xiazeluka
03.01.05, 14:19
Kancelaria Rzeszy. Narada najwyższych przywódców III Rzeszy. Temat:
Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej.
HITLER - Dobra. Zaczynamy. Dawajcie swoje pomysły rozwiązania kwestii
żydowskiej. Ostatetcznego, naturlich.
HIMMLER - A dlaczego właściwie mamy tę kwestię rozwiązywać, co, Adi?
HITLER - Józek, wytłumacz to temu tępemu, zmanierowanemu urzędniczynie z
odległej prowincji. Ja też chętnie posłucham.
GOEBBELS - Jawohl, Adi, stary druhu. Ustalmy zatem na początek - na cholerę
nam Żydzi? Co nam dali cennego? Czym się zasłużyli? Oczywiście, odpowiedź
brzmi: niczym. A skoro tak, to nie ma potrzeby troszczenia się o tych
darmozjadów...
HIMMLER (nieśmiało przerywa) - Ale zaraz... Przecież nam dali. Forsę. W lecie
1932 żydowscy bankierzy kopsnęli nam tyle kasy, że nasza ukochana partia
mogła w ogóle stanąć do wyborów.
GOEBBELS (niechętnie) - No, dobrze, raz się na coś przydali. Ale poza tym
nic...
GOERING (budzi się z letargu pokokainowego) - Forsa! Ktoś tu coś mówił o
forsie? Ja mam konto w bardzo fajnym banku zarządzanym przez Rotszyldów, dają
niezły procent.
HIMMLER - Taaa? Ile ci dają?
GOERING (z dumą) - 13,5% rocznie od lokaty milion marek!
HIMMLER - A mnie w tym złodziejskim niemieckim banku tylko 6,76&!!! Cholerne
szwaby... Trzeba z szkopami trzymającymi węże w kieszeniach zrobic porządek.
Ostateczny.
HITLER (wściekły) - Ruhe, przeklęta cętkowana świnio! To nie naszych biednych
bankierów trzeba pogonić, ale tych długonosych!
HIMMLER (przestraszony, pada na kolana ze łzami w oczach) - Przepraszam, Mein
Fuehrer! Jakoś mi się tak tylko wyrwało! Składam samokrytykę!
GOERING (również przerażony, płacze) - Przejęzyczyłem się! Mam lokatę w
niemieckim banku! Czysto aryjskim! Niemieckim jak mój dowcip!
GOEBBELS - A jak się nazywa ten bank?
GOERING - JudeBank. (zaniepokojony) Ale proszę nie wyciągać od razu zbyt
daleko idących wniosków. Dyrektorem JB jest prawdziwy aż do bólu Prusak,
Dawid Rosenkranz...
GOEBBELS - Dawid? Rosenkranz???
GOERING - Nie, nie. Żartowałem. Naprawdę. Kasę trzymam gdzie indziej.
Zupełnie gdzie indziej. Nigdy nie bywam na GelbStrasse 22, a juz na pewno nie
w godzinach 9-18.
GOEBBELS - A co znajduje się na GelbStrasse 22 i jest otwarte w godzinach 9-
18?
GOERING - JudeBank. (czerwienieje) Nie, nie. Co ja mówię. Nie wiem, co się
tam znajduje. W ogóle nie wiem, gdzie jest ta ulica. Nigdy na niej nie byłem.
W ogóle nigdy w życiu nie byłem w Berlinie.
GOEBBELS - A teraz gdzie jesteśmy? (do Hitlera) - Może pociągnięmy ten wątek?
Dawno nie było żadnego publicznego procesu zdrajcy sprawy
narodowosocjalistycznej.
HITLER - Jakiej sprawy?
GOEBBELS (podniesionym głosem) - Narodowosocjalistycznej! Dotyczącej
niemieckiego socjalizmu!!!
HITLER - Aha. No jasne. Masz rację, Józek. Ale może kontynuujmy. Na czym
skończylismy?
HIMMLER - Na tym, że Żydzi uratowali finanse naszej kochanej NSDAP.
GOEBBELS (rozwścieczony, podskakuje dziwacznie na dłuższej nodze) - Otwórz
jeszcze raz głupio jadaczkę, a zrobię ci z dupy Waterloo, płaskomózga
niedokształcona stułbio kwadratowa, i to tak, że całe te twoje zasrane SS ci
nie pomoże!
HITLER i GOERING (razem uspokajają Goebbelsa) - Rilaks, Józek, stary druhu.
Nie irytuj się.
(Goebbels powoli uspokaja się. Zapada chwilowo cisza, przerywana jedynie
rozmową telefoniczną Bormanna)
BORMANN - Tak toczno, tawariszcz. Będę meldował na bieżąco do Centrali.
Doswidanja. (okłada słuchawkę i wraca do pozostałych, którzy gapią się na
niego podejrzliwie).
HITLER (powoli) - Z kim rozmawiałeś, Martin?
BORMANN - Z ciotką Józefą.
HITLER (nie kryjąc podejrzeń) - A dlaczego ciotka miała gruby głos i dlaczego
rozmawialiście po rosyjsku?
BORMANN - Ponieważ jestem ruskim szpiegiem. Jestem na żołdzie Razwiedupru.
HITLER - Co to jest Razwiedupr?
BORMANN - Razwiedywatielnoje Uprawlenie - Zarząd Wywiadowczy Sztabu
Generalnego Armii Czerwonej. Jestem sowieckim szpiegiem!
HITLER - Dobra, dobra, mnie nie nabierzesz na takie naiwne sztuczki. Kogo
osłaniasz? Ten, z którym gadałeś przez telefon, to pewnie Żyd, co? Gadasz z
Żydami za naszymi plecami, pieprzony zdrajco!
BORMANN - Nie! Mówię prawdę! Jestem zaprzedanym ruskim kablem, zdradziłem
ciebie, Fuehrerze, i narodowosocjalistyczną sprawę!
GOERING - Ależ pocieszny jest ten Martin! Ubaw po pachy z tym karierowiczem -
do czego to on się nie posunie, by przypodobać się Adolfowi! (z nagłą
złością) Wazeliniarz!
BORMANN - Sam jesteś wazeliniarz, tłusta podróbko dzikiej świni! Dobra,
przyznam się - tak, rozmawiałem z pewnym Żydem. Ma tanio do sprzedania
radiostację dalekiego zasięgu, chcę sobie kupić taką jedną.
HIMMLER - Radiostacja! Dalekiego zasięgu! Ha, ha, ha!!!
[ciąg dalszy nie nastąpi]