sceptyk
03.01.03, 14:02
Oswiadczenie wpierw. Jak ktos sobie chce byc anty- czy filo-semita, to niech
sobie bedzie. Ja z nim spierac sie nie bede. Jak nie lubi badz kocha Zydow,
jego/jej sprawa. Ani tez antychinczykom nie bede od wymyslal od ostatnich.
Postempakiem ani tolerantem nie jestem. Mam inne rzeczy na glowie. I w
glowie. A anty-rusko-sowietow to nawet wespre w dyskusji.
Co mnie natomiast doprowadza do nieomalze szewskiej pasji, to wpychanie na
sile na Forum najrozniejszych problemow kraju w ramy dyskusji o Zydach.
Niekonczacej sie zreszta. A dlaczego mnie to denerwuje? Bo to jest glupota, a
glupota mnie irytuje okrutnie. Uuuch, jak okrutnie!
Jak bym byl zlosliwym propagandzista, ktorego sercu mile jest dobro Polski,
to bym powiedzial nawet, ze wyszukiwacze zydowskich zrodel czy akcentow w
krajowych problemach dokonuja dywersji. Wytwarzaja wirtualna zaslone dymna
dla nieukow, oszustow, cwaniakow, nieudacznikow i najrozniejszych przestepcow
w naszym zyciu publicznym. A bo gdy tylko jakies szwindle czy pospolita
glupota tych co powinni byc uczciwi i madrzy wychodzi na jaw, to natychmiast
wyszukuja, czy nie ma tam moze jakiego Zyda (dowolnie okreslonego). I jak
znajda takowego (co zreszta latwo, bo nieomalze kazdego mozna nazwac Zydem),
to dyskusja zamiast toczyc sie nad mozliwoscia poprawy stanu rzeczy, szukania
winnych, wyciagania wnioskow itp. zostaje wlasciwie zamknieta. Tzn.
skierowana na bocznice. Slepom zreszta, jak to bocznice. A, to Zyd(zi)...
Najwyzej jeszcze paru forumowiczow wyciagnie cos z historii starozakonnych. I
koniec. Wiadomo, Zydzi. Nawet nie ma co dyskutowac. Jacy Zydzi sa, kazdy wie.
Jedyne co mozemy zrobic to troche ponarzekac na Zydow. No i narzekamy.
Z kolei czesc dyskutantow, badz pochodzenia zydowskiego, badz czujaca w sobie
powolanie do ich obrony, zaczyna w odpowiedzi polemizowac z tymi opiniami (o
Zydach). I tak powstaje lawinowo rosnacy watek o niczym. No, moze nie o
niczym. Ale o tym samym. Po raz setny. Z powielanymi argumentami. Tajemnicza,
ale o duzym zapewne znaczeniu politycznym afera z udzialem Rywina, Michnika,
Millera i najpewniej wielu innych, jest doskonalym przykladem na te chora
prawidlowosc. Czegoz w tym watku nie ma… No nie ma dyskusji nad afera.
Podobnie dywersyjna role w odciaganiu naszej uwagi od meritum odgrywaja te
wszystkie komunikaty z frontu wojny izraelsko-arabskiej pomieszczane przez
sympatykow obu stron na Forum. Kretynski szum informacyjny. Gowno mnie
obchodzi, gdzie i w jakim autobusie ktos sie wysadzil, albo kogos zabili gdy
chcial wejsc do autobusu, by go wysadzic. To nie moj front. Przykro mi,
ubolewam nad ofiarami, wspolczuje rodzinom, ale moge to robic najwyzej raz,
no moze dwa, do roku. Moja wrazliwosc nie ma takiej pojemnosci. Na swiecie
gina bez przerwy ludzie. Setki, tysiace dziennie. W najrozniejszych
konfliktach.
Rozumiem, ze w USA sledza pilnie Bliski Wschod, bo Amerykanie maja b.znaczna
mniejszosc zydowska, mnostwo placa na Izrael (ale i na Arabow), zaangazowali
sie politycznie w zakonczenie (hi, hi) tego konfliktu, no to i ta druga
koszula sila rzeczy jest bliska ich cialu.
Ale forumowe polglowki, zwlaszcza te z USA, ale nie tylko, sadza, ze waga
tego konfliktu jest taka sama u nas. Nie jest. I bez konca cytuja dane
agencji prasowych, ze X zabil Y-eka w Izraelu badz Palestynie. Albo, ze
ostrzelano czolg, badz czolg kogos ostrzelal. Jakby to mialo jakiekolwiek
reperkusje dla nas. Zapewne wyobrazaja sobie, ze jak sie obudze to pierwsza
rzecza jaka robie jest sprawdzenie na Forum najnowszego bilansu potyczek
blisko-wschodnich. I przerazony ogladam kamienice gdzie mieszkam czy nie ma
sladu kul po wczorajszej strzelaninie w Gazie. A mnie tymczasem interesuja
zupelnie inne rzeczy. Moja ciekawosc SZCZEGOLOW konfliktu, ktory sie ciagnie
od DZIESIECIOLECI jest bliska zeru. No wyobrazmy sobie, ze - wraz z kilkoma
innymi nickami - zamieszczalbym non-stop wiadomosci z walk w Nepalu z
komunistyczna partyzantka. Albo newsy z Kashmiru. Badz Kolumbii. Czy
poludniowego Sudanu albo DRC (Zaire). Wzieto by mnie za maniakalnego idiote.
Za Kretyna (nie pozdrawiam), ze tak powiem.
Forumowicze, opamietajcie sie.
sc-k
PS. Oczywiscie moj tekst jest jednostronny, bo czasem maja miejsce zdarzenia,
gdzie kwestia zydowska odgrywa istotna role. Jak i tez mozna znalezc na Forum
watki prowokacyjne. Ale to co napisalem, zwlaszcza w pierwszej czesci, odnosi
sie do paru nickow ('godnych' rzecz jasna), ktorych postrzeganie i rozumienie
pewnych zjawisk uksztaltowalo sie przed kilkudziesieciu laty i tam mentalnie
zostali. Nie moga sie od tego oderwac, zakotwiczeni w przeszlosci. Jest to
zreszta zjawisko znane. Istnieja, na przyklad, wykladowcy na uczelniach,
ktorzy na poczatku swej kariery posiedli bogata – jak na swe czasy - wiedze w
jakims przedmiocie i potem powielaja sie w nieskonczonosc. Nie baczac, ze
zycie idzie naprzod, wiedza w ich ulubionej dziedzinie sie rozwinela,
zaktualizowala, badz temat sie 'wypalil' i juz nikogo nie interesuje.