hugo_w2
12.07.06, 16:45
Ceny paliwa ciągle drożeją. W USA średnia cena galonu zwykłej bezołowiowej
benzyny wzrosła w ubiegłym tygodniu do 2,96 USD, ale w stanach o wyższych
podatkach, do których należy Nowy Jork, już od wielu tygodni nie można kupić
paliwa poniżej 3 dolarów za galon.
Przyczyn drożyzny na stacjach benzynowych jest co najmniej kilka. Po
pierwsze - rozpoczął się letni sezon urlopowy, w którym tradycyjnie rośnie
zapotrzebowanie na paliwa. Po drugie zaś - znacznie wzrosła cena etanolu,
który dodawany jest do benzyny w proporcji 10:90, aby zmniejszyć toksyczność
spalin.
Dużo jednak ważniejsze są czynniki globalne. Rośnie zapotrzebowanie na ten
surowiec w Chinach i w Indiach, co sprawia, że wielkie mocarstwa prowadzą
polityczne manewry dla zapewnienia sobie stałego dostępu do ropy. Większość
światowych złóż znajduje się na terenach niestabilnych politycznie i rynek
reaguje nerwowo nawet na najmniejsze objawy świadczące o wzroście napięcia.
Iran, Irak, Nigeria czy Wenezuela - to tylko niektóre kraje, w których
sytuacja jest na tyle nieprzewidywalna, że każda negatywna informacja
przekazywana przez agencje prasowe powoduje wzrost cen na giełdach
surowcowych. To właśnie dlatego kilka dni temu ceny ropy naftowej
przekroczyła próg 75 dolarów za baryłkę, a wielu analityków przewiduje nawet
przebicie progu 100 dolarów za baryłkę.
Jeśli nie dojdzie do znacznego obniżenia zapotrzebowania na paliwo, benzyna
nie będzie tanieć, bo rynek ciągle będzie pobierał marżę za globalne ryzyko -
zgodnie twierdzą analitycy rynku i ekonomiści. O ile politycy nie mają dziś
wpływu na szybkie obniżenie cen płaconych przez kierowców przy pompie, to
możliwe są działania długofalowe zmierzające do stopniowego uniezależniania
gospodarek (w tym przede wszystkim amerykańskiej) od ropy naftowej. Pomysły,
aby stymulować wzrost rodzimego wydobycia, budzą jednak kontrowersje. Tak
jest na przykład z planami zniesienia 25-letniego zakazu prowadzenia wierceń
na szelfach kontynentalnych. Jeśli Kongres zniósłby federalną blokadę
wydawania licencji na przybrzeżne odwierty, przeszłyby one pod jurysdykcję
władz stanowych. Tego rodzaju posunięcie mogłoby się przyczynić do
nieodwracalnych zmian ekologicznych i zanieczyszczenia wybrzeży, które są
przecież atrakcją turystyczną. Waszyngton - i to zarówno Kongres, jak i Biały
Dom - powinien rozważyć inne opcje, takie jak popieranie rozwoju
infrastruktury do dystrybucji paliw alternatywnych czy wprowadzenie bardziej
restrykcyjnych norm zużycia paliwa dla nowo sprzedawanych samochodów. Działać
trzeba już teraz, bo szanse na szybki spadek cen ropy naftowej na globalnych
rynkach są dziś niewielkie. W długofalowej perspektywie, jeśli chcemy uniknąć
kryzysu paliwowego na skalę globalną, szukanie alternatywy dla ropy naftowej
jest jedynym logicznym wyjściem.
Quelle PDN-NY(TD)