chlopek
10.04.03, 09:11
Redaktor Chłopek: Na marginesie ostatnich, znaczących wydarzeń w Iraku
pojawia się pytanie: jak to jest, że tak często miliony się mylą a rację ma
jednostka? Z tym pytaniem zwracam się do człowieka, który samotnie na tym
Forum walczył o Wolność Narodu Irackiego i jego godność - do Pana Galby.
Pan Galba: Och, to przesada. Nie walczyłem sam, może nie większość ale jednak
znacząca część tutejszych bywalców podzielała moje poglądy.
Ch: Tak, ale te tłumy na ulicach Berlina, Paryża, Londynu...
G: Po pierwsze wraz z rozwojem wydarzeń tłumy znikały. Doskonałym przykładem
jest Londyn gdzie w manifestacjach brało początkowo udział 100.000 osób,
potem 20.000 a ostatnio 1.000. Tak więc nawet tłum może zmądrzeć. Po drugie
nigdy się nie przejmuję tym co mówi motłoch, jeśli widzę, że przeciwko
stutysięcznemu tłumowi staje garstka śmiałków to z niemal stuprocentową
pewnością mogę założyć, że rację mają ci nieliczni.
Ch: Yhm, ładnie to kiedyś ujęła Pani Premier Thatcher: Nigdy nie podążaj za
tłumem lecz pomyśl co naprawdę należy zrobić.
G: Tak, to jest bardzo mądra kobieta.
Ch: Skąd Pan bierze tę, wszystkich nas wprawiającą w podziw, pewność siebie
przy wygłaszaniu nawet niepopularnych tez?
G: To oczywiste, że nie byłbym tak pewny siebie gdybym nie posiadał szeregu
zalet, które mnie do takiej pewności uprawniają. Po pierwsze: błyskotliwa
inteligencja - z tym niestety trzeba się urodzić. Po drugie: duża wiedza -
czytać, czytać i jeszcze raz czytać (oto co mogę polecić naszym słuchaczom).
Szczególnie z zakresu wiedzy historycznej (nic tak nie pomaga zrozumieć
teraźniejszości jak znajomość zdarzeń przeszłych). Po trzecie: doświadczenie
życiowe, to przychodzi z wiekiem, ja na przykład mieszkałem w różnych
państwach - stąd moja unikalna umiejętność spojrzenia na każdą sprawę z
różnych punktów widzenia. Oczywiście szalenie istotne jest to by nie osiadać
na laurach - wciąż należy doskonalić swój umysł tak, jak np. masę mięśniową.
Osobiście uważam, że nauka języków obcych doskonale stymuluje przyrost "masy
mózgowej".
Ch: To fakt, że ma Pan wiele zalet... ale jednego o Panu powiedzieć nie
można...
G. Tak?
Ch: Skromny Pan nie jest...
G: Czy ja wiem... Niech pomyślę... Na pewno jestem szczery a to w wypadku
jednostek wybitnych wyklucza skromność lecz z drugiej strony czasem sobie
pozwalam na chwilę skromności... np. jakiś czas temu zarzuciłem pomysł by
słowo "ja" pisać wielką literą także poza początkiem zdania... Poza tym bez
ogródek przyznaję, że na przykład są osoby ode mnie lepsze w... hmmm...
no... w tym... zaraz... coś sobie na pewno przypomnę... tak, coś takiego w
czym nie osiągnąłbym jeszcze biegłości z pewnością istnieje... Jak sobie
przypomnę to dam panu znać.
Ch: Wracając do meritum: skąd Pan wiedział, że Irakijczycy powitają nasze
wojska kwiatami?
G: A pan tego nie wiedział? No, tak. Czasem w swej miłości dla rodzaju
ludzkiego przeceniam jego możliwości. Cóż, czysta logika: Pan by nie witał z
uśmiechem kogoś, kto kopniakami przegonił bandziorów obcinających ręce (lub
co gorsza głowy) mieszkańców Pańskiego osiedla?
Ch: Rzeczywiście, teraz wydaje się to takie oczywiste. Co Pan czuł oglądając
wczorajszą fiestę w Bagdadzie? Radość, satysfakcja?
G: Satysfakcja? To zależy jak ją rozumieć. Jeśli chodzi Panu o uczucie zwane
potocznie "a nie mówiłem" to nie. Coś takiego mógłbym odczuwać gdyby taki
rozwój wydarzeń był trudniejszy do przewidzenia, to było żenująco oczywiste.
Natomiast jeśli mówimy o satysfakcji wywołanej tym, że w kolejnym punkcie
świata zatriumfowała Wolność to tak! Taką satysfakcję odczuwam i jestem
dumny, że to nasi żołnierze tego dokonali (przy współudziale innych dzielnych
Narodów Koalicji).
Ch: Co teraz? Irak wyzwolony, temu tematowi poświęcał się Pan w ostatnim
czasie niemal całkowicie. Czym się Pan zajmie teraz?
G: Teraz na pierwszy plan wysuwa się kwestia uratowania Wolności w Polsce.
Ch: Mówi Pan o Referendum Europejskim.
G: Tak, czas rozpocząć bezpardonową walkę przeciwko zdrajcom i głupcom,
którzy pragną sprzedać nas w niewolę Brukseli.
Ch: Nie za ostro?
G: Znowu chce pan, panie redaktorze, dopiero post factum dołączyć do obozu,
który ma rację?
Ch: Ależ...
G: Mam nadzieję, że społeczeństwo zmądrzeje zanim eurobagno wciągnie nas po
sam czubek głowy. Ale czyż znowu nie obiecuję sobie zbyt wiele po ułomnych w
swej istocie ludziach?
Ch: Mam nadzieję, że szczęśliwa gwiazda i tym razem Pana nie opuści.
G: Mnie, jak mnie... ale tu chodzi o 40.000.000 ludzi żyjących w tym kraju.
Ja sobie tak czy inaczej poradzę. Wyszukane, miniaturowe konstrukcje z
wypalonych zapałek!
Ch: Hę?
G: Wyszukane, miniaturowe konstrukcje z wypalonych zapałek! - Obiecałem panu,
że jak sobie tylko przypomnę w czym nie osiągnąłem jeszcze stopnia
mistrzowskiego to niezwłocznie pana o tym poinformuję.
Ch: Ach, rzeczywiście. No to, ten tego, kończę wywiad i życzę dalszych
sukcesów.
G: Dziękuję, proszę przekazać swoim czytelnikom najserdeczniejsze życzenia
wielkanocne.
Ch: Dziękuję w imieniu czytelników.
Copyright by Chłopek Publishing, Inc. 2003