wild
13.01.03, 23:23
Ken Schoolland
NIESZCZĘŚCIE MIĘDZYNARODOWYCH PROGRAMÓW
POMOCY ZAGRANICZNEJ
Uczta i głód: wiek ironii
"Pieniądze sumienia", powszechnie znane jako "pomoc zagraniczna" nie mogą
zniwelować szkód wyrządzanych krajom rozwijającym się przez politykę handlową
i rolną państw uprzemysłowionych. Gdy miliony ludzi umierają z głodu w
Afryce, nie jest niczym niezwykłym przeczytać o tonach żywności niszczonej
lub magazynowanej w USA, Europie Zachodniej czy Japonii. Te raporty wydają
się pochodzić z różnych planet: wyniszczony Trzeci Świat cierpi, gdy bogaty
Pierwszy Świat pozbywa się nadmiaru żywności.
Niszczona żywność to nie tylko pozostałości ze stołówek szkolnych. Olbrzymie
niszczenie żywności jest rezultatem oficjalnej polityki handlowej, stosowanym
dla podnoszenia cen produktów rolnych.
Planowe marnotrawstwo
Niedawno japońscy urzędnicy ogłosili plany zniszczenia 8.600 ton kapusty
poniżej "dopuszczalnych" poziomów. Mówi się, że urzędnicy zachodnioeuropejscy
zmagazynowali "góry masła i jeziora mleka" z tych samych powodów. Urzędnicy
amerykańscy zarządzili usuniecie z rynku kalifornijskiego 3,5 mld pomarańczy
( dwie piąte całej produkcji) w celu podniesienia cen.
Kalifornijski farmer, Carl Pescolido, zapłacił duże kary pieniężne, ponieważ
zdecydował się rozdać dwa miliony pomarańczy biedocie z San Francisco,
zamiast pozwolić, by zgniły na polu. Władze nie zawsze popierają
dobroczynność, chyba, że pasuje do ich programów pomocy. Pomoc pod postacią
dostaw żywności dla głodujących okupuje serwisy informacyjne, ale te marne
sumy znaczą niewiele przy wielkich programach rządowych, które przede
wszystkim stworzyły takie warunki biedy.
Co roku rządy krajów rozwiniętych wydają około 100 mld dolarów na
subsydiowanie rolników. Przez ten długi czas te potężne dotacje dla rolników
Pierwszego Świata mają wyniszczający wpływ na zdolność krajów Trzeciego
Świata do rozwinięcia solidnych podstaw rolnictwa i do stania się
samowystarczalnymi. Następuje to na dwa sposoby.
Zabronić handlu - dawać pomoc
By utrzymać wysokie ceny rodzimej żywności, kraje Pierwszego Świata zazwyczaj
stosują jedną z tych technik (lub obie naraz):
1. Zakaz importu wielu produktów rolnych z krajów rozwijających się.
2. Wyrzucanie płodów rolnych za granicę pod pozorem pomocy zagranicznej.
Takie kierunki służą do przeszkadzania lub ruinowania inwestycji i produkcji
rolnej tam, gdzie potrzeba ich najbardziej.
To nie przypadek, że gdy kraje rozwinięte ograniczają dostęp do swoich
rynków, lubią jednocześnie pochwalić się pomaganiem swoim zdesperowanym
sąsiadom hojnymi ładunkami z pomocą. Rząd Japonii wprowadza nowe powiązania z
Azją Południowo-Wschodnią przez oferowanie pomocy gospodarczej, ale
jednocześnie obcina import ryżu i mięsa kurzego. Władze USA wzmacniają swoich
karaibskich sojuszników pomocą militarną i gospodarczą, ale zakazują importu
cukru i pomidorów. Rządy państw Europy Zachodniej oferują podobne praktyki
swoim byłym koloniom w Afryce.
To przerażająco niespójne zachowanie - zakazywanie handlu równocześnie z
dawaniem pomocy - jest stale częścią tej samej polityki rolnej. Politycy,
zwłaszcza w USA i Wspólnym Rynku, są zawsze w niezręcznej sytuacji
konieczności pozbycia się olbrzymich ilości "nadwyżek" żywności, stworzonych
przez politykę wewnętrzną. Trzeba to zrobić finezyjnie, więc te "nadwyżki"
czy też dotowane plony nie dotrą do rodzimego konsumenta i nie obniżą
krajowych cen żywności. Tak więc Amerykanie i Europejczycy muszą płacić za
cukier pięć do siedmiu razy więcej, niż gdyby płacili na rynku światowym, a
Japończycy muszą kupować krajowy ryż po cenie pięć do siedmiu razy większej
od ceny ryżu, wytwarzanego przez farmerów w Tajlandii.
Ponieważ kraje Trzeciego Świata są powstrzymywane od sprzedawania tych
produktów Pierwszemu Światu, nie mogą zarobić wystarczająco dużo walut
wymienialnych, niezbędnych do spłacania pożyczek rozwojowych lub zakupu
nawozów, ciągników, paliwa oraz szkoleń. Jako że okazje do własnych zysków są
ograniczane, kraje rozwijające się pozostają wiecznie zależne od swoich
dobroczyńców.