patience
03.01.05, 17:43
Friedrich: Czy miłość jest tego warta?
"Masz szansę spotkać kogoś, z kim możesz przeżyć miłość najpełniejszą z
możliwych - rzecz z marzeń. Niestety, wiesz, że w ciągu 6 miesięcy ta osoba
umrze. Wiedząc jaki cię czeka ból, czy dalej chciałbyś/chciałabyś spotkać tą
osobę i się zakochać? A co, gdybyś wiedział/wiedziała, że twoja wielka miłość
nie umrze, ale cię zdradzi?"
Gregory Stock, "The Book of Questions" (New York: 1985), p. 25.
Rzeczą, o której marzymy najbardziej od wczesnych lat naszego życia (i może
jesteśmy do tego uwarunkowani) jest znalezienie wielkiej miłości, takiej, co
wstrząśnie posadami Ziemi; miłości, która będzie trwać do końca naszego
życia. Po tym, jak porzuciliśmy - przynajmniej oficjalnie - wszystkie iluzje
polityczne i religijne, dalej odmawiamy porzucenia nadziei na miłość.
Nie jestem wyjątkiem.
Nieważne, jak bardzo się czuję w danym momencie życiowo zaradny lub spełniony
akademicko. Zawsze i z całą pewnością jest w moim umyśle i sercu naiwna
nadzieja na perfekcyjną miłość. "Znajdę ją!" - powiadam. Muszę też
powiedzieć, że owa nadzieja podtrzymała mnie w najgorszych momentach porażek
i desperacji. Oferuje bowiem coś, o czym można marzyć, wskazuje świętego
graala, za którym można podążać. Odmawiam porzucenia jej.
Jest to jeszcze jeden wspaniały powód, aby uznać mnie za głupca,
niepraktycznego i mało skomplikowanego. Co więcej, jest jeszcze jeden powod
czemu nie pragnę owych wszystkich rzeczy, za którymi, jak się zdaje,
najbardziej rozglądają się inni mężczyźni, jak władza i potęga