zhureck
15.02.06, 02:46
Wyłonił się nagle, tak, że niemal się z nim zderzyłem. Szarzało. Wysiadaliśmy
właśnie z Zarembą z samochodu zaparkowanego nielegalnie przed Szpilką na
Placu Trzech Krzyży gdzie umówiliśmy się z pewnym politykiem. Był w długim
płaszczu z wysokim kołnierzem. Zatrzymał się i spojrzał na mnie
uważnie. "Dzień dobry panie senatorze" -powiedziałem szybko. Chwila ciszy,
badawcze spojrzenie. "Dzień dobry" - odpowiedział. A po chwili: "Aaaa, to
Pan. Witam, witam. Właśnie, może Pan zna tego sku..syna Zalewskiego? Musi
Pan go znać, szukam tego gnoja co o mnie takie rzeczy wypisuje". (Igor
Zalewski, współautor rubryki z Życia opozycji i koalicji we Wprost)
Przyznam się szczerze - wyparłem się tej znajomości, choć niejedną kawę razem
z Zalewskim wypiliśmy. Chwila strachu... Senator coś tam bąknął wściekły i
szybko się oddalił.
Senator Stefan Niesiołowski, polityk ZCHN, AWS, potem PO. Człowiek za PRL
bardzo dzielny, ostatnio często przekraczający cienką granicę dzielącą
publicystyczną werwę od szaleństwa. Jego słowa, w telewizjach i gazetach,
nakręcają spiralę nienawiści, kopią mur dzielący niepotrzebnie Polaków.
Podział polityczny - w dużej mierze za sprawą działalności Niesiołowskiemu -
przeradza się w pełen emocji spór dwóch światów.
Pal licho - sam się ośmiesza, ośmieszają się gazety drukujące jego wściekłe
tyrady na kolumnach opinii. Teraz jednak zaczyna się Pan senator dobierać do
dziennikarzy, nie wystarcza już wyzywanie konkurentów.
W piątkowej Wyborczej pisze: "W telewizji już pojawiają się elementy cenzury
[...] a za to coraz częściej pokazuje się Piotr Semka. Nie wróży to niczego
dobrego".
Powiem szczerze - to skandaliczne słowa. I chamskie. Bo Piotr Semka jest
publicystą - owszem - wyrazistym, ale nigdy partyjnym, zawsze niezależnym.
Nigdy nikogo nie cenzurował, jego zaś często próbowano. Jego publicystyka od
lat wpisuje go w wąski krąg ludzi naprawdę myślących i analizujących
sytuację.
Słowa Niesiołowskiego - to jest właśnie próba cenzury, zamknięcia i tak
niewielkiej przestrzeni debaty publicznej.
Smutne panie senatorze. Rozmienia się Pan nie tyle na drobne, co na grosze.
Michał Karnowski