Dodaj do ulubionych

Witajcie w Logolandzie

06.01.06, 20:14
Oto wizja niedalekiej przyszłości: świat opanowany jest przez kilka
koncernów, podatki zniesione, szkoły sponsorowane przez McDonald’sa.
Obywatele jako nazwisk używają nazw swoich firm. Na przykład Hack Nike
otrzymuje od szefa ds. marketingu Johna Nike perfidne zadanie: celem
rozkręcenia sprzedaży nowych, niezwykle drogich butów mercury ma zastrzelić
przed sklepem tuzin młodocianych klientów napalonych na te buty. Przesłanie
marketingowe dla tej akcji brzmi: dla tego modelu obuwia ludzie gotowi są
nawet do zbrodni.

Witamy w Logolandzie, świecie bezwzględnego terroru konsumpcyjnego,
wymyślonym przez 32-letniego australijskiego autora Maksa Barry’ego. Rządy
skapitulowały, wszystko sprywatyzowane, nawet policja ściga przestępców tylko
wtedy, gdy ofiary za to zapłacą. Obowiązuje wyłącznie prawo rynku, koncerny
przekroczyły wszystkie granice, także te moralne. Czy tak będzie wyglądać
kapitalizm jutra? – To powieść, nie esej – uspokaja Barry.

Jednak jak każde dzieło science fiction również Logoland niesie z sobą
krytykę teraźniejszości – i trafia w sedno problemu. Książkę przetłumaczono
na osiem języków. Stała się obowiązkową lekturą wszystkich tych, którzy za
globalizacją wietrzą mroczny spisek menedżerów, polityków i ekonomistów.
Frustrację podziela wielu ludzi na całym świecie. Tworzy się szeroki ruch
protestacyjny, koalicja oszukanych i rozczarowanych, którzy nie mają zamiaru
więcej wierzyć obietnicom globalnej gospodarki rynkowej. Należą do niej
glazurnicy i rzeźnicy, którzy nagle stanęli do konkurencji z tańszymi
fachowcami z Polski lub Czech, inżynierowie i programiści, których praca
wykonywana jest za grosze w Europie Wschodniej lub Azji Wschodniej.

za: "Der Spiegel"


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka