shanti
11.02.03, 14:00
Jak parują ludzie
Polscy politycy tak debatują o wojnie z Irakiem, jakby miała toczyć się na
szachownicy. My chcemy pobudzić wyobraźnię Cimoszewicza i wszystkich.
Odwiedzam Al-Ameria Shelter, miejsce, do którego Irakijczycy przywożą każdego
obcokrajowca, a już obowiązkowo zagranicznych dziennikarzy. Z zewnątrz
budynek nie różni się niczym szczególnym od innych zabudowań przemysłowych,
jakich pełno w Bagdadzie. Mur odgradzający od ulicy, płaski dach, normalne
wejście – jak do jakiejś małej fabryki. W rzeczywistości to nowoczesny schron
konstrukcji fińskiej na wypadek ataku bakteriologicznego – z murami
żelbetonowymi grubymi na trzy metry i podwójnymi drzwiami zatrzaskującymi się
automatycznie w chwili wybuchu.
Al-Ameria Shelter Amerykanie zbombardowali 15 lutego 1991 r. twierdząc, że
było to centrum dowodzenia wroga. Prawdę pokazała pierwsza CNN – Peter Arnet
był na miejscu, gdy wynoszono to, co zostało ze zwęglonych zwłok kobiet i
dzieci. Zginęło 400 osób.
W Jordanii i Tunezji ogłoszono żałobę narodową, inne kraje arabskie uczciły
ofiary minutą ciszy. Amerykański rzecznik prasowy gen. Neal nie wykluczał, że
Saddam w ostatnim momencie ukrył w schronie cywili, aby oczernić USA.
Ówczesny sekretarz obrony Cheney podkreślił, że bombardowanie było zamierzone
i wykonane z wielką precyzją. Irakijczycy oskarżali Finów o to, że przekazali
Amerykanom plany wszystkich schronów wybudowanych nad Tygrysem i Eufratem.
Po wojnie zbombardowany bunkier w willowej dzielnicy Amirija, w zachodniej
części Bagdadu, został przemieniony w mauzoleum ofiar. W samym środku
znajduje się krater, z którego wystają najeżone żelazne pręty (fot. 1). W
uzbrojonym suficie olbrzymia dziura – jakby ktoś rozpruł konserwę. Na
osmalonych murach wiszą zdjęcia ofiar, które przemieniły się w małe ołtarzyki
przystrojone w kwiaty, listy, pamiątki (fot. 2). Z fotografii patrzą oczy
dzieci i matek.
Kustoszem jest kobieta, która widziała wybuch z bardzo bliska. Teraz ma pusty
wzrok, jest w nim jednak rozpacz, obłęd i nienawiść (fot. 3). Za każdym
razem, gdy opowiada swoją historię, przeżywa wszystko od nowa.
– Kilka minut przed wybuchem wyszłam na zewnątrz, by zrobić pranie, bo w
schronie znajdowaliśmy się już od kilku dni ze względu na masowe
bombardowania. Usłyszałam przerażający huk i kiedy odwróciłam się, zobaczyłam
jak coś spada na schron. Wtedy drzwi się zatrzasnęły i już nikt nie mógł
wyjść na zewnątrz. Schron zmienił się w pułapkę. Po chwili zobaczyłam, jak
jeszcze coś spada i nastąpił wybuch. Uświadomiłam sobie, że były to bomby.
Dwie "inteligentne" bomby perforujące zadebiutowały podczas Pustynnej Burzy z
zadziwiającym sukcesem. Pierwsza przebiła żelbetonowy strop i wwierciła się w
głąb ziemi, druga z chirurgiczną precyzją spadła w to samo miejsce, wywołując
spustoszenie podobne do małej bomby atomowej.
– Pod tą ścianą stały łóżka piętrowe, tam, na suficie, pozostały ślady
dziecięcych rączek i gałek ocznych, które wtopiły się w żelbeton. Kiedy
ugaszono wreszcie ogień, resztki ludzkie były
stopione z żelazem.
Przewodniczka zaczyna swój makabryczny tour.
– To, co widzicie, to są cienie matek z dziećmi na ręku, które utrwaliła na
ścianie wysoka temperatura, jaką wywołał wybuch. Kobieta była pochylona i
przyciskała niemowlaka do piersi.
Schron miał dwa poziomy, na dole znajdowała się kuchnia i sanitariaty. Wybuch
spowodował, że pękły rury i woda zalała wszystko. Ludzie ugotowali się
żywcem. Wyciągano później trupy, z których zeszła skóra.
Cienie na ścianach i fotografie pozwalają reporterce "NIE" wyobrazić sobie
śmierć 400 niewinnych ofiar. Na koniec przewodniczka zatrzymała się przed
trzema fotografiami w złotych ramkach powieszonymi na spalonym murze:
– To są moje dzieci, które zabili amerykańscy imperialiści.
Na pytanie, jak się nazywa, odpowiedziała z urazem w głosie, że z bólu
zapomniała, więc każe mówić na siebie "cień".
Bombowe życie
Podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. dokonano 112 tys. rajdów
lotniczych, na Irak spadło 141 tys. ton bomb i materiałów wybuchowych. Na
Bagdad spadło 7 tys. bomb i 300 rakiet Cruise.Zostało wystrzelonych ponad 940
tys. pocisków uranowych zwykłych oraz 14 tys. pocisków uranowych dużego
kalibru (z samolotów i czołgów). Do tej pory wydobyto jedynie 10 proc.
niewybuchów – pozostałe 90 proc. od 12 lat leży w ziemi. Rząd iracki
deklaruje, że od 1990 r. zachorowania na białaczkę wśród dzieci wzrosły o 60
proc., na nowotwory złośliwe – o 120 proc. Naukowcy Saddama twierdzą, że
radioaktywność wzrosła stukrotnie. Różne źródła szacują, że w ziemi i wodzie
Iraku, Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej znajduje się od 300 do 800 ton uranu
zubożonego, który działa jak "brudna" bomba z opóźnionym zapłonem. Od
operacji "Pustynny Lis" w 1998 r. lotnictwo anglo-amerykańskie patrolujące
dwie "no flay zone" bombarduje Irak nieustannie. Już w 1999 r. "Los Angeles
Times" nazwał to najdłuższą wojenną kampanią lotniczą w historii USA. Tylko w
pierwszym roku tej już 4-letniej wojny angielskie i amerykańskie samoloty
wystrzeliły 1100 pocisków przeciwko 359 celom wojskowym i cywilnym zabijając
170 osób.
Według danych z 2001 r., bilans patrolowania "no flay zone" to 340 cywili
zabitych i 947 rannych. Od stycznia do października 2002 r. było 51
bombardowań. Od listopada 2002 r., w związku z planowaną drugą wojną w Zatoce
Perskiej, bombardowania potencjalnych celów wojskowych nasiliły się. W
grudniu myśliwce anglo-amerykańskie zbombardowały zakłady petrochemiczne koło
Basory. Zginęły 4 osoby, 22 zostały ranne. Fabryka pracowała w ramach
projektu "oil for food", zgodnie z porozumieniem oenzetowskim. W zeszłym roku
lotnictwu anglo-amerykańskiemu zdarzyło się też bombardować w samym Bagdadzie
(poza strefami "no flay zone" ustanowionymi w 1991 r. przez Amerykanów,
Anglików i Francuzów, aby chronić Kurdów i szyitów, które Husajn uważa za
pogwałcenie suwerenności). Źródła irackie podały, że zginęły 2 osoby, a 22
zostały ranne. Według Amerykanów była to odpowiedź na ciągłe zaczepki
irackich radarów i ostrzeliwanie samolotów patrolujących strefy na północ i
południe od 36 równoleżnika – czyli blisko połowę kraju.
Z. A.
Źródła: Wszystkie dane i liczby zostały zaczerpnięte z: dokumenty organizacji
pozarządowej "Un ponte per", raporty Amnesty International, portal
informacyjny WAR NEWS.
Autor : Agnieszka Zakrzewicz