xiazeluka
13.02.03, 08:30
Wczoraj w radio usłyszałem, iż szykuje się podwyżka cen szlugów nawet o 150% -
za "popularesy" trzeba będzie uiścić ok. 8 zł, za nieco lepsze fajki - 12 zł
za paczkę. Wynika to z przyjętego na kolanach przez naszych kapitulantów
dyktatu "ujednolicania cen akcyzy" zapodanego przez Brukselę. Kapitulanci
podpisali co im kazano i dopiero poniewczasie zorientowali się, jakie bedą
efekty. Jak to ogłosił wczoraj ludzkim głosem jakiś Bardzo Poważny Polityk -
negocjatorzy po prostu nie zwrócili uwagi na to, że za wzrostem cen nie idzie
wcale wzrost płac Polaków.
Naturalnie można zbyć tę informację wzruszeniem ramion - najwyżej niektórzy
będą zdrowsi, kiedy rzucą palenie z powodów ekonomicznych. Niestety, tak z
pewnością nie będzie - skutkiem będzie zwiększony przemyt, rozbudowa potęgi
gangów zajmujących się tym procederem i spadek wpływów do budżetu.
Pozostaje na koniec jeszcze jedna kwestia, znacznie poważniejsza - czego nasi
skretyniali, tfu, "negocjatorzy", jeszcze nie zauważyli, a co już podpisali?
Co jeszcze zdrożeje, oprócz tego, co wiadomo, a więc: chleb, mleko i produkty
mleczne oraz jaja, owoce, ryby, olej i tłuszcze, cukier i słodycze, napoje
niealkoholowe, kawa i herbata?
A może jacyś euromaniacy pocieszą mnie, iż chociaż będę zagłodzony, to będę
mógł przynajmniej taniej się uchlać, zawiadomić o libacji telefoniczne
kolegów z Australii (potanieją rozmowy międzynarodowe), a nawet kupić sobie
tańszy bilet lotniczy i nowy automobil. Czy jednak pijanego wpuszczą do
samolotu albo pozwolą nacieszyć się nowym autem? A poza tym - co to za picie
bez szlugów?