Gość: +++IGNOR
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
17.02.03, 03:52
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20030217&id=po41.txt
W tym roku oczekiwany jest przyjazd do Krakowa 75 repatriantów z Kazachstanu.
Czterdzieścioro Polaków zamieszka w Domu Pomocy Społecznej budowanym z
inicjatywy prywatnego darczyńcy. Natomiast 35 osób zaprosiła rada miasta. Na
zagospodarowanie dla nich zaplanowano w budżecie miasta 90 tysięcy złotych.
W krakowskim Domu Pomocy Społecznej przy ul. Sołtysowskiej znajdzie miejsce
40 Polaków z Kazachstanu, zaproszonych w ramach repatriacji. Dom jest
budowany z inicjatywy osoby prywatnej Władysława Godynia przy finansowym
udziale gminy. - Zamieszkają w nim osoby w starszym wieku, samotne lub
małżeństwa, które najdłużej czekają na powrót do Polski. Życzeniem pana
Godynia jest, aby ci ludzie, którzy całe swoje życie pragnęli tu wrócić,
mogli to uczynić - mówi Stanisław Zięba, przewodniczący miejskiej komisji ds.
rodziny i polityki społecznej.
W domu zamieszkają osoby mające własne źródła utrzymania, najczęściej
emerytury bądź renty. Na utrzymanie będą przeznaczać 70 procent tych środków.
To pierwsza tego typu akcja w Polsce.
Po raz pierwszy Rada Miasta Krakowa zaprosiła trzy polskie rodziny z
Kazachstanu w listopadzie 1997 roku. Pierwsza z nich przybyła pod Wawel w
sierpniu 1999 roku. Byli to Nina Wierzbicka oraz jej dwóch dorosłych synów
Walery i Rusłan. W tej chwili pani Wierzbicka ma orzeczoną grupę inwalidzką i
otrzymuje rentę z ZUS. Natomiast Walery jest zarejestrowany w grodzkim
urzędzie pracy jako bezrobotny bez prawa do zasiłku. Posiada on uprawnienia
tłumacza przysięgłego i utrzymuje się z pracy dorywczej. Natomiast Rusłan pod
koniec 2000 roku, już jako obywatel Polski, wyjechał z powrotem do
Kazachstanu.
Drugą zaproszoną rodziną byli państwo Łuczyńscy. Rodzina ta nie zgłaszała
żadnych potrzeb do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i nie korzystała z
jego pomocy. Aktualnie Stanisław Łuczyński jest pracownikiem naukowym
Akademii Górniczo-Hutniczej. Jego żona Nella nie ma jeszcze obywatelstwa
polskiego, posiada kartę czasowego pobytu bez prawa do pracy. Córka Swietłana
ukończyła studia na Akademii Górniczo-Hutniczej i poszukuje pracy.
Obecnie w Krakowie przebywa 6 repatrianckich rodzin i jedna samotna osoba z
Kazachstanu oraz jedna osoba z Mołdawii. Prawie wszyscy członkowie
zaproszonych w ramach repatriacji rodzin dość szybko zaadaptowali się w
naszym kraju. - Największym problemem, z jakim borykają się wszystkie rodziny
repatriantów, jest pozostawanie bez pracy. Jednak ze względu na dużą skalę
bezrobocia, a także istniejącą barierę językową i wiekową mają trudności z
otrzymaniem zatrudnienia. Wielkim dramatem repatriantów jest również fakt, że
nie liczy się im lat pracy przepracowanych poza granicami naszego kraju.
Dostają oni najniższe emerytury w Polsce - mówi Bożena Kaczmarczyk, kierownik
referatu pomocy społecznej urzędu miasta.
Nie bez znaczenia jest również to, iż niektórzy członkowie rodzin
repatriantów wciąż nie posiadają polskiego obywatelstwa. Mają tylko karty
czasowego pobytu bez prawa pracy. Osoby te do czasu otrzymania obywatelstwa
nie mogą podjąć tu pracy ani korzystać ze świadczeń pomocy społecznej.
Pomimo że zapraszani przez gminę repatrianci mają problemy ze znalezieniem
pracy, kolejni nasi rodacy pragną powrócić do ojczystego kraju. - W chwili
obecnej do prezydenta Krakowa złożonych jest około 50 wniosków o zaproszenie -
mówi Stanisław Zięba.
Edmund Dąbrowa, Kraków