Dodaj do ulubionych

Jasiu Hoffman z UW dostanie po kieszni :)

10.02.05, 00:21
hi hi hi
oj glupi Jas

W odpowiedzi na wniosek przedstawiciela młodzieżówki Unii Wolności, w którym
domaga się on delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej, pragnę poinformować,...
...że w związku z licznymi oszczerstwami i pomówieniami, jakich pan Jan
Hoffman dopuścił się w uzasadnieniu wniosku, jak również w wypowiedziach
udzielonych mediom, Młodzież Wszechpolska wystąpi przeciwko niemu z pozwem za
naruszenie dobrego imienia naszej Organizacji.
Akcję tę odbieramy jako przejaw koniunkturalizmu młodego i niedoświadczonego
przedstawiciela partii politycznej, który znalazł sposób na nagłośnienie
swojej osoby i zamierającej partii naszym kosztem. Znamiennym jest fakt, że
akcję Unii Wolności, oprócz jej własnej organizacji młodzieżowej, poparła
jedynie młodzieżówka Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Te dwie partie jednoczą
się dziś przeciwko Młodzieży Wszechpolskiej - Organizacji, której dziesiątki
tysięcy członków zginęło z rąk okupanta hitlerowskiego i komunistycznego,
jedynie za to że chcieli Polski wolnej i niepodległej. Ciekawe, po której
stronie byli wówczas polityczni ojcowie Unii Wolności i SLD?

Wniosek przedstawiciela Unii Wolności jest również perfidnym aktem agresji
politycznej
i populizmu - aktem środowisk pogrążonych w marazmie i niemających żadnego
pomysłu na konstruktywną działalność, politykę i budowanie Polski. Atak ten
nie może pozostać bez naszej odpowiedzi, dlatego oświadczamy, że na drodze
sądowej będziemy domagać się zadośćuczynienia za wyrządzone Młodzieży
Wszechpolskiej szkody.

Radosław Parda
Prezes Rady Naczelnej
Młodzieży Wszechpolskiej
Obserwuj wątek
    • marianna.rokita Hi hi glupi weszpolacy:) 10.02.05, 00:22
      z seksualnym pozrowieniem od Marianny Rokity Seksualnej Rekordzistki Swiata.

      Juz nic Wam weszpolacy nie pomoze....

      • ethanol1 hi hi glupui UW-zombi 10.02.05, 01:43
        mysla, ze 3% poparcia im pomoze
        • kropekuk Mumia Mumia, ale NIECH WSZY DA KOPA! 10.02.05, 01:48

      • wesoly3 biedne UW-oki placza 10.02.05, 01:53
        Do naszego biura wparowała grupa Młodzieży Wszechpolskiej. Opuścili lokal
        dopiero, gdy zagroziłem, że powiadomię policję - relacjonuje Dominik
        Kwiatkowski, członek Młodego Centrum. - Potem ktoś, pewnie ta młodzież,
        zamknęła kratę przy drzwiach na kłódkę. Musieliśmy ja przepiłować, żeby wyjść z
        biura.

        al waj aj waj
        zamkneli Dominiczka na klodke
        i Dominiczek placze

        hi hi hi
        • kropekuk Glupi Zydku - jutro to ciebie zamkna. I tez 10.02.05, 01:57
          bedziesz plakal...
          • wesoly3 [...] 10.02.05, 02:17
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • patience A juz zapomnialam jaki potrafisz byc wesoly 10.02.05, 02:24
              ty wesoly, ty!
              • kropekuk I jaki, qrwa, "jentelegentny"... Jak Rottenfuhrer 10.02.05, 02:34
                Adolf Kurdupel...
              • marianna.rokita Wesoly3??Czy to naprawde ty ? 10.02.05, 02:35
                O kurcze Vista jeszcze brakujesmile
                • patience Tenze sam. Etanol tez jest. 10.02.05, 02:37
                  Anioly Apokalipsy szykuja grunt, a po nich sam Antychryst nawiedzismile))
                  • marianna.rokita Re: Tenze sam. Etanol tez jest. 10.02.05, 02:38
                    Juz sie zatem doczekac nie moge.
                    • marianna.rokita Wiesz Wesoly.... 10.02.05, 02:41
                      Byles jednym z bohaterem Jidisze Wort, teraz czas na Nowego Menasmile
                      • wesoly3 Re: Wiesz Wesoly.... 10.02.05, 03:30
                        wlasnie ku.. nie bylem !!!
                        zapomnialas moj nick wymienic !!!

                        jak tam paulinka, do rekordu nowego trenujesz ?
                        juude-ku.. ?
                        • marianna.rokita Re: Wiesz Wesoly.... 10.02.05, 03:32
                          Slowo,ze w Nowym Menie wymienie.




    • patience Re: Jasiu Hoffman z UW dostanie po kieszni :) 10.02.05, 00:47
      Za przeproszeniem. Pierdu pardu.


      tvp.pl/images/2005/02/07/185709/img500.jpg
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2524380.html
    • kropekuk Wszapolska moze sobie wystepowac do usra...nej 10.02.05, 01:47
      smierci. Podobnie jak Piekielnik do Trybunalu w Strasburgu. A sady pozwy w obu
      przypadkach oddala. Powod: nie dopelnienie obowiazujacych procedur.
    • qwardian Re: Jasiu Hoffman z UW dostanie po kieszni :) 13.02.05, 06:59
      Unia Wolności jest partią konfidentów i kapusiów SB więc ich zachowanie nie
      powinno dziwić.
      • logo.vlad Re: Jasiu Hoffman z UW dostanie po kieszni :) 13.02.05, 20:04
        Ano takie parszywe to kapusie. Sami się w pierdle za PRLu wsadzali coby tylko
        wysoko posadzonym PAXowcom dogodzić. Wcześniej to nie mieli okazji podonosić na
        moczarowców i temu podobne członki WRONy, PRONcia tudzież SRaKi, ale teraz
        nadrabiają 45 lat zaniedbań. A czy to ładnie gryźć rękę tej samej nomenklatury
        która ich cały PRL karmiła a teraz tylko zmieniła kolejność literek?

        A taki wredny Hoffman to nawet, coby jako agent nie wpaść, się z tchórzostwa
        dopiero wtedy urodził, jak już system miniony w szwach trzeszczał i zdychać
        zaczął...

        Zdrowyś Waszeć, Qwardianie? Naprawdę?
        • qwardian Re: Jasiu Hoffman z UW dostanie po kieszni :) 13.02.05, 22:35
          Oni w pierdle PRL-owskim słusznie siedzieli ponieważ mieli stalinowski rodowód.
          Ich tatusiowie podtrzymywali reżim, który mordował Polaków. Kuronie likwidowali
          polskie harcerstwo, ojciec Modzelewskiego, brat Michnika itd. To byli kaci
          Polaków. To jest właśnie Unia Wolności. Donosicielstwo to ich najmniejszy
          grzech w porównaniu całej stalinowskiej rzezi na Polakach.
          • snajper55 Re: Jasiu Hoffman z UW dostanie po kieszni :) 14.02.05, 01:12
            qwardian napisał:

            > Oni w pierdle PRL-owskim słusznie siedzieli ponieważ mieli stalinowski rodowód

            To według ciebie do więzienia należy za czyny przodków wsadzać ? A za
            narodowość pewnie do krematorium ?

            > Ich tatusiowie podtrzymywali reżim, który mordował Polaków.

            Rozumiem. System ich do więzienia wsadzał za tatusiów, którzy systemowi się
            wysługiwali. Znaczy system sam karał swoich sługusów. Nic dziwnego, że się
            zawalił. wink

            > Kuronie likwidowali
            > polskie harcerstwo, ojciec Modzelewskiego, brat Michnika itd. To byli kaci
            > Polaków. To jest właśnie Unia Wolności. Donosicielstwo to ich najmniejszy
            > grzech w porównaniu całej stalinowskiej rzezi na Polakach.

            Zaś twoim najmniejszym grzechem jest głupota.

            S.
    • dokowski A to gnoje bezczelne. Ganiają pedałów po zaułkach 13.02.05, 12:16
      ethanol1 napisał:

      > Młodzieży Wszechpolskiej - Organizacji, której dziesiątki
      > tysięcy członków zginęło z rąk okupanta hitlerowskiego i komunistycznego

      ... a przy tym mają czelność porównywać się z bohaterami pomordowanymi przez
      okupantów. Myślałem do tej pory, że oni z powodów propagandowych nazwali się
      MW, ale sprawdziłem i okazuje się, że te gnojki ośmielaja się twierdzić, że
      RESTYTUOWALI MW. Takie rzeczy powinny być prawnie zakazane.

      Wyobraźmy sobie że nasi szczecińscy neonaziści, zapomniałem jak tam oni się
      nazywają, ci sami, co są tak blisko związani z Samoobroną, że ich młodzieżowa
      bojówka postanowiła restytuować AK. Czy są powinien zarejestrować taką
      organizację?

      MW powinna zostać pozbawiona swojej nazwy na podstawie tego, że ta nazwa jest
      nazwą historyczną, a obecna działalność MW szarga imię tę historycznej
      organizacji
      • zwyczajny Ale MW nigdy nie walczyła z Niemcami. Byli 13.02.05, 20:36
        przez Niemców tolerowani i wykorzystywani na NSZ do walki z lewicowa
        partyzantka.
        Brygada Swiętokrzyska całkiem jawnie wycofała się razem z wojskami
        hitlerowskimi.
        Jedyne oddziały polskich nacjonalistów którzy walczyli z okupacja niemiecka to
        oddzialy włączone ostatecznie do AK.
        • qwardian Re: Ale MW nigdy nie walczyła z Niemcami. Byli 13.02.05, 22:41
          Kiedy żydowskie organizacje nazistowskie w Palestynie pod wodzą Avrahama Sterna
          strzelały Brytyjczykom w plecy Brygada Świętokrzyska walczyła o niepodległość
          oraz wyzwalali obozy koncentracyjne.

          BRYGADA ŚWIĘTOKRZYSKA, związek taktyczny Narodowych Sił Zbrojnych, utworzony w
          sierpniu 1944 na Kielecczyźnie z istniejącego od czerwca 1944, 204 pułku
          piechoty NSZ i oddziałów Akcji Specjalnej; jej zadaniem był udział w realizacji
          programu polit.-militarnego NSZ; dow. płk A. Szacki („Bohun-Dąbrowski”wink;
          liczyła początkowo 800, następnie ok. 1500 ludzi; walczyła z Niemcami, m.in.:
          pod Brześciami (22 VIII), Zagnańskiem (27 VIII), Cacowem (20 IX),
          Marcinkowicami (20 XII) oraz partyzantką komunist., m.in. pod Fanisławicami (24
          VIII) i Borowem (8 IX); w styczniu 1945 rozpoczęła marsz przez Śląsk do
          Protektoratu Czech i Moraw (bez prowadzenia od 15 stycznia walk z Niemcami, nie
          została przez nich rozbrojona); w maju 1945 wznowiła walki z Niemcami,
          wyzwoliła obóz koncentracyjny Holiszów (5 V), od 6 V walczyła jako formacja
          aliancka u boku jednostek amer.; w sierpniu 1945 zdemobilizowana i
          przekształcona w kompanie wartownicze w amer. strefie okupacyjnej Niemiec.
          • snajper55 O Brygadzie Świętokrzyskiej. 14.02.05, 01:09
            Natomiast po stronie niemieckiej nie walczyła żadna jednostka polska. Jedynym
            wyjątkiem (?) jest tzw. Brygada Świętokrzyska NSZ, która wycofała się wraz z
            Niemcami z Kielecczyzny w 1945 r., przebijając się przez jednostki sowieckie.
            Potem taż Brygada znalazła się w Czechach, gdzie co prawda współpracowała z
            Niemcami, ale nie walczyła na froncie.
            www.historia.icenter.pl/psh/faq.php?id_cat=13
            S.
            • qwardian Re: O Brygadzie Świętokrzyskiej. 14.02.05, 01:37
              Uwaga zaraz się dowiemy od geniusza z Uni Wolności na czym polegała współpraca
              Brygady Świętokrzyskiej z Niemcami. Wycofywała się z Niemcami. Hm, czyżby przed
              żydowskimi mordercami, którzy jak Golberg Różański stawiali w jednej celi asa
              polskiego lotnictwa Skalskiego z gestapowcem. Hm, a może śpiewali niemieckie
              piosenki. Nie. Te raczej nucili posługujący się jidish starsi bracia. Którzy
              zaraz po wojnie przebrali się w mundurki NKWD-owców i jak Morel maltretowali
              Polaków. No słucham co z tą Brygadą Świętokrzyską, która "co prawda
              współpracowała z Niemcami, ale nie walczyła na froncie" według żydowskich
              historyków.
              • kropekuk "Ogien" jednak POZOSTAL...Nie ewakuowal sie z 14.02.05, 01:45
                Niemcami... Widzisz, cw..elu, roznice?
              • snajper55 O Brygadzie Świętokrzyskiej, szczegóły. 14.02.05, 01:55
                >T.S.: Jeszcze w Polsce Brygada Świętokrzyska nawiązała pewne kontakty z
                agentami Gestapo.<

                >A.K.: Proszę Pana, słyszałem takie plotki - nie plotki, że Brygada
                współpracowała z Abwehrą, bo Niemcy cały czas liczyli, że będzie ona mogła
                walczyć u ich boku przeciwko Sowietom. Po drugie, że już podczas pobytu w
                Czechosłowacji Niemcy szkolili łączników Brygady, a nawet na niemieckich
                samolotach dokonywano lotów ze zrzutkami na tereny polskie okupowane przez
                Sowietów, próbując montować antykomunistyczne podziemie, czy chociażby po to,
                by mieć łączność z krajem...

                T.S.: To całkowita prawda. <

                >T.S.: Gdzieś w jakiejś potyczce złapali kilku Niemców - oficerów i powiedzieli
                im, że uciekają przed Sowietami, wychodzą z Polski - dlatego nie ma żadnego
                sensu walczyć z Niemcami, oni chcą iść teraz na zachód, bo są przekonani, że
                gdy Sowiety wejdą dalej, to dojdzie do porozumienia między Niemcami a Aliantami
                anglosaskimi i oni chcą się połączyć z nimi. I nastąpiło porozumienie. <

                >T.S.: Niemcy z przejść podobno dzwonili do samego Berlina, co zrobić z
                Brygadą, i Berlin powiedział: "przepuścić ich". Tyle ja wiem. No i oni
                przeszli.
                Potem ciągle były kontakty - przyszedł też ten Tom i on zaczął już kombinować
                na styku z Niemcami. <

                >T.S.: Przez Śląsk poszli na Czechy i w Czechach już zostali. Proszę pana,
                ciągle były kłopoty, ciągle Niemcy rozmawiali, spotykali się, były kontakty,
                ale już wtedy było wiadomo, że - owszem - my możemy wejść w walkę z Sowietami,
                ale mamy materiał niewyćwiczony, to są partyzanci, trzeba ich przeszkolić,
                musimy odejść dalej, musimy zaczekać...
                Więc były rozmowy. Niemcy od czasu do czasu przyjeżdżali, a dowództwo NSZ
                próbowało odwlec decyzję. <

                T.S. to por. Tadeusz (Mazur) Siemiątkowski, były dowódca Komórki Likwidacyjnej
                Związku Jaszczurczego i specjalnego oddziału bojowego Narodowych Sił Zbrojnych.
                Nie jest on co prawda geniuszem z Unii Wolności, ale można na jego
                wspomnieniach polegać.

                Całość: snow.prohosting.com/kumor/NSZ.html

                S.
                • qwardian Re: O Brygadzie Świętokrzyskiej, szczegóły. 14.02.05, 02:39
                  Snajperku, po pierwsze nie kolaborowała z Niemcami Brygada Świętokrzyska tylko
                  osoba o pseudonimie Tom. który był na usługach Gestapo i jednocześnie wywiadu
                  Brygady Świętokrzyskiej. Kierownictwo NSZ któremu podlegała Brygada nie poszła
                  na współpracę o czym artykuł wyraźnie informował. Jeden palec u nogi Tadeusza
                  Siemiątkowskiego dowódcy brygady jest więcej warty niż życie wszystkich Żydów w
                  Polsce.
                  T.S.: To całkowita prawda.
                  Jakoś tak się złożyło, że w Kieleckiem Polak, który się nazywał Tom (to
                  pseudonim), uczciwy antykomunista, skontaktował się z Niemcami, zaczął sypać
                  komunistów i poszedł na współpracę z Gestapo. Niestety - za długo by o tym
                  mówić - gdybym miał czas, to bym więcej powiedział. W każdym razie,
                  równocześnie skontaktował się on z naszym wywiadem i powiedział, że może nam
                  dawać informacje. Nasz wywiad już od pewnego czasu miał kontakty... Ja nie
                  miałem o to najmniejszych pretensji, bo wszystkie wywiady mają kontakty z
                  wrogimi wywiadami - to jest prawda, to jest rzecz normalna.
                  Ten Tom nawiązał kontakt z Brygadą Świętokrzyską. Gdy 13 stycznia 1945 roku
                  ruszył front sowiecki i zaczęła się ucieczka, Brygada była przygotowana i
                  ruszyła na Zachód. Biła się i z Niemcami, i z sowieckim wojskiem równocześnie,
                  ale wszyscy uciekali...
                  Oni mieli szczęście.
                  Gdzieś w jakiejś potyczce złapali kilku Niemców - oficerów i powiedzieli im,
                  że uciekają przed Sowietami, wychodzą z Polski - dlatego nie ma żadnego sensu
                  walczyć z Niemcami, oni chcą iść teraz na zachód, bo są przekonani, że gdy
                  Sowiety wejdą dalej, to dojdzie do porozumienia między Niemcami a Aliantami
                  anglosaskimi i oni chcą się połączyć z nimi. I nastąpiło porozumienie.

                  A.K.: Na jak wysokim szczeblu było to porozumienie?

                  T.S.: To było na niskim szczeblu.
                  Myśmy wiedzieli w tamtym czasie, że w Radomiu jest taki Niemiec - oficer
                  Gestapo, nazywa się Fuchs, który uważał, że Niemcy muszą dojść do porozumienia
                  z Polakami. To była jego idee fixe. Pomysł nie był specjalnie jego, bo to
                  kiełkowało całkiem na górze niemieckiego dowództwa. Doskonale wiedzieliśmy, że -
                  zwłaszcza w głównym sztabie niemieckim - byli ludzie, którzy by tego chcieli.
                  • snajper55 Re: O Brygadzie Świętokrzyskiej, szczegóły. 14.02.05, 02:53
                    qwardian napisał:

                    > Snajperku, po pierwsze nie kolaborowała z Niemcami Brygada Świętokrzyska tylko
                    > osoba o pseudonimie Tom.

                    Powtórzę.

                    >Jeszcze w Polsce Brygada Świętokrzyska nawiązała pewne kontakty z agentami
                    Gestapo.< Brygada, nie Tom.

                    >podczas pobytu w Czechosłowacji Niemcy szkolili łączników Brygady, a nawet na
                    niemieckich samolotach dokonywano lotów ze zrzutkami na tereny polskie
                    okupowane przez Sowietów, próbując montować antykomunistyczne podziemie, czy
                    chociażby po to, by mieć łączność z krajem<. Szkolili łączników Brygady, a nie
                    Toma. Zrzucali zrzutków, a nie Toma.

                    >Niemcy z przejść podobno dzwonili do samego Berlina, co zrobić z Brygadą, i
                    Berlin powiedział: "przepuścić ich". Tyle ja wiem. No i oni przeszli.
                    Potem ciągle były kontakty - przyszedł też ten Tom i on zaczął już kombinować
                    na styku z Niemcami.<
                    Niemcy przepścli Brygadę, a nie Toma. Tom przyszedł później.

                    > Jeden palec u nogi Tadeusza Siemiątkowskiego dowódcy brygady jest więcej warty
                    > niż życie wszystkich Żydów w Polsce.

                    No popatrz, a podobno nie ma antysemitów. wink

                    S.
                    • kropekuk Moze i nie ma. ZA TO SA EWIDENTNI NAZISCI. 14.02.05, 03:15

                    • qwardian Tyle ja wiem. 14.02.05, 03:39
                      Ona nawet gdyby chciała nie mogła, bo w tym celu powinna wydać deklarację, lub
                      przynajmniej dowódcy podpisać dokumenty o współpracy z okupantem. Oni po prostu
                      ociekali w popłochu przed Twoimi braciszkami w czarnych kapeluszach z pejsami i
                      krasnojarcami w czerwonych kapturkach. W dodatku rozwiązana przez ich własnych
                      dowódców. Przeczytaj dokładnie ten artykuł.
                      T.S.:
                      Niemcy z przejść podobno dzwonili do samego Berlina, co zrobić z Brygadą, i
                      Berlin powiedział: "przepuścić ich". Tyle ja wiem. No i oni przeszli.
                      Potem ciągle były kontakty - przyszedł też ten Tom i on zaczął już kombinować
                      na styku z Niemcami.
                      • snajper55 Re: Tyle ja wiem. 14.02.05, 04:16
                        qwardian napisał:

                        > Ona nawet gdyby chciała nie mogła, bo w tym celu powinna wydać deklarację, lub
                        > przynajmniej dowódcy podpisać dokumenty o współpracy z okupantem.

                        Podobno liczą się fakty. A faktem jest współpraca Brygady Świętokrzyskiej z
                        Hitlerowcami.

                        > Oni po prostu ociekali w popłochu przed Twoimi braciszkami w czarnych kapelu
                        > szach z pejsami i krasnojarcami w czerwonych kapturkach.

                        Niestety, ale jestem jedynakiem.

                        S.
                        • qwardian Re: Tyle ja wiem. 14.02.05, 05:09
                          Z Hitlerowcami to współpracował Avraham Stern, przywódca Lehi (dzisiejszy
                          Likud), a dokumenty współpracy odnaleziono w ambasadzie w Ankarze. Ten wróg
                          Brytyjczyków zastrzelony przez nich w 1942 roku (zresztą Żyd Polski) tak
                          przedstawiał swoją pozycję Hitlerowi.

                          Incredibly, Avraham Stern, the leader of the notorious "Stern Gang," late in
                          1940, made a written proposal to Hitler, by which the Jewish militias in
                          Palestine, would fight on "Germany’s side," in the war against England, in
                          exchange for the Nazis help in resolving the "Jewish Question" in Europe, and
                          their assistance in creating an "historic Jewish state." By this date, German
                          troops had already marched into Prague, invaded Poland, and had built the first
                          concentration camp at Auschwitz. The deranged Stern had further bragged about
                          how the Zionist organizations were "closely related to the totalitarian
                          movements of Europe in [their] ideology and structure." Stern’s obscene
                          proposal was found in the German embassy, in Turkey, after WWII.


                          Przetłumaczę tylko końcowy fragment, który mówi, że syjonistyczne organizacje
                          są blisko powiązane z systemami totalitarnymi w Europie w ideologii i
                          strukturach.

                          To jest dowód na kolaborację i współpracę z hitlerowcami. Dokument,
                          oświadczenie, organizacja i zgoda przywódców. W wypadku Brygady Świętokrzyskiej
                          nic takiego nie miało miejsca.
                          • qwardian Re: Tyle ja wiem. 14.02.05, 05:13
                            Poczytaj sobie książkę napisaną przez Leni Brennera.
                            globalfire.tv/nj/03en/jews/zionazis.htm
                            • snajper55 Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 14.02.05, 15:40
                              Por. Tadeusz (Mazur) Siemiątkowski, były dowódca Komórki Likwidacyjnej
                              Związku Jaszczurczego i specjalnego oddziału bojowego Narodowych Sił Zbrojnych
                              stwierdza wyraźnie: Brygada Świętokrzyska współpracowała z Hitlerowcami, oraz
                              podaje szczegóły tej współpracy. Ty wiesz lepiej ?

                              S.
                              • qwardian Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 02:18
                                Podając szczegóły stwierdza, że do współpracy nie doszło, a jedynie miało
                                dojść, w wypadku gdyby alianci ruszyli po zwycięstwie nad Niemcami na Związek
                                Radziecki.

                                T.S.: Przez Śląsk poszli na Czechy i w Czechach już zostali. Proszę pana,
                                ciągle były kłopoty, ciągle Niemcy rozmawiali, spotykali się, były kontakty,
                                ale już wtedy było wiadomo, że - owszem - my możemy wejść w walkę z Sowietami,
                                ale mamy materiał niewyćwiczony, to są partyzanci, trzeba ich przeszkolić,
                                musimy odejść dalej, musimy zaczekać...
                                Więc były rozmowy. Niemcy od czasu do czasu przyjeżdżali, a dowództwo NSZ
                                próbowało odwlec decyzję.

                                A.K.: I tam w Czechach zastali ich Amerykanie. Czy próbowali rozbroić Brygadę?

                                Nie strzelali do Brytyjczyków jak Żydzi w Palestynie, nie pisali manifestów
                                popierających nazizm. To byli dzielni i porządni Polacy w służbie narodu
                                polskiego. Niestety władze w Londynie ich oszukały i zataiły układ z Teheranu.
                                To jest hańba dla alianckich rządów, które pozostawiły na lodzie swojego
                                sprzymierzeńca.
                                • snajper55 Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 17:12
                                  qwardian napisał:

                                  > Podając szczegóły stwierdza, że do współpracy nie doszło, a jedynie miało
                                  > dojść, w wypadku gdyby alianci ruszyli po zwycięstwie nad Niemcami na Związek
                                  > Radziecki.

                                  Nie walczyli razem z Niemcami z Amerykanami, ale współpracowali.

                                  >Jeszcze w Polsce Brygada Świętokrzyska nawiązała pewne kontakty z agentami
                                  Gestapo.<

                                  >podczas pobytu w Czechosłowacji Niemcy szkolili łączników Brygady, a nawet na
                                  niemieckich samolotach dokonywano lotów ze zrzutkami na tereny polskie
                                  okupowane przez Sowietów, próbując montować antykomunistyczne podziemie, czy
                                  chociażby po to, by mieć łączność z krajem<.

                                  >Niemcy z przejść podobno dzwonili do samego Berlina, co zrobić z Brygadą, i
                                  Berlin powiedział: "przepuścić ich". Tyle ja wiem. No i oni przeszli.
                                  Potem ciągle były kontakty.<

                                  Umiesz czytać ?

                                  S.
                                  • qwardian Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 18:35
                                    Akurat tego tematu Porucznik Siemiątkowski nie podjął o zrzucaniu
                                    spadochroniarzy w celu montowania antysowieckiego podziemia. To wyszło od
                                    prowadzącego dyskusję. Ale w odpowiedzi Siemiątkowskiego na to pytanie
                                    otrzymaliśmy zupełnie inną treść, tak jakby porucznik odpowiadał na coś
                                    zupełnie innego. Przeczytaj sobie dokładnie. Poza tym pada zdanie "Tyle ja
                                    wiem" w kontekście całego odwrotu z z Polski do Niemiec brygady:

                                    Niemcy z przejść podobno dzwonili do samego Berlina, co zrobić z Brygadą, i
                                    Berlin powiedział: "przepuścić ich". Tyle ja wiem. No i oni przeszli.

                                    Nic podobnego do jawnie antyalianckiej postawy pronazistowskiego terrorysty
                                    żydowskiego Abrahama Sterna. Przeczytajmy o tym w izraelskim Haaretzu:

                                    www.haaretzdaily.com/hasen/pages/ShArt.jhtml?itemNo=78830&contrassID=3&subContrassID=0&sbSubContrassID=0
                                    • snajper55 Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 18:58
                                      qwardian napisał:

                                      > Akurat tego tematu Porucznik Siemiątkowski nie podjął o zrzucaniu
                                      > spadochroniarzy w celu montowania antysowieckiego podziemia. To wyszło od
                                      > prowadzącego dyskusję. Ale w odpowiedzi Siemiątkowskiego na to pytanie
                                      > otrzymaliśmy zupełnie inną treść, tak jakby porucznik odpowiadał na coś
                                      > zupełnie innego.

                                      Ależ jego odpowiedź te informacje potwierdza.

                                      >A.K.: Proszę Pana, słyszałem takie plotki - nie plotki, że Brygada
                                      współpracowała z Abwehrą, bo Niemcy cały czas liczyli, że będzie ona mogła
                                      walczyć u ich boku przeciwko Sowietom. Po drugie, że już podczas pobytu w
                                      Czechosłowacji Niemcy szkolili łączników Brygady, a nawet na niemieckich
                                      samolotach dokonywano lotów ze zrzutkami na tereny polskie okupowane przez
                                      Sowietów, próbując montować antykomunistyczne podziemie, czy chociażby po to,
                                      by mieć łączność z krajem...

                                      T.S.: To całkowita prawda. <

                                      TO CAŁKOWITA PRAWDA.

                                      S.
                                      • qwardian Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 19:57
                                        Ależ słowa "to całkowita prawda", dotyczy łącznika Toma, który jak porucznik
                                        dodaje wcale nie był w Brygadzie Świętokrzyskiej tylko "skontaktował się on z
                                        naszym wywiadem". Przecież Brygada przebywała w Czechach od stycznia 1945 roku,
                                        kiedy Niemcy nie byli już zorganizowaną armią. Tom był łącznikiem, ale do
                                        Brygady nie należał. Zaraz znajdę link do historii Brygady Świętokrzyskiej i
                                        NSZ. Warto zagłębić się w ich historię.

                                        T.S.: To całkowita prawda.
                                        Jakoś tak się złożyło, że w Kieleckiem Polak, który się nazywał Tom (to
                                        pseudonim), uczciwy antykomunista, skontaktował się z Niemcami, zaczął sypać
                                        komunistów i poszedł na współpracę z Gestapo. Niestety - za długo by o tym
                                        mówić - gdybym miał czas, to bym więcej powiedział. W każdym razie,
                                        równocześnie skontaktował się on z naszym wywiadem i powiedział, że może nam
                                        dawać informacje. Nasz wywiad już od pewnego czasu miał kontakty... Ja nie
                                        miałem o to najmniejszych pretensji, bo wszystkie wywiady mają kontakty z
                                        wrogimi wywiadami - to jest prawda, to jest rzecz normalna.
                                        Ten Tom nawiązał kontakt z Brygadą Świętokrzyską. Gdy 13 stycznia 1945 roku
                                        ruszył front sowiecki i zaczęła się ucieczka, Brygada była przygotowana i
                                        ruszyła na Zachód. Biła się i z Niemcami, i z sowieckim wojskiem równocześnie,
                                        ale wszyscy uciekali...
                                        Oni mieli szczęście.
                                        Gdzieś w jakiejś potyczce złapali kilku Niemców - oficerów i powiedzieli im,
                                        że uciekają przed Sowietami, wychodzą z Polski - dlatego nie ma żadnego sensu
                                        walczyć z Niemcami, oni chcą iść teraz na zachód, bo są przekonani, że gdy
                                        Sowiety wejdą dalej, to dojdzie do porozumienia między Niemcami a Aliantami
                                        anglosaskimi i oni chcą się połączyć z nimi. I nastąpiło porozumienie.
                                        • qwardian Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 20:05
                                          encyklopedia.pwn.pl/10121_1.html Brygada Świętokrzyska

                                          encyklopedia.pwn.pl/49964_1.html NSZ
                                        • snajper55 Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 20:20
                                          qwardian napisał:

                                          > Ależ słowa "to całkowita prawda", dotyczy łącznika Toma,

                                          Słowa te odnoszą się do wypowiedzi prowadzącego wywiad, potwierdzają to, co on
                                          mówi::

                                          >A.K.: Proszę Pana, słyszałem takie plotki - nie plotki, że Brygada
                                          współpracowała z Abwehrą, bo Niemcy cały czas liczyli, że będzie ona mogła
                                          walczyć u ich boku przeciwko Sowietom. Po drugie, że już podczas pobytu w
                                          Czechosłowacji Niemcy szkolili łączników Brygady, a nawet na niemieckich
                                          samolotach dokonywano lotów ze zrzutkami na tereny polskie okupowane przez
                                          Sowietów, próbując montować antykomunistyczne podziemie, czy chociażby po to,
                                          by mieć łączność z krajem...

                                          T.S.: To całkowita prawda. <

                                          S.
                                          • qwardian Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 15.02.05, 20:37
                                            Absolutnie nie porucznik to wyraźnie wyjaśnia, a ty wycinasz jego pełną
                                            wypowiedź. To jest manipulacja słowami. Pełna wypowiedź brzmi:

                                            T.S.: To całkowita prawda.
                                            Jakoś tak się złożyło, że w Kieleckiem Polak, który się nazywał Tom (to
                                            pseudonim), uczciwy antykomunista, skontaktował się z Niemcami, zaczął sypać
                                            komunistów i poszedł na współpracę z Gestapo. Niestety - za długo by o tym
                                            mówić - gdybym miał czas, to bym więcej powiedział. W każdym razie,
                                            równocześnie skontaktował się on z naszym wywiadem i powiedział, że może nam
                                            dawać informacje. Nasz wywiad już od pewnego czasu miał kontakty... Ja nie
                                            miałem o to najmniejszych pretensji, bo wszystkie wywiady mają kontakty z
                                            wrogimi wywiadami - to jest prawda, to jest rzecz normalna.
                                            Ten Tom nawiązał kontakt z Brygadą Świętokrzyską. Gdy 13 stycznia 1945 roku
                                            ruszył front sowiecki i zaczęła się ucieczka, Brygada była przygotowana i
                                            ruszyła na Zachód. Biła się i z Niemcami, i z sowieckim wojskiem równocześnie,
                                            ale wszyscy uciekali...
                                            Oni mieli szczęście.
                                            Gdzieś w jakiejś potyczce złapali kilku Niemców - oficerów i powiedzieli im,
                                            że uciekają przed Sowietami, wychodzą z Polski - dlatego nie ma żadnego sensu
                                            walczyć z Niemcami, oni chcą iść teraz na zachód, bo są przekonani, że gdy
                                            Sowiety wejdą dalej, to dojdzie do porozumienia między Niemcami a Aliantami
                                            anglosaskimi i oni chcą się połączyć z nimi. I nastąpiło porozumienie
                                            • wielki_wuj Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 17.02.05, 16:32
                                              Dzielny Polak Tom rozwalił swojego dowódcę Nakoniecznikoff-Klukowskiego, jak
                                              ten chciał się przyłączyć do AK
                                              • qwardian Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 17.02.05, 16:34
                                                Nic nie wiem o tym. Podaj szczegóły.
                                                • snajper55 Re: Wiesz lepiej od por. Śiemiątkowskiego ? 17.02.05, 19:59
                                                  >T.S.: Gdzieś w jakiejś potyczce złapali kilku Niemców - oficerów i powiedzieli
                                                  im, że uciekają przed Sowietami, wychodzą z Polski - dlatego nie ma żadnego
                                                  sensu walczyć z Niemcami, oni chcą iść teraz na zachód, bo są przekonani, że
                                                  gdy Sowiety wejdą dalej, to dojdzie do porozumienia między Niemcami a Aliantami
                                                  anglosaskimi i oni chcą się połączyć z nimi. I nastąpiło porozumienie. <

                                                  >T.S.: Niemcy z przejść podobno dzwonili do samego Berlina, co zrobić z
                                                  Brygadą, i Berlin powiedział: "przepuścić ich". Tyle ja wiem. No i oni
                                                  przeszli.
                                                  Potem ciągle były kontakty - przyszedł też ten Tom i on zaczął już kombinować
                                                  na styku z Niemcami. <

                                                  >T.S.: Przez Śląsk poszli na Czechy i w Czechach już zostali. Proszę pana,
                                                  ciągle były kłopoty, ciągle Niemcy rozmawiali, spotykali się, były kontakty,
                                                  ale już wtedy było wiadomo, że - owszem - my możemy wejść w walkę z Sowietami,
                                                  ale mamy materiał niewyćwiczony, to są partyzanci, trzeba ich przeszkolić,
                                                  musimy odejść dalej, musimy zaczekać...
                                                  Więc były rozmowy. Niemcy od czasu do czasu przyjeżdżali, a dowództwo NSZ
                                                  próbowało odwlec decyzję. <

                                                  T.S. to por. Tadeusz (Mazur) Siemiątkowski, były dowódca Komórki Likwidacyjnej
                                                  Związku Jaszczurczego i specjalnego oddziału bojowego Narodowych Sił Zbrojnych.
                                                  Nie jest on co prawda geniuszem z Unii Wolności, ale można na jego
                                                  wspomnieniach polegać.

                                                  S.
                          • kropekuk A Wielki Mufti Jerozolimy,al Husseini?Ten to nawet 14.02.05, 06:00
                            muzulmanskie dywizje SS zakladal, fatwe na UK i USA przez berlinskie radio
                            rzucal...Ba, nim sie znalazl w Berlinie zorganizowal w Iraku anty-brytyjski
                            pronazistowski pucz wojskowy, wspierany dostawami sprzetu (w tym i samolotow)
                            przez wujaszka Adolfa... Po starej przyjazni - jeszcze z 1936 roku. Co tam
                            Brytanii jeden polski Zyd i do tego ZASTRZELONY. Husseini z pomoca Sowietow
                            schronil sie w Egipcie i - jako daleki krewny i guru - wyszkolil na
                            nieszczescie ludzkosci terroryste ARAFATA...
          • kropekuk Kretynie: w plecy to nie strzelali..A ze podlozyli 14.02.05, 01:44
            jakas bombke? Coz, ilosc brytyjskich ofiar to nie polski problem...To raczej
            problem glupiego angielskiego honoru (anegdotyczne juz: "Oficer brytyjski nie
            ulega terrorystom")
        • kropekuk I trzymane przez AK pod karabinem. By nie zwiali 14.02.05, 01:41
          do wroga...
          • wielki_wuj Re: I trzymane przez AK pod karabinem. By nie zwi 18.02.05, 18:12
            18 października 1944 r. w domku przy ul. Bocianiej został zastrzelony Komendant
            Narodowych Sił Zbrojnych Stanisław Nakoniecznikoff - Klukowski "Kmicic". Nasze
            rozważania w poprzednim odcinku wykluczyły wersję przytaczaną m.in. przez
            redaktora "Zeszytów do historii NSZ" ppłk. Tadeusza Boguszewskiego, jakoby
            przyczyną wydanego na komendanta wyroku była kolaboracja z komunistami. Czas
            rozważyć drugą wersję. Grono częstochowskich żołnierzy NSZ uważa, że "Kmicic"
            zginął ponieważ dążył do scalenia NSZ z Armią Krajową.
            Zacznijmy od przedstawienia postaci komendanta. Ur. w 1898 r. Nakoniecznikoff
            był w czasie wojny 1920 r. oficerem kawalerii w korpusie gen. Dowbora -
            Muśnickiego. Podlegał tam rozkazom przyszłego komendanta NSZ płk. Tadeusza
            Kurcjusza. Po wojnie z bolszewikami Nakoniecznikoff pozostał w wojsku, służąc
            m.in. w 2. Pułku Strzelców Konnych i w Centrum Wyszkolenia Kawalerii. We
            wrześniu 1939 był dowódcą kawalerii dywizyjnej w 2. dywizji piechoty Legionów.
            Później związany był z wojskową konspiracją Związku Walki Zbrojnej
            (bezpośrednia poprzedniczka AK). Pełnił funkcję inspektora okręgu północnego
            okręgu Warszawa - województwo. Z bliżej nieznanych powodów wiosną 1942
            r. "Kmicic" wchodzi w konflikt ze swoimi przełożonymi. Zrywa z ZWZ.
            Potraktowano to jako dezercję i Sąd Wojskowy wydał na niego wyrok śmierci. Po
            odejściu z ZWZ Nakoniecznikoff, za pośrednictwem swojego byłego przełożonego
            ppłk. Kurcjusza, trafia do Związku Jaszczurczego.
            ZJ, to organizacja wojskowa zbudowana na bazie przedwojennych radykalnych
            organizacji narodowych (ONR). W pierwszej fazie okupacji ZJ dysponował
            najlepszą siatką wywiadowczą obejmującą nie tylko teren Polski, ale i Rzeszy
            Niemieckiej. Dynamizm działań, sukcesy w walce z okupantem przyciągały
            młodzież. W 1942 r. ZJ liczył ok. 60 tys. żołnierzy. Dowódcą ZJ był Władysław
            Marcinkowski "Jaxa".
            Trzeba tu pamiętać, że pierwsze formacje konspiracyjne rodziły się na bazie
            przedwojennych podziałów partyjnych. ONR - stworzył ZJ, ONR "Falanga"
            (Piaseckiego) - Konfederację Narodu. Stronnictwo Narodowe - Narodową
            Organizację Wojskową. Scalenie tych sił w jednolitą Armię Krajową było procesem
            trwającym od 14 II 1942 r. (rozkaz scaleniowy tworzący AK wydany przez
            Naczelnego Wodza gen. W. Sikorskiego). Wielkość formacji w poszczególnych
            regionach Polski zależał od przedwojennych wpływów partyjnych. W Częstochowie,
            gdzie przed wojną mocna była endecja - pierwszą konspiracją stała się NOW, w
            1939 r. zakładał ją Władysław Pacholczyk. Komendantem Okręgu NOW w 1939 r.
            został Władysław Maciąg "Allach", po jego śmierci w 1941 - Zygmunt
            Lisiewicz "Rawicz".
            • wielki_wuj Re: I trzymane przez AK pod karabinem. By nie zwi 18.02.05, 18:13
              W 1942 r. część NOW podporządkowała się rozkazowi scaleniowemu. Do AK przeszło
              ok. 70 tys. żołnierzy. NOW uzyskała pewną samodzielność organizacyjną -
              widoczne to było w nazwie AK-NOW. Nie dla wszystkich narodowców przejście do AK
              było do przyjęcia. Obawiano się dominacji tej formacji przez lewicę lub
              sanacyjnych oficerów. Podziały przedwojenne odczuwane były bardzo mocno.
              Przykładem - założyciel częstochowskiej NOW, Władysław Pacholczyk, w latach
              trzydziestych więziony był w obozie w Berezie Kartuskiej. Być może to
              spowodowało, że wraz z częścią żołnierzy NOW odmówił podporządkowania się
              rozkazowi Sikorskiego.
              We wrześniu 1942 doszło do porozumienia "samodzielnego" NOW i ZJ. Powstały
              Narodowe Siły Zbrojne. Pierwszym komendantem wybrano płk. Ignacego Oziewicza z
              NOW. Sekretarz politycznej reprezentacji sił narodowych (Tymczasowej Narodowej
              Rady Politycznej nadrzędnej wobec NSZ), Zbigniew Stypułkowski, po wojnie
              prezentował powstanie NSZ jako część procesu scaleniowego. Celem było
              zjednoczenie wszystkich grup narodowych, w następnej kolejności scalenie z AK.
              Ten pogląd miał jednak swoich silnych przeciwników, zwłaszcza w gronie byłych
              żołnierzy ZJ (tzw. Grupa "Szańca"). Trzeba tu także zauważyć, że wizja scalenia
              NSZ z AK miała swoich przeciwniów w KG AK (m. in. Rzepeckiego, Sanojcę,
              Tatara). Do scalenia doszło dzięki uporowi gen. Bora - Komorowskiego z jednej
              strony i Zbigniewa Stypułkowskiego z drugiej. Podpisanie oświadczenia o
              włączeniu NSZ do AK nastąpiło 7 III 1944 r. Podobnie jak NOW, zachowano
              odrębność formacji tworząc AK-NSZ. Podobnie jak poprzednie scalenie, tak i to,
              w 1944 r., wywołało sprzeciw, głównie działaczy Grupy Szańca (z b. ZJ). W NSZ
              doszło do rozłamu. Do AK przeszli w większości dawni żołnierze NOW, żołnierze z
              ZJ wybrali niezależność (zachowując nazwę NSZ). Z oficerów sztabu NSZ do AK-NSZ
              przeszli m.in. ppłk Albin Rak szef sztabu, szef Oddziału Operacyjnego ppłk
              Danilewicz i wielokrotnie wspominany Władysław Pacholczyk.
              W okresie scalania, w 1944 r., komendantem NSZ nie był już Ignacy Oziewicz.
              Został aresztowany na przełomie czerwca i lipca 1943 r. W lipcu nowym
              komendantem został płk Tadeusz Kurcjusz "Żegota". Oziewicz wywodził się z NOW,
              prezentował stale pogląd o konieczności scalania z AK, przy możliwie dużej
              zachowanej samodzielności. Kurcjuszowi bliżej było do Grupy Szańca byłych
              działaczy ONR i żołnierzy ZJ). Wydany przez niego 15 I 1944 r. rozkaz ujawnił
              fundamentalne różnice między NSZ a AK. Komenda Główna AK planowała "Burzę"
              zakładając w pewnym stopniu współdziałanie z wkraczającą na teren Polski Armią
              Czerwoną. Kurcjusz, uważając Sowietów za "wojska wrogie", zalecał unikanie z
              nimi kontaktów. Określił, że "wszelka współpraca obywateli polskich z wojskami
              sowieckimi traktowana będzie jako zdrada Państwa Polskiego". Ta zasadnicza
              różnica powodowała, że Kurcjusz nie był entuzjastą scalenia. Nie uczestniczył w
              uroczystości podpisania porozumienia scaleniowego 7 III 1944. Mimo to Bor-
              Komorowski mianował Kurcjusza pełnomocnikiem d-cy AK ds NSZ. 31 III 1944 r.
              ukazały się rozkazy dowódcy AK Bora-Komorowskiego i d-cy NSZ Kurcjusza,
              wzywające swoich żołnierzy do podporządkowania się umowie scaleniowej. Trzy
              tygodnie później Kurcjusz zmarł, powalił go zawał serca. Rada Polityczna przy
              Komendancie NSZ ogłosiła, że następcą Kurcjusza zostanie Nakoniecznikoff -
              Klukowski. Rada zdominowana była przez działaczy Grupy Szańca. Przewodniczący
              Rady Marcinkowski podobno zdecydował o nominacji "Kmicica", wiedząc, że ze
              względu na ciążący na nim wyrok nie zostanie on zaakceptowany przez Bora -
              Komorowskiego.
              Nakoniecznikoff został zatem komendantem po to, by storpedować scalenie NSZ z
              AK. 5 VI 1944 r. Komendant AK mianował pełnomocnikiem ds. NSZ (tym samym
              komendantem NSZ) ppłk Albina Raka "Lesińskiego", dotychczasowego szefa sztabu.
              W odpowiedzi na to Sąd Wojenny przy dowództwie NSZ wydaje na ppłk. Raka wyrok
              śmierci; Rada Polityczna, zatwierdzając wyrok, zadeklarowała ułaskawienie pod
              warunkiem zaprzestania przez niego "akcji na szkodę NSZ".
              15 czerwca Rak został zatrzymany w Warszawie przez patrol NSZ. Marcinkowski,
              Nakoniecznikoff i Radziszewski wymusili na nim podpisanie rezygnacji ze
              stanowiska komendanta. Wypuszczony na wolność Rak odwołał wymuszone
              oświadczenie. Stanął na czele AK-NSZ. W tym samym okresie w Warszawie dochodzi
              do tragicznych wypadków zamordowania naukowców pracujących w BIP AK
              (Widerszala, Makowieckiego, Czarnowskiego), uprowadzenia i wydania Niemcom
              prof. Handelsmana i Krystyny Krahelskiej. Mimo braku podstaw o zbrodnie owe
              oskarżono NSZ. W lipcu NSZ została potępiona rozkazem Naczelnego Wodza
              Kazimierza Sosnkowskiego oraz oświadczeniem Rządu podpisanym przez wicepremiera
              Jana Kwapińskiego.
              Był w tym pewien paradoks. Oskarżenia NSZ o terror wobec żołnierzy AK okazały
              się nieprawdziwe. Rozkaz Kurcjusza z 15 I 1944 r. o wrogim stosunku do Armii
              Sowieckiej był w zasadzie zgodny ze stanowiskiem rządu. Dowództwo NSZ, nie
              zgadzając się na prowadzenie "Burzy", wyrażało pogląd zgodny z prezentowanym
              przez Naczelnego Wodza K. Sosnkowskiego. Tragiczny los Powstania Warszawskiego
              każe nam dziś inaczej oceniać rozkaz Kurcjusza i politykę NSZ.
              Jednak odmowa scalenia przez część NSZ doprowadziła w połowie 1944 r. do
              ostrego konfliktu na linii AK i NSZ. Czy po powstaniu konflikt uległ
              złagodzeniu? Czy Nakoniecznikoff przybywając do Częstochowy w październiku 1944
              r. dążył do scalenia pozostałości NSZ z pozostałościami AK? Czy z tego powodu
              został zabity na ul. Bocianiej?
            • wielki_wuj śmierć komendanta NSZ 18.02.05, 18:14
              Co było powodem zabójstwa komendanta NSZ Stanisława Nakoniecznikoffa -
              Klukowskiego "Kmicica"? W dwóch poprzednich odcinkach opisaliśmy okoliczności
              śmierci "Kmicica" 18 X 1944 r. na ul. Bocianiej, podjęliśmy także rozważanie
              motywu. Negatywnie oceniliśmy tezę przytaczaną m.in. przez byłego żołnierza i
              historyka NSZ Tadeusza Boguszewskiego, jakoby wyrok śmierci na komendanta
              został wydany za próby kolaboracji z komunistami. Próbowaliśmy także rozważyć
              teorię dotyczącą tezy o usiłowaniach "Kmicica" doprowadzenia do scalenia NSZ z
              AK. Z przytaczanych faktów wynikało, że do powstania warszawskiego
              Nakoniecznikoff - Klukowski należał do zdecydowanych przeciwników
              podporządkowania NSZ komendantowi AK. Więcej - dlatego został wybrany
              komendantem, iż swoją osobą gwarantował zerwanie rozmów scaleniowych.
              Na "Kmicicu" ciążył wyrok śmierci wydany przez sąd podziemny AK. Według J.
              Tereja (PSB t.XXII) i Leszka Gondka ("Polska karząca 1939-45") w 1942 r.
              Nakoniecznikoff - Klukowski został zdjęty ze stanowiska inspektora podokręgu
              północnego Obszaru Warszawa AK za łamanie dyscypliny, działalność szkodliwą dla
              organizacji i niewyliczenie się z funduszy służbowych. Wyrok śmierci na niego
              wydany został na początku 1943 r. I tu zacytujmy L. Gondka: "W Powstaniu
              Warszawskim otrzymał od gen. "Montera" zadanie bojowe na ul. Złotej. Szef
              Służby Sprawiedliwości KG AK żądał, zgodnie z zapadłym wyrokiem, jego
              likwidacji, ale gen. "Monter" nie zmienił swojej decyzji. "Kmicic" nie objął
              powierzonej mu placówki powstańczej". Gondek, niestety, nie przytacza źródeł
              uzasadniających powyższe twierdzenia.
              Niewątpliwie, wyrok był. Faktem jest, że nie było żadnych prób jego wykonania.
              Nic jednak nie wiadomo o jakimś zadaniu otrzymywanym od "Montera" w czasie
              powstania.
              W czasie powstania - jak mówią inne relacje - komendant NSZ przebywał na
              Mokotowie. Nie miał możliwości kontaktowania się ze swoimi żołnierzami
              walczącymi w Śródmieściu. Nic też nie wiemy, by miał możliwości kontaktowania
              się i wykonywania jakiegoś zadania powierzonego przez dowództwo AK.
              Po powstaniu "Kmicic" przedostaje się do Częstochowy. I ta decyzja też stanowi
              pewną zagadkę. Dlaczego Częstochowa? Gdyby chodziło tylko o możliwość ukrywania
              się - najlepsze możliwości ze względu na wcześniej posiadane kontakty miałby
              Nakoniecznikoff w okolicach Warszawy. Gdyby zaś chciał odzyskać możliwości
              dowodzenia formacjami NSZ mógł skierować się w rejon zgrupowania tworzącej się
              Brygady Świętokrzyskiej. Był tam na inspekcji w lipcu. Żołnierze "Żbika"
              Władysława Kołacińskiego wspominają, jak gościli go na kwaterach pod Seceminem.
              Z pewnością zostałby dobrze przyjęty i po powstaniu. Dlaczego więc Częstochowa?
              W październiku nasze miasto stało się nieformalną stolicą Polski Podziemnej. Tu
              przebywało większość dowódców AK, tu przygotowano odbudowę organizacji po
              ciosach, jakimi była nieudana akcja "Burza".
            • wielki_wuj śmierć komendanta NSZ 18.02.05, 18:14
              Przed powstaniem, między "Kmicicem" i żołnierzami NSZ a dowództwem AK była
              fundamentalna różnica zdań uniemożliwiająca podporządkowanie się rozkazowi
              scaleniowemu. Różnica dotyczyła stosunku do "Burzy" i wkraczającej do Polski
              Armii Czerwonej. Zgodnie z rozkazem nr 3, dowódcy NSZ
              Kurcjusza "Żegoty" "wojska sowieckie na terytorium Polski muszą być uważane za
              wojska wrogie". Dowódca zalecał unikanie konfliktów z oddziałami regularnego
              wojska sowieckiego zakazując równocześnie jakiejkolwiek formy współpracy.
              Równocześnie wydawane rozkazy dowództwa AK dotyczące "Burzy" zakładały
              ujawnienie się oddziałów AK wobec wkraczających Rosjan i podejmowanie przy
              współpracy z nimi walk z Niemcami.
              Po Powstaniu Warszawskim ta zasadnicza różnica przestała mieć istotne
              znaczenie. Stosunek do Sowietów przestały określać doktrynalne domniemania.
              Zastąpiły je fakty - informacje o aresztowaniu ujawniających się AK-owców,
              pamięć o "śmiertelnej" dla powstania bezczynności Armii Sowieckiej pod
              Warszawą. Po powstaniu sytuacja zarówno AK-owców jak i NSZ-towców była równie
              dramatyczna. Dodajmy tu także, że mimo różnic, mimo odmowy wykonania rozkazu
              scaleniowego w czasie akcji "Burza" wiele oddziałów NSZ niższego szczebla
              podporządkowywała się taktycznie AK. W walkach Powstania Warszawskiego
              uczestniczyło blisko 2 tys. żołnierzy NSZ. Oddziały NSZ brały także udział w
              akcji "Burza" na Lubelszczyźnie.
              Dramatyczne doświadczenia 1944 r. mogły zmienić relacje AK - NSZ. Po klęsce
              Powstania Warszawskiego NSZ był potrzebny dowództwu AK, jego siatka
              konspiracyjna w terenie była lepiej zachowana niż rozbite w czasie "Burzy"
              struktury AK. Między tymi formacjami zanikła różnica zdań dotycząca stosunku do
              Armii Sowieckiej.
              Nie można zatem wykluczać, że przyjazd Nakoniecznikoffa do Częstochowy w
              październiku 1944 r. był związany z próbami podjęcia rozmów z przebywającymi tu
              dowódcami Armii Krajowej. W październiku przebywał w naszym mieście Leopold
              Okulicki "Niedźwiadek" - Dowódca Sił Zbrojnych w Kraju (taką formalną nazwę
              nosiła wówczas AK). Tu także zapadła decyzja powierzająca Emilowi
              Fieldorfowi "Nilowi" tworzenie organizacji "Nie". Rozmowy z komendantem NSZ
              mogły wiązać się z tworzeniem tej organizacji.
              Oczywiście, są to jedynie przypuszczenia. Idźmy jednak dalej tym
              śladem. "Kmicic" przebywa w Częstochowie w domu kpt. Włodzimierza Żaby
              (ps. "Haik", "Żniwiarz"). Kpt. Żaba od 1941 r. był żołnierzem NOW, potem w 1944
              r. - NSZ. Miał dobre kontakty z większością żołnierzy NOW i NSZ, którzy
              zdecydowali się na przejście do struktur AK (AK - NOW i AK - NSZ). Przypomnijmy
              tu (pisałem o tym w poprzednim odcinku) - inicjatorem powstania narodowej
              konspiracji w Częstochowie był Władysław Pacholczyk (ps. "Adam").
              Ur. w 1899 r. Pacholczyk był nauczycielem i przedwojennym działaczem
              Stronnictwa Narodowego, prezesem powiatowym SN w powiecie opoczyńskim. W latach
              1931-39 członek Rady Naczelnej SN. W 1935 r. zesłany do obozu w Berezie
              Kartuskiej. Współzałożyciel NOW, potem NSZ. W 1944 r. był zastępcą szefa I
              Oddziału (Ogólnoorganizacyjnego) Sztabu NSZ. W czerwcu 1944 podporządkował się
              decyzji o scaleniu, współtworząc AK -NSZ.
              Pacholczyk - o czym pisze w swoich wspomnieniach Jan Pietrzykowski -
              miał "znaczne wpływy na terenia częstochowskiego okręgu SN - NOW". Zresztą sam
              autor wspomnień, w grudniu 1939 r., na ręce Pacholczyka składał przysięgę
              wojskową. Po powstaniu warszawskim "Adam" Pacholczyk przebywa na terenie
              Częstochowy. W listopadzie "został na ulicy zatrzymany przez
              niezidentyfikowanych cywilów, wciągnięty do samochodu i ślad po nim zaginął" (w
              relacji Pietrzykowskiego). Także w listopadzie 1944 r. doszło do skrytobójczego
              morderstwa na ul. Ogrodowej. Ofiarą padł szef II Oddziału sztabu Okręgu NSZ (do
              czerwca 1944), a później sztabu AK-NSZ kpt. Stanisław Żak "Stach".
              Trudno o tych skrytobójczych zamachach mówić w oderwaniu od zabójstwa na ul.
              Bocianiej. Sprawcy prawdopodobnie byli ci sami - ludzie związani z
              organizacją "Toma".
              Zaryzykujmy pewną hipotezę. W październiku 1944 r. Nakoniecznikoff - Klukowski
              przybywa do Częstochowy z myślą o nawiązaniu kontaktu z Leopoldem Okulickim i
              dowództwem AK. Pośrednikami stają się kpt. Włodzimierza Żaba, jego kolega z
              konspiracji Stanisław Żak i wreszcie, cieszący się dużym autorytetem, tak w
              gronie żołnierzy NSZ, jak AK - Władysław Pacholczyk.
              Rozmowy "Kmicica" z AK wzbudziły zaniepokojenie działaczy NSZ z Grupy Szańca.
              Decydują się na drastyczne rozwiązanie - wydają wyrok na swojego komendanta.
              Wykonanie powierzają Organizacji "Toma". W ślad za zabójstwem Nakoniecznikoffa
              dokonane zostają kolejne morderstwa. Wymienionych żołnierzy: Żaby, Żaka i Wł.
              Pacholczyka. W listopadzie 1944 w mieszkaniu na ulicy Szewskiej w Krakowie
              zabity także został szef II Oddziału sztabu NSZ Wiktor Gostomski "Witold"...
              Także i tego zabójstwa dokonali ludzie "Toma".
              • wielki_wuj Re: śmierć komendanta NSZ 18.02.05, 18:15
                18 X 1944 r. w domu na ulicy Bocianiej w Częstochowie zabity został komendant
                NSZ Stanisław Nakoniecznikoff - Klukowski "Kmicic". Rozważaliśmy co było
                przyczyną zabójstwa. Pora przedstawić sprawców.
                Tadeusz Boguszewski pisze w III "Zeszycie do historii NSZ": "Wyrok został
                odczytany i wykonany (...) przez komórkę likwidacyjną pod dowództwem kpt.
                Otmara Wawrzkowicza". Jan Pietrzykowski ("Od gestapo do bezpieki") wskazuje
                innych sprawców: "Byli to bez wątpienia ludzie "Toma". A kim był "Tom"? Pół
                polak, pół Niemiec, używał kilku nazwisk: Herbert Jura, Herbert Jung,
                Augustyniak (...) Ludzie "Toma" zabijali ludzi różnych orientacji politycznych,
                uważanych za przeciwników". Przy tym Pietrzykowski dodaje: "Organizatorem tej
                zbrodni był szef wywiadu NSZ Otmar Wawrzkowicz. Czy posłużył się ludźmi "Toma"?
                Myślę, że tak!".
                Otmar Wawrzkowicz "Oleś", "Kaczkowski", przedwojenny działacz Obozu Narodowo-
                Radykalnego, jesienią 1939 stał się współorganizatorem Związku Jaszczurczego.
                Uważano go za jednego z czołowych działaczy Grupy Szańca. Kierował działem
                propagandy, zakładał ZJ w Lwowie, od 1941 w wywiadzie (II Oddziale) ZJ, potem
                NSZ. Po zabójstwie Gostomskiego staje się szefem wywiadu NSZ. W styczniu 1945
                r. Wawrzkowicz ucieka na zachód przed zbliżającą się Armią Sowiecką. W
                Niemczech dołącza do Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Usunięty po wojnie ze
                środowiska kombatantów NSZ, wyjechał do Kanady; tam w latach pięćdziesiątych
                popełnił samobójstwo.
                W styczniu 1944 r. Otmar Wawrzkowicz, jako zastępca szefa II Oddziału NSZ,
                nawiązał rozmowy z Herbertem Jurą ps. "Tom". Na "Tomie" już wówczas ciążył
                wyrok śmierci za kolaborację z niemieckim okupantem.
                Jura urodził się ok. 1915 r. w województwie bydgoskim, pochodził z rodziny o
                niemiecko-polskich tradycjach. Nie znamy przebiegu jego życia do 1943 r. Mówił,
                że był porucznikiem Wojska Polskiego, że dowodził oddziałem AK. Brak jest
                dowodów i świadków potwierdzających prawdziwość tych słów. W połowie 1943 r.
                Jura staje na czele własnej grupy, określanej jako "Organizacja Toma". Oddział
                przyjęty został do struktur NSZ w kielecko - radomskim Okręgu V. Jurze
                powierzono obowiązki kierownika Akcji Specjalnej, miał, wraz ze swoim
                oddziałem, zwalczać partyzantkę komunistyczną. R. Nazarewicz w książce "Nad
                górną Wartą i Pilicą. PPR, GL i AL w walce z hitlerowskim okupantem"
                przypisuje "Tomowi" odpowiedzialność za zabicie 260 komunistów (liczba ta, ze
                względu na liczebność partyzantki komunistycznej, wydaje się znacznie zawyżona).
                Jesienią Jurę oskarżono o utrzymywanie kontaktów z kierownikiem referatu
                zwalczania podziemia Sicherheitspolizei w dystrykcie radomskim,
                hauptsturmfurerem SS Paulem Fuchsem. "Tom" oferował gestapo pomoc w walce z
                komunistami i bandytami w zamian za opiekę ze strony Niemców. Otrzymywał od
                gestapo broń, ostentacyjnie poruszał się udostępnionym przez Niemców
                mercedesem, posługując się specjalną przepustką. Sąd NSZ wydał na niego wyrok
                śmierci. Wykonać go miał - znany nam z poprzednich odcinków cyklu o śmierci
                komendanta - Władysław Pacholczyk. Jura przeżył zamach na siebie. W styczniu
                1944 r. dowodzi oddziałem "Sosna - Las" zwalczającym komunistyczną partyzantkę.
              • wielki_wuj Re: śmierć komendanta NSZ 18.02.05, 18:16
                W tym właśnie okresie kontaktuje się z nim Wawrzkowicz. Co więcej, za
                pośrednictwem "Toma" nawiązuje bezpośredni kontakt z Fuchsem. Być może o tych
                rozmowach wiedział zwierzchnik Wawrzkowicza - Gostomski. Nie wiedziało jednak
                kierownictwo NSZ - komendant "Żegota" Kurcjusz, szef sztabu Rak czy późniejszy
                komendant Klukowski. Informacje o rozmowach Wawrzkowicza z gestapo ujawnione
                zostały dopiero pół roku później, w czerwcu. Tłumaczono, że dzięki temu NSZ
                uzyska wiedzę o ruchach wojsk niemieckich.
                Dlaczego doszło do tych rozmów? W styczniu 1944 r. Armia Sowiecka wkroczyła na
                tereny przedwojennego państwa polskiego. Groźba zajęcia Polski przez wojska
                sowieckie stawała się coraz bardziej oczywista. AK liczyła jeszcze na możliwość
                współpracy i współdziałania w obliczu wspólnego wroga (plan "Burza"). NSZ nie
                miał złudzeń - za konsekwentną walkę z komunistycznym zagrożeniem żołnierzom
                narodowcom groziła śmierć. Rozpoczęto zatem w wielkiej tajemnicy rozmowy z
                Niemcami o ewentualnej współpracy wobec wspólnego zagrożenia. Przebieg tych
                rozmów pozostał tajemnicą ścisłego grona przedwojennych działaczy ONR - Grupy
                Szańca.
                W drugiej połowie 1944 r. kierownictwo niemieckiej policji dystryktu
                warszawskiego przenosi się do Częstochowy. Urzęduje w budynku przy Al. NMP
                (spalona tuż po wojnie kamienica, obecnie blok z siedzibą PTTK). Wraz ze swoimi
                protektorami do Częstochowy przenosi się Jura. Otrzymuje od władz okupacyjnych
                willę przy ul. Jasnogórskiej. Oficjalnie jest to przedsiębiorstwo transportowe.
                W rzeczywistości - mieszcząca się w willi placówka "Organizacji Toma" uzupełnia
                pracę gestapo.
                Mówiono, że łączy je z siedzibą gestapo na Kilińskiego tajemne przejście. W
                podziemiach willi przy Jasnogórskiej znajduje się prowizoryczne więzienie.
                Trafiają tu ludzie związani z komunistami (między innymi łączniczka z AL), ale
                także AK-owcy. Mimo tak złej sławy Wawrzkowicz nadal współdziała z Jurą. Według
                Boguszewskiego "Nie sposób stanowczo przeczyć, że Tom działał zgodnie z
                instrukcjami kierownictwa polskiego wywiadu na szczeblu najwyższym i że
                kontakty z Niemcami, korzystanie ze sprzętu łączności i samolotów niemieckich
                (...), że nawet likwidowanie zbyt dociekliwych członków polskiego podziemia
                leżało w nadanych mu kompetencjach i było ceną godziwą za bardzo ważne
                wiadomości zdobywane na Niemcach".
                Czyżby? Śmierć komendanta Nakoniecznikoffa - Klukowskiego, śmierć szefa wywiadu
                Gostomskiego, śmierć Pacholczyka, Stanisława Żaka... była ceną godziwą? Za co?
                Faktem jest, że już wkrótce pomoc Jury "Toma" okazała się niezbędną dla
                żołnierzy NSZ. 13 stycznia 1945 r., w obliczu ofensywy sowieckiej, Brygada
                Świętokrzyska NSZ rozpoczyna odwrót na zachód. Korzysta przy tym z
                pomocy "Organizacji Toma". Wraz z ludźmi Jury ciężarówką z Częstochowy wyjeżdża
                oddział Akcji Specjalnej NSZ. Ludzie "Toma" pośredniczą w rozmowach dowództwa
                NSZ z oficerami niemieckimi w sprawie przejścia Brygady przez linię frontu. Sam
                Jura dociera do Brygady w marcu 1945 (ewakuował się z Polski razem z dowództwem
                niemieckiej policji). Podczas pobytu Brygady w Rozstani w Czechach organizuje
                przerzut żołnierzy NSZ na zaplecze frontu sowieckiego, korzystając z
                niemieckich samolotów. Ułatwia także rozmowy z Niemcami w sprawie zwolnienia z
                obozów koncentracyjnych osób istotnych dla NSZ (m. in. mjr. Aleksandra
                Kozłowskiego i żony premiera Mikołajczyka).
                Brygada Świętokrzyska zakończyła swój marsz na zachód zbrojnym wystąpieniem
                przeciw Niemcom i oswobodzeniem obozu koncentracyjnego pod Holyszewem. 6 maja
                1945 r. przeszła na stronę amerykańską. Organizacja Toma została formalnie
                włączona do składu Brygady, Jurze po wojnie powierzano odpowiedzialne zadania
                (m. in. kierowanie placówką PCK w Pilźnie i w Niemczech). W połowie 1946 r.
                Jura zrezygnował ze służby wojskowej. Pod przybranym nazwiskiem Kalinowski
                wyemigrował do Argentyny. Dalsze jego losy są nieznane.
                "Kmicica" 18 X w domu na ul. Bocianiej niewątpliwie zabili ludzie "Toma" na
                polecenie Wawrzkowicza. Reasumując nasze dochodzenie - uznać możemy, że śmierć
                komendanta i towarzyszącego mu Władysława Żaby była efektem wyboru różnej
                drogi, różnych taktyk postępowania w obliczu końca wojny. Klukowski, po
                doświadczeniach Powstania Warszawskiego, opowiadał się za współdziałaniem z AK.
                Wawrzkowicz i Grupa Szańca wybrali taktykę współdziałania z przegrywającym
                wojnę okupantem niemieckim i dzięki temu wyprowadzenie na zachód możliwie dużej
                liczby żołnierzy NSZ. Chcąc zrealizować przyjętą taktykę, Grupa Szańca
                zdecydowała się na rzecz drastyczną. Na zabicie swojego dowódcy.
                Uwięziony przez UB po wojnie, ostatni komendant Okręgu NSZ w Częstochowie, mjr
                Bolesław Karczewski "Karski" w sporządzonej notatce (w posiadaniu żony)
                pisał: "Wyrok został wydany na płk. Nakoniecznikoffa - Klukowskiego pod
                pretekstem, że kontaktował się on z komunistami z zamiarem podporządkowania im
                NSZ, a w rzeczywistości - z powodu chęci podporządkowania NSZ Armii Krajowej".
                Nie ma podstaw, by podważyć owe słowa.
                • wielki_wuj Re: śmierć komendanta NSZ 18.02.05, 18:21
                  Dzielny Polak Tom, no nie?
                • qwardian Re: śmierć komendanta NSZ 18.02.05, 18:29
                  Świetna robota, skopiowałem to wszystko. Ściągnąłeś to z internetu, bo to
                  prawie długie jak książka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka