO BYLA SMIERC NIEWINNEGO PEDERASTY RASISTY...ZAWOD NIE JEST WAZNY,KAZDY MOGL GO
      ZGLADZIC NA ZLECENIE...O MARTWYCH ZLE SIE NIE MOWI ( ELTON JOHN)...

      • Gość: ala Re: Śmierć polityka. Śmierć artysty IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 11.05.02, 21:54
        dlaczego rasisty??
        zreszta z tym gosciem to w ogole troche paradoks-nazywany wlasnie rasista i
        pederasta do tego. to moze dlatego te tlumy , w zwiazku z jego upodobaniami.wink
        liman-po raz pierwszy dziwia cie dysproporcje w waznosci tematow na forum??( i
        nie tylko na forum przeciez)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka