Dodaj do ulubionych

Dariusz Wdowczyk Piotr Nowak Henryk Kasperczak

14.06.06, 23:54

Jak najszybciej jeden z tych panów powinien objąć reprezentację. Jest na
świecie paru dużo lepszych trenerów od nich. Chętnych pracować. Chętnych
pracować za dużo większe pieniądze. Jeśli ktoś znajdzie te pieniądze - proszę
bardzo. Zakładam jednak, że kasa nie popłynie strumieniem, ci zatem powinni
być wzięci pod uwagę.

Janas w pięknym stylu przeszedł przez eliminacje, pokazał się z niezłej
strony w MŚ, zaprezentował zupełnie inny poziom niż zabawny i żałosny
uzurpator Jerzy "jak można było przegrać cztery zeiro" Engel. W meczu z
Ekwadorem zawiedli futboliści, wiadomo też, że przeszkadzał troszeczkę
premier rządu. Dziś jednak potworny błąd popełnił Janas przysypiając na ławce
i w szatni w czasie meczu. Za beznadziejnego Żurawskiego od razu w drugiej
połowie powinien wejść Brożek. Od razu. Brożek to nie jest zawodnik, który
strzela od niechcenia. To wartościowy piłkarz, ale on potrzebuje się trochę
wprowadzić, wejść w mecz. Wtedy może być nieobliczalny, nie do powstrzymania.
Ale ok, zaczęliśmy w tym samym składzie, kontynuował, nie wiadomo po co,
Żurawski. No, niech będzie. Jak można było się wstrzymywać ze zmianą
Sobolewskiego na Lewandowskiego lub Szymkowiaka? To całkowicie debilne
opóźnienie zadecydowało o tym, że Polska nie wyjdzie z grupy. Sobolewski nie
mógł grać inaczej, bo takie są tylko jego możliwości, nie jest wirtuozem
lepszym od Niemców. Zawsze może liczyć na litość sędziego. Ale na co liczył
Janas? Że kilku Niemców pojdzie w trakcie meczu na piwo? Liczył na
przeistoczenie? Że Sobolewski przeistoczy się w Ronaldinho? Zwlekanie ze
zmianą Sobolewskiego na Lewandowskiego było decydujące.

Jesteśmy kulturalnymi ludźmi. Nie powiemy Panu "Janas wyp...j".
Powiemy Panu - dziękujemy trenerze, jest Pan profesjonalistą, zrobił Pan
tyle, ile się dało. Dziękujemy, grał Pan ostro, roztropnie i nie pod
niekompetentną publiczkę, ale pod prawdziwy wynik. Przegrał Pan. Wszyscy
przegrywamy, takie jest życie. A teraz chyba rozstańmy się jak najprędzej.
Obserwuj wątek
    • palnick Wyłącznie Guus Hiddink 15.06.06, 01:47
      On nauczy hipopotama tańczyć jezioro łabędzie smile
      • nick.kertiz Re: Wyłącznie Guus Hiddink 15.06.06, 01:58
        palnick napisał:

        > On nauczy hipopotama tańczyć jezioro łabędzie smile


        za ile?

        ale powtarzam się, wiec dodam cos innego. polski materiał ludzki jest trudny,
        moim zdaniem jest nietypowy. psycholo0gicznie najlepszy by byl chyba wdowczyk.
        Obawiam sie że Nowak, kasperczak, Hiddink mieliby jakieś problemy z
        psychologicznym rozpędzeniem tej maszyny6 do najwiekszej mozliwej prędkości.
        Trudno mi to wyjaśnić, to intuicja. Hiddink jest oczywiście lepszy od trzech.
        Jest też bardzo zajęty raczej. Rozchwytywany raczej. I sam nie traktowałby tego
        jako przygody życiowej i zwieńczenia kariery zawodowej. Ot, kolejne wazne
        wyzwanie.
        • nick.kertiz Re: Wyłącznie Guus Hiddink 06.07.06, 11:46
          Oby to była prawda. I oby miał dużo czasu i spokoju. To bardzo rozsądny
          kompromis pomiędzy niemożliwym (Hiddink) a całkiem dobrym (tytułowi bohaterowie
          wątku).
          sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3465811.html
          • jaceq Oby to była prawda. 06.07.06, 22:15
            Oby.
            Musi Listkiewicz czuć niezły smród koło siebie, że poszedł na takie cuś, bo
            przecież nie pod wpływem lektury prasowych tytułów. Stawiam, że wyślizga się jak
            zwykle to wszystko. Mogą zamknąć w anclu 80% wydziału sędziowskiego za korupcję
            i 95% wydziału szkolenia za nieudolność, Beenhakker jak przyjdzie, tak i kiedyś
            odejdzie i o to [Listkiewiczowi] chodzi. Choćby w futbolu fifa zmieniła przepisy
            i odtąd grali jajowatą piłką na trzy bramki na stadionie żużlowym, Listkiewicz
            pozostanie na placu boju.
            • sen.dzia.li Re: Oby to była prawda. 07.07.06, 22:53
              Przykre to, ale piłka jest nadgniła własciwie w skali światowej. Przyklad
              włoski jedynie poręcznie to dokumentuje. Strefy w zasadzie wolnej od zgnilizmy
              upatrywałbym jedynie w Anglii i zwłaszcza w USA, a i to upatrywałbym jedynie w
              ataku jakiegos niepodobnego do mnie optymizmu. A przykre, bo od strony czysto
              sportowej patrząc inne dyscypliny raczej mnie w ogóle nie interesują, to
              piłkarze rywalizują na trawce ciekawie.






              jaceq napisał:

              > Oby.
              > Musi Listkiewicz czuć niezły smród koło siebie, że poszedł na takie cuś, bo
              > przecież nie pod wpływem lektury prasowych tytułów. Stawiam, że wyślizga się
              ja
              > k
              > zwykle to wszystko. Mogą zamknąć w anclu 80% wydziału sędziowskiego za
              korupcję
              > i 95% wydziału szkolenia za nieudolność, Beenhakker jak przyjdzie, tak i
              kiedyś
              > odejdzie i o to [Listkiewiczowi] chodzi. Choćby w futbolu fifa zmieniła
              przepis
              > y
              > i odtąd grali jajowatą piłką na trzy bramki na stadionie żużlowym, Listkiewicz
              > pozostanie na placu boju.


              Stąd pisałem, że nie wystarczy, żeby on zostal selekcjonerem, ważne żeby miał
              spokój, czas, dobre warunki pracy.

              pozdrówki

              Henry Lee
              • jaceq Re: Oby to była prawda. 07.07.06, 23:17
                sport.gazeta.pl/pilka/1,65029,3410726.html
                Tylko tyle i też wystarczy.

                Pozdro, Henry.
                j.
    • jaceq Jak to czasem dobrze... 15.06.06, 12:54
      ...wziąć w łapy starą gazetę:

      Artur Boruc: "Nawet jak zdobędziemy gola düpą, to nikt nam nie odbierze trzech
      punktów"
      "Magic" Żurawski: "Na mundial szykuję kilka sztuczek"
      Mirosław Szymkowiak: "Zapewniam, że czuję się bardzo dobrze, co pokażę na boisku"


      A jak najlepsza (wówczas) repra świata grała w meczu z Argentyną w 74?

      - Deyna podawał do przodu 39 razy celnie, dryblował udanie 5 razy.
      - Tomaszewski interweniował po raz pierwszy dopiero w 55. minucie.
      - W ósmej minucie było już 2:0. Dla nas.
      - Lato, mimo strzelenia dwóch bramek (bez asysty), 10 razy odbierał piłkę
      przeciwnikom.
      - Celnych strzałów oddał Lato 3 (z 4 w ogóle), podobnie Deyna, Szarmach - 2 (z 3
      w ogóle, z czego jeden zakończył się bramką, a po jednym z pustej bramki wybił
      piłkę obrońca). Raz w słupek trafił Gadocha, raz Szarmach.
      • sen.dzia.li Re: Jak to czasem dobrze... 16.06.06, 19:06
        Strąk był próbowany w reprezentacji? Czy tylko w młodzieżówce? Tak czy inaczej
        to talent baaardzo małego kalibru.

        To jest ten problem.

        Talenty małego kalibru, gracze małego kalibru, gwiazdy małego kalibru.

        Już nie tylko Frankowski (co było w pełni uzasadnione), ale teraz i cała reszta
        dawnej wielkiej wisły powinna pójść w reprezentacyjną odstawkę - Żuraw, Kosa i
        Szymek. Problem w tym, że nie ma ich kim zastąpić. Bo Strąkiem na pewno nie.

        Wtedy były inne czasy. Talenty były na skalę światową, ale i futbol był jakby
        mniej rozwinięty. Gdyby jakimś cudem tamtą reprezentację skonfrontować z
        dzisiejszą Argentyną, popłynęliby. Jak Serbia przed chwilą. Młody narybek
        szkoli się dziś skuteczniej, od czołowych zawodników wymaga się więcej. Szkoda,
        że nie między Bugiem a Odrą.

        I jak już o Bugu mówimy, to Panu Bógu podziękujmy, ja - ateista, Ty - nie wiem,
        nie pytam, za to, że obecną reprezentacją graliśmy z Ekwadorem i Niemcami a nie
        z Argentyną.

        __________


        [za - gazeta.pl]


        Bramki:

        Rodriguez (6.)

        Cambiasso (31.),

        Rodriguez (41.)

        Crespo (78.)

        Tevez (84.)

        Messi (88.)



        A w eliminacjach Serbowie stracili tylko jednego gola...
    • piq ...i inni 15.06.06, 22:25
      Ja, jak już pisałem, nie czepiam się nominacji Janasa, natomiast czepiam się
      jego prowadzenia zespołu. Facet albo spanikował, albo coś było nie tak z
      fizycznym przygotowaniem piłkarzy, bo na Ekwador wystawił skład jak na
      usiłowanie 0-0 z Brazylią. Jakby zapomniał, że siłą polskiej reprezentacji była
      w eliminacjach gra bardzo szeroka, z mocnym graniem skrzydłami, co w efekcie
      rozciągało obronę przeciwnika i pozwalało na rzucanie piłek prostopadłych do
      napastników. Dało to nawet efekt przeciwko Włochom ongiś - towarzysko, ale
      jednak wygraliśmy 3-1.

      Tymczasem na słaby Ekwador Janas zaryglował środek pola dwoma defensywnymi
      pomocnikami, boczni obrońcy grali blisko pary stoperów, i pewnie teoretycznie
      grę mieli robić boczni pomocnicy, ale ich siła ofensywna była żadna, po pierwsze
      - bo Krzynówek jest cieniem samego siebie, a był jedynym bocznym pomocnikiem z
      prawdziwego zdarzenia, a po drugie - bez wsparcia bocznego obrońcy na boku
      polski pomocnik grał sam przeciwko podwojonej obronie boczny pomocnik-boczny
      obrońca. W takiej sytuacji po skrzydłach harcowali nie Polacy, tylko na przemian
      wolni jak ptacy pomocnicy lub boczni obrońcy ekwadorscy, biegając na polskiego
      bocznego obrońcę. Rozciągali w ten sposób wszerz polską obronę, a ponieważ do
      osamotnionego bocznego obrońcy z asekuracją podchodził stoper, to srodek obrony
      grał z napastnikami Ekwadoru z niewielką przewagą i mocno rozrzedzony. Efektem
      była np. druga bramka dla Ekwadoru, która musiała paść przy pierwszej pomyłce w
      kryciu. Przy pierwszej warto zauważyć, ze drugi napastnik ekwadorski, czyli
      strzelec bramki, był kryty przez Baszcza, zamiast przez drugiego stopera.
      Wszystko w wyniku burdelu, który powstał po wprowadzeniu ustawienia 1-4-2-3-1, w
      którym na powaznie Polska nigdy nie grała, pomijając wcale nie taki dobry mecz z
      Chorwacją.

      Dlatego - i z powodu fatalnego rozegrania z ławki - uważam, że Janas stracił
      zdolność prowadzenia tej drużyny. Zawodnicy muszą trenerowi ufać. Dzisiaj sądząc
      z wypowiedzi, choc go wspieraja, to nie mają do niego za grosz zaufania.

      Z pewnościa facet dużo zrobił, zostawił "preselekcję" nowych zawodników do
      następnej kadry, no i przeszedl eliminacje, choć przy pewnej dozie szczęścia.
      Ale czas powiedzieć "pa", zwłaszcza w sytuacji, gdy te same mistrzostwa
      pokazują, że dobry trener z w miarę przyzwoitych zaledwie zawodników jest w
      stanie ułożyć zespół, który skutecznie stawia czoło najlepszym. Nikt mi nie
      powie, że Trynidad i Tobago to wybitni piłkarze, podobnie jak Ekwador. Oni po
      prostu wiedzą, co grać, jak grać, i na boisku zjadają własne płuca.

      Dlatego uważam, ze czas na najchętniej bardzo dobrego zagranicznego trenera, a
      jeśli nie, to z polskich Kasperczak lub Wdowczyk. Pierwszy ma doświadczenie i
      wizję gry, którą potrafi przekazać, drugi wskrzesił w krotkim czasie Legię,
      która była w absolutnym dołku, nadał jej styl i charakter.

      Jeśli nie któryś z tych dwóch, to mam jeszcze dwie kandydatury, za którymi
      przemawia to, że zespoły składające się z przeciętnych kopaczy doprowadzili
      blisko - lub nawet do - czolówki polskiej ligi, przy czym graly one ladną i
      skuteczną piłkę: Wieczorka i Stawowego. Choć sądzę, ze dla nich to jeszcze za
      wcześnie.
      • jaski Re: ...i inni/ Piotrze.... 16.06.06, 00:58
        Nie sposob nie zgodzic sie z tym co napisales. Dodam tylko, ze naprawde nie
        rozumiem, jak mozna NIC nie zmienic jak bardziej opaleni strzelili na 0:1???? I
        to w meczu, ktory TRZEBA WYGRAC, i co ciekawsze, mozna wygrac, by bylo. Ja tam
        nigdy trenerem nie bylem, ale logicznym mi sie wydaje, ze obroncy bramek raczej
        nie strzelaja.A przegrac 0:1 czy 0:3 to i tak wsio jedno. I wiesz, ja bym
        calkiem chcial, jakby ten wizioner na JA.... powolal bande gowniarzy, 20-
        latkow, co to moze jakis tam talent maja i chce im sie grac jeszcze i po
        prostu, zamiast tej szpanerskiej imprezy w tv powiedzial- Panie i Panowie,
        budujemy druzyne od zera. To jest mlodzierz, ktora jedzie, zeby pograc, wyniki
        beda za cztery lata.Albo i nie, to moje ryzyko. I ja bym mu uwierzyl. Czemu nie?
    • sen.dzia.li O braku parcia 23.06.06, 01:44
      sport.gazeta.pl/Mundial2006/1,73035,3435998.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka