babariba-babariba
10.02.06, 19:26
'Jedna cecha zaplecza premiera Kazimierza Marcinkiewicza czyni go podobnym do
otoczenia Jerzego Buzka. To szczególnie duża ilość urzędników w randze
wiceministra sekretarzy i podsekretarzy stanu w Kancelarii Premiera. Choć
sztandarowym projektem PiS i rządu jest "tanie państwo", czyli wizja
maksymalnego odchudzenia administracji, program ten w żaden sposób nie jest
realizowany w bezpośrednim otoczeniu premiera. W KPRM jest dziś dziewięciu
podsekretarzy i sekretarzy stanu, czyli niemal dwukrotnie więcej niż było u
Marka Belki, więcej też niż u Leszka Millera. Obok Zbigniewa Derdziuka, Piotra
Tutaka i Ryszarda Schnepfa, a także szefa Kancelarii Mariusza Błaszczaka rangę
sekretarzy stanu mają: •Adam Lipiński (formalnie odpowiada za kontakty z
parlamentem, faktycznie jest politycznym namiestnikiem Jarosława Kaczyńskiego
w otoczeniu premiera) • była minister finansów Teresa Lubińska (ma przygotować
koncepcję tworzenia budżetu zadaniowego w KPRM) i • Mariusz Kamiński, tworzący
struktury centralnego biura antykorupcyjnego. Podsekretarzami stanu są •
Konrad Ciesiołkiewicz, rzecznik prasowy rządu, i Marek Pasionek. Kancelaria
wzięła na siebie dodatkowe zadania, a niektórzy z sekretarzy stanu, jak np.
Mariusz Kamiński, pełnią swoje funkcje czasowo tłumaczy zastępca szefa KPRM
Piotr Tutak.
rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060210/kraj/kraj_a_4.html