Gość: doku
IP: *.mofnet.gov.pl
03.03.03, 13:11
Kilka razy podczas dyskusji z Wildem formułowałem pewne twierdzenia i złożone
koncepcje podatkowe, ale uświadomiłem sobie, że brakuje na tym forum pewnej
znajomości fundamentów myślenia o podatkach. Warto przypomnieć zasadę
podstawową, która oczywiście, jak każda podstawa, jest tylko odbiciem praw
fizyki.
Aby zrozumie system podatkowy, trzeba uświadomić sobie uniwersalność praw
fizyki, a szczególnie uniwersalność zasady wzrastającej entropii. W języku
pieniądza ta zasada podstawowa brzmi następująco: w państwie odizolowanym od
otoczenia maleją różnice w zamożności pomiędzy bogatymi a biednymi.
Trzeba przypomnieć sobie istotę definicji życia i kultury. Życie to zjawisko,
które musi polegać na czerpaniu zasobów z otoczenia, aby nie poddać się prawu
wzrastającej entropii. Każda kultura może rozwijać się jedynie pod warunkiem
czerpania energii (zasobów) z zewnątrz. Rozwój kultury możliwy jest wtedy i
tylko wtedy, gdy wzrastają różnice w zamożności pomiędzy bogatymi i biednymi.
Aby zrozumieć podatki, trzeba zejść głębiej, do wnętrza kultury (państwa,
społeczeństwa) i zrozumieć, na czym polega prawo wzrastającej entropii. Jakie
siły natury sprawiają, że entropia wzrasta, że różnice majątkowe maleją w
układzie odizolowanym od otoczenia.
W przyrodzie jest po proste - decyduje wymiana ciepła i innych postaci
energii. Energia się rozprasza z przyczyn fundamentalnych, wyjaśnia to fizyka
kwantowa ze swym dążeniem do spontanicznego obniżania energii układów np.
wzbudzonych - kula pozostawiona na szczycie góry (to tylko przenośnia,
niekwantowa, ale obrazowa) prędzej czy później stoczy się z niej. Ciała
cieplejszego od otoczenia nie można powstrzymać ani osłonić, musi
promieniować w podczerwieni i tracić ciepło.
Tak samo nieuchronnie wśród ludzi działają siły wyrównujące stan majątkowy.
Bogaci kupują więcej a biednych na to nie stać, więc różnice majątkowe
maleją. Biedni są głodniejsi i potrzebują silniej tego, co mają bogaci, a
bogaci nie są głodni, a nawet jeśli są, to nie potrzebują tego co mają
biedni, a co najwyżej inni bogaci. Biedni okradają więc bogatych, a rzadziej
głodni bogaci okradają sytych bogatych. Taka izolowana społeczność
nieuchronnie zmierza ku równości i śmierci.
Jednak kultury nie są izolowane, czerpią energię z zewnątrz poprzez proces
produkcji, tak jak życie czerpie energię z zewnątrz, dzisiaj dzięki
fotosyntezie. Dzięki produkcji bogaci pozostają bogaczami mimo nieustającego
rozpraszaniu się tego ich bogactwa pomiędzy biednych.
Jednak sama produkcja nie wystarcza, tak jak sama fotosynteza nie zapewnia
bogactwa życia. Aby spowolnić rozpraszanie energii, aby spowolnić wzrost
entropii, organizmy żywe budują złożone struktury, błony komórkowe, ściany
naczyń, skóry i skorupy, ściany domów, parkany fabryk i magazynów, mury miast
i granice pomiędzy państwami. Tak jak system odpornościowy w organizmie, tak
kultury i państwa budują własne systemy obronne - bez nich pasożyty
błyskawicznie pożarłyby ciała innych zwierząt, bez nich złodzieje rozkradliby
wszystko, tak jak np. podczas rewolucji październikowej. Nie wystarczy
produkować, ale trzeba też budować złożone struktury izolujące i obronne.
Aby państwa nie pokonała entropia, musi istnieć izolacja bogatych od biednych
i musi istnieć policja broniąca bogatych przed biednymi. To jest pierwotna i
podstawowa funkcja każdego systemu podatkowego - utrzymywanie złożonych
struktur powstrzymujących rozpraszanie się pieniędzy bogatych pomiędzy
biednych.
Z tego wynika najważniejsze, podstawowe prawo systemów podatkowych. Wzrost
entropii zatrzymać jest tym trudniej, im mniejsza jest produkcja w państwie,
toteż im mniejsza produkcja tym wyższe podatki są niezbędne do tego, aby
utrzymać różnice majątkowe pomiędzy ludźmi.
Z tego wynika drugie najważniejsze prawo systemów podatkowych. Aby system
podatkowy działał skutecznie, czyli bronił bogatych przed zakusami biedaków,
musi być tak zorganizowany, aby bogaci byli zainteresowani jego
utrzymywaniem, a nie biedacy. Oznacza to, że w krajach najwyżej rozwiniętych,
tam gdzie są największe różnice pomiędzy bogatymi a biednymi, tam ludzie
najbogatsi płacą relatywnie wyższe podatki niż ludzie najbogatsi w krajach
niżej rozwiniętych.
Aby nie ograniczać się do prwd oczywistych sformułuję jeden ważny wniosek na
przyszłość. W krajach rozwiniętych, które chcą zachować wysokie tempo
dalszego rozwoju, najbiedniejsi nie powinni w ogóle płacić podatków, a system
podatkowy nie powinien nic im dawać.