hugo_w2
02.08.06, 23:27
Natura, także polityczna, nie znosi próżni. Po upadku Związku Sowieckiego i
całego bloku tylko przez krótki czas Zachód oddychał swobodnie. Znów zaczęły
wzbierać siły zła. Wpierw w rozproszonych punktach na ziemi, ostatnio zaczęły
tworzyć całą sieć powiązań, które łącznie mają być przeciwwagą dla Zachodu.
Fundamentalizm islamski najpierw dał o sobie znać jako siła, która może
zagrozić światu. Wspierany przez autorytarne reżimy, finansowany przez
rzekomych przyjaciół czy pozornie neutralne państwa, stał się poważnym
problemem militarnym i politycznym. Zdołał zarazem znacząco zakłócić rytm
demokracji zachodniej. W obronie przed agresją społeczeństwa wprowadziły
nadzwyczajne przepisy, drastycznie ograniczające swobody obywatelskie i
komfort życia oraz usług.
Wkrótce zwrócono uwagę na większe zagrożenie; prezydent Bush zaczął mówić
o "osi zła", która weszła w miejsca dawnego "imperium zła" Ronalda Reagana.
Dwa państwa - komunistyczna Korea Północna i Iran rządzony przez
fundamentalistów islamskich - mają już zaawansowane prace nad produkcją bomby
atomowej. Nie tylko nie zamierzają podporządkować się zasadom dotyczącym
nierozprzestrzeniania broni nuklearnej; nie chcą wdawać się w żadne
negocjacje na ten temat. Zachodni świat znalazł się w bardzo trudnej
sytuacji, albowiem nie ma właściwie żadnych możliwości wpływu.
O ile osamotniona, biedna komunistyczna Korea stanowi mniejsze zagrożenie, o
tyle mocarstwowe zapędy Iranu grożą nieobliczalnymi konsekwencjami. Obecnie
poprzez Syrię wspiera terrorystyczne ugrupowania, zdolne destabilizować cały
Bliski Wschód; kiedy wejdzie w posiadanie broni jądrowej, stanie się panem
sytuacji w tym regionie.
Iran jest przy tym jedną z potęg naftowych i zamierza użyć tej broni
przeciwko Zachodowi. W tych intencjach sprzymierza się z Rosją, która
utraciwszy znaczenie polityczne i militarne, chce je odzyskać, używając
energetycznego oręża. Moskwa grozi zmniejszeniem dostaw na Zachód, zaś
zwiększeniem do Chin. Pekin kupuje także ropę naftową w Sudanie - za broń. I
tak powstaje "sieć zła": powiązań między autorytarnymi reżimami kupującymi
broń, dysponującymi ropą naftową, a wspólny jest im sprzeciw wobec dominacji
zachodniego świata i wrogość do demokracji.
W Ameryce Południowej prezydent Wenezueli Hugo Chavez pragnie zastąpić Fidela
Castro, od dziesięcioleci czołowego "eksportera" rewolucji. Przywódca
kubański, stary i schorowany, stracił komunistyczny wigor. Wenezuela
dysponująca ogromnymi dochodami z ropy naftowej zawarła ostatnio
trzymiliardowy kontrakt na zakup broni z Rosji i całej fabryki kałasznikowów.
Bliscy mu ideologicznie przywódcy Ekwadoru, Brazylii, Peru, Chile nie są może
tak zajadle antyamerykańscy, ale sympatyzują z ową "siecią zła", która
ogarnia coraz więcej państw na różnych kontynentach.
Quelle PDN-NY(CK)