Gość: piotrq
IP: *.krakow.dialup.inetia.pl
18.02.03, 20:35
Założyłem kiedyś taki wątek, w którym dzieliłem się wątpliwościami czy
wchodzić do UłE czy nie. Miałem wątpliwości "za", miałem też "przeciw".
Ostatnie tygodnie odpowiedziały mi prosto: nie wchodzić.
Nie chodzi mi o poparcie wojny z Irakiem lub nie. Chodzi mi o stosunek
naszych partnerów w NATO - Francji, Niemiec, Belgii - do postulatu Turcji -
członka NATO, który może czuć się zagrożony w ewentualnym konflikcie
(abstrahując od tego, czy wojna będzie, czy nie). Chodziło o doprawdy
niewielką pomoc o charakterze defensywnym. Mało tego, Turcja nie poparła USA
w kwestii Iraku. Rzecz była czysto praktyczna, nie wiązała się z
opowiedzeniem się za, czy przeciw interwencji.
Chodzi mi również o usiłowanie zawłaszczenia Europy przez Francję i Niemcy za
przyzwoleniem - i jak sadzę za jakiś czas konkretnym współudziałem - Rosji,
do czego sprowadzają się moim zdaniem ostatnie manewry dyplomatyczne.
To, co powiedział ten wypomadowany dupek Czyrak pokazało cele i stosunek
Francji do krajów kandydackich, do tzw. "nowej Europy" i Europy w ogóle:
siedzieć cicho i czekać, co państwo (3 państwa) powiedzą. Potem wolno
najwyżej potaknąć.
O, nie. W dupie mam taką Europę. Jestem przeciw akcesji.