jan6403
26.08.02, 13:46
Jezus z Mojżeszem poszli sobie popykać w golfa.
Staneli na polu, Jezus ustawił piłeczkę, pacnął i poleciała na środek
jeziora. Pływa sobie na wodzie. Jezus niewiele myśląc podszedł po wodzie do
piłeczki, uderzył i wpadła do dołka.
W tym momencie do grających podszedł staruszek i zapytał czy może się
dołączyć.
- Jasne - odpowiedzieli razem - Twoja kolej będzie po Mojżeszu.
- Ok - zgodził się starzec.
Mojżesz ustawił piłeczkę, uderzył, piłka poleciała na środek jeziora i
zatonęła. Mojżesz rozstąpił wody, podszedł do piłeczki, uderzył i wpadła do
dołka.
Nadeszła kolej na staruszka. Ustawił, uderzył.
Piłka poleciała na środek jeziora i zatonęła.
Przepływająca ryba złapała w pyszczek piłkę i odpłynęła. Zobaczył to z góry
orzeł, zanurkował, złapał rybę i odfrunął. Leciał z rybą w szponach. Gdy
przelatywali nad dołkiem ryba wypuściła z pyszczka piłeczkę która trafiła
wprost do dołka.
Mojżesz popatrzył na Jezusa i powiedział:
- Z twoim starym to się nie da grać!