piq 05.02.06, 23:49 ...Jaceq, Borsuk i A_4 za te wpisy na "mediach". Jak się chce mieć wolność słowa i swobody obywatelskie, to trzeba ich umieć bronić. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=36244735&a=36271485 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piq pomyliłem link 05.02.06, 23:53 Tu Borsuk: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=36214669&a=36237703 Tu Jaceq: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=36214669&a=36234484 i A_4 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=36244735&a=36256025 Macie cojones. Odpowiedz Link Zgłoś
patience A ja? 05.02.06, 23:55 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36209847&a=36211967 Obrazilam sie. Wczoraj to napisalam. Odpowiedz Link Zgłoś
piq szukałem tego, bo czytałem, ale zapomniałem gdzie 06.02.06, 00:13 tobie też dziękuję oczywiście. Ale im dziękowałem za desant na "media", bo byli tam prawdziwą reprezentacją FAq - forum bez cenzury. Kliknąłem przypadkiem i mi się pokazały twoje hobbies. Ja też od dawna myślę o zbudowaniu samolociku: założenia - krótki start i lądowanie w terenie, napęd na silnik benzynowy na normalną benzynę. Fajną stronę znalazłaś. I fajny kot w kołysce. Odpowiedz Link Zgłoś
patience Tu tez sie mozna dopisywac 06.02.06, 00:50 new.petitiononline.com/gauden/petition.html ) Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Do Piq'a o wolności i symetrii w kulturze 06.02.06, 15:43 Padło tu, na forum, parę pytań. Czy należy bronić twórców karykatur - obojętne czyich - przed linczem? Bezwzględnie TAK! Czy powinna istnieć cenzura wstępna - obojętne przez kogo firmowana - w tej, czy innej dziedzinie kultury? NIE! Czy jednak KAŻDA karykatura ma prawo istnienia? A, to już zależy. Załóżmy, że ktoś namalował taką karykaturę: Matka Teresa z Kalkuty w stroju topless, tańcząca na rurze. Wg mnie byłoby to świństwo, budzące nie śmiech, lecz niesmak, ale karą dla twórcy takiej, czy podobnej karykatury, mógłby być np. towarzyski bojkot, nie śmierć czy jej groźba, czy choćby "tylko" groźba zniszczenia mienia. Czyli w sumie: wolność wypowiedzi w sztuce - tak. Ale odpowiedzialność MORALNA za czyn - również. Tyle o wolności. A symetria? Względnie niedawno była wrzawa wokół pewnego plakatu. "Skandalista Larry Flint" - pamiętacie? Postać mężczyzny w układzie takim, jak Jezus na krzyżu, na tle kobiecego łona. Czy obraz ten można uznać za karykaturę Jezusa? Tak, nawet jeśli była to karykatura niezamierzona. Czy autor plakatu (a także producent filmu) miał prawo do TAKIEGO przedstawienia ludzkiej postaci? Jeśli Piq, czy ktokolwiek inny, uważa, że z karykaturą Mahometa "nie ma sprawy", niech odpowie: czy "była sprawa" z tym plakatem. To właśnie jest ta symetria w kulturze. Nie chodzi mi tylko o kulturę w sensie dzieł kultury, lecz także o kulturę w sensie kultury osobistej, w sensie wrażliwości na odbiór MOJEGO działania przez innych. Skoro wolno (a wg mnie, powtarzam, wolno, BYLE W OKREŚLONYCH GRANICACH KULTURY) karykaturować (czyli - czynić przedmiotem wyśmiewania) wszystko, włącznie ze świętościami INNYCH, to wolno również wyśmiewać to, co jest świętością DLA MNIE. Zgodzisz się, Piq? Marcq P.S. Jesteś dumny z osób broniących pewnych wartości - wartości, które i ja podzielam. Dumny z FORMY cytowanych "aktów obrony" jednak nie jestem - czy było to borsucze "rzucanie mięchem", czy jackowe nawoływanie do czynów karalnych ("koktajl Mołotowa") Tak, jak nie jestem dumny z FORMY niegdysiejszych poczynań Krzysia 52 - nawet, jeśli bywały merytorycznie słuszne. Jeśli ktoś chce bronić czegoś godnego, niechże potrafi to robić godnie, albo niech milczy i nie zohydza godnej idei. M. Odpowiedz Link Zgłoś
piq wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną 06.02.06, 16:10 To proste i nie ma co dzielić włosa na czworo: > Jeśli Piq, czy ktokolwiek inny, uważa, że z karykaturą Mahometa "nie ma > sprawy", niech odpowie: czy "była sprawa" z tym plakatem. Nie mówię, że z Mahometem "nie było sprawy", bo jest kwestia smaku. Tak samo z Larrym Flyntem - jest to kwestia smaku. Ale zabiję każdego, kto będzie chciał zabronić publikacji tak jednego, jak i drugiego. > karykaturować (czyli - czynić przedmiotem wyśmiewania) wszystko, włącznie ze > świętościami INNYCH, to wolno również wyśmiewać to, co jest świętością DLA MNIE Wolno. Eyzykuje się jednak proces sądowy - i tak powinno być. > Skoro wolno (a wg mnie, powtarzam, wolno, BYLE W OKREŚLONYCH GRANICACH KULTURY) I tu jest różnica elementarna między nami. Wolność wypowiedzi albo jest, albo jej nie ma. Żadne wyznaczanie (a przez kogo niby?) granic "kultury" wypowiedzi nie ma prawa mieć miejsca. W ten sposób można zablokować wszystkie wypowiedzi, powołując się na "brak kultury". Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną 06.02.06, 16:37 piq napisał: > Wolność wypowiedzi albo jest, albo jej nie ma. Tak jak jajko nie moze byc czesciowo nieswieze, a dziewczyna nie moze byc troszke w ciazy. > Żadne wyznaczanie (a przez kogo niby?) granic "kultury" wypowiedzi > nie ma prawa mieć miejsca. W ten sposób można zablokować wszystkie wypowiedzi, > powołując się na "brak kultury". I tu tez pelna zgoda, ale poniewaz pojecie kultury wypowiedzi jest ulubiona bronia szermierzy po obu stronach, chce troche uscislic. Otoz "wolnosc wypowiedzi" i "kultura wypowiedzi" naleza do dwoch odrebnych kategorii. "Wolnosc wypowiedzi" jest kategoria polityczna. Okresla ja system polityczny kraju. "Kultura wypowiedzi" jest kategoria czysto osobista, nie dajaca sie zadekretowac, podobnie jak rozum czy niebieskie oczy. Absolutna racje ma wiec Piq piszac, ze: "Żadne wyznaczanie (a przez kogo niby?) granic "kultury" wypowiedzi nie ma prawa mieć miejsca." Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną 06.02.06, 17:08 piq napisał: wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną > To proste i nie ma co dzielić włosa na czworo: Tak. "Trochę podzielę" jednak, mimo wszystko. Jest wartością NADRZĘDNĄ. Niekiedy może być ograniczana ze względu na wartości jeszcze wyższe, choćby kwestię bezpieczeństwa narodowego i związaną z tym tajemnicę wojskową. Są to jednak sytuacje arcyszczególne. > > Jeśli Piq, czy ktokolwiek inny, uważa, że z karykaturą Mahometa "nie ma > > sprawy", niech odpowie: czy "była sprawa" z tym plakatem. > > Nie mówię, że z Mahometem "nie było sprawy", bo jest kwestia smaku. Tak samo z > Larrym Flyntem - jest to kwestia smaku. Ale zabiję każdego, kto będzie chciał > zabronić publikacji tak jednego, jak i drugiego. No, no... poza zabijaniem - pełna zgoda! > > karykaturować (czyli - czynić przedmiotem wyśmiewania) wszystko,włącznie ze > > świętościami INNYCH, to wolno również wyśmiewać to, co jest świętością DLA > > MNIE > > Wolno. Ryzykuje się jednak proces sądowy - i tak powinno być. No, no... Znowu pełna zgoda! > > Skoro wolno (a wg mnie, powtarzam, wolno, BYLE W OKREŚLONYCH GRANICACH KU > LTURY) > > I tu jest różnica elementarna między nami. Wolność wypowiedzi albo jest, albo > jej nie ma. Żadne wyznaczanie (a przez kogo niby?) granic "kultury" wypowiedzi > nie ma prawa mieć miejsca. W ten sposób można zablokować wszystkie wypowiedzi, > powołując się na "brak kultury". A tu NIE MA pełnej zgody, ale nie tam, gdzie Ci się wydaje. Te granice kulturowe - człowiek albo ma, albo nie. W SOBIE. Ich brak zasługuje na pogardę, ale nigdy na na więzienie, czy śmierć. Ale z kolei próby linczu, zaszczuwania itp. za TAKIE winy również zasługują na pogardę i bardzo stanowczy sprzeciw. Wracając do początku sprawy - myślę, że "Rzepa" - właśnie ona! Nie jakiś "Fakt", "Superekspress" itp. - zrobiła BARDZO DOBRZE "podkładając się" w obronie karykaturzystów - pomimo mocno wątpliwej warytości ich "dzieła". W sumie - chyba jednak w TYM wypadku jesteśmy bliżej, niż nam OBU się zdawało? M. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Jestem mile zaskoczony 06.02.06, 17:35 marcq napisał: > Ale z kolei próby linczu, zaszczuwania itp. za TAKIE winy również zasługują > na pogardę i bardzo stanowczy sprzeciw. Wracając do początku sprawy - myślę, > że "Rzepa" - właśnie ona! Nie jakiś "Fakt", "Superekspress" itp. - zrobiła > BARDZO DOBRZE "podkładając się" w obronie karykaturzystów - pomimo mocno > wątpliwej warytości ich "dzieła". Jestem mile zaskoczony. ) A jak w tym kontekscie ma sie kwestia: > Niekiedy może być ograniczana ze względu na wartości jeszcze wyższe, choćby > kwestię bezpieczeństwa narodowego... Czy wolnosc jest nadrzedna nad bezpieczenstwem? Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną 06.02.06, 19:53 > Jest wartością NADRZĘDNĄ. > Niekiedy może być ograniczana ze względu na wartości jeszcze wyższe, choćby > kwestię bezpieczeństwa narodowego i związaną z tym tajemnicę wojskową. Znowu się z Tobą nie zgodzę. To wojsko ma pilnować swoich tajemnic i trudno karać dziennikarza za to, że wojsko sfuszerowało swoją robotę w tym zakresie. Oczywiście dziennikarz powinien także przewidywać konsekwencje swoich publikacji, ale nie można karać go za cudze błędy (?) czasem zbrodnie (?). > A tu NIE MA pełnej zgody, ale nie tam, gdzie Ci się wydaje. > Te granice kulturowe - człowiek albo ma, albo nie. W SOBIE. > Ich brak zasługuje na pogardę, ale nigdy na na więzienie, czy śmierć. Czy wyobrażasz sobie, by ktoś z kręgu kultury łacińskiej lub buddyjskiej skazał na śmierć talibów rozwalających z bazook 1000-letnie posągi Buddy w Afganistanie? Czy wyobrażasz sobie - obok - los autorów karykatur Mahometa, gdyby rząd Danii do tego stopnia skùrwiał, że wydałby ich "jurysdykcji" szarjatu? To jest właśnie TA różnica. Dziękuję, nie mam pytań. A co do borsukowego "rzucania mięchem" (zapomniałem) to borsuk jest jedną z nielicznych osób, która potrafi zrobić to z wdziękiem. Ja raczej nie potrafię, a i tak rzucam. )~ _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
wolomin_w_nocy Re: wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną 06.02.06, 21:58 jaceq napisał: > Czy wyobrażasz sobie, by ktoś z kręgu kultury łacińskiej lub buddyjskiej skazał > > na śmierć talibów rozwalających z bazook 1000-letnie posągi Buddy w > Afganistanie? Czy wyobrażasz sobie - obok - los autorów karykatur Mahometa, > gdyby rząd Danii do tego stopnia skùrwiał, że wydałby ich "jurysdykcji" > szarjatu? To jest właśnie TA różnica. Dziękuję, nie mam pytań. > > A nie sadzisz moze ze Ivany, Aryjczycy i Dawidy sa jeszcze lepsi od ludzi z jakiegos tam kregu kultury łacińskiej i buddyjskiej.Rozumiem, ze twoim zdaniem jugosławia to gdzies na Półwyspie Arabskim Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną 06.02.06, 22:33 > A nie sadzisz moze ze Ivany, Aryjczycy i Dawidy Napisałem jednak o "kręgu KULTURY łacińskiej lub buddyjskiej", a nie o przedstawicielach cywilizacji turańskiej. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
wolomin_w_nocy Re: wolność wypowiedzi jest wartością bezwzględną 07.02.06, 13:44 Znaczy się kogo wykluczasz z tego kręgu? Aryjów, Dawidów, Chorwatów, Serbów? No powiedzmy, że Iwanów to bym sam wykluczył. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Nie filozofaj, docent. ))) 06.02.06, 16:47 marcq napisał: > P.S. Jesteś dumny z osób broniących pewnych wartości - wartości, które i ja > podzielam. Dumny z FORMY cytowanych "aktów obrony" jednak nie jestem - czy było > > to borsucze "rzucanie mięchem", czy jackowe nawoływanie do czynów karalnych > ("koktajl Mołotowa") Tak, jak nie jestem dumny z FORMY niegdysiejszych poczynań > > Krzysia 52 - nawet, jeśli bywały merytorycznie słuszne. Jeśli ktoś chce bronić > czegoś godnego, niechże potrafi to robić godnie, albo niech milczy i nie > zohydza godnej idei. powiedz, raz bez krecenia: Dobrze zrobila Rzepa, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
tyu Re: Nie filozofaj, docent. ))) 07.02.06, 08:14 dachs napisał co napisał, choć wcześniej przeczytał: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=32578325&a=32678786 Skleroza? Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Nie filozofaj, docent. ))) 07.02.06, 08:28 tyu napisał: > dachs napisał co napisał, choć wcześniej przeczytał: kazdemu z nas zdarza sie cos przeoczyc ((( Tu przeoczyles np. to: > Fajnie. Dzięki Ci tyu. Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć. > Bo przyznam Ci się, że cholernie mi brakuje mojego Uszatka. > )))) Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Do Piq'a o wolności i symetrii w kulturze 06.02.06, 19:41 marcq napisał: > Padło tu, na forum, parę pytań. Szanowny marcqu, Być może zaskoczeniem dla Ciebie będzie, że z większością stwierdzeń z Twojego postu się zgadzam, a z czym nie, wypunktuję poniżej. > Czy obraz ten można uznać za karykaturę Jezusa? Tak... Karykatura, wg SWO Kopalińskiego to "humorystyczne, ośmieszające uwydatnienie, wyolbrzymienie charakterystycznych cech osoby, przedmiotu a. wydarzeń... por. parodia". Definicja lepsza, albo gorsza, zawiera jednak dwie wg mnie istotne cechy dzieła, warunki konieczne, by można je było karykaturą określić: - osoba (w tym wypadku) karykaturowana musi być łatwo rozpoznawalna, że to o NIĄ chodzi karykaturzyście; - karykatura musi wyolbrzymiać (przerysowywać) pewne charakterystyczne, nie zawsze pochlebne cechy karykaturowanego. W świetle powyższego trudno uznać ów obraz za karykaturę Jezusa: - karykaturowanym (o ile) był bowiem tytułowy Skandalista, a nie Jezus. To karykaturowany przybrał pozę Ukrzyżowanego, a nie na odwrót; - trudno mi uznać, by grafik chciał przedstawić na plakacie Larry'ego jako niesłusznie cierpiącego (za przekonania?), a to pierwsze moje skojarzenie na takie przedstawienie. Wg mnie żył tak, jak chciał, robił co chciał i pozwolił sobie być osobą kontrowersyjną, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Ja w zasadzie nie wiem, o co grafikowi chodziło. Z pewnością jednak nie o przedstawienie Jezusa mającego jakoby posiadać jakieś cechy Larry'ego Flynta. > niech odpowie: czy "była sprawa" z tym plakatem. O tyle właśnie była, wg mnie "sprawa z plakatem", co napisałem wyżej. Ciut inaczej, acz podobnie, wyglądała sprawa z papieżem przygniecionym meteorytem. Nie dopatrzyłem się ŻADNEJ "wyolbrzymionej cechy". Meteoryt kojarzy mi się mi się ze słowem "brzemię". Co nie oznacza, że mam coś przeciwko karykaturowaniu papieży. Nie mam. Zresztą o ile pamiętam, ich karykatury drukował nawet Osservatore Romano. Bardziej rzecz w tym, jakie one gustowne, a tzw. "dobry smak" to jest rzecz, która wymyka się definicji. Samemu zdarza mi się opowiedzieć kawał, którego "niesmaczny" sens dociera do mnie, niestety, po opowiedzeniu. > jackowe nawoływanie do czynów karalnych Tak odebrałeś moje koktajle? Hm, a ja do tej pory przysiągłbym, że czytelne było, że są one karykaturą właśnie. Nie rzeczy, nie osoby/osób, a zachowań. Piszących na mediach "adwersarzy" głoszący pogląd "Gauden be, przez niego islamiści dobiorą się nam do dùp" uważam za agenturę tej agresywnej odmiany muzułmanów (których znaczna większość, jak wierzę, muzułmanów, wcale za muzułmanów nie uważa), która nawet nie zająknęła się na temat np. przemocy wobec ambasad. Na tle zresztą wyważonej wypowiedzi Emira Popławskiego, którą gdzieś wzcoraj przytoczyłem. Można wyrażać oburzenie i "wyrażać oburzenie". Właśnie przed chwilą usłyszałem, że sam Gauden przeprosił "wszystkich tych, którzy poczuli się urażeni". Dla mnie sprawa tym się kończy. Teraz w spokoju mogę czekać, kiedy poderżną mi gardło, bo moja żona z moją pełną aprobatą paraduje sobie topless na plaży. Żartowałem. Napisałem tak tylko w tym celu, by nie być posądzanym o nawoływanie do "czynów karalnych". W rzeczywistości jestem jednopoliczkowcem; nie mam drugiego policzka, by go nadstawiać hołocie. Serdecznie pozdrawiam. Piqu, dzięki za wsparcie _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
tyu O karykaturach i kulturze. Do Jacka 07.02.06, 08:10 Witaj, Jacku. Piszesz "Być może zaskoczeniem dla Ciebie będzie, że z większością stwierdzeń z Twojego postu się zgadzam..." Miło mi. Na moje: > Czy obraz ten można uznać za karykaturę Jezusa? Tak... odpowiadasz definicją karykatury. Nie upierasz się jednak przy niej kurczowo – i słusznie, bo i ja sam nie twierdzę, że to JEST karykatura. Piszę tylko, że obraz na plakacie MOŻNA za karykaturę uznać. Także wtedy, gdyby zastosować definicję Kopalińskiego. Sam podkreślasz ten jej fragment: - karykatura musi wyolbrzymiać (przerysowywać) pewne charakterystyczne, nie zawsze pochlebne cechy karykaturowanego. Cechą charakterystyczną Jezusa na krzyżu jest układ rąk (szeroko rozłożone i skierowane ku górze) i nóg (lekko ugięte i skrzyżowane w kostkach). Wystarczy. Plus tło... Zatem - można, nawet jeśli nie taka była intencja rysownika, w co i ja sam wierzę. Dalsze Twoje uwagi nt. tego plakatu, rzeźby przygniecionego meteorytem Jana Pawła II oraz karykatur innych papieży przyjmuję bez uwag. - odbieram to wszystko bardzo podobnie. Przeprosiny Gaudena też odbieram podobnie: nie po to zamieszczał te karykatury, żeby obrażać, tylko żeby wykazać solidarność z ludźmi, którym grożono linczem. Ale MUSIAŁ liczyć się z taką reakcją, więc przeprosiny były całkowicie na miejscu. I sprawę powinny zamknąć. Natomiast Twoje wyjaśnienie o żartobliwości (czyli - nie dosłowności!) Twych "nawoływań" przyjmuję, ale w przyszłości lepiej podkreślaj takie rzeczy wężykiem. Będzie jasne od początku. Przeskakując przy okazji do innych, "z wdziękiem" podanych słów. Czy naprawdę z wdziękiem - rzecz gustu, ale szkodzić słusznej sprawie mogą na pewno. Podobnie, jak "nawoływanie", nawet żartobliwe. I jedno i drugie, to dostarczanie PRETEKSTU do dyskredytacji tej sprawy. Po co?? Nie zgadzamy się nadal w kwestiach zachowania przez dziennikarza tajemnicy, nie tylko zresztą wojskowej (może być również lekarska, czy inna). Fakt fuszerki wojska, dopuszczającej do "wycieku", nie uprawnia do publikacji tej tajemnicy. Podobnie krytyka (także ta słuszna!) spraw objętych tajemnicą. Załóżmy, że system obrony antyrakietowej państwa X jest do d... i dziennikarz to wykrył. Czy ma to publikować - podając wrogom na tacy wszelkie dziury tego systemu??? Zgłosić swe uwagi władzom wojskowym - tak, ale tylko to. Czymś zupełnie innym jest dopuszczenie się PRZESTĘPSTWA (rabunku, gwałtu, pobicia, korupcji...) przez wojsko - tu żadnych ograniczeń jawności być nie może. I końcówka. Piszesz: "Czy wyobrażasz sobie, by ktoś z kręgu kultury łacińskiej lub buddyjskiej skazał na śmierć talibów rozwalających z bazook 1000-letnie posągi Buddy w Afganistanie? Czy wyobrażasz sobie - obok - los autorów karykatur Mahometa, gdyby rząd Danii do tego stopnia skùrwiał, że wydałby ich "jurysdykcji" szarjatu? To jest właśnie TA różnica. Dziękuję, nie mam pytań." Otóż, niestety, wyobrażam. Czy kojarzysz film "Gott mit uns"? Film - oparty na faktach! - opisuje, jak Amerykanie dopuścili w obozie jenieckim dla żołnierzy Wehrmachtu do procesu i SKAZANIA NA ŚMIERĆ przez niemiecki obozowy sąd wojskowy kilku niemieckich żołnierzy. Skazania za... dezercję z hitlerowskiego wojska!!! A czy pamiętasz może - ta sprawa jest bardzo świeża - sposób "przesłuchiwań" irackich więźniów przez naszych ukochanych sojuszników? Tam NAWET nie musieli oddawać swych więźniów jurysdykcji mułłów. ONI SAMI stali się tacy sami, jak ci mułłowie... "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". Np. w talibów. Bo ja, jako należący do kręgu kultury łacińskiej, nie mam prawa. Pozdrawiam. Marcq ex-tyu - pamiętasz może? Odpowiedz Link Zgłoś
danutki Re: O karykaturach i kulturze. Do Jacka 07.02.06, 09:21 tyu napisał: > Czy kojarzysz film "Gott mit uns"? Film - oparty na faktach! - opisuje, jak > Amerykanie dopuścili w obozie jenieckim dla żołnierzy Wehrmachtu do procesu > i SKAZANIA NA ŚMIERĆ przez niemiecki obozowy sąd wojskowy kilku niemieckich > żołnierzy. Skazania za... dezercję z hitlerowskiego wojska!!! gdyby tych dezertrów skazali na śmierć Amerykanie.... kłótnia w "rodzinie" to co innego niż wojna z obcymi Odpowiedz Link Zgłoś
marcq O "kłotniach w rodzinie". Do Danusi 07.02.06, 15:11 danutki napisała: > gdyby tych dezerterów skazali na śmierć Amerykanie.... > kłótnia w "rodzinie" to co innego niż wojna z obcymi Witaj, Danusiu! Znowu razem - tutaj? Ale i tak uważam, że nie masz racji. Owszem, gdyby za dezercję z hitlerowskiego wojska skazywali Amerykanie - zgroza byłaby już kompletna. Ale hańbą dla Amerykanów jest już to, że - w imię jakiegoś paranoicznego "legalizmu" - DOPUŚCILI do skazania na śmierć ludzi tylko za to, że ci nie chcieli walczyć na rzecz zbrodniczej ideologii. Co więcej - nie chcieli walczyć m.in. przeciwko Amerykanom! A ci, jak Piłat, wydali ich na śmierć. Tak przy okazji: w podobnej sytuacji do tych "zamordowanych w majestacie prawa" dezerterów były również tysiące Polaków. Polaków ze Śląska, Pomorza... Branych do Wehrmachtu nawet wtedy, gdy ich ojcowie zginęli w powstaniach o polskość tych ziem. To NIE BYŁA kłótnia w rodzinie... M. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs O "kłotniach w rodzinie". poczatek ewolucji :-) 07.02.06, 17:53 marcq napisał: I wez to sobie Danusiu do serca co napisal, bo napisal madrze. > Ale hańbą dla Amerykanów jest już to, że - w imię > jakiegoś paranoicznego "legalizmu" - DOPUŚCILI do skazania na śmierć ludzi > tylko za to, że ci nie chcieli walczyć na rzecz zbrodniczej ideologii. Sam Tyu nie sformulowalby tego lepiej. A nawet nie sformulowal by tego wcale. Bo Tyu nie dopuscilby mozliwosci, naruszania prawa, dla takich glupotek jak "unikanie walki w imie zbrodniczej ideologii". Ba, wiecej nawet, Tyu nie tolerowal takze naruszania prawa w czynnej walce ze zbrodnicza ideologia. Teraz kiedy Marcq zrobil juz tak wielki krok w dobrym kierunku (czy to zmiana nicka tak podzialala?) mozemy oczekiwac lada dzien uznania bohatera, ktory nie ograniczal sie do biernego oporu, lecz czynnie - z codziennym narazeniem zycia - walczyl przeciw zbrodniczej ideologii. Oczywiscie moge sie mylic, bo moze sie okazac, ze i dla Marcqa przestawicielami zbrodniczej ideologii sa jedynie hitlerowcy i Amerykanie. pozdrowionka Nutko Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Chwalebna skromność. Ja go chwalę, a on się chowa 08.02.06, 15:31 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&wv.x=2&a=36383715 Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Przypowieść z elementami gruzińskiego toastu. 08.02.06, 17:02 Znasz, Borsuku? No to poczytaj. Jeden z Twych licznych największych przyjaciół został kiedyś uznany przez naszego - wspólnego już - znajomego, za chama oraz osobowość toksyczną, w związku z czym przyjaciela Twego bojkotował nie odpisując na jego zaczepki. Twój przyjaciel wziął się więc na sposób. Wszedł na forum pod innym nickiem, popisał pod nim trochę, założył nawet jakieś forum prywatne, po czym wszedł na inne forum prywatne, gdzie pisywał nasz wspólny znajomy. Zagaił do niego... Nasz znajomy zburczał go wprawdzie, ale jednak - przemówił. Nie musisz już zmieniać nicka. Odpowiem. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Borsuka teorie wyzwolenia 08.02.06, 17:07 Oto odpowiedź. Nie traktuj jej, jako przemiot dyskusji, lecz jako moje jednostronnie wyrażone stanowisko. Dotyczy ono, oczywiście, Twego idee fixe, z którym chodzisz za mną od dłuższego czasu, czyli Kuklińskiego i jego dobroczynnej roli dla Polski. Swoją drogą - ciekawi mnie: naprawdę aż tak wierzysz w to, co o nim piszesz, czy tylko wciąż od nowa próbujesz tym pisaniem zagłuszyć coś w sobie? Najpierw, za zgodą Andrzeja G., fragment listu do Niego na temat pewnego wywiadu, który dla Ciebie był sensacją. ...moje zdanie na temat tego wywiadu: dla mnie nie wnosi on wiele nowego. Dlaczego? Choćby dlatego, że udziela go wysoki funkcjonariusz CIA. Czy taki ktoś wypowiadałby się źle o - w to akurat wierzę - jednym ze swych najlepszych informatorów? Dla mnie Kukliński pozostanie zdrajcą - z ewentualną możliwością uznania jego zdrady za moralnie dopuszczalną, jeśli rzeczywiście działał z pobudek wyłącznie ideowych. Nie dla pieniędzy i nie dla osobistego rewanżu, np. dla "dokopania" komuś z polskiej armii. Takimi "moralnie usprawiedliwionymi zdrajcami" byli w przeszłości choćby podchorążowie inicjujący powstanie listopadowe, czy R.Traugutt - wysoki oficer rosyjski. A jednak nawet oni na miano zdrajców zasługują: złamali przecież wojskową przysięgę wierności. Przysięgę daną WROGOWI I ZABORCY - ale jednak daną. A Kukliński przysięgał wierność narodowi POLSKIEMU... Temu samemu, na który - cytowany przez Ciebie fragment potwierdza to - jego mocodawcy "bez obciachu" zrzucaliby w razie konfliktu bomby atomowe. Że niby - informując ich o planach Rosjan i Polaków oddalał przypadkowy konflikt? Bajki dla grzecznych dzieci. Od tego była choćby "gorąca linia" między Waszyngtonem a Moskwą. Potępiał napaść na Czechosłowację? Miał prawo i miał rację. Ale to potępienie mogło go co najwyżej doprowadzić do zrzucenia munduru, a nie do "złożenia oferty" tym, którzy byli gotowi bombardować jego kraj. Czy liczyliby się wtedy z polską ludnością - jej życiem i interesami? A niby dlaczego mieliby liczyć się bardziej, niż dziś z Irakijczykami? I ci i ci to dla nich trzeci świat - interesy tam robić można, ale traktować jak ludzi??? No i tyle, Andrzeju, kolejnych refleksji na temat Kuklińskiego i jego mocodawców. Teraz merytoryczny c.d.w/w, czyli moja opinia na temat Twojej opinii na temat pożytku dla Polski z Kuklińskiego doniesień amerykańskiemu wywiadowi. Napisałeś (28.12.05, 08:54) coś, co chyba najkrócej, a zarazem najpełniej oddaje Twoje podejście do sprawy: "Widzisz Rychu jak by czerwone kuuu.. wprowadzily swoje plany w zycie, to te amerykanskie bomby spadly by na oslep na wsiech. A tak mogly spadac tam gdzie ich najbardziej bylo potrzeba i dzieki temu moze byloby ich nie 200 a 20." I tu widać całego Ciebie i całą Twoją hierarchię wartości. Tudzież ignorancję. Jak może pamiętasz, na Japonię w 1945 r. spadło takich bomb DWIE. A nawet nie TAKICH, lecz marnych, prototypowych, o mocy raptem paru kiloton TNT. O skutkach tych bombardowań zapewne gdzieś czytałeś. A teraz spokojnie piszesz, że DZIĘKI Kuklińskiemu tych bomb, zrzuconych NA POLSKĘ, byłoby np. 20. No, ale skoro pokrzyżowałoby to plany czerwonym kuuu... to oczywiście warto będzie. Nawet, gdyby tych bomb miało być 22 albo 23. Rolę Kuklińskiego, wskazującego naszym Wyzwolicielom gdzie mają walić, wyobrażam sobie tak: oto nasz bohater wykrył, że zamiast zrzucić jedną z 20 atomówek w Gliwicach przy ulicy Mechaników (Bumar) - lepiej będzie ją zrzucić przy ulicy Metalowców (Walcownia i Huta), bo tam wartość zgromadzonego sprzętu wojskowego jest większa. Czy widzisz już bezsens Twych dywagacji? Jeśli nie - podpowiem: do zniszczenia OBU tych ulic zupełnie wystarczyłoby zrzucenie takiej bomby np. w Chorzowie. Tam, gdzie do niedawna stała hala wystawowa, która pogrzebała TYLKO 65 ofiar... Dzięki pomocy Kuklińskiego ofiar byłoby np. 650 000. Zrób wreszcie to, co proponujesz innym: zacznij myśleć. Najlepiej mózgiem, nie wątrobą. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Marcqa teoria wykrętności 08.02.06, 18:36 marcq napisał: > Swoją drogą - ciekawi mnie: naprawdę aż tak wierzysz w to, co o nim piszesz, > czy tylko wciąż od nowa próbujesz tym pisaniem zagłuszyć coś w sobie? A o przebudzeniu czgos w Tobie nie pomyślałeś? Właśnie jestem ostatnio w nastroju misyjnym. )) A to, że tak natychmiast zaskoczyłeś na prymitywną (( prowokację świadczy raczej o tym, że Ty to w sobie nosisz jak karbunkuł. > Dla mnie Kukliński pozostanie zdrajcą - z ewentualną możliwością > uznania jego zdrady za moralnie dopuszczalną, jeśli rzeczywiście > działał z pobudek wyłącznie ideowych. To już jednak jest krok naprzód. Gdyż semantycznie rzecz biorąc (a tak to w dalszej częsci swojego wywodu traktujesz) był zdrajcą takim samym jak Traugutt (ulica w Warszawie) i podchorążowie (ulica w Warszawie) > A Kukliński przysięgał wierność narodowi POLSKIEMU... Nie Kukliński przysięgał na wierność sojuszowi z armią okupacyjną. Teraz już obrażasz nie tylko jego, ale i tych chlopaków, którzy szli siedzieć za odmowę złożenia takiej przysięgi tezeusz.home.pl/cms/tz/fileadmin/_temp_/Miedzy.wolnoscia.a.pokojem.pdf A co do Twoich rozważań o skutkach militarnych uderzeń atomowych... cóż trudno mi dyskutować z kimś, czyje pojecie na temat rozwoju broni nuklearnej zatrzymało sią na poziomu roku 1945. Poglądy polityczne zreszta takoż. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Jedno z praw logiki 08.02.06, 19:56 ...mówi, że z błędnych przesłanek również można wyciągać słuszne wnioski. Piszesz, że trudno Ci ze mną dyskutować. Wniosek niewątpliwie słuszny, choć podpierasz go dość dziwnie. Proponuję przyjąć I WRESZCIE ZASTOSOWAĆ wniosek równie słuszny, lecz idący jeszcze dalej: omijać mnie szerokim łukiem. Ku zadowoleniu obu stron: utrudzonej i omijanej. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Jedno z praw logiki 08.02.06, 23:34 marcq napisał: > Piszesz, że trudno Ci ze mną dyskutować. Wniosek niewątpliwie słuszny, choć > podpierasz go dość dziwnie. Podpieram go stwierdzeniem Twojej niewiedzy w tak ważnym temacie. Też sie jej dziwie > Proponuję przyjąć I WRESZCIE ZASTOSOWAĆ wniosek > równie słuszny, lecz idący jeszcze dalej: omijać mnie szerokim łukiem. Bylby to wniosek pochopny. W kwestiach pozwalających na dowolnośc jesteś bardzo zajmujący. )) Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 znaczy sie Bog odjal Ci rozum 08.02.06, 20:37 dachs napisał: > Właśnie jestem ostatnio w nastroju misyjnym. )) Czym zgrzeszyles, ze Bog chce Cie pokarac? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 pojecia stepu sarmacko/scytyjskiego 08.02.06, 20:46 dachs napisał: > Nie Kukliński przysięgał na wierność Borsuczku, nie stosuj swych bagiennych pojec do stepu. Po prostu nic nie rozumiesz. Zapewniam Cie, ze nikt by Ci nic nie wyjasnial po takim wystapieniu. Jestes do sprzedania w niewole. Podaj przyklad bagiennych armii imperialnych. Na miare Dzin Gis Hana. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Ejże, Borsuku 09.02.06, 09:43 Semantycznie i formalnie Kukliński oraz banda podchorążych to zdrajcy. Ci ostatni to również wichrzyciele; należałoby wybrać co piątego i postawić pod murem, zamiast sławić ich obleśne imię ulicami w stolicy. Dobrymi intencjami wiesz co jest wybrukowane. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Towarzyszu Tyu 09.02.06, 09:48 Borsuk ma rację - Wasze pojęcie o użyciu broni atomowej zatrzymało się na 1945 r. Z Waszego wywodu wyraźnie widać, że nie macie zielonego pojęcia o rozróżnieniu broni taktycznej i strategicznej oraz o taktyce jej zastosowania. Aby Was nie zanudzać, zaproponuję bardzo lekką i przyjemną lekturę, która mimo wszystko rozszerzy Wam horyzonty: wypożyczcie sobie z najbliższej boblioteki książkę Toma Clancy'ego pt. "Czerwony sztorm". Przeczytajcie starannie wprowadzenie, dowiecie się wówczas, dlaczego polecam Wam jako podręcznik powieść sensacyjną. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 strefy zakazane Czarnobyla 09.02.06, 10:05 xiazeluka napisała: > Borsuk ma rację - Wasze pojęcie o użyciu broni atomowej [xe]debilek jak zwykle pieprzy. Przeprowadz sie na tereny skazone i pisuj stamtad. Krocej bedziesz nas zatruwac intelektualnie. 200 atomowek to znacznie wiecej niz 2000 Czarnobylow. Z rownomiernym pokryciem polaczkolandii. Zero szans na kontynuacje bytu narodowego. Fabryka genetycznych potworkow. Chesz aby wszyscy byli Tobie podobni. Zrozumiale. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: strefy zakazane Czarnobyla 09.02.06, 10:14 Rychu, co Ty wąchasz od rana? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 zubozony uran na pobojowiskach Iraku 09.02.06, 10:49 dachs napisał: > Rychu, co Ty wąchasz od rana? Skutek uzycia broni przez Twych ukochanych USAncow. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Jesteś zubożony umysłowo, towarzyszu 09.02.06, 10:58 www.polska-zbrojna.pl/artykul.html?id_artykul=156 archiwum.wiz.pl/2001/01030100.asp Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Rycho - mnich z Zakonu Świętego Butaprenu 09.02.06, 10:48 Towarzyszu Ryszardzie, ja wiem, że macie w zwyczaju czytać jedynie pierwszą linijkę mojego dowolnego listu, jednak zróbcie mi raz na rok łaskę i doczytajcie do końca przynajmniej jedną epistołę. W tym konkretnym przypadku powieliliście błąd tow. tyu - nie rozumiecie różnicy między taktyczną i strategiczną bronią jądrową, poświęcony narkomanie. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka PS. 09.02.06, 10:50 W tym samym wątku twierdziliście z uporem, wielebny ojcze, że mnie ignorujecie. Jesteście dużą, niegrzeczną, rozchwianą emocjonalnie dziewczynką, Ryszardo. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 bez odpowiedzi 09.02.06, 10:52 xiazeluka napisała: > bronią jądrową Mnie wystarczy wiedza o dzialaniu radioaktywnosci. To konczy dyskusje z [xe]debilem. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Do Luki o kalibrach - pocisków i szpiegów 09.02.06, 17:36 Załóżmy umownie, że przeczytałem rekomendowaną przez Ciebie książkę. W każdym razie - chyba domyślam się, o co Ci chodzi. Są, owszem, bomby jądrowe o mocy "bardzo małej", nawet poniżej 1 kT TNT. Można ich używać "do realizacji celów taktycznych", np. w postaci pocisków do armatohaubic 155 i 203 mm, albo w postaci bomb "walizkowych" - marzenia terrorystów. Jest też jednak coś, co brałem pod uwagę jako pewnik: sposób walki. Amerykanie NIGDY (popraw mnie, jeśli się mylę) nie wyrzekli się sposobu polegającego na bombardowaniu - na wszelki wypadek - wszystkiego, co się rusza i co ewentualnie może stanowić zagrożenie dla ich żołnierzy, a dopiero potem - na zdobywaniu terenu. Bywało i tak, że bombardowali miejsca pod względem wojskowym niemal bezwartościowe, choć ludność cywilna cierpiała na tym bardzo - zniszczenie Drezna przykładem. Sytuacji odwrotnej: poświęcenia WŁASNYCH żołnierzy dla oszczędzenia bezbronnych cywilów wroga - nie znam. Tak było podczas II Wojny Światowej, tak było w Korei, Wietnamie, Iraku... Dlaczego miałoby być inaczej w przypadku Polski??? Dlaczego WŁAŚNIE TU Amerykanie mieliby się rozdrabniać i uderzać "chirurgicznymi cięciami", o których czasami lubią mówić - i głównie mówić. Bo - Kukliński poprosił??? Ha, ha, ha... M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Nadal nic nie kumacie, towarzyszu 09.02.06, 18:34 Nie piszę o atomowych pociskach artyleryjskich (których Amerykanie chyba już nie używają), ani tym bardziej o bombach walizkowych, w które uzbrojone są wyłącznie stronice powieści sensacyjnych. Piszę o taktycznym zastosowaniu broni jądrowej na współczesnym polu walki, poważnie rozważanej zarówno przez jankesów, jak i Rusków. Na polu walki, powtarzam - więc bredzenie towarzysza o Polsce nijak się ma do rzeczywistości, a już szczególnie - do taktyki pola walki: front biegłby wzdłuż granicy NRD-RFN, towarzysz zaś biada, że na Polskę spadłyby rakiety strategiczne... Sowieci opracowali teoretyczne podstawy taktycznego użycia broni jądrowej jako środka przełamania obrony strategicznej przeciwnika; w praktyce wyglądałoby tak, że na wojska NATO spadłyby w dwóch-trzech miejscach niewielkie bomby atomowe, a w przerwaną linię frontu wlałyby się masy sowieckich czołgów. Amerykanie w rewanżu obłożyliby bombami jądrowymi - również kilkoma - owe zgrupowania wojsk pancernych. Nie jest to więc, jak mylnie piszecie, ani zamiar rozpętania jądrowej wojny globalnej, ani też sposób walki. To jedynie jednorazowe użycie tego typu środków zniszczenia dla celów na szczeblu operacyjnym. Towarzysza wizja bombardowania atomowego każdej wiejskiej chałupy, z której potencjalnie może paść strzał w kierunku GI jest rodem z filmu w stylu "Dr Strangelove". Bombardowanie tak, lecz klasyczne. Współczesne taktyczne środki walki są wystarczająco potężne i, nazwijmy to, poręczne, by nie sięgać po bardziej drastyczne i kłopotliwe metody. Zniszczenie Drezna w 1945 r. niczego z tym wspólnego nie ma, był to po prostu nalot terrorystyczny, bez żadnego uzasadnienia militarnego. W Wietnamie natomiast atakowanie miast zdarzało się sporadycznie, pod koniec wojny zresztą. Do 1972 r. 95% amerykańskich bomb spadło na terytorium Wietnamu Południowego, więc sam towarzysz chyba rozumie, że trudno niszczyć miasta sojusznika. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Atencja dla szpiega,wojna ograniczona i inne bajki 10.02.06, 16:03 Najpierw "oczyszczenie przedpola" ze spraw mniejszej wagi. 1. Atomowe pociski artyleryjskie. Wychodzenie z mody nie oznacza zniszczenia ich. Podobnie, jak np. wyjście z mody pancerników nie przeszkodziło użyć "Missouri" i "New Jersey" w wojnie wietnamskiej. Do dziś zresztą są "na stanie" armii. Rzecz w tym, że bombardowanie artyleryjskie, choć ograniczone do 40-50 km, jest śmiesznie tanie w porównaniu z bombardowaniem lotniczym, czy rakietowym. 2. Drezno. Ma ono "z tym wspólnego"- jako przykład nieliczenia się Angloamerykanów z cierpieniami ludności cywilnej wroga i, w związku z tym, mienia w tzw. głębokim poważaniu cytowanych przez Ciebie konwencji, o ile te nie służą do ochrony ICH ludności. 3. Wietnam. Tam niszczono głównie wsie, bo też i procent ludności miejskiej był nikły, a miasta - jak piszesz - do końca były we władaniu sojusznika, a nie "przechodnie". Chodzi mi znowu o traktowanie ludności cywilnej, nie o prawa miejskie osad, które Ami palili napalmem, bo w nocy byli tam partyzanci. 99. Borsuk imputuje, że imputuję. Oświadczam więc, że nie twierdzę, że doniesienia Kuklińskiego POGORSZYŁY sytuację Polski. Uważam tylko, i aż, że nie miały w tej materii istotnego znaczenia - w kontekście, o którym mowa, czyli w kontekście totalnego olewania przez Szermierzy Wolności praw bombardowanych cywili wroga. Nie miały ani dlatego, że Kukliński umożliwił im lepsze celowanie - co za chwilę rozwinę - ani dlatego, że liczyli się z nim, jako z człowiekiem. Szpieg przydatny - nawet bardzo przydatny - a szpieg opiniotwórczy, to dwie różne rzeczy. Czemuż Szermierze mieliby liczyć się z nim bardziej, niż np. z tymi Polakami, którzy ongiś złamali szyfr Enigmy? Potraktowano ich jak powietrze i do dziś Zachód wierzy, że szyfr złamali Anglicy. Co nie znaczy, że z prezentu nie skorzystano... Teraz clou, czyli kwestia celowania, w aspekcie przedstawionego przez Lukę scenariusza walk. Piszesz de facto o PIERWSZYCH GODZINACH starcia. Wtedy wszystko się zgadza: i front na granicy NRD-RFN i taktyczne bombki... Tylko na jakiej podstawie piszesz o JEDNORAZOWYM użyciu bomb jądrowych - dalibóg nie wiem. Czy naiwnie wierzysz, że na tym skończyłoby się? Że ŻADNA ze stron, przegrywając, nie sięgnęłaby po argumenty "nieco" mocniejsze, niż bomby taktyczne, rzucane wyłącznie na zgrupowania wojsk odległe od miejskich aglomeracji? Bo ja wierzę, że - w potrzebie - zrobiłaby to KAŻDA. Także, oczywiście, NATO. I to było powodem opracowywania scenariuszy, które parę miesięcy temu tak strasznie oburzyły Borsuka - postępowania na wypadek STRATEGICZNEGO uderzenia jądrowego na Polskę. Liczono się z ofiarami idącymi nawet w miliony. A cel strategiczny nr 1 (być może - nr 1 ex aequo), to Górny Śląsk, z jego przemysłem zbrojeniowym i energetycznym. Tylko tu zginęłyby setki tysięcy, a ocalałe 2-3 miliony żyłyby w strefie straszliwie skażonej promieniowaniem i opadem radioaktywnym. Wycelować w Górny Śląsk jest raczej łatwo. Tym łatwiej, im większe ma się bomby i - jak dowodzi historia - mniejsza o szczegóły w rodzaju jakichś konwencji. Żaden Kukliński nie jest tu już potrzebny. Co było do okazania. Odpowiedz Link Zgłoś
danutki Re: Atencja dla szpiega,wojna ograniczona i inne 10.02.06, 16:34 marcq napisał: > Najpierw "oczyszczenie przedpola" ze spraw mniejszej wagi. > ja właśnie w tej mniejszej sprawie miło mi znowu,po latach przerwy, czytać w wolnej prasie dyskurs niewątpliwie jednych z najbardziej inteligentnych i oczytanych na prawo i lewo uczestników forum. Panie Luko! zadanie wykonałam. Kuchnię posprzątałam. Śmieci.....jest kubełek w prawym górnym rogu. A co Panowie powiedzą, ups...napiszą na temat jedności Słowian w wypowiedzi Putina? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Będę pierwszy? 10.02.06, 16:36 Kuchnia posprzątana? Gratulacje! Proszę zatem wygodnie usiąść i podziwiać, jak zamieniam towarzysza tyu w merytorycznie dziurawy wrak. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Słowiańska jedność z Putinem. Do Danusi 11.02.06, 17:09 danutki napisała: > A co Panowie powiedzą, ups...napiszą na temat jedności Słowian w wypowiedzi > Putina? W końcu dotarłem, Danusiu. Witaj. Wg mnie Putin, to zimny doświadczony polityk (z doświadczeniami ze służb specjalnych na dodatek). Nie roztkliwia się "byle czym". Ale dał, uważam, ważny sygnał, że nie chce już być "na noże" z Polakami, a zatem - że jest gotów do rozmów o tym, co nas podzieliło - dawno i niedawno. Teraz "nasz ruch". Nasz, czyli de facto Prezydenta L.Kaczyńskiego. Mam nadzieję, że skorzysta z danej mu okazji. Hej.) M. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Słowiańska jedność z Putinem. Do Danusi 11.02.06, 18:10 marcq napisał: > Wg mnie Putin, to zimny doświadczony polityk (z doświadczeniami ze służb > specjalnych na dodatek). Nie roztkliwia się "byle czym". Ale dał, uważam, > ważny sygnał, że nie chce już być "na noże" z Polakami, a zatem - że jest > gotów do rozmów o tym, co nas podzieliło - dawno i niedawno. > Teraz "nasz ruch". Nasz, czyli de facto Prezydenta L.Kaczyńskiego. Mam > nadzieję, że skorzysta z danej mu okazji. Mam nadzieję, że najpierw sie bardzo długo i poważnie zastanowi nad przyczynami tej "gotowości" Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Putin liczy na to "dlugo" 11.02.06, 19:42 dachs napisał: > marcq napisał: > > > Wg mnie Putin, to zimny doświadczony polityk (z doświadczeniami ze służb > > specjalnych na dodatek). Nie roztkliwia się "byle czym". > > Teraz "nasz ruch". Nasz, czyli de facto Prezydenta L.Kaczyńskiego. Mam > > nadzieję, że skorzysta z danej mu okazji. > > Mam nadzieję, że najpierw sie bardzo długo i poważnie zastanowi nad > przyczynami tej "gotowości" Banalnie proste. Dzieki takim "doradcom" jak Borsuk Putin osiagnie to co chcial. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Putin liczy na to "dlugo" 11.02.06, 19:50 Najlepiej działać na ślepo bez namysłu, prawda Rychu? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Putin liczy na to "dlugo" 11.02.06, 23:32 dachs napisał: > Najlepiej działać na ślepo bez namysłu, prawda Rychu? W dyplomacji wymienianie rutynowych uprzejmosci nie wymaga namyslu lecz profesjonalizmu. Nie wiem na ile PiS opiera sie na wolnomyslicielach. Pozyjemy, zobaczymy. Drob o ile zauwazylem namysla sie od 25-30 lat. O ile nie dluzej. Sadze, ze jak na nich to z krotko aby nie dzialac na slepo. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Drang nach... 10.02.06, 16:34 1. O ile mi wiadomo ostatnie okręty liniowe świata zakończyły ostatecznie karierę po wojnie z Irakiem. Nie wiem natomiast, czy to oznacza spuszczenie bandery, czy też konserwację w oczekiwaniu na lepsze czasy. 2. Drezno - to wybryk, terroryzm bez uzasadnienia militarnego. A mowa była, przypomnę towarzyszowi, o sposobach walki. 3. W Wietnamie nie niszczono wsi razem z ludnością, towarzyszu! A przynajmniej nie robili tego Amerykanie, Czerwoni pofolgowali sobie w Hue i pod An Loc... Prawdą jest, że niszczono rozrzucone po dżungli przysiółki, przesiedlając ludność cywilną do większych wsi - z jednej strony chciano pozbawić komuchów oparcia, z drugiej ułatwić samoobronie wietnamskiej odpieranie ataków Czerwonych. W każdym razie z mordowaniem ludności cywilnej nie ma to nic wspólnego. 99. Piszesz do Borsuka czy do mnie? 99 i pół. Imperium Dobra nie miało zamiaru spopielić mieszkańców Polski tylko dlatego, że przyszło im w prl mieszkać. Myli towarzysz konieczność wojenną z premedytowanym zamiarem ludobójstwa. Myli także - po raz kolejny - użycie broni A w sensie strategicznym i taktycznym. Bomby na Polskę spadłyby wyłacznie w pierwszym przypadku, jako odpowiedź na sowieckie uderzenie na Hamburg, Paryż czy Nowy Jork. Nie ma najmniejszego powodu obrażać się za to na Amerykanów. 99 i trzy czwarte. Kukliński (o ile jego historia jest prawdziwa) powinien zostać odznaczony Virtuti Militari, po czym błyskawicznie wyrzucony z wojska bez prawa powrotu. Takie jest moje zdanie, niezmienne od lat kilku. 99,9. Jankesi, przynajmniej ci z Holiłud, zdają się wierzyć, że Enigmę zdobyli i rozszyfrowali Amerykanie właśnie - ostatnio taką bajeczkę zaprezentowali w głupawym filmie pt. "U-571". 100. Nie piszę o PIERWSZYCH GODZINACH starcia. Nie piszę nawet o tych drugich godzinach. Piszę o strategicznym klinczu, impasie, względnej równowadze sił, czyli sytuacji, w której niespodziewane użycie broni jądrowej pozwoli osiągnąć przewagę. Dlatego napisałem o jednorazowym bombardowaniu atomowym, włącząjąc w to ewentualny rewanż, również raczej jednorazowy. W interesie żadnej ze stron nie leżało przekraczanie ram wojny konwencjonalnej - jak sobie wyobrażasz uzasadnienie masowego użycia amerykańskich bomb atomowych na terytorium RFN lub Francji? Sowieci mogli mieć mniejsze opory, jednak również dewastowanie Europy im się nie opłacało - wszak chcieli ją połknąć bogatą, a nie zniszczoną i świecącą w ciemnościach... Pozostaje jedynie kwestia zachowania Amerykanów i Angoli po pokonaniu ich na kontynencie. Czy Jankesi zdecydowaliby się na wymianę ciosów strategicznych? A po co, towarzyszu? bardziej prawdopodobne jest, że przyjęliby sowiecką ofertę rozejmu, kosztem podbitej Europy, a w zamian gwarancje dla Wielkiej Brytanii. Reasumując: użycie kilku bomb taktycznych podczas wojny konwencjonalnej nie musiało koniecznie grozić wojną globalną, dopiero wówczas połączoną z zagładą Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq ...Westen? 11.02.06, 17:01 xiazeluka napisał: > 1. O ile mi wiadomo ostatnie okręty liniowe świata zakończyły ostatecznie > karierę po wojnie z Irakiem. Nie wiem natomiast, czy to oznacza spuszczenie > bandery, czy też konserwację w oczekiwaniu na lepsze czasy. Z tego, co wiem, wynika, że "NJ" i "M" stoją "na sznurku"- zakonserwowane, ale zdolne do reaktywacji. Natomiast trzeci z serii "Wisconsin" służy już tylko do "kanibalizmu": jako rezerwuar części zamiennych dla tamtych dwóch. > 2. Drezno - to wybryk, terroryzm bez uzasadnienia militarnego. A mowa była, > przypomnę towarzyszowi, o sposobach walki. Drezno - to wybryk (eufemizm dla zbrodni wojennej), terroryzm bez uzasadnienia militarnego - tak. Mowa była o sposobach walki i ja się tego trzymam: sposób walki Angloamerykanów nie uwzględniał cierpień ludności cywilnej w kraju wroga. > 3. W Wietnamie nie niszczono wsi razem z ludnością, (...) niszczono > rozrzucone po dżungli przysiółki, przesiedlając ludność cywilną do większych wsi... itd. To była wersja soft, "ad usum delfini". W wersji hard zazwyczaj nie pytano przed uruchomieniem miotaczy ognia, czy przysiółek jest zamieszkały. > 99. Piszesz do Borsuka czy do mnie? Piszę O Borsuku do Wszechświata, śledząc, co Borsuk na to. Warto było śledzić... C.d.n. > 99 i pół. Imperium Dobra nie miało zamiaru spopielić mieszkańców Polski tylko > dlatego, że przyszło im w prl mieszkać. Myli towarzysz konieczność wojenną z > premedytowanym zamiarem ludobójstwa. Bynajmniej. To, co piszę, nie jest oskarżeniem wojsk USA o sadyzm, tylko o obojętność na cierpienia ludności cywilnej w kraju wroga - patrz wyżej. A nawet - o obojętność na cierpienia ludności cywilnej w kraju sojusznika II kategorii - vide choćby reakcje na raport Karskiego. > Myli także - po raz kolejny - użycie broni A w sensie strategicznym > i taktycznym. Ejże? Przecież napisałem wyraźnie o uderzeniu STRATEGICZNYM. Tyle, że ja w jego możliwość wierzę, a Ty chyba jednak wciąż nie. > Bomby na Polskę spadłyby wyłacznie w > pierwszym przypadku, jako odpowiedź na sowieckie uderzenie na Hamburg, Paryż > czy Nowy Jork. Nie ma najmniejszego powodu obrażać się za to na Amerykanów. Ale SPADŁYBY. Bez liczenia się ze stratami ludności cywilnej. I bez względu na fakt, że TAKIE retorsje byłyby łamaniem konwencji, o których Ty sam pisałeś. > 99 i trzy czwarte. Kukliński (o ile jego historia jest prawdziwa) powinien > zostać odznaczony Virtuti Militari, po czym błyskawicznie wyrzucony z wojska > bez prawa powrotu. Takie jest moje zdanie, niezmienne od lat kilku. Kukliński (o ile jego historia jest prawdziwa) powinien zostać odznaczony Legią Zasłużonych USA. Po wstąpieniu Polski do NATO powinien zostać ułaskawiony (ale nie uniewinniony!), jednak bez prawa powrotu do polskiego wojska. Takie jest moje zdanie. > 99,9. Jankesi, przynajmniej ci z Holiłud, zdają się wierzyć... Coś przez mgłę kojarzę. Krakowskim targiem: Enigmę rozszyfrowali WASPs, żadni tam PIGs ze Środkowej Europy. > 100. Nie piszę o PIERWSZYCH GODZINACH starcia. Nie piszę nawet o tych drugich > godzinach. Piszę o strategicznym klinczu, impasie, względnej równowadze sił > (...) > Reasumując: użycie kilku bomb taktycznych podczas wojny konwencjonalnej nie > musiało koniecznie grozić wojną globalną, dopiero wówczas połączoną z zagładą > Polski. Twoje rozumowanie opiera się na piramidzie jeśli-jeśli-jeśli. Owszem - NIE MUSIAŁO KONIECZNIE, ale wg mnie było BARDZO prawdopodobne. Zbyt wiele wyniszczających wojen zaczynało się od czegoś, co miało być blitzkriegiem. I to mi wystarczy. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: ...Westen? 12.02.06, 11:17 marcq napisał: > Natomiast trzeci z serii "Wisconsin" służy już tylko > do "kanibalizmu": jako rezerwuar części zamiennych dla tamtych dwóch. Możliwe, to na nim doszło do wypadku. A czwarty, "Iowa"? > Mowa była o sposobach walki i ja się tego trzymam: sposób > walki Angloamerykanów nie uwzględniał cierpień ludności cywilnej w kraju wroga. A czyj uwzględniał? Sowietów? Niemców? Angoli? Towarzysz może wie, jak wyglądało Caen po zabiegach Montgomery'ego? Kwestię towarzysz stawia niewłaściwie - każda wojująca strona 'nie uwzględniała cierpień' w sensie wojennej konieczności, jednak to zupełnie coś innego od premedytowanego ludobójstwa, takiego jak Drezno. Nawet do niedawna sztandarowy przykład okrucieństwa Luftwaffe - Rotterdam - nie był ludobójstwem, tylko właśnie wojenną koniecznością. > W wersji hard zazwyczaj nie pytano > przed uruchomieniem miotaczy ognia, czy przysiółek jest zamieszkały. Bzdura. Nie słyszałem o żadnym takim przypadku, nawet w "Trybunie Ludu" chyba podobnych opowieści nie było, no, ale towarzysz był pilniejszym czytelnikiem... > A nawet - o obojętność na cierpienia ludności cywilnej w kraju sojusznika II > kategorii - vide choćby reakcje na raport Karskiego. Zakładając, że odpowiadał on (raport) prawdzie. Towarzysz raczy zapominać, że fikcja w czasie wojny splata się z rzeczywistością tworząc nośne mity, np. o 6 milionach zabitych Juden. > Ejże? Przecież napisałem wyraźnie o uderzeniu STRATEGICZNYM. Tyle, że ja > w jego możliwość wierzę, a Ty chyba jednak wciąż nie. Mowa była o metodach walki, a nie globalnej zagładzie. Jednak towarzysz powiela błąd. Warto przy okazji zauważyć, że jeśli nawet prl uniknęłaby trafień, to po światowej wymianie ciosów wodorowych los naszej ludności nie byłby jakoś szczególnie ciekawszy od mieszkańców częściowo spopielonej NRD i ZSRS. > Ale SPADŁYBY. Bez liczenia się ze stratami ludności cywilnej. I bez względu na > fakt, że TAKIE retorsje byłyby łamaniem konwencji, o których Ty sam pisałeś. Towarzysz raczy żartować. Na tym przecież polega sens atomowego odstraszania - jeśli wy nam zanihilujecie Nowy Jork i Londyn, to my zdematerializujemy wam Moskwę i Warszawę. I takie retorsje nie są wcale złamaniem prawa wojennego, ponieważ są adekwatne do metod zastosowanych przez przeciwnika. > Kukliński (o ile jego historia jest prawdziwa) powinien zostać odznaczony Legią > Zasłużonych USA. To sprawa jankesów. My, w Polsce, możemy mu nadać co najwyżej VM. > Krakowskim targiem: Enigmę rozszyfrowali WASPs, żadni > tam PIGs ze Środkowej Europy. Mity wojenne... temat rzeka. > Twoje rozumowanie opiera się na piramidzie jeśli-jeśli-jeśli. A na czym ma się opierać??? > Owszem - NIE > MUSIAŁO KONIECZNIE, ale wg mnie było BARDZO prawdopodobne. Nonsens, tym łatwiejszy do zdiagnozowania, że nie poparty żadnym dowodem poza wiarą towarzysza w duchy, rzecz zdumiewającą u materialisty. > Zbyt wiele > wyniszczających wojen zaczynało się od czegoś, co miało być blitzkriegiem. Na przykład? Założę się, że to znowu jakiś rozjazd faktograficzny... Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: ...Westen? 13.02.06, 16:17 xiazeluka napisał: > marcq napisał: > > > Natomiast trzeci z serii "Wisconsin" służy już tylko > > do "kanibalizmu": jako rezerwuar części zamiennych dla tamtych dwóch. > > Możliwe, to na nim doszło do wypadku. A czwarty, "Iowa"? Nie słyszałem o wypadku na "Wisconsin", natomiast właśnie na "Iowa" kilkanaście lat temu był groźny wypadek: wybuch w jednej z wież artylerii głównej. Okrętu potem nie remontowano - i może to właśnie jest odpowiedź, dlaczego o nim od dłuższego czasu nie słychać. I, niestety, tyle na dziś. Dziś i przez najbliższe 3 dni będę ganiał za czymś zupełnie innym, niż pancerniki i bomby "A", więc możesz pławić się w poczuciu 3-dniowej niezagrożonej przewagi. Teraz jeszcze tylko stare długi - i w drogę... M. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq O bombach i zerach. Do Luki 19.02.06, 12:10 Z niejakim poślizgiem kontynuując. Na moje: > > Mowa była o sposobach walki i ja się tego trzymam: sposób walki > > Angloamerykanów nie uwzględniał cierpień ludności cywilnej w kraju wroga. piszesz: > A czyj uwzględniał? Sowietów? Niemców? Angoli? Itd. Czyli potwierdzasz moją tezę. Ich sposób walki TEŻ nie uwzględniał. Zatem - ewentualne zabiegi "szlachetnego szpiega", czy kogokolwiek innego, o uwzględnienie tej okoliczności były z góry skazane na porażkę. Tylko o to mi chodziło. > > W wersji hard zazwyczaj nie pytano > > przed uruchomieniem miotaczy ognia, czy przysiółek jest zamieszkały. > Bzdura. Nie słyszałem o żadnym takim przypadku, nawet w "Trybunie Ludu" > chyba podobnych opowieści nie było, no, ale towarzysz był pilniejszym czytelnikiem... Jak rozumiem - licznie w tym okresie publikowane (także na Zachodzie) zdjęcia Wietnamczyków poparzonych napalmem były w rzeczywistości fotomontażami. > > A nawet - o obojętność na cierpienia ludności cywilnej w kraju sojusznika > > II kategorii - vide choćby reakcje na raport Karskiego. > Zakładając, że odpowiadał on (raport) prawdzie. Towarzysz raczy zapominać, > że fikcja w czasie wojny splata się z rzeczywistością tworząc nośne mity, > np. o 6 milionach zabitych Juden. Cokolwiek byłoby w raporcie - WTEDY nie wiedziano, czy odpowiada, czy nie. Wygodniej, oczywiście, było przyjąć, że nie. > > Ejże? Przecież napisałem wyraźnie o uderzeniu STRATEGICZNYM. Tyle, że ja > > w jego możliwość wierzę, a Ty chyba jednak wciąż nie. > Mowa była o metodach walki, a nie globalnej zagładzie. Jednak towarzysz powiela błąd. Są metody walki, które prowadzą do globalnej zagłady, gdy w kolejnych akcjach odwetowych zadziała mechanizm reakcji lawinowej. > Warto przy okazji zauważyć, że jeśli nawet prl uniknęłaby trafień, to po > światowej wymianie ciosów wodorowych los naszej ludności nie byłby jakoś > szczególnie ciekawszy od mieszkańców częściowo spopielonej NRD i ZSRS. Tak, tu akurat nie różnimy się ocenami. Ale to też przemawia na korzyść mojej tezy: w przypadku starcia jądrowego Polska nie uniknęłaby ogromnych zniszczeń. > > Ale SPADŁYBY.Bez liczenia się ze stratami ludności cywilnej.I bez względu na > > fakt, że TAKIE retorsje byłyby łamaniem konwencji, o których Ty sam pisałeś. > Towarzysz raczy żartować. Na tym przecież polega sens atomowego odstraszania > - jeśli wy nam zanihilujecie Nowy Jork i Londyn, to my zdematerializujemy wam > Moskwę i Warszawę. I takie retorsje nie są wcale złamaniem prawa wojennego, > ponieważ są adekwatne do metod zastosowanych przez przeciwnika. A sam wcześniej pisałeś, że nawet popełnienie zbrodni przez wroga nie usprawiedliwia zbrodni jako sposobu retorsji... > > Kukliński (o ile jego historia jest prawdziwa) powinien zostać odznaczony > > Legią Zasłużonych USA. > To sprawa jankesów. My, w Polsce, możemy mu nadać co najwyżej VM. My dwaj mamy akurat taki sam wpływ na jedno i drugie, więc możemy tylko poteoretyzować. Moja teza jest taka: nikt nie neguje zasług Kuklińskiego dla armii USA. Order amerykański należy mu się więc bezdyskusyjnie. Jego zasługi dla Polski są kwestionowane (np. przeze mnie) - słusznie, czy nie, to inna dyskusja, ale faktem jest, że są. Stąd też - nadanie Virtuti jest równie dyskusyjne. Pomijam już fakt, że jest ono nadawane za bohaterstwo w walce ZBROJNEJ, nie za skuteczność w szpiegowaniu. > > Twoje rozumowanie opiera się na piramidzie jeśli-jeśli-jeśli. > A na czym ma się opierać??? WYŁĄCZNIE na tym, to fakt. Ale, skoro opiera się na przypuszczeniach, to musi brać pod uwagę również inne warianty rozwoju sytuacji. > > Owszem - NIE > > MUSIAŁO KONIECZNIE, ale wg mnie było BARDZO prawdopodobne. > Nonsens, tym łatwiejszy do zdiagnozowania, że nie poparty żadnym dowodem poza > wiarą towarzysza w duchy, rzecz zdumiewającą u materialisty. Na czym zatem opiera się Twoja niezachwiana wiara w to, że realny jest tylko ten wariant, który Ty opisujesz? > > Zbyt wiele > > wyniszczających wojen zaczynało się od czegoś, co miało być blitzkriegiem. > Na przykład? Założę się, że to znowu jakiś rozjazd faktograficzny... Postaram się udowodnić to metodą nie wprost - wykazując, że przypadki odwrotne są jednak znacznie rzadsze. Oto jeden z nich: Pogłębia się konflikt. Jedna ze stron wyprowadza w końcu uderzenie strategiczne. Wyprowadziwszy - zauważa, że cios trafił w zero. Kolejne dni potwierdzają tę tezę. Dziwne uczucie: podobne do uczucia po ciosie w próżnię, a może nawet - po kopnięciu leżącego... Uważam, że przykład jest na miejscu - tym bardziej, że pewna odpowiedź jednak padła. Pozdrawiam. Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Twoja ignorancja zaczyna mnie męczyć 20.02.06, 09:41 Uwzględniać można na poziomie sztabowym, w realiach pola walki, kiedy istote jest osiągnięcie celu taktycznego, nikt nie będzie zwracał uwagi na to, że w piwnicy domu obsadzonego przez nieprzyjacielski pluton skryło się - być może - miejscowe przedszkole. Co innego zaś rozmyślne zbombardowanie samego przedszkola... Zwyrodnienie zasad polegałoby na jasno sformułowanym punkcie Regulaminu Walki w stylu "Zaleca się zabijać ludność cywilną przeciwnika" zamiast "Po zakończeniu walk należy zapewnić ludności cywilnej wszelką pomoc". Zdanie poniższe: "Jak rozumiem - licznie w tym okresie publikowane (także na Zachodzie) zdjęcia Wietnamczyków poparzonych napalmem były w rzeczywistości fotomontażami." ...jest skrajnie głupie i dowodzi zaczadzenia bolszewicką propagandą. Napalm był uzywany (i bardzo dobrze, skwierczący w ogniu komunista to bardzo przyjemny widok), czasami - tak jak w przypadku wszelkich innych rodzajów amunicji - dochodziło do strat wśród cywilów, jednak trudno wyciągać z ekstremalnych epizodów wniosków ogólnych - a to towarzysz właśnie głupio robi. Równie dobrze można powiedzieć, że polska rodzina to twór patologiczny, ponieważ mieszkający w miejscowości Zadupie państwo Idiotyńscy są zdegenerowanymi alkoholikami, karmiącymi swoje dzieci denaturatem. W warunkach, w jakich toczyły się działania zbrojne w Wietnamie, czyli w dżungli z przeciwnikiem, który generalnie unikał otwartego starcia i krył się także między nieszczęsnymi wieśniakami, do tego typu incydentów od czasu do czasu mogło dochodzić, co jednak nie oznacza, że taki był - premedytowany - sposób walki! Nawiasem pisząc - bandyci z Vietcongu nie byli umundurowani, jak więc towarzysz z gęby na fotosie potrafi rozpoznać, czy to wieśniak czy komuch? Na pewno zna towarzysz to sławne zdjęcie (lub film) przedstawiające rozwalenie na ulicy przez żołnierza południowowietnamśkiego jakiegoś skrępowanego cywila. Jest to jeden z rzekomych dowodów na brutalność reżimu sajgońskiego (i ich jankeskich sojuszników), tymczasem ów "cywil" był w rzeczywistości schwytanym z bronią w ręku oficerem VC/WAL; pułkownik ARW, który wykonał doraźny wyrok, specjalnie zrobił to przed kamerą telewizyjną, chciał w ten sposób udowodnić światu nieustępliwą chęć południowych Wietnamczyków walki z komunistycznym zagrożeniem. Niestety - tragicznie pomylił się w ocenie zachodniej mentalności. Wiara towarzysza w podejrzane relacje prasy i telewizornii jest przynajmniej konsekwentna, tak jak w przypadku wiary w raport Karskiego. Towarzysz utyskuje, że nie dano mu wiary, co sugeruje, że towarzysz postąpiłby przeciwnie. Pozwala to stwierdzić z całą pewnością, że towarzysz na wojskowego się nie nadaje, ponieważ łykałby wszystko, co tylko wylądowałoby na jego biurku. Z tego względu pozwoliłem sobie na taki, a nie inny tytuł postu. Potwierdzenie słuszności zawartej w nim obserwacji jest i tutaj: "Są metody walki, które prowadzą do globalnej zagłady, gdy w kolejnych akcjach odwetowych zadziała mechanizm reakcji lawinowej." Towarzyszu, powtórzę powoli i wyraźnie: myli towarzysz taktyczne środki walki ze strategicznymi. Odwet na uderzenie taktyczne jest adekwatny, atak skierowany jest na wojska przeciwnika, a nie na oddalone o setki kilometrów miasto obwodowe w ZSRS. Okładanie się ponad miarę taktycznymi głowicami na linii i zapleczu frontu również jest pozbawione sensu - pragniemy przełamać front, a nie tworzyć pas świecącej w ciemnościach ziemi niczyjej, na której nie da się wojować. Nawet plan użycia bomby atomowej przeciw agresywnym żółtkom w Korei ograniczał się do zbombardowaia zgrupowania wojsk napastników, a nie zagłady Phenianu czy Pekinu. Wyjaśnię towarzyszowi Ograniczonemu jeszcze jedną rzecz: "A sam wcześniej pisałeś, że nawet popełnienie zbrodni przez wroga nie usprawiedliwia zbrodni jako sposobu retorsji..." Towarzyszu, umyjcie uszy i je pilnie nadstawcie: niczego takiego nie napisałem. Przeciwnie - popełnienie przez nieprzyjaciela zbrodni wojennej usprawiedliwia nasz adekwatny odwet. Czyli - skoro Angole zbombardowali Berlin, to towarzysz Adolf zezwala na zbombardowanie Londynu. To są właśnie retorsje. Ich sens polega na wskazaniu, że niszczenie naszej ludności cywilnej jest nieopłacalne, ponieważ my zniszczymy waszą. Tak to regulowały konwencje genewskie, wprost zezwalające w tym szczególnym przypadku na represje wobec cywilów. Proszę łaskawie odróżniać retorsje od zbrodni wojennych. Czy VM może zostać powieszony na torsie Kuklińskiego? Krzyż VM jest "najwyższą nagrodą czynów wybitnego męstwa i odwagi, dokonanych w boju i połączonych z poświęceniem się dla dobra Ojczyzny." Formalnie macie więc rację, towarzyszu, jednak uważna lektura zasad odznaczania przeczy towarzysza zdaniu: klasa I - Krzyż Wielki Orderu Wojennego Virtuti Militari - może być nadany Naczelnemu Dowódcy Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej za zwycięską wojnę lub dowódcy armii albo wyższemu dowódcy za całokształt działalności w czasie wojny, klasa II - Krzyż Komandorski Orderu Wojennego Virtuti Militari - może być nadany dowódcy armii lub innemu wyższemu dowódcy za śmiałe i pełne inicjatywy prowadzenie operacji wojennej, mającej duże znaczenie dla przebiegu wojny, klasa III - Krzyż Kawalerski Orderu Wojennego Virtuti Militari - może być nadany dowódcy jednostki bojowej za nadzwyczajne czyny bojowe lub wybitną inicjatywę, połączoną z umiejętnym i skutecznym dowodzeniem, a wyjątkowo oficerowi sztabu za współpracę z dowódcą, jeżeli współpraca ta w sposób wybitny przyczyniła się do zwycięstwa w bitwie, klasa IV - Krzyż Złoty Orderu Wojennego Virtuti Militari - może być nadany oficerowi za umiejętne i skuteczne dowodzenie jednostką bojową lub za inny czyn zapewniający sukces bojowy, podoficerowi lub żołnierzowi posiadającemu już Krzyż Srebrny za czyn wybitnego męstwa, połączony z narażeniem życia, klasa V - Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari – może być nadany dowódcy lub żołnierzowi za śmiały czyn bojowy lub osobiste męstwo, a także osobom cywilnym za okazanie niezwykłego męstwa. Od klasy III w dół uzasadnienie do udekorowania Kuklińskiego można więc bez trudu znaleźć. PS. Co to za bełkot poniżej? Poproszę tłumaczenie z paranormalnego na ludzki. > Pogłębia się konflikt. Jedna ze stron wyprowadza w końcu uderzenie strategiczne. > Wyprowadziwszy - zauważa, że cios trafił w zero. Kolejne dni potwierdzają tę > tezę. > Dziwne uczucie: podobne do uczucia po ciosie w próżnię, a może nawet - po > kopnięciu leżącego... > > Uważam, że przykład jest na miejscu - tym bardziej, że pewna odpowiedź jednak > padła. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Przemęczonemu Luce parę słów ku pokrzepieniu 20.02.06, 17:10 Piszesz: "Uwzględniać można na poziomie sztabowym, w realiach pola walki, kiedy istote jest osiągnięcie celu taktycznego, nikt nie będzie zwracał uwagi na to, że w piwnicy domu obsadzonego przez nieprzyjacielski pluton skryło się - być może - miejscowe przedszkole. Co innego zaś rozmyślne zbombardowanie samego przedszkola..." itd. Czyli - cel uświęca środki w wersji AD 2006. Tak, wiem, że moje "antyśrodkowe" opory są wybitnie nieżyciowe, więc wyjaśnienie przyjmuję do wiadomości. Wyjaśnienie dotyczące traktowania tych spraw przez konwencje genewskie (z uwzględnieniem określenia odwetu jako "adekwatny") również. Natomiast co do - cytuję - "ekstremalnych epizodów" itd. dotyczących skutków użycia napalmu, przypomniał mi się skecz Laskowika sprzed lat. Laskowik poucza mianowicie redaktora, jak ma pisać. "Po co pisać, że traktor ma zepsute koło? Należy pisać, że ma trzy dobre!" Faktycznie - po co pisać o tak ekstremalnym epizodzie, jak spalenie żywcem jakiegoś chłopa przez marines. Lepiej napisać, że dwudziestu innych przeżyło, zostało opatrzonych przez M.A.S.H., po czym pomyślnie przesiedlonych. Podobnie - "wykonanie doraźnego wyroku" na jeńcu przez NASZYCH chłopców jest dobre i słuszne. To samosądy ICH czerezwyczajki były oczywistą zbrodnią! Virtuti. No tak, pretekst do nadania go mieści się w definicji wymogów III stopnia - przy założeniu, że myśląc o "współpracy z dowódcą" mamy na myśli dowódcę... wywiadu amerykańskiego. Ale skoro Tusk mógł w kampanii wyborczej zostać Góralem Roku ("bo Kaszubi to Górale, którzy spóźnili się na statek do Ameryki"), to i Kukliński mógłby zostać Kawalerem... Nie wiem nadal, jakimi kryteriami kierujesz się odróżniając w antycypowaniu rozwoju działań wojennych wariant z mrzonkami od wariantu jedynie prawdopodobnego, ale może kiedyś dostąpię i tego. No i wyniki testu na inteligencję, który Ci zaaplikowałem. Niestety, w pierwszym podejściu poległeś, ale masz jeszcze jedną szansę. Podpowiem: szukaj tam, gdzie czytasz i zostawiasz ślady, a nie tylko tam, gdzie jesteś adresatem. No i - myśl. Myślenie ma podobno kolosalną przyszłość. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Przemęczonemu Luce parę słów ku pokrzepieniu 20.02.06, 17:50 Towarzyszu, z drastycznych epizodów składa się każda wojna. Wydziwianie nad tym dowodzi oryginalnej skłonności do wyolbrzymiania drobizgów kosztem generaliów. Zwykle określa się to jako zaślepienie. Tego zaś całkowicie nie zrozumieliście: > Podobnie - "wykonanie doraźnego wyroku" na jeńcu przez NASZYCH chłopców > jest dobre i słuszne. To samosądy ICH czerezwyczajki były oczywistą zbrodnią! Doczytajcie zdanie o mentalności, zamiast oceniać Azjatów europejskim kodeksem moralnym. Dla ułatwienia dodam, że nie pochwalam takich metod, po prostu przyjmuję do wiadomości. A to cóż znowu? Odbiło towarzyszowi już kompletnie? > No i wyniki testu na inteligencję, który Ci zaaplikowałem. Niestety, w > pierwszym podejściu poległeś, ale masz jeszcze jedną szansę. Podpowiem: szukaj > tam, gdzie czytasz i zostawiasz ślady, a nie tylko tam, gdzie jesteś adresatem. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Przemęczonemu Luce parę słów ku pokrzepieniu 20.02.06, 18:24 xiazeluka napisał: > Towarzyszu, z drastycznych epizodów składa się każda wojna. Których to epizodów może być więcej, lub mniej. Oby mniej. A będzie mniej, gdy "epizody" zbrodnicze będą potępiane, a nie "przyjmowane do wiadomości". > Wydziwianie nad tym dowodzi oryginalnej skłonności do wyolbrzymiania > drobizgów kosztem generaliów. Zwykle określa się to jako zaślepienie. W moich stronach i w w/w aspekcie nazywa się to człowieczeństwem. > Tego zaś całkowicie nie zrozumieliście: > > > Podobnie - "wykonanie doraźnego wyroku" na jeńcu przez NASZYCH chłopców > > jest dobre i słuszne. To samosądy ICH czerezwyczajki były oczywistą zbrod > nią! > Doczytajcie zdanie o mentalności,zamiast oceniać Azjatów europejskim kodeksem > moralnym. Dla ułatwienia dodam, że nie pochwalam takich metod, po prostu > przyjmuję do wiadomości. Polecam moją odpowiedź na pierwszą kwestię. Poza tym - za mentalność Azjatów, Afrykańczyków, czy pingwinów odpowiadamy również my, jeśli są oni naszymi sojusznikami. > A to cóż znowu? Odbiło towarzyszowi już kompletnie? > > > No i wyniki testu na inteligencję, który Ci zaaplikowałem. Niestety, w > > pierwszym podejściu poległeś, ale masz jeszcze jedną szansę. Podpowiem: > > szukaj tam, gdzie czytasz i zostawiasz ślady, a nie tylko tam, gdzie jesteś > > adresatem. Dalszych podpowiedzi, niestety, nie będzie. Myśleć, myśleć! - jak mawiał Tytus de ZOO, czy ktoś tam... M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia Komentarz? 20.02.06, 19:02 marcq napisał: > xiazeluka napisał: > > > Towarzyszu, z drastycznych epizodów składa się każda wojna. > > Których to epizodów może być więcej, lub mniej. Oby mniej. A będzie mniej, > gdy "epizody" zbrodnicze będą potępiane, a nie "przyjmowane do wiadomości". A w jaki sposob potepiac? wyrazic ubolewanie? skomentowac krytycznie? Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Komentarz? 20.02.06, 19:11 basia napisała: > marcq napisał: > > > xiazeluka napisał: > > > > > Towarzyszu, z drastycznych epizodów składa się każda wojna. > > > > Których to epizodów może być więcej, lub mniej. Oby mniej. A będzie mniej, > > gdy "epizody" zbrodnicze będą potępiane, a nie "przyjmowane do wiadomości". > > A w jaki sposob potepiac? wyrazic ubolewanie? skomentowac krytycznie? W KAŻDY MOŻLIWY. Niedawno dyskutowałem tu nt. postępowania wobec islamskich terrorystów. Wyraziłem pogląd, że gdyby byli potępieni we WŁASNYM środowisku, nie byłoby tylu zbrodni przez nich organizowanych. Podobnie - w przypadku, gdyby kościoły chrześcijańskie potępiały KAŻDY fakt naruszenia prawa wojennego, każdą zbrodnię Europejczyków czy Amerykanów. Ale wygodniejsze jest "Gott mit uns"... Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: Komentarz? 21.02.06, 08:29 marcq napisał: > W KAŻDY MOŻLIWY. > Niedawno dyskutowałem tu nt. postępowania wobec islamskich terrorystów. > Wyraziłem pogląd, że gdyby byli potępieni we WŁASNYM środowisku, nie byłoby > tylu zbrodni przez nich organizowanych. > Podobnie - w przypadku, gdyby kościoły chrześcijańskie potępiały KAŻDY fakt > naruszenia prawa wojennego, każdą zbrodnię Europejczyków czy Amerykanów. > Ale wygodniejsze jest "Gott mit uns"... DEMAGOGIA Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Komentarz? 21.02.06, 16:45 basia napisała: > marcq napisał: > > > > W KAŻDY MOŻLIWY. > > Niedawno dyskutowałem tu nt. postępowania wobec islamskich terrorystów. > > Wyraziłem pogląd, że gdyby byli potępieni we WŁASNYM środowisku, nie byłoby > > tylu zbrodni przez nich organizowanych. > > Podobnie - w przypadku, gdyby kościoły chrześcijańskie potępiały KAŻDY fakt > > naruszenia prawa wojennego, każdą zbrodnię Europejczyków czy Amerykanów. > > Ale wygodniejsze jest "Gott mit uns"... > > DEMAGOGIA Przedstaw zatem, proszę, swą niedemagogiczną kontrtezę. Potrafisz? Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: Komentarz? 21.02.06, 18:25 marcq napisał: > Przedstaw zatem, proszę, swą niedemagogiczną kontrtezę. Potrafisz? to proste : civis pacem, para bellum. Traktuj to doslownie i w przenosni. Doslownie nie bede tlumaczyc, bo pewnie piescia potraktowales jakis nos koledze z podstawowki, wtedy gdy zasluzyl, wiec wiesz jak to jest. W przenosi, choc to takie oczywiste, wyjasnie. Sila jest w poszanowaniu tradycji, w korzeniach. Jezeli nie bedziesz szanowac swoich korzeni bedziesz jalowy jak po anginie, byle jaki zarazek Cie zaatakuje, a wtedy mozesz sobie ubolewac i potepiac. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Cicer cum caule plusquamperfectum 22.02.06, 17:11 basia napisała: > marcq napisał: > > > Przedstaw zatem, proszę, swą niedemagogiczną kontrtezę. Potrafisz? > > to proste : civis pacem, para bellum. > > Traktuj to doslownie i w przenosni. Doslownie nie bede tlumaczyc, bo pewnie > piescia potraktowales jakis nos koledze z podstawowki, wtedy gdy zasluzyl, > wiec wiesz jak to jest. > W przenosi, choc to takie oczywiste, wyjasnie. Sila jest w poszanowaniu > tradycji, w korzeniach. Jezeli nie bedziesz szanowac swoich korzeni bedziesz > jalowy jak po anginie, byle jaki zarazek Cie zaatakuje, a wtedy mozesz sobie > ubolewac i potepiac. Najpierw spróbuję doprowadzić do ładu to, co namotałaś. "Si vis pacem, para bellum" - jeśli chcesz pokoju, przygotowuj wojnę. Zapewne tę rzymską maksymę miałaś na myśli? "Civis" to po łacinie obywatel. Maksyma oznacza mniej więcej tyle, że "przezorny zawsze ubezpieczony": świadomość siły "ubezpieczonego", czyli przygotowanego do wojny, skutecznie odstrasza potencjalnego napastnika - zatem wojna nie wybucha. Maksyma ta sprawdzała się przez kilkaset lat "pax Romana", później zresztą też, ale do tematu, który poruszamy teraz ma się chyba jednak dość średnio. Dotyczy bowiem siły jak najbardziej dosłownej, na przenośnie podobne Twoim miejsca raczej nie zostawia. To, co Ci przedstawiłem, a co zbyłaś dość tanim stwierdzeniem "demagogia", dotyczy czegoś zupełnie innego. Dotyczy nie siły, lecz oceny ludzkich czynów przez środowisko. Siły - co najwyżej w tym sensie, że poparcie środowiska ("doping") może te siły zwielokrotnić, a potępienie - obniżyć. Skoro dajesz przykład "potraktowania w nos": takie "potraktowanie" w pewnych środowiskach, od podstawówki po grypserę, jest dopuszczalne, a nawet traktowanie z uznaniem jako dowód odwagi i krzepy. W innych, z "salonami" na czele, jest już tylko dowodem chamstwa. Moja teza (demagogiczna?) brzmi więc nadal: głośne wyrażanie moralnego potępienia zbrodni przez środowisko, w którym żyje zbrodniarz, i które uważa za SWOJE środowisko, ma istotny wpływ na dalsze jego czyny. Jeśli kumple potępią go i odtrącą, będzie to dla niego większa kara, niż "garowanie". Podobnie, jeśli ksiądz - katolika (np. mafiosa z Cosa Nostra), a mułła - muzułmanina (np. taliba) publicznie wyklnie za jego zbrodnie. O ile wykląć zechce. Czy TERAZ już rozumiesz? Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
basia spowrotem 22.02.06, 19:50 marcq napisał: (...) O nienie, ja nie mam tyle cierpliwosci co Luka. Nie bede jeszcze raz tlumaczyc tego co napisalam. Krotko wiec, zostan chucherkiem fizycznym i mentalnym i potepiaj, potepiaj, potepiaj - a oni i tak beda robic swoje, bo maja Twoje potepianie gdziestam... Moge jeszcze zaapelowac, wyjdz z ram, szablonow, badzi choc troche kreatywny. Wyobrazam, sobie jakie sliczne, rowniutknie, szlaczki w I klasie robiles. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Chapeau bas, Basiu! 23.02.06, 10:37 basia napisała: > Wyobrazam, sobie jakie sliczne, rowniutknie, szlaczki w I klasie robiles. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Resume 24.02.06, 17:19 basia napisała: > O nienie, ja nie mam tyle cierpliwosci co Luka. Nie bede jeszcze raz tlumaczyc > tego co napisalam. Itd. Basiu. 1. Rzucasz sentencją, choć nie znasz łaciny ("civis"!), ani nawet znaczenia owej sentencji. Pewnie chciałaś popisać się trochę i nie wyszło. 2. Polską ortografię znasz raczej pobieżnie ("spowrotem") 3. Tłumaczyć można coś, co ma sens. W Twych wyjaśnieniach nie widzę go, więc decyzja o braku tłumaczenia jest dla mnie zupełnie słuszna. 4. Kreatywność i agresywność to dla Ciebie to samo. 5. Z ustaleń przedstawionych w punktach 1-4 wnioskuję, że Twym głównym zajęciem w I klasie było robienie małpich min za plecami nauczyciela. I że zostało Ci to do dziś. Miło było Cię poznać. M. P.S. Szlaczki, kaligrafię, wierszyki na pamięć oraz zabawy w kółeczku wspominam ze wstrętem, jako czynności wybitnie ogłupiające. Trzymałem się od nich najdalej jak mogłem. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Nie ma to jak lewicowe dobre maniery 24.02.06, 17:43 1. Wy, towarzyszu, znacie łacinę? Wiecie, na poziomie nieco wyższym od prawidłowego cytowania starożytnych sentencji? 2. Czepianie się ortografii wyczerpuje towarzyszu umiejętności prowadzenia inteligentnego dyskursu? 3. Małpowanie cudzego dowcipu to już fatalna katastrofa - szczególnie w kontekście mądrzenia się po łacinie o ortografii. Kiedyś inny elegant z Lewicy, towarzysz Al, błyszczał kulturą osobistą "kobieta to worek na płód" oraz "lukowa Róża" (pewna dama podzieliła moje zdanie, za co w nagrodę została awansowana przez owego maestro kindersztuby na moją osobistą Monikę Lewinsky). Wy, towarzyszu, jesteście w dodatku nieskończenie nudni. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Natomiast kultura prawicy a la Luka 24.02.06, 18:52 ...to wysyłanie kobiety do garów. Jak by nie patrzeć: kocioł garnkowi przyganiał... Odpowiedz Link Zgłoś
danutki Re: Natomiast kultura prawicy a la Luka 24.02.06, 19:15 marcq napisał: > ...to wysyłanie kobiety do garów. > a ladacznice za Lady Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Jakich kobiet??? 24.02.06, 19:24 Jeśli już, to "kobiety" - prawdopodobnie tej, co ma na nazwisko Nożyce. Odpowiedz Link Zgłoś
basia Cyzby? 24.02.06, 20:44 Zastanawialam sie czy dasz wyklad na temat technik robienia szlaczkow, czy tez jakis inny. Jednak inny. marcq napisał: > Basiu. > 1. Rzucasz sentencją, choć nie znasz łaciny ("civis"!), ani nawet znaczenia > owej sentencji. Pewnie chciałaś popisać się trochę i nie wyszło. moze tak a morze nie. > 2. Polską ortografię znasz raczej pobieżnie ("spowrotem") aha, a moze acha ? > 3. Tłumaczyć można coś, co ma sens. W Twych wyjaśnieniach nie widzę go, więc > decyzja o braku tłumaczenia jest dla mnie zupełnie słuszna. Wiec jednak wytlumacze odrobine, raczej naprowadze. Sila, to nie tylko ta fizyczna (przyklad z nosem) Zwrocialm Ci uwage na niedoslowne rozumienie sentencji, ktorej znaczenia nie znam, lecz jakims cudem sie do niej odnioslam. Jak myslisz, dlaczego wyznawcy Mahometa sa silini? ( nie mysle teraz o bombach) Dla ulatwienia dodam, ze nie znajdziesz zrodla tej sily w laicyzacji, nijakosci. > 4. Kreatywność i agresywność to dla Ciebie to samo. Nie, chociaz mozna byloby poszukac jakiegos przykladu. Sprobuj jednak Ty. Podaj jakis przyklad kreatywnej agresywnosci. > 5. Z ustaleń przedstawionych w punktach 1-4 wnioskuję, że Twym głównym zajęciem > > w I klasie było robienie małpich min za plecami nauczyciela. I że zostało Ci to > > do dziś. Bledny wniosek. Musze Ci wytknac niekompetencje. W jakims sasiednim poscie, zwracasz uwage Luce, ze nie potrafi dostrzec wielowatkowosci i "dowodow nie wprost", ktorych ponoc jestes autorem. Gdybys zechcial z nadawcy pzrelaczyc sie na odbior wielowatkowsci, skrotow myslowych, byloby super. > P.S. Szlaczki, kaligrafię, wierszyki na pamięć oraz zabawy w kółeczku > wspominam ze wstrętem, jako czynności wybitnie ogłupiające. > Trzymałem się od nich najdalej jak mogłem. I co mam zrobic majac takie P.S. ... jak daleko?, sam w kacie? - alienacja? Przepraszam szczerze. Nawet na forum nie powinno pzrekraczac pewnych barier, a to co napisalam, moze bolec bardziej niz jakies pospolite przeklenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Owsem! ;) 25.02.06, 12:05 basia napisała do mnie, kończąc tak: > Przepraszam szczerze. Nawet na forum nie powinno pzrekraczac pewnych barier, > a to co napisalam, moze bolec bardziej niz jakies pospolite przeklenstwo. Widzę, że teraz przesadzasz w drugą stronę. Owszem, bezczelności zamiast odpowiedzi merytorycznej nie lubię, ale przepraszać bynajmniej nie musisz. Załóżmy, że było to wyciągnięcie ręki do zgody (przyjęte!) i zakończmy tę kwestię. Przechodząc do meritum naszego sporu. Twoje "niedosłowne" wnioski z sentencji rozumiałem od początku, ale też od początku pisałem Ci, że cała ta sentencja nie pasuje do sytuacji, którą opisuję. Mnie nie chodziło o skuteczność obrony przed napaścią (tu bez siły ani rusz), nie chodziło też o źródła siły (w tym to "duchowe", wynikające z posiadania "korzeni") strony słusznie broniącej się. Mnie chodziło o metody zapobiegania ZBRODNIOM popełnianym podczas walk. Owszem - i tutaj JEDNĄ Z MOŻLIWOŚCI jest stosowanie siły: chwytanie i osądzanie zbrodniarzy wojennych itp. Ale jest nią również mądra profilaktyka - sprawiająca, że zbrodnie nie będą popełniane nie ze względu na brak siły "fizycznej" potencjalnych zbrodniarzy, lecz ze względu na obawę przed potępieniem ich w ICH WŁASNYM środowisku (a więc - nie w środowisku napadniętego, np. moim.) W przypadku islamskich terrorystów byłoby to potępienie przez ICH autorytety - islamskich przywódców religijnych - o ile, oczywiście, zechcieliby. Wtedy to, co teraz jest ich siłą - właśnie owe "korzenie", odwołanie się do tradycji "dżihadu" - byłoby przeszkodą dla dalszych zbrodni. Myślę, że zgodzisz się z tym wszystkim? Następna kwestia. Owszem - agresywność może łączyć się z kreatywnością. Przykłady? Choćby Napoleon, albo Dżingis Chan. MOŻE, nie musi. I tyle na dziś. Miłego dnia. M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia Tez sepelenisz czasem? 26.02.06, 20:27 marcq napisał: > Widzę, że teraz przesadzasz w drugą stronę. > Owszem, bezczelności zamiast odpowiedzi merytorycznej nie lubię, ale > przepraszać bynajmniej nie musisz. Załóżmy, że było to wyciągnięcie ręki > do zgody (przyjęte!) i zakończmy tę kwestię. To nie byla bezczelnisc, ani brak merytorycznej odpowiedzi. To bylo podkreslenie Twojej alienacji w dziecinstwie, o ktorej wspomniales (" trzymalem sie jak najdalej") Co uznalam za niedelikatne (moje podkreslenie) i dlatego przeprosilam. > Przechodząc do meritum naszego sporu. > Twoje "niedosłowne" wnioski z sentencji rozumiałem od początku,(...) skoro zrozumiales, to po co napisales post na N+1+n linijek ( w odp. na sentencje), tlumaczac, ze "Ala ma kota" - to znaczy, ze Ala, to dziewczynka, a kot to taki ssak, ktory nie jest psem. > Mnie chodziło o metody > zapobiegania ZBRODNIOM popełnianym podczas walk.(...) > zbrodniarzy, lecz ze względu na obawę przed potępieniem ich w ICH WŁASNYM > środowisku (a więc - nie w środowisku napadniętego, np. moim.) W przypadku > islamskich terrorystów byłoby to potępienie przez ICH autorytety - islamskich > przywódców religijnych - o ile, oczywiście, zechcieliby. Wtedy to, co teraz > jest ich siłą - właśnie owe "korzenie", odwołanie się do tradycji "dżihadu" - > byłoby przeszkodą dla dalszych zbrodni. > Myślę, że zgodzisz się z tym wszystkim? Cezmu mam sie nie zgodzic? tylko, ze to w Twoim/moim wydaniu pustoslowie jest. Mozna sobie na ten temat esej napisac, to wszystko. > > Następna kwestia. Owszem - agresywność może łączyć się z kreatywnością. > Przykłady? Choćby Napoleon, albo Dżingis Chan. MOŻE, nie musi. > I tyle na dziś. Miłego dnia. Mialam raczej na mysli Twoja osobista, chocby teoretyczna, kreatywnosc, jakikolwiek prosty przyklad : np. stluczenie szyby, kiedy zamek zespsuty. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Czaszem tak, czaszem nie ;) 27.02.06, 16:06 basia napisała: > To nie byla bezczelnisc, ani brak merytorycznej odpowiedzi. Przyjmijmy, że wierzę na słowo. > To bylo podkreslenie Twojej alienacji w dziecinstwie, o ktorej wspomniales > (" trzymalem sie jak najdalej")... Gdyby Ci jeszcze chodziło o te zabawy w kółeczku... Ale czy "trzymanie się jak najdalej" szlaczków i kaligrafii dowodzi alienacji? Chyba, że używasz tego pojęcia w rozumieniu marksowskim, jako "alienacji pracy"? > skoro zrozumiales, to po co napisales post na N+1+n linijek ( w odp. na > sentencje), tlumaczac, ze "Ala ma kota" - to znaczy, ze Ala, to dziewczynka, > a kot to taki ssak, ktory nie jest psem. )) Bo "zrozumieć argument" nie musi znaczyć "przyznać mu rację". Zrozumiałem, ale cała ta odpowiedź była wg mnie nie na temat. > Cezmu mam sie nie zgodzic? To jesteśmy już o krok do przodu... > tylko, ze to w Twoim/moim wydaniu pustoslowie jest. Mozna sobie na ten temat > esej napisac, to wszystko. ...ale tu wracamy niemal do punktu wyjścia. Skoro zgadzasz się ze mną co do zasady, to dlaczego "pustosłowie"? Owszem - z NASZEJ dyskusji pewnie wiele nie wyniknie dla praktyki działania przywódców świata, ale chyba nie to jest powodem, by tak ją nazwać? Bo wtedy KAŻDA dyskusja nie mająca dalszego ciągu w działaniu, byłaby pustosłowiem. > Mialam raczej na mysli Twoja osobista, chocby teoretyczna, kreatywnosc, > jakikolwiek prosty przyklad : np. stluczenie szyby, kiedy zamek zespsuty. Skoro ma być o zamkach. W klatce schodowej mojej mamy jest zamek, który często się zacina. Odkryłem, że najszybszą metodą otwarcia go, szczególnie, gdy ma się zajęte ręce, jest równoczesne przekręcenie klucza i mocny kopniak w drzwi. Czy taki przykład uznasz? ) M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia A snieg sypie... 27.02.06, 22:14 marcq napisał: (ciach) dziecinstwo zostawiam, bo pzrez przypadek jakas psychoanaliza wyjdzie, niedajbog frojdowska, a temu Panu wszystko z jednym sie kojarzylo. > Bo "zrozumieć argument" nie musi znaczyć "przyznać mu rację". Zrozumiałem, ale > cała ta odpowiedź była wg mnie nie na temat. No jak pieknie tu pies (Ali?) wlasnie jest pogrzebany. Tak moglbys odpowiedziec: krotko "ze w/g Ciebie napisalam nie na temat", wtedy ja moglabym sprobowac wyjasnic, dlaczego ja uwazam, ze na temat - to sie nazywa dyskusja wlasnie* * (wlasnie, za duzo "wlasnie", bark postow Perly, czyco...) > > Cezmu mam sie nie zgodzic? > > To jesteśmy już o krok do przodu... > ...ale tu wracamy niemal do punktu wyjścia. Skoro zgadzasz się ze mną co do > zasady, to dlaczego "pustosłowie"? Owszem - z NASZEJ dyskusji pewnie wiele nie > wyniknie dla praktyki działania przywódców świata, ale chyba nie to jest > powodem, by tak ją nazwać? Bo wtedy KAŻDA dyskusja nie mająca dalszego ciągu > w działaniu, byłaby pustosłowiem. Widzisz, chodzi o to, ze dlatego pustoslowie, bo piszesz jak Swiadek Jehowy, o raju piszesz, z ta roznica, zeby on byl tu i teraz. Wszyscy maja byc mili, nie zabijac, terroryscie wystarczy palcem pogrozic. A coz to za dyskusja? Mamy sie licytowac, kiedy bedzie piekniej na wiosne czy lato? i zeby zimy nie bylo? Zima jest, a latem susza, albo powodz. Taka jest ta ziemia. Mozemy sobie podyskutowac, czy lepiej sie hartowac( jak mors), czy grube kalesony zakladac. Wydaje mi sie, ze Twoje podejscie do dyskusji, wybor argumentow i styl rozwniez Luke wlasnie uwiera i w zasadzie uniemozliwa dyskusje. > Skoro ma być o zamkach. W klatce schodowej mojej mamy jest zamek, który często > się zacina. Odkryłem, że najszybszą metodą otwarcia go, szczególnie, gdy ma się > > zajęte ręce, jest równoczesne przekręcenie klucza i mocny kopniak w drzwi. > Czy taki przykład uznasz? ) Cieplo, cieplo... Odpowiedz Link Zgłoś
marcq O wpływie trzepotu ćmy na zmiany klimatu 28.02.06, 16:33 basia napisała do mnie > Cieplo, cieplo... )) I tak trzymać! c.d.n. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Kontynuacja analizy trzepotu 02.03.06, 16:09 No i jestem, już trochę bardziej na dobre. O dzieciństwie ma nie być, o cieple (głównie jako przenośni!) już było, kontynuuję więc resztę. Piszesz: > Tak moglbys odpowiedziec: krotko "ze w/g Ciebie napisalam nie na temat", > wtedy ja moglabym sprobowac wyjasnic, dlaczego ja uwazam, ze na temat - > to sie nazywa dyskusja wlasnie* > * (wlasnie, za duzo "wlasnie", bark postow Perly, czyco...) To świetny pomysł jest właśnie! Zatem krótko: wg mnie napisałaś nie na temat. Wykaż, że nie mam racji. ja: > > ...wtedy KAŻDA dyskusja nie mająca dalszego ciągu w działaniu, byłaby pustosłowiem. Ty: > ...dlatego pustoslowie, bo piszesz jak Swiadek Jehowy, o raju piszesz, z ta > roznica, zeby on byl tu i teraz. Wszyscy maja byc mili, nie zabijac, > terroryscie wystarczy palcem pogrozic. itd. To nie tak. Szukam rozwiązań innych, niż obecne, mało skuteczne. Nie twierdzę przy tym, że z tych obecnych trzeba rezygnować - pisałem przecież , że "bez użycia siły ani rusz". Twierdzę jednak, że można i trzeba UZUPEŁNIAĆ metody siłowe również formami prewencji, np. pozbawiając terrorystów wsparcia przez ich własne środowisko. A to - gdyby się udało - mogłoby być decydujące: brak pomocy w ukrywaniu się, brak wsparcia finansowego, brak "naboru" nowych członków do sieci... Masz zastrzeżenia do TAK sformułowanej myśli? > Wydaje mi sie, ze Twoje podejscie do dyskusji, wybor argumentow i styl > rozwniez Luke wlasnie uwiera i w zasadzie uniemozliwa dyskusje. Luce, gdy chce, nie uniemożliwi dyskusji NIC. Dowodzą tego moje długoletnie obserwacje. M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: Kontynuacja analizy trzepotu-rzes? 02.03.06, 23:31 marcq napisał: > To świetny pomysł jest właśnie! > Zatem krótko: wg mnie napisałaś nie na temat. Wykaż, że nie mam racji. przyklad do "niedoslownego traktowania (..)para bellum": przypominasz sobie takie zdarzenie z ktoregos kraju Europy zachodniej, gdzie na swieta Bozego Narodzenia, w jednej ze szkol, dzieci przygotowaly przedstwienie krolewny sniezki zamiast tradycyjnych Jaselek? - zeby nie urazic uczuc dzieci muzulamnskich, czy innych wyznan ? Wyzybywanie sie wlasnych korzeni, tradycji oddaje pole innym, obcym. Jezeli nie potrafisz wyczuc tej sytuacji w te strone, wyobraz sobie odwrotana. W jakims kraju arabskim, meczety zamieni sie na dyskoteki, muzulamnie przestana powszenie przestarezgac zasad koranu, ludzie innej religii/tradycji zaczna domagac sie (cholerawieczego). Kto w tym hipotetycznym kraju bedzie rosl w sile,bedzie czul sie bezkarny, a kto bedzie slaby? > > To nie tak. > Szukam rozwiązań innych, niż obecne, mało skuteczne. Nie twierdzę przy tym, > że z tych obecnych trzeba rezygnować - pisałem przecież , że "bez użycia siły > ani rusz". Twierdzę jednak, że można i trzeba UZUPEŁNIAĆ metody siłowe również > formami prewencji, np. pozbawiając terrorystów wsparcia przez ich własne > środowisko. A to - gdyby się udało - mogłoby być decydujące: brak pomocy w > ukrywaniu się, brak wsparcia finansowego, brak "naboru" nowych członków do > sieci... Masz zastrzeżenia do TAK sformułowanej myśli? Nie mam zastrzezen, zeby ich wlasne srodowisko pozbawilo terrorystow wsparcia. Mam zastzerzenia do tego, ze takie stanowisko jest tyle samo warte co pukanie akwizytora do drzwi. Zreszta ci terorysci wspieraja sie sami miedzy soba, a jest ich wielu. > Luce, gdy chce, nie uniemożliwi dyskusji NIC. Dowodzą tego moje długoletnie > obserwacje. Bo Luca widac cierpliwy jest i moze ma duzo dobrej woli skoro nie uniemozliwia. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Trzepotanie trzpiota :) 03.03.06, 16:45 Basia napisała: > przyklad do "niedoslownego traktowania (..)para bellum": > przypominasz sobie takie zdarzenie z ktoregos kraju Europy zachodniej, gdzie na swieta Bozego Narodzenia, w jednej ze szkol, dzieci przygotowaly przedstwienie krolewny sniezki zamiast tradycyjnych Jaselek? - zeby nie urazic uczuc dzieci muzulamnskich, czy innych wyznan ? Wyzybywanie sie wlasnych korzeni, tradycji oddaje pole innym, obcym. Jezeli nie potrafisz wyczuc tej sytuacji w te strone, wyobraz sobie odwrotana. W jakims kraju arabskim, meczety zamieni sie na dyskoteki, muzulamnie przestana powszenie przestarezgac zasad koranu, ludzie innej religii/tradycji zaczna domagac sie (cholerawieczego). Kto w tym hipotetycznym kraju bedzie rosl w sile,bedzie czul sie bezkarny, a kto bedzie slaby? Nie przypominam, ale wierzę na słowo. Co więcej - dołożę inny przykład, użyty przez mojego antagonistę w podobnej dyskusji. Gdzieś we Francji (?) nakazano chłopu demontaż krzyża, ustawionego na JEGO WŁASNYM polu, bo "denerwował muzułmanów". Paranoja zupełna. Myślę, że rozwiązanie problemu jest inne. To OBIE STRONY mają nauczyć się tolerancji. W Twoim przykładzie: w szkole o mieszanym składzie uczniów, powinno się kultywować obyczaje WSZYSTKICH kultur (a nie - uciekać od nich), do których należą dzieci. Choćby po to, by zaznajamiać z obyczajami: chrześcijańskimi, muzułmańskimi, żydowskimi, buddyjskimi... itd. - tych "pozostałych". I wykazywać, że "inność" nie musi oznaczać ani "gorszości" ani wrogości. Owszem - POCZĄTKI mogą być trudne, ale każdy inny sposób będzie chowaniem głowy w piasek i budowaniem społecznych "bomb zegarowych". (Zaraz pewnie napiszesz znowu "demagogia", albo "utopia", lub coś podobnego.) Piszesz dalej o "zamianie meczetów na dyskoteki". A co to da? Zawsze dla kogoś będzie to profanacja, a zatem - źródło konfliktów. Źródłem siły CAŁEGO społeczeństwa (a nie "grup plemiennych" wewnątrz niego) może być tylko zgoda, nie siłowe "trzymanie za pysk" jednych przez drugich, lub odwrotnie. Bez wewnętrznej zgody takie społeczeństwo upadnie SAMO, nawet bez "pomocy" inwazji z zewnątrz. A społeczeństwo składa się z przedstawicieli WSZYSTKICH obecnych w nim kultur, a nie tylko tej najsilniejszej. Czyli - jeśli chce się rozwijać, jest skazane na kompromis i tolerancję dla inności. Z kolei - rozwój powoduje zmiany: w kulturze, w mentalności... I tak toczy się świat, choć w JAKIMŚ sensie jest to właśnie częściowe wyzbywanie się korzeni. Ale wyzbywanie nie przez "wykorzenianie", lecz przez stopniową konwergencję współistniejących ze sobą kultur. Wytrzymałaś cały wykład? Brawo. > Nie mam zastrzezen, zeby ich wlasne srodowisko pozbawilo terrorystow wsparcia. Mam zastzerzenia do tego, ze takie stanowisko jest tyle samo warte co pukanie akwizytora do drzwi. Określiłbym to raczej, jako kapanie kropli (która drąży skałę) na skałę... > Zreszta ci terorysci wspieraja sie sami miedzy soba, a jest ich wielu. Finansowo, logistycznie itp. - może i tak. Jednak ważną rzeczą jest wykazanie, że hasła, pod którymi działają, są puste. Że zatem - nie o nie tak naprawdę chodzi. > Bo Luca widac cierpliwy jest i moze ma duzo dobrej woli skoro nie uniemozliwia. Właśnie się zakrztusiłem, więc - z przyczyn technicznych - komentować nie będę... Miłego weekendu. M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: Trzepotanie trzpiota :) 03.03.06, 21:04 marcq napisał: > Nie przypominam, ale wierzę na słowo. Co więcej - dołożę inny przykład, użyty > przez mojego antagonistę w podobnej dyskusji. Gdzieś we Francji (?) nakazano > chłopu demontaż krzyża, ustawionego na JEGO WŁASNYM polu, bo "denerwował > muzułmanów". Paranoja zupełna. Wiec zgadzasz sie ze mna, ok. > Myślę, że rozwiązanie problemu jest inne. To OBIE STRONY mają nauczyć się > tolerancji. W Twoim przykładzie: w szkole o mieszanym składzie uczniów, > powinno się kultywować obyczaje WSZYSTKICH kultur (a nie - uciekać od nich),(..) I TU jest niescislosc - dlaczego mam kultywowac to co jest mi obce? Owszem moge pojsc zobaczyc, ale to nie oznacza kultywowania. Tolerancja nie rowna sie kultywowanie. Proponujesz swoisty ekumenizm, ale on jest mozliwy w ograniczonym wymiarze (chrzescijan), bo machenie ogonem przez kota nigdy nie bedzie oznaczac radosci - tak jak u psa. Zaznacze tutaj, ze pies z kotem moga sie jednostkowo przyjazic, powatrzam JEDNOSTKOWO. To co Ty proponujesz to wizja raju, gdzie owieczka przy lwie bezpieczna, a trawa przy owieczce. > Piszesz dalej o "zamianie meczetów na dyskoteki". A co to da? Zawsze dla kogoś > będzie to profanacja, a zatem - źródło konfliktów.(..) To co napisales o meczetach bylo znowu czyms takim jak tlumaczenie mi co oznacza si vis itd ... Zbedne, bo podalam ten przyklad na wszelki wypadek, gdybys zlekcwazyl koscioly i symbole Europy, a jak widac na pocztku tekstu zrozumiales wlasciwie, wiec mozna ten kawalek o meczetach pominac. > Wytrzymałaś cały wykład? Brawo. koncowki juz nie bradzo.... > Określiłbym to raczej, jako kapanie kropli (która drąży skałę) na skałę... Powiem tak, jezeli uda Ci sie, to Nobel murowany a Sw.Piotr wprowadzi Cie do raju wejsciem dla vipow. > Finansowo, logistycznie itp. - może i tak. Jednak ważną rzeczą jest wykazanie, > że hasła, pod którymi działają, są puste. Że zatem - nie o nie tak naprawdę > chodzi. kap,kap.... > > Bo Luca widac cierpliwy jest i moze ma duzo dobrej woli skoro nie > uniemozliwia. > > Właśnie się zakrztusiłem, więc - z przyczyn technicznych - komentować nie > będę... > Dlaczego jest uprzedony do Luki? B. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Buhahaha (rozanielony rechot) 04.03.06, 12:41 basia napisała: > Powiem tak, jezeli uda Ci sie, to Nobel murowany a Sw.Piotr wprowadzi Cie do raju wejsciem dla vipow. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Właściwe dać rzeczy - słowo 05.03.06, 11:58 xiazeluka napisał o swoim zachowaniu: > Buhahaha (rozanielony rechot) No cóż, po raz kolejny potwierdza się, że czasami potrafisz nazwać rzecz po imieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Towarzyszu 05.03.06, 12:22 Nie przeszkadzajcie sobie. Dawno na FAQ nie było tak wesoło... Odpowiedz Link Zgłoś
marcq To nie "Imię Róży"... 06.03.06, 16:14 xiazeluka napisał: > Towarzyszu > Nie przeszkadzajcie sobie. Dawno na FAQ nie było tak wesoło... I nie przeszkadzam. Śmiech to zdrowie, nawet jeśli jest nim rechot. Zdrowia życzę JWXięciu Panu. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Najlepsze kasztany są na placu Pigalle 07.03.06, 09:24 Wiadome spotkanie odbyłem. Zapewne towarzysz się domysla, że wersję wydarzeń usłyszałem odmienną. Kiedy Borsuk będzie miał wreszcie dostep do sieci, to zapewne sam towarzyszowi odpowie. Ja natomiast odnoszę wrażenie, że towarzysz po prostu coś wyolbrzymił, przejaskrawił i nadinterpretował - co nie jest niczym dziwnym przy znanej u towarzysza skłonności do histeryzowania. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Zuzanna lubi je tylko jesienią 07.03.06, 16:01 xiazeluka napisał: > Wiadome spotkanie odbyłem. Doceniam. > Zapewne towarzysz się domysla, że wersję wydarzeń usłyszałem odmienną. Byłem tego pewien. > Kiedy Borsuk będzie miał wreszcie dostep do sieci, to zapewne sam > towarzyszowi odpowie. Ciekawe, co jeszcze ma do powiedzenia? Przecież w dniach 13-17.02, gdy pisałem o co mi chodzi, dostęp do sieci miał. > Ja natomiast odnoszę wrażenie, że towarzysz po prostu coś wyolbrzymił, > przejaskrawił i nadinterpretował (...) Każdy ma prawo mieć wrażenie. Dlatego zaproponowałem Ci zadanie mu trzech prostych pytań, dających możliwość jasnej odpowiedzi "tak" lub "nie". Z jasnych, UCZCIWYCH odpowiedzi jasno wynikłaby zasadność, lub jej brak, stosowania wobec pana B. określeń, które on sam tak chętnie stosuje wobec innych. Cała reszta - przypominam - to szczegóły. Nie pytam Cię, czy zadałeś te pytania i jakie uzyskałeś odpowiedzi. Wystarczy mi to, co teraz piszesz - i jak piszesz. W związku z czym proponuję zamknięcie tej sprawy i zmianę tematu. Propozycję zmiany znajdziesz bez trudu. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Zuzanna lubi je tylko jesienią 07.03.06, 16:28 marcq napisał: > Ciekawe, co jeszcze ma do powiedzenia? Przecież w dniach 13-17.02, > gdy pisałem o co mi chodzi, dostęp do sieci miał. Widocznie doszedł do wnioski, że towarzysza impertynencje wymagają odpowiedzi. Zwracam jednak uwagę na fakt, że towarzysz z marszu nie zyczył sobie korespondencji z Borsukiem. Konsekwencji jak zwykle brak. > stosowania wobec pana B. określeń, które on sam tak chętnie stosuje wobec > innych. Z określeń, których uzywa odnośnie Mojej Wielkoksiążęcej Osoby jestem zadowolony. > Wystarczy mi to, co teraz piszesz - i jak piszesz. Odpowiedź de facto wynijająca towarzyszowi wystarczy? No to bardzo proszę. Tylko niech towarzysz w przyszłości nie próbuje przypisywać mi jakiegoś sprecyzowanego stanowiska. > W związku z czym proponuję zamknięcie > tej sprawy i zmianę tematu. Najzabawniejsze jest to, że ja nadal nie wiem, o co tu dokładnie chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Da capo... 08.03.06, 16:07 xiazeluka napisał: > marcq napisał: > > Ciekawe, co jeszcze ma do powiedzenia? Przecież w dniach 13-17.02, > > gdy pisałem o co mi chodzi, dostęp do sieci miał. > Widocznie doszedł do wnioski, że towarzysza impertynencje wymagają odpowiedzi. Te "impertynencje", z koronnym zarzutem szczucia mnie na ludzi, czytał trzykrotnie w dniach 13-17.02. Później nie doszło nic, o czym nie wiedział wcześniej. > Zwracam jednak uwagę na fakt, że towarzysz z marszu nie zyczył sobie > korespondencji z Borsukiem. Konsekwencji jak zwykle brak. Konsekwencja jest całkowita. Nie życzę sobie ŻADNYCH kontaktów z nim, ale wyjaśniłem mu - nie po raz pierwszy zresztą - dlaczego. Wyjaśniłem w DIALOGU z nim. Okazję do odparcia zarzutów miał więc znakomitą. > > stosowania wobec pana B. określeń, które on sam tak chętnie stosuje wobec > > innych. > Z określeń, których uzywa odnośnie Mojej Wielkoksiążęcej Osoby jestem > zadowolony. Przypuszczam, że gdyby używał określeń "tchórz", "hipokryta", "kłamiesz" i/lub "wyjątkowa świnia" byłbyś zadowolony mniej. Zwłaszcza, jeśli uważasz, że na nie nie zasługujesz. > > Wystarczy mi to, co teraz piszesz - i jak piszesz. > Odpowiedź de facto wynijająca towarzyszowi wystarczy? No to bardzo proszę. > Tylko niech towarzysz w przyszłości nie próbuje przypisywać mi jakiegoś > sprecyzowanego stanowiska. Wcale nie wykluczam, że przypiszę. Zgodnie z zasadą, którą wałkujemy tu i tam od pewnego czasu: qui tacet, consentire videtur. Mimo "wysłuchania drugiej strony" nie zanegowałeś moich zarzutów, że pewne fakty miały miejsce. Uznałeś tylko, że mogło nastąpić jakieś przejaskrawienie, nadinterpretacja... Że - rekonstruuję Twoje myślenie - Borsuk chciał mi tylko zrobić "psikusa", a ja to rozdmuchałem... itp.itd. W porządku, Twoje prawo tak myśleć: nie Ty byłeś obiektem. A mnie - wystarczy to, czego NIE napisałeś. Qui tacet... > > W związku z czym proponuję zamknięcie > > tej sprawy i zmianę tematu. > Najzabawniejsze jest to, że ja nadal nie wiem, o co tu dokładnie chodzi. Czy teraz Ty udajesz amnezję, czy naprawdę uważasz, że jest tu coś, czego Ci nie przekazałem? W porządku, mogę rozwinąć, usystematyzować i powtórzyć. Dawno temu na Forum Aktualności przybył Borsuk. Uznałem go za człowieka z zasadami. Różnice poglądów nie miały znaczenia. Potem zauważyłem, że te zasady to m.in. chorobliwa podejrzliwość i brak odwagi przyznawania się do winy. Ale sam bez oporów gromił winy innych - prawdziwe i urojone. Gdyby jeszcze sam świecił przykładem... Okoliczności użycia przez niego określenia "wyjątkowa świnia" przedstawiłem Ci. Później, prywatnie, odstąpił od niego, więc uznałem, że nie ma sprawy. Okazało się, że była. Była, bo ja - tak kogoś potraktowawszy, a potem wycofawszy epitet - byłbym podwójnie ostrożny w kolejnych podejrzeniach i epitetach. Ja tak, Borsuk nie. Potem pisywaliśmy razem na forum "R". Jego "dobroduszne" złośliwości były jednym z powodów, dla których po roku odszedłem. Z tychże powodów nie przyjąłem zaproszenia do "W". Borsuk wiedział, czemu go unikam: pisałem o tym w "R", pisałem też w liście do adminów "W". Kopię tego listu Borsuk dostał. Wiedział dlaczego - i łaził za mną nadal, teraz już tylko po FAq. Łaził chcąc się bawić. Przyznał to zresztą sam: miałem być następcą "jego Uszatka", czyli K52. Może K52 lubił być zabawką, ja nie. Bezpośrednim powodem, dla którego w końcu mu dowaliłem, było - w parodniowym odstępie - potraktowanie przez niego Imagine, które uznałem za obrzydliwe, oraz zarzucenie mi kłamstwa. To był o ten jeden zarzut za dużo. Dowaliłem, stosując JEGO WŁASNE METODY, typowi, którego kiedyś uważałem za porządnego człowieka, a dziś - za złośliwego, choć świętoszkowatego zgreda. I będę walił, jeśli znów mnie zaczepi. Czy masz jeszcze jakieś pytania lub uwagi w tej sprawie? Ostrzegam lojalnie, że znów zaczynam mieć mdłości, więc prawidłowa odpowiedź brzmi: nie. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Towarzysz spiera się z niewłasciwą osobą 08.03.06, 16:51 marcq napisał: > Później nie doszło nic, o czym nie wiedział wcześniej. Itd. I co? Mam odpowiadać za kogoś? > Przypuszczam, że gdyby używał określeń "tchórz", "hipokryta", "kłamiesz" > i/lub "wyjątkowa świnia" byłbyś zadowolony mniej. Zwłaszcza, jeśli uważasz, > że na nie nie zasługujesz. Nie jestem tchórzem, hipokrytą, kłamcą, świnią być może - więc dlaczego miałby tych zwrotów używać? Ja również "kretynem" nie szafuję bez powodu... > Mimo "wysłuchania drugiej > strony" nie zanegowałeś moich zarzutów, że pewne fakty miały miejsce. Tylko bez pośpiechu, festina lente, skoro towarzysz szpanuje tu łaciną nowoczesną. Nie mogę "zanegować" towarzysza relacji, ponieważ nie wiem, czy jest prawdziwa. Towarzysz często wyciąga wnioski na podstawie pogłosek z jednego, stronniczego źródła? > Uznałeś > tylko, że mogło nastąpić jakieś przejaskrawienie, nadinterpretacja... I nadal tak uważam - nie ze względu na "fakty", lecz charakter towarzysza. > Że - rekonstruuję Twoje myślenie - Borsuk chciał mi tylko zrobić "psikusa", a ja to rozdmuchałem... itp.itd. To właśnie miałem na myśli prosząc, by towarzysz się nie nadwyrężał domniemywaniem moich przemyśleń. > W porządku, Twoje prawo tak myśleć: nie Ty byłeś obiektem. Gdybym ja był obiektem, to: a) sam bym sobie poradził, zamiast zawodzić o północy na cmentarzu, b) "antyobiekt" byłby na tym cmentarzu głęboko pochowany. > A mnie - wystarczy to, czego NIE napisałeś. Qui tacet... Wnioskowanie z milczenia źródeł to częsty błąd laików. Zapiszcie się na pierwszy rok studiów historycznych, dowiecie się o tym na pierwszych zajęciach z metodologii. > Potem zauważyłem, że te > zasady to m.in. chorobliwa podejrzliwość i brak odwagi przyznawania się do > winy. To rzeczywiście ciekawe, ponieważ ja tego nie zauważyłem. Może jestem mniej spostrzegawczy. > Ale sam bez oporów gromił winy innych - prawdziwe i urojone. Gdyby > jeszcze sam świecił przykładem... Niech no towarzysz mi przypomni - co to za wesoła kompania poświęciła kilkaset postów tylko po to, by mi wmówić fanatyczny katolicyzm? Pamięta jeszcze towarzysz niejakiego Banana, półgłówka głupszego nawet od tow. Ala? > Okazało > się, że była. Była, bo ja - tak kogoś potraktowawszy, a potem wycofawszy > epitet - byłbym podwójnie ostrożny w kolejnych podejrzeniach i epitetach. > Ja tak, Borsuk nie. I co ja mam z tego wywnioskować??? Co to za "sprawa", gdzie była, jest w archiwum? Mam wydać świadectwo moralności równaniu z trzema niewiadomymi? > Jego "dobroduszne" złośliwości były > jednym z powodów, dla których po roku odszedłem. Cienias z towarzysza. Spytajcie Perłę, co się robi w takich wypadkach. > Borsuk wiedział, czemu go unikam: pisałem o tym w "R", > pisałem też w liście do adminów "W". Kopię tego listu Borsuk dostał. A ja nie. Nierówność z pięcioma niewiadomymi. Nawiasem pisząc wielka szkoda, że towarzysz nie zaszczycił W swoją obecnością, to towarzysza klimaty. > Wiedział dlaczego - i łaził za mną nadal, teraz już tylko po FAq. O, czyli jednak nie wszędzie, a tylko w rejonie swojego żerowiska. Towarzysz ma za złe stałemu bywalcowi FAQ, że "chodzi" za jakimś miłym sobie gościu? Jak widzę towarzysza na FAQ, to też "chodzę", zresztą towarzysz sam się przecież naprasza. > Przyznał to zresztą sam: miałem być następcą "jego Uszatka", czyli > K52. Może K52 lubił być zabawką, ja nie. Och, towarzyszu... Wyjątkowo chybiony wniosek. Skrajny brak zrozumienia, co się wokół towarzysza dzieje. > Bezpośrednim powodem, dla którego w końcu mu dowaliłem, było - w parodniowym > odstępie - potraktowanie przez niego Imagine, które uznałem za obrzydliwe, A co w tym "potraaktowaniu" było nie tenteges? > oraz zarzucenie mi kłamstwa. To był o ten jeden zarzut za dużo. Nooooo, o to chodzi! Nie można było od razu? > Dowaliłem, > stosując JEGO WŁASNE METODY, typowi, którego kiedyś uważałem za porządnego > człowieka, a dziś - za złośliwego, choć świętoszkowatego zgreda. I będę walił, jeśli znów mnie zaczepi. Nareszcie towarzysz zachowuje się jak mężczyzna. Tędy droga, towarzyszu, a nie szukaniem aplauzu na znudzonej widowni. > Ostrzegam lojalnie, że znów zaczynam mieć mdłości Rozumiem. Niektórym robi się słabo po wymuszonym popisie twardości, zupełnie jak Czarkowi Pazurze w "Nic śmiesznego" (wiecie, udawał maczo na widok niezłej laski Grabarczyk). Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Zatem - koniec sporu 08.03.06, 17:09 xiazeluka napisał: > ... I co? Mam odpowiadać za kogoś? Nie. To JA TOBIE usiłuję po raz n-ty wytłumaczyć w czym rzecz, skoro wciąż czujesz się taki zagubiony. A Ty zrób z tym, co chcesz. ... itd.itd.itd. ... Potem konkretne pytanie (o potraktowanie Imagine): > A co w tym "potraaktowaniu" było nie tenteges? Przeczytaj, a może zrozumiesz. Wg mnie świństwem było wywlekać mu prywatne sprawy, z których zwierzył się zresztą kilka lat temu, i okraszać je zwrotami "tchórz", "hipokryta", "obrzydliwość" itp. Tym bardziej, że SAM BORSUK na te określenia zasługiwał znacznie bardziej. Tak, wiem, że to MOJA opinia. I właśnie taka jest. > > oraz zarzucenie mi kłamstwa. To był o ten jeden zarzut za dużo. > > Nooooo, o to chodzi! Nie można było od razu? Cóż - lepiej późno, niż wcale. > > Dowaliłem, > > stosując JEGO WŁASNE METODY, typowi, którego kiedyś uważałem za porządnego > > człowieka, a dziś - za złośliwego, choć świętoszkowatego zgreda. I będę > > walił, jeśli znów mnie zaczepi. > > Nareszcie towarzysz zachowuje się jak mężczyzna. Tędy droga, towarzyszu, > a nie szukaniem aplauzu na znudzonej widowni. Ma święte prawo być znudzona, bo i ja sam... A poradę przyjmuję do wiadomości i realizacji. > > Ostrzegam lojalnie, że znów zaczynam mieć mdłości > > Rozumiem. Niektórym robi się słabo po wymuszonym popisie twardości, zupełnie > jak Czarkowi Pazurze w "Nic śmiesznego" (wiecie, udawał maczo na widok niezłej > laski Grabarczyk). To nie skutek "popisu", lecz tematyki. Dlatego proponuję - dość. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Zatem - koniec sporu 08.03.06, 17:22 marcq napisał: > A Ty zrób z tym, co chcesz. Przecież robię. To towarzysz nastawał na wydanie orzeczenia. > Wg mnie świństwem było wywlekać mu prywatne sprawy, z których zwierzył się > zresztą kilka lat temu, i okraszać je zwrotami "tchórz", "hipokryta", > "obrzydliwość" itp. Tym bardziej, że SAM BORSUK na te określenia zasługiwał > znacznie bardziej. Tak, wiem, że to MOJA opinia. > I właśnie taka jest. Z nieistniejącym Bogiem, towarzyszu. Poszło o to puszczanie dzieci do kościoła? > To nie skutek "popisu", lecz tematyki. Dlatego proponuję - dość. Jak sobie towarzysz życzy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 samoocena na wyrost 08.03.06, 17:46 xiazeluka napisała: > Nie jestem tchórzem, hipokrytą, kłamcą, świnią być może - więc dlaczego miałby > tych zwrotów używać? Nie spodziewam sie aby [xe]cos uznalo prawde. A to co o [xe]czyms sadza inni to juz dla niego nie ma znaczenia. > Ja również "kretynem" nie szafuję bez powodu... Powod jest zawsze oczywisty i przewidywalny. Brak argumentow u [xe]kretyna. Ja to zawsze odbieram jak "Haende hoch" bez rozkazu. Ale u nasz od dawna zasada: jencow nie brac. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka A to stworzenie jak się tu zawieruszyło? 09.03.06, 10:35 Cóz za celna uwaga, stworzątko7: ja uważam tak, a ktoś inny siak. Warto było tracić czas na referowanie tego odkrycia [rycho]amebo? Ciebie do niewoli nie wezmę - zabić nielzia, hodować nie warto, a ten odór nieumytego umysłu... wytrzymać się nie da. Wybieram kopniak sanitarny - won, [rycho]kretynie. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Trzepot trznadla :) 05.03.06, 11:56 basia napisała: > ... > I TU jest niescislosc - dlaczego mam kultywowac to co jest mi obce? Owszem moge pojsc zobaczyc, ale to nie oznacza kultywowania. Tolerancja nie rowna sie kultywowanie. Ale oznacza Twoje PRZYZWOLENIE na kultywowanie przez innych. I to wystarczy. OBUSTRONE przyzwolenie na to, co nie nasze, ale co nam i naszym bliskim nie szkodzi - i już cała masa konfliktów znika. > Proponujesz swoisty ekumenizm, ale on jest mozliwy w ograniczonym wymiarze (chrzescijan), bo machenie ogonem przez kota nigdy nie bedzie oznaczac radosci - tak jak u psa. Zaznacze tutaj, ze pies z kotem moga sie jednostkowo przyjazic, powatrzam JEDNOSTKOWO. Jest możliwy, przynajmniej teoretycznie, wszędzie - o ile tylko obie strony nie będą uprzedzone do tej drugiej. Owszem, to wymaga nabycia umiejętności rozumienia tej drugiej strony (np. co u kogo oznacza machanie ogonem ). I - o ile jedna nie będzie próbowała żyć kosztem tej drugiej. Tu analogia do Twoich: lwa i owcy. > To co Ty proponujesz to wizja raju, gdzie owieczka przy lwie bezpieczna, a trawa przy owieczce. To wizja raju, gdzie ludzie rozumieją się nawzajem i nie mordują się dla fantasmagorii. A TAKA wizja jest wykonalna. Choć nie dziś, zapewne. Tylko - jeśli dziś nie będziemy bodaj próbować, to on sam nie nadejdzie nigdy. > ... zrozumiales wlasciwie, wiec mozna ten kawalek o meczetach pominac. OK - jeden punkt sporny mniej. > (o "kropli drążącej skałę" - przyp. M.) Powiem tak, jezeli uda Ci sie, to Nobel murowany a Sw.Piotr wprowadzi Cie do raju wejsciem dla vipow. Cóż - nie odmówię ani tego, ani tego. Będzie mi się należało! ) > (o wykazaniu fałszu haseł "dżihadu" - M.) kap,kap.... ...i proszę - już widać dziurkę! > Dlaczego jest uprzedony do Luki? Uprzedzony?? Kto - ja???!!! Ale pociesz się - kiedyś Luka też tak myślał... M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia ptasie radio? 05.03.06, 14:29 marcq napisał: > Ale oznacza Twoje PRZYZWOLENIE na kultywowanie przez innych. I to wystarczy. > OBUSTRONE przyzwolenie na to, co nie nasze, ale co nam i naszym bliskim nie > szkodzi - i już cała masa konfliktów znika. Przywolenie tak, ale niekoniecznie w MOIM pokoju/domu. > Jest możliwy, przynajmniej teoretycznie, wszędzie - o ile tylko obie strony > nie będą uprzedzone do tej drugiej. Owszem, to wymaga nabycia umiejętności > rozumienia tej drugiej strony (np. co u kogo oznacza machanie ogonem ). > I - o ile jedna nie będzie próbowała żyć kosztem tej drugiej. Tu analogia do > Twoich: lwa i owcy. Moze jakas genetyczna ingerencja w przyszle pokolenia? - teoretycznie > To wizja raju, gdzie ludzie rozumieją się nawzajem i nie mordują się dla > fantasmagorii. A TAKA wizja jest wykonalna. Choć nie dziś, zapewne. Tylko - > jeśli dziś nie będziemy bodaj próbować, to on sam nie nadejdzie nigdy. > j.w > Nobel murowany a Sw.Piotr wprowadzi Cie do raju wejsciem dla vipow. > > Cóż - nie odmówię ani tego, ani tego. Będzie mi się należało! ) Jasne, aureolke juz mozna polerowac > > > (o wykazaniu fałszu haseł "dżihadu" - M.) kap,kap.... > > ...i proszę - już widać dziurkę! E-E, bo to nie ja jestem adresatem kapania, nie mam nic wspolnego z haslami dzihadu. > > Dlaczego jest uprzedony do Luki? > > Uprzedzony?? Kto - ja???!!! > Ale pociesz się - kiedyś Luka też tak myślał... > Skoro juz dwie soby tak myslaly/mysla, moze złe syganly wysylasz? - niewerbalne ? Odpowiedz Link Zgłoś
marcq ...i Telewizja "Kląskam" ;) 06.03.06, 16:11 basia napisała: > Przywolenie tak, ale niekoniecznie w MOIM pokoju/domu. Zgoda, pod warunkiem podobnego definiowania pokoju/domu. Jeśli ma on oznaczać prawo do prywatności i "własnego kąta" dla każdego, wtedy tak. Jeśli oznacza zasadę "cuius regio, eius religio" (pamiętasz to jeszcze z historii?) rozciągającą się na cały kraj, to nie. ja (o "ekumenizmie"): > > Jest możliwy, przynajmniej teoretycznie, wszędzie - o ile tylko obie strony > > nie będą uprzedzone do tej drugiej. Owszem, to wymaga nabycia umiejętności > > rozumienia tej drugiej strony (np. co u kogo oznacza machanie ogonem ). > > I - o ile jedna nie będzie próbowała żyć kosztem tej drugiej. Tu analogia > > do Twoich: lwa i owcy. Ty: > Moze jakas genetyczna ingerencja w przyszle pokolenia? - teoretycznie Inspiracja: Lemem, Wellsem, Orwellem? Rozumiem, że to tylko perwersyjny żart. Potwierdza on, że różnimy się m.in. wiarą w możliwość zmian mentalności człowieka bez "cudownych" metod. Wg mnie historia dowiodła, że są one nie tylko możliwe, ale oczywiste. "Świat białego człowieka" JUŻ wie np., że krucjaty "to nie jest to". W "świecie żółtego człowieka" - na Dalekim Wschodzie - nie było ich nigdy. Świat muzułmański JESZCZE nie bardzo wie. Ale dowie się - prędzej, czy później. Jeśli będziemy umieli z nim rozmawiać, to prędzej. Dla ułatwienia: tego, co zaproponował p. Bush Irakowi, nie uważam za próbę rozmowy, lecz za zamordyzm, we własnym mniemaniu oświecony. Skutek: ślepa uliczka. > j.w I odpowiedź j.w. > Jasne, aureolke juz mozna polerowac Twoje słowa dowodzą wiary w możliwość spełnienia! No, no... > E-E, bo to nie ja jestem adresatem kapania, nie mam nic wspolnego z haslami dzihadu. No to co? > Skoro juz dwie soby tak myslaly/mysla, moze złe syganly wysylasz? - niewerbalne ? A może to te dwie osoby nie potrafiły/nie potrafią właściwie nastroić swych odbiorników? Ale pociesz się - to JEST do zrobienia. Nawet bez genetycznych ingerencji... M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia Re: ...i Telewizja "Kląskam" ;) 06.03.06, 21:32 marcq napisał: > Zgoda, pod warunkiem podobnego definiowania pokoju/domu. Jeśli ma on oznaczać > prawo do prywatności i "własnego kąta" dla każdego, wtedy tak. Jeśli oznacza > zasadę "cuius regio, eius religio" (pamiętasz to jeszcze z historii?) > rozciągającą się na cały kraj, to nie. Nie nie, a TAK. Panstwo nieprzypadkowo nazywa sie panstwem. Panstwo to nie tylko granice, panstwo tworzy okreslona spolecznosc itd. Nie roszczac sobie tu miejsca na wyklad na temat panstwowosci powiem krotko - nie przypadkowo w Polsce SWIETEM PANSTWOWYM jest Boze Narodzenie, a nie Hanukkah lub jakies swieto muzulmanskie. Analogicznie, w Egipcie, nie jest kultywuje sie PANSTWOWO adwentu tylko ramadan. Powtarzam - tolerowac - TAK, kultywowac - NIE. Na temat krucjat nie podejmuje dyskusji. Historia to domena Luki. W sprawie edukacji swiata muzułmańskiego, ktory "JESZCZE nie bardzo wie", trzyma kciuki - powaznie, ale tak samo jak na poczatku tej dyskusji mam watpliwosci, graniczace z pewnoscia, ze sa to tylko "pobozne zyczenia" > > > Jasne, aureolke juz mozna polerowac > > Twoje słowa dowodzą wiary w możliwość spełnienia! No, no... Bo ja w cuda wierze > A może to te dwie osoby nie potrafiły/nie potrafią właściwie nastroić swych > odbiorników? > Ale pociesz się - to JEST do zrobienia. Nawet bez genetycznych ingerencji... No i tak mozemy odbijac sobie pileczke Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Clou 07.03.06, 15:59 Basia napisała wiele rzeczy, które pominę: o wierze w cuda i w to, że historia to domena Luki, o trzymaniu kciuków (w czym Jej sekunduję) i odbijaniu piłeczki - itp. Napisała jednak, nawiązując do zasady "cuius regio, eius religio", i to: "Nie nie, a TAK. Panstwo nieprzypadkowo nazywa sie panstwem. Panstwo to nie tylko granice, panstwo tworzy okreslona spolecznosc itd. Nie roszczac sobie tu miejsca na wyklad na temat panstwowosci powiem krotko - nie przypadkowo w Polsce SWIETEM PANSTWOWYM jest Boze Narodzenie, a nie Hanukkah lub jakies swieto muzulmanskie. Analogicznie, w Egipcie, nie jest kultywuje sie PANSTWOWO adwentu tylko ramadan. Powtarzam - tolerowac - TAK, kultywowac - NIE." Zaczynając od końca. Nie każę Ci kultywować, powtarzam. Wystarczy przyzwolenie, czyli tolerancja, czyli - w tej sprawie jesteśmy chyba zgodni. To, co pisałem wcześniej o wzajemnym poznaniu tradycji przez ludzi różnych kultur, miało służyć właśnie wyrobieniu odruchu tolerancji. Jeśli on JUŻ istnieje - tym lepiej. Dalej. Święto państwowe w Polsce, to dzień 11 Listopada. Boże Narodzenie to święto religijne, a z punktu widzenia prawa państwowego - dzień ustawowo wolny od pracy. To nie to samo, choć "z wierzchu" różnicy nie widać. A czemu wolny? Z racji tradycji oraz pragmatyzmu. Ponieważ jest to święto bardzo głęboko osadzone w polskiej tradycji i obchodzone nawet przez większość niewierzących (w tym przeze mnie), więc jest rzeczą racjonalną uwzględnić to "hurtowo" w układzie dni roboczych i wolnych od pracy. Ten znikomy procent, który nie świętuje go, nie obrazi się, a reszta i tak poprosiłaby o urlop... A czemu nie są tak traktowane święta żydowskie czy muzułmańskie? Z tych samych powodów. Ten znikomy procent mieszkańców Polski, który świętuje je, i tak może to robić "w trybie indywidualnym", gdy w tym samym czasie ogromna większość nie widzi powodu do świętowania. Dopiero gdyby w Polsce i chrześcijanie i Żydzi i muzułmanie stanowili znaczny procent ludności - byłby to problem. I wtedy "po sprawiedliwości" należałoby te ustawowe wolne dni na świętowanie dać wszystkim - lub nikomu. Podobna a rebours sytuacja jest w krajach, w których to np. muzułmanie stanowią 99% ludności. Nie rozumiem, dlaczego piszesz o PAŃSTWOWYM kultywowaniu adwentu czy ramadanu. To okresy w kalendarzu RELIGIJNYM, do których instytucja państwa nie ma nic. Mogę, jeśli zechcę, kultywować adwent choćby w Mekce, może muzułmanin stosować się do zasad ramadanu choćby w Watykanie. W sumie - Twój przykład zupełnie do mnie nie przemawia. I na koniec - clou sprawy. Piszesz: " Panstwo to nie tylko granice, panstwo tworzy okreslona społeczność". Święta racja. Tylko że ta społeczność nigdy nie jest kulturowym, narodowościowym i religijnym monolitem. A nawet w ramach jednego narodu - zawsze istnieją tradycje i obyczaje odmienne w różnych regionach i grupach etnicznych. Państwo ma być tym, co łączy WSZYSTKICH jego obywateli, a nie - machiną przymusu użyteczną dla obywateli najsilniejszych (bo np. najliczniejszych lub najbogatszych), a nieznośną dla reszty. Nawet, jeśli ta reszta, to niewielki procent ogółu. A zatem państwo prawdziwie praworządne powinno dbać tak samo o wszystkich. A zatem - nie powinno opierać się na zasadach słusznych dla jednego tylko "komponentu" zamieszkującej go społeczności. A zatem - zasada "cuius regio, eius religio" jest sprzeczna z zasadami cechującymi praworządne państwo. Masz dosyć wykładów na dziś? No to pozdrawiam. M. Odpowiedz Link Zgłoś
basia Cirrrculussss............ 07.03.06, 20:39 marcq napisał: (...) Bylo by pol biedy, gdybys nie zgadzal sie ze mna, ale Ty sam z soba sie nie zgadzasz. Z jednej strony, przyznajesz prawo tradycji i wiekszosci - swieta Bozego Narodzenia, przez Panstwo uznane jako wolny dzien od pracy dla wszytskich obywateli, z drugiej, z powodu, ze nie jest monolitem - odmawiasz. Nie polaczyles mojego "swieto panstwowe", z tym co napisalam o panstwie, ze to spoleczenstwo tworzy panstwo, stad uzyte w odnieseniu do swieta religinego - swieto panstwowe. Tworzysz wizje utopijnego panstwa, gdzie swiat nie bedzie w ogole, albo bedzie ich tyle, ile wyznan. ( swiat wolnych od pracy dla wszytskich) Sadzialm, ze przyklad z adwentem i ramadanem jest wystarczajaco czytelny, jak widac, po tym co napisales, nie jest. Poczekam na ogoszenia parafialne z meczetu o najblizszych rekolekcjach i drodze krzyzowej. Ps. pileczki nie odbije. Szkoda pileczki. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Cirrostratus 08.03.06, 16:09 Wszystkiego najlepszego z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet! )) lub, jeśli wolisz, pomimo faktu, że dziś jest dzień będący niegdyś ohydnym komunistycznym świętem - zechciej przyjąć zapewnienie o nieustającej mej życzliwości, czego dowodem są me nieustające próby wskazywania Ci słusznej drogi postępowania i myślenia. Niepotrzebne skreślić. Przechodząc do meritum. Piszesz: > bylo by pol biedy, gdybys nie zgadzal sie ze mna, ale Ty sam z soba sie nie zgadzasz. Z jednej strony, przyznajesz prawo tradycji i wiekszosci - swieta Bozego Narodzenia, przez Panstwo uznane jako wolny dzien od pracy dla wszytskich obywateli, z drugiej, z powodu, ze nie jest monolitem - odmawiasz. Wniosek bardzo pochopny. Przyznaję prawo do kultywowania swej tradycji LUDZIOM, odmawiam - opierania państwowego PRZYMUSU prawnego o tradycje jednej grupy (etnicznej, czy wyznaniowej). W Polsce nikt na szczęście nie zmusza ludzi do świętowania Bożego Narodzenia. MOGĄ to robić w ustawowo wolny od pracy dzień, nie muszą. Takim przymusem prawnym byłby np. ustawowy zakaz jedzenia mięsa w piątki (złamanie karane mandatem), pracy zarobkowej w niedzielę (złamanie = konfiskata zarobku) itp. Albo np. zakaz tańczenia kujawiaka w Krakowie a krakowiaka na Kujawach (bo łamie lokalne tradycje). Prawo państwowe nie może wkraczać w dziedziny zarezerwowane dla religii, czy kultury. Uwzględniać ich istnienie oczywiście może i powinno. > Nie polaczyles mojego "swieto panstwowe", z tym co napisalam o panstwie, ze to spoleczenstwo tworzy panstwo, stad uzyte w odnieseniu do swieta religinego - swieto panstwowe. Połączyłem, w sensie zrozumienia intencji, i rozdzieliłem, bo określenie "państwowe" jest jednak dosyć wąskie. Owszem, instytucja państwa ma służyć społeczeństwu, a nie odwrotnie, ale to nie to samo, co określanie mianem "państwowego" tego wszystkiego, co powszechnie w danym państwie występuje. > Tworzysz wizje utopijnego panstwa, gdzie swiat nie bedzie w ogole, albo bedzie ich tyle, ile wyznan. ( swiat wolnych od pracy dla wszytskich) Tworzę podkreślając, że to tylko teoretyczne rozważania. Choć NIE MUSZĄ być tylko teoretyczne. Są państwa, gdzie ludzie wybierają sobie nie tylko to, jakie święta chcą obchodzić, ale i jakiemu prawu chcą podlegać. Przykład: Vanuatu (ex-Nowe Hebrydy, dawne brytyjsko-francuskie kondominium na Pacyfiku). Tam równolegle obowiązują (a przynajmniej - jeszcze niedawno obowiązywały) TRZY prawodawstwa: brytyjskie, francuskie i lokalne. Człowiek coś robi na ulicy, a pilnujący porządku policjant ma wiedzieć: które prawo ów człowiek w tym momencie łamie, którego nie i jakiemu podlega. Paranoja? Tak, ale zrealizowana. Ostrożnie więc z krytyką "wizji", bo nie wiadomo, kiedy się spełnią. > Sadzialm, ze przyklad z adwentem i ramadanem jest wystarczajaco czytelny, jak widac, po tym co napisales, nie jest. Uczytelnisz? Piłeczki nie odbiję i ja. W taki dzień?! ) M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Faktycznie, durnota towarzysz mnie męczy 21.02.06, 09:54 marcq napisał: > Których to epizodów może być więcej, lub mniej. Oby mniej. A będzie mniej, > gdy "epizody" zbrodnicze będą potępiane, a nie "przyjmowane do wiadomości". Towarzysz oczekuje jakiegoś komentarza do tych płaskich frazesów? > W moich stronach i w w/w aspekcie nazywa się to człowieczeństwem. Nie, towarzyszu, to nie ta kategoria. Brak umiejętności logicznego myslenia zaiste jest ludzki, jednak o człowieczeństwie nie przesądza. Nie nadymajcie się tak, bo się rozpukniecie. > Polecam moją odpowiedź na pierwszą kwestię. Poza tym - za mentalność Azjatów, > Afrykańczyków, czy pingwinów odpowiadamy również my, jeśli są oni naszymi > sojusznikami. No nie, to już skrajny idiotyzm. Ja odpowiadam za ukształtowaną przez tysiące lat mentalność jakiegoś Azjaty, z którym mi po drodze od lat pięciu? Ja rozumiem, że rozpaczliwie szukacie punktu zaczepienia, ale nie tędy droga - ja za Waszą głupotę nie odpowiadam, choć edukuję Was również od lat pięciu. Poza tym chyba Wam się coś pomyliło - RW nie była pod okupacją USA, więc o przymusie przyjmowania takich czy innych wartości mowy być nie może. > Dalszych podpowiedzi, niestety, nie będzie. Towarzyszu, a skąd przekonanie, że Wasze obślizgłe aluzje interesują? Dla ułatwienia dodam, że to nie jest komentarz do powyższego cytatu. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Kontynuacja wstępu do epilogu dialogu 21.02.06, 16:43 xiazeluka napisał: > marcq napisał: > > Których to epizodów może być więcej, lub mniej. Oby mniej. A będzie mniej, > > gdy "epizody" zbrodnicze będą potępiane, a nie "przyjmowane do wiadomości". > Towarzysz oczekuje jakiegoś komentarza do tych płaskich frazesów? Raczej refleksji, ale to chyba dla Ciebie za trudne. > > W moich stronach i w w/w aspekcie nazywa się to człowieczeństwem. > Nie, towarzyszu, to nie ta kategoria. Brak umiejętności logicznego myslenia > zaiste jest ludzki, jednak o człowieczeństwie nie przesądza. Nie nadymajcie > się tak, bo się rozpukniecie. Nawzajem - z powodu Twej niezachwianej wiary w słuszność Twej interpretacji zakresu znaczeniowego moich słów. > > Polecam moją odpowiedź na pierwszą kwestię.Poza tym - za mentalność Azjatów, > > Afrykańczyków, czy pingwinów odpowiadamy również my, jeśli są oni naszymi > > sojusznikami. > No nie, to już skrajny idiotyzm. Ja odpowiadam za ukształtowaną przez tysiące > lat mentalność jakiegoś Azjaty, z którym mi po drodze od lat pięciu? Ja > rozumiem, że rozpaczliwie szukacie punktu zaczepienia, ale nie tędy droga - ja > za Waszą głupotę nie odpowiadam, choć edukuję Was również od lat pięciu. Poza > tym chyba Wam się coś pomyliło - RW nie była pod okupacją USA,więc o przymusie > przyjmowania takich czy innych wartości mowy być nie może. Odpowiadamy - zawsze - za to, jakich wspólników sobie dobraliśmy. A czy ich mentalność kształtowała się przez lat tysiące, czy przez rok - nie ma znaczenia. Mylisz poza tym przyjmowanie wartości (jako kategorii etycznej) z przyjmowaniem rozwiązań prawnych. Etyka jest nienarzucalna, prawo - tak. Znam Cię od pięciu lat, więc nie sądzę, by coś z tego trafiło do Ciebie, choć sprawa jest oczywista. Pewnie znów będziesz próbował nadrobić brak argumentów wzmożonym słowotokiem. Ale podobno kropla drąży skałę... > > Dalszych podpowiedzi, niestety, nie będzie. > Towarzyszu, a skąd przekonanie, że Wasze obślizgłe aluzje interesują? Ze stopnia rozgorączkowania Twej reakcji, dwukrotnej zresztą. A nie interesują? To świetnie - kolejny temat mamy za sobą. > Dla ułatwienia dodam, że to nie jest komentarz do powyższego cytatu. No to czuj się, jakbyś ułatwił. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Streszczajcie się, towarzyszu 21.02.06, 17:32 Rozmywanie tematu wyraźnie wskazuje na kres towarzysza powierzchownej wiedzy. marcq napisał: > Raczej refleksji, ale to chyba dla Ciebie za trudne. Towarzyszu, nauczcie się oddzielac serce od rozumu, kiedy przychodzi do omawiania czasów gwałtownych. Jeśli mamy trzymać się tematu - metod prowadzenia wojny - to puste refleksje są stratą czasu. > Nawzajem - z powodu Twej niezachwianej wiary w słuszność Twej interpretacji > zakresu znaczeniowego moich słów. Jeśli niesłusznie je zinterpretowałem, to napiszcie tak, bym pojął Wasze skrzydlate frazy. Trudno jednak Wam będzie to zrobić, ponieważ miejsca na manewry nie zostaliliście sobie zbyt wiele. Ot, palneliście głupstwo - czyż to nie ludzkie? > Odpowiadamy - zawsze - za to, jakich wspólników sobie dobraliśmy. Za ich postępowanie pod naszym zwierzchnictwem, lecz nie za ich mentalność! > A czy ich > mentalność kształtowała się przez lat tysiące, czy przez rok - nie ma > znaczenia. Co to znaczy "nie ma znaczenia??? A co ma, grzecznie zwrócona uwaga w nieznanym języku? Towarzyszowi naprawdę się wydaje, że od jednorazowego, pięciominutowego kontaktu żółtka z jankesem ten pierwszy zaczyna nagle mówić po amerykańsku? > Mylisz poza tym przyjmowanie wartości (jako kategorii etycznej) > z przyjmowaniem rozwiązań prawnych. Etyka jest nienarzucalna, prawo - tak. O czym towarzysz bredzi? Prawo w RW ustanowili sobie Wietnamce, czegokolwiek o reżimie sajgońskim by nie powiedzieć. Nie uda się towarzyszowi zrozumieć tego epizodu, jeśli nie wejdzie towarzysz w duszę Azjaty. > Znam Cię od pięciu lat, więc nie sądzę, by coś z tego trafiło do Ciebie, choć > sprawa jest oczywista. Pewnie znów będziesz próbował nadrobić brak argumentów > wzmożonym słowotokiem. Ale podobno kropla drąży skałę... Ciąg dalszy bełkotu ignoranta. Towarzyszu, towarzysza bizantyjskie standardy nijak się mają do wietnamskich sprzed pół wieku. Jeśli mieszkańcy Wietnamu wydają swe dzieci za mąż w wieku 11 lat, to co, Biały Człowiek ma tego zabronić? > Ze stopnia rozgorączkowania Twej reakcji, dwukrotnej zresztą. A nie interesują? Dwukrotnej??? Raz potwierdziłem, że macie panowie widza w loży honorowej i tyle, nawet oklasków nie było. Towarzysz zamiast się krygować na scenie i puszczać do mnie oczka, niech lepiej skupi się na treści farsy, którą odgrywa. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq O Luki próśb niekompatybilności 22.02.06, 17:17 xiazeluka napisał: > Streszczajcie się, towarzyszu po czym w/w prośbę starał się uzasadnić. Xiążę! Tak wyrażona prośba jest całkowicie niespójna z tym, co piszesz w uzasadnieniu. A także z tym, co pisałeś do mnie przez lata. Lata doświadczeń mówią mi absolutnie jednoznacznie, że Ty myśli podanej zbyt, jak na Ciebie, skrótowo, zbyt gęstej, wielowątkowej, czy zawierającej bodaj ślad skrótów myślowych - nie chwytasz. Tobie trzeba wszystko - łopatologicznie, a to, niestety, trwa. Miejsce też zajmuje. Dziś zajmie wyjątkowo mało miejsca, ponieważ znowu - Ojczyzna wzywa. Na dzień już tylko, ale jednak. Dziś zamarkuję więc tylko myśl przewodnią pełnego tekstu - piątkowego, inszallah. Jeszcze wczoraj pisałeś, że nie interesują Cię moje szkice charakterologiczne, ale bez nich przy takiej prośbie, jak Twoja tytułowa, ani rusz. Muszą być, by PT Korespondent wiedział, jakim językiem (i czy) będę z nim rozmawiał. Gwoli zatem bardziej skutecznego umysłowego treningu, gdy, niezmiennie od lat i niezmiennie z zerowym skutkiem, znów będziesz szykował się, by mnie zjeść, podrzucam Ci parę uwag. 1. Dobry szachista przewiduje co najmniej kilka ruchów naprzód. Dobry dyskutant pamięta przynajmniej kilka ruchów - własnych i adwersarza - uczynionych uprzednio. Wniosek: Ty nie jesteś dobrym dyskutantem. Twa myśl istnieje (o ile istnieje) tylko tu i teraz, 2. Dobrego dyskutanta charakteryzuje umiejętność abstrakcyjnego myślenia. Ty - sądząc choćby tylko z onomatopei, którymi się napawasz - myślisz (o ile myślisz) wyłącznie w kategoriach konkretno-obrazowych (ściślej - obrazowo- udźwiękowionych). 3. Usiłując coś udowodnić lub czyjś dowód zbić - często musimy myśleć strukturalnie. Linearność Twojego myślenia (gdy występuje) uniemożliwia udowodnienie Ci oczywistych nawet spraw, jeśli dowód nie sprowadza się do: sięgnięcia po źródło, jedynie słuszne, oczywiście, albo powołania na jedynie słuszny autorytet, albo rozwiązania najprostszego sylogizmu. Ale nawet jeśli uznasz, że A=B oraz że B=C, to i tak w 90% przypadków będziesz się upierał, że A wcale niekoniecznie jest równe C. Na razie tyle. Jeśli masz ochotę pomyśleć i jeśli mając tę ochotę masz ochotę pomyśleć nad tym, co napisałem oraz jak to się ma do Twej prośby - masz na to, z przyczyn jak wyżej, 48 godzin. Jeśli okaże się, że to za mało - napisz. Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka A ten nudny, beztreściowy wstęp to po co? 22.02.06, 18:28 1. Partia szachowa jest ograniczona czasem. Dla Ciebie zegar ustawia się nie na minuty, lecz tygodnie. 2. Bełkotu nie przesłonisz ornamentyką ezoteryczną. Są ludzie, którzy czytając towarzysza rozlazłe posty o niczym kiwają z uznaniem głową i chwalą: "Mocno powiedziane!" Ja nie należę do ludzi, którym imponuje wykwintne pustosłowie. 3. Logika to prosta rzecz - dlatego jej unikasz. Logiką można bowiem rozciąć węzły semantyczne, które co chwila supłasz. 4. Masz mi coś do powiedzenia, to powiedz. Wstydzisz się tu, to daj na priwa. W innym przypadku nie zawracaj mi głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq O wielowątkowości przekazu c.d. 24.02.06, 17:15 xiazeluka napisał coś, co dowodzi, że znów przeczytał tylko słowa. Jego strata. Na końcu dodał: "Masz mi coś do powiedzenia, to powiedz. Wstydzisz się tu, to daj na priwa. W innym przypadku nie zawracaj mi głowy." A czegóż to miałbym się wstydzić?? Ale głowy mogę nie zawracać. Wystarczy, że przestaniesz mi odpisywać - i załatwione. Na razie jednak, zgodnie z obietnicą, próba łopatologicznego wyjaśnienia Ci - pełniejsza, niż przedwczoraj - czemu streszczanie się w relacjonowaniu Ci czegokolwiek jest bez sensu. Oto dwie próbki: Pierwsza. Nawiązuję tu do naszego dialogu sprzed kilku dni. Przypominam najważniejsze jego fragmenty. ja (o "wykonaniu doraźnego wyroku" na jeńcu, czyli - Twoimi słowami - o "epizodzie"): Których to epizodów może być więcej, lub mniej. Oby mniej. A będzie mniej, gdy "epizody" zbrodnicze będą potępiane, a nie "przyjmowane do wiadomości". Ty: Towarzysz oczekuje jakiegoś komentarza do tych płaskich frazesów? ja: Raczej refleksji, ale to chyba dla Ciebie za trudne. Ty: Towarzyszu, nauczcie się oddzielac serce od rozumu, kiedy przychodzi do omawiania czasów gwałtownych. Jeśli mamy trzymać się tematu - metod prowadzenia wojny - to puste refleksje są stratą czasu. ja: Nawzajem - z powodu Twej niezachwianej wiary w słuszność Twej interpretacji zakresu znaczeniowego moich słów. Ty: Jeśli niesłusznie je zinterpretowałem, to napiszcie tak, bym pojął Wasze skrzydlate frazy. Już spieszę. a. "Refleksja" to nie "czułostkowość", lecz namysł. Passus o "oddzielaniu serca od rozumu" jest więc całkowicie chybiony. b. Nawet w "czasach gwałtownych" pewne czyny pozostają zbrodniami. Relatywizm w ich osądzaniu ma określone i nieprzekraczalne granice. Ty - właśnie Ty! - "myśląc sercem", stronniczo minimalizujesz zbrodnie tej walczącej strony, która jest Ci bliska. c. Piszesz dalej o nieprzystawaniu "bizantyjskich standardów" do mentalności Azjaty. A jeśli Twój zaprzyjaźniony Azjata w Twojej obecności obedrze żywcem człowieka ze skóry i zje go - też będziesz twierdził,że Tobie,przedstawicielowi innej kultury, nie wolno w to wkraczać? Tak nawiasem, będzie to podejście hiperpolitpoprawne - ciekawe, skąd ono u Ciebie? Próbka druga - przykład Twego braku umiejętności myślenia wielopłaszczyznowego. Jest nią ów "test na inteligencję", który tak Cię wzburzył, że aż dwa (DWA, nie jeden) razy pytałeś, o co mi chodzi. Test ten mieścił się w paru linijkach,był więc chyba dostatecznie "streszczony". Jedna jego warstwa zawierała odpowiedź metodą "nie wprost" na Twoje pytanie o wojny - błyskawiczne w zamyśle, a jednak przeradzające się w długotrwałe walki na wyniszczenie. Chciałem Ci tam wykazać, że przypadki odwrotne: zwycięstwa szybsze, niż zwycięzca zamierzał, są rzadsze. Dałem przykład nie z historii wojskowości, lecz - świeżutki i, jak dowiodłeś swym wpisem, śledzony przez Ciebie na bieżąco - ze "stosunków międzyludzkich". Niosło to pewne niebezpieczeństwo nadmiernego uproszczenia, wynikającego ze zmiany skali, ale uznałem je za niezbyt duże. Druga warstwa dotyczyła - a ściślej MIAŁA dotyczyć, bo nie doceniłem aż takiego braku Twej pojętności - mojego odbioru sporu, który Ty nieco wcześniej skomentowałeś. Chciałem podzielić się z Tobą wrażeniami z sytuacji, którą oglądałem na forum raz, czy dwa razy, ale której uczestnikiem byłem po raz pierwszy. W łopatologicznym opisie wyglądała ona dla mnie tak: Pewnej zadufanej osobie odpowiedziałem "pięknym za nadobne". Spodziewałem się twardego oporu (kiedyś uraczył mnie pogróżką, że nie będzie dla mnie "miły"). Zamiast tego czytałem żałosne próby udawania, że nie plunąłem mu w twarz, lecz tylko deszcz pada. Głupawe żarciki, niezdarne wykręty... Trzykrotnie, coraz ostrzej, wypominałem mu to, co on zarzucał innym i trzykrotnie komedia powtarzała się. Co robić z TAKIM kimś??? Mdłości wzbierają, ręce opadają. Taki był MÓJ odbiór, którym chciałem się po starej znajomości podzielić. Twój jest jaki jest. A teraz porównaj objętość tekstów: powyższego i tego, który teraz "streszczam". M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Zieeeeew... 24.02.06, 18:12 A) Towarzysza nadęte "refleksje" ociekają naiwnym zdziwieniem wiejskiego czereśniaka na wycieczce w stolicy: "Yyyyy, ale tu wiela zamochoduf!!!" Albo, jeszcze bliżej, przypominają prognozę pogody o treści: "Będzie zimno albo ciepło, popada deszczyk i będzie mokro, ciśnienie też będzie. Jakieś." Wszystko to w postawie na baczność, z ręką na sercu i wzrokiem utkwionym w horyzont. A1) Powtórzę wyraźnie, bo powyższe uznacie za puste czepianie się (i po części będziecie mieli rację) - uprawiacie pustosłowie, towarzyszu. B) Ile razy można odkrywać Amerykę? Według towarzysza tyu - codziennie. I, co najlepsze - także w Azji. A więc na amerykańskim kontynencie w Wietnamie towarzysz tyu dostrzegł rządy relatywizmu. Ciekawe, jak to zdiagnozował, skoro w mojej informacji poza suchymi faktami żadnego osądu moralnego nie było. Nie wiem nawet, jakie były losy owego pułkownika ARW. I tu mam potwierdzenie, że towarzysza "refleksje" to w istocie dyżurny szloch - bez refleksji. B1) Przy okazji - komunistyczny oficer nie był w mundurze, lecz w mało gustownej koszuli w kratkę. Zgodnie z ius belli można takiego bandytę schwytanego z bronią w ręku rozwalić na miejscu - żołnierze zobowiązani są do walki w mundurach. W warunkach wojennych tak zwane prawa obywatelskie zawiesza się na kołku; mówi Wam coś data 3.9.1939 i lokalizacja Bydgoszcz? Osobników uznanych za dywersantów sprzątnięto bez zwłoki na miejscu. Czyżby Wojsko Polskie popełniło zbrodnię wojenną? C) W mojej kulturze wchodząc do kościoła zdejmuje się nakrycie głowy. Czy mam to samo zrobić w synagodze? A w meczecie mam paradować w podkutych butach? Mogę wzorem Fileasa Fogga wyrwać nieszczęsną ofiarę z rąk dzikusów, jednak nie mam zamiaru pouczać ich o Dekalogu. To nie ta płaszczyzna porozumienia. C1) Jeśli ktoś w mojej obecności zje człowieka, to na "wkraczanie" już za późno, towarzyszu Naczelny Językoznawco. C2) To nie politpoprawność, lecz liberalny konserwatyzm - ja przyjmuję do wiadomości realia, a nie walczę z nimi; rewolucja światowa to wasza działka, komuchów. D) Reszta towarzysza wypocin to już zwykłe brednie. Co ja mam niby zrozumieć z tekstu "Raz się wygrywa, raz się przegrywa, a wszyscy są zaskoczeni"? Odnieście się do konkretnych kampanii, wojen, batalii, wykażcie, że macie coś do powiedzenia poza niestrawnymi ogólnikami; ja operuje konretnymi przykładami - będę chciał podać przykład blickrigu, to napiszę "Żydzi zmasakrowali Arabstwo w szybkiej operacji, którą nazwano potem Wojną Sześciodniową etc." I wtedy, na podstawie konkretnego przykładu, mogę budować jakąś teorię. Wy zaś, towarzyszu, mamlecie jakieś niestworzone historie, które można dopasować do wszystkiego, łacznie z naprawą gaźnika w dużym fiacie. E) Mam towarzyszowi wiadro przynieść, by dał upust mdłościom? Napisałem, że obserwuję, a nie że mam zamiar wtargnąć na scenę, tym bardziej, że już kiedyś te żałosne świnienie sobie nawzajem przerabialiście, moi drodzy, na wszelkie możliwe sposoby. Warto także, by towarzysz zrozumiał pewną rzecz - być może druga strona nie ma ochoty na wywlekanie intymnych opowieści na ogólnodostępne forum. To nie tchórzostwo, lecz przyzwoitość. F) Napisał towarzysz, napisał - i co? I nico. Bez zmian. Czy nie pisałem towarzyszowi, że jestem już po drugiej stronie ulicy i zaczynam się nudzić? Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Zieeeeew... 24.02.06, 18:57 xiazeluka napisał dużo, jak zwykle i mało treściwie, jak zwykle. Zakończył zaś tak: > Warto także, by towarzysz zrozumiał pewną rzecz - być może druga strona nie > ma ochoty na wywlekanie intymnych opowieści na ogólnodostępne forum. To nie > tchórzostwo, lecz przyzwoitość. Niech zatem i "druga strona" zrozumie, że JEJ adwersarze TEŻ nie mają. I nie tylko ja. Zapłaciłem mu pięknym za nadobne, a Ty już nie rycz i nie roztkliwiaj się nad tym tchórzem i hipokrytą. Nie ma nad kim. > F) Napisał towarzysz, napisał - i co? I nico. Bez zmian. Czy nie pisałem > towarzyszowi, że jestem już po drugiej stronie ulicy i zaczynam się nudzić? No to - pa, pa. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Niewiele towarzysz zrozumiał 24.02.06, 19:27 ...a już z pewnością najwazniejszego zdania. Dwie prośby: 1. Ja nie jestem pośrednikiem. Apele do "drugiej strony" proszę składać przez wynajętego posłańca lub drogą pocztową. 2. Proszę mi nie dyktować, jak mam oceniać innych ludzi. Cóż za niesłychana bezczelność. I co? Skończyły się puste frazy? Dobrze, że towarzysz już ucieka, bo za chwila zostanie przysypany ich lawiną. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Spełniając prośby Xięcia Pana 25.02.06, 11:43 xiazeluka napisał: > Dwie prośby: > 1. Ja nie jestem pośrednikiem. Apele do "drugiej strony" proszę składać przez > wynajętego posłańca lub drogą pocztową. > 2. Proszę mi nie dyktować, jak mam oceniać innych ludzi. Cóż za niesłychana > bezczelność. ad 1. Czyżbyś nie zauważył, że to, co miałem do Borsukowi powiedzenia, rzuciłem mu w twarz absolutnie bezpośrednio? Twoja prośba była zatem spełniona, zanim jeszcze została złożona. ad 2. Znowu skleroza? A nie dalej, jak wczoraj napisałem Ci wyraźnie: "Taki był MÓJ odbiór, którym chciałem się po starej znajomości podzielić. Twój jest jaki jest." Czym innym jest podanie faktów, czym innym - zmuszanie do takiej, czy innej ich interpretacji. Owszem, znajomość faktów może być niewygodna, ale to już zupełnie inna sprawa. Myślę, że właśnie to Cię uwiera: znalezienie się w sytuacji, gdy już nie możesz twierdzić, że - mówiąc Gombrowiczem - ani o tym coś mniemasz ani nie mniemasz. Teraz, cokolwiek zrobisz - będzie źle. Potwierdzisz moją ocenę - narazisz się kumplowi, a może i kumplom. Zaczniesz go bronić? Wtedy popadniesz w sprzeczność z zasadami, które, jak się zdaje, głosisz. Na dodatek - wpadniesz, bo ON SAM nie umiał znaleźć dla siebie usprawiedliwienia, czego Ty byłeś świadkiem. Wybrałeś rozwiązanie "salomonowe": dyzgust wywleczeniem brudów kumpla na widok publiczny. Ale jakoś nie objawiałeś tego dyzgustu wtedy, gdy Borsuk wywlekał coś innym, lecz dopiero teraz, gdy poległ od własnej broni. I drugi powód uwierania: on wie, że Ty wiesz. I Ty wiesz, że on wie, że wiesz. Głupio będzie teraz udawać, że jest inaczej, prawda? Zdaje się, że przeszedłeś już ulicę i zamierzałeś właśnie zniknąć za najbliższym rogiem? Może masz rację - to też jest metoda ucieczki od niewygodnych sytuacji... M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Spełniając prośby Xięcia Pana 25.02.06, 13:44 1. Jeśli "rzuciłeś w twarz", to powtarzanie się było zbędne. marnujesz mój cenny czas. 2. "Fakty". Nie nazywaj faktami relacji jednej ze stron. Skoro ktoś tu szpanował łaciną, to zapewne zna to: "Niech będzie wysłuchana i druga strona". 3. Coś się mocno towarzyszowi pomyliło: kibic nie musi uczestniczyć w grze. Stoi z boku i płacze ze śmiechu obserwując, jak towarzysz potyka się o własne nogi. 4. Zanim cokolwiek zrobię, utnę sobie pogawędkę z Borsukiem, w cztery oczy. Dowiem się może, o co tu właściwie chodzi. 5. Borsuk jest dorosłym facetem, nie potrzebuje mojej opieki. Bronić się może sam. 6. Powtarzam - między "nie umiał" a "nie chciał" jest zasadnicza różnica. 7. A zatem - na podsumowanie stanowczo za wcześnie, nachalny towarzyszu. Kto tu poległ okaże się wkrótce. 8. A co ja wiem, o czym on i wie i towarzysz wie??? Nigdy - poza jednym wyjątkiem - nie uczestniczyłem w tym waszym babraniu sie w gnoju. 9. Wyszedłem na ulicę i czekam na Borsuka. Jesteśmy umówieni na piwo. Wybacz, że nie otrzymasz zaproszenia, ale mamy się spotkać w kulturalnym lokalu. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Garść uwag 26.02.06, 11:52 ...z którymi, oczywiście, zrobisz, co zechcesz. xiazeluka napisał: > 1. Jeśli "rzuciłeś w twarz", to powtarzanie się było zbędne. marnujesz mój cenny czas. Usiłowałem wytłumaczyć coś TOBIE. Myślę, że - choćby w świetle Twojego punktu 8 - było to celowe. Z tłumaczenia jemu zrezygnowałem po trzecim razie: aby coś zrozumieć trzeba tego chcieć. > 2. "Fakty". Nie nazywaj faktami relacji jednej ze stron. Skoro ktoś tu szpanował łaciną, to zapewne zna to: "Niech będzie wysłuchana i druga strona". Skoro - zupełnie słusznie zresztą - przywołujesz jedną z podwalin prawa procesowego, powinieneś znać również zasadę "qui tacet, consentire videtur": jeśli ktoś, komu przedstawiono zarzut, milczy i nie prostuje go, to znaczy, że zgada się z jego treścią. Mój zarzut pomówienia przez Borsuka pewnej osoby (kobiety, notabene), a oszukania i "napuszczenia" na nią mnie, przedstawiam mu, w różnych towarzystwach, od 2 lat. Woda w ustach i/lub "deszcz pada" są niezmienną odpowiedzią. > 3. Coś się mocno towarzyszowi pomyliło: kibic nie musi uczestniczyć w grze. Stoi z boku i płacze ze śmiechu obserwując, jak towarzysz potyka się o własne nogi. > 4. Zanim cokolwiek zrobię, utnę sobie pogawędkę z Borsukiem, w cztery oczy. Dowiem się może, o co tu właściwie chodzi. "Zanim cokolwiek zrobisz" - już płaczesz ze śmiechu. I zapewne nazywasz to bezstronnym osądem. > 5. Borsuk jest dorosłym facetem, nie potrzebuje mojej opieki. Bronić się może sam. Nic dodać, nic ująć. > 6. Powtarzam - między "nie umiał" a "nie chciał" jest zasadnicza różnica. Przekonaj się zatem bezpośrednio, czy "nie chciał" (chwalebna dyskrecja?) czy "nie umiał" (nie miał kontrargumentów). Aby być obiektywnym - chwalebną dyskrecję dostrzegłem w jednym: nieangażowania nicków osób trzecich do tej sprawy. Moje zarzuty dotyczyły przecież JEGO postawy, nie kogokolwiek innego. Brak odpowiedzi w pozostałych, a dla mnie kluczowych, kwestiach uważam za jednoznaczny: nie miał kontrargumentów. Jakie kwestie są dla mnie kluczowe? Przedstawię je w formie pytań, które możesz mu zadać albo nie - wg uznania. a. Czy doniósł mi kiedyś, że pewna osoba donosi, a potem, gdy wszcząłem awanturę (mea idiotica culpa) siedział cicho? Jeśli tak, to znaczy, że jest tchórzem i hipokrytą - uzasadnienie już było. b. Czy donosząc - miał podstawy do takiego osądu? Jeśli nie - jest kłamcą. c. Czy po przesławnym passusie pana S. pisywał nadal na forum, którego pan S. jest współadminem? Jeśli tak - spełnia SWOJE WŁASNE kryterium "wyjątkowej świni". O nic więcej go nie oskarżam, żądam tylko, by nie używał tych określeń w stosunku do innych osób. Cała reszta to szczegóły. > 7. A zatem - na podsumowanie stanowczo za wcześnie, nachalny towarzyszu. Kto tu poległ okaże się wkrótce. Liczę na Twój obiektywizm. > 8. A co ja wiem, o czym on i wie i towarzysz wie??? Nigdy - poza jednym wyjątkiem - nie uczestniczyłem w tym waszym babraniu sie w gnoju. Niewiele straciłeś, to fakt. Jest jednak różnica między "babrzącym" a "babranym", choć - patrząc z oddali - równie brudni są obaj. > 9. Wyszedłem na ulicę i czekam na Borsuka. Jesteśmy umówieni na piwo. Wybacz, że nie otrzymasz zaproszenia, ale mamy się spotkać w kulturalnym lokalu. Widzę, że różni nas i to, że Ty nie lubisz bywać byle gdzie, a ja - z byle kim. Dlatego od 2 lat nie przyjmuję zaproszeń do miejsc, gdzie bywa Borsuk. Baw się więc dobrze - beze mnie i bez mojego żalu. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Garść piachu 26.02.06, 12:09 1. Twoje usiłowania zauważyłem. Brak odzewu nie świadczy o nieumiejętności zrozumienia. Ja z kolei ze trzy razy podpowiadałem towarzyszowi, że jestem już krok dalej. Towarzysz zaś uparcie czeka na oklaski. 2. Jeśli jakiś półgłówek zarzuca mi np. antysemityzm, to dostaje kopa - a nie tłumaczenia. 3. Owszem, płaczę ze śmiechu obserwując rozgrywkę - i o niczym to nie świadczy towarzyszu. W kontekście wyroku, dodam na wszelki wypadek, jako że towarzysz jest niezbyt rozgarnięty. 4. Pytania zanotowałem. W pamięci. Na jedno mogę odpowiedzieć od razu - w kwestii pisywania na forum pana S. niewiele wiesz, nie znasz motywów, przyczyn, stanu faktycznego. W tym punkcie moja wiedza jest szersza, towarzysza zarzut nie znajduje pokrycia w znanych mi faktach. Nie jestem upoważniony do drążenia tematu, więc może mi towarzysz uwierzyć na słowo, jeśli taka wola. 5. Droga na podium bywa długa, nawet dla sprintera. Zechce towarzysz zachowywać się z godnością? Obiektywizmu towarzysz się doprasza - i śmie mi dobierać kumpli do piwa? Odpowiedz Link Zgłoś
marcq ...w tryby? 27.02.06, 16:31 xiazeluka napisał: > 1. Twoje usiłowania zauważyłem. Brak odzewu nie świadczy o nieumiejętności > zrozumienia. ... No to TERAZ już wiem. > 2. Jeśli jakiś półgłówek zarzuca mi np. antysemityzm, to dostaje kopa - a nie > tłumaczenia. Jeśli jakiś [----] od lat obraża mnie posądzeniami, epitetami i "dobrodusznym" świnieniem, to jak wyżej. Myślę, że różnimy się - Ty i ja - głównie techniką oraz wielkością masy krytycznej powodującej wybuch. U mnie nagromadziło się tej masy dość sporo. > 3. Owszem, płaczę ze śmiechu obserwując rozgrywkę - i o niczym to nie > świadczy towarzyszu. W kontekście wyroku, dodam na wszelki wypadek, jako że > towarzysz jest niezbyt rozgarnięty. Optymistycznie zakładam, że wiesz, co piszesz. > 4. Pytania zanotowałem. W pamięci. Na jedno mogę odpowiedzieć od razu - w > kwestii pisywania na forum pana S. niewiele wiesz, nie znasz motywów, > przyczyn, stanu faktycznego. W tym punkcie moja wiedza jest szersza, > towarzysza zarzut nie znajduje pokrycia w znanych mi faktach. Nie jestem > upoważniony do drążenia tematu, więc może mi towarzysz uwierzyć na słowo, > jeśli taka wola. Wierzę. Tylko że drążenie i tak nic tu nie zmieni. Abyś zrozumiał w czym rzecz, opiszę Ci sprawę jeszcze raz. Kiedyś Borsuk nazwał mnie tak, jak nazwał, za SAM FAKT pisywania na forum, którego uczestnicy brzydko potraktowali moją przyjaciółkę. O żadnym JEGO "drążeniu": braniu pod uwagę co tam piszę, z kim tam piszę, "wysłuchaniu drugiej strony" itd. - nie było mowy. Stosuję więc do niego JEGO WŁASNE kryterium: jeśli po "dniu zero" nadal pisywał na forum pana S. - jest wyjątkową świnią i mniejsza o szczegóły. Masz jeszcze pytania? Bo - jak rozumiem - odpowiedź CZY tam pisał, znasz. Tylko ona jest miarodajna. > 5. ...towarzysz... śmie mi dobierać kumpli do piwa? Biedaku, przecież wiem, że jesteś już dużym chłopcem, więc skąd znów te widziadła? Nawet nie żądam linku do miejsca, gdzie jakoby to uczyniłem... M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka W oczy 27.02.06, 16:54 1. Nareszcie. Choć wyłącznie z powodu wielkiej ulgi nie będę tego sprawdzał. 2. Jakiś {---] łazi za Tobą od lat? Nie zauważyłem. Może nie patrzyłem w lewą stronę. 3. Optymista to taki gość, który uważa, że może być jeszcze gorzej. 4. Z załączonego raportu wnoszę, że obrzuciliście się nawzajem identycznymi obelgami. Chodzi o "kto zaczął" czy "kto jest większa świnia"? 5. Była próba narzucania mi oceny osoby trzeciej. Nikt tego nie lubi, a ja w tym przypadku nie jestem oryginalny. Wracając do tematu... Umie juz towarzysz wnieść się ponad tanie refleksje czy nie ma już nic do dodania? Post do Basi nie dawał wiele nadziei. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: W oczy 27.02.06, 17:23 xiazeluka napisała: > 2. Jakiś {---] łazi za Tobą od lat? Nie zauważyłem. Może nie patrzyłem w lewą > stronę. Nie wypatrzyłbyś. a. Przyłaził z prawej. b. Świnił subtelnie i, bywało, nie na forum publicznym. > 4. Z załączonego raportu wnoszę, że obrzuciliście się nawzajem identycznymi > obelgami. Chodzi o "kto zaczął" czy "kto jest większa świnia"? Chodzi o "od... się, bo oddam". W końcu oddałem za całokształt. > 5. Była próba narzucania mi oceny osoby trzeciej. Nikt tego nie lubi, a ja w > tym przypadku nie jestem oryginalny. Była próba wykazania Ci, że zdarzają się na świecie opinie inne od Twojej. > Wracając do tematu... Umie juz towarzysz wnieść się ponad tanie refleksje czy > nie ma już nic do dodania? Post do Basi nie dawał wiele nadziei. Post do Basi był postem do KOBIETY. Nie rób więc z siebie eksperta. Przy okazji. Ojczyzna wzywa... Masz więc dużo czasu, a co najmniej dwa dni, na wszystko, cokolwiek zechcesz. M. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Za tę obraźliwą uwagę... 28.02.06, 09:24 ...powienien towarzysz dostać po pryszczatej mordzie: "Post do Basi był postem do KOBIETY" Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Migawka 28.02.06, 16:31 xiazeluka napisał: > ...powienien towarzysz dostać po pryszczatej mordzie: A czy myślałeś może o innych, mniej dla Ciebie niebezpiecznych sportach ekstremalnych? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Owszem 28.02.06, 16:56 A co myślisz o wrzucaniu komunistów do pracującego pieca hutniczego? Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Eeeeeeee... 01.03.06, 08:55 xiazeluka napisała: > A co myślisz o wrzucaniu komunistów do pracującego pieca hutniczego? "Komuniści do martenów, komunistki na traktorzystki"? To już było. Wymyśl coś lepszego, bo Basia zarzuci Ci brak kreatywności. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Tego jeszcze nie było... 01.03.06, 09:29 ...a przynajmniej w wykonaniu niekomunistów - wrzucanie ludzi żywcem do pieców praktykowali bolszewicy. Ależ był wtedy ubaw, co nie? To mam inny pomysł: ja, liberał i towarzysz - socjalista, zacznijmy żyć według własnych ideałów. Konkretnie polegałoby na tym, że ja bym oferował towarzyszowi coś sprzedać, zaś towarzysz byłby zobowiązany do wpłacania połowy swojej pensji na moje konto (socjalistyczny system tzw. emerytalny) oraz uiszczania kosztów moich wizyt u lekarza. Gra polegałaby na sprawdzeniu, komu żyłoby się lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Tego jeszcze nie było, czyli ornitologia stosowana 01.03.06, 18:28 Tak się zastanawiam, kogo mi bardziej przypominasz: przepiórkę, czy strusia... Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Towarzysz się nad czymś zastanawia? 02.03.06, 09:47 No, to przez jakiś miesiąc na wnioski liczyć nie można. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Towarzysz się nad czymś zastanawia? 02.03.06, 16:12 xiazeluka napisał: > No, to przez jakiś miesiąc na wnioski liczyć nie można. Wybacz, ale nie rozumiem: czy wyrzucili Cię z lokalu i nie masz co liczyć na prędki powrót, czy aż tak lubisz piwo, że miesięczny ciąg masz murowany? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Ach, o to chodzi? 02.03.06, 16:25 Ależ towarzysz niecierpliwy... Niestety, randka została przełożona, musi towarzysz zabdać o swoje nerwy do wtorku. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Vacatio legis? 02.03.06, 16:33 xiazeluka napisała: > Ależ towarzysz niecierpliwy... Niestety, randka ???!!! została przełożona, musi > towarzysz zabdać o swoje nerwy do wtorku. Rozumiem, młyny sprawiedliwości mielą powoli. Cóż, pewne sprawy czekały lata (i pewnie w ogóle nie doczekałyby się, gdyby...) Poczekam "bez nerw" do wtorku. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka "Przełożona", kretynie, a nie "odbyta ze skutkiem 02.03.06, 17:11 ...opóźnionym". Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Uzupełniając 02.03.06, 17:34 Czyżby Ci chodziło o "vacatio legis"? Cóż - można to określenie traktować wąsko, po prawniczemu, a można luźniej. Tłumacząc dosłownie (i luźno!) oznacza ono "odpoczywanie prawa". No to niech odpoczywa... Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Natręci mnie denerwują 02.03.06, 17:42 Towarzyszu, sprawianie wrażenie dresiarza cierpiącego na brak zajęcia. Wyluzujcie. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Tłumaczenie przyjęte 02.03.06, 18:36 xiazeluka napisał: > Natręci mnie denerwują. > ... No dobrze, nie musisz już aż tak przepraszać... Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Atencja dla szpiega,wojna ograniczona i inne 10.02.06, 17:39 marcq napisał: > 99. Borsuk imputuje, że imputuję. Oświadczam więc, że nie twierdzę, że > doniesienia Kuklińskiego POGORSZYŁY sytuację Polski. Borsuk nie imputuje juz tym razem. Borsuk mówi wprost, że kłamiesz. K ł a m i e s z. Cała nasza dyskusja na ten temat, nabrała rzeczywiście nieprzejednanego charakteru od chwili kiedy napisałeś, że współpraca Kuklińskiego z CIA mogła zaowocować np. tym, że rakiety NATO były lepiej wycelowane w polskie miasta, niż bez jego meldunków. To był dokładnie ten sam argument, który komunisci wytaczali zaraz po ucieczce Kuklińskiego, by zdyskredytować go w oczach Polaków, zaniepokojonych o bezpieczeństwo kraju. Argument perfidny, sugerujący iż NATO nie tylko jest przeciwnikiem Układu Warszawskiego, ale wrogiem narodu polskiego. W czasie wojny nie wojsko, nie radzieckie wyrzutnie rakietowe, ale bezbronne polskie miasta miały być celem ataków imperialistów z NATO. A tymczasem przypomnę, że jednym z najwyżej ocenionych dokumentów, dostarczonych przez Kuklińskiego, była dokumentacja inżynieryjna "Planu Albatros" - budowy na terenie ZSRR, Bułgarii i Polski trzech bunkrów - punktów dowodzenia podczas wojny z NATO. Mieli w nich pracować jedynie oficerowie radzieccy. Na tej podstawie Pentagon przygotował plan zbombardowania bunkrów w razie ataku ZSRR. Znając lokalizację bunkrów dowodzenia, Amerykanie potrzebowali trzech dobrych rakiet, żeby przechylić szalę na swoją korzyść. O bombardowaniu jakiejkolwiek ludności cywilnej (poza mieszkańcami najbliższych okolic bunkrów) w ogóle nie mogło być mowy. Tę możliwość zminimalizowania strat ludności cywilnej zawdzięczamy tylko i wyłącznie pułkownikowi Kuklinskiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 spiewka znana z Iraku 10.02.06, 18:44 dachs napisał: > O bombardowaniu jakiejkolwiek ludności cywilnej (poza mieszkańcami najbliższych > okolic bunkrów) w ogóle nie mogło być mowy. Sila Twoich argumentow rozsmiesza, zagrazajac zdrowiu. Czerwoni podstepnie budowali swoje instalacje wojskowe tak aby 200 atomowek kompletnie unicestwilo polaczkolandie. Rozproszyli je bezczelnie po calym terytorium. Gdyby byli honorowi to skoncentrowaliby cale sily na Wyspie Sw. Heleny. Jak w hymnie "dal nam przyklad ...". Jestes doprawdy przykladem chirurgicznej precyzji lobotomii wykonywanej przy pomocy wodorowki strategicznie miedzykontynentalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Kończąc dysputę o niczym. Do Borsuka 13.02.06, 16:21 dachs napisał: > marcq napisał: > > > 99. Borsuk imputuje, że imputuję. Oświadczam więc, że nie twierdzę, że > > doniesienia Kuklińskiego POGORSZYŁY sytuację Polski. > > Borsuk nie imputuje juz tym razem. Borsuk mówi wprost, że kłamiesz. > K ł a m i e s z. Itd. Kolejno, merytorycznie. 1. Zmiana poglądu nie jest kłamstwem. Tamten wyraziłem 2 lata temu, a dziś myślę to, co napisałem w tym wątku. Nie jest to zmiana oceny Kuklińskiego - tu jedyną okolicznością mogącą świadczyć na jego korzyść (czy rzeczywiście świadczącą - nie wiem) jest jego bezinteresowność, ideowość jego pobudek. Pisałem o tym w cytowanym liście sprzed roku. Zmiana poglądu dotyczy oceny sytuacji Polski: bombardowanie taktyczne terytorium Polski (20 "chirurgicznych cięć" zamiast 200) uznałem za b. mało prawdopodobne - szczegóły w dyskusji z Luką - natomiast w strategicznych bombardowaniach miast dane uzyskane od Kuklińskiego byłyby drugorzędne - i o tym pisałem na początku. Wniosek: działalność Kuklińskiego NIE przyczyniła się do zmniejszenia strat cywilnej ludności Polski, których albo w ogóle by nie było (teza Luki), albo byłyby ogromne i niezależne od działań wywiadu. 2. Trzy bunkry. Tu odgrzewasz swoje argumenty sprzed 2 lat. Przypomnę więc mój pogląd na nie. Wojna, to nie szachy. Zabicie króla, a nawet trzech, nie kończy rozgrywki. Tym bardziej, że PRAWDZIWY król siedziałby znacznie dalej na wschód od tych trzech. Wniosek: rolę tego odkrycia przeceniasz bardzo grubo. Tyle o meritum. O SPOSOBIE dyskutowania przez Ciebie będzie w odrębnym wpisie. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Wspomnienia 13.02.06, 16:25 Niejaki Dachs, zwany też Borsukiem, lubi wspominać. Parę dni temu napisał np. o pewnym starym forumowiczu: "Pamiętam jak Cie poznałem, gdy w gwałtownym poście zwróconym przeciw kościołowi, zakończyłeś go żałosną skargą, że własnie patrzysz jak Twoj syn znika w kościele. To znaczy (...) że jesteś hipokrytą i żałosnym tchórzem, niezdolnym do oparcia sie presji środowiska..." Swoją drogą ciekawe, że coś, co dla mnie jest dowodem tolerancji i nienadużywania praw ojca - dla Borsuka jest dowodem tchórzostwa i hipokryzji. Mnie przypomniał pogląd wyrażony 2 lata temu, na prywatnym forum zresztą. A ponieważ w ciągu 2 lat moje zdanie o sprawie zmieniło się nieco, nazwał mnie kłamcą. Jak widać - Borsuk lubi nie tylko wspominać, ale i wypominać. Kiedyś np., kompletnie nie znając sprawy, o której się wypowiadał, nazwał mnie wyjątkową świnią. Chodziło o niezerwanie przeze mnie kontaktów z osobami, które brzydko potraktowały moją przyjaciółkę. A zerwania nie było - za jej zgodą. Wolno wspominać i wypominać Borsukowi, wolno i mnie. Oto garść wspomnień o nim. Mocno niekompletna, ale wystarczy. Kiedyś na pewne prywatne forum zawitała nowa osoba. Miła, dowcipna, oczytana. Niestety, jak się dowiedziałem od Borsuka, była donosicielką. Napadłem więc na nią. Potem, gdy rzecz okazała się nieprawdą, przepraszałem ją długo i szczerze. A Borsuk - znikł. Cisza. Byłem głupi ufając Borsukowi - wiem. Na usprawiedliwienie mam to, że Borsuk umie być sugestywny. Pamiętam np. pewien dziwny wieczorny telefon do mnie. Dzwonił przyjaciel Borsuka, a wówczas może i mój, z pytaniem-pretensją, czy przekazałem komuś jakieś zdjęcia, bo Borsuk twierdzi... Żadnych zdjęć oczywiście nie przekazałem. Wspomnienie drugie. Kiedyś przyjaciel Borsuka publicznie i w sposób wyjątkowo chamski obraził przyjaciółkę Borsuka. Skutek? Borsuk nadal był przyjacielem przyjaciela i przyjacielem przyjaciółki. Może i on miał glejt od przyjaciółki? Wątpię. Ogień, z jakim spotwarzona nazwała po imieniu potwarcę, raczej to wykluczał. Czy zatem - będąc konsekwentnym - powinien zerwać z autorem chamskiej napaści? No nie - z jakiej racji! I bez żadnych mi tu "wyjątkowych świń", czy innych wyzwisk! Bo Borsuk ZAWSZE jest w porządku. Nawet jeśli robi coś, co u INNYCH ocenia jako nikczemność, u NIEGO nikczemnością to nie jest. Czemu? Bo tak - i już. On nie oszukał mnie i nie pomówił "donosicielki". On nie wykazał, imputowanego innym, tchórzostwa i hipokryzji nie potrafiąc w środowisku pana S. bronić czci pani A. On po prostu zawsze ma pewne ZASADY... Zasady dla mnie nieco dziwne, ale - jak widać - nie dla niego. Konkluzja? Jedna. Dyskusje z Borsukiem od dawna są dla mnie wstrętne. Nie ze względu na poruszaną przez niego tematykę, wyznawane poglądy, używane argumenty, czy słownictwo, lecz ze względu na osobowość rozmówcy. Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Wspomnienia 13.02.06, 19:41 marcq napisał: > Swoją drogą ciekawe, że coś, co dla mnie jest dowodem tolerancji i > nienadużywania praw ojca - dla Borsuka jest dowodem tchórzostwa i hipokryzji. Zwłaszcza gdy świadomy obywatel jest taki mały, że trzeba go odwozić. Nie przesadzaj już z ta polityczną poprawnością. Rodzice mają prawo i obowiazek wpływac na wychowanie dziecka. Po to są. > wyjątkową świnią. Chodziło o niezerwanie przeze mnie kontaktów z osobami, > które brzydko potraktowały moją przyjaciółkę. Nie chodziło wtedy o zerwanie kontaktów. jak chcesz to Ci moge pamięć odświeżyc > Kiedyś na pewne prywatne forum zawitała nowa osoba. Miła, dowcipna, oczytana. > Niestety, jak się dowiedziałem od Borsuka, była donosicielką. Napadłem więc na > nią. Potem, gdy rzecz okazała się nieprawdą, przepraszałem ją długo i > szczerze. Nie wnikam w to kogo przepraszasz i za co, oraz jak dochodzisz do prawdy. > Dzwonił przyjaciel Borsuka, a wówczas może i mój, z pytaniem-pretensją, czy > przekazałem komuś jakieś zdjęcia, bo Borsuk twierdzi... Żadnych zdjęć > oczywiście nie przekazałem. Kiedy zdjęcia X-a lądują u jego wroga Y-a, ktorego jedynym, (ale to jedynym) przyjacielem na forum jest niejaki Tyu (a wiadomo, że Tyu te zdjecia ma) to jaki wniosek mozna wyciągnąć? Naprawdę ich wtedy nie podesłałeś? No to przepraszam. > Wspomnienie drugie. > Kiedyś przyjaciel Borsuka publicznie i w sposób wyjątkowo chamski obraził > przyjaciółkę Borsuka. Skutek? Borsuk nadal był przyjacielem przyjaciela i > przyjacielem przyjaciółki. Może dlatego, że miała w pamięci jak długo i zajadle broniłem ją przed Twoimi subtelnymi insynuacjami, salonowymi analizami jej stanu ducha i wytwornym błotem jakim ją obrzucałeś. Takie rzeczy łączą i budują zaufanie. A w ogóle to mało wiesz na ten temat. Bo i skąd? > Konkluzja? Jedna. > Dyskusje z Borsukiem od dawna są dla mnie wstrętne. Nie ze względu na > poruszaną przez niego tematykę, wyznawane poglądy, używane argumenty, czy > słownictwo, lecz ze względu na osobowość rozmówcy. I niech tak zostanie. Będziesz się musiał jednak mocno opancerzyć. Chyba, że znajdziesz jakis sposób na to, aby wchodząc w przestrzeń publiczną, nie kontaktować się z tworzacymi ją jednostkami. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq O tchórzach, borsukach i synonimach 16.02.06, 15:22 dachs napisał: > marcq napisał: > > Swoją drogą ciekawe, że coś, co dla mnie jest dowodem tolerancji i > > nienadużywania praw ojca - dla Borsuka jest dowodem tchórzostwa i hipokryzji. > Zwłaszcza gdy świadomy obywatel jest taki mały, że trzeba go odwozić. Nie > przesadzaj już z ta polityczną poprawnością. Rodzice mają prawo i obowiazek > wpływac na wychowanie dziecka. Po to są. Dziecko nie jest własnością rodziców. Ma poza tym zazwyczaj matkę, nie tylko ojca. "Wpływanie na wychowanie" nie może oznaczać stawiania sprawy: "matka, albo ja". Jeśli nie znasz układów rodzinnych adwersarza - zastanów się, zanim go zwyzywasz. > > wyjątkową świnią. Chodziło o niezerwanie przeze mnie kontaktów z osobami, > > które brzydko potraktowały moją przyjaciółkę. > Nie chodziło wtedy o zerwanie kontaktów. jak chcesz to Ci moge pamięć odświeżyc Konkretyzując: chodziło o dalsze pisanie na forum, na które ja zostałem zaproszony, a mojej przyjaciółce odmówiono wstępu. > > Kiedyś na pewne prywatne forum zawitała nowa osoba. Miła,dowcipna,oczytana. > > Niestety, jak się dowiedziałem od Borsuka, była donosicielką. Napadłem więc > > na nią. Potem, gdy rzecz okazała się nieprawdą, przepraszałem ją długo i > > szczerze. > Nie wnikam w to kogo przepraszasz i za co, oraz jak dochodzisz do prawdy. Hucpa zamiast merytorycznej odpowiedzi. Wrócimy do niej za chwilę. > > Dzwonił przyjaciel Borsuka, a wówczas może i mój, z pytaniem-pretensją, czy > > przekazałem komuś jakieś zdjęcia, bo Borsuk twierdzi... Żadnych zdjęć > > oczywiście nie przekazałem. > Kiedy zdjęcia X-a lądują u jego wroga Y-a, ktorego jedynym, (ale to jedynym) > przyjacielem na forum jest niejaki Tyu (a wiadomo, że Tyu te zdjecia ma) to > jaki wniosek mozna wyciągnąć? Taak. Insynuacja, że Y je ma, też była Twego autorstwa. A i potem, gdy Y stwierdził, że "obserwuje przez ścianę" pewne zamknięte forum, też histeryzowałeś, panikarzu. > Naprawdę ich wtedy nie podesłałeś? No to przepraszam. Choć raz. > > Wspomnienie drugie. > > Kiedyś przyjaciel Borsuka publicznie i w sposób wyjątkowo chamski obraził > > przyjaciółkę Borsuka. Skutek? Borsuk nadal był przyjacielem przyjaciela i > > przyjacielem przyjaciółki. > Może dlatego, że miała w pamięci jak długo i zajadle broniłem ją przed Twoimi > subtelnymi insynuacjami, salonowymi analizami jej stanu ducha i wytwornym > błotem jakim ją obrzucałeś. Takie rzeczy łączą i budują zaufanie. > A w ogóle to mało wiesz na ten temat. Bo i skąd? Tu już cały pęk obserwacji. 1. Dotychczas sądziłem, że do ujawniania treści prywatnej korespondencji swych przyjaciółek byli zdolni tylko Twoi przyjaciele P. i S. Widzę, że jesteś taki sam. 2. "Analizy stanu ducha" itp. tematy nie dotyczyły Twej przyjaciółki. Była ADRESATKĄ, nie obiektem ocen. Jeśli już nadużywasz wiedzy, którą Cię obdarzono, rób to przynajmniej inteligentnie. 3. "Długo i zajadle" bronisz przyjaciół chyba tylko wtedy, gdy nic Ci nie grozi. Jakoś nie zauważyłem Twej "zajadłości", gdy pan S. mieszał panią A. z błotem, bynajmniej nie wytwornym, choć WŁAŚNIE WTEDY Twoja stanowczość wobec chamstwa przydałaby się. 4 i najważniejsze. Znowu próbujesz zwekslować dyskusję na tematy, które uważasz za bezpieczne. Daremny trud. Teraz wracam do spraw, które w moim liście forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36734001 wolałeś ominąć lub "nie zrozumieć". 1. Z niezwykłą łatwością wyzywasz ludzi od tchórzy i hipokrytów, zarzucasz im kłamstwa. Jak zatem nazwiesz człowieka, który: a. Nie potrafi przyznać się do winy wobec kogoś - winy polegającej np. na tym, że za plecami pomówił go o coś, czego nie był w stanie wykazać. Wg mnie to tchórz. b. Pomawia kogoś za jego plecami, natomiast "w oczy" jest dlań miły. Wg mnie to hipokryta. c. Pomawia kogoś nie mając po temu przesłanek. Wg mnie to kłamca. A może ten człowiek miał jakieś powody do posądzeń? Nawet jeśli tak jest, też jest tchórzem i hipokrytą. Tchórzem, bo nie umiał tego powiedzieć w oczy, wyręczał się kimś innym. I hipokrytą, z powodów, jak w punkcie b. To dotyczyło wspomnienia o Twojej postawie wobec "donosicielki". 2. Jeśli MOJE odstępstwo od niezłomności oceniłeś, jako postępek "wyjątkowej świni" - jak nazwiesz SWOJĄ postawę wobec konfliktu pan S. - pani A.? Ktoś o takim, jak Twoje, poczuciu przyzwoitości, powinien chyba zdobyć się na to, by powiedzieć potwarcy, niekoniecznie publicznie: "Jesteś moim kumplem, ale przeholowałeś. Dopóki nie przeprosisz A. - publicznie, tam, gdzie ją znieważyłeś - nie odzywam się do ciebie". No i co??? Konkludując: wg mnie Twoje określenia: "tchórz i hipokryta" oraz "wyjątkowa świnia" - znacznie lepiej, niż Twych adwersarzy, charakteryzują Ciebie samego. Zaprzeczysz? Na koniec, na moje: > > Dyskusje z Borsukiem od dawna są dla mnie wstrętne. Nie ze względu na > > poruszaną przez niego tematykę, wyznawane poglądy, używane argumenty, czy > > słownictwo, lecz ze względu na osobowość rozmówcy. piszesz: > I niech tak zostanie. > Będziesz się musiał jednak mocno opancerzyć. > Chyba, że znajdziesz jakis sposób na to, aby wchodząc w przestrzeń publiczną, > nie kontaktować się z tworzacymi ją jednostkami. Sposób mam. Dyskutuję, z kim chcę, a natrętom mówię, że ich nie lubię i ZA CO nie lubię. Tak, jak teraz Tobie. Sposób ten jest skuteczny, co prawda, tylko w wypadku ludzi z bodaj minimalnym poczuciem honoru. A że pozostali "rżną głupa" i czepiają się dalej? Cóż, przeżyję. M. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: O tchórzach, borsukach i synonimach 16.02.06, 19:29 marcq napisał: > Dziecko nie jest własnością rodziców. Ale rodzice ponoszą odpowiedzialność za to, co z niego wyrośnie. I do czasu powszenechnego skretynienia pt. "wychowanie bezstresowe" czuli sie za dziecko odpowiedzialni. > Ma poza tym zazwyczaj matkę, nie tylko > ojca. "Wpływanie na wychowanie" nie może oznaczać stawiania sprawy: "matka, > albo ja". Matka-kościół, albo ja? )) Nie gorączkuj się tyy. Dobrzy rodzice znaja mnóstwo sposobów wpływania na dziecko w inny sposób niz tylko prymitywnym szantażem i groźbami. > Konkretyzując: chodziło o dalsze pisanie na forum, na które ja zostałem > zaproszony, a mojej przyjaciółce odmówiono wstępu. No właśnie, a Ty zaraz o zrywaniu kontaktów. ) > Taak. Insynuacja, że Y je ma, też była Twego autorstwa. A i potem, > gdy Y stwierdził, że "obserwuje przez ścianę" pewne zamknięte forum, > też histeryzowałeś, panikarzu. Odróżnij łaskawie panikę od obrzydzenia przed stykaniem się ze śliskimi podglądaczami i pacyniarzami. Na widok pająka lub węża wiele czuję odrazę i wcale nie zamierzam jej ukrywać, tylko dlatego, żeby gadowi nie było przykro > Tu już cały pęk obserwacji. > 1. Dotychczas sądziłem, że do ujawniania treści prywatnej korespondencji swych > przyjaciółek byli zdolni tylko Twoi przyjaciele P. i S. Widzę, że jesteś taki > sam. A co ujawniłem Tyu miły? Puknij sie tam gdzie ludzie maja czoło. > 2. "Analizy stanu ducha" itp. tematy nie dotyczyły Twej przyjaciółki. Była > ADRESATKĄ, nie obiektem ocen. Jeżeli czynisz coś takiego na forum (nawet zamknietym) to jest równocześnie adresatką i obiektem ocen. Tak jak my teraz jesteśmy i adresatami i obiektami inwektyw jakimi się (ku uciesze gawiedzi) nawzajem obrzucamy. )) No właśnie: > rób to przynajmniej inteligentnie. )) > 3. "Długo i zajadle" bronisz przyjaciół chyba tylko wtedy, gdy nic Ci nie > grozi. A wyglądasz na młodszego. Taka skleroza. > Jakoś nie zauważyłem Twej "zajadłości", gdy pan S. mieszał panią A. > z błotem, Bo tez ja nie jestem zajadły na pokaz i moja zajadłośc nie do Ciebie była kierowana. On ja zauważył. Reszta Twoich zarzutów wobec mnie jest tak konkretna jak zarzuty, Kaczora wobec PO. Moż znajdziesz sposób wyjasnic mi o co Ci konkretnie chodzi. Ja tu jestem często i od lat pod tym samym nickiem, Marcqu. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Owszem 17.02.06, 09:13 dachs napisał: > Tak jak my teraz jesteśmy i adresatami i obiektami > inwektyw jakimi się (ku uciesze gawiedzi) nawzajem obrzucamy. )) Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Repetytorium dla Borsuka 17.02.06, 17:01 Kończąc sprawę wychowywania dziecka. Napisałem Ci: ""Wpływanie na wychowanie" nie może oznaczać stawiania sprawy: "matka albo ja". Jeśli nie znasz układów rodzinnych adwersarza - zastanów się, zanim go zwyzywasz." Usiłujesz z tego kpić, ale drugiego zdania wolałeś nie cytować. A właśnie ono jest tu kluczowe. Piszesz dalej: "Odróżnij łaskawie panikę od obrzydzenia przed stykaniem się ze śliskimi podglądaczami i pacyniarzami. Na widok pająka lub węża wiele czuję odrazę i wcale nie zamierzam jej ukrywać, tylko dlatego, żeby gadowi nie było przykro" Powinieneś zatem rozumieć i moje uczucia: obrzydzenie przed stykaniem się ze śliskim hipokrytą i tchórzem. Wczoraj - o, tu - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36929424 dowiodłem Ci, że zasługujesz na te określenia. I też nie zamierzam tego ukrywać tylko dlatego, żeby gadowi nie było przykro. Dalej, odpisując na "pęk moich obserwacji" tradycyjnie rżniesz głupa i nieudolnie usiłujesz wyplątać się z wpadki. A wpadka polegała na tym, że sypnąłeś i siebie i swą partnerkę pisząc o czymś, o czym była mowa wyłącznie w prywatnych LISTACH do niej. Nie na prywatnym forum. Na prywatnym forum protestowałem i ostrzegałem ją przed konfliktem z ówczesnymi przyjaciółmi, wznieconym tylko po to, by dogodzić jednemu człowiekowi. I miałem rację: protegowany "odwdzięczył się" jej - odpowiednio. Na moje: "Jakoś nie zauważyłem Twej "zajadłości", gdy pan S. mieszał panią A. z błotem" piszesz: "Bo tez ja nie jestem zajadły na pokaz i moja zajadłośc nie do Ciebie była kierowana. On ja zauważył." I co? Przeprosił? Gdybyś był uprzejmy wskazać mi link, bo jakoś nie doczytałem... Dalej piszesz: "Reszta Twoich zarzutów wobec mnie jest tak konkretna jak zarzuty, Kaczora wobec PO. Moż znajdziesz sposób wyjasnic mi o co Ci konkretnie chodzi. Ja tu jestem często i od lat pod tym samym nickiem, Marcqu." Treści ostatnich dwóch zdań nie rozumiem i rozumieć nie chcę. Skoro publicznie szafujesz swymi osądami, publicznie też wysłuchaj opinii o nich. A co do stopnia konkretności moich zarzutów - sprawa jest chyba oczywista, tylko trzeba CHCIEĆ ją zrozumieć. Niemniej - powtórzę. Osądzasz ludzi bezkompromisowo i "pryncypialnie" za czyny, których dopuszczasz się TY SAM. I to Ty na określenie tchórza, hipokryty itd. zasługujesz naprawdę. Dowody - patrz link. Czy można szanować takiego człowieka? Kogoś, kto udaje Katona, choć jest co najwyżej jego karykaturą? Nie chcesz, by pisać o tym, na dodatek publicznie? Mam propozycję. 1. Swoje negatywne opinie na temat ludzi z forum zachowaj dla siebie. To tylko projekcje, Borsuku. 2. Przestań za mną łazić: nie pisz do mnie, nie pisz o mnie, nie komentuj moich słów. Gwarantuję wzajemność. Brak odpowiedzi na ten list potraktuję, jako przyjęcie przez Ciebie mojej propozycji. Link z przeprosinami pana S. wskazać oczywiście możesz. Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Kończąc dysputę o niczym. Do Marcqa 13.02.06, 18:53 Dysputa nie była tak bardzo o niczym. Dowiedziałem sie z niej, ze potrafisz zmieniać poglądy i jako borsuk z gruntu ludziom przyjazny, odnotowałem to z zadowoleniem. Z mniejszym zadowoleniem zakonotowałem fakt, że nie znasz sie na szachach. > Wojna, to nie szachy. Zabicie króla, a nawet trzech, nie kończy rozgrywki. Tym > bardziej, że PRAWDZIWY król siedziałby znacznie dalej na wschód od tych > trzech. Partii szachów nie kończy się zabiciem króla. Wykańcza sie jego hetmana, w tym wypadku - trzech. )) Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Wiedza o ludziach i szachach 16.02.06, 15:11 dachs napisał: > Dysputa nie była tak bardzo o niczym. > Dowiedziałem sie z niej, ze potrafisz zmieniać poglądy... Wiedzę tę można było uzyskać w prostszy sposób, np. pytając. Triumfalne dyszenie "k ł a m i e s z" raczej odwodzi od merytorycznej odpowiedzi. Nie wiedziałeś o tym? > Z mniejszym zadowoleniem zakonotowałem fakt, że nie znasz sie na szachach. > (...) > Partii szachów nie kończy się zabiciem króla. ???????!!!!!!!!!!! Jeśli na wszystkim, co opiniujesz, znasz się tak, jak na szachach, to gratuluję dobrego samopoczucia. M. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Wiedza o ludziach i szachach 16.02.06, 17:17 marcq napisał: > > Partii szachów nie kończy się zabiciem króla. > > ???????!!!!!!!!!!! > Jeśli na wszystkim, co opiniujesz, znasz się tak, jak na szachach, > to gratuluję dobrego samopoczucia. No to może opisz mi własnymi słowami co to jest "mat". ) Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Wiedza o ludziach i szachach 16.02.06, 17:27 dachs napisał: > No to może opisz mi własnymi słowami co to jest "mat". Dla wykazania Twej ignorancji wystarczy, gdy napiszę, czym mat nie jest. Na pewno nie jest "wykończeniem hetmana", jak sugerujesz wcześniej. Moje nieustające gratulacje. M. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Wiedza o ludziach i szachach 16.02.06, 21:38 marcq napisał: > Dla wykazania Twej ignorancji wystarczy, gdy napiszę, czym mat nie jest. > Na pewno nie jest "wykończeniem hetmana", jak sugerujesz wcześniej. Rozczarowałem sie co do Ciebie. Ty jednak rzeczywiście jesteś inteligentny "inaczej". Napisałem wtedy: "Partii szachów nie kończy się zabiciem króla. Wykańcza sie jego hetmana, w tym wypadku - trzech. ))" Jakbym dyskutował z Lepperem, napewno dodałbym przed drugim zdaniem słowa: "Aby wygrać..." No cóż, niejedno rozczarowanie juz na tym forum przeżyłem. Co to nie jest mat to juz wiemy. Np. jajecznica na boczku nie jest matem. Więc co to jest mat, szanowny adwersarzu? Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Ridiculus in perpetuo 17.02.06, 16:57 dachs napisał: > marcq napisał: > > > Dla wykazania Twej ignorancji wystarczy, gdy napiszę, czym mat nie jest. > > Na pewno nie jest "wykończeniem hetmana", jak sugerujesz wcześniej. > > Rozczarowałem sie co do Ciebie. Ty jednak rzeczywiście jesteś inteligentny > "inaczej". > > Napisałem wtedy: > "Partii szachów nie kończy się zabiciem króla. > Wykańcza sie jego hetmana, w tym wypadku - trzech. ))" > > Jakbym dyskutował z Lepperem, napewno dodałbym przed drugim zdaniem słowa: "Aby wygrać..." > No cóż, niejedno rozczarowanie juz na tym forum przeżyłem. > Co to nie jest mat to juz wiemy. Np. jajecznica na boczku nie jest matem. > Więc co to jest mat, szanowny adwersarzu? Ty, Borsuku, naprawdę nie umiesz przegrywać. Strzeliłeś byka - było zmilczeć. A Ty brniesz z jednego idiotyzmu w drugi. Nie wybrniesz. "Aby wygrać" bynajmniej nie trzeba "wykończyć hetmana". Jest mnóstwo końcówek matowych, w których hetman przegranej strony żyje. Najbanalniejsza z nich to tzw. mat szewski. O tym też nie wiedziałeś? Widać nie musiałeś, by wyrokować. Cały Ty... M. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Ridiculus in perpetuo 17.02.06, 18:36 marcq napisał: > "Aby wygrać" bynajmniej nie trzeba "wykończyć hetmana". Jest mnóstwo końcówek > matowych, w których hetman przegranej strony żyje. Najbanalniejsza z nich to > tzw. mat szewski. Przepraszam, padam na kolana przed Twoim geniuszem, równocześnie zdumiewając się niezdolnością do kojarzenia pojęć odleglejszych niż Lenin od Marksa. Masz racje Marcqu. Informacje dostarczone Amerykanom przez Kuklińskiego, nie były wystarczające do zadania przez nich "szewskiego mata" sowietom. Ponieważ nie chcę się na Ciebie rozdrabniać, ustosunkuję się tu od razu do Twoich słów z innego postu. >Wczoraj - o, tu - >forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36929424 > owiodłem Ci, że zasługujesz na te określenia. I też nie zamierzam tego ukrywać >tylko dlatego, żeby gadowi nie było przykro." Co mnie w tym zdaniu bawi to fakt, że "gada" wziałes najwyraźniej do siebie. Akurat nie Ciebie miałem na myśli. A nie dowiodłes niczego. Ten link nie prowadzi do żadnych konkretów, a jedynie do takich samych określeń jak to powyżej. >Dalej, odpisując na "pęk moich obserwacji" tradycyjnie rżniesz głupa >i nieudolnie usiłujesz wyplątać się z wpadki. A wpadka polegała na tym, że >sypnąłeś i siebie i swą partnerkę pisząc o czymś, o czym była mowa wyłącznie >w prywatnych LISTACH do niej. A tu mnie naprawdę zaciekawiłeś. Które moje zdanie mogło Twoja manię prześladowczą Cię do takiego wniosku doprowadzić? Czy to jest jeszcze tylko syndrom Wassermanna, czy już bardziej zaawansowany - Giertycha? Zresztą nieważne. Nie odpowiadaj lepiej na to, w końcu chodzi tu o osoby trzecie. A gwarancji, że Cię zostawię w spokoju, dać nie mogę. Oznaczałoby to sprzeniewierzenie sie celowi w jakim jestem na tym forum. A cel ten to dyskusja z poglądami na które nie mogę się zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Ridiculus in perpetuo 17.02.06, 20:45 dachs napisał co napisał. Przy okazji znów porżnął głupa i palnął kolejne parę byków. Mniejsza o nie. Miejże sobie ostatnie słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
piq Herezja wynikająca z niewiedzy 13.02.06, 19:03 marcq napisał: > 2. Trzy bunkry. Tu odgrzewasz swoje argumenty sprzed 2 lat. Przypomnę więc mój > pogląd na nie. > Wojna, to nie szachy. Zabicie króla, a nawet trzech, nie kończy rozgrywki. Tym > bardziej, że PRAWDZIWY król siedziałby znacznie dalej na wschód od tych trzech. > > Wniosek: rolę tego odkrycia przeceniasz bardzo grubo. Nie powinieneś mieć na ten temat żadnego poglądu, ponieważ masz, Tyu, podstawowe luki w wiedzy na temat. Taki bunkier to nie jest obetonowana dziura, w której siedzi Bardzo Ważny Generał lub Król lub Trzej Królowie, tylko nieprawdopodobnie skomplikowany system techniczny i technologiczny, logistyczny, informatyczny i Bóg raczy jeszcze wiedzieć jaki. Uszkodzenie lub zniszczenie tych systemów powoduje bardzo, bardzo duże kłopoty, i nie ma łatwego backupu, bo buduje się skrajnie mało takich centrów. A zwłaszcza w warunkach współczesnej wojny, gdzie łączność i informacja oraz szybkość przepływów danych są podstawową kwestią. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Herezja wynikająca z niewiedzy 13.02.06, 20:13 piq napisał: > Uszkodzenie lub zniszczenie tych systemów > powoduje bardzo, bardzo duże kłopoty, i nie ma łatwego backupu, bo buduje się > skrajnie mało takich centrów. A zwłaszcza w warunkach współczesnej wojny, gdzie > łączność i informacja oraz szybkość przepływów danych są podstawową kwestią. Wykazales duza odwage piszac cos co wykazuje, iz jestes dyletantem. Uzywasz medium zapoczatkowane przez wojskowy ARPAnet nazywane obecnie Internet. Sluzy ono do rozproszenia dowodzenia (C3). Ponadto Rosjanie zapewne jeszcze do chwili obecniej produkuja urzadzenia elektroniczne odporne na tzw. IMP (stratosferyczny wybuch jadrowy). Amerykanie zrobiliby najwieksze glupstwo niszczac osrodek(ki) uprawniony do rozkazu STOP. Mieliby do czynienia ze zgraja dowodcow, ktorych kazdego z osobna musieliby przekonywac, ze ich rodzina jeszcze zyje i nie umra natychmiast po opuszczeniu bunkrow lub lodzi podwodnych. Absolutne samobojstwo ludzkosci. Cwiercglupkizm kuklinskozdradziecki. Odpowiedz Link Zgłoś
piq Kotuniu, to było 30 lat temu... 13.02.06, 22:58 ...i na dodatek przy doktrynie sowieckiej zakładającej ofensywne użycie dużych zgrupowań broni pancernej o scentralizowanym dowodzeniu. Jeszcze przed doświadczeniami z Afganistanu, dziecko drogie. To, że widziałem w roku 1987 wojskowe urządzenia oparte na lampach, i ich gabaryty, a były one przeznaczone do łączności na szczeblu dowództwa armii i frontu (sam jako bażant "dowodziłem" takim urządzeniem), jeszcze bardziej świadczy na korzyść mojego twierdzenia. W razie alarmu na front wyjeżdżała cała dywizja czołgów kolumną o długości 300 km (tak mi przynajmniej mówił wówczas facet służący w dywizji pancernej). Swoją drogą sowieci musieli zakładać utrzymanie poważnej przewagi powietrznej, skoro takie aparaty wielkości czterech słoni miały przetrwać więcej niż 3 dni. Zapomniałeś także, że w wojskach układu warszawskiego nie było wydzielonych służb logistycznych, a całe zaopatrzenie w paliwo, amunicję i żarcie leżało w gestii dowódców wyższego szczebla, bo dostarczanie było również scentralizowane. Bezsensem była decentralizacja dowodzenia w sytuacji, gdy dowódca pułku czołgów nie miał kompetencji, by decydować o czymkolwiek, nawet był za małym żuczkiem, by zamówić paliwo i amunicję. Mógl co najwyżej zgłaszać zużycie dowódcy dywizji, a ten dalej, bo gość dowodzący 300 czołgami był nikim. Ośrodek uprawniony do rozkazu stop znajdował się w Moskwie, a nie w centrum dowodzenia. Rozkaz stop jest rozkazem politycznym, nie wojskowym. Masz problem z rozróżnieniem czasów scytyjsko-sarmackich i współczesnych, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 zmiana bajki? 14.02.06, 09:12 piq napisał: > ...i na dodatek przy doktrynie sowieckiej zakładającej ofensywne użycie dużych > zgrupowań broni pancernej o scentralizowanym dowodzeniu. Odnosilem wrazenie, ze problemem jest podarowanie Polsce przez jej ukochanego USAnskiego sojusznika 200 wybuchow jadrowych. Nie wiedzialem, ze 25 000 glowic jadrowych wraz z rakietami strategicznymi tworzylo cytuje "duże zgrupowanie broni pancernej o scentralizowanym dowodzeniu". Zapewniam Cie takze, ze sterowniki rakiet nie mialy przetrwac dluzej niz 3 dni. Ponadto sowieckie sterowniki nie ulegaly szybkiemu zuzyciu w czasie pokoju w towarzystwie radioaktywnej glowicy. Z tego, ze bazanciles na lewo paliwo w jednostce wojskowej nie wynika jakakolwiek Twoja kompetencja w zakresie USAnskiego unicestwiania polaczkolandii. Twoj ukochany sojusznik nadal sie boi rakiet i glowic wyprodukowanych 30 lat temu. Nawet tych w silosach na scytyjsko-sarmackim stepie. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Re: Kotuniu, to było 30 lat temu... 16.02.06, 15:48 piq napisał: > Ośrodek uprawniony do rozkazu stop znajdował się w Moskwie, a nie w centrum > dowodzenia. Rozkaz stop jest rozkazem politycznym, nie wojskowym. No właśnie. I właśnie dlatego zniszczenie centrów dowodzenia było bardzo ważne, ale nie decydujące. M. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq O herezji i lukach - do Piqa 16.02.06, 15:46 piq napisał: > Nie powinieneś mieć na ten temat żadnego poglądu, ponieważ masz, Tyu, > podstawowe luki w wiedzy na temat. Ależ wiem, że taki "bunkier" to coś znacznie więcej, niż betonowa skorupa, a jego zawartość, to coś znacznie więcej, niż paru tchórzliwych politruków. Wiem też, że skoro Kuklińskiego uznano za jednego z najlepszych amerykańskich szpiegów, to musiało być za co. Mój pogląd - i sceptycyzm - nie dotyczy jednak poziomu techniki bunkra (-ów), lecz spraw bardziej ogólnych. Głównie tego, co już zasygnalizowałem: że zniszczenie tych bunkrów bynajmniej nie oznacza końca konfliktu, choć wielkie zamieszanie spowoduje na pewno. Mam na myśli trzy sprawy: 1. Rzeczywista władza decyzyjna - nie na szczeblu strategicznym, lecz operacyjnym i POLITYCZNYM - nie będzie siedziała w tych bunkrach. A to ona zdecyduje, pomimo kłopotów wywołanych zerwaniem ciągłości dowodzenia, co dalej. Być może - zdecyduje, że jedynym sposobem na przetrwanie, do czasu odtworzenia ciągłości dowodzenia, będzie strategiczne uderzenie jądrowe... 2. Zniszczenie sztabów, nawet niezwykle ważnych, nie spowoduje ustania walk. Staną się one tylko bardziej chaotyczne, a przeciwnik, ten frontowy, bardziej nieobliczalny. Pisał trochę o tym Rycho. 3. Pamiętaj, że właśnie TAKIM sytuacjom miało zapobiegać wynalezienie internetu. Zanim zaczął on "żyć własnym życiem", był przełomową metodą decentralizacji centrów dowodzenia - jak by to dziwnie nie zabrzmiało. Czy sądzisz, że druga strona też nie zabezpieczyła się przed taką ewentualnością? Z tym uściśleniem - podtrzymuję swoją tezę. Pozdrawiam. Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Do Luki o kalibrach - pocisków i szpiegów 09.02.06, 21:12 marcq napisał: > > Jest też jednak coś, co brałem pod uwagę jako pewnik: sposób walki. Amerykanie > NIGDY (popraw mnie, jeśli się mylę) nie wyrzekli się sposobu polegającego na > bombardowaniu - na wszelki wypadek - wszystkiego, co się rusza i co > ewentualnie > może stanowić zagrożenie dla ich żołnierzy, a dopiero potem - na zdobywaniu > terenu. W takim wypadku informacje od Kuklińskiego nie mogły - jak to cały czas insynuujesz - pogorszyć naszej sytuacji w brazie wojny wywołanej przez Sowietów. Z informacjami czy bez - bombardowanie by było. Ale to tylko wg. Twojej logiki, która - jak o tym świadczy następny fragment - pozostawia wiele do życzenia. (choć może to nawet nie logika, a po prostu wiedza, która juz raz kwestionowałem) > Bywało i tak, że bombardowali miejsca pod względem wojskowym niemal > bezwartościowe, choć ludność cywilna cierpiała na tym bardzo - zniszczenie > Drezna przykładem. Drezno było w przemówieniach Goebbelsa sławione jako "serce narodowosocjalistycznych Niemiec". W tym samym czasie Goering zapewniał, że gdy choć jedna bomba spadnie na Niemcy to pozwoli do siebie mówić "panie Mayer". Niemcy to łykali, jak kaczyści kazania Rydzyka. O tym, że Anglicy mieli za sobą doświadczenia bombardowania Londynu (mało znacąca baza wojskowa pod Coventry) już nie bedę wspominał. Bombardowanie Drezna - wtedy prawie w samym centrum Rzeszy miało ważne znaczenie psychologiczne - złamanie wiary Niemców w swojego Fuehrera. > ...Sytuacji odwrotnej: poświęcenia WŁASNYCH żołnierzy dla > oszczędzenia bezbronnych cywilów wroga - nie znam. Takiego dowódcę należałoby rozstrzelać. > Dlaczego WŁAŚNIE TU Amerykanie mieliby się rozdrabniać > i uderzać "chirurgicznymi cięciami", o których czasami lubią mówić - i głównie > mówić. Bo - Kukliński poprosił??? Może by sie i nie rozdrabniali. Ale przynajmniej mieliby tę możliwość, której w innym wypadku nawet nie braliby pod uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Do Luki o kalibrach - pocisków i szpiegów 09.02.06, 23:22 dachs napisał: > Bombardowanie Drezna - wtedy prawie w samym centrum Rzeszy miało ważne > znaczenie psychologiczne - złamanie wiary Niemców w swojego Fuehrera. A ileż tej wiary było w nich w lutym 45? Dwie sprawy: 1. Tezę, że bombardowanie Drezna skróciło wojnę chociaż o jeden dzień można równie dobrze zastąpić tezą, że wydłużyło. Nie sposób wykluczyć, że wśród Niemców byli i tacy, którzy przed bombardowaniem Drezna myśleli tylko o tym, jak cało wynieść skórę z katastrofy i których jedynym zmartwieniem było by Amerykanie zdążyli przed Ruskimi, by im się mogli poddać, a w których - po ujrzeniu co alianci zrobili z Drezna - wstąpiła wściekłość wzmagająca chęć oporu. 2. Decyzja o bombardowaniu podjęta została z zupełnym nieliczeniem się z losem kilku tysięcy alianckich jeńców, których Niemcy trzymali w Dreźnie, nie bardzo wiedząc, co z nimi zrobić. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Drezno 10.02.06, 09:22 3. Dlaczego akurat terrorystyczny nalot na Drezno miał złamać ducha Niemców, skoro nie złamały go inne terrorystyczne naloty na Hamburg, Berlin czy Kolonię? 4. W Dreznie znalazło schronienie kilkadziesiąt tysięcy uchodźców - głównie kobiety i dzieci. Niezwykle humanitarna sugestia odrzucenia wiary w Fuehrera. 5. Pisałeś coś o rozstrzeliwaniu dowódców, Borsuku. Nie uważasz, że pod ścianę powinni powędrować anglo-amerykańscy autorzy tego ludobójstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Drezno 10.02.06, 10:35 xiazeluka napisała: > 3. Dlaczego akurat terrorystyczny nalot na Drezno miał złamać ducha Niemców, > skoro nie złamały go inne terrorystyczne naloty na Hamburg, Berlin czy Kolonię? A dlaczego nie? Jeżeli tamte nie złamały, to nie dziwota, że próbowali dalej. > 4. W Dreznie znalazło schronienie kilkadziesiąt tysięcy uchodźców - głównie > kobiety i dzieci. Niezwykle humanitarna sugestia odrzucenia wiary w Fuehrera. Trzeba to widzieć w kontekście ówczesnej propagandy hitlerowskiej. Drezno było symobolem narodowosocjalistycznego ducha. Ja nie twierdzę, że uchodźcy byli nim koniecznie przepojeni, ale to w końcu nie Anglicy wywołali te wojnę. > > 5. Pisałeś coś o rozstrzeliwaniu dowódców, Borsuku. Nie uważasz, że pod ścianę > powinni powędrować anglo-amerykańscy autorzy tego ludobójstwa? Absolutnie nie. Pisałem o dowódcach, którzy narażają niepotrzebnie życie swoich żołnierzy. Ale poczekajmy jeszcze troche to zostaną postawieni. A ONZ odbędzie się rozprawa nad Polską, która wciągnęła świat w niepotrzebną wojnę. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Drezno 10.02.06, 11:40 dachs napisał: > A dlaczego nie? > Jeżeli tamte nie złamały, to nie dziwota, że próbowali dalej. Choćby dlatego, że odmownie odpowiesz na suplikę komunistów: "Nie udało nam się zaprowadzić raju w Rosji, Polsce, Kambodży, Korei, Angoli..., daj nam spróbować jeszcze raz." > Trzeba to widzieć w kontekście ówczesnej propagandy hitlerowskiej. Drezno było > symobolem narodowosocjalistycznego ducha. Ja nie twierdzę, że uchodźcy byli nim koniecznie przepojeni, ale to w końcu nie Anglicy wywołali te wojnę. Co nie zwalnia Angoli z przestrzegania zasad konwencji genewskich, których przecież nie wypowiedzieli. Po drugie - o jakim właściwie "duchu" piszesz? Norymberga, Berlin, Bertechsgarden powiedzmy, to symbole, ale leżące na uboczu Drezno? > Absolutnie nie. Dlaczego? > A ONZ odbędzie się rozprawa nad Polską, która wciągnęła świat w niepotrzebną wojnę. To nie ma nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Drezno 10.02.06, 12:20 xiazeluka napisała: > > Absolutnie nie. > > Dlaczego? > > > A ONZ odbędzie się rozprawa nad Polską, która wciągnęła świat w niepotrze > bną > wojnę. > > To nie ma nic do rzeczy. Ma i to bardzo dużo. Postawienie ich przed sądem byłoby niczym innym jak zastosowaniem polit-poprawnych zasad dotyczących obrony koniecznej. Jeżeli by ich postawiono przed sądem, to następnym logicznym ruchem byłoby oskarżenie aliantów, że wtargnęli w granice Niemiec. A na procesie Irving podawałby pod rozwagę, czy do granic Rzeszy należy wliczyć GG, czy jednak nie? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Drezno 10.02.06, 12:38 dachs napisał: > Jeżeli by ich postawiono przed sądem, to następnym logicznym ruchem byłoby > oskarżenie aliantów, że wtargnęli w granice Niemiec. Oczywiście, że nie. Wtargnięcie w granice III Rzeszy wynikało z trwającego konfliktu zbrojnego, atak na Drezno - nie. Zgodnie z prawem międzynarodowym, konwencjami genewskimi z 1899 i 1907 r. zbrodnią wojenną był nalot na nie bronione miasto, wkroczenie na terytorium przeciwnika zaś oczywiście nie. Borsuku, umówmy się co do jednego - zbrodnie popełnione przez narodowych socjalistów NIE SĄ usprawiedliwieniem zbrodni popełnionych przez Aliantów. Obie strony mają na koncie akty ludobójstwa, pomniejszych wykroczeń (dlaczego Doenitz wydał tzw. Laconia Befehl? Ponieważ wkurzył się, kiedy usłyszał, że ratujące rozbitków U-Booty zostały zaatakowane przez amerykański bombowiec, którego załoga nie zważała na rozwinięte na pokładach flagi Czerwonego Krzyża i nadawany otwartym tekstem komunikat wyjaśniający sytuację). Podać Ci listę alianckich wykroczeń przez prawu wojennemu? Zapewniam, że nie będzie krótka. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Drezno 10.02.06, 12:46 xiazeluka napisała: > Oczywiście, że nie. Wtargnięcie w granice III Rzeszy wynikało z trwającego > konfliktu zbrojnego, atak na Drezno - nie. Zgodnie z prawem międzynarodowym, > konwencjami genewskimi z 1899 i 1907 r. zbrodnią wojenną był nalot na nie > bronione miasto, Nic mi o tym nie wiadomo, że w Dreźnie nie było obrony plot. Jeżeli ta to oczywiście masz rację. > Borsuku, umówmy się co do jednego - zbrodnie popełnione przez narodowych > socjalistów NIE SĄ usprawiedliwieniem zbrodni popełnionych przez Aliantów. Zgadzam się z tym. Ale nie jestem gotów dyskutować na temat zbrodni aliantów, wtedy kiedy dyskusja ma na celu poprawę samopoczucia Niemców. A takie właśnie tony tu (w Niemczech) słyszę Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Drezno 10.02.06, 13:50 dachs napisał: > Nic mi o tym nie wiadomo, że w Dreźnie nie było obrony plot. Jeżeli ta to > oczywiście masz rację. Nie mam pod ręką książki, jednak, o ile mnie pamięć nie myli, drezdeńskie baterie przeciwlotnicze zostały odkomenderowane w inne miejsca grubo przed nalotem - bo nie były w nie atakowanym do tej pory mieście potrzebne... > A takie właśnie tony tu (w Niemczech) > słyszę Nie obchodzą mnie Szwaby. Jesteśmy w (wirtualnej dla Ciebie) Polsce. PS. Przepraszam za skrótowość, ale mam Zejmana na karku. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: Przypowieść z elementami gruzińskiego toastu. 08.02.06, 17:15 Wiesz, ja nie śledzę tak pilnie kto pod jakim nickiem gdzie włazi. Jak mi taki wpadnie przypadkiem pod obcas, to rozkwaszam, ale szukanie i dociekanie mi już przeszło. A Twoja delikatna insynuacyjka: > Nie musisz już zmieniać nicka. Odpowiem. fajna jest, podoba mi się. Stary dobry Tyu. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: O karykaturach i kulturze. 09.02.06, 19:04 tyu napisał: > Witaj, Jacku. Witaj, tyu. Oczywiście, że pamiętam. Wybacz, że tak późno odpowiadam. Zmogła mnie grypa, wczoraj "starczyło pary" na jakieś drobne zaczepki, a nie na poważną odpowiedź w poważnym temacie. 1. Larry Flynt. Bym się upierał przy swoim zdaniu, że nie jest to karykatura Jezusa, tylko faceta, któremu grafik, z jakichś bliżej mi nie znanych powodów nadał "układ" cierpiącego Jezusa. Patrzyłem sobie dzisiaj dość długo na "Ukrzyżowanie" Salvadora Dali, to "sfilmowane" z góry, z perspektywy znad krzyża. Nie widać na nim twarzy, Mękę oddają tylko wygięte palce rąk i napięte mięśnie pasa barkowego. Zastanawiałem się, czy (gdyby dzieło to powstało TU i WCZORAJ) nasi dyżurni "obrażacze się" uznali je za obraźliwą prowokację. Wg mnie - niewykluczone. W aferze z Larry'm F. - o ile pamiętam - chodziło głównie nie tyle o postać, ale o "tło", o stereotyp, w którym wyobrażenie damskiego łona, nawet bez "szczegółów" jest czymś tak plugawym, że samo wyobrażenie sobie przez głosicieli owego stereotypu, w jaki sposób przyszli oni na świat, musi być przeżyciem potwornym. 2. > Fakt fuszerki wojska, dopuszczającej do "wycieku", > nie uprawnia do publikacji tej tajemnicy. Ponownie powtarzam, że odpowiedzialny dziennikarz przyjmuje odpowiedzialność za ew. skutki swojej publikacji. Ale karanie dziennikarza za to, że jest nieodpowiedzialny jest karaniem kozła ofiarnego, który się akurat napatoczył. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy wojsko nie znajdzie w sobie dość (bo ja wiem, czego?) by winowajców szukać we własnych szeregach. Ja się mogę nabijać z "jeńców z talibstanu" przetrzymywanych przez CIA w Klewkach, ale oczywiście nie mam o to pretensji, że dla dziennikarzy jest to "kawał tematu" (zwłaszcza w kontekście rysującej się na horyzoncie ciekawej dyskusji: co mianowicie wolno wyrządzić bliźniemu dla poprawienia naszego ogólnego bezpieczeństwa). Ja co najwyżej wyrażę swoje niezadowolenie, jeśli instytucja(e) pilnujące mojego bezpieczeństwa nie potrafią utrzymać buzi na kłódkę. A zwłaszcza, gdy "przeciek" nastąpił u Wielkiego Brata. Może trzebaby Wielkiego Brata zwyczajnie solidnie opieprzyć? 3. > Otóż, niestety, wyobrażam. > Czy kojarzysz film "Gott mit uns"? Film - oparty na faktach! - opisuje, jak > Amerykanie dopuścili w obozie jenieckim dla żołnierzy Wehrmachtu do procesu > i SKAZANIA NA ŚMIERĆ przez niemiecki obozowy sąd wojskowy kilku niemieckich > żołnierzy. Skazania za... dezercję z hitlerowskiego wojska!!! Niestety, nie kojarzę (ale może nadrobię). Przypomina mi to jednak sprawę z IV tomu "08/15" H.H. Kirsta. Tam sprawa była ciut jakby odwrotna. "Za 5 dwunasta" przed wkroczeniem Amerykanów skazany został przez sąd dywizyjny i powieszony jak najsłuszniej pewien oficer, którego zbrodnie wobec Niemców; cywilów i żołnierzy na taki wyrok zasługiwały. Po wkroczeniu Amerykanów wykonanie wyroku uznane zostało za ostatnią zbrodnię wojenną popełnioną przez hitlerowców w tym garnizonie. > sposób "przesłuchiwań" irackich więźniów przez naszych ukochanych > sojuszników? Celem przesłuchania jest uzyskanie informacji. Celem tortur jest w pierwszym rzędzie odwet, bo informacja zdobyta torturami niewiele jest warta. Tak ja to widzę i tak widzę Abu Ghraib, bo o to Ci najprawdopodobniej chodzi. Celem "tamtych" "przesłuchań" był odwet, może za 11.09. Ja to mogę zrozumieć, choć nie muszę pochwalać. Informację zdobywa się np. farmakologicznie. Czy to jest etyczne - to już inna sprawa. > "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". Np. w talibów. Bo ja, > jako należący do kręgu kultury łacińskiej, nie mam prawa. A ja, nie mający prawa (jako należący do kręgu kultury łacińskiej) jednak sobie w tych talibów rzucę. Prewencyjnie. Serdecznie pozdrawiam, J. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Najciemniej pod latarnią - do Jacqa 13.02.06, 16:10 Witaj. Tytuł dotyczy mojej ślepoty. Tyle razy tu zaglądałem i dopiero teraz dostrzegłem Twój list. Gdybyś zechciał zaczekać na odpowiedź - będę na forum ponownie za 3 dni. Zdrowia Ci życzę. M. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Wracając (z podróży) do tematu. :) Do Jacqa 16.02.06, 17:53 1. Karykatura to, czy nie? (To o Larrym Flincie.) Nie - wg Ciebie i wg mnie (co już poprzednio sygnalizowałem), tak - wg przewrażliwionych. Nie ma się o co bić. Swoją drogą - ciekawymi drogami chadza ludzkie przewrażliwienie. Choćby takie "Życie Briana": jedna wielka parodia Ewangelii - i nic. A plakat z Larrym Flintem - wrzask. 2. Tajemnica wojskowa itp. Jeśli uznasz, że "odpowiedzialność za skutki publikacji" obejmuje również wieloletnie więzienie dla dziennikarza za publikację czegoś, co było tajemnicą do momentu publikacji (czyli: nie za ujawnienie faktu, że tajemnica JUŻ została ujawniona, tylko za ujawnienie "jako pierwszy" jej TREŚCI) - zgoda. W przeciwnym wypadku - pozostajemy przy swoim. 3. Zbrodnie wojenne. Faktu opisanego przez Ciebie nie znam z kolei ja. Z Twego opisu wynika, że zwycięzcy zechcieli - małym kosztem i nie przejmując się szczegółami - wydłużyć listę zbrodni przeciwnika... Cóż, ktoś już wcześniej powiedział, że zwycięzców nikt o rację nie będzie pytał. 4. Tortury jako odwet. Nawet bardzo naginając etykę nie zgodzę się, że odwetem może być torturowanie ludzi, którzy z tamtą zbrodnią NIE MIELI NIC WSPÓLNEGO. Byli żołnierzami obalonego reżimu - i tyle. Resztę chyba widzimy podobnie. I - rzut kamieniem. Z tego, co piszesz, wynika, że nie kierujesz się chrześcijańskimi zasadami współżycia. Chyba, żeby za takie uznać zasady toruńskiego wyznania wiary... Pozdrawiam serdecznie wzajemnie. Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Wracając (z podróży) do tematu. :) Do Jacqa 16.02.06, 20:23 > 1. Karykatura i > "żywot Briana". Też mnie to zastanawiało, zwłaszcza w kontekście "Ostatniego Kuszenia", w którym (wg mnie) nic nie było obraźliwego (w "Żywocie" - już prędzej). Ale to "Żywot" latał nawet w tv, a wokół "Ostatniego Kuszenia" awantura była potężna. > 2. Tajemnica wojskowa Chyba pozostaniemy przy swoim. Nie zgodzę się na więzienie, zwłaszcza wieloletnie, dla pismaka, jeśli jest głupi. Jeśli natomiast działał "świadomie, celowo i w porozumieniu..." - to oczywiście inna sprawa. "Odpowiedzialność" wg mnie powinna się ograniczać np. do: "o, to ten co ujawnił tajemnicę, a teraz stara się o robotę u nas w redakcji, lepiej go pognajmy". > 3. Zbrodnie wojenne. "Fakt" opisany przeze mnie jest czysto literacki. Zwyciezcy rzeczywiście poszli na łatwiznę, ale chodziło bardziej o pokonanych, wśród których znaleźli się i tacy, którzy uważali, że nawet za 5 dwunasta warto zachować dbałość o zasady, czy się tym narażą zwycięzcom, czy nie - nieważne. > 4. Tortury jako odwet. Nie chciałem nigdy twierdzić, że "może". Odwet to oczywiście rzecz bardzo pociągająca, wydaje się, że uzasadniona (oczywiście jeżeli ma dotknąć winnych), ale raz - mówią, że jest oznaką słabości i dwa - podobno jak się już odwet zacznie, to trudno narzucić (odwetowi) jakieś granice. > I - rzut kamieniem. Z tego, co piszesz, wynika, że nie kierujesz się chrześcijańskimi zasadami współżycia. Chyba, żeby za takie uznać zasady toruńskiego wyznania wiary... Powiedzmy, że sobie trochę żartowałem. O tyle tylko, że widzę, że zasada "rzuć kamieniem, jeśliś sam bez winy" w otaczającym nas świecie kompletnie nie ma zastosowania, a trzymający się niej ściśle uchodzi za niezłego dziwaka, jeśli nie coś gorszego. To o niczym oczywiście nie świadczy. Są kwestie, w których np. mogę być "bez grzechu", dopóki ktoś albo coś mi nie uświadomi, że jednak jestem "z grzechem". "Zasad współżycia", jakie "uprawiam" nie nazwałbym przesadnie spójnymi (wg ogólnie przyjmowanych kryteriów). Szuflady się za mną nie chcą domknąć. Pozdrowienia! ____ Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Przy okazji do Marcqa. 16.02.06, 20:38 Myślę, że nasze rozmowy kontrolowane doprowadzone zostały do tak dużej zbieżności, że nie ma co dalej je kontynuować. Jeśli uważasz inaczej, podbij wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
marcq Do OBU Jacków :) 17.02.06, 20:40 hymen napisał: > Myślę, że nasze rozmowy kontrolowane doprowadzone zostały do tak dużej > zbieżności, że nie ma co dalej je kontynuować. Jeśli uważasz inaczej, podbij > wątek. A Jaceq napisał coś, po czym ja mógłbym napisać coś podobnego do tego, co napisał Hymen. Czyli - wygląda na to - do miłego w innej, ale równie ciekawej dyskusji! Marcq Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Do OBU Jacków :) 17.02.06, 21:44 > Czyli - wygląda na to - do miłego w innej, ale równie ciekawej dyskusji! Do miłego ! ____ Odpowiedz Link Zgłoś
qwardian Re: dziękuję wam i jestem z was dumny,... 06.02.06, 00:10 Adolf Hitler już się wypowiadał na temat dadaistów i całkowicie podzielam jego pogląd na ten temat. Nazywał ich kulturowymi neandertalczykami. Sztuka kiepska i o żadnym swobodnemu wyrażaniu swojej opini nie ma tu mowy. Tej trzeba szukać w Naszym Dzienniku, Naszej Polsce i tylko Polsce Leszka Bubla. Odpowiedz Link Zgłoś
pacyniarz Piq i spółka. 06.02.06, 12:07 Może w ramach swobód obywatelskich i to oprotestujecie?? wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3149042.html Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Piq i spółka. 06.02.06, 12:29 pacyniarz napisał: > Może w ramach swobód obywatelskich i to oprotestujecie?? > > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3149042.html Zależy co oprotestować. Interwencja policji, nadgorliwość władz i granie na ludzkich uczuciach, to wszystko jest do oprotestowania. Widzisz coś jeszcze, Pacyniarzu? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Graffiti jest czymś podobnym do pokazania języka, 06.02.06, 12:47 ale nie tym samym. Fotografowanie tego jest już zupełnie czymś innym. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Formuła ta jest nietaktowna cyniczna nieelegancka 06.02.06, 13:08 po prostu w złym guście! a tu post: Re: Popieram Grzegorza Gaudena. Kto jeszcze? acojanato 06.02.06, 10:55 + odpowiedz Przestańcie wierzyć w te bajki o obronie wolności słowa. Rzeczpospolita należy do skandynawskiej grupy ORKLA i tym należy tłumaczyć umieszczenie na jej łamach karykatur Mahometa. Po prostu Skandynawowie narobili smrodu i jedynym ratunkiem jest teraz zasmrodzenie całej Europy, tj. rozproszenie odpowiedzialności na inne kraje - aby gniew muzułmanów nie ogniskował się jedynie na Danii i Norwegii. Wszystkim tym pseudoobrońcom wolności wypowiedzi, chciałbym zwrócić uwagę, iż religia chrześcijańska także zabrania robienia obrazów, rzeźb itp. i m.in. oddawania im czci - mówi o tym jedno z przykazań Dekalogu - ale żeby o tym wiedzieć trzeba chociaż raz zajrzeć do Biblii. Uważam, że jeżeli dziennikarz czy "artysta" w taki sposób wykorzystuje religię to świadczy to tylko o tym, iż jest miernotą. Najprościej zaszokować społeczeństwo ściągając spodnie ("Wow, talk-show, znów ktoś przed ekranem spodnie zdjął...") czy na tle krucyfiksa umieszczać męskie genitalia... Świadczy to tylko o tym, iż autor nie ma nic do zaoferowania. Dowód - kto słyszy o obecnych pracach Pani Nieznalskiej? Sama sobie strzeliła gola - wykorzystała limit szokowania. Wracając do Rzepy - czy jeżeli jakiemuś Polakowi stanie się teraz krzywda z rąk ekstremistów muzułmańskich, to czy Pan redaktor pojedzie do jego rodziny przekazać ów news i oświadczyć, że tej ofiary wymaga tzw. wolność słowa? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: Formuła ta jest nietaktowna cyniczna nieelega 06.02.06, 13:17 Rozważ alternatywę, pokazanie języka pozostawiamy w sferze ocen moralnych, pokazanie języka wpisujemy w kanon najgroźniejszych przestępstw przeciw podstawowym prawom obywatelskim i powodującym międzynarodowe reperkusje. Z góry zaznaczam, że wolności słowa nie rozumiem jako prawa do pisania wyłącznie pięknych, grzecznych i zgodnych z moimi normami moralnymi tekstów. Czy przyjdziesz do rodziców szczeniaka, który pokazał język i którego zabił kamieniem obrażony w swych uczuciach katolik, że tej ofiary wymaga wiara w chrześcijańskiego Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 __________Pokrętne nadużycie które staje się normą 06.02.06, 13:32 hymen: > zaznaczam, że wolności słowa nie rozumiem jako prawa do pisania wyłącznie > pięknych, grzecznych i zgodnych z moimi normami moralnymi tekstów. Czy > przyjdziesz do rodziców szczeniaka, który pokazał język i którego zabił > kamieniem obrażony w swych uczuciach katolik, że tej ofiary wymaga wiara w chrześcijańskiego Boga? Pokrętność polega przyjętych w złej wierze Twych kłamliwych założeniach, bo 1) Nie ma symetrii odwracalnej mdz „ofiarą” katolika i muzułmanina 2) Nie ma Dżihadu w katolicyzmie Stad przykład Twój jest nieadekwatny i nie przystawalny do okolicznosci. Polemika zadrażniania, jobowania, obrażania prowokowania kłoci się z zasadą katolicką „ty we mnie kamieniem a ja chlebem”. Jakich norm Ty przestrzegasz? Niepolskich? Niekatolickich? Niecywilizowanych? Jakich? Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: __________Pokrętne nadużycie które staje się 06.02.06, 13:49 hasz0 napisał: > > Pokrętność polega przyjętych w złej wierze Twych kłamliwych założeniach, > bo > 1) Nie ma symetrii odwracalnej mdz „ofiarą” katolika i muzułmanina Tego doprawdy nie rozumiem. > 2) Nie ma Dżihadu w katolicyzmie Nie zmienia to postaci rzeczy. Mówimy o zachowaniach, które nie są nawet na milimetr podobne do Dżihadu. Pokazanie języka, grafiti, fotografia, to są rzeczy, o których tu mowa. > > Stad przykład Twój jest nieadekwatny i nie przystawalny do okolicznosci. > Polemika zadrażniania, jobowania, obrażania prowokowania kłoci się z zasadą > katolicką „ty we mnie kamieniem a ja chlebem”. > Jakich norm Ty przestrzegasz? Niepolskich? Niekatolickich? Niecywilizowanych? > Jakich? Co to ma do rzeczy, skoro rzecz tkwi w szczgółach? Za dużo pytań. Odpowiedz Link Zgłoś
piq Haszu, jesteś oczywiście... 06.02.06, 16:30 ...z poglądów socjalistycznym lewakiem i nie wątpię w to, że ograniczenie wolności wypowiedzi to dla ciebie rzecz oczywista. Zadałeś pytanie: > Jakich norm Ty przestrzegasz? Niepolskich? Niekatolickich? Niecywilizowanych? > Jakich? On przestrzega norm wolnego obywatela i broni podstawowych wartości cywilizacji głęboko zakorzenionej w chrześcijaństwie, drogi towarzyszu. Bo to chrześcijaństwo w swoich założeniach poprowadziło człowieka do indywidualnej wolności. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 krucjata Busha 07.02.06, 08:50 hasz0 napisał: > 2) Nie ma Dżihadu w katolicyzmie Co prawda metodysta to nie katolik. Jednak powolywal sie nieopatrznie na katolickie dziedzictwo. Wiem, ze nie bylo nawet Krzyzakow (Deutsche Orden) jako jednej z organizacji realizujacej katolicki Dżihad. Masz haszku katolickie podejscie do Prawdy. Nawet mnie nie zaskakujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Hasz obraza katolikow 06.02.06, 13:38 hasz0 napisał: > Wszystkim tym pseudoobrońcom wolności wypowiedzi, chciałbym zwrócić uwagę, iż > religia chrześcijańska także zabrania robienia obrazów, rzeźb itp. i m.in. > oddawania im czci - mówi o tym jedno z przykazań Dekalogu - ale żeby o tym > wiedzieć trzeba chociaż raz zajrzeć do Biblii. Co raz czesciej zgadzamy sie w 100 procentach. Od dawna twierdze, ze katolicyzm, a w szczegolnosci polski nie jest chrzescianstwem. Hasz bezrefleksyjnie cytujac przyznaje mi racje, ze katolickie falszerstwo II przykazania jest ewangelizacyjnym wykluczeniem z chrzescianstwa. Racja jest najwyrazniej po stronie bosniackich bogomilcow - obecnie islamistow. Czas juz wodoglowie spuscic do WC. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: Hasz obraza katolikow 06.02.06, 13:49 - bezrefleksyjnie? "katolickie falszerstwo II przykazania jest ewangelizacyjnym wykluczeniem z chrzescianstwa." Chrześcijanie interpretują - to Ty fałszujesz nadinterpretecją. II Nie będziesz miał, wzywał imienia...na daremno. Gdzie tu mowa o obrazie i obrazie? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 co bylo na kamiennych tablicach? 06.02.06, 13:54 hasz0 napisał: > - bezrefleksyjnie? > > "katolickie falszerstwo II przykazania jest > ewangelizacyjnym wykluczeniem z chrzescianstwa." > > Chrześcijanie interpretują - to Ty fałszujesz nadinterpretecją. Ja nic nie musze interpretowac. Mnie wystarczy tekst ze Starego Testamentu - Piecioksiegu - Tory. > II > Nie będziesz miał, wzywał imienia...na daremno. > > Gdzie tu mowa o obrazie i obrazie? No wlasnie co wyryl Jahwe pod II ba tablicach wreczonych Mojzeszowi? Katolickie klamstwo? Watpie. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Formuła ta jest nietaktowna cyniczna nieelega 06.02.06, 20:46 hasz0 napisał: > acojanato 06.02.06, 10:55 + odpowiedz Ten drugi wabi się exuajzed. Towarzycho Popierania Własnej Tfurczości. Jednego bez drugiego nie uświadczysz, jak Lelum i Polelum (wybacz niestosowność porównania). Zaspamowali całe "Media" jednym i tym samym tekstem. David locke jest wyjątkowo tolerancyjny. Przypuszczam, że jeden jest pacyną drugiego. Agentura, pies ich trącał. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Formuła ta jest nietaktowna cyniczna nieelega 06.02.06, 21:13 > "Wracając do Rzepy - czy jeżeli jakiemuś Polakowi stanie się teraz krzywda z > rąk ekstremistów muzułmańskich, to czy Pan redaktor pojedzie do jego rodziny > przekazać ów news i oświadczyć, że tej ofiary wymaga tzw. wolność słowa?" A takie zagranie, świadczy moim zdaniem o wyjątkowym sparszywieniu zagrywającego. Zupełnie nie pojmuję, po co toto ohydztwo cytujesz. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
owca_czarna Re: Piq i spółka. 06.02.06, 13:14 hymen napisał: > pacyniarz napisał: > > > Może w ramach swobód obywatelskich i to oprotestujecie?? > > > > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3149042.html > > Zależy co oprotestować. Interwencja policji, nadgorliwość władz i granie na > ludzkich uczuciach, to wszystko jest do oprotestowania. Widzisz coś jeszcze, > Pacyniarzu? Pacyniarzu, to ja jestem tchórzem , bo uważałam, że Rzepa nie powinna umieszczać na swoich stronach wizerunku Mahometa. Więc i tu powinnam głośno krzyczeć, nie obrazajcie uczuć religijnych (hmm choć sama krzyżem w kościele nie leżę ). Ale mój "mahometanski" strach był wynikiem obaw przed reakcją dziczy. W graffiti przedstawiajacym Jezusa z komórką nie widzę nic złego. A Matka Boska? Czy to aby na pewno ona? Myślalam, że to Unie Europejska, tyle tych gwiazdek ma nad głową owca_czarna Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Piq i spółka. 06.02.06, 20:53 > Ale mój "mahometanski" strach był wynikiem obaw przed reakcją dziczy. Reakcja taka przystoi niewieście. Reakcją męską na "reakcję dziczy" jest dziczy eksterminacja, jeśli pozwoli sobie przyjść TU i rozrabiać. Potem Tyu napisze, że nawołuję do przemocy i będzie chyba miał rację. No, to napiszę tylko, że reakcja Małego Kazia na publikację Gaudena (z dziczą w tle) jest mazgajstwem. Dzisiejszych przeprosin Gaudena (na razie) po prostu nie rozumiem. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
pacyniarz Wystarczy w zupełności. 06.02.06, 13:22 Ale ogólnie postępowanie prokuratora jest śmieszne. >Doszliśmy do wniosku, że jeśli mamy oceniać, czy doszło do obrazy uczuć >religijnych, to trzeba zobaczyć graffiti na własne oczy - tłumaczy Jerzy >Procner, prokurator rejonowy z Myślenic. >- Czy zatem nie lepiej byłoby przejść się do galerii, żeby zobaczyć całą >wystawę, a nie tylko wyrwane z kontekstu prace? - Nie widzę powodu, żeby >chodzić na tego typu wystawy - kończy rozmowę z "Gazetą" Procner. Jakby ktos oprotestował marmurową rzeźbę to też by mu to do biura targali? Żeby mógł obejrzeć? Wygodny. Odpowiedz Link Zgłoś
owca_czarna To tylko w filmach ..... 06.02.06, 13:28 ... Holyłód prokuratorzy biegają za "przestepcami" (napisalam w kurzych łapkach, bo przestepcą jest się wtedy, gdy sąd wyda wyrok ) nasi prokuratorzy kochaja ciepło swoich kancelarii. owca_czarna Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Wystarczy w zupełności. 06.02.06, 20:59 > "Doszliśmy do wniosku, że jeśli mamy oceniać, czy doszło do obrazy uczuć > religijnych, to trzeba zobaczyć graffiti na własne oczy - tłumaczy Jerzy > Procner, prokurator rejonowy z Myślenic. > - Czy zatem nie lepiej byłoby przejść się do galerii, żeby zobaczyć całą > wystawę, a nie tylko wyrwane z kontekstu prace? - Nie widzę powodu, żeby > chodzić na tego typu wystawy - kończy rozmowę z "Gazetą" Procner." "Nie widzi powodu". Ten właśnie fragment uważam za najpyszniejszy w całej hecy. Co te Myślenice winne, że mają takiego pecha do takich funkcjonariuszy? > Jakby ktos oprotestował marmurową rzeźbę to też by mu to do biura targali? > Żeby mógł obejrzeć? Wygodny. Funkcjonariusz prokuratury Procner pewnie by ją przytaszczył na własnym grzbiecie. Funkcjonariusz prokuratury Procner oczywiście w niczym nie przypomina Robespierre'a. Tamten był tak Nieprzekupny, że aż Niezależny. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
dachs pacyniarzu, uprzejmie pytam 06.02.06, 15:07 czy do Ciebie dojdzie kiedys sens tego co czytasz? Dlaczego mamy to oprotestowac skoro - w odroznieniu od robiacych w portki tchorzy, co potepiaja Gaudena - opowiadamy sie za wolnoscia wypowiedzi? Odpowiedz Link Zgłoś
pacyniarz Dachsie, uprzejmie odpowiadam. 06.02.06, 16:55 Jeżeli już, to macie oprotestować zabranie tych obrazków przez policmajstrów, a nie wystawę jako taką. W ramach wolności wypowiedzi rzecz jasna. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs pacyniarzu jeszcze uprzejmiej odpowiadam. 06.02.06, 17:25 my nie oprotestowujemy niczego, poza zinstytucjonalizowana ingerencja w cudza wolnosc. Idz ze swoimi pretensjami pod innym adresem. Odpowiedz Link Zgłoś
piq Re: Piq i spółka. - oczywiście 06.02.06, 16:25 Oczywiście. Interwencja policji i nadgorliwość władz jest godna potępienia i pogardy. Jak się to komuś nie podoba, to niech idzie do sądu i żąda czego chce. Won z łapami od wolności wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
pacyniarz Ładnie. I o to chodzi. 06.02.06, 16:49 piq napisał: > Oczywiście. Interwencja policji i nadgorliwość władz jest godna potępienia i > pogardy. > > Jak się to komuś nie podoba, to niech idzie do sądu i żąda czego chce. Won z > łapami od wolności wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Piq i spółka. 06.02.06, 20:41 pacyniarz napisał: > Może w ramach swobód obywatelskich i to oprotestujecie?? > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3149042.html A co tu oprotestowywać? Fakt udokumentowania przez kogoś fotograficznie graffiti, jakie występują na murach Europy? Czy może uważasz, że przedstawienie postaci Chrystusa z komurą w dłoni uwłacza Mu w jakikolwiek sposób? Czy też (ja przypuszczam) nie podoba Ci się nadgorliwość (gorsza od faszyzmu) w tej sprawie (tzw. "zabezpieczenie powództwa PRZED wyrokiem sądu)? Jeśli tak, to powiem, że owszem, mnie TEŻ się nie podoba. Ale ja mówię tylko we własnym imieniu. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: dziękuję wam i jestem z was dumny,... 06.02.06, 14:32 No ja zaryzykuję takie porównanie, że to co Rzepa urządziła to jest jak niedawne marsze homików. Oni też o "wolności i prawa" prowokują. Wiadomo było przed publikację, ze ta obraża uczucia muzułmanów. Po co było robić coś co jakimś tam ludziom sprawia przykrość? Zaczęło się od prowokacji a Rzepa w imię dość naiwnie rozumianego bronienia wartości dała się podejść. Oczywiście gazeta miała prawo ale zdecydowanie smaku dobrego czy wyczucia w tym działaniu nie było. Opowiadanie o "solidaryzowaniu" jest nie na temat. Solidaryzować się powinno bynajmniej w obrażaniu kogokolwiek. A. ps. i nie wiem po co premier wplątał w to państwo polskie, wystarczyłby komentarz rzecznika czy ministra od tych spraw, no ale Marcinkiewicz chyba jest chory na "medialność" Odpowiedz Link Zgłoś
patience To nie jest takie proste 06.02.06, 15:29 alfalfa napisał: > No ja zaryzykuję takie porównanie, że to co Rzepa urządziła to jest jak > niedawne marsze homików. Oni też o "wolności i prawa" prowokują. Wiadomo było > przed publikację, ze ta obraża uczucia muzułmanów. Po co było robić coś co > jakimś tam ludziom sprawia przykrość? w nocy zaczelam sie przymiezac do napisania wiekszego tekstu na ten temat ale on wymaga qoope pracy a teraz jestem troche zablokowana. To nie jest tylko spor typu wojna swiatow i clash cywilizacji. To rowniez spor wewnatrz cywilizacji zacodniej. Malo kto zwrocil uwage, ze rozmaite struktury miedzynarodowe usilowaly wywrzec presje na malutkim panstwie zeby jego premier swiadomie zlamal konstytucje. To jest spor nie tylko na poziomie idei, ale tez na bardzo praktycznym (i posiadajacym dalekosiezne konsekwencje) poziomie ustrojowym. A poza tym te karykatury to tylko zaplon napiec ktore i tak sie musialy predzej czy pozniej ujawnic. Gdyby nie one, byloby cos innego. Francja prekursorem. Generalnie nie zgadzam sie z koncepcjami wojny swiatow, sadze, ze to jest spor wieloplaszczyznowy a nie zderzenie czolowe dwoch przeciwstawnych sil, i ze dzialania motywowane strachem i panika nigdy sie nie koncza dobrze. Swait muzulmanski ma swoje wartosci, my swoje. Szanujmy swoje tak samo, jak muzulmanie szanuja swoje. Naszym wynalazkiem jest demokracja parlamentarna, psucie ustroju ze strachu to nie najlepszy pomysl. Wojna swiatow to tez nie najlepszy pomysl, ale sie na pewno jej nie uniknie przez ustepowanie przed terrorem. To jakby POlska ma w tej dziedzinie cos do powiedzenia, szczegolnie z czasow kiedy byla uwiklana pomiedzy totalitarnymi Niemcami a totalitarnymi Sowietami. Zachodnim Europejczykom sie nie chcialo bronic Polski, ustepowali przy aneksji Czech, etc, i co z tego wyniklo? Prawda o karykaturacvh jest rowniez taka, ze po mediacvh arabskich kraza karykatury zywcem kopiowane z propagandy hitlerowskiej, a organizacyjnie jest rowniez bardzo silnie widoczny wplyw totalitaryzmu sowieckiego, nawet na poziomie personalnym, o ustrojowym czy partyjno-organizacyjnym nie wspominajac. Najgorsze elementy obu XX wiecznych totalitaryzmow mieszaja sie ze soba w jednym tyglu i stanowia bardzo niebezpieczna mieszanke. To tez jest prawda o Polwyspie Arabskim i rozmaitych nurtach swiata islamu. A z drugiej strony prawda jest buta Europejczykow, ktorzy w ramach polityki postkolonialnej przez cale lata finansowali wlasnie potomkow arabskich sojusznikow Hitlera zamiast stawiac na demokracje. No i mamy co mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 wysoka wartosc obludy 06.02.06, 18:05 patience napisała: > Swait > muzulmanski ma swoje wartosci, my swoje. Szanujmy swoje tak samo, jak muzulmani > e > szanuja swoje. Absolutnie nie moge sie zgodzic z takim stawianiem sprawy. O zadne "wartosci" tu nie chodzi lecz o wladze. Takze wladze nad tlumem, nad islamskimi moherami. Koran zakazuje konkurowania ze Stworca, zakazuje sporzadzania wizerunkow istot zywych - zwierzat i ludzi. Jazdy islamista przyjezdzajacy do Europy bez watpienia sprzeniewierza sie "swoim" "zasadom" religijnym. On posiada paszport ze swoim zdjeciem. Konkuruje swym wizerunkiem z Allahem. Kazdy islamista, ktory oglada telewizje jest obludnikiem. Kazdy islamista, ktory oglada ilustracje w gazecie jest heretykiem. Kazdy, ktoremu przedstawiono dowod, ze Eurpoejczycy maja ksiazki z ilustracjami jest heretykiem. Bez watpienia w protestach nie uczestnicza "obroncy wiary". Protestuja oplaceni chuligani pod kierownictwem bandytow. Podpalanie i dewastowanie cudzego mienia jest penalizowane przez wszelkie kodeksy karne, takze przez Koran. Wspoluczestnictwo w czynie bandyckim jest wiec niewatpliwe. Jezeli przyjac, ze podpalanie jest czynnoscia religijna to Busz niewatpliwie wyrazal w Iraku swe uczucia religijne. Oto dlaczego wyzej cenie ateizm. Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: wysoka wartosc obludy 06.02.06, 20:16 W zasadzie sie z toba zgadzam ze wszystkim, oprocz ateizmu. Uwazam ze agnostycym jest lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 za wysokie progi 06.02.06, 20:27 patience napisała: > W zasadzie sie z toba zgadzam ze wszystkim, oprocz ateizmu. Uwazam ze agnostycy > m > jest lepszy. Znam definicje agnostycyzmu. W ogole nie czuje o co chodzi. Nie probuj nawet mi tego wyjasniac. Chyba ktos kiedys na forum probowal. Skutek zerowy. Ja nie potrafie przedstawic dowodu na nieistnienie jednorozca. Poza oczywiscie istnieniem postaci literackiej. Empirja jako dowod jest dla mnie zbyt wartosciowa. Aglutynacji empirji nie trawie. Odpowiedz Link Zgłoś
owca_czarna a ja bym chciała wiedzieć :(( 06.02.06, 21:08 Zarknęłam do słownika i czytam: agnostyk - zwolennik agnostycyzmu, idealistycznego poglądu filoz., negującego (częściowo) możliwość poznania świata i rządzących nim praw, związków przyczynowych, natury, "istoty rzeczy"; Wiem tylko to, że religia opiera się na wierze, a nie poznaniu. Czyli, jak tłumaczyć agnostycyzm w odniesieniu do religii? Nic z tego nie rozumiem .... A juz kiedys miałam o to pytać, ale nie było okazji ... owca_czarna Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: a ja bym chciała wiedzieć :(( 06.02.06, 22:44 Ja Ci moge po amatorsku. Wyobrazmy sobie, ze wiedza jest kregiem. Im wiecej wiedzy tym wieksza jest powierzchnia kola. Ale tez jest wieksza dlugosc okregu - granicy niewiedzy. Czyli im wiecej wiemy tym wieksza mamy swiadomosc niewiedzy. Ateista uwaza, ze na zewnatrz kola jest niewiedza. Agnostyk, ze i niewiedza i bog (albo inna transcedencja). Reszta umieszcza tam bogow. Roznice miedzy ateistami a reszta opieraja sie na ostrzu brzytwy Ockhama. Ateisci oszczedzaja nawet na mysleniu. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: a ja bym chciała wiedzieć :(( 06.02.06, 23:31 rycho7 napisał: > Ateisci oszczedzaja nawet na mysleniu. A to nawet widać. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 psychoanaliza fantazji 07.02.06, 08:18 dachs napisał: > rycho7 napisał: > > > Ateisci oszczedzaja nawet na mysleniu. > > A to nawet widać. Ty bedac przemalowanym "ateista" koncentrujesz sie glownie na urojeniach, fantazjach, prymatem mysli. No i masz pretensje, ze Cie niedoceniam. Paranoja jest wlasnie problemem z odroznianiem empirji od urojen. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: psychoanaliza fantazji 07.02.06, 08:35 ja nie jestem ateista Rychu. Nie wiem kto Ci to mowil, ja na pewno nie. Znowu wykonujesz jakies holubce myslowe na podstawie przeslanek, ktore sam wymysliles Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 wspomnienia 07.02.06, 08:45 dachs napisał: > ja nie jestem ateista Rychu. > Nie wiem kto Ci to mowil, ja na pewno nie. Odlegle czasy. Jakis forumowicz o nicku Borsuk, przed zmiana pseudo na Dachs, tak twierdzil. Bardzo malo przekonywujaco wobec faktow uprawianej przez tegoz forumowicza propagandy. Zawsze w zwiazku z tym widzialem w Tobie falsz. Wydawalo mi sie, ze wobec K52 stale udawales niekatola. Nieskutecznie i podle. Tak mi sie utrwaliles. Nie przygotowalem sie niestety do udowadniania. Nie uzywam magnetofonu jak Adas. Sadze jednak, ze nagranie cos by wykazalo. Moja chata z kraja. To Ty chcesz sie rozliczac tez z tego przed Allahem (w Trojcy Jahwe/Ojciec/Allah jedynym) Ostatecznym. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: wspomnienia 07.02.06, 10:04 ja nie jestem tez katolem Rychu. Swiat nie jest czarnobialy. ) Kombinuj dalej Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 tak Ci sie jedynie wydaje 07.02.06, 10:16 dachs napisał: > ja nie jestem tez katolem Rychu. Mam oczy. Twoje zdanie nie zmienia mi ilosci dioptrii. Smrod tez wyczuwam. To sie myje a nie perfumuje. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Niezupełnie 07.02.06, 07:22 rycho7 napisał: > Agnostyk, ze i niewiedza i bog (albo inna transcedencja). Nie "i". "Lub". Nasza niewiedza nie uprawnia nas do przesądzania zawartości pozaokręgowej. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nastepny dowod na nieistnienie bogow 07.02.06, 08:15 xiazeluka napisała: > Nasza niewiedza nie uprawnia nas do przesądzania zawartości pozaokręgowej. Zgrabnie to ujales. Po co wiec inwestujesz w lapowki aby korumpowac Sedziego Ostatecznego? Nie boisz sie rewolucjonistow moralnych? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka To niskie wygodnictwo 07.02.06, 09:07 Znaczy, ten agnostycyzm. Religiant i ateista to lustrzane odbicia, jedni i drudzy przyjmują coś na wiarę, agnostyk stoi z boku i drapie się po głowie. Jeśli Bóg istnieje, to religiant obwieści "A nie mówiłem?!" To samo powie ateista, kiedy nastąpi zdarzenie przeciwne. Agnostykowi zaś pozostanie przyjęcie tego do wiadomości. A zatem - czy nie uważasz, że ateizm to strata czasu? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 realizm 07.02.06, 09:32 xiazeluka napisała: > A zatem - czy nie uważasz, że ateizm to strata czasu? To skomplikowane. Chodzenie na filmy fantastyczne (fabularne) byloby strata czasu. Jednak czesto przekladamy rozrywke nad prace. Brzytwa Ockhama oszczedza czas. Uwalnia od bezplodnych rozwazan. Jest ewidetnym oszczedzaniem czasu. Ateista nie mantruje rozancem. Woli przy piwku lub winku popierzyc o d.pie Maryni. Funkcjonariusze Pana B wykonuja zawod oszustow. Oni czasu nie traca. Natomiast ich klienteli nie rozumiem. Korumpowanie Sedziego Ostatecznego to jak dla mnie nie jest postepowanie moralne. Dlaczego mialbym sie dawac wpychac w psychozy seksualne? Wszystko jest na swoim miejscu. Cipka cycatej 15-latki takze jest na miejscu. Zgodnie z wola boska. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Potrzeba 07.02.06, 09:49 Ludzie "od zawsze" (skrót myślowy) szukali rozrywek, czy to poprzez smarowanie koslawych rysunków na ścianie jaskini, stosunki seksualne z efebami, po oglądanie filmów. Pracują z konieczności, jednak oddają się uciechom z własnego wyboru. Dla mnie to oznacza prostą rzecz - rozrywka jest nieodzowna dla natury człowieka (śmiech odpręża fizycznie i psychicznie, spala kalorie, dodaje energii i tak dalej). Jest korzystna dla organizmu człowieka. Idąc tym tropem - gusła, religie, zabobony także towarzyszą człowiekowi "od zawsze" i także dają pożywkę duchową w sensie nadziei, siły ducha czy czego tam (pomińmy, proszę, krucjaty, inkwizycje i wybijanie zębów nieprzestrzegającym postu, bo nie o to chodzi); a zatem, posiadanie wiary jest równie korzystne dla organizmu jak uczęszczanie do kina na romantyczne komedie. Nie ma więc znaczenia, czy Bóg istnieje czy nie, ważne są odpowiednie dekoracje (kościół), układ choreograficzny (masza) i reakcja publiki (pozytywne emocje). Wiara w dobroć tajemnicy pozaokręgowej jest pożądana, ponieważ korzystna dla indywidualnego rozwoju człowieka. Z tego punktu widzenia można porównać funkcjonariuszy KK do cwaniaków z Holiłud - oni też są "oszustami", jako że kreują rozrywkę. Czy to niemoralne? Do kina i do kościoła chodzisz z własnej woli... Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 watek jest o wolnosci slowa 07.02.06, 09:59 xiazeluka napisała: > Do kina i do kościoła chodzisz z własnej woli... W stosunku do kosciola jest to Twoje i nie tylko Twoje oszustwo. I doskonale o tym wiesz. Niezaleznie od tego, ze zapewne za chwile bedziesz udawac, ze nie wiesz i bedziesz zamulal oczekiwaniem dowodow. W tym Cie oleje. Obrazanie poprzez fotograficzna dokumenatcje grafitti z Hiszpanii jest przeswietna [xe]konstrukcja [xe]umyslkowa. Prokuratura tez powinna sie samooskarzyc. Przygotowala fotograficzna dokumentacje do PUBLICZNEJ prezentacji przed sadem. Karykatura proroka wymaga przedstawienia dowodu w postaci wizerunku tegoz. Sad wie jak on wygladal? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Skąd ta nagła rejterada? 07.02.06, 10:29 Gaworzymy sobie przyjaźnie, a Ty nagle zaczynasz stroić małpie miny. Przecież to niepoważne, na poziomie przedszkola... Boisz się czegoś? Uprzejmie proszę o zaprzestania mi wmawiania motywów, ponieważ to jest właśnie oszustwo. Wyjaśniłem dokładnie, co mam na myśli, więc nie manipuluj. Nie uchylam się od odpowiedzialności za swoje słowa, nie mam jednak zamiaru poczuwać się do własności Twoich urojeń, które nachalnie usiłujesz mi wtrynić. Akwizytorom zatęchłych natręctw wstęp wzbroniony. Nie oczekuję od Ciebie dowodów, ponieważ na razie to ja stawiam tezy. I nie wmawiaj mi, że "oszustwem" jest realizacja własnych pragnień, nawet jeśli te pragnienia sprowadzają się do przyjemności bycia zwodzonym przez swoje wyobrażenia o sferą pozapoznawczą. Ja piszę o indywidualnych potrzebach człowieka, a nie o ofercie KK. Dopóki tego nie pojmiesz, dopóty będziesz wpadał w pułapkę zacietrzewienia. Boisz się kierunku, w który skręciliśmy? Odpowiedz Link Zgłoś
basia czy mozna udowodnic 07.02.06, 10:55 mysl czlowieka? dokladnie i konkretnie "mysl", albo "uczucie" Odpowiedz Link Zgłoś
basia Moze bardziej Rycha 07.02.06, 11:03 bo to on upiera sie, zeby udowadniac, ale nie wylaczam naturalnie innych rozmowcow. Tym bardziej Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 to Ty uwazasz, ze sie upieram 07.02.06, 12:08 basia napisała: > bo to on upiera sie, zeby udowadniac Ja niezmiennie twierdze, ze bogowie istnieja jak najbardziej - jako postaci literackie. To nawet wiecej niz ich istnienie w Twojej mysli. Byc moze nie zauwazylas, ze spor o istnienie nie dotyczy ani mysli ani literatury. Czy to jest moj problem czego Ty nie zauwazylas? Moge jedynie sobie zanotowac Twe ulomnosci w percepcji. Odpowiedz Link Zgłoś
basia udowodnij mi, ze istniejesz 07.02.06, 12:26 ze Twoja babcia i dziadek istnieli. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie mam takiej potrzeby 07.02.06, 12:53 Jako program komputerowy do "dyskutowania" jestem wdzieczny programiscie, ktory mnie stworzyl. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Wyjaśniło się 07.02.06, 13:39 Rysio ma samoświadomość - czyli jest systemem komputerowym Skajnet znanym z filmów o Terminatorze. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: masz samoświadomość? n/t 07.02.06, 16:14 Z tym pytaniem zwroc sie do programisty. Przed zakonczeniem procesu patentowania mam nie udzielac odpowiedzi na takie pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie nagła rejterada - doswiadczenie 07.02.06, 12:02 xiazeluka napisała: > Boisz się czegoś? Znam Cie jak zly szelag. G.wno jednak obchodze z daleka. Na mile slowka mnie nie nabierzesz. Stale czuje od Ciebie smrod libe[xe]debilizmu. > Ja piszę o indywidualnych potrzebach > człowieka, a nie o ofercie KK. Dopóki tego nie pojmiesz, dopóty będziesz > wpadał Nie wiem o czym piszesz. Wiem, ze zdefiniuijesz to na koncu "dyskusji". Takie sztuczki mam w d.upie. Choc to dla takich jak Ty i tak za wysokie progi. > Boisz się kierunku, w który skręciliśmy? I tak nigdy nie pojmiesz. Tne brzytwa Ockhama. Oszczedzam czas. Bo z gory wiadomo, ze zadawanie sie z [xe]debilizmem jest strata czasu. Nie sadze abys mi postawil piwo pod budka z piwem. Jaka to wiec rozrywka sluchanie Twej artykulacji po Twoim dzis 58 piwie? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Nazywajmy rzeczy po imieniu - tchórzysz 07.02.06, 12:23 Ja Ciebie też znam, kolego sympatyczny, jednak nie mam zamiaru Cię przekreślać tylko dlatego, że masz siebie za stojącego najwyżej. Z nieistniejącym Bogiem, Rysiu, na zdrowie. Powiedzmy sobie szczerze - ucieczka w dziecinne inwektywy to zasłona dymna, Twój stary i wielokrotnie sprawdzony sposób obchodzenia mielizm własnego rozumowania; zawsze zaczynasz się zapluwać, kiedy nie potrafisz znaleźć odpowiedzi. Normalny człowiek w takiej sytuacji prosi "Napisz wyraźnie, co masz na myśli", Ty natomiast demonstracujnie się obrażasz i popadasz w sprzeczności: "Nie wiem o czym piszesz. Wiem, ze zdefiniuijesz to na koncu "dyskusji". Takie sztuczki mam w d.upie. Choc to dla takich jak Ty i tak za wysokie progi." Nie wiesz, ale wiesz. Zamiast dowiedzieć się na początku o co chodzi, wolisz "wiedzieć" swoje, by następnie na podstawie tej "wiedzy" formułować wnioski. To tchórzostwo, Rysiu, i to takie niskie, rynsztokowe. Czy ja Cię zmuszam do czegoś? Boisz się, to odejdź w milczeniu, zamiast wrzucać swoje odchody w wentylator. > I tak nigdy nie pojmiesz. Tne brzytwa Ockhama. Rysiu, chyba nie zauważyłeś, że jesteśmy na forum dyskusyjnym. Tobie się wydaje, że jesteś na ambonie, skąd wygłaszasz ateistyczne kazania. Poderżnij sobie brzytwą Ockhama gardło, przestaniesz mnie śmieszyć. > wiadomo, ze zadawanie sie z [xe]debilizmem jest strata czasu. Przecież właśnie się zadajesz. Zgubiłeś swoją brzytwę? A może jest z plastiku, ponieważ skorzystać z niej nie potrafisz? > Jaka to wiec rozrywka sluchanie Twej > artykulacji po Twoim dzis 58 piwie? Tego właśnie nie wiem, Rysiu. Ponieważ jednak uwielbiasz gryźć skarpetki to przypuszczam, że jakiś powód jednak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Nazywajmy rzeczy po imieniu - tchórzysz 07.02.06, 12:54 Moge Ci maly Kaziu sprawic przyjemnosc. Tchórze. Wystarczy? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Przewidziałem to odszczeknięcie 07.02.06, 13:40 Nie jestem więc zaskoczony. Masz coś jeszcze mało interesującego do zakomunikowania, kolego Brzytew? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 powtorze, bo masz klopoty z percepcja 07.02.06, 16:13 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36348018 > "W tym Cie oleje." Tak napisalej juz wczesniej w linkowanym poscie. Mam powtarzac do znudzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Ja też powtórzę, bo udajesz teraz przyjezdnego 07.02.06, 16:35 Tchórzliwe zapowiedzi zauważyłem, dlatego też bez trudności przewidziałem Twoją reakcję. Przypomnę Ci jeszcze, że nie jesteśmy u Ciebie w salonie, więc nie masz powodu się obrażać, że Ci depczę po dywanie - ponieważ tego dywanu tu nie ma. A konkretnie napisałem wcześniej to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36350045 Polecam Twojej uwadze ostatni akapit - nie wymagam od Ciebie dowodów. Przeczytaj go wreszcie, tchórzu, to zauważysz, że piszesz od rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 informuje Cie, ze odpowiadalem owieczce 07.02.06, 16:43 xiazeluka napisała: > Polecam Twojej uwadze ostatni akapit Nie pataletam sie za Toba. Odpowiadalem komus innemu. Wciales sie, to na poczatku bylem uprzejmy. Ale na jakiekolwiek dyskusje z Toba nie dam sie nabrac. Ostatnich akapitow tez nie mam zamiaru czytac. Reputacje przyszlo Ci latwo stracic. Jak w przyslowiu. Nie odzyskasz reputacji tymi metodami, ktorymi straciles. Az tak trudno Ci zauwazyc, ze Cie unikam? Jezeli wolisz tchorze. Jak chcesz to mozesz podsunac jeszcze kilka czasownikow lub epitetow. Mnie jest wszystko jedno. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Godna podziwu konsekwencja 07.02.06, 16:55 1. Rysio nie pałęta się za mną. 2. Odpowiada mi jednak, choć nie musi (komentarz na otwartym forum to "wcinanie się", przynajmniej według tego mędrca). 3. Wbrew sobie jest uprzejmy. 4. Odpowiada nie oczekując odpowiedzi - co nie przeszkadza mu kolejnych odpowiedzi udzielać, wymachując przy tym skradzioną Ockhamowi brzytwą. 5. Dyskusja, wedle naszego geniusza, to forma oszustwa. 6. Nie czyta cudzych listów, niemniej udziela na nie odpowiedzi. 7. Czynność powyższa nie narusza jego reputacji, to logiczne. 8. Powielanie takich metod nadal narusza reputację innych ludzi, którzy usiłują się z nim dogadać - to jeszcze bardziej logiczne. 9. "Unikanie" - według Rysia to inaczej "dyspozycyjność" (jeśli zobaczy Rysio post osobnika, którego unika, to bezzwłocznie zaczyna odpowiadać na posty unikanej osoby). 10. Lubi pieszczoty: "chcesz to mozesz podsunac jeszcze kilka czasownikow lub epitetow." No proszę, wyszedł dekalog. Dekalog Człowieka Konsekwentnego. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Ciekawe do jakiej kwoty beda trwaly protesty 06.02.06, 15:34 serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3149880.html Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat Gaugan już przeprosił a wy dalej w nocniku z rynsz 06.02.06, 20:22 toka polityki faktów medialnych typu ryszardzianowanego np: autokratyczna polityka rządzących w Polsce narodowych konserwatystów prowadzi do skrajnej polaryzacji w polskiej polityce, mediach, gospodarce i społeczeństwie - uważa niemiecki dziennik "Handelsblatt". Działania Prawa i Sprawiedliwości mogą zahamować proces reform w Polsce - ostrzega warszawski korespondent "Handelsblatt" Reinhold Vetter w analizie opublikowanej w poniedziałek w internetowym wydaniu gazety. Jego zdaniem, zapoczątkowana przez PiS światopoglądowa, polityczna i kadrowa "odnowa" kraju pogłębia istniejące już dawniej podziały. Jarosław Kaczyński i jego koledzy z kierownictwa PiS oraz jego sprawujący urząd prezydenta brat są "na najlepszej drodze" do pokłócenia się z "istotną częścią klasy politycznej, większością mediów, czołowymi przedstawicielami gospodarki, a także częścią Kościoła katolickiego, jak również myślącą liberalnie częścią wierzących" - pisze Vetter. "Zatruwają nasze dusze nienawiścią" - cytuje autor polskiego konstytucjonalistę Wiktora Osiatyńskiego. Zdaniem Vettera, przykładem działań wzbudzających obawy są okoliczności zawarcia paktu stabilizacyjnego PiS z Samoobroną i LPR oraz konflikt z mediami o relację z parafowania tego dokumentu. Autor pisze, że ambicje narodowych konserwatystów do dominacji w państwie i społeczeństwie oraz autokratyczny styl kontrastują ze stosunkowo wąską bazą polityczną rządu i kruchością sojuszu między PiS a Samoobroną i LPR. PiS otrzymał jedynie 27 proc. głosów przy frekwencji 40 proc. - przypomina. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: __Obejrzałem 06.02.06, 20:29 Czcza przechwalka. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36299080 Odpowiedz Link Zgłoś
piq Jak zwykle nie rozumiesz, o czym jest mowa 06.02.06, 20:48 Jest mowa o swobodzie wypowiedzi, a nie o twoich obsesjach, biedactwo. Naucz się rozumieć, co ktoś mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 jemu sie wszysko kojarzy z tym samym 06.02.06, 22:37 piq napisał: > a nie o twoich obsesjach W odroznieniu od pozostalych kojarzy sie mu z czym innym. Mnie tam sie normalnie kojarzy z pieprzeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Gauden, Haszu, a ja jestem dachs nie dasch 06.02.06, 20:39 Masz problemy jakies z pisaniem? Dysgrafia lekka może? Otoż Gauden wprawdzie przeprosił, ale to co mówił o niewspółmiernych reakcjach na publikacje prasowe nie przekonało naszych rodzimych muzułmanów. Zawsze mówiłem, że import arabskich imamów źle sie skończy. A dopóki nie skończy sie na tym, że uznana zostanie wolność słowa (z której tak chojnie korzystasz haszu) będziemy tu dalej się o nią upominać. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Gaugan już przeprosił a wy dalej w nocniku z 06.02.06, 21:04 > Działania Prawa i Sprawiedliwości ja ma gdzieś "Działania Prawa i Sprawiedliwości", rozmawiamy tu o czymś zupełnie innym, o wiele bardziej godnym uwagi. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
nick.kertiz najgorzej mnie denerwowała ta stara 06.02.06, 23:53 sygnatura: "Bóg. Ojczyzna. Honorarium" Niby rozumiałem, że to przecież ironicznie, ale jednak odruchowo sie wkurzałem, no prawie ręce mi sie trzęsły. Bo przeciez powinno być tak. Powinno być pięknie i porządnie: 1. Bush 2. Honor 3. Ojczyzna jaceq napisał: > > > Działania Prawa i Sprawiedliwości > > ja ma gdzieś "Działania Prawa i Sprawiedliwości", rozmawiamy tu o czymś > zupełnie innym, o wiele bardziej godnym uwagi. > _____________________________ > Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad > cenzurą obyczajową". No ale mimo tej nerwówki, którą fundowałeś mi (a chyba i innym bliźnim też, bo nie wierzę, że tylko sam tak myślę) sygnaturą, udało mi się dawno docenić Twoje wpisy na Forum. Często równie trafne, jak w tym wątku. Tutaj konkretnie jednak jest - chwilowo - znowu problem z sygnaturą. Nie da się twierdzić, że ma się gdzieś działania Prawa i S, a równocześnie wozić po każdym, w tym i tym właśnie, poscie na dole cytatu dokumentującego radykalne myślenie przywódcy tej partii. sen Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Zaiste osiągnęliście najwyższy poziom WYŻSZOŚCI 07.02.06, 00:22 w "obronie wolności" słowa wulgarnego, prowokatorskiego, cynicznego i oszczerczego! A nawet... słowa wzniecającego pożadane konflikty i kryzysy w wyznaczonych regionach i państwach. Te wasze wyższe zasady nie powstrzymuja was przed popariem Gaugana nawet w takiej chwili, gdy te słowa "wolności" zbierają żniwa odbierając zycie wielu ludziom. "Wyższość" rasy, "Wyższość" religii, "Wyższość" cywilizacji i "Wyższość" kultury to widać śłychać i czuć... przeczytajcie sobie siebie jeszcze raz - to czego nie zrozumiałem - przypominam wam że sam tu broniłem jednego radia przed nagonką do jakiej się przyłączyliscie radia którego zresztą prawie nie słucham oraz wolności wypowiedzi zlinczowanego waszym umiłowaniem wolnego słowa - poskiego prałata, któremu ataki wolnych mediów odebrały plebanię i zdrowie... I nigdy nie broniłem - oszczercy drodzy moi - cenzury a wręcz przeciwnie ale obawiam się że nie zrozumiecie czego.... z powodu waszych obsesji! GRATULUJĘ DOBREGO SAMOPOCZUCIA ja jestem obsesyjnym bolzewikiem i cenzorem nie rozumiejącym o czym wyższa rasa mmówi tak: - "To jest podstawa bezsprzecznej wyższości naszego kręgu kulturowego i cywilizacyjnego nad muzułmańskim, co zresztą widać, słychać i czuć. Jeżeli ktoś się czuje urażony jakąkolwiek publikacją, niech idzie do sądu i zgłosi naruszenie dóbr osobistych czy uczuć religijnych i niech się domaga dowolnego zadośćuczynienia. Tak się to robi tutaj (a przynajmniej powinno się robić). I dla tych naszych przekonań i zasad domagam się szacunku. Uważam, że sytuacja, gdy dowolny ciemny mułła z azjatyckiego zadupia ma dyktować mnie, czy komukolwiek innemu na świecie, jaki rysunek może drukować gazeta, a jakiego drukować nie może, jest niedopuszczalna. Jeżeli nastąpi zgoda na jakąkolwiek cenzurę przez ciemnego mułłę (a takich jest większość), to będzie pierwszy krok do tego, by tenże ciemny mułła dyktował, co może dowolna gazeta w Europie pisać i na czyj temat (np. palenie ambasad i podrzynanie gardeł może nastąpić po skrytykowaniu przez kogoś sposobu traktowania kobiet przez muzułmańskich supermenów). Mało używam określeń ordynarnych, ale w utarczce z blokersem nie będę używał zwrotu "pan wybaczy", tylko powiem mu "spîeřdalaj ćhůju". " Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: Zaiste osiągnęliście najwyższy poziom WYŻSZOŚ 07.02.06, 00:45 hasz0 napisał: "Mało używam określeń ordynarnych, ale w utarczce z blokersem nie będę używał zwrotu "pan wybaczy", tylko powiem mu "spîeřdalaj ćhůju". Ja też, haszu, ja też. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
qwardian Re: Zaiste osiągnęliście najwyższy poziom WYŻSZOŚ 07.02.06, 00:59 Jeszcze raz to powiem Haszo. Osiągnąłeś mistrzostwo w słowie pisanym, w takim stopniu, że wprowadza mnie to w zdumienie. Po prostu potrafisz przekazać to co każdy z nas czuje w chwili kiedy dzieje się coś gruntownie niesprawiedliwego. Ja czuję złość, poczucie bezsilności i zakłopotanie, że są tacy, którzy mają to wszystko w majtach. Odpowiedz Link Zgłoś
sen.dzia.li Ale w czym problem 07.02.06, 01:12 Radio Maryja niech sobie nadaje, ksiądz Jankowski niech opowiada swoje rzeczy. A że mnie to na przyklad śmieszy - ich formy ekspresji werbalnej, że uważam, że treści są niezajmujące, diagnozy bardzo płytkie. Mam prawo do takiego odbioru. W karykaturze przedstawiającej głównego proroka jako wodza terrorystów nie ma nic wulgarnego, islam dorobił się takiej opinii, ciężko sobie na nią zapracował setkami mordów i zbrodni popełnianych z imieniem proroka i ichniego Boga na ustach w ostatnich kilku latach, a nie w ostatnich kilku stuleciach. Tak długo, jak długo będą wykazywać, że problemem dla nich są rysunki satyryczne w odległym kraju, a nie konstruowanie przez morderców bomb w sasiedniej dzielnicy, sprawa będzie całkiem jasna - są zaprzedani złu. Ustępowanie któremu jest równie niebezpieczne, co haniebne. Muzułmanie to duża grupa i bynajmniej nie skazana na niezmienność. Ich religia ewoluuje, tak jak inne religie. Jeśli przypadkiem przesunie sie w skali masowej choc odrobinę, chocby tylko odrobinę, w kierunku pokory i wyrzeczenia sie przemocy, to może zasłużą sobie z czasem na nieco więcej szacunku. Na razie marzą jedynie o wymuszaniu szacunku. Niby dlaczego miałyby mnie te marzenia nie brzydzić? Wolność słowa to wartość, ktorą najlepsi z Arabow też od nas importowali. Mam na myśli Katar i Kuwejt, z ich w miarę swobodną prasą. Pasożytuje na niej Al-dżazira, telewizja mająca bardzo dobre kontakty z rozlicznymi mordercami. Tak dobre kontakty z mordercami to jest dopiero autentyczny problem, bardzo ciężki problem. Rysunki nie są żadnym problemem ani żadnym naruszeniem niczego. Od niepamiętnych czasów oglądaliśmy mnostwo rysunkow, w ktorych Pan Bog grozi palcem Adamowi i Ewie czy komus tam innemu i nikomu to nie przeszkadzało. Był to rysunkowy odpowiednik opowiadanych dowcipow z (przykładowo) serii: "po śmierci staje ktoś tam przed swiętym Piotrem, a potem przed Panem Bogiem...". Może w ich kulturze odwzorowywanie wizualne jest tabu. To niech sobie pielegnują swoją kulturę. Na zdrowie. Niech poszczą i co tam jeszcze. Tylko co nas to obchodzi? Wolność słowa jest bardzo ważna. Radio Maryja ani duńskie obrazki nie są tu żadnym problemem. Problemem może być Al-Dżazira. I JEJ trzeba, przy wszystkich bolesnych zastrzeżeniach, bronić. Bo w końcu moze być tak, że i ona, ta telewizja, może mieć do przekazania jakąś prawdę, niewygodną dla innych. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Mahomet przywodca wojskowym 07.02.06, 09:04 sen.dzia.li napisał: > W karykaturze przedstawiającej głównego proroka jako wodza terrorystów nie ma > nic wulgarnego, islam dorobił się takiej opinii, ciężko sobie na nią zapracował Moje wspomnienia z czytania Koranu i biografii glownego proroka islamu, sklaniaja mnie do innego sadu. Mahomet (Mohamed) byl rzezimieszkiem. On nie byl Ghandim i wcale sie nie wzdragal przed przemoca. Islam to odzwierciedla. Mordowanie Arabow na polu walki uwazam, ze rzecz wlasciwa. To jest zgodne z kazdym prawem, tak jak w Kopalni Wujek. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Niewątpliwie 07.02.06, 00:42 masz rację, nick. Być może nie zerkam na "dół" na tyle często, by nie denerwować bliźnich. Po pewnym czasie już przestaję ją zauważać. Mam nadzieję, że nie stłukłeś czegoś, gdy ręce Ci się trzęsły. Nigdy bym sobie tego nie wybaczył. "Stara" sygnatura pochodziła z pewnego niszowego pisemka wykładanego na ladę w empikach na mój widok. "Nowa" a już stara urzekła mnie kiedyś swoim demokratyzmem Zwolennika Poważnej Dyskusji. Jak byś miał coś interesującego bym mógł sobie tego ogona wymienić na inny, to się polecam. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
szach0 ___Ta sama prasa która na 1 słowo o homosiu w Unii 07.02.06, 09:26 dostaje apopleksji a która JEDNAK nie pisze że "Radio Maryja niech sobie nadaje, ksiądz Jankowski niech opowiada...choć to na przyklad śmieszy a treści... są niezajmujące i diagnozy bardzo płytkie. _____->Radio Maryja i...obrazki duńskie<-_____ nie są tu żadnym problemem" (zestawienie Radia katolickiego z profanacją - sprytny zabieg Panie Sendzio LI!) - WIECIE, że ta prasa TAK NIE PISZE!!!!!!!!! ale nie przyłączacie się DO mojej walki o WoLNOSC SŁOWA w podobno w demokratycznym kraju, w którym to F___O___B___I___Ą nazywacie apelowanie o wykluczenie konfidentów i donosicieli z POŻAL SIĘ BOŻE "wolnych mediów"...nie szczedząc mi zastrzyków wolności słowa inaczej tzn. "jobów"! Porównanie stosowania, w słuzbie koncernów, politprowokacji przez opłacane przez nie, liberalne media do - "rysunkowych odpowiedników opowiadanych dowcipow z (przykładowo) serii: "po śmierci staje ktoś tam przed swiętym Piotrem, a potem przed Panem Bogiem..." - jest infantylne tak samo jak niepoważne i uwłaczające ludzkiej godności jest szarganie cudzych świętości w wąsko pojetytm interesie - a nie w imię szczytnych ideałów - tu wystarczy zmierzyć poziom agresji słownej by się przekonąc z kim mamy do czynienia! Cytat: "Tylko co nas to obchodzi?" - dopowiada reszty! Gdyby taki jeden zaprzedany pacan z drugim zamiast poniżać, szydzić i obrażać starszego od siebie Hasza - zaczął z nim polemizować w przyzwoity sposób - prędko by szedł do Canossy łkając, złorzecząc swojej naiwności i zapalczywości... wystarczyłaby jedna rozmowa z matką syna, którzy odwagi nie mierzy słowem a czynem i może zginąc tam na miejscu w prawdziwej a nie infantylnej pozorowanej obronie wolności! Tej o której tu pisze Sendzia Li, punktując przy tym powód dla którego znów na mnie napadacie: "Wolność słowa jest bardzo ważna. . Problemem może być Al-Dżazira. I JEJ trzeba, przy wszystkich bolesnych zastrzeżeniach, bronić. Bo w końcu moze być tak, że i ona, ta telewizja, może mieć do przekazania jakąś prawdę, niewygodną dla innych." Odpowiedz Link Zgłoś
piq pisz wprost, szanowny towarzyszu 07.02.06, 15:05 Wiem już, że jesteś przeciw wolności wypowiedzi. No dobra. To napisz z sensem, w jaki sposób chcesz ją ograniczać. Jakie mają być kryteria. Prosto i konkretnie - raz, dwa, trzy. Kto ma to robić. Itd. Ujawnij się, kamerad, ze swoimi prawdziwymi poglądami. Odpowiedz Link Zgłoś
piq appendix 07.02.06, 15:07 Właśnie o to nam chodzi, żeby można było o tych homosiach napisać co się chce i jak się chce, w ramach swobody wypowiedzi. I o tawariszcz major Rydzyk także. I o wszystkim. Zdaje się, że jesteś przeciw. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Towarzyszu? Byłeś w PZPR-ze..bo to oni z lubością 09.02.06, 10:36 rekompensują sobie teraz swoje frustracje z lat 80-ych i 90-ych. Oni NIGDY nie okazywali szacunku ani do innych ani nawet do siebie nawzajem, do prawdy, do norm moralnych, do uznanych zasad współżycia, kultury wypowiedzi, brakowało im kindersztuby, umiarkowania, dystansu do siebie finezji w rozumowaniu. Chamstwo lukrowane snobizmem! Będzie taki delektował się francuskim winem ale zamiast ambrozji i nektaru gdy usłyszy niewygodną pointę płynie gnojówka. Będą snobując się małpować 21 postulatów na niestoczniowej tablicy, będą przypinać oporniki w klapy bez ryzyka spałowania, będą protestować przeciw "starym porządkom", "dyktaturze", "walczyć o wolność słowa" dla ...chamstwa, prowokacji politycznej, oszczerstwa, porubstwa i rui. Będą zamiast polemizować nie z innym zdaniem - a z błotem rzuconym po chamsku na polemistę, bezczelnie ale tchórzliwie bo bez osobistego ryzyka - na cudzych plecach albo na cudze konto - jak PiQ, jak Gauden - WŁASNYM oszczerczym pomówieniem. Masz durniu i chamie tutaj moje zdanie - i ztym dyskutuj! A towarzysza schowaj dla swego członka PZPR - bo już teraz wszyscy wiedzą kto tak chetnie używa go jako epitetu - parawanu! Nie znam nikogo z nieumoczonych solidarnościowców, którzy by kogokolwiek tak przezywali bez dowodów - wręcz przeciwnie WSZYSCY którzy tą metodą się maskowali - okazywali się szpiclami, konfidentami i donosicielami! Filosków wśród dziennikarzy, księży, liberałów i innych postępowców nie uswiadczysz! Radzę Ci PiQ-u uzywać prostego kulturalnego języka. Unikać epitetów! Nie zpaluwac się - bo tylko uslinisz siebie i klawiaturę a dsukutuj nie z obelgą rzucona na mnie ale z tym co ja DEKLARUJĘ tu - ok? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36362761 Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 informuje Cie o belce w Twym oku 09.02.06, 11:56 hasz0 napisał: > rekompensują sobie teraz swoje frustracje z lat 80-ych i 90-ych. Tak z dobrego serca informuje. Domniemam, ze nie zauwazasz. Nawet Jezus nie rzucil kamieniem. A Ty uwazasz sie za lepszego od Jezusa. Mnie to nie dziwi, juz Cie znam. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: informuje Cie o belce w Twym oku 10.02.06, 12:50 ja piszę o uzywaniu jako epitetu słowa "towarzysz", którego to ja nie stosuję do polemistów aquanetowych - więc o jakim steku Ty piszesz? Swoich bzdur?______________ Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie odpowiadam 10.02.06, 14:01 hasz0 napisał: > ja piszę o na teksty od rzeczy. Brak jakiegokolwiek zwiazku z moim tekstem. Do generalizacji urojen o zbiorczym przeciwniku haszka nie odnosze sie. Nie dostarczyles dzisiejszego EEG. Odpowiedz Link Zgłoś
piq No, wreszcie napisałeś coś wprost do mnie... 09.02.06, 16:11 ..."durniu i chamie", a nie nazwałeś mnie durniem i chamem za plecami w poście do kogo innego. Doceniam tę zmianę i mam nadzieję, że utrzymasz ten kurs. Piszę do kogoś "towarzyszu", gdy jego poglądy są odchylone w lewo. Twoje są. Forum nie jest dla mięczaków. Tu się wymienia poglądy bez owijania w bawełnę. I powinieneś się do tego przyzwyczaić, że kawa jest wykładana na ławę. Ja ją wyłożyłem. A teraz powróćmy do naszych baranów (przypominam, o czym był post powyżej, do którego się w istocie nie odniosłeś): Jesteś zwolennikiem ograniczenia (tzn. de facto likwidacji) swobody wyrażania poglądów. Teraz podaj powody dla których należy to zrobić, i metody, jakimi to należy zrobić. Przy okazji przypominam: Borysiuk. Na ten temat i zadane przeze mnie pytanie nie odpowiedziałeś ani słowem. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _______________________________Ni e znam Borysiuka 10.02.06, 13:01 nie wiem czy był zamieszany w wywiad Gembarowicza z Krzaklewskim? Jesli fakty są prawdziwe to PiS coś z tym zrobi jak w przypadku tej posłanki z SO z Sejmowej Rady Sądownictwa (czy cuś nazwa____?) Rozmawiasz o jakims wiórku Borysiuku gdy do porąbania lezy cały stos pniaków wrośnietych karczami w polską glebę; 170 byłych funkcjonariuszy SB, których wyłuskano w samej Komendzie Głównej Policji...oporni dostali propozycje przeniesienia do komend rejonowych, czyli - jak to określił mój rozmówca - "do roboty na linię", a to oznacza m.in. mniejszą pensję. Według szacunków Komendy Głównej w całej policji pracuje ponad 3 tys. byłych esbeków. Odpowiedz Link Zgłoś
piq znowu wykręt, drogi koleżko 10.02.06, 16:38 Podawałem ci linki do tematu. A obsadzenie stanowiska w strukturze, która trzyma łapę na wszystkich mediach elektronicznych w Polsce jest znacznie - ZNACZNIE - ważniejszą sprawą niż jakiś były ubek w komendzie policji. Piszesz, nieszczęsny Haszu: > nie wiem czy był zamieszany w wywiad Gembarowicza z Krzaklewskim? > Jesli fakty są prawdziwe to PiS coś z tym zrobi jak w przypadku > tej posłanki z SO z Sejmowej Rady Sądownictwa (czy cuś nazwa____?) Rozumiem, że masz z tym problem; ale po to zadałem to pytanie UUUUHAHAHAHAHA. PiS z tym nic nie zrobi, bo wszyscy o tym wiedzieli, niektórzy posłowie PiSu (w tym minister Sellin, którego lubię i szanuję) mówili, że mają z tym problem moralny, ale głosowali, bo im gnoJarek kazał. I głosami PiSu, a właściwie piskiem gnoJarka i faflaniem hetmana polnego, agent eseldowskiego betonu w tv publicznej będzie decydował z poręki Wielkich Naprawców o mediach w Polsce. Przepraszam, w IV RP. UUUUUHAHAHAHAHAHA Wcale mi nie jest do śmiechu, kotek. A ty znowu się usiłujesz zgrabnie wykręcić. Kiedy już mnóstwo osób zauważyło, że nie odpisujesz na kłopotliwe wypowiedzi, próbujesz odpisywać, ale zasłaniasz się niewiedzą, by nie odpowiedzieć, jak nie przymierzając michnik przed komisją do sprawy rywina - i myślisz, że się wykręcisz. Za stary wróbel ze mnie, by się na końską kupę nabrać. Odpowiedz Link Zgłoś
nurni zabezpieczyc dume i mendia 07.02.06, 11:55 Oburzonych niedostatecznym poziomem wolnosci slowa zachecam do kolejnych dzialan. Pogrzeby zmarlych to idealne miejsce na happening, pardon, test wolnosci slowa. Karykatura nieboszczyka to oczywiscie niezbedny rekwizyt do pomiaru swiadomosci zalobnikow - ich tolerancji i gotowosci do akceptacji wolnosci slowa. Nie zawadzi broniac swobod obywatelskich zaprosic co bardziej postepowe (czyli niemal wiekszosc) mendia naszego eurokolchozu. Calosc nagrac. Nagranie pouczajace. Najbardziej agresywna banda na swiecie, gotowa do przemocy i gwaltow sa zalobnicy. Tak jak zakladalismy, prawdaz? A malkontentow wydawalo sie ze wolnosc slowa w dotychczasowym wymiarze jest wystarczajaca. Ordery wreczyc, ofiary zamordyzmu opatrzyc, wykrzywione wsciekloscia geby przeciwnikow wolnosci slowa (i swobod oczywicie) pokazywac w telewizji. Nieletnie dzieci zaciskajace piastki - bo ktos rzekomo obraza pamiec ich ojca/matki - pokazywac w szkolach, najlepiej na przezroczach w trakcie godzin wychowawczych. "Czy twoi rodzice tez sa przeciw wolnosci slowa?" W przyszlym tygodniu manifa w hospicjach. Zabezpieczyc mendia europejskie i dume. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 O co biega? 07.02.06, 12:11 nurni napisał: > Karykatura nieboszczyka to oczywiscie niezbedny rekwizyt do pomiaru swiadomosci > zalobnikow Ja gdy ogladalem ruskie pogrzeby to wydawalo mi sie zawsze, ze niesione tam portrety zmarlych sa ekstra kiczowatymi karykaturami. O co Ci wiec biega? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 ktosc Ci zabral kubelek z piaskownicy, 07.02.06, 12:18 ze sie wtracasz do rozmowy doroslych? Zapomniales w ktorej fazie dziecinnienia jestes dziadu? Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: ktosc Ci zabral kubelek z piaskownicy, 07.02.06, 12:21 rycho7 napisał: > ze sie wtracasz do rozmowy doroslych? Zapomniales w ktorej fazie dziecinnienia > jestes dziadu? Do mnie rychu7 nie mowisz chyba..? Przypominam, ze najgorszym dziadem forumowym uznanym rowniez przez adminow jest poki co ja, prosilbym wiec o wywazenie pogladow- nie kazdy moze byc tak paskudny- jestem jedyny w swoim rodzaju. A terka pojde poczytac do czego mam sie od-stosunkowac M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 chyba jednak mowie do Ciebie 07.02.06, 12:58 mathias_sammer napisał: > Do mnie rychu7 nie mowisz chyba..? Wyglada na to, ze jestes klonem haszka a nie klonem durniego. Chwala nas. Wy mnie, a ja Was. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs zabezpieczyc choc troche jednosci 07.02.06, 12:58 Nurni, nie znalazlem tu nikogo kto by pochwalal te durne karykatury. Tu chodzi o reakcje na starannie sterowane oburzenie w iminiu religii, ktorej nie hanbi podrzynanie gardel przypadkowym ludziom w imie Allaha, nie hanbi strzelanie w plecy dzieciom w Bieslanie, nie hanbi wreszcie wysadzanie w powietrze zalobnikow na pogrzebie. Juz kilkakrotnie tu wspominalem i jeszcze raz specjalnie dla Ciebie wspomne, ze uwazam, takie karykatury za niestosowne w stosunku do jakiejkolwiek religii. Ale moja niechec do obrazania religijnych uczuc kogokolwiek jest mniejsza od oburzenia na dyktowanie z Djakarty, co ma prawo byc drukowane w prowincjonalnym dunskim miasteczku. Na to mojej zgody nigdy nie bedzie. Zbyt wiele naszych zwyczajow oburza islamska moralnosc, bysmy mogli sobie pozwolic na najmniejsze ustepstwo wobec mullow. Juz sa podejmowane proby by pozwolic muzulmanskim mniejszosciom sadzic swoich na postawie szariatu. Tzn. m.in. kamieniowac i ucinac rece. Teraz dopominaja sie prawa cenzury naszych gazet. Czego zachce im sie jutro? Dzis trzeba przeciw temu zdecydowanie jednym glosem protestowac, gdyz moze dojsc do sytuacji, ze nasi nowi panowie nie dadza nam juz okazji do dyskusji nad niewatpliwym upadkiem obyczajow, na ktory wskazales. pozdrawiam borsuk Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________________A ja popieram oba te Twoje apele! 07.02.06, 13:10 tzn. 1-no uważanie czy niechęć i 1-en ostry protest: z tym że ja w jednakowym stopniu! Dachs nie Dasch: > uwazam, takie karykatury za niestosowne > zdecydowanie jednym glosem protestowac przeciw dopominaniu sie prawa cenzury naszych gazet Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: zabezpieczyc choc troche jednosci 07.02.06, 13:15 Nie Borsuku, to co piszesz zbyt blisko odpowiedzialności zbiorowej trafia. Za podrzynaczy i dzieciobójców obrazaża się wszystkich? A może takie akcję pomogą umiarkowanym muzułmanom? Nie, za to potwierdza się propagandę ekstremistów o "diabelski zachodzie". To jest gorzej niż błąd - to głupota. A. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: zabezpieczyc choc troche jednosci 07.02.06, 13:35 > Nie Borsuku, to co piszesz zbyt blisko odpowiedzialności zbiorowej trafia. Za > podrzynaczy i dzieciobójców obrazaża się wszystkich? A może takie akcję pomogą > umiarkowanym muzułmanom? Nie, za to potwierdza się propagandę ekstremistów > o "diabelski zachodzie". To jest gorzej niż błąd - to głupota. Umiarkowani muzulmanie wiedza swoje i im to nic nie zmieni. Natomiast jezeli ktos popelnia niegodziwosci w imie Boga, Boga tego obraza. Mahometa orazili troche dunscy dziennikarze. Sto razy dziennie obrazaja go terrorysci. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: zabezpieczyc choc troche jednosci 07.02.06, 14:01 dachs napisał: > Umiarkowani muzulmanie wiedza swoje i im to nic nie zmieni. Ależ zmieni, i to bardzo. Zostaną zakrzyczeni przez tłum podburzonych. Tu nieładna gra pod stołem idzie, z wykorzystaniem religii. Zaproszenie do zabawy przyszło zdaje się z Damaszku, karykatury wyjęto jak królika z kapelusza w "odpowiednim momencie" (i cholera wie co oprócz zantagonizowania "światów" jest celem). Manipulacja jest aż zbyt wyraźna. Rzepa moim zdaniem została wmanewrowana. > Natomiast jezeli ktos popelnia niegodziwosci w imie Boga, Boga tego obraza. > Mahometa orazili troche dunscy dziennikarze. Sto razy dziennie obrazaja go > terrorysci. > I tak mówi większość muzułmanów (i równocześnie odrzuca kulturę zachodu). Zachód po prostu nie chce tego usłyszeć i wpycha ich na margines, do jednego worka z mordercami. Za bardzo walą po oczach ekscesy nożowników. Stosuje się właśnie odpowiedzialność zbiorową i celują w tym media. Tymi karykaturami została wywołana "dyskusja" na beznadziejnym poziomie, nikt na tym nie skorzysta poza ekstremistami. A. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: zabezpieczyc choc troche jednosci 07.02.06, 14:07 To zabawne, bo ja zgadzam sie calkowicie z tym co napisales, a jednak sie sprzeczamy. Chyba dlatego, ze dla mnie w tej chwili najwazniejsze jest zachowanie jednosci naszego kregu kultury (nawet jesli to jest kultura upadla) by w zarodku wykluczyc mozliwosc przyszlego narzucania nam tej innej. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: zabezpieczyc choc troche jednosci 07.02.06, 14:26 Wiem, że się zgadzamy Ja się po prostu wzbraniam przed jednoczeniem się pod sztandarem obrażania czyichkolwiek uczuć religijnych. pozdrawiam A. Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: zabezpieczyc choc troche jednosci 07.02.06, 14:21 Oj kwiatuszku. Powod jest niestotny. Jesli czytujesz media, wiesz od dobrych 3 tygodni, ze czekano wylacznie na pretekst do wyrazenia oburzenia. Szkoda, ze mozna porozmawiac w jednym miejscu, w ktorym przeczytalbym o watpliwosciach w sprawie konfliktu. Kazdy je ma, Ty kwiatuszku tez mozesz miec. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
piq 2alfa, tu nie chodzi o obrażanie uczuć... 09.02.06, 17:38 ...religijnych "wszystkich muzułmanów za podżynaczy i dzieciobójców" tylko o zasadę działania wolnego słowa. Skutek jest drugorzędny i jest efektem nadużycia tej wolności i należy to nawet skrytykować lub potępić, ale to nie zmienia pryncypium. Nie należy zakazywać jeżdżenia na nartach, bo ktoś może innemu narciarzowi zrobić krzywdę. Można krytykować nieostrożną jazdę, ale nie wolno zakazywać używania nart. Tu nie ma miejsca na liczenie zysków i strat, ryzyka, błędów i głupot. Sprawa jest prosta - albo rejterada i stworzenie precedensu, albo obrona zasad bez względu na koszty, co moim zdaniem jest inwestycją w przetrwanie cywilizacji o chrześcijańskich korzeniach. A co do obrazy uczuć: umiarkowani muzułmanie codziennie w muzułmańskich gazetach na Bliskim Wschodzie mogą zobaczyć zbezczeszczone symbole religijne - choćby jahwistyczną dwutrójkątną gwiazdę. Izrael nie napierdziela w arabskie redakcje ze swoich f-16 w takim przypadku, no nie? Ani nawet tym nie grozi. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: to nie jest tak 10.02.06, 11:36 że można o pryncypiach opowiadać jesli nawet zestaw słów i znaczeń jest do ustalenia między stronami. Gest być może był zrozumiały dla europejczyków ale oczekiwać, że jakkolwiek sens przejdzie do ludzi w krajach o conajmniej ograniczonych swobodach obywatelskich i tylko częściowo demokratycznych a w większości wręcz niedemokratycznych - to iluzja. Pryncypialne podejście nie jest tu rozwiązaniem, jest ułatwienie manipulacji wykonanej w celach politycznych. Woda na młyn Zarkawiego. Różnica kultur jest sprawą zasadzniczą w tym przypadku. Dlatego niemile widziana przez krajowców byłaby huczna popijawa w bazie Babilon czy opalanie się toples pani sierżant nad Tygrysem czy Eufratem. I to nie jest autocenzura obyczajowa precież! Zwykły szacunek do obyczajów i praw miejscowych. Wszak takiego też postępowania oczekujemy od imigrantów - szacunku dla naszej kultury, praw i obyczajów. Zresztą, to pewnie czytałeś: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3156676.html piąta kolumna... A. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 chybione perrorowanie 10.02.06, 11:44 alfalfa napisał: > opalanie > się toples pani sierżant nad Tygrysem czy Eufratem. Tygrys nie przeplywa przez Danie. Niech sie goscie zachowuja w Danii zgodnie z miejscowymi zwyczajami. Publikacja byla dla lokalnego czytelnika, ktory chetnie sie opala nago popijajac piwko. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: chybione perrorowanie 10.02.06, 11:56 Dokładniej, to alfalfa napisał: > Różnica kultur jest sprawą zasadzniczą w tym przypadku. Dlatego niemile > widziana przez krajowców byłaby huczna popijawa w bazie Babilon czy opalanie > się toples pani sierżant nad Tygrysem czy Eufratem. I to nie jest autocenzura > obyczajowa precież! Zwykły szacunek do obyczajów i praw miejscowych. Wszak > takiego też postępowania oczekujemy od imigrantów - szacunku dla naszej > kultury, praw i obyczajów. I prawie bym z tego fragmentu mógł pomyśleć, że nie stawia tych rysunków pod ścianę naprzeciw kałasznikowów. Aż tak się zapultał. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: chybione perrorowanie 10.02.06, 12:16 się nie zapultał bo nie stawiał i nie stawia. W ramach wolnośći słowa w pojęciu zachodnim można by pewnie nawet więcej i ostrzej. Tu tak robimy od lat i nauczyliśmy się pewnych zachowań, dopracowaliśmy standardy, nieraz walcząc o to prawo i możemy być z tego dumni. Kłopot zaczyna się gdy przykładamy zachodnią miarę do arabskich realiów bez ich zrozumienia a jedynie kierując się schematami. To oczywiste nieporozumienie - nie mamy wpływu na sieczkę informacyjną jaka dotrze do arabskiej "ulicy". Nie biorąc tez pod uwagę schematów w myśleniu tejże "ulicy", idąc na konfrontację w imie wolności słowa z karykaturą na sztandarze, dajemy amunicję przeciwko sobie dyktaturom które, jak to dyktatury, muszą dla zdyscyplinowania społeczeństwa stwarzać "wroga". A. Odpowiedz Link Zgłoś
hymen Re: chybione perrorowanie 10.02.06, 12:23 Byłem kiedyś w arabskim kraju, a tam w jednym z hoteli nowoczesna Niemka w stylu gruba Berta opalała się w stylu topless. Obsługa miejscowa pukała się w głowę za jej plecami ale włos jej z głowy nie spadł. Amunicję ulica sobie sama znajdzie, nie potrzebne jej karykatury. A za pretekst wystarczy cokolwiek, nie jesteś w stanie przewidzieć co. Musiałbyś zamknąć się w domu i nie wystawiać nawet nosa na zewnątrz a i tak gwarancji by nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: chybione perrorowanie 10.02.06, 12:26 alfalfa napisał: > To oczywiste nieporozumienie - > nie mamy wpływu na sieczkę informacyjną jaka dotrze do arabskiej "ulicy". Nie > biorąc tez pod uwagę schematów w myśleniu tejże "ulicy", idąc na konfrontację > w imie wolności słowa z karykaturą na sztandarze, dajemy amunicję przeciwko > sobie dyktaturom które, jak to dyktatury, muszą dla zdyscyplinowania > społeczeństwa stwarzać "wroga". To jest racja. Ale, nie broniąc wolności słowa dajemy wyrazny znak, że sie boimy, oraz wskazówkę, jakich dziedzinach jesteśmy gotowi ustąpić. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: chybione perrorowanie 10.02.06, 12:46 alfalfa napisał: > W ramach wolnośći słowa w pojęciu zachodnim można by pewnie nawet więcej i > ostrzej. Tu tak robimy od lat i nauczyliśmy się pewnych zachowań, > dopracowaliśmy standardy, nieraz walcząc o to prawo i możemy być z tego dumni. > Kłopot zaczyna się gdy przykładamy zachodnią miarę do arabskich realiów bez > ich zrozumienia a jedynie kierując się schematami. Pełna zgoda. > To oczywiste nieporozumienie - nie mamy wpływu na sieczkę informacyjną jaka > dotrze do arabskiej "ulicy". Dokładnie to samo twierdzę, dlatego zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałbym się tym przejmować, robiąc coś we własnym kraju i na własny użytek, a nie na eksport tam właśnie. > Nie biorąc tez pod uwagę schematów w myśleniu tejże "ulicy", idąc na > konfrontację w imie wolności słowa z karykaturą na sztandarze, dajemy > amunicję przeciwko sobie dyktaturom które, jak to dyktatury, muszą dla > zdyscyplinowania społeczeństwa stwarzać "wroga". Niby racja, ale z fałszywym założeniem. Ja nie idę na konfrontację z "arabską ulicą" do niej, tylko ona przychodzi do mnie. A jak nie chcesz dać amunicji dyktaturze, to się jej podporządkuj. Przecież Hitler dał się obłaskawić. Odpowiedz Link Zgłoś
piq No właśnie, 2alfa 10.02.06, 17:31 > Zwykły szacunek do obyczajów i praw miejscowych. Wszak > takiego też postępowania oczekujemy od imigrantów - szacunku dla naszej > kultury, praw i obyczajów. No właśnie. > że można o pryncypiach opowiadać jesli nawet zestaw słów i znaczeń jest do > ustalenia między stronami. Gest być może był zrozumiały dla europejczyków ale > oczekiwać, że jakkolwiek sens przejdzie do ludzi w krajach o conajmniej > ograniczonych swobodach obywatelskich i tylko częściowo demokratycznych a w > większości wręcz niedemokratycznych - to iluzja. Pryncypialne podejście nie > jest tu rozwiązaniem, jest ułatwienie manipulacji wykonanej w celach > politycznych. Woda na młyn Zarkawiego. Ja nie rozumiem gestów czy pojęć, którymi się posługują Arabowie, ale nie muszę. Po prostu będę szanował ich sposób życia u nich w domu: nie wejdę w butach ani w slipach do meczetu, nie będę grzmocił gorzały na środku placu, nie będę usiłował umówić się z zaczarczafowaną panną; po prostu zachowam zasady dobrego wychowania u nich obowiązujące. Bo to ich dom i jako gość mam obowiązek szanować ich zwyczaje. Rzecz w tym, że obrona wolności wypowiedzi - bezwzględnej - to jest gest bardziej nawet ważny dla Europejczyków, niż na eksport do islamlandów: żeby zaczęli rozumieć, gdzie są granice postmodernistycznego dyktatu zrównywania jednych wartości z drugimi - są one tam, gdzie zaczyna się zatracanie własnej tożsamości w imię czy to świętego spokoju, czy też zupełnie szalonego stosowania zasady politycznej poprawności bez względu na zagrożenie dla siebie. Pryncypialne podejście nigdy nie rozwiązuje bieżących problemów. Pryncypialne podejście rozwiązuje problemy daleko ważniejsze niż pokraczne i dość nawet śmieszne szaleństwo ciemnego dzikusa palącego europejskie ambasady i okładającego brudnym papuciem kukłę symbolizującą Danię. To jest przypomnienie, czym jest Europa i dlaczego jest tym, czym jest. I dlaczego my jesteśmy tym, czym jesteśmy. Wodą na młyn Zarkawiego jest kapitulacja w tej sprawie - bo oznacza to, że Europa jest miękka, zgnita i bezbronna. Oznacza to, że można prostymi środkami - przez proste wyprowadzenie na ulicę jakichś półgłówków w zielonych czapkach w białe robaki, spalenie kilku ambasad na bliskowschodnim zadupiu - osiągnąć małym kosztem cele polityczne, których do tej pory nie udało się osiągnąć wysadzając w powietrze ludzi, co wiązało się z konkretnymi kosztami politycznymi. Że prosto osiąga się cele przy wydatnej pomocy nadwrażliwych moralnie ludzi Zachodu - nie dając nic w zamian, bo co dostaniemy kajając się, korząc i prosząc o wybaczenie? Jakie będą konkretne efekty tej naszej postawy dla np. traktowania Europejczyków w islamlandach? Żadne - dalej za publiczną modlitwę chrześcijańską będzie się dostawało kamieniami aż do zejścia śmiertelnego, a za huknięcie sobie setki dla kurażu czapę albo ciężkie więzienie (czapa lepsza). Jestem przekonany, że zasady należy oddawać ostatnie, tzn. wraz z duszą, a nie pierwsze. Chyba rozumiesz, jako porządna prawica, dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: zasady 10.02.06, 23:54 nie stosuje się takiego podejścia do gdy rzecz co do której się odnosimy jest poniżej innych zasad. Ja tu widzę konflikt w naszym podejściu do robienia karykatur z zamiarem obrażenia czyichś uczuć religijnych. To nie było tak, że gazeta chciała coś zilustrować i przez przypadek akurat taką karykaturę umieszczono, bez świadomości prowokacji a "okazało się", że się jakimś duńskim muzułmanom nie podona i zakapowali w Egipcie (linkowałem). Syryjczycy w Libii organizują zadymę a Rzepa następnego dnia "solidaryzujemy się". No więc ja się nie solidaryzuję, zacznę jak będzie z czym (co innego obrona prawa do publikacji!). Prokacja z użyciem świadomego obrażania uczuć religijnych schodzi poniżej zasad według mnie. Wzbraniam się przed odnoszeniem tak spowodowanej dyskusji do ogólniejszych pryncypiów choć im nie przeczę. Jeżeli jednak mamy się o coś bić to niech to będzie Coś. A. Odpowiedz Link Zgłoś
piq mnie się wcale nie podoba zamieszczanie... 11.02.06, 01:11 ...takich rzeczy. Ja bym chyba tego nie zrobił. Ale co innego jest ocena faktu publikacji - moralna i podlegająca ocenie moralnej z punktu widzenia zasad moralnych, a co innego żądanie jakiejś rady duchownych muzułmańskich, żeby w całej Europie wydano zakaz zamieszczania podobizn proroka - to jest naruszenie zasad instytucjonalnych i prawnych. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: mnie się wcale nie podoba zamieszczanie... 11.02.06, 03:22 PiotrQ napisał: > a co innego żądanie jakiejś rady duchownych muzułmańskich, żeby w > całej Europie wydano zakaz zamieszczania podobizn proroka - to jest naruszenie > zasad instytucjonalnych i prawnych. Zgadzam się. To wg. mnie dowód na kompletne niezrozumienie adresata przez tę radę. Mam wrażenie, że cofamy się o dziesiątki lat. Cichaczem sączy się z mediów do ludzkich świadomości informacja o wojnie cywilizacji. Ustawia się nowe "bloki" niestety właśnie z powodu potrzeby "wroga". Nawet nasze kochane demokracje też lubią czasem tak. A. Odpowiedz Link Zgłoś
nurni jednosc z Biedroniem Sroda ? 08.02.06, 22:50 dachs napisał: > Nurni, > nie znalazlem tu nikogo kto by pochwalal te durne karykatury. > Tu chodzi o reakcje na starannie sterowane oburzenie w iminiu religii, ktorej > nie hanbi podrzynanie gardel przypadkowym ludziom w imie Allaha, Tych trzeba zastrzelic. Najlepiej wczesniej niz pozniej. >nie hanbi > strzelanie w plecy dzieciom w Bieslanie, Nic mi o tym nie wiadomo. Byc moze wspominal o czyms takim prezydent Putin ale dla mnie zawsze wartoscia sama w sobie bedzie najzwyklejsza na swiecie krytyka zrodel. >nie hanbi wreszcie wysadzanie w > powietrze zalobnikow na pogrzebie. > Juz kilkakrotnie tu wspominalem i jeszcze raz specjalnie dla Ciebie wspomne, ze > uwazam, takie karykatury za niestosowne w stosunku do jakiejkolwiek religii. Metoda jest idiotyczna Borsuku. To "pomysl" na ktory przerozne poyeby, od pederstow przez ekologow - )) - po feminazistki, strzyga radosnie uszami by juz jutra powiedziec "teraz kurcze my". Dziwne ze tego nie widzisz. Jestes antysemita ! > Ale moja niechec do obrazania religijnych uczuc kogokolwiek jest mniejsza od > oburzenia na dyktowanie z Djakarty, co ma prawo byc drukowane w prowincjonalnym > dunskim miasteczku. Nic mnie Dania nie obchodzi. Glupota rodzima czy chocby tak jak w tym wypadku zaimportowana - a i owszem. > Na to mojej zgody nigdy nie bedzie. > Zbyt wiele naszych zwyczajow oburza islamska moralnosc, bysmy mogli sobie > pozwolic na najmniejsze ustepstwo wobec mullow. Nie czuje sie jakos specjalnie uciskany przez mullow. Jak zaczne sie czuc bede zachecal do wyslania ich na Madagaskar. > Juz sa podejmowane proby by pozwolic muzulmanskim mniejszosciom sadzic swoich n > a > postawie szariatu. Tzn. m.in. kamieniowac i ucinac rece. U nas? Polskie prawo chyba jeszcze obowiazuje. Niech im ucinaja rece w Danii. > Teraz dopominaja sie > prawa cenzury naszych gazet. Ja chyba nie bardzo rozumiem. O cenzurze "naszych gazet" wspominal ostatnio cos Urban ciagany po sadach przez wrogow wolnosci slowa. >Czego zachce im sie jutro? > Dzis trzeba przeciw temu zdecydowanie jednym glosem protestowac, gdyz moze dojs > c > do sytuacji, ze nasi nowi panowie nie dadza nam juz okazji do dyskusji nad > niewatpliwym upadkiem obyczajow, na ktory wskazales. Wyszlo dziwnie. Bo rzeczywiscie akcja europejskim mendiow to jakas nowa swiecka tradycja. Zaipmortowana nie wiadomo skad - z dzikiego zachodu. Obca polskiej tradycji. Bezrozumna bo produkujaca nowych chetnych do aktow terorystycznych. I bezrozumna bo otwierajaca drzwi wszelkim wariatom ktorzy wolnosc slowa pojmuja doktrynalnie - o tych mniejsza. Bezrozumna bo zapala zielone swiatlo wszelkim mniejszoscia - ze szczegolnym uwzglednieniem mniejszosci wyznajacej orientacje odbytnicza. Skoro wszystko juz mozna... bo wolnosc slowa cierpiec nie moze to musimy przyjac oczywiste konsekwencje. O jednosci nie ma mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: jednosc z Biedroniem Sroda ? 08.02.06, 23:30 nurni napisał: > U nas? Polskie prawo chyba jeszcze obowiazuje. Niech im ucinaja rece w Danii. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem Kiedy przyszli po katolików, nie protestowałem. Nie byłem katolikiem Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było Pisał to w 1942r. w Dachau Martin Niemöller, chrześcijanin, kapłan. Tylko tyle Ci moge odpowiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
hymen niuanse. 09.02.06, 10:51 nurni napisał: > > strzelanie w plecy dzieciom w Bieslanie, > > Nic mi o tym nie wiadomo. Byc moze wspominal o czyms takim prezydent Putin ale > dla mnie zawsze wartoscia sama w sobie bedzie najzwyklejsza na swiecie krytyka > zrodel. Uważaj, jesteś bardzo bliski wartościowania. No wiesz czego. > Metoda jest idiotyczna Borsuku. To "pomysl" na ktory przerozne poyeby, od > pederstow przez ekologow - )) - po feminazistki, strzyga radosnie uszami by > juz jutra powiedziec "teraz kurcze my". > Dziwne ze tego nie widzisz. > Jestes antysemita ! Brak wolności słowa i cenzura oznacza jedynie założenie maski na poyebów, którzy i tak będą mówić teraz kurcze my. Bardziej przyjemna dla oka forma nie oznacza bardziej przyjemnej treści. Ja tam wolę widzieć prawdziwą twarz poyeba. > > Ja chyba nie bardzo rozumiem. O cenzurze "naszych gazet" wspominal ostatnio cos > > Urban ciagany po sadach przez wrogow wolnosci slowa. Czy Urbonowi nie wolno korzystać z dobrodziejstw wolności słowa? Możesz go równie dobrze umieścić po stronie kosztów. > I bezrozumna bo otwierajaca drzwi wszelkim wariatom ktorzy wolnosc slowa > pojmuja doktrynalnie - o tych mniejsza. Bezrozumna bo zapala zielone swiatlo > wszelkim mniejszoscia - ze szczegolnym uwzglednieniem mniejszosci wyznajacej > orientacje odbytnicza. Skoro wszystko juz mozna... bo wolnosc slowa cierpiec > nie moze to musimy przyjac oczywiste konsekwencje. > O jednosci nie ma mowy. Wolność słowa nie podlega kryterium mądre to czy głupie. Daje jedynie możliwość oceny, o co naprawdę chodzi orientacjom odbytniczym. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: jednosc z Biedroniem Sroda ? 09.02.06, 19:20 nurni napisał: > Nie czuje sie jakos specjalnie uciskany przez mullow. Jak zaczne sie czuc > bede zachecal do wyslania ich na Madagaskar. Nawet wówczas przypuszczalnie będziesz mógł to zrobić (zachęcać), z któregoś z przystanków własnej podróży. Nie na Madagaskar. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
nurni guru od "wolnosci slowa" - dawac go ! 16.02.06, 19:30 jaceq napisał: > > nurni napisał: > > Nie czuje sie jakos specjalnie uciskany przez mullow. Jak zaczne sie czuc > > > bede zachecal do wyslania ich na Madagaskar. > > Nawet wówczas przypuszczalnie będziesz mógł to zrobić (zachęcać), Nie rozumiem. Dlaczego przypuszczalnie? Zachecac do wysylania na Madagaskar mozna jedynie PRZYPUSZCZALNIE ? Naprawde nie mozna postulowac wyslania Arabow czy jakiejkolwiek innej grupy ktora z naszego panstwa chce uczynic wlasny folwark - na Madagaskar? Chocby postulowac.... Pilnie poszukuje jakiegos guru w temacie "wolnosci slowa" co by uslyszec objasnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: guru od "wolnosci slowa" - dawac go ! 16.02.06, 19:51 nurni napisał: > Nie rozumiem. Dlaczego przypuszczalnie? > Zachecac do wysylania na Madagaskar mozna jedynie PRZYPUSZCZALNIE ? Nie "zachęcać". "Móc" (zachęcać). > Naprawde nie mozna postulowac wyslania Arabow czy jakiejkolwiek innej grupy > ktora z naszego panstwa chce uczynic wlasny folwark - na Madagaskar? Naprawdę można. Czasem nawet trzeba. > Chocby postulowac.... Też. ____ Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Ale odpowiedz mały profanku na pytanie o powody 10.02.06, 13:32 To mnie tu kolesie zarzucają, ze czmycham, unikam, nie odpowiadam. A tu se spokojnie od 3 dni wisi moje pytanie-replika i już zapomniałem o co i do kogo z nich PiQ czy R7, na jakie dictum? Mam pytanie następne: Czy wolnośc słowa nie pomyliła się Wam z bezprawiem niszczenia elewacji graffittowymi napisami, wulgarno-kiblowymi malunkami, prawem do dowlnego znieważania pojedynczych ludzi a nawet jak w przypadku karykatury Machometa setek mln? I dlaczego Rzepa nie zamieściła artykułu Rady Wspólnej Muzłman i Katolików moi drodzy hipokryci? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie nie pomylila sie 10.02.06, 13:57 hasz0 napisał: > Czy wolnośc słowa nie pomyliła się Wam Wiem jak sie zachowac w kosciele, meczecie, sunagodze, ... Jako gosc nie sram na dywan. Nie lubie takze jak na dywan w moim domu sraja z religijnym namaszczniem. Odpowiedz Link Zgłoś
piq Oto hasza pytanie-replika: 10.02.06, 18:15 • Ale odpowiedz mały profanku na pytanie o powody/n Co do której sam nie pamięta do kogo, i po co oraz o co chodzi. To jak ma wiedzieć cała reszta? Ty dostajesz zwykle pytania konkretnie sformułowane, do których masz się tylko odnieść. Ostatnio postawiłem ci pytanie o Borysiuka - najpierw cisza, a potem zasłoniłeś się niewiedzą. Postawiłem ci też już w tym wątku pytanie, które znajdziesz na końcu tego postu i na nie z łaski twojej odpowiedz. To teraz ja odpowiem na twoje pytanie: > Mam pytanie następne: > > Czy wolnośc słowa nie pomyliła się Wam z bezprawiem niszczenia > elewacji graffittowymi napisami, wulgarno-kiblowymi malunkami, > prawem do dowlnego znieważania pojedynczych ludzi a nawet jak w przypadku > karykatury Machometa setek mln? Nie. My jesteśmy nieomylni, gdyż zawsze mamy rację. Wasze pytanie jest - co tu dużo ukrywać - głupie, bo świadczy o absolutnym niezrozumieniu słowa "wypowiedź". Wandalizm stoi w sprzeczności z następną świętą zasadą cywilizowanego Euroatlantydy: nienaruszalności własności. Co do prawa do znieważania: określ, towarzyszu, czy zostałeś właśnie znieważony słowem "towarzysz", czy nie? Czy to gorsze określenie od słowa "półgłowek" czy lepsze? A słowo "niemądry" w takim razie jest zniewagą, czy nie? Lub "koleś"? I kto to ma określać oraz wg jakich kryteriów? Wyobraź sobie teraz, haszu, że jakieś plemię czy lud czci Psa. Czy chcesz odebrać dzieciom prawo do oglądania Reksia w tv? A tu - przy okazji tych karykatur - masz przypadek, że nie obrażono nawet samego boga, którym jest np. Pociąg Towarowy (niech będzie uwielbione imię jego), lecz jego proroka Małpiszona. Dlatego papcia Chmiela za narysowanie Tytusa należy zayebać patykiem i zakazać publikacji jakichkolwiek karykatur Małpiszonów (niech łaska Pociągu Towarowego spoczywa na nich) w Europie na wieki wieków amen, bo to obraża uczucia religijne tego ludu. > I dlaczego Rzepa nie zamieściła artykułu Rady Wspólnej Muzłman i Katolików > moi drodzy hipokryci? Mój drogi zakuty łbie, bo podjęła taką decyzję. Pewnie nie zauważyłeś, że czasy, gdy aktyw wysyłał do gazety swoje kulawe epistoły, a gazeta miała obowiązek wydrukować to, co aktyw wymyślił, już minęły. Myślę, że powód jest prosty: redaktor naczelny przeprosił wszystkich tych, których publikacja mogła dotknąć, ale nie za publikację, tylko za spowodowanie ich złego samopoczucia czy też dyskomfortu poprzez tę publikację. I to w zupełności wystarcza. Z tego twojego postu wynika, że jesteś jednak zwolennikiem likwidacji swobody wypowiedzi, czemu zaprzeczałeś (nie pierwszy raz sam sobie zaprzeczasz). Napisz zatem - proszę o to po raz kolejny - kto ma decydować i na podstawie jakich kryteriów o nieobecności pewnych wypowiedzi w życiu publicznym. To jest pytanie ściśle merytoryczne i o takąż odpowiedź proszę, o ile cię na nią stać. Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat __________________________PiQ-u oto Hasza replika: 13.02.06, 23:53 Borysiuka znać nie muszę i nie chcę. Jest z SO. I kropka! Ty nie chcesz dyskusji. Pomijasz CAŁKOWICIE mój tok rozumowania, akcenty, priorytety, wyłuszczone tu rozumowanie i wynikające z niego finalne wnioski. Zachowujesz się jakbym tu nic nie pokazał. Twoim celem nie jest zbic te tezy które tu powypisałem kontrargumentacją. Twoim celem jest zasugerować, ze wygłasza je głupek. A najlepiej się robi to ignorując imponderabilia pytaniami o sprawy trzeciorzędne. Np. o Borysiuka! Kojarzysz mnie tymi pytaniami z nim, sądzisz że muszę go bronić broniąc PiS-u. Tak jakbym popierając PiS musiał popierać cenę którą kazało płacić PiS-owi PO za możliwość realizacji swego programu. Ta technika - jeśli nie zareaguję to Twoja racja! Jeśli zareaguję to ja - głupek! A teraz promujesz WOLNOŚĆ CHAMSTWA (nie rozumiesz tego po raz drugi?) - FASCYNACJA SKANDALAMI, prowokacjami, fałszywymi prymitywnymi nie NIE POGLĄDAMI bo jakiż to "pogląd i wolność" jaja na ...czy obrazy z Częstochowy lub z Mekki? Mieszasz proporcje, błahe i trywialne, stokroć wyeksploatowane (stare i niepożyteczne) z głebokimi i ważnymi. Wszystko ma swój sens wolność słowa też - ma być pożyteczna i wnosić albo coś nowego, istotnego, wartościowego, inspirującego itd. Jeśli wolność słowa ma słuzyć tylko degeneratom i chamom, których nie można niczym obrazić ani w żaden sposób sprofanować czy sprowokować... to staje się ta wolność - NIESYMETRYCZNA DLA RESZTY - uprzywilejowuje CHAMSTWO DEGNERACJĘ I RUJĘ PORÓBSTWO a dysktyminuje i znieważa normalnych! Więc zaprzecza zasadzie WOLNOŚCI - bo normalni i przyzwoici z niej nie korzystają w tym samym stopniu co CHAMY! __________ROZUMIESZ BARANIE I PROSTAKU?______________ A teraz pytanie w Twoim stylu: Gdy pijesz te swoje szampany z kawiorem to masz w jelicie grubym ...o? MASZ CZY NIE? _ODPOWIADAJ SMAKOSZU!!!!! Nie mający nic istotnego do powiedzenia stosują Twoją metodę: wulgarnego obrażania, spoufalania się by napluć z bliska, obrazić słowem, gestem, obrazem - i czują sie ważni i lepsi od oplutego! Tylko w czym? Jestes liberał? Walczysz o wolność słowa? SMACZNEGO NIERÓWNEGO! Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: ______PiQ-u oto Hasza rep (wtręt) 14.02.06, 07:42 haszszachmat napisał: > Borysiuka znać nie muszę i nie chcę. Jest z SO. I kropka! I tylko dlatego? Nie dlatego, że łobuz? > Jeśli wolność słowa ma słuzyć tylko degeneratom i chamom, których nie można > niczym obrazić ani w żaden sposób sprofanować czy sprowokować... > - uprzywilejowuje > CHAMSTWO DEGNERACJĘ I RUJĘ PORÓBSTWO a dysktyminuje i znieważa normalnych! Masz rację. Dlatego ci okropni liberałowie sa za wolnościa słowa, która służy wszystkim. Ci straszni Duńczycy np. pozwalają na publikację nazistowskich materiałów, za które ich autorzy w sąsiednich Niemczech wylądowali by za kratkami. Możesz tam wydrukować i Biblie i Koran i Torę i kpiny z tych trzch ksiąg. Możesz chodzić wymalowany po ulicy, albo wyszydzać cioty. Wolna wola. Pozwalają nie dlatego, żeby im sie nazizm, czy pederastia specjalnie podobały, ale dlatego iż sa ludżmi madrymi i wiedzą, że wszelkie ograniczanie wolności powoduje to tego czego obaj nie lubimy, a co tak trafnie okresliłeś: "...to staje się ta wolność - NIESYMETRYCZNA DLA RESZTY" Wszystko ma swoja cenę - Haszu. Wolność też. Jeżeli tą ceną jest przykrość spotkania sie z chamstwem, to jest to cena stosunkowo niewielka. Tym bardziej, że wolność pozwala mi się chamstwu przeciwstawić borsuk Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: __________________________PiQ-u oto Hasza rep 14.02.06, 08:12 Hasz: > Tak jakbym popierając PiS musiał popierać cenę którą kazało płacić PiS-owi PO > za możliwość realizacji swego programu. Nieeee, drogi Haszu, to nie tą cenę popierasz. Popierasz cenę, którą kazało płacić PiS-owi łajdactwo, za dopuszczenie (lub nadzieję dopuszczenia) do władzy. Nie rozumiesz jeszcze, że w tych warunkach mowy być nie może o jakiejkolwiek sanacji, oczyszczeniu polityki, wytrzebieniu układów etc. Jest jeden układ więcej i nihil novi. Ja twierdzę, że takie jest rude prawo Platformy (jako koalicji) egzekwować od władzy wywiązywanie się z obietnic przedwyborczych (i zarazem dbanie o interes Polski w tym wszystkim). To się pogodzić nie da, dlatego Platforma się miota jak Żyd po pustym sklepie. _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: __________________________PiQ-u oto Hasza rep 14.02.06, 09:31 !!! (jako koalicji) !!! TFU! jako opozycji ! _____________________________ Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ________Podświadomość dyktuje dobrze a emocje źłe! 14.02.06, 09:52 jaceq napisał: > > !!! (jako koalicji) !!! > > TFU! jako opozycji ! > _____________________________ > Jarosław Kaczyński: "Jestem zdecydowanym zwolennikiem poważnej dyskusji nad > cenzurą obyczajową". Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: ________Podświadomość dyktuje dobrze a emocje 16.02.06, 18:40 hasz0 napisał: > Podświadomość dyktuje dobrze a emocje Czyżbym coś wywróżył na przyszłość? ____ Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ___________________________90% mego txtu na darmo! 14.02.06, 09:37 Borsuku: Źle się dzieje w państwie duńskim, jeśli „naruszanie uczuć” nadużyciem wolności słowa jest bezkarne i nie chronione III władzą przed rozpasaniem IV władzy! Widocznie w Danii montesquieuszowska zasada podziału władzy jest głęboko zachwiana i społeczeństwo duńskie to ludzie niemadrzy, którzy nie wiedzą do czego prowadzi niekaranie „małego” przestepstwa...słynny burmistrz NY!!! "Ta cena stosunkowo niewielka" niestety żywi się IV władzą i rosnie aż do Pierwszej Władzy! I owocuje wolnością chamstwa w Ciele Ustawodawczym! Posłuchaj jakich słow używają szlachetni z PO pod adresem braci blixniaków! Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: ___________________________90% mego txtu na d 14.02.06, 10:20 hasz0 napisał: > Widocznie w Danii montesquieuszowska zasada podziału władzy jest głęboko > zachwiana Czy wg. Ciebie zasada podziału władzy jest wtedy niezachwiana, kiedy jedna "władza" ingeruje w drugą? > i społeczeństwo duńskie to ludzie niemadrzy, którzy nie wiedzą do > czego prowadzi niekaranie „małego” przestepstwa Może i niemądrzy, ale przynajmniej wiedzą do czego prowadzą ustępstwa w tej dziedzinie. Właśnie sie dowiadujemy, że Ambasada Iranu w Niemczech zażądała przeproszenia na piśmie za karykaturę przedstawiającą piłkarzy irańskich jako zamachowcow-samobójców. Rysunek, opublikowany w piątek w gazecie 'Der Tagesspiegel', pokazuje czterech wąsatych futbolistów w irańskich koszulkach, opasanych ładunkami wybuchowymi, naprzeciwko czterech niemieckich żołnierzy. Do tego napis: 'Dlatego niemieckie wojsko musi być użyte podczas piłkarskich mistrzostw świata!' Wierzę nawet, że uczucia irańskich kibiców zostały obrażone, ale czy irańscy piłkarze to obiekt sakralny? Czy tez weźmiesz ich pod ochronę. Czy w świecie jaki proponujesz wolno nam będzie sie terrorystów tylko bać, a śmiech z nich ma być zabroniony? Czy jesteś za tym, żeby (jak we Francji) wprowadzić także u nas kary za dowcipy o pedałach, a równocześnie (jak w Iranie) zabronić dowcipów z terrorystów? Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: ___________________________90% mego txtu na d 16.02.06, 18:54 hasz0 napisał: > Popieram cenę, którą kazało płacić PiS-owi łajdactwo. A ja nie popieram. Dla łajdactwa cyrkuł, ancel albo stryczek. > Bo to po prostu - nie cierpiące zwłoki, w chwili najwyższej konieczności > - żądanie wyborców. Nie ma takiej możliwości, by ta akurat, szczególna chwila była jakoś uprzywilejowana (np. tylko dlatego, że to Kaczory wygrały). "Najwyższa konieczność" budzi we mnie nieodpartą chęć do okrutnych drwin, dlatego dam sobie na spokój. > To maksymalne zniecierpliwienie społeczeństwa degeneracją III władzy > ujawnione i uwidocznione w Komisjach Rywina i Orlenu. G. miało społeczeństwo do gadania w speckomisjach. Zresztą klientela wisząca u klamki ND i RM to jeszcze nie całe społeczeństwo, tylko (podobno) jakieś jego 10%. A komisja d/s Orlenu to była przykładowa wręcz karykatura, obraz tego "jak się tego robić nie powinno". Ale nie o to Ci chyba chodziło. > składu parlamentu bez komuchów. Taka się nie powtórzy w > następnych wyborach! Jesteś, jak widzę, bardzo przewidujący. Przewidujesz, kto wygra następne wybory, po kadencji (mydlącego wszystkim oczy, że prawicowy) kaczyzmu. Niestety, najprawdopodobniej masz rację. > PO żądając ... Nie zawracaj mi głowy tym Twoim PO. Ja na ręcę patrzę WŁADZY. ____ Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 bardzo Cie przepraszam Haszu 14.02.06, 09:15 haszszachmat napisał: > __________ROZUMIESZ BARANIE I PROSTAKU?______________ Zapewnie czujesz sie bardzo obrazony tym jak Cie oceniaja na podstawie tego co piszesz. Unizenie Cie przepraszam za obraze. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 wspaniala samoocena 14.02.06, 09:21 haszszachmat napisał: > - FASCYNACJA SKANDALAMI, prowokacjami, fałszywymi prymitywnymi nie > NIE POGLĄDAMI Od lat Cie tak oceniam Haszu. Widzisz jak ladnie potrafisz to sam opisac. I swoje radyjko. > Wszystko ma swój sens wolność słowa też > - ma być pożyteczna i wnosić albo coś nowego, istotnego, wartościowego, > inspirującego itd. Oczywiscie prawo oceny "pożytecznosci" musi byc w Twych rekach. Widzisz jak latwo przychodzi Ci uzasadnienie postepowania Wydzialu Prasy KC PZPR. Oni tez dbali o "wysoka jakosc" przkazu medialnego. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _____________________________samo ocena? no własnie 14.02.06, 09:50 Po ostatniej polemice w której obnażyłeś absurdalne powody mściwego i bezrefleksyjnego czepiania się mnie bo jakobym się przyczynił w jakimkolwiek stopniu do Twojej plajty i to wtedy gdy na polowych łózkach najwieksi mazgaje i nieudacznicy robili interesy – nawet ja zrobiłem biznes na pełnym bagażniku przecieru pomodorowego -wracając z Mazur z podwójna przebitką – sprzedałem po 10 20 szt i to 100 m od domu w 5 min! - nie będę Ci ripostował! Żal mi Cię! Widzę że ta trauma Cię zaslepiła zupełnie! - Nie rozumiesz już nawet ironii w nasladowaniu stylu PiQa! - Nie rozumiesz meandrów finezyjnych ripost! Nie będę Ci odpowiadał bo Twój stan się pogarsza od póltora roku. No sam zobacz: haszszachmat napisał: > __________ROZUMIESZ BARANIE I PROSTAKU?______________ Zapewnie czujesz sie bardzo obrazony tym jak Cie oceniaja na podstawie tego co piszesz. Unizenie Cie przepraszam za obraze. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie szkodzi 14.02.06, 09:57 hasz0 napisał: > - nie będę Ci ripostował! Zupelnie nie szkodzi. Ja juz od miesiecy z Toba nie dyskutuje lecz Cie punktuje. Szkoda mi czasu na dyskusje. Jestes nieprzemakalny. Ale punktujac, ze smiechu turlam sie po ziemi, az sobie kopie kostki. > No sam zobacz: No wlasnie co mam zobaczyc? Potrafisz to zwerbalizowac, co mam zobaczyc? Ja uwazam, ze pod Twoimi niedopowiedzeniami jest po prostu bezradnosc. Brak tresci. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 CD żalu___________________________sa mo ocena? no w 14.02.06, 10:01 Zal się zwiększył gdy zauważyłem, ze nie panujesz nad logiką uzasadniania i dyskutujesz SAM ZE SOBA czyli swoimi pomówieniami o przywłaszczaniu prawa do ocen. Mam już łzy w oczach! > Wszystko ma swój sens wolność słowa też > - ma być pożyteczna i wnosić albo coś nowego, istotnego, wartościowego, > inspirującego itd. Oczywiscie prawo oceny "pożytecznosci" musi byc w Twych rekach. Widzisz jak latwo przychodzi Ci uzasadnienie postepowania Wydzialu Prasy KC PZPR. Oni tez dbali o "wysoka jakosc" przkazu medialnego. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ____________________CD żalu i wspólczucia z poradą 14.02.06, 10:04 Rycho7: Ale punktujac, ze smiechu turlam sie po ziemi, az sobie kopie kostki. HASZCZ#############: Ostrzegałem, ze jak będziesz mnie wysyłał jak bolszewik do "psychuszki" to sam sobie skopiesz kostki - nie wierzyłeś! Idzźe po pomoc zamiast pisać.... Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: __Włóż jaki patyk mdz zęby zanim pomoc nadjed 14.02.06, 10:18 Mylisz smiech z padaczka. To wlasnie Twoj poziom wiedzy spolecznej. Smiech to zdrowie. Sprobuj sie kopac po kostkach w miekkich papuciach. Empiria moze Ci zastapi brak wyobrazni. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: __Włóż jaki patyk mdz zęby zanim pomoc nadjed 14.02.06, 10:31 Mylisz smiech z padaczka. - nic nie mylę! Zaliczyłeś padaczkę argumentacyjną. Cóż więcej poradzę na odległość? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 warto czasami czytac 14.02.06, 10:41 hasz0 napisał: > Zaliczyłeś padaczkę argumentacyjną. Wydaje mi sie, ze juz to wyjasnilem. Argumentow planowo nie bylo, byly smichy chichy. Analfabetyzm nie dopuszcza informacji spoza urojen? forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=13&w=36273460&a=36775741&rep=1 Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 jak Cie brac powaznie 14.02.06, 10:16 hasz0 napisał: > Ostrzegałem, ze jak będziesz mnie wysyłał jak bolszewik do "psychuszki" > to sam sobie skopiesz kostki - nie wierzyłeś! Pomowienie, udowodnij, ze "wysyłałem Cie jak bolszewik do "psychuszki"". Zawsze pisze, ze w mniemaniu potecjalnego pacjenta on jest normalny, a jedynie otaczaja go wariaci. Nie posiadalem i nie posiadam sily haszystowskiego panstwa aby kogokolwiek gdziekolwiek wysylac. Czasami z dobrego serca sugeruje coponiektorym przeprowadzenie samooceny pod wzgledem psychiatrycznym, ale to zawsze nadmiar uprzejmosci. 100% braku skutecznosci. Jak oceniasz Twoj przypadek? Skutecznie sugerowalem abys przeprowadzil samoocene? A co do kopania to odnosze wrazenie, ze sadzisz, iz przy komputerze siedze w drewniakach a nie w miekich papuciach. Aluzji Hasz nie ponial. Normalka. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: jak Cie brac powaznie - ja oceniam prawda?-3/ 14.02.06, 10:43 W to nie watpie. Podstawa haszyzmu jest dopuszczalnosc ocen jedynie Hasza. Ja wiem, ze nieslusznie roszcze sobie prawo istnienia poza urojeniami Hasza. Co za bezecenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat ________________________ powaznie ? 14.02.06, 10:57 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36268565&a=36777341 Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 biedaczysko 14.02.06, 14:56 haszszachmat napisał: > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36268565&a=36777341 Ty to masz problemy. Ja RM nie slucham i o RM nie dyskutuje. Przestan mnie pomawiac o stosunki z patronka radyjka. Przeczytaj o swoich klopotach: praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,67764,3160427.html Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ____________biedaczysko Dzięki za link Rzeczywście 14.02.06, 20:34 coś w tym jest! Pisałem wczesniej, że bywało iż robiłem w parę min czego inni nie zdiagnozowali w pare miesięcy...przyjaciół się tym nie zdobywało. Ot w parę lat potem słyszałem przy wódce - pamietasz jak podpowiedziałem Ci... i te kilkanascie miejsc pracy i tyleż pól etatów... praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,67764,3160427.html Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 klamstwo czy Prawda objawiona 14.02.06, 20:53 hasz0 napisał: > Ot w parę lat potem słyszałem przy wódce Wielokrotnie klamales, ze nie pijesz. Mnie to nie przeszkadza. I tak wiem jak traktowac Twe wypowiedzi. Nie dam sie zwiesc. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: klamstwo czy Prawda objawiona 16.02.06, 15:24 rycho7 napisał MYLĄC CZAS PRZESZŁY Z TERAŹNIEJSZYM: > hasz0 napisał: > > > Ot w parę lat potem słyszałem przy wódce > > Wielokrotnie klamales, ze nie pijesz. Mnie to nie przeszkadza. I tak wiem jak > traktowac Twe wypowiedzi. Nie dam sie zwiesc. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 co Hasza zaskoczylo 16.02.06, 20:08 hasz0 napisał: > rycho7 napisał MYLĄC CZAS PRZESZŁY Z TERAŹNIEJSZYM: Faktycznie pisalem wczoraj a nie dzis. Ale wczoraj nie bylem wczorajszy lecz tak jak dzis bylem dzisiejszy. A rozszerzenia kolekcji klamstw Hasza nie przeoczylem. A tak Haszowi dobrze zarlo. Odpowiedz Link Zgłoś
piq Haszu, to jest żadna replika, tylko łkanie we... 14.02.06, 17:13 ...własny szlafrok. Zajmę się teraz twoimi wypocinami, które wolność wypowiedzi pozwala ci nazywać "argumentacją". > Borysiuka znać nie muszę i nie chcę. Jest z SO. I kropka! Gardłując za tzw. "IV RP" - i za czymkolwiek innym - trzeba wziąć odpowiedzialność zarówno za sukcesy, jak i za syf. Sukcesów coś mało, choć są, a teraz ty musisz stawić czoła prostej prawdzie - której nie chcesz przyjąć do wiadomości: towarzysza Borysiuka, prawą rękę kwiatkowskiego, pieska łańcuchowego leszeczka millera, dobrego dyspozycyjnego towarzysza WYBRAŁO DO KRRITV ______________P R A W O ___I____S P R A W I E D L I W O Ś Ć, i teraz ja cię proszę o opinię, co o tym sądzisz. Doczekałem się oczywiście wykrętu, że "Borysiuk nie jest z PiSu". Kotuniu, PiS ponosi odpowiedzialność za wszystkie decyzje polityczne i personalne, których jest autorem - np. ponosi odpowiedzialność za bezpartyjnego Radka Sikorskiego jako ministra obrony czy Religę jako ministra zdrowia. Ale ministrów można zmienić, a członka KRRiTV jest trudniej i ma on baaaardzo szerokie uprawnienia. Popierasz ślepo i bezkrytycznie żuczka gnoJarka, więc odnieś się do problemu, albo wyjdzie na to, że nie potrafisz godnie zmierzyć się z nieprzyjemną prawdą. > Ty nie chcesz dyskusji. Pomijasz CAŁKOWICIE mój tok rozumowania, > akcenty, priorytety, wyłuszczone tu rozumowanie i wynikające z niego finalne > wnioski. Twój styl dyskusji to pierwsza linijka twojego postu oraz kilka żwawych okrzyków, m.in. "jedynie słuszna partia oraz IV RP niech żyje, niech żyje, niech żyje". Miałem od ciebie może ze cztery dobre posty, ale to było wtedy, kiedy wpadałeś we wściekłość nie na tyle dużą, żeby stracić rozum. > Zachowujesz się jakbym tu nic nie pokazał. Twoim celem nie jest zbic > te tezy które tu powypisałem kontrargumentacją. Twoim celem jest zasugerować, > ze wygłasza je głupek. Zachowuję się normalnie. Jeżeli uważam kogoś za głupka, piszę to wprost. Forum nie jest dla mięczaków, żabko, i nikt cię tu nie bdzie nosił na rękach. Być może czujesz się jak głupek, bo nie potrafisz odpowiedzieć samodzielnie na proste pytanie, ale wiem, że ci to szybko przechodzi. Udowadniano mi na tym forum niejednokrotnie, że nie mam racji. Czy poczułem się jak głupek? Nie. Nauczyłem się czegoś nowego. To dla człowieka myślącego bezcenne. > A najlepiej się robi to ignorując imponderabilia pytaniami o sprawy > trzeciorzędne. Np. o Borysiuka! Kojarzysz mnie tymi pytaniami z nim, > sądzisz że muszę go bronić broniąc PiS-u. Kwestie moralne są trzeciorzędne?????!!!!!! w IV RP??????!!!!!! Sam się z Borysiukiem kojarzysz, bo popierasz ślepo decyzje żuczka gnoJarka i jego przydupasów. Zauważ, myszko, że piszę o gnoJarku i jego zestawie krętaczy, bo uważam, że w PiSie jest mnóstwo dobrych i wartościowych ludzi. Ale widzę, że nie stać cię na aż tak subtelne rozróżnienia. > Tak jakbym popierając PiS musiał popierać cenę którą kazało płacić PiS-owi PO > za możliwość realizacji swego programu. Tak. Głosując bierzesz współodpowiedzialność za partię, na którą głosujesz. Ja nie o to wszak pytam, jeno o twoją osobistą ocenę sytuacji z Borysiukiem - i kilku innych. Ty nie chcesz mieć osobistej oceny - albo rzucasz hasłami spitymi z ust gosiewskiego lub gnoJarka, albo zatykasz uszy i zamykasz oczy. > Ta technika - jeśli nie zareaguję to Twoja racja! Jeśli zareaguję to ja > - głupek! Jeśli zareagujesz, to sam o sobie dajesz świadectwo - zależy co masz do powiedzenia. Jeżeli nie reagujesz, to albo ci się nie chce, albo uznajesz moje racje (bo inaczej miałbyś coś do powiedzenia). To aż takie proste. > A teraz promujesz WOLNOŚĆ CHAMSTWA (nie rozumiesz tego po raz drugi?) > - FASCYNACJA SKANDALAMI, prowokacjami, fałszywymi prymitywnymi nie > NIE POGLĄDAMI bo jakiż to "pogląd i wolność" jaja na ...czy obrazy > z Częstochowy lub z Mekki? > Mieszasz proporcje, błahe i trywialne, stokroć wyeksploatowane (stare i > niepożyteczne) z głebokimi i ważnymi. Nie widzę tu ani jednego logicznego argumentu, przedstawię wobec tego jeszcze raz swoje stanowisko: naruszanie czyichś najgłębszych uczuć jest moralnie naganne, jednak słowo "naganne" nie wywodzi się od sowa "nagan". Ktoś obrażony, znieważony czy w jakikolwiek inny sposób skrzywdzony powinien się odwoływać do wymiaru sprawiedliwości, a nie podlegać natychmiastowemu odstrzałowi na podstawie nie widomo przez kogo ustalonych granic, co mu wolno mówić, a co nie. O tym będzie w następnym komentarzu do twojego łaskawego postu. > Wszystko ma swój sens wolność słowa też > - ma być pożyteczna i wnosić albo coś nowego, istotnego, wartościowego, > inspirującego itd. I tu jest kluczowa sprawa: kto, na podstawie jakich kryteriów i w jaki sposób ma oceniać, czy wnosi, czy nie. I co zrobić z tym, co nie wnosi (bo np. nikt tego jeszcze nie rozumie - jak ekscesów Mozarta, stwierdzenia o kulistości i ruchu Ziemi wokół Słońca, odkrycia przedmiotów sprzed "stworzenia świata", czyli starszych niż 4 tys. lat czy też wystąpień impresjonistów). Zadawałem ci pytanie, myszeczko, jak to widzisz, jeśli chcesz kontroli wypowiedzi - podaj procedury, kryteria, sposoby - lecz ty nie masz widać na ten temat nic do powiedzenia. > Jeśli wolność słowa ma słuzyć tylko degeneratom i chamom, których nie można > niczym obrazić ani w żaden sposób sprofanować czy sprowokować... Można ich pozwać i żadać zadośćuczynienia. > to staje się ta wolność - NIESYMETRYCZNA DLA RESZTY - uprzywilejowuje > CHAMSTWO DEGNERACJĘ I RUJĘ PORÓBSTWO a dysktyminuje i znieważa normalnych! > Więc zaprzecza zasadzie WOLNOŚCI - bo normalni i przyzwoici z niej nie > korzystają w tym samym stopniu co CHAMY! Ty jesteś solidarny???!!! Chcesz dzielić ludzi na lepszych i gorszych? Chciałbyś zamknąć gębę arbitralnie wybranym niektórym? > __________ROZUMIESZ BARANIE I PROSTAKU?______________ Nie, bo nie przedstawiłeś żadnych argumentów, zaledwie jakieś ślepe emocje. W każdym działaniu trzeba rozważyć korzyści i straty. Moim zdaniem w wypadku ograniczenia swobody wypowiedzi straty są znacznie większe niż zyski. > A teraz pytanie w Twoim stylu: > > Gdy pijesz te swoje szampany z kawiorem to masz w jelicie grubym > ...o? > MASZ CZY NIE? > _ODPOWIADAJ SMAKOSZU!!!!! Chodzi ci o radio, piwo, bydło czy oko? No i widzisz, jak narzuciwszy sobie ograniczenie wolności wypowiedzi ograniczyłeś jednocześnie klarowność przekazu. No więc co ma być w tym jelicie grubym? Auto? > Nie mający nic istotnego do powiedzenia stosują Twoją metodę: > wulgarnego obrażania, spoufalania się by napluć z bliska, > obrazić słowem, gestem, obrazem - i czują sie ważni i lepsi od oplutego! > Tylko w czym? Jestes liberał? Walczysz o wolność słowa? > SMACZNEGO NIERÓWNEGO! Jestem liberał (konserwatywny). Walczę o wolność słowa. Dziękuję, drogi Haszu. Smacznego równiutkiego socjalistycznego równego. Bo jesteś socjalistą, jak widać. Czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
piq Postscriptum dopisał Haszeniek - UAHAHAHAHAHA 14.02.06, 17:23 Oto kryteria swobody wypowiedzi wg komisarza ds. politycznych Hasza: > "Ta cena stosunkowo niewielka" niestety żywi się IV władzą i rosnie > aż do Pierwszej Władzy! > I owocuje wolnością chamstwa w Ciele Ustawodawczym! > Posłuchaj jakich słow używają szlachetni z PO pod adresem braci blixniaków! UUUUUUHAHAHAHAHAHAHA!!!! Tow. Hasz zakazałby każdego słowa, które byłoby nieprzychylne wobec Fratelli Cacci! UUUUUUHAHAHAHAHAHA! Całkiem fajna bolszewicka cenzureczka! Odpowiedz Link Zgłoś
piq nie masz po prostu nic do powiedzenia, co? 14.02.06, 21:49 Przypominam: dyskusja jest o swobodzie wypowiedzi. Dwa posty wyżej - i wcześniej - masz moje merytoryczne posty na ten temat i pytanie do ciebie, cieniu (dokąd cieniu odjeżdżasz ręce złamawszy na pancerz?) - jak wobec twojej chęci ograniczenia swobody wypowiedzi chcesz te ograniczenia wprowadzić? Podaj kryteria ustalania ograniczeń, sposób egzekwowania, kary itd. Mój post powyżej pokazywał ci, do czego prowadzi arbitralne ustalanie granic swobody wypowiedzi - do bolszewizmu. Chcesz zabronić - co sam napisałeś - krytyki Przewodniej Siły. Pomyśl teraz, jeżeli możesz, że na twoim miejscu jest kto inny i zabrania ci krytyki platfuserii, bo uważa - jak ty, tylko a rebours - że to chamstwo. To jest wprost efekt twojej koncepcji. Nie widzisz, dziecko, lustrzanego odbicia? Takie to trudne do zrozumienia? Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: nie masz po prostu nic do powiedzenia, co? 16.02.06, 15:19 Mam. Pomyśl - jeżeli możesz, Napisałeś: > "Krytyka to chamstwo?" I dalej: > To jest wprost efekt twojej koncepcji. Nie widzisz, dziecko, > lustrzanego odbicia? Takie to trudne do zrozumienia? NIE! Biorę Twe lustro i pytam: - Chamstwo to krytyka? Cieniasie! Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg dobrze Cię opisał 16.02.06, 20:28 bronisz krytyki PiS a atakujesz PO odwróć sytuację i pomiń w swoich rozważaniach moje poglądy A. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg errata 16.02.06, 20:29 kurna zabraniasz krytyki PiS a atakujesz PO odwróć sytuację i pomiń w swoich rozważaniach moje poglądy A. Odpowiedz Link Zgłoś
piq Towarzyszu Haszu, składam samokrytykę. 16.02.06, 23:07 Po przejrzeniu waszego charkotu, którego z największym natężeniem dobrej woli i sympatii dla towarzysza nie mogę uznać ani za jakąkolwiek polemikę z moim poglądem na wolność wypowiedzi wyrażonym powyżej, ani za odpowiedź na zadane towarzyszowi konkretne pytania o temacie: "jakimi sposobami i na jakich zasadach towarzysz chce wprowadzić cenzurę", przyznaję się, towarzyszu Hasz, że się myliłem. Oto moja samokrytyka - i poprawiam się: nie jestem - wbrew temu, co sądziłem wcześniej - czterokrotnie bardziej inteligentny od towarzysza Hasza, lecz jakieś co najmniej 4 miliony razy. Mogę się mylić o jakieś 4 rzędy wielkości in minus. Pozdrawiam towarzysza przyszłego cenzora. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 tu sie dowartościuj czytając 4 miliony razy! 17.02.06, 12:06 aż zrozumiesz... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=36273460&a=36929182 Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 czy warto? 17.02.06, 15:12 hasz0 napisał: > Pomyśl - jeżeli możesz, Empirja mowi mi, ze przy czytaniu Hasza nie warto. Od mojego wysilku nie zalezy to co objawi sie w urojeniach Hasza. > Napisałeś: > > > "Krytyka to chamstwo?" Nie nie napisalem. Ale ze znakiem zapytania chetnie sie zgodze. Rozumiem zalewanych powodzia haszowych pomowien. > NIE! > Biorę Twe lustro i pytam: Kradniesz znaczy sie. Popierajacym teokracje nalezaloby zgodnie z ich wlasna wola uciac reke. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: czy warto? 17.02.06, 15:23 Uroiło Ci się, ze jesteś PiQ-iem? Z reszty textu widać, ze z Tobą coraz gorzej. Nie utnij sobie czegoś w urojeniach antyhaszowego amoku. I nie pozdrawiaj innych tylko siebie uzdrawiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 uroilem sobie, ze forum jest publiczne 17.02.06, 17:13 hasz0 napisał: > Uroiło Ci się, ze jesteś PiQ-iem? Wydaje mi sie, ze forum jest publiczne. No i zauwazam, ze Hasz stosuje metody, ktorych nie pochwalam dosc powszechnie. No bo Hasz uwaza sie za jedynego sprawiedliwego. Dlatego tez jego cel uswieca srodki. > Z reszty textu widać, ze z Tobą coraz gorzej. Z punktu widzenia Twej ewangelizacji jest gorzej. Skutecznie zniechecasz. > Nie utnij sobie czegoś w urojeniach antyhaszowego amoku. Regularnie ucinam sobie drzemki. To mi odswierza nabieranie dystansu: "Cyryl jak Cyryl, ale ta metody". Jak to w polsko-katolickim jezyku piramida bzdur. Hus lepiej by to wyrazil. Z Ziszka wykonal. > I nie pozdrawiaj innych tylko siebie uzdrawiaj. Ale z Ciebie delikacik. Wszystko przeszkadza. > Nie utnij sobie czegoś w urojeniach antyhaszowego amoku. > I nie pozdrawiaj innych tylko siebie uzdrawiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
nurni czy policzono juz 18.02.06, 23:11 ile ofiar pochlonela akcja europejskich mendiow ? Warto policzyc bo jak juz byc dumnym - to na calego ! piq napisał: > ...Jaceq, Borsuk i A_4 za te wpisy na "mediach". Jak się chce mieć wolność > słowa i swobody obywatelskie, to trzeba ich umieć bronić. > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=36244735&a=36271485 Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: czy policzono juz 18.02.06, 23:23 nurni napisał: > ile ofiar pochlonela akcja europejskich mendiow ? > Warto policzyc bo jak juz byc dumnym - to na calego ! Dokładnie nie wiadomo, ale dzisiaj naprzykład oburzyli sie nigeryjscy prenumeratorzy "Jyllands-Posten". Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: czy policzono juz 18.02.06, 23:45 nurni napisał: > ile ofiar pochlonela akcja europejskich mendiow ? > Warto policzyc bo jak juz byc dumnym - to na calego ! Nie zauważyłem, by "akcja europejskich mendiow pochłonęła" choć jedną ofiarę. ____ Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Mam padać przed dzikusami na kolana, nurni? 19.02.06, 14:15 Ja nie dekretuję zawartości gazet Arabusów i od turbaniarzy wymagam dokładnie tego samego. Co tu więcej można dodać? Odpowiedz Link Zgłoś
nurni Re: Mam padać przed dzikusami na kolana, nurni? 20.02.06, 07:15 Strasznie mi Ciebie zal. Naprwde nie zdawalem sobie sprawy ze skali ucisku jakiego doswiadczasz. Ale zal zalem - powstan. Moze niedlugo okaze sie ze jedynie wmowiono Ci ze masz padac przed dzikusami. xiazeluka napisała: > Ja nie dekretuję zawartości gazet Arabusów i od turbaniarzy wymagam dokładnie t > ego samego. Co tu więcej można dodać? Wolnosc jest dla ludzi a nie ludzie dla wolnosci. Zwlaszcza takiej karykatury wolnosci. Jesli elementarne wartosci naszej cywilizacji sa niszczone przez akwizytorow reklam (czesciej nazywanych dziennikarzami) - niszczone stara jak swiat sztuczka czyli nadawaniem slowom nowych znaczen - to ja bym wolal byc wolny od "wolnosci" wymyslonej w salonach europejskich mediotow. Zdecydowanie wolny od wolnosciowej poprawnosci w wydaniu jewropejskim. Padac na kolana przed glupota oczywiscie mozna. Glupota i to skrajna glupota byly karykatury Mahometa. Zwracam powyzej uwage na to ze akcja mediotow kosztowala zycie ludzi - wiem ze to drobiazg gdy dowiaduje sie zarazem ze "sprawa nasza wielka jest" a wrog spac nie chce. Kreowanie wroga probowalem (byc moze pokracznie) opisac wyzej piszac o zalobnikach. Pytanie ile bedzie kosztowal eksperyment pt "wolnosc" slowa. Bo rozumiem ze akcja nie jest jednorazowa a walczyc (o wolnosc oczywista) trzeba. Wyzszosc naszej kultury moze polegac przecie i na tym ze my "zainstalujemy" karykatury wszystkiego i wszystkich nie baczac ze w ktoryms momencie (ktory wg mnie wlasnie nastapil) sama wolnosc bedzie karykatura najwieksza. Kto uwolni nas wtedy od wolnosci? Gauden, jakis europejski komisarz, campusowy guru czy inna mediota? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 dunska gazeta morduje rekami dzikusow 20.02.06, 08:04 durni napisał: > Wolnosc jest dla ludzi a nie ludzie dla wolnosci. Co ma sluzyc do udowadniania prawa do zniewalania przez katolikow. Widac dosc oczywista linie podzialu na wrogow Nieznalskiej i obroncow demokracji. Byla demokracja ludowa, bedzie zapewne katolicka. Zawsze znajdzie sie jakis drob zarazony choroba szalonych krow, ktory bedzie wiekszym od Stalina jezykoznawcom. Aktualnie przerabiamy Krotki Kurs Hitlerjugend. Oczywiscie dowody morderstw dokonanych przez europejskie gazety nie sa potrzebne. Zalecany jest powrot do procesu inkwizycyjnego. Przyznajnie sie do winy bedzie wymuszane tortura czytania wydalin durniego. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Mam prostszy przykład 20.02.06, 10:21 Jestem wydawcą prywatnej gazety - "Wielkoksiążęcego Przeglądu Hurrapatriotycznego". Takiej narodowej, którą z pewnością prenumerujesz, wiesz, z hagiografią bandytów styczniowych z 1863 roku i pochwałą kalectw umysłowych postendeckiej gawiedzi, gdzie słowo "realizm" ma wydźwięk "pachołek Moskwy". I oto pewnego dnia drukuję karykatury jakiegoś bliskowschodniego proroka, dla ilustrucji asertywności turbaniarzy przejawiającej się w dekapitacji porwanych wcześniej zakładników w akompaniamencie wrzasku "Allah akbar!" Twoim zdaniem, nurni, nie powinienem tego robić, ponieważ to "karykatura wolności". Twoje zdanie to naturalnie nonsens. Specjalnie piszę w pierwszej osobie, byś nie wekslował tematu na manowce współczesnego dziennikarstwa, czyli prostytutek dających dupy mentalnie. Ocena jakości gryzipiórków to jedno, wolność wypowiedzi to drugie. Otóż właśnie dlatego godzę się na występy braci medialnej, by móc samemu coś wydrukować. Wolność wypowiedzi to konieczność przyjęcia do wiadmości, że usłyszy się i przeczyta treści, które wzbudzą w nas gniew, odrazę czy odruch zadzwonienia po karetkę "P" (psychiatryczną). Jeśli innym zabranisz gadać, to także i mnie. I, w konsekwencji, także sobie. Dlatego Twoje zdanie to nonsens. Podobno karykatury jekiegoś tam proroka "kosztowały życie ludzie". Doprawdy przeciętny turban zaczytuje się duńskimi prowincjonalnymi gazetami? A jeśli nawet - to co go to obchodzi, o czym sobie piszą Biali Ludzie? Czy Biali Ludzie dekretują zawartość ich szmatławców, ozdobionych równie wesołymi karykaturami? To są dwa światy, standardy cywilizacji i standardy barbarii to dwie różne rzeczy, uleganie barbarzyńcom prowadzi dokładnie do tego samego, co starożytny spotkało Rzym. Arabus nigdy w życiu nie zrozumie, że "Wielkoksiążęcy Przegląd Hurrapatriotyczny" nie jest biurem prasowym niewiernej Europy, lecz wyrazem jednej z wielu funkcjonujących w cywilizacji Białych opinii. Z tego wszystkiego wynika, że karykatury karykaturami, a zorganizowana akcja paru imamów to inna para kaloszy. W żaden tam "spontaniczny" wybuch wściekłości nie wierzę, a skoro była to operacja przygotowana odgórnie, to znak, że egzekutywa turbaniarzy wzięła na cel wartości Białych Ludzi dla swoich podejrzanych, arabskich interesów. Trzęsienie się nad życiem ludzi kosztem Zasad prowadzi wprost do degeneracji społeceństw w takt komunistycznej melodii "Wszystkim należy się bezpieczeństwo!" Im więcej takich zabezpieczonych, tym mniej światłych, śmiałych, pomysłowych. Gdyby oceniać każdą akcję miarą, jaką proponujesz, to należałoby pisać wyłącznie wedle kanonów politycznej poprawności, no bo komuś może się zrobić przykro, a nawet ktoś może się zdenerwować i poszukać rewanżu na przypadkowym przechodniu. Tak więc w "Wielkoksiążęcym Przeglądzie Hurrapatriotycznym" nie powinienem więcej pisać o zboczeńcach płciowych per "pedały", bo albo ciota Niemiec kogoś zabije z frustracji, albo banda skinhedów zanadto przejmie się moim artykułem i dokonana holokaustu polskich dewiantów. To kreowanie nieistniejącego problemu. I jednocześnie walka z wolnością słowa, co, przez wzgląd na Ciebie, odnotowuję z dużym smutkiem. Walczysz ze swobodą wypowiedzi w kraju, gdzie przywiązanie do ideałów Prawicy poczytywane jest za XIX-wieczne dziwactwo, zaś termin "liberalizm" pełni rolę rytualnego wyzwiska. Wyższość naszej kultury... Po pierwsze, jeśli coć Ci się nie podoba, to udajesz się do sądu, a nie do piwnicy montować butelkę zapalającą, a po drugie NASZA kultura nie powinna być ograniczana przez ICH kulturę - karykatury ukazały się w naszej prasie, a nie ich! Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie lubie Cie [xe]debilu 20.02.06, 12:01 xiazeluka napisała: > NASZA > kultura nie powinna być ograniczana przez ICH kulturę - karykatury ukazały się > w naszej prasie, a nie ich! Ale musze sie zgodzic z calym Twym postem. Moglbym sie czepiac drobiazgow ale pomine to. Przykladowo tekst, ze obrona ZASAD jest warta trupow, wywodzi sie chyba z zasad tluszczy wszelakiej niezaleznie od wiary, koloru i smrodu. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Dziękuję, kretynie 20.02.06, 12:47 A Twoją uwagę skomentuję tak: Nie ustępuje się terrorystom przetrzymującym zakładników - aby nie zachęcać innych bandytów do powtórzenia kidnapingu. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 przez Atlantyk kryta zabka bez oddechu 20.02.06, 14:24 xiazeluka napisała: > Nie ustępuje się terrorystom przetrzymującym zakładników - aby nie zachęcać > innych bandytów do powtórzenia kidnapingu. Ja odpowiedzialem na to po wyczynie Fudzimoriego: Doprowadzi to do tego ze terrorysci najpierw beda mordowali a potem nie wiadomo co. Sprawdzilo sie dokladnie 11 wrzesnia. Terrorysci powinni zakladac, ze gdy zamorduja i sami zgina to "terrorysci panstwowi" powinni sami ustalic o co chodzilo. Ta bajeczka ma dalszy ciag ale nie jest on przeznaczony dla [xe]debili. Wole aby zycie wykazalo. Nawet wieki po mojej smierci. Nawet gdy nikt nie dowie sie, ze mialem racje. Debilizm powinien byc zlikwidowany poprzez dobor naturalny. Czyli gdy nie jest potrzebny. To, ze zginie przy okazji 99 procent ludzkosci to juz problem ludzkosci. Ja jestem ja a nie ludzkosc. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Do USA w Panamie? 20.02.06, 16:17 Terrorystów, którzy mają zamiar mordować (a nie negocjować), istotnie mój pomysł nie odstraszy, jednak warto zauważyć, że takich świrów nic nie odstraszy. Należy więc postępować z nimi tak samo, jak z pozostałymi, no bo w końcu co za różnica? Tak więc, mój ulubiony kretynie, mam rację, ponieważ ogarniam problem szerzej. Od razu Cię zresztą wyręczę i zapiszczę: "[xe]debil ogłosił swoje zwycięstwo. Ja bez czytania wiem co może powiedzieć. [xe]debile nie mogą mi niczego kazać". PS. Debilizm jest utrwalany przez socjalizm. Bardzo chciałbym zobaczyć, jak sobie dajesz radę w normalnym świecie, niedebilu. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 oczekiwane przeoczenie 20.02.06, 20:06 xiazeluka napisała: > Terrorystów, którzy mają zamiar mordować (a nie negocjować), istotnie mój > pomysł nie odstraszy > mam rację, ponieważ ogarniam problem szerzej. Pisalem o "terroryzmie panstwowym". Oczekiwalem, ze [xe]debil to pominie milczeniem. Oczywiscie wynika to wprost z "szerokosci" ogarniania problemu. Oczywiscie musisz miec racje w ramach swojej "szerokosci". Moja chata z kraja. Ja nie zamierzam przezyc ludzkosci. Takoz nie oczekuje symetrii. Wolnosc slowa jest jedna z podstaw demokracji. Ale "demokracja" nie przewoduje mozliwosci wybrania Hamasu. Wybranie Lukaszenki tez nie bedzie demokratyczne. Liberalizm to swoboda dzialania "naszej" mafii. Ale to nioe [xe]debile okreslaja kto jest "nasz". I cale szczescie. > Bardzo chciałbym zobaczyć, jak > sobie dajesz radę w normalnym świecie, niedebilu. Lepiej niz w zasiegu Twojej sliny. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Oczekiwane banały 21.02.06, 10:02 rycho7 napisał: > Pisalem o "terroryzmie panstwowym". Zauważyłem. Szkoda, że nie podałeś, co przez to rozumiesz. Zamiast tracić czas na akapit wyzwisk, mogłeś napisać wyjaśnienie. Ale nie, Herr Richard nie będzie się zniżał. > Ale "demokracja" nie przewoduje > mozliwosci wybrania Hamasu. Wybranie Lukaszenki tez nie bedzie demokratyczne. Owszem, będzie. Jeśli durnej większości zamarzy się u władzy Hitler, Lepper czy Łukaszenka, to zgodnie z logiką demokracji należy taki wybór uznać. To nie moja wina, że we współczesnym świecie zrobiono z demokracji wszechwładnego bałwana. > Liberalizm to swoboda dzialania "naszej" mafii. Ale to nioe [xe]debile okreslaja kto jest "nasz". I cale szczescie. Mniejsze, niż Ci się wydaje, tępaku. Liberalizm umożliwia, a nie określa. > Lepiej niz w zasiegu Twojej sliny. Czyli w Panamie? Imponujące. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Oczekiwane banały 21.02.06, 14:51 xiazeluka napisała: > rycho7 napisał: > > > Pisalem o "terroryzmie panstwowym". > > Zauważyłem. Szkoda, że nie podałeś, co przez to rozumiesz. Zamiast tracić czas > na akapit wyzwisk, mogłeś napisać wyjaśnienie. Ale nie, Herr Richard nie będzie > się zniżał. Dobrze to ujales. Nie chce mi sie walczyc z obluda liberalow kochajacych panstwo ale jakies tam. Problemem jest sankcjonowanie wyzysku (w tym podatki) za pomoca wojska i policji (sily terroru wobec okradanych) bedacych istota panstwa. > Czyli w Panamie? Imponujące. Kontynuowac bede jedynie gdy znizysz sie do mojego poziomu i przyjedziesz do Panamy. Udawanie braku definicji "terroryzmu panstwowego" jest nazbyt widoczne. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: Oczekiwane banały 21.02.06, 15:15 rycho7 napisał: > Problemem jest sankcjonowanie wyzysku (w tym podatki) za pomoca > wojska i policji (sily terroru wobec okradanych) bedacych istota panstwa. Dobra. Czyli co, mam Cię uznać za anarchistę? Państwo z definicji jest opresyjne, jednak mimo całej swojej niechęci do Molocha jakoś nie jestem w stanie wyobrazić sobie wspólnot bezpaństwowych, obywających się bez aparatu przymusu w dłuższym czasie. Dlatego, jako liberał, dopuszczam istnienie państwa, lecz możliwie najmniejszego. A Ty co proponujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Cel osiagnales 21.02.06, 18:13 xiazeluka napisała: > A Ty co proponujesz? Tak sie sklada, ze ja znam juz Twoje poglady, potencjal intelektualny i charakter. Nie uwazam za celowe przekonywac Cie do czegokolwiek. Sam wiesz, ze na zachodzie jest wedlug Ciebie jedynie Panama. Mnie takie mielenie ozorem nie interesuje i nie bawi. Domysl sie jakie ja mam poglady. To jest ten cel jaki miales "dyskutujac". Cel osiagnales, ciesz sie. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Czego Ty się tak boisz? 21.02.06, 18:25 Pewnie tego, że zbornych poglądów nie posiadasz. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czego Ty się tak boisz? 21.02.06, 20:21 Bezsensownej straty czasu. Moglbys to zrozumiec gdybys popatrzyl z boku na swoja pisanine w sprawie Panamy. Ja Ci nie pomoge. Nie siedze w Twojej glowie. xiazeluka napisała: > Pewnie tego, że zbornych poglądów nie posiadasz. Sadze, ze spojne poglady mam. Ale nie mam potrzeby narzucania ich innym. Mam ogromne doswiadczenie i wiem, ze wiele spraw jest dla wiekszosci ludzi za trudnych. Nie chce odbierac ludziom prawa odmrazania sobie uszu na zlosc babci. W koncu moge zarabiac na tych dobrowolcach. Na forum mam przyjemnosc obserwacji dogmatykow. Dowiaduje sie dlaczego niewiele do nich dociera. Jak do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Czasu masz w nadmiarze, niedogmatyku 22.02.06, 13:02 ...ekspercie od wyszukiwania liberałów 5000 lat wstecz - lubisz obserwować dogmatyków, tak jakby byłoby to zajęcie rozwijające. Mimo to uchylasz się od napisania jakiegokolwiek konkretu, choć czasami przsywiązujesz nadmierną wagę do detali. Zborności w tym wszystkim więc nie ma. Głoszenie poglądów to informowanie innych o swoim zdaniu - gdzie tu widzisz jakiś przymus, narzucanie? Nie masz wrażenia, że coś Ci się pomyliło? Bo dociera do Ciebie rzeczywiście niewiele, szum informacyjny, stukot podkutych butów i zajadłe, wyniosłe milczenie, które ogłusza. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 odrozniam forme od tresci 22.02.06, 13:19 xiazeluka napisała: > Głoszenie poglądów to informowanie innych o swoim zdaniu - gdzie tu widzisz > jakiś przymus, narzucanie? Nie akceptowalem zdrapywania ze sciany przez K52. Twojej agresji tez nie akceptuje. > ...ekspercie od wyszukiwania liberałów 5000 lat wstecz Wielce pouczajace. Scytowie calkowicie mnie zaskoczyli. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: odrozniam forme od tresci 23.02.06, 10:39 rycho7 napisał: > Nie akceptowalem zdrapywania ze sciany przez K52. Twojej agresji tez nie akceptuje. Twoje zdanie na ten temat nie jest mi do niczego potrzebne. > Wielce pouczajace. Scytowie calkowicie mnie zaskoczyli. Pokonali liberałów w otwartej walce? Uchylcie rąbka tajemnicy... Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie jest mi do niczego potrzebne 23.02.06, 14:58 xiazeluka napisała: > Twoje zdanie na ten temat nie jest mi do niczego potrzebne. Wzrusza Twoj spokoj i samouwielbienie. Rozumiem, ze wolalbys tego uniknac. Sam to powyzej napisales. Odpowiedz Link Zgłoś
nurni wolalbym przyklad odwolujacy sie do rozumu 22.02.06, 12:42 xiazeluka napisała: > Jestem wydawcą prywatnej gazety - "Wielkoksiążęcego Przeglądu To jest moim zdaniem zly przyklad. Sprowadzenie tematu do skali mikro ma sens tylko wtedy gdy cos wyjasnia a nie zaciemna. > z hagiografią bandytów styczniowych z 1863 roku Tak, tak . Innym razem ........... > Twoje zdanie to naturalnie nonsens. Specjalnie piszę w pierwszej osobie, byś > nie wekslował tematu na manowce współczesnego dziennikarstwa, czyli > prostytutek dających dupy mentalnie. Ocena jakości gryzipiórków to jedno, > wolność wypowiedzi to drugie. Wszelkie idee odkladajace na bok rozum predzej czy pozniej prowadza do karykatury. Nie mozna abstrachowac od rozumu tradycji i doswiadczenia. Nie zgadzam sie (niech bedzie ze w imie wolnosci slowa) na Twoj weksel. Nie jestesmy w laboratorium. Korzenie i przyczyny dla ktorych europejscy medioci urzadzili swoja manife to nie abstrakt. >Otóż właśnie dlatego godzę się na występy braci > medialnej, by móc samemu coś wydrukować. Wolność wypowiedzi to konieczność > przyjęcia do wiadmości, że usłyszy się i przeczyta treści, które wzbudzą w nas > gniew, odrazę czy odruch zadzwonienia po karetkę "P" (psychiatryczną). Jeśli > innym zabranisz gadać, to także i mnie. I, w konsekwencji, także sobie. > Dlatego Twoje zdanie to nonsens. Nie odczuwam jakis specjalnych wyrzutow z tego li tylko powodu ze nie podzielam bardzo popularnej opinii ze "spiewac kazdy moze, troche lepiej czy troche gorzej". Bronislaw Wildstein z ktorym bardzo rzadko przychodzi mi sie nie zgodzic (a tak jest w tym wypadku) w calkiem udatnym felietonie w ostatniej GP: www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=873 przypomina : "W imię wolności słowa pod koniec lat 80. pozwolono w Europie na demonstracje przeciw Salmanowi Rushdiemu, które faktycznie miały charakter wezwania do mordu na pisarzu i ludziach z nim współpracujących. Czy rzeczywiście należało się na nie zgodzić? Za publikowanie Szatańskich wersetów kilku ludzi zostało zamordowanych" W starciu ktore tak kochaja zwolennicy pelnej wolnosci slowa zawsze bedziemy bez szans. Turbaniarze wydrukuja karykatury osmieszajace zaglade Zydow i.... nic sie nie stanie. Nikt w Europie nie bedzie podpalal ambasad. Nikt nie zginie rozejdzie sie po kosciach. Pozornie nic sie nie stanie. Oprocz drobiazgu. Dyskurs pojdzie w strone ktorej chyba nikt nie przewidzial. Permamemtnego starcia w ktorych wyzszosc jednej cywilzacji nad druga polegal bedzie na wyscigu kto kogo bardziej wqrwi. Jak wiadomo sa tacy ktorych juz nawet animal sex zupelnie nie rusza ale ja bym byl za tym by trzymac zawsze z rozumem a nie idiotami. > Podobno karykatury jekiegoś tam proroka "kosztowały życie ludzie". Az sie prosi dopisac ze kosztowaly "podobno ludzi". Czy zgoda na muzulmanskie demonstracje w Europie przyczynila sie do eskalacji nienawisci i smierci (np w Holandii) ludzi, podobno ludzi, cvzy tez nie miala z tym najmniejszego zwiazku? Twierdze ze a i owszem. Nie daje sie maplpie brzytwy do reki. > To są dwa światy, standardy cywilizacji i standardy barbarii to dwie różne > rzeczy, uleganie barbarzyńcom prowadzi dokładnie do tego samego, co starożytny spotkało Rzym. Chyba spotkalismy sie. Nie mam najmniejszego zamiaru przykladac reki do rozwoju barbarzynstwa. Dlatego tez nie pukam banka w dywanik przed oltarzem cielca "wolnosci slowa". > Arabus nigdy w życiu nie zrozumie, że "Wielkoksiążęcy Przegląd > Hurrapatriotyczny" nie jest biurem prasowym niewiernej Europy, lecz wyrazem > jednej z wielu funkcjonujących w cywilizacji Białych opinii. Z tego wszystkiego > > wynika, że karykatury karykaturami, a zorganizowana akcja paru imamów to inna > para kaloszy. W żaden tam "spontaniczny" wybuch wściekłości nie wierzę, Przyjdz kiedys na zylete w koszulce Polonii. Nawet bez transparentu z karykatura centralnego wojskowego klubu. Biali ludzie przetraca Ci wszystkie kosci a lekarze rozpoczna reanimacje od podania czegos na sen. Bys nie krzyczal ze padles ofiara zorganizowanej (odgornie czy oddolnie) akcji. > była to operacja przygotowana odgórnie, to znak, że egzekutywa turbaniarzy > wzięła na cel wartości Białych Ludzi dla swoich podejrzanych, arabskich > interesów. Operacja byla niewatpliwie przygotowana odgornie bo w przypadki nie ma co wierzyc. Osoba Gaudena - na naszym podworku - gwarantuje niejako ze mozna tu mowic o wszystkim ale nie o spontanicznosci. Intersy arabskie w Europie sa rzeczywiscie podejrzane bo goscie sprowadzeni przez europejska lewizne dyktuja juz tubylcom jak ci maja sie zachopwywac. Pelna garscia czerpiac przy tym z tzw swobod. Do tego wlasnie pije. Czy owe swobody sa zbyt male czy przeciwnie - coraz bardziej oderwane od rozumu. Rozumu ktory juz dawno poszedl precz. Awangarda postepowych mendiow - tak chetna do monitorowania jakiegos radia w prowincjonalnym Toruniu czy bicia w dzwony z powodu kazania jakiegos proboszcza w Gdansku pokochala nagle swobode wypowiedzi. Mam tych zadziwijacych okolicznosci nie widziec bo podsunieto mi pod nos refren ze wolnosc slowa tak dobra jest ze wszystko przed nia winno zrejterowac. Od rozumu przez elementarna odpowiedzialnosc. > Trzęsienie się nad życiem ludzi kosztem Zasad prowadzi wprost do degeneracji > społeceństw w takt komunistycznej melodii "Wszystkim należy się > bezpieczeństwo!" Nie. To zasady w mysl ktorych musi umrzec wielu ludzi by nastala powszechna wolnosc i szczescie sa zbrodnicze. Nie wiem czy nadazam... Czy usilowales napisac ze karykatury Mahometa w europejskich mendiach to znak sprzeciwu wobec degeneracji, to objaw jakis nowych zasad (przez duze "Z") ? Twierdze ze sa to zasady tak plaskie ze nie potrzebuja jakis wersalikow. >Gdyby oceniać każdą akcję miarą, jaką proponujesz, to > należałoby pisać wyłącznie wedle kanonów politycznej poprawności, no bo komuś > może się zrobić przykro, a nawet ktoś może się zdenerwować i poszukać rewanżu > na przypadkowym przechodniu. To nie tak. Sprzeciwiam sie aksjomatom ktore sluza wylacznie samym sobie. Jesli cos dziala - lepiej czy gorzej - ale dziala, to zostawia sie to tak jak jest. Nie otwiera sie granic by przedstawiciele Amnesty International czy jacys Zieloni byli zadowoleni ze swobodnego przeplywu ludzi. Nie daje sie nawet palca wariatom bo predzej czy pozniej odgryza cala reke. Bezczelnosc wielu Arabow (np we francji) mozna porownac tylko z bezczelnoscia pederastow. Zawsze beda niezadowoleni z poziomu swoich swobod - czytaj: z przyzwolenia na robta co chceta. >Tak więc w "Wielkoksiążęcym Przeglądzie > Hurrapatriotycznym" nie powinienem więcej pisać o zboczeńcach płciowych > per "pedały", bo albo ciota Niemiec kogoś zabije z frustracji, Twoj fanzin czy forum to wlasnie odpowiednia nisza na prezentacje swojego stosunku do pedziow. Co tu duzo kryc - bardzo mi bliski. Tyle ze jestem pewien ze rozprawiac sie ze zboczencami mozna o wiele skuteczniej niz tylko wytykajac "dziewczynkom" perwersje czy wychodzac na przeciw temu na co czekaja - konkurs kto kogo bardziej obrazi. To przeciez rozum, obyczaj i tradycja a nie przepisy czy jakies wytyczne UE - wyznacza co moze byc przedmiotem dyskursu a co nia nie jest. Kwiczenie odrzuconych czy pozbawionych jakis tam praw - oczywista konsekwencja naszego braku zainteresowania dla ich odbytniczych bolaczek - to pewien constans. Nie zmieni tego ani nasza obojetnosc na "dyskryminacje" homoseksualistow ani dawanie im paluszka - ktory i tak ich nie zaspokoi > To kreowanie nieistniejącego problemu. Dokladnie tak. Wracajac do tego co wyzej: sfera prywatna wdziera sie na chama tam gdzie nigdy nie miala dostepu. Odpowiedz Link Zgłoś
nurni wolalbym przyklad odwolujacy sie do rozumu cd. 22.02.06, 12:43 xiazeluka napisała: > To kreowanie nieistniejącego problemu. Dokladnie tak. Wracajac do tego co wyzej: sfera prywatna wdziera sie na chama tam gdzie nigdy nie miala dostepu. Ku zadowoleniu apostolow wolnosci slowa i... pederastow onanizujacych sie na platformach - pod haslem "niech nas zobacza". I jednocześnie walka z wolnością słowa, > co, przez wzgląd na Ciebie, odnotowuję z dużym smutkiem. Walczysz ze swobodą > wypowiedzi w kraju, gdzie przywiązanie do ideałów Prawicy poczytywane jest za > XIX-wieczne dziwactwo, zaś termin "liberalizm" pełni rolę rytualnego wyzwiska. Nie wiem czy jest tak jak piszesz. Nie sledze tez jakos specjalnie uwaznie losow liberalow w Polsce. Nawet nie wiem ktorzy sa prawdziwi a ktorzy odstaja od wzorca. > Wyższość naszej kultury... Po pierwsze, jeśli coć Ci się nie podoba, to udajesz > > się do sądu, a nie do piwnicy montować butelkę zapalającą, a po drugie NASZA > kultura nie powinna być ograniczana przez ICH kulturę - karykatury ukazały się > w naszej prasie, a nie ich! Moja kultura zaklada tlumik i katalizator na Twoj samochod. Masz prawo do oburzenia bo oto Twoje auto ma nizsze od upragnionych osiagi. Sa co prawda miejsca gdzie mozesz szalec do woli ale to podobnie jak w wypadku Twego fanzinu. Jakas nisza jakies zapomniane lotnisko, tor wyscigowy itd. Nie wiem czy odczuwasz z tego powodu jakas traume. Wolnosc oderwana od rozumu (czy to nie tu raczej szukac nam wyzszosci nad cwilizacja islamska?) to droga do piekla. Nawroc sie i porzuc ciemna strone Mocy ! Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: wolalbym przyklad odwolujacy sie do rozumu cd 23.02.06, 13:39 nurni napisał: > Wracajac do tego co wyzej: sfera prywatna wdziera sie na chama > tam gdzie nigdy nie miala dostepu. Ku zadowoleniu apostolow wolnosci slowa i... pederastow onanizujacych sie na platformach - pod haslem "niech nas zobacza". Onanizujący się pedał to nie pogląd. Dewiant wreszczący "Dawać przywileje!" to obywatel, który wyraża swoje potrzeby, opinie. I w punkcie walki z komunistycznym systemem spadkowym pedalstwo jestem gotów poprzeć. Należy zasadniczo odróżniać wygłaszanie opinii od karnawałowego tańca. > Nie sledze tez jakos specjalnie uwaznie losow liberalow w Polsce. Nawet nie > wiem ktorzy sa prawdziwi a ktorzy odstaja od wzorca. Ja jestem ten prawdziwy. Wyraźniej? > Moja kultura zaklada tlumik i katalizator na Twoj samochod. I słusznie - ponieważ hałasując zakłócam Twój spokój. To nie ma jednak nic do rzeczy. Jesli Ci powiem "Uważam, że Żydzi powinni zostać zagazowani", to wolności Twojej nie naruszam. > Wolnosc oderwana od rozumu (czy to nie tu raczej szukac nam wyzszosci nad > cwilizacja islamska?) to droga do piekla. Nawroc sie i porzuc ciemna strone > Mocy ! Wolność oderwana od jednostki to JUŻ piekło. Nurni, odrzuć widły, umyj się z sadzy i wyjdź ku światłości, zaklinam Cię! Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Rosenmontag 23.02.06, 15:28 xiazeluka napisała: > Należy zasadniczo odróżniać wygłaszanie opinii od karnawałowego tańca. Jak zwykle zasadniczo sie mylisz. Coz, horyzont zascianka. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie odmawiam Ci prawa do marzen 23.02.06, 15:42 xiazeluka napisała: > Dorośli rozmawiają. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka A możesz mi zabronić? 23.02.06, 16:22 No widzisz - zawracasz głowę. Ale gratulacje, zaistniałeś, post numer 344 jest Twój, chłopczyku. Odpowiedz Link Zgłoś
xiazeluka Re: wolalbym przyklad odwolujacy sie do rozumu 23.02.06, 13:32 nurni napisał: > To jest moim zdaniem zly przyklad. Sprowadzenie tematu do skali mikro ma sens > tylko wtedy gdy cos wyjasnia a nie zaciemna. A co właściwie życzysz sobie wyjaśnić? Czyż "problem" nie pojawił się w skali mikro - lokalnej gazecie z jakiegoś Karlsbergowego zadupia - a dopiero potem został rozdmuchany przez barbarzyńców z innego świata? Sprowadźmy rzecz do elemetarnego początku - do jednostki. Jednostka, czyli ja, wypowiada swoje poglądy, korzystając z wydawanego własnym sumptem WPH. Wypowiedź w formie karykatury, jako ilustracja religijnej bezwzględności bliskowschodnich dzikusów. To tylko techniczna różnica, dotycząca nosnika mojej myśli - nie usta, lecz zadrukowany papier. Do czego zmierzam? Do tego: odbierając wolność wypowiedzi jednostce (mikro), odbierasz tę wolność wszystkim (makro). Przykład jest więc prawidłowy. > Korzenie i przyczyny dla ktorych europejscy medioci > urzadzili swoja manife to nie abstrakt. Nie interesują mnie korzenie gryzipiórków - jeśli ich popieram to przez szacunek dla własnych korzeni. Chamstwa nie zwalcza się więzieniem, lecz osobistym przykładem. Wiem, że to trudniejsza i bardziej pracochłonna metoda, niemniej jeśli mamy się kierować rozumem, to potrafi być cierpliwie - w odróżnienieu od małpoludów z maczugami, których credo sprowadza się do "tu i teraz". Po drugie - ograniczając wolność pod jakimś wysilonym pretekstem wspierasz w ten sposób państwo, zainteresowane ograniczeniem swobód swoich poddanych. Ta kolaboracja w imię rzekomego chronienia ludzkiego życia prowadzi prostą drogą do niewoli ogólnej, a to za przejaw rozumu trudno uznać. Od egzekwowania konsekwencji wobec morderców jest wojsko, a nie cenzura. > Nie odczuwam jakis specjalnych wyrzutow z tego li tylko powodu ze nie podzielam > bardzo popularnej opinii ze "spiewac kazdy moze, troche lepiej czy troche > gorzej". Wierzę na słowo. I z ubolewaniem wzruszam ramionami - krótkowzroczność nie boli, to fakt, jednak unikanie założenia okularów kończy się ślepotą. > "W imię wolności słowa pod koniec lat 80. pozwolono w Europie na demonstracje > przeciw Salmanowi Rushdiemu, które faktycznie miały charakter wezwania do mordu > na pisarzu i ludziach z nim współpracujących. Czy rzeczywiście należało się na > nie zgodzić?" Wybacz, nurni, lecz to strzał do własnej bramki - Raszdiemu wolno pisać co chce, jego przeciwnikom demonstrować swoją niechęć. Jednak jeśli owi manifestanci zaczynają kamieniować innych, to przecież wolnością słowa tego nikt nie nazywa; na rozwścieczoną hołotę wypuszcza się kompanię ZOMO, która, w razie potrzeby, tłumi zapał troglodytów bronią palną. Założę się, że zwolenniiem ostatniej metody także nie jesteś, prawda? "Za publikowanie Szatańskich wersetów kilku ludzi zostało > zamordowanych" Czy pan Wildstein sugeruje, że nie należy drukować żadnych książek, które nie są hagiografiami islamu? Toż to brednia do kwadratu. > W starciu ktore tak kochaja zwolennicy pelnej wolnosci slowa zawsze bedziemy > bez szans. Turbaniarze wydrukuja karykatury osmieszajace zaglade Zydow i.... > nic sie nie stanie. A co ma się im stać? Europa nie cenzuruje arabskich szmatławców. Gdzie tu widzisz jakiś problem??? > Dyskurs pojdzie w strone ktorej chyba nikt nie przewidzial. Permamemtnego > starcia w ktorych wyzszosc jednej cywilzacji nad druga polegal bedzie na > wyscigu kto kogo bardziej wqrwi. Zawracanie głowy. Gdyby przyjąć ten punkt widzenia, to nie mógłbym napisać niczego na temat obcych kultur, bo a nuż coś się barbarzyńcom mogłoby nie spodobać. Nurni, czy we własnym domu nie wieszasz krzyża z Jezusem, bo wiesz, że razi to Mośków? Czy odmawiasz sobie grilla, bo świnia to zwierz nieczysty i przechodzącego nieopodal turbana mogłoby to zdenerwować? > Jak wiadomo sa tacy ktorych juz nawet animal sex zupelnie nie rusza ale ja bym byl za tym by trzymac zawsze z rozumem a nie idiotami. Animal sex to nie jest pogląd. > Czy zgoda na muzulmanskie demonstracje w Europie przyczynila sie do eskalacji > nienawisci i smierci (np w Holandii) ludzi, podobno ludzi, cvzy tez nie miala z tym najmniejszego zwiazku? > Twierdze ze a i owszem. Nie daje sie maplpie brzytwy do reki. Jeśli "zgoda na demonstracje" przyczyniła się do "eskalacji nienawiści" to znak, że turbany nie rozumieją cywilizowanych zasad, nie potrafią odróżnić wolności słowa od braku odpowiedzialności za czyny. Tym więc bardziej nie należy się przejmować reakcją arabskiego bydła na treści gazet Białych Ludzi, ponieważ najwyraźniej obie kultury operują różnymi abstrakcjami, niepojętymi wzajemnie. Mogą sobie brudasy łazić po ulicach naszych miast, lecz każdy kamień rzucony z tłumu w wystawę sklepową powinien wywołać zdecydowaną reakcję policji. Biali Ludzie nie szwendają się po ulicach Damaszku i Bejrutu z nienawistnymi hasłami na ustach, nie podpalają tamtejszych melin. > Nie mam najmniejszego zamiaru przykladac reki do rozwoju barbarzynstwa. > Dlatego tez nie pukam banka w dywanik przed oltarzem cielca "wolnosci slowa". Barbarzyńca to taki gość, który wolność słowa ogranicza. Słowo to zobrazowanie myśli, zabraniając mi mówić, zabraniasz mi myśleć. > Przyjdz kiedys na zylete w koszulce Polonii. Nawet bez transparentu z > karykatura centralnego wojskowego klubu. Biali ludzie przetraca Ci wszystkie > kosci a lekarze rozpoczna reanimacje od podania czegos na sen. Bys nie krzyczal ze padles ofiara zorganizowanej (odgornie czy oddolnie) akcji. Czyżby kibice Polonii i Legii porozumiewali się innym językiem? Potrzebują pośrednika, który zapoznałby ich nawzajem z najtajniejszymi zamysłami przeciwnika? Jeśli chcesz mi wmówić, że jakiś turban-analfabeta z przedmiejskich zaułków Ammanu czyta regularnie duńską prasę, to wybacz, ale w to nie uwierzę nawet Tobie. > Pelna garscia czerpiac przy tym z tzw swobod. > Do tego wlasnie pije. I ja się zgadzam - dopóki islamskiej tłuszczy nie wytyczy się ram, dopóty będą z nią kłopoty. To tak samo jak z małym dzieckiem - gó..arz dostaje małpiego rozumu, jeśli nie jest egzekwowana dyscyplina. Jednak to smarkacz ma się dostosować do wpajanego mu kodeksu wartości, a nie ja do jego kaprysów. > Mam tych zadziwijacych > okolicznosci nie widziec bo podsunieto mi pod nos refren ze wolnosc slowa tak > dobra jest ze wszystko przed nia winno zrejterowac. Akurat. Minęło kilka tygodni i sprzedawczyki cudzego honoru (bo własnego nie mają) ignorują faszystowski zamach na wolność słowa w centrum Europy - nikt Irvinga nie broni. Trudno o lepszy przykład zapiekłej hipokryzji. > Nie wiem czy nadazam... Czy usilowales napisac ze karykatury Mahometa w > europejskich mendiach to znak sprzeciwu wobec degeneracji, to objaw jakis > nowych zasad (przez duze "Z") ? Nie objaw, lecz przejaw. A chodziło mi o to, że powstrzymywanie się przed publikowaniem materiałów, które mogą wqu..ć jakichś dzikusó, to zaproszenie owych barbarzyńców, by włazili nam na głowy. To demostracja tchórzostwa, które zawsze prowokuje agresywne ludy. Tchórzostwo zaś do Zasad nie należy. > Jesli cos dziala - lepiej czy gorzej - ale dziala, to zostawia sie to tak jak > jest. Nie otwiera sie granic by przedstawiciele Amnesty International czy jacys Zieloni byli zadowoleni ze swobodnego przeplywu ludzi. Zgoda, jednak nie jest teraz mowa o kaprysach jakichś narwańców, lecz Zasadach. Zasada "nie kradnij" działa kulawo, jednak nie jest to powód, by nie działać w sensie przeciwdziałania złodziejom. Jeśli jakiś neohitlerek wyje "Trzeba zabić Żydów", to go ignoruję, a nie zabraniam Tobie i sobie wypowiadać własne zdanie. > Zawsze beda niezadowoleni z poziomu swoich swobod - czytaj: z > przyzwolenia na robta co chceta. Odpowiedz Link Zgłoś
patience Re: czy policzono juz 20.02.06, 05:40 no fakt. Mozna zlikwidowac wlasna wolnosc i bez ofiar. Na przyklad Hitlera dobrowolnie dopuscili do wladzy. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: czy policzono juz 20.02.06, 09:21 nurni napisał: > ile ofiar pochlonela akcja europejskich mendiow ? > Warto policzyc bo jak juz byc dumnym - to na calego ! > Czy ktos jest dumny z tych karykatur? Nie zauwazyłem takiego, ale mogłem przeoczyć. Ofiary przypisujesz europejskim mediom?Zabili ich gazetą? Czyli co maja zrobic?Przestac w ogóle krytycznie pisac o muzulmanach? Do tego to sie sprowadzi, bo teraz oburzenie za idiotyczna karykaturę, a jutro za byle co. Moze tak zawiązac z nimi pakt stabilizacyjny, wzorem naszej koalicji z zakazem krytyki czegokolwiek, w tym poczynan imamów i innych takich? A. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________________Aż tylu TAK MADRYCH nie zauważyło 20.02.06, 11:21 że moją krytykę odwetowego zamieszczenia karykatur - nazwano cenzurą. To ja takie manipulanckie i odwetowe działanie nazwę - cenzurą i zamachem na moją wolność słowa! Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: _________________Aż tylu TAK MADRYCH nie zauw 20.02.06, 11:41 hasz0 napisał: > że moją krytykę odwetowego zamieszczenia karykatur - nazwano cenzurą. > > To ja takie manipulanckie i odwetowe działanie nazwę > - cenzurą i zamachem na moją wolność słowa! > Wybacz Haszu, ale nie sledziłem Twojej rozmowy z Rychem,czy PiQiem Z odpryków tej rozmowy wyłaniał mi sie inny obraz - chciałes podobno kneblowac, czyli zakazywac publikacji tego typu karykatur Swiadczy o tym ciągle powtarzane pytanie PiQa 'kto i jakimi metodami miałby to robic?'.Skoro tylko krytykowałes ,to źle Cie zrozumiano,albo źle powiedziałeś. A. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 zeby zauwazyc trzeba czytac 20.02.06, 11:46 hasz0 napisał: > że moją krytykę odwetowego zamieszczenia karykatur - nazwano cenzurą. Poniewaz Hasz pisze czesto, dlugo, nudnie i powtarza sie w kolko, wiec czytanie go przekracza cierpliwosc forumowiczow, przynajmniej takich jak ja. Trudno mi wiec ustosunkowac sie do tego co nazwano cenzura. Nie jecz wiec glowny propagandzisto haszyzmu. Zadbaj o forme i tresc zachecajace do czytania. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ______________A propos "pięrdolęnia" i bolszewizmu 20.02.06, 13:51 Rycho7: > Hasz pisze czesto, dlugo, nudnie i powtarza sie w kolko, ...Zadbaj o forme i tresc zachecajace do czytania. #: Jasneee...gdy się nie odpowiada nie po kilkunastu sekundach jak # ale po paru dniach to można wszystko przekręcić! AndrezjG: > Wybacz Haszu, ale nie sledziłem Twojej rozmowy z Rychem,czy PiQiem > Z odpryków tej rozmowy wyłaniał mi sie inny obraz -chciałes podobno kneblowac, > czyli zakazywac publikacji tego typu karykatur > Swiadczy o tym ciągle powtarzane pytanie PiQa 'kto i jakimi metodami miałby > to robic?'.Skoro tylko krytykowałes ,to źle Cie zrozumiano,albo źle > powiedziałeś. HASZCZ#######: HEHEHEHE...PiQ pisał też oprócz tego, ze popieram CENZURĘ to - iż JEST 4 a potem że 4.000.000 razy mądrzejszy ode mnie! Wstawiłem te dane do zwykłego liniowego układu równań: x = IQ (PiQ) 4*x = y 4.000.000 * x = y I JEDYNYM ROZWIĄZANIEM jest x = 0. Czy również wywnioskowałeś, że klikam na kosz, knebluję go, domagam się zamknięcia wszystkich mediów oprócz RM a ich dziennikarzy przed inkwizycję i na stos?! Zycie przyznaje rację dobrym osądom i wyliczeniom - tak jak w tragedii katowickiej. Pismakom zaś zaślepionym w "obronie" idei wolności opluwania cudzych i swoich wartosci wciąż za mało niewinnych ofiar za kolejne przedruki karykatur Machometa postępowo-liberalnych mediów. Nie zauważyłeś ESKALACJI PLUCIA NA SPOKOJNY ale krytyczny post #-a? Jak podobnie plują na Ziobrę! Że bolszewik itd. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: ______________A propos "pięrdolęnia" i bolsze 20.02.06, 14:10 Napisałem Ci wyraxnie 'nie śledzę całej Twojej dyskusji z PiQiem' Natknąłem sie na pytanie PiQq powtarzane kilkakrotnie, a znając Twoje uniki w odpowiedziach na proste pytania, doszedłem do wniosku ,ze jest cos na rzeczy.Tyle. Czyli nie masz nic przeciwko puszczeniu karykatur tego Jedynego z konkurencyjnej religii w mediach? A. Odpowiedz Link Zgłoś
piq sytuacja, Andrzeju 20.02.06, 18:19 Hasz potępił Gaudena i wszystkich, którzy poparli jego prawo do publikacji przedruków karykatur. Następnie w odpowiedzi na post Borsuka napisał, że jest przeciwko publikacji karykatur ze względów moralnych (i bardzo słusznie), lecz solidaryzuje się z protestami przeciwko ingerencji muzułmańskich duchownych w europejskie zasady (i też słusznie). Ale naisał potem m.in. taki post: > Wszystko ma swój sens wolność słowa też > - ma być pożyteczna i wnosić albo coś nowego, istotnego, wartościowego, > inspirującego itd. > Jeśli wolność słowa ma słuzyć tylko degeneratom i chamom, których nie można > niczym obrazić ani w żaden sposób sprofanować czy sprowokować... > to staje się ta wolność - NIESYMETRYCZNA DLA RESZTY - uprzywilejowuje > CHAMSTWO DEGNERACJĘ I RUJĘ PORÓBSTWO a dysktyminuje i znieważa normalnych! > > Więc zaprzecza zasadzie WOLNOŚCI - bo normalni i przyzwoici z niej nie > korzystają w tym samym stopniu co CHAMY! Oraz np. na temat zamieszczenia w gazecie duńskiej karykatur: > Źle się dzieje w państwie duńskim, jeśli „naruszanie uczuć” > nadużyciem wolności słowa jest bezkarne i nie chronione > III władzą przed rozpasaniem IV władzy! Trochę to zagmatwane, ale wysnułem chyba uprawniony wniosek, że Hasz chce ograniczenia swobody wypowiedzi. Zadałem mu pytanie, które znasz. Żadnej odpowiedzi nie otrzymałem. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 jak mnie zachecisz do przeczytanie dluzyzny? 20.02.06, 14:13 hasz0 napisał: > Nie zauważyłeś ESKALACJI PLUCIA NA SPOKOJNY ale krytyczny post #-a? Otoz nie zauwazylem. Staram sie przeskakiwac przez dluzyzny. Przez cale zycie udalo mi sie przeczytac pierwszych 10-50 stron "Nad Niemnem". Jedno przemowienie Lecha Walesy udalo mi sie przeczytac do polowy. Wiem kiedy trzeba sobie przestawic na luz. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: jak mnie zachecisz do przeczytanie dluzyzny? 20.02.06, 18:22 rycho7 napisał: > Przez cale zycie udalo mi sie przeczytac pierwszych 10-50 stron "Nad Niemnem". No to czapki z głów! Mnie się nie udało wyjechać poza stronę 3 (kiedy "musiałem") i poza piątą (kiedy nie "musiałem"). Koleżanka była łaskawa streścić mi rzecz na tyle przystępnie, że mogłem nawet wystąpić z jakąś śmiałą tezą w jakimś wypracowaniu na ten temat i się przy tym przesadnie nie zbłaźnić. ____ Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________________Dotarczacie mi już tylko rozrywki 20.02.06, 19:44 Napisałem Ci wyraźnie 'nie śledzę całej Twojej dyskusji z PiQiem' Natknąłem sie na pytanie PiQq powtarzane kilkakrotnie, a znając Twoje uniki w odpowiedziach na proste pytania, doszedłem do wniosku ,ze jest cos na rzeczy. Tyle. Czyli nie masz nic przeciwko puszczeniu karykatur tego Jedynego z konkurencyjnej religii w mediach? A. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________________Dotarczacie mi już tylko rozrywki 20.02.06, 19:46 Wypisz wprost swoje stanowisko na temat swobody wypowiedzi. Czy jesteś za ograniczeniem administracyjno-ustawowym swobody wypowiedzi, z powodu ewentualnych szkód czy treści obraźliwych, czy też zgadzasz się z tezą, że wolność wypowiedzi jest najwyższym dobrem, a obrażeni, urażeni lub poszkodowani mogą dochodzić swoich praw przed sądem. Jeżeli jesteś za ograniczeniem administracyjno-ustawowym swobody wypowiedzi, z powodu ewentualnych szkód czy treści obraźliwych, to napisz, jak to widzisz, czyli podaj metody, kryteria i sankcje. To są proste rzeczy i o to pytałem. Pisałem już, że skrytykować media można i należy, jeśli kogoś oburzają. Natomiast moim zdaniem nie wolno ograniczać czyjegokolwiek prawa do swobody wyrażenia oglądu za pomocą srodków administracyjno-ustawowych. To dla wyjaśnienia i podsumowania. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________________Dotarczacie mi już tylko rozrywki 20.02.06, 19:47 hasz0 napisał: > Inkwizycja postępacka Irwinga na 10 lat zamiast na stos? Twarde prawo ale prawo. Nie podejmuje sie wytlumaczyc to drobiowi. > Niemcy też akceptują lichwę z 200 € -> 30.000 € w kilka lat? Nawet Merkel rozumie zasady regulacji walutowych. Sama pojechala dogladac mordowanie pandemicznego drobiu. Nie sadze aby nawet marzyla o takich przyjemnosciach w Polsce. Moja odpowiedz musialaby skladac sie conajmniej z 15 elementow. Nie zaslugujesz Haszu na taki wysilek z mej strony. Moge wiec zastepczo przyznac Ci racje. Niemcy nie potrzebuja lichwy i jej nie maja, takze prawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 __________Pawdziwa cnota pików krytyki sie nie boi 20.02.06, 19:58 Przyjmuję Waszą krytyke, jako dowod mojego sukcesu polemicznego Stanowię bowiem rzeczywiste zagrożenie dla Waszych utartych poglądów. Aquanauci mało krytykowani - nie piszą nic kontrowersyjnego bo... są jednym wielkim NIC. Tłumacza sie glupcy - już pisałem Rychowi, z kim mogą mnie pomylić w przeciwnym wypadku... Odpowiedz Link Zgłoś
stormbird Re: __________Pawdziwa cnota pików krytyki sie ni 20.02.06, 20:02 masz słuszne... Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 kredo dogmatyka 20.02.06, 20:19 hasz0 napisał: > Tłumacza sie glupcy Najwiekszymi glupcami sa naukowcy, dostarczaja i oczekuja dowodow. Cale szczescie takich nie pomyla z Haszem. Odpowiedz Link Zgłoś
dachs Re: PiQ sam zacytował moją opinie w poscie do Bor 20.02.06, 20:05 Ale zacytowal rownoczesnie inne Twoje wypowiedzi ktore tej tamtej przeczyly. Wiec nie dziw sie, ze nadal nie wiemy co wlasciwie myslisz. To sprobuj moze wprost bez uciekania sie do Piskorskiego i Balcerowicza odpowiedziec na proste pytania jakie Ci zadal. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ______________________________ale ż PRÓBOWAŁEM 20.02.06, 20:14 Rychu7 pisał coś o nadajniku i koniecznym dobrym odbiorniku - a i stadnym instykcie - wszystko w odniesieniu do MNIE!!!! Ale mam rozrywkę! Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nie watpie 20.02.06, 20:21 hasz0 napisał: > Ale mam rozrywkę! Kontakty z takimi, ktorzy nie wyzmaja Twoich dogmatow MUSI byc przezabawne. Z zachowaniem pelnej symetrii. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 nieuleczalny manipulant 21.02.06, 07:57 hasz0 napisał: > Rychu7 pisał coś o nadajniku i koniecznym dobrym odbiorniku Jak zwykle nie odrozniasz swoich fantazji od faktow. O odbiorniku nic jeszcze nie pisalem. Ale jak chcesz to napisze. Wystarczy, ze odbiornik odroznia sygnal od szumow. Jak dotychczas pisalem o Tobie jako nadajniku. Nadajesz sam szum. Co ma odroznic nawet najlepszy odbiornik na swiecie? Garbage in, garbage out. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg chichot 21.02.06, 08:33 hasz0 napisał: > > Ale mam rozrywkę! To nerwowy smiech wynikły z postawienia przed prostym pytaniem? Gdybym nie doświadczył z Toba uników w odpowiedziach, to nie uwierzyłbym. Daj link do swojej odpowiedzi na pytanie postawione przez PiQa. A. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: chichot 21.02.06, 10:29 Zliczyłes zapewne mój brak odpowiedzi na pytania: -"co ty mi tu pięrdolisz?" z wrzutką-sugestią, iż to jest jedyny zrozumiały przeze mnie język + te odpowiedzi, któtych raczyłeś nie uznać za właściwe i prawdziwe? Co do pytań PiQ-a, odwracających uwage od moich argumentów i sabotujących istotę tematu a dodatkowo okraszonych obficie zniewagami personalnymi, mającymi na celu podważenie mojej wiarygodności - to pozwól łaskawie, że poprowadzę dysput na swoich a nie Twoich warunkach! Próbki obiektywizmu i beztronniczości az tak "słodkich" w grupie - wystarczająco już popróbowałem. Lekko musisz ochłonąć i podac mi link na imputowane PIĘRDOLISZ w mych postach - sprzed daty oskarżenia - bo pózniej je kilka razy już w odp. cytowałem. Odpowiedz Link Zgłoś
piq uzupełnienie sytuacji 21.02.06, 11:18 Andrzeju, wypowiedź hasza (odpowiedź Borsukowi), którą przytoczyłem, choć zawiera protest przeciwko wtrącaniu się mułłów do regulacji prawnych w sprawie swobody wypowiedzi w Europie, nie oznacza, że nie jest on za ograniczeniem (czyli de facto zniesieniem) wolności słowa. Fakt, że koleś robi poniżej kolejny unik i usiłuje cię ustawić (że nie będzie dyskutował na twoich warunkach, tylko na swoich - bo po prostu nie chce zająć stanowiska i jasno się zdeklarować), zdaje się potwierdzać, że ma coś w tej sprawie na sumieniu. Gdyby nie miał, to przecież prosto jest napisać: "Jestem za pełną wolnością wypowiedzi". Koniec, kropka. Jest przyciśnięty do muru, biedaczysko. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 poprawka 20.02.06, 20:08 jaceq napisał: > > rycho7 napisał: > > Przez cale zycie udalo mi sie przeczytac pierwszych 10-50 stron "Nad Niem > nem". > > No to czapki z głów! Mialo byc 10-15. Doceniam Twoje uznanie. Na poczatku tez mialem samozaparcie aby czytac Hasza. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: poprawka 20.02.06, 20:16 Rozgrzeszam! Ta nagła spowiedź i naiwne usprawiedliwianie uprzytomniła mi skąd się brały aż takie kompromitające Was odpowiedzi... Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 dziekuje ojcze jezuito 20.02.06, 20:24 hasz0 napisał: > Rozgrzeszam! Tak za friko? Bez spowiedzi, pokuty i skruchy? Ziemia sie pali pod stopkami? > Ta nagła spowiedź i naiwne usprawiedliwianie uprzytomniła mi skąd się brały > aż takie kompromitające Was odpowiedzi... Ja Ci stuly w rozporku nie calowalem. Odpowiedz Link Zgłoś