Gość: Z.Hołdys
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
20.08.02, 05:00
Miałem w tę sobotę pojechać z nim do Formianki, w nowe miejsce, gdzie kilku
ludzi dostało narzędzia, dwie kozy, koce, żeliwny piec... Budują tam nowe
życie w warunkach czystej natury. Bez prądu.
Przez telefon mówił mi o tych bezdomnych dzieciach, którym ufundowaliśmy
wyjazd do Disneylandu...
"Weź gitarę, brzdąkniesz, będzie im w tym lesie raźniej" - powiedział.
Setki spotkań, bez reflektorów.
"Popatrz, jak Maciek się stara" - to o Maćku Michalskim... Szedł w tango i
wracał zbity jak pies, za każdym razem Marek go przytulał.
"Taki człowiek nie ma wad..." - mówię Tytusowi. "To dlaczego Jurek się z nim
nie zgadzał? " - pyta Tytus. Jurek to nasz przyjaciel, Owsiak.
"Bo Jurek jeszcze nie wie, że liczą się tylko dobre uczynki" - odpowiadam.
Gdy wchodziłem na teren Markotu - zostawiałem swoje zasady i swoje prawa na
krawężniku przed wjazdem. Nigdy, po prostu nigdy się nie zastanawiałem, czy
Marek popełnia błędy. Nie popełnia się błędów, kiedy się ratuje życie.
Pacanom, którzy na tym forum pytają jakiej marki była to bryczka... Odpowiem:
jechała i zabił się wniej. A niech by to było i Masseratti... Ja bym mu dał
wszystkie swoje wspaniałe gitary, i dom swój bym mu dał, i cały talent...
Byleby tylko żył.
...
Piszę tu, bo u mnie w domu tylko cisza.