Dodaj do ulubionych

O take Polske walczylim???????????

14.01.06, 13:32
Nie da się ukryć iż ostatnio w naszym kraju środowiska Kościoła Katolickiego
oraz polityki bardzo zbliżyły się do siebie. Tak bardzo, jak jeszcze nigdy po
1989 roku. Najpierw bracia Kaczyńscy zyskali w osobie ojca Tadeusza Rydzyka
wielkiego sprzymierzeńca, który pomógł PiSowi przegonić Platformę Obywatelską
w wyborach parlamentarnych. Mobilizacyjna akcja kierowanych przez ojca
Dyrektora mediów przysporzyła także kandydatowi Lechowi Kaczyńskiemu wielu
bezcennych głosów w wyścigu do prezydentury. Potem, już po sformowaniu nowego
rządu normą stały się częste wizyty premiera i jego ministrów w
kontrowersyjnym katolickim radiu Maryja i telewizji Trwam. To tam, a nie na
konferencjach prasowych czy nawet w telewizji publicznej, coraz częściej
ogłaszane są ważne postanowienia rządu. Tam premier Kazimierz Marcinkiewicz
roztacza swoje wizje rządzenia krajem i tam wreszcie odpowiada na pytania
słuchaczy i widzów. Problem jednak w tym że ekipa rządząca w założeniu
reprezentuje wszystkich Polaków. Także przedstawicieli innych wyznań i tych
nie wierzących wcale. Dlaczego więc tylko katolicy cieszą się względami
rządzących?

Ponad osiem miesięcy temu zmarł wielki Polak, papież Jan Paweł Drugi. W
tamtych chwilach smutku i zadumy politycy zamilkli, nie odważyli się na
publiczne wystąpienia. Ale już wkrótce zaczęły się niesmaczne wyścigi – kto
bardziej żałował, kto miał więcej spotkań z papieżem. Kto zaproponował
większy, bardziej okazały pomnik ku czci Wielkiego Rodaka. Nie wiedzieć kiedy
nastrój skupienia żałobnego gdzieś się zapodział. Została jedynie wielka
ochota polityków do szermowania słowami o wybaczaniu i moralności. Moralności
opartej na przykazaniach religijnych oczywiście. Niestety, nie tych pięknych
zasadach o miłości bliźniego i szacunku dla innych. Dla Prawa i
Sprawiedliwości oraz jego quasi-koalicjanta, Ligi Polskich Rodzin, chwytliwe
okazały się raczej zasady piętnowania homoseksualistów czy zwalczania
aborcji. To można było doskonale wykorzystać w kampanii wyborczej, wzbudzić
emocje wśród rodaków i przekonać ich do swoich racji. Oczywiście przywódcy
partyjni chyba wszystkich możliwych opcji politycznych ulegli pokusie
podpierania się religijnością. Jeden z kandydatów na prezydenta tuż przed
wyborami „przypadkiem” wziął ślub kościelny, inny zaś „z rozpędu” sygnował
list wyborczy do proboszczów w całej Polsce. Także hierarchowie katoliccy
niestety sami zasmakowali w polityce. Z błogosławieństwem ojca Rydzyka
doradczynią premiera do spraw rodziny została ortodoksyjnie religijna dr
Hanna Wujkowska. Rozmowy koalicyjne ostatniej szansy między Jarosławem
Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem odbywały się w kurii metropolitalnej. Już po
fiasku tych rozmów i niepokojach wewnątrzpartyjnych liderzy PO modlili się
wspólnie w kościele mariackim. Związki państwa z Kościołem idą dalej. Pomimo
zaznaczonej wyraźnie w Konstytucji RP wolności światopoglądowej i wyznania,
rząd przygotowuje program wychowywania młodzieży „w oparciu o zasady
chrześcijańskie”. Religia nie będzie już lekcją dodatkową dla wierzących, ale
pełnoprawnym przedmiotem – dla wszystkich. Rządzący zdążyli już także zadbać
o imperium medialne zasłużonego o. Rydzyka. Jego media, jako nadawca
społeczny, nie będą musiały się starać o odnowienie koncesji. Dostaną je na
stałe. Totalizator Sportowy wspomoże finansowo uczelnię redemptorystów a
budowana na warszawskich polach wilanowskich Świątynia Opatrzności Bożej ma
szanse na solidne dofinansowanie z budżetu państwowego.

Ten model polityki idzie w złym kierunku. Beztroskie mieszanie spraw wiary i
kwestii rządzenia krajem w dłuższej perspektywie czasu zaszkodzi i nowej
władzy i rozczaruje duchownych. Premier powinien pamiętać że modlitwami nie
naprawi gospodarki. Przy pierwszym poważnym konflikcie interesów droga do
toruńskiej rozgłośni może stać się dla Kazimierza Marcinkiewicza za daleka, a
ojciec Rydzyk nie ma w zwyczaju wiernego zawierzania jednej partii.

Kościół Katolicki w Polsce, z racji swych historycznych dokonań i szacunku
jakim cieszy się wśród wielu rodaków jest niezwykle pociągającym graczem
politycznym. Wiedzą to politycy, wiedzą to duchowni. Jednak dla
przejrzystości polityki i w obawie o instrumentalne wykorzystywanie wiary
lepiej byłoby odseparować od siebie te dwa środowiska. Tak by spotykały się
jedynie podczas uroczystości państwowych. I nic poza tym.

Nie chciałbym by po lekturze tego felietonu czytelnik doszedł do wniosku iż
autor za wszelkie zło tego świata obwinia religię katolicką. Jednakże pewnego
dnia autora zmierził widok całego polskiego rządu na kolanach, w kościele,
pochylających głowę przed księdzem. Zupełnie jakby nad naszą klasą polityczną
był jakiś inny, mocniejszy zwierzchnik.

Arkadiusz Szwabowski
Obserwuj wątek
    • wala.waleczna Re: O take Polske walczylim??????????? 14.01.06, 19:41
      Jest taki zwierzchnik co ją hetmanka zwią.W opiece Polske ma, ale aby
      zwierzchnictwo dobrze przebiegało trzeba życ w zgodzie i o względy sie ubiegac
      u jej urzadników tu na ziemi.
      wala

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka